Jump to content
Paulla

"Nie zabijaj"

Recommended Posts

naya78

A śmierć humanitarna - według mnie istnieje. Co innego zabić zwierzę na mięso możliwie szybko i bez zbędnego stresu - a co innego zabijać je, zadając jednocześnie niepotrzebne cierpienie. Co do uboju zwierząt w ramach własnego "podwórka": wielu ludzi się oburza, słysząc o tym i mówi, że w życiu by nie zabiło własnoręcznie np. kury na rosół. Bo to takie "niehumanitarne".

 

Dawno, dawno temu kiedy byłam małą dziewczynką, chodziłam z tatą na ryby, a on każdą złapaną rybkę trzymał w wodzie a przed powrotem do domu każda dostawała w łepek, śmierć szybka i myślę, ze bezbolesna, pamiętam jaka zniesmaczona byłam gdy dowiedziałam się że na statkach rybackich nie robią tego samego, choć pewnie trudno byłoby kilkadziesiąt tysięcy szprotek stukać pojedyńczo w łepki:haha: i ja też myślę, że jeśli już jemy mięso, to nalezy zabijać zwierzęta możliwie szybko i bezboleśnie, a słowa typu "ja bym nigdy", "to okrucieństwo" " jak mozna"- cóż jesli jesz mięso i mówisz coś takiego to jesteś zwyklym hipokrytą

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kaisaran2

Mashya - i tu pojawia się właśnie kwestia empatii, tego co jest ważniejsze w hierarchii, żywy zwierzak (lub klika) czy ładne i trwałe buty. Co do jedzenia mięsa - jem mięso i zdaję sobie sprawę z tego co napisałaś, ale jest to dla mnie konieczność, bo bez tego po jakimś czasie choruję. Jednak buty z naturalnej skóry nikomu potrzebne do życia nie są.

Swoją drogą co wy musicie robić z tymi butami, rzucacie nimi, czy co ? ;) Ja jedną parę butów ze sztucznej skory mam już prawie 6 lat, chodzę w nich każdej zimy, wypastuję tylko jak sobie przypomnę ^^

Edited by Kaisaran2

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

ps Mowilem o butach ze skai pod kątem trucia ziemi.

Mnie dziwi reklama w mediach - i nazwa :sztuczna skora lub skora ekologiczna, tak reklamua sie firmy by to sprzedac, tyle ze to nie jest wcale "ekologiczna" skora.

 

Kaisa, ja rozumiem ze ty zabraniasz zabijania zwierzat na futra i skore a co z jedzeniem? Wiesz zeby przetrwac w arktyce to obowiazkowo trzeba miec naturalne odzienie ze zwierzat, sadło, futra itp. Zadne polary i imitacje tam nie dzialaja. Jesli sie myle prosze o poprawe

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

A ja w ogóle nie rozumiem problemu... tak działa natura, której jesteśmy częścią - zabijasz, albo sam giniesz. Zjadasz albo jesteś zjadany.

Dowcip tylko w tym, żeby we wszystkim zachować umiar - nie zabijać bez potrzeby, dla przyjemności - dla butów z wężowej skórki albo kołnierza z jaguara... który trzeba co miesiąc zmienić na nowy, o innym kroju.

 

Zaczynam węszyć w tym wątku odwieczną wojnę związaną z zawartością talerza... więc lepiej zamilknę, bo na innych forach już dawno dałam się poznać jako bezlitosna pożeraczka trawożerców :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kaisaran2

Tos, odpowiedź na pytanie masz post i 4 posty wyżej. My jesteśmy w Polsce, nie w Arktyce - jeśli chodzi o Arktykę, to oczywiste że jest to konieczność. Ale tutaj nie jest. Hrefno - wojna o zawartość talerza była już wcześniej ^^ I w pełni podzielam twoją opinię, ale niektórzy chyba nie rozumieją ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

Teraz pora na obrone wegetarianizmu. Zabijanie zwierzat moze przyczyniac sie do wzrostu agresji u ludzi, tak samo jak spozywanie miesa gdzie zwierzeta sa zle karmione i cierpialy powoduje ze po pierwsze ono nam szkodzi na zdrowie a po drugie wplywa na wzrost naszej agresji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

No a co złego jest w agresji? U ludzi? Jeśli i w niej zachowuje się pewien umiar?

Bez odpowiedniej dozy agresji pozostaje się w życiu ciapą, sierotką o mentalności ofiary...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Seid
Zabijanie zwierzat moze przyczyniac sie do wzrostu agresji u ludzi, tak samo jak spozywanie miesa gdzie zwierzeta sa zle karmione i cierpialy powoduje ze po pierwsze ono nam szkodzi na zdrowie a po drugie wplywa na wzrost naszej agresji.

 

Kiedyś się na wiosce mówiło, że jak kobieta zje mięso z knura, a nie wieprza to te hormony męskie z knura sprawią, że jej zarost tu i ówdzie wyrośnie ^^

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mashya

Kaisaran - widocznie masz inne doświadczenia z butami. Ja sporo pracuję na wykopaliskach archeologicznych i zwyczajnie samo zajęcie wymaga ode mnie kupowania porządnego, mocnego obuwia, które w zmiennych warunkach przetrwa i zapewni mi jako taki komfort noszenia. Bo jest np. tydzień upałów, a potem deszcze, kiedy z wykopu czasem trzeba wybierać wodę i włazić błoto po kostki. Albo wsypujący się do butów gorący piaseczek. Na stanowisku w jaskini - łażenie po skałkach, czasem dosłownie z BHP na ramieniu, jeśli akurat jest ślisko po ulewie. Zwykłe buty często nie wytrzymują tam ludziom nawet tygodnia. A markowe traki zawsze z zasady są częściowo skórzane - najwyraźniej nie bez powodu...

 

Odnośnie agresji... Nie każda agresja jest z zasady patologiczna. Żeby obronić się przed napastnikiem w ciemnej uliczce, trzeba wykrzesać z siebie choćby odrobinę agresji. Chyba, że wolisz zostać zepchnięty do poziomu worka treningowego. Nie rozumiem, w jaki sposób zabijanie zwierząt może się przyczynić do wzrostu agresji? Bo rozumiem, że chodzi o tę patologiczną? Sama obserwacja zabijania czy może nawet spożywanie tego, co zostało zabite...?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Co do agresji przecież nie dotyczy ona tylko fizycznej walki. Żeby poradzić sobie w wyścigu szczurów, poszukiwaniu nowej, lepszej pracy... żeby wyleźć z życiowego dołka, wyzwolić się ze zbiegów negatywnych okoliczności, walczyć o własne życiowe powodzenie - agresja jest niezbędna - bez niej zwyczajnie nie da się żyć, człowiek staje się ofiarą.

 

a obrońcom wegetarian chodzi chyba o tzw. hormony stresu obecne w mięsie zwierząt zabijanych w rzeźni - i między innymi dlatego dziczyzna jest o wiele zdrowsza od tak zwanego eufemistycznie "mięsa hodowlanego"

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard
No a co złego jest w agresji? U ludzi? Jeśli i w niej zachowuje się pewien umiar?

Bez odpowiedniej dozy agresji pozostaje się w życiu ciapą, sierotką o mentalności ofiary...

 

Dokładnie. Doskonale to widzę na przykładzie mojego 9 letniego bratanka. Dzieciak dobrze się uczy, grzeczny jest i miły. Aż za bardzo. Nawet nie potrafi na kogoś krzyknąć czy mięsem rzucić, nie mówiąc już o biciu. No i potem co kilka dni, jak przychodzi ze szkoły, okazuje się, że ten go popchnął, a to drugi coś na niego powiedział, itd. itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mashya

Oj, to szczerze współczuję młodemu. Szkolne dzieciaki jakoś tak automatycznie wychwytują z grupy słabsze jednostki. A później dowalają coraz mocniej, kiedy wiedzą, że mogą sobie bezkarnie pozwalać. Przerąbane na starcie z takim podejściem, ale ma jeszcze czas, żeby się wyrobić...

 

Odnośnie tych "hormonów stresu" - sprawa tak grubymi nićmi szyta, że w którym momencie sama się rozłazi. Wpływ jedzenia mięsa na agresywność u ludzi został już chyba dawno włożony między bajki. To już lepiej napisać coś o pozytywnym wpływie diety wegetariańskiej np. na kondycję skóry, przynajmniej będzie bardziej wiarygodne jako jej zaleta.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

taaa... na przykład porozmawiajmy o pozytywnym wpływie diety wegetariańskiej na kondycję fizyczną podczas chemioterapii po usunięciu zmian nowotworowych np. w szyjce macicy... po kilkunastu latach wegetarianizmu (ale nie ideologicznego, talerzem nigdy z nikim nie walczyłam) w takiej sytuacji właśnie do mięsa wróciłam - zresztą z ogromnym smakiem do krwistej wołowiny na surowo, czerniny albo surowej wątróbki, który mi po latach wraca przy każdym osłabieniu organizmu - i bardzo sobie chwalę, rzucać go więcej już nie będę (mięsA rzucać. Rzucanie mięsEM, zwłaszcza w ramach internetowej rozrywki jest nałogiem, z którym raczej się nie rozstanę :P).

 

Co więcej, jestem świadoma, w jaki sposób mięso trafia na mój talerz - i drób (którego zresztą kulinarnie nie lubię) tudzież króliki, których smaku nie cierpię, na wsi "czyniłam mięsem" osobiście. Co zresztą polecam każdemu wahającemu się, czy zostać ideologicznym wegetarianinem, czy nie... masz jaja żeby zabić zwierzę, które zjesz? Zasługujesz na jego mięso (oczywiście dotyczy to dorosłych, dzieci jedzą to, co zapewnią im rodzice). Nie masz - może rzeczywiście sobie mięsożerstwo daruj... tak to działało wśród ludów pierwotnych, od których genetycznie niezbyt daleko odeszliśmy - tak może i powinno działać teraz. Nie umiesz zabić zwierzyny? Ogranicz się do roślinek.

