Jump to content
SunnyBoo

Po roku razem.

Recommended Posts

SunnyBoo

To jest swieza rana, ale musze sie gdzies wykrzyczec a sciana mi nie odpowiada.

 

Jestesmy ze soba rok, od poczatku roku czulam jakby cos sie miedzy nami zmienialo, ale nie mialam pojecia co. Wczoraj, bez zadnego wczesniejszego alarmu wyznal mi ze nie moze, ze nie chce zwiasku, ze chce byc sam, ze jest bardzo rozkojarzony. Zaczal miec mniej czasu dla mnie jak tylko dostal prace na pelen etat. Powiedzial ze nie chcialby ciagac mnie po kraju gdyby dostal oferte pracy gdzie indziej.

Jedyne co mi sie nie podobalo i co mnie jeszcze bardziej zabolalo niz sam fakt ze zrywa ze mna to to ze i ja i on plakalismy jak male dzieci. To wszystko wyszlo zbyt gwaltownie, i on sie poddal zbyt latwo. Sam tyle razy mowil ze jezeli cos bedzie nie tak to to obgadamy i ze sprobujemy nad tym popracowac. On mi nawet nie dal szansy by sie nad tym zastanowic. Jakby ja nie miala nic do gadania.

Zapytalam sie go czy ma inna, czy sie znudzil, czy dostal oferte pracy gdzies indziej ale wszystkiego sie wyzekal. Obiecywal ze tylko ja sie liczylam i ze nie bedzie nikogo innego w bliskiej przyszlosci. Dalej nam na sobie zalezy i dalej chcemy utrzymac bliskosc.

Moja glowa to poplatanie i przeplatanie. Nie mam pojecia co o tym myslec. Czesc mnie myslisz ze to przez kase, samochud ktory ma od niedawna, "najlepszy kolega" ktory sam od niedawna ma nowa dziewczyne, ktorego nie zabardzo lubilam. Byla kiedys gadka ze jak zamieszkamy razem to sami, pozniej dalej sie trzymal wersji ze zamieszkamy z jego kolega, wtedy nie wytrzymalam i powiedzialam ze albo z nim albo ze mna. Troszke mnie martwi ze podja decyzje. Ale z drugiej strony przez rok bycia ze soba on nie byl taki, nigdy. Od niedawna cos mu walnelo w czerep.

 

Prosze o jakiekolwiek opinie. Mial moze kiedys taki przypadek? Moze ktos byl tym zrywajacym i moglby mi pomoc zrozumiec chociasz troszke?

Share this post


Link to post
Share on other sites
milenaEl

moim zdaniem na facetow ma duzy wplyw srodowisko w jakim przebywaja i naprawde malo iim potrzeba zdeby calkowicie obrosli w piora co wiaze sie z ty zze zaczynaja czuc sie lepsi itd co nie oznacza wcale tego ze tak jest.Wiesz ja bylam bardzo zakochana kiedys w pewnych chlopaczku obiecywalismy sobie milosc do konca zycia i bylo nam cudownie dopoki nie znalazl pracy lepiej platnej od mojej...wszystko sie zmienilo w ciagu miesiaca doslownie a mieszkalismy ze soba juz dwa lata..poprostu ten czlowiek ktorego znalam znikna...i ja tez juz nie bylam dla niego wazna...wytrzymalam miesiac,nie wiem byc moze sie pogubi(jego strata) i poprostu po slowach ze potrzebuje wiecej luzu (a i tak mial go duzo) wyrzucilam go z domu ,tez wtedy plakalismy oboje jak dzieci,plaklaismy oboje jak dzieci przez miesciac...ale wiesz rozmawiajac z mysle madrymi ludzmi doszlam do wniosku ze nie warto walczyc o takiego czlowieka...Bo nie warto,kobiety nie powinny sie ponizac i prosic faceta o powrot,bo do konca zycia bedziemy pozniej traktowane jak psy wiesz o co chodzi,badz twrada pokaz mu i sobie przedewszystkim ze skoro tak robi to jest frajerem,a nawet nie obejrzysz sie jak szybko zapuka do twoich drzwi...u mnie mijaja dwa lata od tego rozstania...teraz on placze w samotnosci ...ale niestety powrotow w zyciu nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites
SunnyBoo

On w maju konczy 30 lat. Ja jestem o 6 lat mlodsza. I wiem ze to on bedzie bardziej na tym cierpial niz ja no bo lat nie ubywa, prawda?

Rozumiem co mowisz, i dziekuje. Jestem pewna ze plaszczyc sie przed nim nie bede juz wiecej, ale postanowilam sobie jezeli mi swojego sachowania nie bedzie chcial wytlumaczyc sam, to sama go z niego wyciagne. Nie chodzi mi o to by przegadac i wrocic do siebie. (Chociasz bardzo bym chciala, to fakt.) Ale moim zdaniem po roku razem powinnam miec jakiekolwiej prawo do wiedzy o tym co zawinilo i to wlasnie jest to najgorsze. Wolalabym uslyszec sluszny powod i pobeczec przez tydzien niz siedziec w takim stanie jak teraz i patrzec jak mi wlosy siwjeja przez to rozmyslanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
milenaEl

ooo no to juz calkiem powazny facet no ale jak widzisz nikt nie jest doskonaly.Mtysle ze tak,nalezy ci sie wytlumaczenie,jesli jednak nie bedzie chcial ci czegos wytlumaczyc bedzie bardziej wynikalo to z braku odwagi niz z braku ochoty co oczywiscie powinnas mu natychmiast powiedziec ze jest zwyklym najprostrzym w swiecie tchorzem.Nie zatrac sie w tym wszystkim i nie pros go bo na zawsze stracisz w jego oczach wszystko ... my kobiety popelniamy blad ,dajemy facetom wszystko czego chca poczawszy od siebie konczac na porzucaniu pasji ,przyjaciol itd.a oni wtedy nas zostawiaja..no bo faktycznie po co byc z kims takim to sie staje nudne z biegiem czasu.Ja na twoim miejscu nawet bym sie pokusila o to zeby zagrac mu na nosie:ok2: w doslownym tego slowa znaczeniu:) przyklad umawiacie sie na pogawedke,przychodzisz odpierdzielona na maksa takkkk ze skacze mu gul ze hoho i mowisz mu ze w sumie dobrze ze sie tak stalo jestes usmiechnieta piekna,jak cie to odmienilo ze jak fantastycznie jest teraz:hahahaha: gosciu rachunek sumienia robi momentalnie:) a wyobrazasz sobie jego mine przy tym??ten widok bedzie bezcenny :)

Edited by milenaEl

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...