Jump to content
Matsu

Hej...

Recommended Posts

Matsu

Może temat nie pasuje do działu ale...chęć napisania o tym co sprawia, że czuje się źle, jest silniejsza.

Nazywam się Mateusz. Długo już szukałem i szukam pomocy, ale zazwyczaj spotykam się z gadką odsyłającą mnie do różnych miejsc/osób, które z pomaganiem mają najmniej wspólnego.

Nikt mnie nie rozumie, ba - nawet nie chce. A problem mnie przerasta, nie potrafię sobie z nim poradzić, a próbuje(tak, żeby mi nikt nie zarzucił, że jestem bierny). Nawet nie wiem jak mam to opisać...Otóż - nie mam nikogo wokół siebie, nikogo przyjaznego. Zero przyjaciół, o miłości w jakiejkolwiek formie nie wspominając. A to dlatego, że odpycham ludzi...nie wiem, dlaczego, gdzie leży tego przyczyna...Czuje się samotnie przez to, już od dłuższego czasu właściwie i jak dotąd nie znalazłem wyjścia, pomocy. Od dłuższego czasu mam problemy ze sobą, mało sypiam, przestałem ufać komukolwiek(zawiodłem się na ludziach niezliczoną ilość razy)...miałem nawet oznaki depresji(tej prawdziwej - kilkumiesięczne odosobnienie miało w tym swój udział, niewątpliwie). Nie wiem co mam zrobić, kogo poprosić o pomoc, wszak nikt nie potraktuje 20-latka poważnie i powie by się nie wygłupiał. Brak mi sił, motywacji, chęci, czuję się zmęczony i wyczerpany, czuję się niepotrzebny, nie będę się oszukiwał, że jest inaczej. Ponadto ludzie mnie nie doceniają i nie widzą mojej otwartości. Boję się tego, że nie spotkam nikogo na swojej drodze. Jak nigdy o nic się nie proszę, tak teraz chciałbym poprosić o pomoc...

Share this post


Link to post
Share on other sites
mothyl

Mateusz, ja Cię proszę - zmień nick na "Ktoś ważny". Bo przecież jesteś, prawda? Skoro prosisz o pomoc, to znak, że chcesz pomóc swojemu najlepszemu przyjacielowi, ważnemu i cennemu. To Ty sam jesteś swoim najlepszym przyjacielem, jak każdy z nas jest dla siebie najważniejszy. Dopóki sami o siebie nie zadbamy, nie pokochamy się, to nie będziemy w stanie zadbać o innych i ich pokochać. Nie mów więc nigdy osobie, jak o kimś nieważnym. "nikt ważny"...... Kilka razy powiedziałam to na głos i brzmi dla mnie naprawdę złowieszczo. Jakby Cię nie było. A przecież jesteś, widzę Cię, czytam, co piszesz. Jesteś nie cieniem, ale kimś wyraźnym, z wyraźnym głosem.

 

P.S. Wcale nie odpychasz ludzi. Mnie nie odepchnąłeś.....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ewuniaaa

Mateusz,

Zgadzam się z mothylem... Jak sami siebie traktujemy i postrzegamy- tak traktuje i postrzega nas otoczenie... Zazwyczaj... Jeśli ciężko Ci samemu sobie pomóc (bo wbrew pozorom- łatwo sie pisze, zwłaszcza osobie, która stoi z boku, a o wiele trudniej to zrobić) to poszukaj w swoim mieście dobrego psychoterapeuty. Nie wie, gdzie mieszkasz, jeśli w Wielkopolsce- mogę CI polecić świetną psychoterapeutkę- na bank potraktuje CIę serio i nie będzie CI wypominać wieku i problemów...

Jeśli natomiast nie chcesz szukać "fachowej" pomocy- możesz napisać do mnie. Wysłucham, może coś mądrego podpowiem, doradzę, ale na pewno chętnie spróbuję Ci pomóc.

pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wiele dobrego :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Matsu

Dziękuje za odzew. : ) Powracając do tematu - obecna sytuacja nie jest moją zasługą, bo to nie ja zafundowałem sobie tego, z czym się teraz zmagam. To długotrwały proces, podtrzymywany przez ludzi, a nie np. moje myśli (fakt faktem urzeczywistniają się, ale nie tak szybko jak czyny ludzkie 'tu i teraz'), także skłaniałbym się ku temu pierwszemu. Zgadzam się z tym, że jeśli ja się nie pokocham to nie będzie dobrze w stopniu wymaganym. Ale - niech mi ktoś powie, czym mam się podbudować i o co opierać? Skąd mam czerpać siły do tej walki o pokochanie siebie? Ktoś mi powie, że mam być silny, no ale tutaj powracamy do wcześniejszego pytania. Druga kwestia - psychologowie i psychoterapeuci. Nie ufam im, bo moim zdaniem ich miejsce jest w szufladce pseudopomoc, w tym miejscu pragnąłbym nawiązać do Twojej wypowiedzi, Ewuniaaa - mówisz, że ta psychoterapeutka potraktuje mnie serio. Czy aby na pewno? Czy to nie jest czasem swego rodzaju 'wymóg', traktowanie na serio swoich pacjentów/klientów etc. wydaje mi się, jest wymogiem, a nie wynikiem własnej woli czy osobistego podejścia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ciastko08
Ewuniaaa - mówisz, że ta psychoterapeutka potraktuje mnie serio. Czy aby na pewno? Czy to nie jest czasem swego rodzaju 'wymóg', traktowanie na serio swoich pacjentów/klientów etc. wydaje mi się, jest wymogiem, a nie wynikiem własnej woli czy osobistego podejścia.

 

Myślę, że nie do końca jest tak jak napisałeś. To swojego rodzaju lekarz, którego nikt nie zmuszał do tego, aby 'leczyła'. Więc to raczej nie wymóg leczenia pacjenta, a raczej dobrowolna chęć.

 

Trzymaj się ciepło i głowa do góry :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ewuniaaa

dokładnie- ciastko08.

 

Powiem Ci tak- znam tę kobietę, jest naprawdę świetna w swoim fachu, ona żyje tym, co robi. Miałam sporo zajęć na studiach z nią. I jak dotąd nie słyszałam ani jednej złej opinii o niej, jako specjalistce...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Matsu

Ciekawe. A co w przypadku, gdyby nie potrafiła mi pomóc? Gdyby ją to przerosło? Nie wiem co o tym sądzić. Wiele razy bez namysłu rzucano mi hasło 'psychoterapia', a najlepsze jest to, że ci polecający sami padali ofiarą ślepej wiary w specjalistów. Jedna osoba swoim wyniszczeniem i przybiciem

obdzieliłaby kilka osób, więc mam mocne podstawy by sądzić, iż takie wizyty przynoszą efekt odwrotny do zamierzonego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...