 

 

 

W kwestii żywienia prawda jest taka, że dieta po prostu musi być dobrze zbilansowana. Musi zawierać odpowiednie proporcje białek (i wszystkich aminokwasów, również tych w roślinach nie występujących), węglowodanów i tłuszczów. Itede. Mięso może się na nią składać lub nie, to obojętne, jeśli w jej skład wchodzą wszystkie niezbędne elementy we właściwych proporcjach. Co doskonale widać na przykładzie rozmaitych eliminacyjnych diet odchudzających - wsuwanie niemal samego białka a pomijanie tłuszczu i węglowodanów niemal zawsze kończy się poważną awarią nerek... Dobrze zbilansowana dieta będzie miała dobry wpływ na kondycję skóry, niezależnie od tego, czy będzie zawierać mięso i produkty zwierzęce czy nie...

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos
No a co złego jest w agresji? U ludzi? Jeśli i w niej zachowuje się pewien umiar?

Bez odpowiedniej dozy agresji pozostaje się w życiu ciapą, sierotką o mentalności ofiary...

 

Agresja z energia i odwaga czy mestwem nie ma nic wspolnego

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos
O

 

Odnośnie tych "hormonów stresu" - sprawa tak grubymi nićmi szyta, że w którym momencie sama się rozłazi. Wpływ jedzenia mięsa na agresywność u ludzi został już chyba dawno włożony między bajki.

Podaj badania ktore temu zaprzeczaja, bo czytajac artykuly naukowe mowi sie o tym wplywie, co wiecej ma to tez wplyw na jakosc miesa, jego szybsze psucie sie itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Jeśli nawet agresja nie ma wiele wspólnego z odwagą czy męstwem, leży u ich podstaw. Człowiek kompletnie jej pozbawiony będzie miał mentalność ofiary. Będzie nadstawiał drugi policzek tym, którzy go upokorzą, zamiast odwinąć się i w końcu przyłoić w odwecie w ich twarze... albo kopnąć ich między nogami.

 

Ech, zapomniałam, że na ezoforach pełno ludzi wierzących w pisendloff i w powszechną dobroć... i w to, że dobrym być trzeba, nie agresywnym...

 

 

Jak sobie wyobrażacie przejście przez proces rekrutacji w korporacji, do której na jedno miejsce startuje kilkanaście osób, jeśli kandydat jest pozbawiony agresji? Ktoś taki odpadnie w przedbiegach, a ci, którzy się własnej ciemnej strony - również tej agresywnej - nie wyrzekają, rozdepczą go na miazgę...

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

Mylisz pojecia kochana :)

Dla ciebie bycie silnym oznacza, dązenie do celu po trupach, bez honoru i bez szacunku dla innych. Pokazujac innym dookola kly przez agresje.

 

To wlasnie do tego zmierza swiat pseudo cywilizacji.

Sam trenuje sztuki walki i ci cos powiem ci aresywni mescy mezczyzni jedzący pewnie mieso :), gdy ktos pobil kobiete w tramwaju odeszli na drugi koniec pojazdu ze strachu ,bo to nie ich sprawa.

To wszystko ja musialem robic, jedna reka dzwonic na policje, zlapac typa, pilnowac typa zeby nie uciekl z tramwaju, zglosic akcje motorniczemu ze polala sie krew, pilnowac go zeby drugi raz nie pobil tamtej kobiety, (byla to przypadkowa pani) bo odgrazal sie ze znajdziem nie i zabije jak go wypuszcza z wiezienia.

A co z reszta? Takie wspolczucie maja do zwierzat i do ludzi? To nie moja matka, to nie moja zona to nie bede jej bronil? A moze nawet swojej zony by nie obronili?

 

 

Agresja wynika z frustracji i tchorzostwa

Nie ma nic wspolnego z mestwem i odwaga.

 

Jesli nie wiesz o czym mowimy porownaj jakis film sztuk walki.

 

Z jednej strony frustrat na ringu- pelen agresji, zlosci, bez szacunku

 

z drugiej mistrz opanowany, usmiechniety, spokojny oraz zarazem odwazny i meski oddajacy szacunek nawet tej mendzie...i co z tego ze jest wegetarianiem. Jest meski.

Staja wiec do walki i walczac uczciwie mistrz pokonuje po mesku mendę bo ma zasady i jasny umysl.

 

Co wiecej, bokserzy walczac na ringu musza zachowac zimna , spokojna krew, bez agresji, poniewaz agrasja powoduje ze umysl jest zaciemniony i przegrywaja. Agresja to objaw mieczakow nie odwaznych mezczyzn.

Edited by tos

Share this post


Link to post
Share on other sites
naya78
Mashya - i tu pojawia się właśnie kwestia empatii, tego co jest ważniejsze w hierarchii, żywy zwierzak (lub klika) czy ładne i trwałe buty. Co do jedzenia mięsa - jem mięso i zdaję sobie sprawę z tego co napisałaś, ale jest to dla mnie konieczność, bo bez tego po jakimś czasie choruję. Jednak buty z naturalnej skóry nikomu potrzebne do życia nie są.

Swoją drogą co wy musicie robić z tymi butami, rzucacie nimi, czy co ? ;) Ja jedną parę butów ze sztucznej skory mam już prawie 6 lat, chodzę w nich każdej zimy, wypastuję tylko jak sobie przypomnę ^^

 

Ok, ok, ale jak już zjem świnkę, to chyba lepiej wykorzystać jej skórę, zamiast ją wyrzucać, jak na święta mam gęś pieczoną to z pierza można zrobić poduszkę (no chyba że ktoś jest uczulony) - wg. mnie to nie tylko bardziej ekonomiczne ale i ekologiczne.

Nie unikniemy zabijania zwierzat, lepiej wykorzystać całość, niż truć środowisko odpadami z produkcji plastiku, nie sądzisz?

Edited by naya78

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah

HellVard, pozdrów proszę rodziców :_buziak:, bo oni za tymi kurkami też pewnie trochę "dreptają" :)

 

Temat poważny, a ja się o mało ze śmiechu nie popłakałam :_haha:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kaisaran2
Kaisaran - widocznie masz inne doświadczenia z butami. Ja sporo pracuję na wykopaliskach archeologicznych i zwyczajnie samo zajęcie wymaga ode mnie kupowania porządnego, mocnego obuwia, które w zmiennych warunkach przetrwa i zapewni mi jako taki komfort noszenia. Bo jest np. tydzień upałów, a potem deszcze, kiedy z wykopu czasem trzeba wybierać wodę i włazić błoto po kostki. Albo wsypujący się do butów gorący piaseczek. Na stanowisku w jaskini - łażenie po skałkach, czasem dosłownie z BHP na ramieniu, jeśli akurat jest ślisko po ulewie. Zwykłe buty często nie wytrzymują tam ludziom nawet tygodnia. A markowe traki zawsze z zasady są częściowo skórzane - najwyraźniej nie bez powodu...

 

No toć ja nie czepiam się używania takich rzeczy, mając uzasadniony powód. Tak jak pisałam wcześniej - jeśli coś takiego zachodzi z konieczności, ok. Jednak istnieje ogrom przypadków, w których jest to kwestia wyłącznie upodobania. Czytajcie ludzie jakoś te moje posty - chyba, że wyrażam się jakoś niejasno, to proszę naprostować ;)

 

Odnośnie agresji... Nie każda agresja jest z zasady patologiczna. Żeby obronić się przed napastnikiem w ciemnej uliczce, trzeba wykrzesać z siebie choćby odrobinę agresji. Chyba, że wolisz zostać zepchnięty do poziomu worka treningowego. Nie rozumiem, w jaki sposób zabijanie zwierząt może się przyczynić do wzrostu agresji? Bo rozumiem, że chodzi o tę patologiczną? Sama obserwacja zabijania czy może nawet spożywanie tego, co zostało zabite...?

 

Cóż, wydaje mi się że do wzrostu agresji doprowadzić może bardziej patrzenie na zabijanie. Bo samo zabijanie (mówię o patologii - zabijaniu zupełnie bez powodu) chyba raczej wynika właśnie z agresji (tej niezdrowej, oczywiście) ;) A agresja czasem się przydaje, kontrolowana i odpowiednio ukierunkowana potrafi nieraz uratować tyłek, zarówno w ujęciu fizycznym jak psychicznym. Co do wpływu jedzenia mięsa na wzrost agresji - raczej również włożyłabym to między bajki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kaisaran2
Ok, ok, ale jak już zjem świnkę, to chyba lepiej wykorzystać jej skórę, zamiast ją wyrzucać, jak na święta mam gęś pieczoną to z pierza można zrobić poduszkę (no chyba że ktoś jest uczulony) - wg. mnie to nie tylko bardziej ekonomiczne ale i ekologiczne.

Nie unikniemy zabijania zwierzat, lepiej wykorzystać całość, niż truć środowisko odpadami z produkcji plastiku, nie sądzisz?

 

Owszem, tak sądzę, i to wydaje mi się logiczne, jednak stanowczo sprzeciwiam się używaniu skór/futer zwierząt, których "reszty" nie wykorzystuje się w żadnym innym celu, tylko staje się ona odpadem. A tych jest od groma. Poprawcie mnie, jeżeli się mylę.

Edited by Kaisaran2

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

Jesli znajde, choc nie chce mi sie szukac bo szkoda czasu, podam wam dowody naukowe ze spozywanie miesa moze powodowac zwiekszenie agresji. Poza oczywiscie oczywisty faktem, o ktorym nikt tu nie mowi, sterydami dodawanymi do paszy zwierzat i potem spozywaniu ich przez ludzi.

 

Oraz rosnacymi wąsami u kobiet ;) ktore potem dziwia sie skad to sie pojawia, oraz problemow hormonalnych u dzieci - zapytajcie lekarzy - endokrynologow. To jest wciaz w Polsce pomimo rzekomego wlasciwego karmienia zwierzat.

 

Spozywanie miesa mw dzisiejszych czasach i cywilizacji niesie wiecej szkod dla zdrowia niz bycie jaroszem. To jest fakt.

