Jump to content

Dugan Ellen - "Magia ochronna w praktyce"


Caliel
 Share

Recommended Posts

Moi drodzy!

 

Z dużą przyjemnością podjąłem się zrecenzowania książki Ellen Dugan „Magia ochronna w praktyce”. Jest to dość duże wyzwanie, ponieważ sam nie mam określonego statusu, jestem za mało doświadczony by być ekspertem, za dużo – by być kompletnym laikiem. Z takiej to „wypośrodkowanej” pozycji zajmę się omawianiem wyżej wymienionej książki.

 

Najpierw pozwolę sobie omówić wrażenia estetyczne, ponieważ one również mają wpływ na odbiór i wygodę korzystania z książki. Książka jest dobrej jakości, szyta/klejona, ale z przewaga na klej, co może spowodować, że nie będzie za długo stała na półce. Format zeszytowy, dość gruby, ale poręczny. Czcionka duża, osoby z wadami wzroku lub osłabionym wzrokiem powinny bez większych trudności przeczytać tekst. Dodatkowym plusem jest papier ekologiczny, co w przypadku dzisiejszej ekologicznej ekonomii jest nie bez znaczenia.

 

Czas na rozprawienie się z wartością merytoryczną książki

 

Moim zdaniem, książka jest dobra na wejście do tematu, zapoznanie się z przykładowymi rytuałami, jak to wygląda itp., jednak jest zbyt lakoniczna, by się dowiedzieć czegoś więcej.

 

Anegdoty przytaczane przez autorkę nie wydają mi się specjalnie zabawne, brak tutaj pointy.

 

Bardziej mogę potraktować to jako zobrazowanie, urozmaicenie lektury, niż żart.

 

Książka napisana jest językiem prostym i zrozumiałym, więc nadaje się dla nastolatków idealnie.

 

Teraz wymienię to, co mnie w książce zirytowało, lub zwróciło moją uwagę:

 

Płytkość rytuałów. Opisane przez autorkę rytuały dają dobry wgląd na to jak wyglądają wiccańskie ryty, jednak... nie są one zbyt profesjonalne, i u magów ceremonialnych czy sceptycznych czytelników – mogą wywołać od kpiącego uśmiechu, do śmiechu z rozpuku.

 

Wierszowane zaklęcia mnie osobiście doprowadzają do szału – mam na myśli to, że wydają mi się bardziej grafomańskie, niż skuteczne. Prosta magia ochronna, której opisanie było zamierzeniem autorki, została sprowadzona do magii ziół, świeczek i grafomańskich wierszy z częstochowskimi rymami.

 

Spotkałem się z poglądem, że najskuteczniejsze zaklęcia są najprostsze, ale przez tłumacza zostały przetłumaczone prostacko. Duży zgrzyt dla mnie występuje chociażby przy pomieszaniu słownictwa bardziej zastosowanego (lit. Dotycząca psychologii) z prostymi, ludowymi. Uważam, że jest to co najmniej błąd stylistyczny.

 

Inną sprawą jest też to, że autorka wspomina o bardziej zaawansowanych praktykach magicznych, ale ich nie prezentuje. Przykładem może być np. rytuał LBPR – Pomniejszy Rytuał Wypędzającego Pentagramu. Został on wspomniany, ale nie przytoczony, co uważam za dość duży błąd, tak samo jak nagminne jego wykonywanie.

 

Jeszcze jedno kuriozum, które zwróciło moją uwagę, dotyczy przywoływania/inwokowania bóstw celem zapewnienia sobie korzystnych wpływów. Wystarczy znajomość mitologii w stopniu podstawowym, by wiedzieć, że niektórych bóstw wymienionych przez autorkę NIE powinno się przywoływać dla błahostek, bez zabezpieczenia. Pomysł przywoływania Samaela, Kali, Shivy, Morrigan, Hekate – uważam za wysoce niebezpieczny i potencjalnie szkodliwy dla początkujących adeptów magii

 

Pozwolę sobie na pobieżne przytoczenie fragmentu książki:

 

„W chwili zagrożenia fizycznego dobrze jest przywołać boginię Kali, przy zachowaniu ostrożności”. I tutaj, niestety – w tym rozdziale cały mój szacunek do książki, jako potencjalnie wartościowego i użytecznego materiału dydaktycznego runął doszczętnie.

 

Równie dobrze mogę dać dziecku zapałki, i powiedzieć by poszło się nimi pobawić przy składzie z materiałami TNT, wspominając by uważało na zapłon.

 

Dlatego też, uważam książkę raczej za ciekawostkę, albo materiał wprowadzający, ale na pewno nie merytoryczne, naukowe dzieło, mimo przyjemnej lektury.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Bardzo dobra recenzja - napisałbym w zasadzie to samo, może nieco ostrzej i dosadniej ;)

 

Płytkość rytuałów. Opisane przez autorkę rytuały dają dobry wgląd na to jak wyglądają wiccańskie ryty, jednak... nie są one zbyt profesjonalne, i u magów ceremonialnych czy sceptycznych czytelników – mogą wywołać od kpiącego uśmiechu, do śmiechu z rozpuku.

 

To nie jest tak naprawdę wicca tylko jakaś tam wariacja na temat, jak sam zauważyłeś dość infantylna.

 

Co do wierszowanych zaklęć - widziałem oryginał książki w języku angielskim. W oryginale nie jest to co prawda Mickiewicz - po polsku jest jeszcze gorzej, bo tłumacz się nie popisał i jeszcze bardziej zepsuł efekt. Książki tego typu nie mają niestety szczęścia do tłumaczy.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...