Jump to content
Noemi

O psach

Recommended Posts

Noemi

Nie wiem, czy to się nadaje do tego działu, ale nie znalazłam bardziej odpowiedniego.

 

"Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po rajskim ogrodzie. Nagle za krzaka wyszedł diabeł.

- Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął.

- Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu.

- I co z tego - prychnął diabeł. - Nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY.

Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział:

- Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce.

- To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł.

Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał psa.

- Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet kiedy on Cię znienawidzi.

- Dobrze - odparł dobry pies.

- Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat.

- Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie?

- Właśnie o to chodzi.

- Jak to? - zdumiał się pies.

- Będzie cierpiał i będzie wiele dni nieutulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu. Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów.

I w ten sposób pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM...".

 

(znalezione w sieci)

 

No właśnie. Nie macie czasem wrażenia, że psy są jednak mądrzejsze niż nam sie może wydawać? Ja myślę, że mój zna mnie na wylot, a nawet lepiej niż ja sama siebie. Wyczuwa moje nastroje; gdy jestem zła lub smutna przydreptuje, kładzie mi głowę na kolanach i patrzy takim wzrokiem, jakby chciał mnie pocieszyć. Nie wspominając, że złych ludzi wyczuwa na odległość; na spacerach nie mam się czego obawiać, bo wiem, że zawsze mnie obroni. Może jednak w tej opowieści jest jakieś ziarno prawdy?

Edited by Noemi
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah

Noemi,

 

w każdej legendzie jest ziarno prawdy :)

 

:_kwiatek:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przegrany

pies jest tego przyjacielem kto go karmi takie jest moje zdanie:] bo mialem psa ktorego karmilem to orazu przylatywal do mnie, a mialem takiego psa ktorego nie karmilem a caly czas sie bawilem z nim i zawsze jak ja go wolalem albo mama(ktora go tylko karmila) to zawsze ja wybieral...

Share this post


Link to post
Share on other sites
ska87lar

Mój dziadek jeszcze za kawalerskich czasów miał białą sukę w typie owczarka podhalańskiego, był to zwykły podwórzowy burek który nie miał łatwego życia na wsi. Całymi dniami siedziała na łańcuchu a dopiero wieczorem spuszczano ją żeby pilnowała obejścia. To były lata powojenne kiedy to milicja po okolicznych lasach ganiała niedobitki żołnierzy AK którzy nie zgadzali się z nowym reżimem. Jeden z funkcjonariuszy z wielkim wilczurem przeczesywał obejścia na skraju wsi(w tym mojego dziadka) kiedy nagle na nich wpadła "Pusia"(jak się okazało zerwała łańcuch). W trakcie szamotaniny dobiegł do psów dziadek i starał sie powstrzymać milicjanta okładającego sztacheta ładnie już pokancerowaną i krwawiącą sukę która już dogryzała wilczura. Milicyjne psisko zdechło w zębach wiernej suczki ale za ten czyn miała połamane żebra i futerko z białego przebarwione na krwawo czerwono, szanowny dziadek też ledwo wybronił się przed wyrokiem(łapownictwo to wynalazek stary jak świat;) . Psisko wylizało się z tej niemiłej przygody ale dziadek wolał oddać ją dla brata który przyjechał na święta niż odstąpić ja milicji żeby gryzła "swoich"(mieli prawo wybierać nadające sie do służby psy i je rekwirować). Pies miesiąc przebywał w nowym domu(80 kilometrów od rodzinnej wioski) była karmiona, głaskana, dbali o nią lepiej niż jej poprzedni właściciel ale gdy tylko spuścili ja na niedzielny spacer z łańcucha sunia uciekła. Jak sie po dwóch dniach okazało Pusia leżała na swoim progu zziajana, brudna, mokra(3 rzeki, bagna, rowy itd.) ale tak uśmiechnięta że od tamtej pory już dziadek nie miał sumienia jej oddawać a nawet zamykać na łańcuch. Do dziś mi powtarza że "wierny pies trafia się rzadziej niż wierna baba a za drugą taką psinę bym nawet konia/traktor oddał".