Edited by tos

Share this post


Link to post
Share on other sites
naya78
Owszem, tak sądzę, i to wydaje mi się logiczne, jednak stanowczo sprzeciwiam się używaniu skór/futer zwierząt, których "reszty" nie wykorzystuje się w żadnym innym celu, tylko staje się ona odpadem. A tych jest od groma. Poprawcie mnie, jeżeli się mylę.

 

Nie mylisz sie, myślę tak samo :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kaisaran2

Swoją drogą... na stronie jednej z "polubionych" fundacji zajmujących się psami i kotami znalazłam petycję traktującą o skórowaniu psów (i nie tylko) w Chinach... obejrzałam filmik do niej załączony i zwymiotowałam... naprawdę przestrzegam przed kupowaniem chińskiego futrzastego szmelcu... nigdy więcej takich filmów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mashya

@tos - to może najpierw odnośnie agresji, rzekomo będącej skutkiem jedzenia mięsa. Swego czasu starałam się zostać wegetarianką, układałam sobie dietę z pomocą dietetyczki i dyskutowałyśmy przy okazji na temat rozmaitych wege-mitów. Na wstępie poszło oczywiście o wady spożywania mięsa. Dietetyczka otwarcie przyznała, że mięso goszczące w jadłospisie zbyt często może niezdrowo zakwaszać organizm i w ten sposób szkodzić, jak wszystko w nadmiarze. Ale nic więcej nie przychodziło jej do głowy, jeśli mówimy o dobrze zbilansowanej diecie z obecnością zdrowego mięsa, dostosowanej do potrzeb danego człowieka.

 

Hormony, w tym hormony stresu obecne w mięsie - jeśli występują w nadmiarze - po prostu dyskwalifikują mięso jako produkt, który można swobodnie wrzucić na rynek. Tak jest np. z mięsem, które wskutek nieprawidłowego uboju zwierząt zmienia swój wygląd, właściwości, a przez to nie nadaje się do wyrobu określonych produktów. To po pierwsze. Po drugie, zwierzę po uboju musi się wykrwawić (jak wiemy z biologii, stężenie hormonów właśnie we krwi jest najwyższe). Więc hormonów w samej tkance, czyli w mięsie, pozostaje bardzo niewiele. Po procesie przetwarzania mięsa, po ugotowaniu / upieczeniu i po poddaniu takiego mięsa trawieniu w ludzkim przewodzie pokarmowym byłabym naprawdę zdziwiona, gdyby ilość zawartych w nim hormonów miała jakikolwiek wpływ na człowieka... Zwłaszcza, biorąc pod uwagę ilość mięsa w niektórych wędlinach :)

 

Co do agresji, wychodzisz z zupełnie błędnych założeń dotyczących samego pojęcia. Istnieje coś takiego, jak agresja prospołeczna i to prawdopodobnie właśnie taka agresja towarzyszyła Ci w momencie, w którym broniłeś kobiety w tramwaju. Broniąc jej, musiałeś również użyć przemocy wobec typa, który jej się naprzykrzał (przemoc, też nieładne słowo, nie?). Ludzie trenujący walkę z zasady muszą zapanować nad agresją - nie wyzbywać się agresji kompletnie, bo nie byliby w stanie nawet tknąć przeciwnika paluszkiem. We wschodnich sztukach walki filozofia jest może trochę inna, w niektórych szkołach "agresja" jest synonimem takiego bezmyślnego, wściekłego ataku, ale w gruncie rzeczy to trochę bardziej skomplikowane.

 

Jeszcze odnośnie patrzenia za zabijanie, o którym wspomniała Kaisaran... Sprawa jest moim zdaniem trudna. Gdybyśmy w ogóle nie chcieli patrzeć na zabijanie zwierząt z obawy przed wzrostem agresji, nie powinniśmy oglądać programów przyrodniczych - a tym bardziej puszczać ich dzieciom. Bo zwierzęta się zabijają i zjadają, taka ich natura. Moim zdaniem patrzenie na zabijanie, z odpowiednim dystansem i świadomością całego procesu, nie jest niewłaściwe. Śmierć jest naturalna, łańcuch pokarmowy też jest schematem naturalnym. Ale już niewłaściwe jest ekscytowanie się widokiem zabijanego zwierzęcia i czerpanie z takiego widoku jakiejś chorej przyjemności. To może w moim przekonaniu powodować wzrost agresji u specyficznych jednostek. Dlatego dziwię się, dlaczego często bagatelizuje się sprawy dzieciaków pastwiących się nad zwierzętami, ale to już inna sprawa. Pewnie za dużo mięsa im rodzice dawali ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

Ksiazkowe zalecenia lekarzy weterynarii i przepisy to jedno/. Praktyka firm to drugie. Juz pisalem, mimo zakazow wciaz sa problemy ze sterydamni i chorobami dzieci zwiazanymi ze spozywnaiem przez nich miesa. Zapytaj lekarzy endokrynologow, a nie jakies dietetyczki.

 

Dwa, Sterydy pozostaja szkodliwe nawet gdy ugotujesz mieso.

 

Trzy definicja agresji:

Agresja (łac. aggresio – napaść) – w psychologii określenie zachowania ukierunkowanego na zewnątrz lub do wewnątrz, mającego na celu spowodowanie szkody fizycznej lub psychicznej.

 

Dlaczego wy mylicie agresje z zastosowaniem sily. To nie ma nic ze soba komletnie nic wspolnego.

Co do ostatniego akapitu:

Masz niestety braki w wiedzy :)

 

Znam osobiscie przypadki, gdy ubojowiec ktory codziennie w pracy podcinal gardla zwierzetom, poklociwszy sie z bliskimi wzial noz i pozabijal ich.

 

Drugi przypadek, ubojowiec zabijajacy w ubojni, pokroil w domu na kawalki zone.

 

O zabijaniu zwierzat i zagrozeniach dla psychiki ludzi ktorzy to robia wiedza najlepiej pracownicy ubojni. Z tego powodu istnieja wewnetrzne specjalne procedury gdzie zabrania sie by pracownik ubojowiec pracowal podczas jednej zmiany 8 godzin przy nozu. Mimo ze to jeg praca, ma zakaz. Musi robic dlugie przerwy. Ma po prostu zabronione. Dlaczego? Czyzby jednak zabijanie podnosilo agresje i powodowalo pewne zaburzenia?

Czy to takie zakazy bez powodu?

Edited by tos
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mashya

Choroby hormonalne mają bardzo różne podłoże. Ma na nie wpływ nie tylko tryb życia i ogólnie pojęte niewłaściwe odżywianie, ale także np. uszkodzenia czy choroby poszczególnych gruczołów, a także genetyka. Bez przesady, nie da się tutaj wszystkiego zwalić na jedzenie mięsa.

 

W teorii mięso zwierząt hodowlanych musi spełniać pewne wymogi, zanim zostanie dopuszczone do sprzedaży (np. upływ terminu karencji antybiotyków weterynaryjnych itd.). Zgodzę się jednak z tym, że nie każdy musi temu ufać i nie każdemu pasuje spożywanie mięsa ze zwierząt pasionych chemią. Zawsze można wówczas poszukać tzw. mięsa ekologicznego z gospodarstw i przetwórni ekologicznych - drogie jak diabli, ale czyste jak łza. Chyba, że samemu ma się jakieś gospodarstwo i hodowlę, wtedy problem z głowy.

 

Co do ubojni - wiesz w ogóle, o czym piszesz? Myśląc Twoim schematem można by powiedzieć, że każda praca może skończyć się zwichnięciem psychicznym, bo morderstwa popełniają też nauczyciele, kierowcy, robotnicy, rolnicy i przedstawiciele innych zawodów. Ba, nawet ludzie bezrobotni. Faktem jest, że praca w ubojni jest specyficzna - wymaga dużej odporności psychicznej, ale to samo można powiedzieć np. o pracy w kostnicy, w szpitalu. Nie ma się co dziwić, że pracownik ubojni ma zarządzone przerwy (czy tak długie, nie wiem, tam liczy się ostatecznie czas i tempo). Ubój np. bydła jest procesem bardzo męczącym fizycznie, na pewno także psychicznie - to nie jest praca, z której czerpie się jakąś wymierną przyjemność. Trzeba ją przeprowadzać fachowo i sprawnie, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności i przepisów. Ubój to nie jest "ciach i następne, ciach i następne". Chirurgowi też nie kazałbyś siedzieć 8 godzin non stop przy skalpelu, zmieniając tylko łóżka z pacjentami.

 

Inna sprawa, że w niektórych ubojniach pracownicy robią po 12 godzin, bo właściciele tak stawiają na tempo pracy, że mają w głębokim poszanowaniu przepisy i etykę zawodową. Ale to już chyba żadna nowość w naszych realiach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

Oczywiscie, ze sa rozne podstawy. Lekarze twierdza ze wiele z nich pochodzi z tego co pisalem. Poczytaj naukowe artykuly wlasnie o sterydach, hormonach wzrostu i antybiotykach dodawanych do paszy i wplywie spozywanego miesa na ludzki organizm. Wybacz, ale nie moja sprawa by ciebie przekonywac.

 

Nie wierzysz w to, to dawaj malemu dziecku kurczaki z supermarketow, w duze ilosci, kurczaki gdzie czesto pomimo przepisow nie oplaca sie firmom budowac 3 silosu tylko dla finishera ktory wycisza hormony wzrostu i antybiotyki, Jest ten przepis łamany, powie ci to kazdy dobry dietetyk, hodowca, i lekarz. Sorry, ale ty zyjesz w utopii i nie znasz tego rynku.

 

To sie robi nagminnie, bo jest wielokrotnie tansze i oplacalne.

Co wiecej same lecznie zwierzat i dawanie antybiotyku a potem wyslanie np krowy na uboj rowniez bardzo szkodzi.

 

 

Dwa.

Uboj nie jest meczący. Znowu sie mylisz. Znacznie bardziej meczącym zajeciem jest rozbior miesa. Zauwaz, ze tam nie ma ograniczen w pracy. W zakladzie obowiazkowym zakazem pracy 8 godzin obejmuje sie tylko ubojowca, nie tego ktory rozbiera tusze. Wedlug twojego rozumowanie ten ktory dokonuje rozbioru tuszy powiniene miec wieksze przerwy poniewaz to on ma znacznie ciezsza pracę fizyczną. Ale tak nie jest.

Edited by tos

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mashya

Poczekaj, chyba się troszeczkę zagalopowałeś. Najpierw jako argument za dietą wegetariańską przytaczasz to, że jedzenie mięsa zwiększa agresję. Potem zaczynasz to wszystko jakoś dziwnie przeinaczać, pisząc o szkodliwym wpływie na zdrowie mięsa z popularnych, nie-ekologicznych hodowli. Ja nie twierdzę, że jedzenie mięsa ze zwierząt faszerowanych chemią nie ma absolutnie żadnego wpływu na zdrowie - choć przy odpowiednio zbilansowanej diecie nic horrendalnego dziać się nie powinno. Istnieją pewne przepisy, pewne normy dotyczące uboju takich zwierząt - jasne, że nie wszędzie są przestrzegane, że czasem daje się weterynarzowi w łapę itd. Ale to raczej argumenty przeciwko jedzenia mięsa z hodowli nie-ekologicznych. Nie przeciwko jedzeniu mięsa w ogóle.

 

Odnośnie uboju - nie znam ograniczeń pracy w ubojniach na poszczególnych stanowiskach, bo nikogo stamtąd nie znam. Ale praca przy uboju zwierząt z punktu widzenia prawa zalicza się do pracy w szczególnie trudnych warunkach. Do zadań ubojowego często należy nie tylko ogłuszenie zwierzęcia, zabicie go i opróżnienie układu krwionośnego, ale i wstępna obróbka tuszy, rozbiór następuje dopiero na dalszym etapie. W wymaganiach zwykle podkreśla się, że jest to praca ciężka, wymagająca dużej sprawności fizycznej i ruchowej, a także odporności psychicznej - nie dziwiłabym się, gdyby ludzie przy uboju mieli mieć określone przerwy od roboty "przy nożu". Ale jaki ma sens dalsze roztrząsanie tego? Przecież chyba doszliśmy już do wniosku, że agresywne zachowania są właściwe nie tylko tej grupie zawodowej, więc jaki masz cel w drążeniu tego tematu...?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Seid
Choroby hormonalne mają bardzo różne podłoże. Ma na nie wpływ nie tylko tryb życia i ogólnie pojęte niewłaściwe odżywianie, ale także np. uszkodzenia czy choroby poszczególnych gruczołów, a także genetyka. Bez przesady, nie da się tutaj wszystkiego zwalić na jedzenie mięsa.

 

To zalezy o którym gruczole mówimy. Największe znaczenie ma dieta w przypadku trzustki i cukrzycy typu 2, w innych przypadkach są to najczęściej guzy (a tu w grę wchodzi w ogóle uprzemysłowienie i "usztucznienie" naszego życia, które może powodowac mutacje genetyczne).

 

Lekarze twierdza ze wiele z nich pochodzi z tego co pisalem. Poczytaj naukowe artykuly wlasnie o sterydach, hormonach wzrostu i antybiotykach dodawanych do paszy i wplywie spozywanego miesa na ludzki organizm. Wybacz, ale nie moja sprawa by ciebie przekonywac.

 

Lekarze twierdzą rózne rzeczy. Artykuły naukowe też są różne. Nie wiem czy artykuły, o których piszesz znajdziemy np. w PubMedzie ;)

 

Badania naukowe potwierdzają fakt, że jedzenie mięsa (zwłaszcza czerwonego) zwieksza poziom testosteronu we krwi. Sęk w tym, że u ludów pierwotnych, ktore zjadają zwierzatka biegające swobodnie po świecie ten wpływ jest porownywalny do miastowych jedzących sterydowe kurczaki.

 

Z hormonem wzrostu jest nieco inaczej, bo po pierwsze to białko (a więc ulegnie strawieniu w przewodzie pokarmowym), a po drugie są różnice w budowie między STH u różnych gatunków zwierząt.

 

Faszerowanie zwierząt antybiotykami to inna para kaloszy. Przodowali w tym Amerykanie karmiąc krowy wankomycyną, a teraz jęczą, że im się w szpitalu mnożą mikroby oporne na glikopeptydy (np VRSA) i mordują ludzi. Na szczęście obecnie wiadomo jak to mniej więcej leczyć. Obecnie szaleje inna bakteria (zwana przez nas Kapecetem) - nie ma w zasadzie skutecznych antybiotyków i nie będzie ich przez najbliższe 10 lat. Niektórzy twierdzą, że to też wina karmienia zwierząt antybiotykami, ale nie wiadomo czy to prawda czy jedynie teoria spiskowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

hmm... Sorrka... ;)

- aaale ten temat to "Nie Zabijaj".... ;)

- a nie jakieś elaboraty żywieniowe, raczej ;)

- wiec może skupmy się bardziej na tym dlaczego "Bóg" dał Takie a nie inne Przykazanie... :)

- hmm... bo wprawdzie nie napisał "nie jedz mięsa" choć w Księdze Powtórzonego Prawa jest wyszczególnione co można a czego nie można dosłownie "jeść" (jest czyste, lub nie czyste;czyli szkodzi lub nie) i to ze zwierząt właśnie... http://www.ccg.org/polish/s/cb019.htm

 

Może więc faktycznie w ujęciu "do zwierząt" chodzi tylko o "Mord" który ma raczej na nasza Psychikę negatywny wpływ... ale w "ujęciu do Ludzi" to przykazanie ma i tak znacznie głębsze korzenie, bo i dużo szersze znaczenie, raczej... :)

- bo jak trzymanie zwierząt w urągających warunkach i traktowanie ich zupełnie bez litości czyli tylko Przedmiotowo... można nie nazwać Mordem...

- może Tu tkwi sens "zakazu".... czyli nie tylko w żywieniu ale i w Psychice bo gdyby każdy miał własnoręcznie zabić, wypatroszyć, obrać, oskórować... to i nie jednemu chęć na to "cacy" mięsko by ochota przeszła samoistnie, raczej ;)

- wiec?... może chodzi Tu o zakamuflowane, ominiecie Przykazania... i to do tego stopnia zakamuflowane że proceder kwitnie i ma się dobrze i to wszystko w świetle LudzkiEgo Prawa, które i tak nijak się ma do Prawa Boskiego... gdyż wszystko skrywa zasłona "niewiedzy" tych co tylko konsumują, bo przecież "klient nasz Pan" i basta... bo reszta w świetle Prawa Ludzkiego i tak się nie liczy...

- a moim zdaniem wg. prawa ludzi się nie Liczy, ale na "Rozwój i Psychikę" Człowieka jednak znacząco wpływa...

 

 

---pozdrawiam... infedro :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiedźmin

Akurat jeśli mowa o JHWH to przecież sam sobie kazał składać ofiary ze zwierząt na ołtarzach.W czasach Jezusa Betlejem(miasto jego narodzin) było jednym z głównych ośrodków hodowli zwierząt ofiarnych dla Świątyni Jerozolimskiej.Skoro zabijanie zwierząt nie sprawiało mu problemu, to dlaczego miałoby sprawiać chrześcijanom?

No i nie zapominajmy o brutalnych metodach przygotowywania mięsa koszernego.Aby było koszer trzeba aby ze zwierzaka zeszła cała krew(JHWH zakazywał spożywania krwi). Dlatego żydowscy rzeźnicy przecinają żyły zwierzakom i czekają aż się żywcem wykrwawią.Wegetarianizm zdecydowanie z JHWH nie ma wiele wspólnego.

Edited by Wiedźmin

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

No to mamy nowa nauke, wedlug was :)

bo okazuje sie, ze nafaszerowane mieso antybiotykami i hormonami, sterydami nie wplywa ujemnie na zdrowie. Mysle, ze mozecie zrobic maly test, poniewaz uwazacie ze mieso nawet po sterydach jest ok. Serwujcie przez rok jako posilek, codziennie najtansze kurczaki z supermarketu swojemu dziecku, potem warto zrobic badania u endokrynologa. I napiszcie tutaj wyniki jakie wam wyjda. Znam osobicie dr endokrynologii, stad wiem co mowie. A powazniej mowiac, endokrynolodzy zakazuja kobietom w ciazy by nie jadly duzo miesa drobiowego bo to szkodzi na plod. ( z kurczat )

Edited by tos

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Seid
bo okazuje sie, ze nafaszerowane mieso antybiotykami i hormonami, sterydami nie wplywa ujemnie na zdrowie.

 

A kto mówi, że nie wpływa? Wplywać wpływa, ale nie oznacza to, że dodatek sterydu w mięsie jest głowną przyczyną licznych chorób układu endokrynnego. O wiele gorsze są te różne E-jakieś tam, aromaty identyczne z naturalnymi i inne tego typu shity. Dla przykładu chlorek sodu czy glutaminian sodu są w bardzo wielu produktach, wywołują nadciśnienie, przez które miliony osób w naszym kraju umiera albo zostaje kalekami. Mimo to ludzie ładują całe solniczki do talerzy i boją się sterydowych kurczaków ;)

 

Mysle, ze mozecie zrobic maly test, poniewaz uwazacie ze mieso nawet po sterydach jest ok. Serwujcie przez rok jako posilek, codziennie najtansze kurczaki z supermarketu swojemu dziecku, potem warto zrobic badania u endokrynologa. I napiszcie tutaj wyniki jakie wam wyjda.

 

widziałem takie dzieci na ćwiczeniach w klinice zaburzeń dojrzewania dzieci i młodzieży: m.in. chłopaka, ktory od momentu gdy umiał gryźć był karmiony kiełbasą z grilla, kurczakami z Biedronki tudzież innego tego typu sklepu. Krótko mówiąc mięso, które jest tak ohydne, że nadaje się tylko do zmielenia i wsadzenia do różnych dziwnych potraw mięsnych. Agresywny nie był, miał za to pęcherzyk zółciowy do wycięcia i wczasy odchudzające w perspektywie pooperacyjnej. W tamtejszej poradni jest też kilka anorektyczek i wegetarianek w wieku 14-17 lat (powiedzmy) z pęcherzykami do wycięcia z powodu kamicy.