Share this post


Link to post
Share on other sites
ALABEZI

Miałam psa, który już odszedł do "nieba dla psów" jak mówi moja mała siostrzenica, ale prawda jest taka, że przetrwał ze mną najgorsze chwile mojego życia. Jak patrzył na mnie to w jego oczach było wszystko, czasami zastanawiałam się czy to naprawdę jest zwierzę. To był chart, też po przejściach i teraz po latach wiem, że był to mój anioł stróż - zawsze go będę miała w sercu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Aga:)

Wiecie pewnie że wielu ludzi sądzi że psy i inne zwierzaki nie mają duszy i po śmierci nie idą do nieba te słowa szczerze mówiąc mnie ranią bo kocham zwierzątka jak byłam mniejsza nazywali mnie kocia i psia mama :) Zawsze kłóciłam się z katechetką bo ja mówiłam że mój pimpek ( kot którego mi rozjechało :( ) czeka na mnie w niebie i oraz inne zwierzątka a ona że zwierzęta nie mają duszy i nie idą do nieba... Nie wiem jak wasze zdanie ale mi się wydaje że zwierzęta też idą do nieba.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lex

Myślę sobie, że ludzie mają szczęście mogąc mieć psa, bo po tylu słowach zachwytu to musi być coś wyjątkowego...

Ja sie psów panicznie boję :( i nie sądzę, żeby to się kiedyś zmieniło, no może fobię był złagodził, ale wątpię żebym potrafił je pokochać...

Za to chciałbym mieć kota :) i choć niektórzy mówią, że to nie to samo, bo podobno koty są złośliwe... cóż, inni mówią, że koty są po prostu bardziej skryte, a że ja też, to będziemy do siebie pasować ;)

 

Nie wiem jak wasze zdanie ale mi się wydaje że zwierzęta też idą do nieba.

Możliwe :) Ja tylko nie wierzę, że reinkarnują w ludzi (bądź odwrotnie).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Aga:)

Wiesz co Lex ja też polecam ci koty chociaż u niektórych mają złe zdanie to ja osobiście zawsze miałam koty które były prawie jak psy :jezyk2: Ostatnio miałam kota którego strasznie kochałam lecz mi go jedna taka ukradła i nie chce oddać strasznie ubolewam nad jego stratą :_smutny: Jeszcze ci powiem jedno że przynajmniej spróbuj jakichś kontaktów z psami najlepiej takimi małymi i przyjaznymi a może kiedyś i ty będziesz miał pieska:icon_lol: Powiem ci jeszcze że jeżeli ma się psa od szczeniaka to się mu ufa i wiesz że nic ci on nie zrobi. Zresztą to już zależy od ciebie :*

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lex

Właśnie wczoraj przeczytałem o fobii przed psami conieco i pisało, że dobrze jest zacząć z jakimkolwiek zwierzęciem, więc może zacznę od kotka ;)

Dzięki :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Defortis

Jaki będzie kot to zależy od niego samego,a co za tym idzie od jego wychowania,ale ogólnie powiedzenie "koty chodzą swoimi ścieżkami" jest prawdziwe,jeśli chcesz mieć w przyszłości psa to tylko od szczeniaka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kikizmora

ja mam swojego psa, od kiedy sie zobaczylysmy wszystko było jasne :) to moj najlepszy przyjaciel, moze nawet jedyny

Share this post


Link to post
Share on other sites
lucha

to właśnie mój były pies myśle że dobrze mu ze mna było i dlatego czesto o nim myśle kiedy jest mi żle bo go juz nie niestety pa:412yk9:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Margaretas

..oj,jaka piękna ta przypowieść ! zgadzam się z nią całkowicie..mojego psa nie ma już na Ziemi 4 lata,a ja ciągle za nim tęsknię i myślę o nim..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Linea