 

Znam osobicie dr endokrynologii, stad wiem co mowie.

 

Ja też znam kilku endokrynologów, mam na miejscu jeden z lepszych ośrodków endokrynologicznych w Polsce i też wiem co mówie ;)

Edited by Seid

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

To teraz sie juz naprawde dziwie, ze nie widzisz zagrozenia ze spozywania sterydow u dzieci w pozywieniu i twierdzisz ze nie to jest przyczyna chorob. Ale z drugiej strony nawet lekarze sportowi dopalaja sportowcow nielegalnie sterydami wiec wiem, zdarza sie. sila pieniadza ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Seid
To teraz sie juz naprawde dziwie, ze nie widzisz zagrozenia ze spozywania sterydow u dzieci w pozywieniu i twierdzisz ze nie to jest przyczyna chorob.

 

Widze zagrożenie w spożywaniu sztucznie dopakowanej żywności, która ma ulepszać nas i nasze wnętrze ;) Prawda jest taka, że nie stwierdzisz jaki dokładnie ulepszacz sprawił, że dziecko ma np. nietolerancje wszystkiego, cukrzycę czy jakąś inną jeszcze chorobę.

 

Po prostu twierdzę, że w żywności są substancje o wiele bardziej szkodliwe, na które ludzie w ogóle nie zwracają uwagi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Seid

Skoro z kilograma mięsa potrafią zrobić półtora kilograma szynki czy innej wędliny to nic dziwnego, że jest jak jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiedźmin
Skoro z kilograma mięsa potrafią zrobić półtora kilograma szynki czy innej wędliny to nic dziwnego, że jest jak jest.

 

To jeszcze nic. Znajomy pracuje w jednym z hipermarketów. Mają tam parówki mięsne z zawartością 3% mięsa:D

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro
Akurat jeśli mowa o JHWH to przecież sam sobie kazał składać ofiary ze zwierząt na ołtarzach.

hmm... to wszystko zależy i wyłącznie od punktu widzenia, raczej... ;)

- wszak oprócz ST jest jeszcze Nowy Testament... :)

- aaa? Chrzescijaństwo wzoruje sie na N.T. , raczej ;)^

 

 

Wegetarianizm zdecydowanie z JHWH nie ma wiele wspólnego.

- jeśli spojrzeć od strony N.T. to wcale jemu nie zaprzecza...

- wiec co jest prawdą...?

 

 

---pozdrawiam... infedro :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiedźmin
hmm... to wszystko zależy i wyłącznie od punktu widzenia, raczej... ;)

- wszak oprócz ST jest jeszcze Nowy Testament... :)

- aaa? Chrzescijaństwo wzoruje sie na N.T. , raczej ;)^

 

 

 

- jeśli spojrzeć od strony N.T. to wcale jemu nie zaprzecza...

- wiec co jest prawdą...?

 

 

---pozdrawiam... infedro :)

 

No cóż. Nowy Testament także nie propaguje wegetarianizmu. Mało tego niegrzeczny Jezus dokonuje mięsożernych cudów. Kiedy Św. Piotr(jak mówi Ewangelia Łukasza) wraca po całej nocy bez ryb z połowu Jezus każe mu wrzucić ponownie sieć. Kiedy Piotr ją wyciąga jest pełna biednych, cierpiących rybek.

W trakcie jednej z podróży po Galilei uczynił jednak coś jeszcze gorszego.Dokonał masowego mordu na biednych rybkach karmiąc nimi(i chlebem) pięciotysięczny tłum wiernych. Co gorsza popełnił to bestialstwo ponownie karmiąc 4 tysięczny tłum rybami i chlebem.:D

Jak by tego było mało po zmartwychwstaniu podobno zapełnił rybami Morze Galilejskie (Ewangelia Jana).

Jezus poszerzył też krąg zwierząt zdatnych do zjedzenia usuwając przepisy o nieczystości niektórych z nich. To niestety dzięki niemu świnki mają teraz przechlapane.

No i nie zapominaj, że Chrześcijan obowiązuje też ST. A wiadomo z Biblii, że Bóg dał ludziom zwierzęta do jedzenia:D

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

Infedro,

Powiem tak. Ktos kto je zwierzeta nie ma grzechu. Ogolnie zwierzęta sa dla ludzi, takze dla pozywienia, tak bylo i 2000 lat temu. Białko zwierzece bylo bardzo poządane i potrzebne dla zdrowia. Jesli jednak sa inne mozliwosci by je zastapic to powinnismy unikac zabijania zwierzat. Ale gdy to juz robimy to nalezy poswiecic je w imie Boga. Tak czyni np. Islam. oddajac szacunek zwierzetom i przy tym podczas tego aktu traktuje z szacunkiem zwierze i oddaje dusze zwierzęcia Bogu (Islam wierzy ze zwierzeta posiadaja dusze) .Tak samo robia Indianie, ktorzy z ogromnym szacunkiem traktuja polowanie i oddaja dusze upolowanego zwierzecia Wielkiemu Duchowi (czyli Bogu).

Share this post


Link to post
Share on other sites
elutka24

Tos wiara Isalamu jest naprawdę fajna i dobra :) To super, że nawet zwierzę jest dobrze traktowane.

Chrześcijanie powinni się tego uczyć od Islamu.

Ja jestem mięsożerna, ale jak widzę programy o tym jak ludzie traktują zwierzęta, to aż głowa boli :(

I nie raz myślałam już z tego powodu, żeby zerwać z jedzeniem mięsa :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ush

Najstraszniejszy filmik jaki widziałem, był o psach zabijanych w Chinach. Żywcem zdzierana skóra, zdychanie w bólu i męczarniach... Ogólnie zachowanie tych "katów" było tak nieludzkie, że powinni za to iść siedzieć jak za zwykłe zabójstwo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest mahadeva

W trakcie jednej z podróży po Galilei uczynił jednak coś jeszcze gorszego.Dokonał masowego mordu na biednych rybkach karmiąc nimi(i chlebem) pięciotysięczny tłum wiernych. Co gorsza popełnił to bestialstwo ponownie karmiąc 4 tysięczny tłum rybami i chlebem.:D

 

Z tego co pamiętam, to rozmnożył martwe już ryby i nakarmił nimi tłumy, wyroku na nich dokonał kto inny. Zna ktoś jakieś cytaty z Biblii, gdzie Jezus osobiście je mięso czy ryby? Chyba nie ma tego zbyt wiele, o ile w ogóle można znaleźć jakiekolwiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro
No cóż. Nowy Testament także nie propaguje wegetarianizmu.

... doprawdy ???... ale za to propaguje Miłość, a nie Mordowanie zwierząt tak jak się to czyni obecnie i to wszystko oczywiście w Glorii Chwały dla Jaśnie Pan'ujacego Człowieka... ;/ :?:

Mało tego niegrzeczny Jezus dokonuje mięsożernych cudów. Kiedy Św. Piotr(jak mówi Ewangelia Łukasza) wraca po całej nocy bez ryb z połowu Jezus każe mu wrzucić ponownie sieć. Kiedy Piotr ją wyciąga jest pełna biednych, cierpiących rybek.

hmm... doprawdy? żałosne ! ;)

- skoro Jezus był niegrzeczny... to Kim Ty jesteś w porównaniu z Nim ???, potrafisz to Zweryfikować?... masz w Sobie choć odrobinę odwagi by spojrzeć na Siebie z drugiej strony Medalu... i To tej która ukazuje całą "zwierzęcość" wielkiego Człowieka...?

- wiec?... dlaczego nie jesz tylko rybek(ze zwierząt)?... potrafisz zrezygnować ze Swoich żałosnych EgoDogmatów by uszczuplić Swoje 4litery... ?

- przecież nie musisz jeść mięsa bo białko zwierzęce w wystarczającej ilości jest w przetworach mlecznych i jajkach, ;)

- więc? w zupełności można obyć się i bez niego... To tylko Twój Nałóg /podobnie jak u palaczy/ "wmawia" Ci że nie możesz się bez tego obejść... po "odwyku" obejdziesz się bez problemu, i jeszcze będziesz sobie chwalił jak każdy Palacz który przestał palić, raczej ;)

- ale O.K. zgoda... jestem w stanie zrozumieć że w okresie "rozwoju"/ dorastania może i to mięso jest na jakiś tam czas potrzebne[podobnie jak w niemowlęctwie mleko], wiec może wcale nie chodzi o To by od razu wszyscy przestali je jeść ale o to ze w miarę Rozwoju i Dorastania, również wiekowego po prostu to mięso ograniczać choćby na tyle aby nie było niemal jedyną i Podstawową formą wyżywienia... bo to przecież wszystko zależy i tak od indywidualnych "priorytetów" aaa przecież i ku temu służą i Tradycje które mówią ze należy Pościć czyli nie spożywać mięsa chociaż na jakiś czas... :) ja np. swego czasu stosowałem takie coś że jadłem tylko w Świeta, czyli praktycznie 2 razy w roku po 2 dni... ;)^

 

W trakcie jednej z podróży po Galilei uczynił jednak coś jeszcze gorszego.Dokonał masowego mordu na biednych rybkach karmiąc nimi(i chlebem) pięciotysięczny tłum wiernych. Co gorsza popełnił to bestialstwo ponownie karmiąc 4 tysięczny tłum rybami i chlebem.:D

- takimi tekstami to tylko pogrążasz Sam Siebie... gdyż jasno widać co Tobą kieruje Wielki Człowieku...

- skoro Jezus wg Ciebie był takim "mordercą" to dlaczego "Ty"/i inni/ starasz się być jeszcze większym ???

- Jezus uczynił to by nakarmić Ludzi, co oznacza tylko Tyle że wszystko co w wodzie i "ma łuski" jest zdatne do jedzenia na tyle, że nie popełniasz "grzechu", zakaz dotyczy jedynie zwierząt daleko dalej posuniętych na drodze "rozwoju"/ewolucji... ;)

- dlatego i ja nie stronie od rybek, i sumienie mam czyste ... ;)

 

Jak by tego było mało po zmartwychwstaniu podobno zapełnił rybami Morze Galilejskie (Ewangelia Jana).

Jezus poszerzył też krąg zwierząt zdatnych do zjedzenia usuwając przepisy o nieczystości niektórych z nich. To niestety dzięki niemu świnki mają teraz przechlapane.

hmm... widzę ze uważasz się za większego eksperta Chrześcijaństwa niż sami Chrześcijanie...

- pierwsze słyszę o czymś Takim ;/... może łaskawie podaj na czym opierasz te Swoje osądy... ;)

 

No i nie zapominaj, że Chrześcijan obowiązuje też ST.

- no... i nie zapominam :)... wszak Podstawą i tak jest DEKALOG... :)

- a tam stoi jako Wół... nie ZABIJAJ... co w oryginale podobno brzmi nie Morduj... :)

- wiec?... jak możesz jeść zwierzęta właśnie Mordowane ? ... tylko za zasłoniętą kotarą tak aby nie było Nic widać...;/

- i nie zapominaj ze zwierzęta są także dziełem Stwórcy, (ale dla Ciebie to pewnie będzie "Natury") tak samo jak i Ty Sam...

 

 

---pozdrawiam... infedro :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kaisaran2
Najstraszniejszy filmik jaki widziałem, był o psach zabijanych w Chinach. Żywcem zdzierana skóra, zdychanie w bólu i męczarniach... Ogólnie zachowanie tych "katów" było tak nieludzkie, że powinni za to iść siedzieć jak za zwykłe zabójstwo.

 

O to mi właśnie chodzi. Ale u nich to zdaje się legalne (bo nie sądzę by policja nie reagowała w żaden sposób na tak ogromną skalę procederu, a i handlarze nawet przed kamerami nie boją się pokazać "jak to się robi"), więc prawnie to można sobie na to tylko pogwizdać, niestety... tak samo zresztą jest w przypadku oczyszczania ukraińskich miast z dużej ilości bezdomnych psów przed Euro... na list wystosowany do UEFA odpowiedź była dokładnie "nie będziemy ingerować w to, w jaki sposób kraje przygotowują się pod Euro".

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro
Infedro,

Powiem tak. Ktos kto je zwierzeta nie ma grzechu. Ogolnie zwierzęta sa dla ludzi, takze dla pozywienia, tak bylo i 2000 lat temu. Białko zwierzece bylo bardzo poządane i potrzebne dla zdrowia.

hmm... może i zwierzęta są dla Ludzi ale nie w tym znaczeniu jakie Sobie przypisują, raczej ;)

- celem Człowieka jest wykształcenie w Sobie Cech Wyższych... a tego nie da się pogodzić z "rzeźnikiem", niestety... :)^

 

Jesli jednak sa inne mozliwosci by je zastapic to powinnismy unikac zabijania zwierzat.

... :)

Ale gdy to juz robimy to nalezy poswiecic je w imie Boga.

- Tak czyni np. Islam. oddajac szacunek zwierzetom i przy tym podczas tego aktu traktuje z szacunkiem zwierze i oddaje dusze zwierzęcia Bogu (Islam wierzy ze zwierzeta posiadaja dusze) .

- Tak samo robia Indianie, ktorzy z ogromnym szacunkiem traktuja polowanie i oddaja dusze upolowanego zwierzecia Wielkiemu Duchowi (czyli Bogu).

... :))

- dlatego czasami myślę i mam takie przekonanie że "indianie" byli na znacznie wyższym poziomie Duchowym, niż niejeden dzisiejszy niby/tzw. Cywilizowany Człowiek...

 

 

---pozdrawiam... infedro :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiedźmin
Z tego co pamiętam, to rozmnożył martwe już ryby i nakarmił nimi tłumy, wyroku na nich dokonał kto inny. Zna ktoś jakieś cytaty z Biblii, gdzie Jezus osobiście je mięso czy ryby? Chyba nie ma tego zbyt wiele, o ile w ogóle można znaleźć jakiekolwiek.

 

To zadziwiające z jaką łatwością pominąłeś przedstawione przeze mnie przykłady jak to napełnił żywymi rybami sieci Piotra, a po śmierci i zmartwychwstaniu całe Morze Galilejskie, ku uciesze miejscowych rybaków.:D

Nie wiem skąd w was taki pęd do wmawiania Chrystusowi wegetarianizmu.

Tak ma się rzecz tylko w hinduizmie. W innych religiach jest inaczej. Nie jest to żaden uniwersalny nakaz, aby żreć kotlety sojowe, zamiast schabowego.Nawet religie panteistyczne prezentują opcję mięsożerną. Jak choćby kultury szamańskie. Wierzenia tych ludów są panteistyczne, mało tego często uznają też, ze zwierzęta mają duszę.Kultury szamańskie Aborygenów uznają nawet reinkarnację. Żadna z nich nie wpadła jednak na tak absurdalny pomysł, aby zakazywać człowiekowi tego co jest naturalne. To, że hinduiści maja taka aberracje ani inną to ich sprawa.Może wynika to z faktu, że praktyki ascetyczne ich Świętych Mężów polegają na wyniszczaniu swojego organizmu nieustannym głodzeniem się lub postem.Jak wiadomo dieta mięsna umartwianiu ciała(czyli dosłownie czynieniu ciała martwym) nie służy.

 

... doprawdy ???... ale za to propaguje Miłość, a nie Mordowanie zwierząt tak jak się to czyni obecnie i to wszystko oczywiście w Glorii Chwały dla Jaśnie Pan'ujacego Człowieka... ;/ :?:

 

hmm... doprawdy? żałosne ! ;)

- skoro Jezus był niegrzeczny... to Kim Ty jesteś w porównaniu z Nim ???, potrafisz to Zweryfikować?... masz w Sobie choć odrobinę odwagi by spojrzeć na Siebie z drugiej strony Medalu... i To tej która ukazuje całą "zwierzęcość" wielkiego Człowieka...?[/color][/b]

 

Infe. Znasz takie słowo jak ironia? Oczywiście, że sformułowanie "niegrzeczny Jezus" było żartobliwe. Wszak jedzenia mięsa jest normalne i zdrowe.I co to za teksty o mordowaniu zwierząt dla człowieka? Wszystkie zwierzęta zabijają dla siebie. Nie ważne roślinki czy inne zwierzątka.

 

 

 

- Jezus uczynił to by nakarmić Ludzi, co oznacza tylko Tyle że wszystko co w wodzie i "ma łuski" jest zdatne do jedzenia na tyle, że nie popełniasz "grzechu", zakaz dotyczy jedynie zwierząt daleko dalej posuniętych na drodze "rozwoju"/ewolucji... ;)

- dlatego i ja nie stronie od rybek, i sumienie mam czyste ... ;)[/color][/b]

 

Haha ale hipokryzja. Zjadasz rybki, które musiały zostać złowione.Potem leżały na kutrze dusząc się i cierpiąc, po czym umierały w mękach z braku tlenu. I uważasz, ze to ok, tylko dlatego, że stoją niżej w hierarchii ewolucyjnej?:D

 

 

hmm... widzę ze uważasz się za większego eksperta Chrześcijaństwa niż sami Chrześcijanie...

- pierwsze słyszę o czymś Takim ;/... może łaskawie podaj na czym opierasz te Swoje osądy... ;)

 

 

- no... i nie zapominam :)... wszak Podstawą i tak jest DEKALOG... :)

- a tam stoi jako Wół... nie ZABIJAJ... co w oryginale podobno brzmi nie Morduj... :)

- wiec?... jak możesz jeść zwierzęta właśnie Mordowane ? ... tylko za zasłoniętą kotarą tak aby nie było Nic widać...;/

- i nie zapominaj ze zwierzęta są także dziełem Stwórcy, (ale dla Ciebie to pewnie będzie "Natury") tak samo jak i Ty Sam...

 

Zapytaj sobie pierwszego lepszego teologa chrześcijańskiego to ci powie to samo. Pewnie przytoczy tez te same cytaty z ST i NT co ja.Wytłumaczy ci też co znaczy biblijny nakaz "Nie morduj". Z resztą temat ten wielokrotnie był wałkowany na katolickich portalach.

Nie jest tez prawdą, że Bóg w NT nie nakazuje jedzenia zwierząt.Poszerza nawet liczbę zwierząt zdatnych do jedzenia dla Chrześcijan. Oto fragment Dziejów Apostolskich:

"..wszedł Piotr na dach, aby się pomodlić. (...) Odczuwał głód i chciał coś zjeść. Kiedy przygotowywano mu posiłek, wpadł w zachwycenie. Widzi niebo otwarte i jakiś spuszczający się przedmiot (...). Były w nim wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy naziemne i ptaki powietrzne. "Zabijaj, Piotrze i jedz!" – odezwał się do niego głos. "O nie, Panie! Bo nigdy nie jadłem nic skażonego i nieczystego" – odpowiedział Piotr. A głos znowu po raz drugi do niego: "Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił"

 

Hehe..Zabijaj i jedz:D

Edited by Wiedźmin

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

 

Hehe..Zabijaj i jedz:D

 

hmm... na razie nie mam czasu, okres Świąt kieruje ma uwagę raczej w inna stronę ;)

- jak znajdę czas to oczywiście odpowiem... :)

- dlatego pociesz się jeszcze Tą iluzją... :)

- szkoda ze nie dodałeś "Mam Cię", byłby jeszcze większy ubaw ;))^

 

 

--- to heyka... infedro :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna
hmm... widzę ze uważasz się za większego eksperta Chrześcijaństwa niż sami Chrześcijanie...

Nazwy religii i nazwy ich wyznawców, zgodnie z zasadami prawidłowej polskiej pisowni pisze się małymi literami. Chyba że zawierają nazwę własną - np. twórcy religii (np. "sekta Moona", świadkowie "Jehowy" itd. :P)

 

 

Tak się przykro składa, że większość ludzi, którzy od chrześcijaństwa odeszli, ma o jego zasadach znacznie szersze i głębsze pojęcie niż ci, którzy w nim tkwią. Dlatego właśnie zresztą od niego odeszli - po dogłębnym zbadaniu mitologii przez chrześcijan zwanej "świętymi pismami", odkryciu wewnętrznych sprzeczności doktryny, które pomimo setek lat soborowych i synodalnych uściśleń nadal pozostają sprzecznościami, jej wewnętrznej hipokryzji i płycizny. Chrześcijanom nie chce się zazwyczaj zapoznawać z doktryną własnej religii, wierzą w to, w co im urząd nauczycielski ich kościoła wierzyć każe i tyle. I nawet jeśli doktryny swojej religii próbują dotykać własnym rozumem, wiara nie pozwala im spojrzeć na sprawy, które usiłują przemyśleć, szerzej.

 

"Napisane jest" - i tyle, koniec dyskusji. A że parę wersetów dalej może być napisane coś zupełnie przeciwnego albo to co jest napisane kompletnie przeczy obiegowemu pojęciu chrześcijan o chrześcijaństwie - to niestety już wykracza poza zablokowane sakramentalnymi pieczęciami mózgi. Przecież urząd nauczycielski kościoła dyktuje, jak owe sprzeczności rozumieć... a katolikom nie wolno samodzielnie interpretować pism, od tego mają właśnie ów urząd... Tak to jest, kiedy w dzieciństwie wypędza się jeden z elementów duszy... pozostaje rodzaj mentalnej bezwolności i zamknięcie w granicach zagrody dla owieczek, poza którą świat jest ogromny i piękny... tylko strach za jej ogrodzenie wzmocnione elektrycznym pastuchem w postaci groźby "potępienia" (czymkolwiek by miało nie być) wyjrzeć...

 

 

 

 

A wracając do tematu o zabijaniu - badania nad odczuwaniem przez rośliny bólu/cierpienia przyniosły wyniki, których nie da się podważyć. Zatem przy dosłownym zastosowaniu prawa "nie zabijaj" (jak dobrze, że ludzi spoza religii księgi ten zakaz nie dotyczy zresztą, podobnie jak 9 pozostałych) należałoby również zaprzestać zabijania roślin. Nawet jeśli ktoś nie przyjmuje do wiadomości bioelektrycznych zmian w tkankach roślinnych pod wpływem stresu lub bólu i nie uznaje posiadania przez nie duszy, nie może zaprzeczyć, że choćby koszenie zboża czy ścinanie główek kapusty jest odbieraniem życia... Chyba że ktoś zaliczy świat roślinny do przyrody nieożywionej, jak kamienie :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

Problemem jest to, ze Jezus to jedno ale prawa Kosciola dodawane prawa przez Piotra to juz drugie.

Powiem wam kolejny dowod na blad w tlumaczeniu Biblii

 

 

 

W Biblii jest rzekomo ze Jezus pił wino.

 

- Jezus byl Zydem

- Jezus mowil wedlug Bbilii ze nie przyszedl zniesc prawa

- Religijni zydzi nie pili alkoholu

 

To jak to jest?

Wedlug Biblii Jezus mial rzekomo powiedziec pijcie to na moja pamiatke . Pijcie alkohol na jego pamiatke????

Ksieza w kosciele pija wiec wino (alkohol) na swietym oltarzu i mowia w imienu Jezusa - pijcie to na moja pamiatke.

To zwykle bluznierstwo wobec Boga.

 

 

Cos tu naprawde smierdzi bo slowa bardzo ponizaja Jezusa. Jak widac z punktow powyzej , nie moga byc prawdziwe.

Jezus nigdy nie zlamal prawa mojzeszowego, a wiec i alkoholu.

Edited by tos

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

prawa kościoła to raczej Paweł. Piotr był prostakiem, miał nieco charyzmy, by po prostu fizycznie przewodzić ludziom, ale mózgiem tego, co nazywamy dziś chrześcijaństwem był renegat-wychrzta, uczeń jednego z największych w owych czasach faryzejskiego teologa, Gamaliela Szaweł.

 

 

tos, przyjmujesz błędne założenia. Po pierwsze, część zaleceń judaizmu rabinicznego powstawała później, to dotyczące picia alkoholu również. W czasach Jezusa (o ile taka postać w ogóle historycznie istniała, ale to już inna para kaloszy) ten odłam dopiero się tworzył, działała jeszcze świątynia (zburzona ostatecznie dopiero w 70 r. n.e, sporo po śmierci teoretycznego Jezusa) i trwała ciągłość plemienia Lewitów, będącego rodem kapłańskim. To była końcówka judaizmu świątynnego, zdecydowanie różnego od dzisiejszego rabinicznego. Zresztą w tym czasie judaizm przechodził kryzys, dzieląc się na dziesiątki rozmaitych sekt, z których najbardziej znane to faryzeusze, saduceusze i zeloci... Zdecydowany rabiniczny zakaz picia alkoholu to chyba mniej więcej dopiero okolice XIV-XV wieku... Albo i później jeszcze, bo o ile dobrze kojarzę, dotyczy tylko chasydów, a i to nie wszystkich.

 

Słabe napoje fermentowane, a więc alkoholowe, to w owych czasach (i bardzo długo później) najpowszechniej stosowany napój. Nie traktowany jako środek odurzający czy coś w ten deseń, ale jako możliwy do przechowywania przez jakiś czas płyn do picia przy posiłkach - i generalnie gaszenia pragnienia. Na jednych terenach warzono piwo, na innych produkowano wino, gdzie indziej jeszcze cydr... Ziółek się wtedy nie parzyło, w winie je rozpuszczano, kawy i herbaty w Azji Mniejszej nie znano. Płyny fermentowane miały o wiele dłuższy okres przechowywania niż świeżo wyciskane soki, które zresztą w tamtejszym klimacie szybko fermentowały. A czysta woda zawsze była uważana za napój biedaków. Do tego nie trzeba badania pism, wystarczy wczytać się w prace historyczne. Wyniki badań archeologicznych też nie pozostawiają wątpliwości :D

 

Dodam jeszcze jedno do Twoich wątpliwości - Jezus nauczał w świątyni i nazywano go "rabbim" - do tytułu rabbiego i nauczania w świątyni nie dopuszczano ludzi nieżonatych... Więc są dwie możliwości - albo wcale nie nauczał w świątyni i nie był rabbim, albo podania o jego celibacie można włożyć między bajki zapoczątkowane właśnie przez Szawła, który był typem wyjątkowo mizoginicznym...

 

 

 

 

Pomijając przecież sam fakt, że ów "Bóg" o którym mowa jest madianickim importem z czasów Mojżesza - i był wyjściowo górskim bożkiem wiatru i burzy, jednym z licznych w madianickim panteonie, z którego wraz z wiarą szanownej małżonki został przejęty przez Mojżesza.

Edited by Hrefna

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

napoj fermentowany to nie alkohol ;)

To byly zupelnie inne napoje. Teraz nie mam przypisow w glowie, by to udowodnic.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Seid
- Religijni zydzi nie pili alkoholu

 

:lol:

 

Ot chociażby:

" Przyniesiono więc Arkę Bożą i ustawiono ją w środku namiotu, jaki rozpiął dla niej Dawid, po czym złożono całopalenia i ofiary pojednania. Gdy zaś Dawid skończył składanie całopaleń i ofiar pojednania, pobłogosławił lud w imieniu Pana. I potem rozdał wszystkim Izraelitom, tak mężczyznom jak i kobietom, każdemu po bochenku chleba, po kawałku mięsa i po kubku wina."

(I Księga Kronik, początek rozdziału 16)

 

Wedlug Biblii Jezus mial rzekomo powiedziec pijcie to na moja pamiatke . Pijcie alkohol na jego pamiatke????

 

Za czasów Jezusa w czasie Pesah picie wina nie było niczym dziwnym ;]

Zresztą w czasie szabatu po wygłoszeniu kidusz wszyscy zebrani piją wino z kielicha.

 

Niektórzy egzegeci zwracają nawet uwagę, że słowa "To jest bowiem moja krew Przymierza, która będzie wylana za wielu na odpuszczenie grzechów" jest nawiązaniem do tegp, że wino było nazywane krwią winogron.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Napój, w którym zachodzi fermentacja alkoholowa jest alkoholem. Nawet kefir zawiera mniej więcej 1% alkoholu. Dlatego zresztą (oprócz kwaśnego smaku i wysokiej zawartości białka i cukru) jest taki dobry na kaca. Nawet jogurt i zsiadłe mleko zawierają jego nikły odsetek.

 

Za czasów Jezusa picie wina nie tylko w Pesah nie było niczym dziwnym, pito je do każdego posiłku. Inna rzecz, że ówczesne piwa i wina mocno różniły się od dzisiejszych i były zdecydowanie słabsze.

 

 

 

Mam wrażenie, że ktoś tu demonizuje samo słowo "alkohol". Jakieś traumatyczne doświadczenia, czy może AA?

Edited by Hrefna

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

Ja nie mam na mysli St i Bibli bo przeciez cytowalem biblie gdzie jezus rowniez pil alkohol. wiec po co mi te cytaty?:)

 

Warto by poznac etymologie tlumaczen Biblii i slowa alkohol, wino itp.

 

To dokladnie to samo , jak mordowanie ludzi w imie Boga, zawarte w St. Co rowniez nie jest prawda. Bo wedlug ST i kosicola ktory uwaza obecna wersje Biblii za slowo Boga, to wowczas i Bog to morderca niewinnych dzieci? :Nie.

Edited by tos

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Seid
To byly zupelnie inne napoje. Teraz nie mam przypisow w glowie, by to udowodnic.

 

To zależy. Najczęściej spożywano po prostu wyciśnięty z winogron sok. Sęk w tym, że na skórce winogron znajdują się drożdże, które fermentują glukozę zawartą w soku do etanolu. Żydzi znali rózne sposoby zapobiegania fermentacji - stosowano między innymi podgrzewanie i słodzenie. Oprócz tego były oczywiście napije będące efektem fermentacji (jak już napisała Href zdecydowanie alkoholowej) czyli to co my dzisiaj rozumiemy pod pojęciem wina. Of kors nie były one mocne, bo o destylacji nikt wtedy jeszcze nie słyszał.

 

Ja nie mam na mysli St i Bibli bo przeciez cytowalem biblie gdzie jezus rowniez pil alkohol. wiec po co mi te cytaty?:)

 

Piszesz, że religijni Żydzi nie pili alkoholu, tymczasem ST (czyli księga powstała na długo przed narodzeniem Jezusa) i talmud jasno twierdza, że jednak alkohol pili. Dokładniej mówiąc było to wino.

Edited by Seid

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos
Napój, w którym zachodzi fermentacja alkoholowa jest alkoholem. Nawet kefir zawiera mniej więcej 1% alkoholu. Dlatego zresztą (oprócz kwaśnego smaku i wysokiej zawartości białka i cukru) jest taki dobry na kaca. Nawet jogurt i zsiadłe mleko zawierają jego nikły odsetek.

 

Za czasów Jezusa picie wina nie tylko w Pesah nie było niczym dziwnym, pito je do każdego posiłku. Inna rzecz, że ówczesne piwa i wina mocno różniły się od dzisiejszych i były zdecydowanie słabsze.

 

 

 

Mam wrażenie, że ktoś tu demonizuje samo słowo "alkohol". Jakieś traumatyczne doświadczenia, czy może AA?

 

 

Pilas juz kiedys soki na bazie fementacji?

To nie demonizowanie, ale pomysl, Jezus codziennie na mszy nakazuje ludziom pic alkohol wino na jego pamiatke? To nie jest dziwne? To jest wypaczenie jego nauki ;)

Edited by tos

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos
Oprócz tego były oczywiście napije będące efektem fermentacji (jak już napisała Href zdecydowanie alkoholowej) czyli to co my dzisiaj rozumiemy pod pojęciem wina. Of kors nie były one mocne, bo o destylacji nikt wtedy jeszcze nie słyszał.

no wlasnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Nawet sama je latem nastawiam.

 

A Ty piłeś już kiedyś kefir?

 

;)

 

 

Napoje na bazie fermentacji ZAWIERAJĄ alkohol. Nie są go pozbawione - czysta chemia. Przypuszczasz, że 2 tysiące lat temu ludzie znali sposób na pełne pozbycie się z moszczu winogron drożdży powodujących alkoholową fermentację? Nawet przy fermentacji mlekowej powstają nikłe ilości etanolu... To, że takie napoje zawierają jego nikły odsetek to inna sprawa, ale ten odsetek w nich jest.

 

tos, Ty chyba odwołujesz się do ezochrześcijaństwa... Biblia, oprócz tego, że jest mitologią, zawiera opis znacznej liczby wydarzeń historycznych, przepranych oczywiście przez pryzmat konkretnego religijnego światopoglądu, ale jednak potwierdzonych, również archeologicznie. I oczywiście, że bóg Żydów i chrześcijan jest mordercą niewinnych. I nie jest to kwestia nieadekwatnego tłumaczenia "świętych" pism. To byt, który w umysłach wyznawców dość mocno wyewoluował, ale nie zmienia to ani jego pochodzenia ani charakteru...

Edited by Hrefna

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Seid

To nie demonizowanie, ale pomysl, Jezus codziennie na mszy nakazuje ludziom pic alkohol wino na jego pamiatke? To nie jest dziwne? To jest wypaczenie jego nauki ;)

 

Prawda jest taka, że nie wiemy czego dokładnie nauczał Jezus. Wiemy tylko to co przekazują nam ewangelie. Zgodnie z nimi Jezus pił wino.,

 

no wlasnie.

 

No własnie. Były to jak najbardziej napoje alkoholowe - zawierały około 15% alkoholu etylowego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiedźmin
Ja nie mam na mysli St i Bibli bo przeciez cytowalem biblie gdzie jezus rowniez pil alkohol. wiec po co mi te cytaty?:)

 

Warto by poznac etymologie tlumaczen Biblii i slowa alkohol, wino itp.

 

To dokladnie to samo ,jak mordowanie ludzi w imie Boga, zawarte w St. Co rowniez nie jest prawda. Bo weldug ST i kosicola ktore uwaza ich tlumaczenie Biblii za lsowo Boga, to wowczas ich Bog to morderca niewinnych dzieci. :(

 

Dlaczego nie jest prawdą? Różne Bozie(czy jak to ostatnio jest modne - Godformy) są na "tamtym świecie" i różnych rzeczy wymagają za pomoc. Jedne chcą ofiar z płodów rolnych , inne z ludzi. JHWH natomiast wymagał wybijania wyznawców innych religii.Po stworzeniu nowej religii przez Jezusa i jego uczniów po prostu został trochę bardziej ucywilizowany.Teraz wystarcza mu, że ludzie w niego wierzą, modlą się do niego i go ładują energią.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Nikt nie każe pić 96% destylatu... wino, takie 15% było codziennym napojem. Jak dla nas herbatka, zawierająca spore ilości teiny, więc de facto nie mniej szkodliwa niż takie słabe, 15% wino...

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos
Nawet sama je latem nastawiam.

 

A Ty piłeś już kiedyś kefir?

 

;)

 

 

Napoje na bazie fermentacji ZAWIERAJĄ alkohol. Nie są go pozbawione - czysta chemia. Przypuszczasz, że 2 tysiące lat temu ludzie znali sposób na pełne pozbycie się z moszczu winogron drożdży powodujących alkoholową fermentację? Nawet przy fermentacji mlekowej powstają nikłe ilości etanolu... To, że takie napoje zawierają jego nikły odsetek to inna sprawa, ale ten odsetek w nich jest.

No to wszystko zmienia, odestek alkoholu w napoju to nie alkohol.

wino tamtejsze nie powstawlao w procesie estylacji. To zupelnie inny trunek. Na pewno nie takie wino jak sie pije na oltarzu.

Chyba nie probujesz mnie przekonac ze napoje na bazie fermentacji lub kefir sa alkoholem :)

 

Dziekuje za przyznanie racji. Jestesmy tu zgodni.

A co do tlumaczenie Biblii - to ludzie nieudolnie tlumaczac lub co gorsza nie majac oryginalow pism stworzyli to co jest obecnie.

Edited by tos

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

a Ty próbujesz mnie przekonać, że mszalne wino to faktycznie alkohol? Taki 95-98% destylat?

Wypijesz 15 litrów kefiru, też się upijesz, kwestia jedynie ilości.

 

Poza tym nie rozumiem, co złego jest w rytualnym piciu alkoholu, jeśli czyni się to z umiarem? Nawet gdyby to był możliwie czysty destylat? Jest to dość powszechne w wielu religiach, chrześcijaństwo nie stanowi tu żadnego wyjątku. :azsg3:

 

 

 

 

Ha! 666 post - :icon_twisted: :icon_twisted: :icon_twisted:

Edited by Hrefna

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiedźmin

A co do tlumaczenie Biblii - to ludzie nieudolnie tlumaczac lub co gorsza nie majac oryginalow pism stworzyli to co jest obecnie.

 

Matko. Co za newagethinking.Bogowie są jacy są. To nie są żadne Bozie Uniwersalnej Miłości. Ani newage'owe egregory karmiące ludzi iluzją rozwoju duchowego i wysysające w zamian im mózgi (potem po forach ezoterycznych chodzą takie dziwadła, które każde zdanie kończą wyrazem "raczej"). Bozie są takie jak wskazują mitologie z nimi związane i tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Seid
No to wszystko zmienia, odestek alkoholu w napoju to nie alkohol.

 

A masło nie jest maślane ;)

 

wino tamtejsze nie powstawlao w procesie estylacji. To zupelnie inny trunek. Na pewno nie takie wino jak sie pije na oltarzu.

 

Destylacji czy fermentacji?

Obecnie wina też się nie destyluje - po zakończeniu fermentacji wino się filtruje, klaruje i rozlewa do beczek gdzie będzie leżakowało.

Wino mszalne ma być winem naturalnym bez żadnych obcych dodatków, nie różni się niczym od tego pitego za czasów Jezusa.

 

Chyba nie probujesz mnie przekonac ze napoje na bazie fermentacji lub kefir sa alkoholem :)

 

Spirytus otrzymuje się w wyniku fermentacji alkoholowej zacieru (najczęściej ziemniaczanego albo zbożowego), a potem jego destylację. Później wystarczy dodać wode tudzież inne składniki i mamy wódkę, która ląduje na półce w sklepie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

...bo z przedestylowanego wina powstaje winiak... jeśli destylacja jest prowadzona w konkretnym rejonie geograficznym i z konkretnych gatunków win - nazywany koniakiem :D - on też nie jest 100% etanolem, ale odsetek alkoholu ma znacznie od wina wyższy.

 

I prawda, produkcję wina mszalnego prowadzą jedynie wybrane winnice i jest ono produkowane możliwie archaicznymi metodami. Z konkretnych gatunków winogron. Jest słabe, takie jak w czasach Jezusa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

Zapanowalo oburzenie, jak to alkohol jest zly ?

 

ale kazdy z was rąbnal sie w rozumowaniu logicznym. Jezus nie pil wina. To o czym pisza w biblii, to najblizej temu odpowiada slowo sycera, rodzaj sycery ale nie wino.

 

;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
tos

ps. Sycera: według słowników

 

sfermentowany napój przygotowywany z owoców, głównie daktyli, czasami z dodatkiem zbóż.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Seid
Zapanowalo oburzenie, jak to alkohol jest zly ?

 

Nie, dlaczego?

 

Jezus nie pil wina. To o czym pisza w biblii, to najblizej temu odpowiada slowo sycera, rodzaj sycery ale nie wino.

 

Shekar otrzymywano w taki sam sposób jak dzisiejsze wina, ma też podobną zawartość procentową etanolu.

 

Nazewnictwo jest dość skomplikowane - obok shekar mamy jeszcze tirosh czyli sok z winogron i yayin. Z tym ostatnim określeniem jest pewien problem, bo oznacza zarówno sok jak i coś co nazwalibyśmy winem. Wszystko jest kwestią kontekstu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...