Ten tekst to chyba z forum Dogomanii. Psy wyczuwają nasze nastroje itp. dzięki swoim czułym zmysłom. ;) Ale faktycznie są wspaniałe. Sama mam dwa psy. Pierwszy to babcia 15letnia, która jest strasznie pyskata, a drugi to dzieciak półroczny i strasznie upierdliwy. I zabiłabym gdyby ktoś im zrobił krzywdę, chociaż czasem sama mam ochotę wytrzeć nimi chodnik. ;] Koty też są wspaniałe. Często się zastanawiam jakim cudem one potrafią znaleźć swojego właściciela, gdy ten wyjedzie. ;P

Edit

A jeśli psy nie mają duszy to człowiek też jej nie ma. :P

Edited by Linea

Share this post


Link to post
Share on other sites
doriii86

ja tez mam swojego ukochanego pieska i chociaz wybiera fotel ojca to nie potrafie sobie wyobrazic ze jak kiedys przyjde do domu to jej juz nie bedzie.....ma juz 11 lat rudawy ratlerek...zawsze kojaco dzialaja na mnie spacery z nia chociaz nie sa juz tak dlugie jak kiedys...

szkoda ze nie moge juz spedzac z nia tyle czasu co bym chciala poniewaz mieszkam w innym miescie a ona zostala z rodzicami..starych drzew sie ponoc nie przesadza :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Josephina
Ten tekst to chyba z forum Dogomanii. Psy wyczuwają nasze nastroje itp. dzięki swoim czułym zmysłom. ;)

 

W tym coś jest. Jak jestem chora, to moja psina zazwyczaj leży razem ze mną (tak ją źle wychowaliśmy, że śpi na łóżku, w nogach), a kiedy na przykład ktoś płacze to podchodzi i liże :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Linea
(tak ją źle wychowaliśmy, że śpi na łóżku, w nogach)

 

To nic złego. ;) IMO dzięki temu powstaje większa więź z właścicielem. Poza tym, jest cieplutko w łóżeczku. :>

Share this post


Link to post
Share on other sites
Josephina
To nic złego. ;) IMO dzięki temu powstaje większa więź z właścicielem. Poza tym, jest cieplutko w łóżeczku. :>

 

Zimą bardzo pożyteczne, to fakt :) nigdy nie żałowałam, że jest lekko rozpieszczona, ale babcia ciągle na to narzeka xD

Share this post


Link to post
Share on other sites
Joann

Kocham psy. Mam beagla- Tobiego. To chyba mój najlepszy przyjaciel. Wcześniej miałam kundelka, który dożył 18 lat. Następnie owczarka niemieckiego, ale rodzice musieli go oddać z różnych powodów. Powiem Wam szczerze, że ja sobie życia bez psa nie wyobrażam.

To fakt, mając całe życie czworonożnego przyjaciela przy boku to chyba normalne. Ponadto, kto zawsze jest chętny na spacerek? ; )) Mojego pupila też rozpieściłam, ale nie gryzie niczego i jest strasznie uległy, więc mi jego zachowanie w 100% odpowiada. Nawet to, jak czasami coś narozrabia. ; )

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tilka

Ja tez kocham psy!!!Mam amstafika Here i jest najlepszym przyjacielem !!!Ma 9 lat,i wyczuwa nasze odczucia,uwielbiam jak jestem smutna i przychodzi i kladzie mordke mi na kolana!!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Agnieshia

miałam w swoim życiu wiele psów, ale też różne z nimi kontakty. dopiero z moim obecnym, ogromnym czarnym i kudłatym, mam taki typowy 'filmowy' wręcz :D bym powiedziała, kontakt. wystarczają nam spojrzenia, żeby się zrozumieć. nigdy wcześniej nie miałam TAKIEGO psa. on jest aniołem :) jak przeczytałam tą legendę, to aż mi łzy w oczach stanęły :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
franz

Coś dla miłośników psów rasy bokser, sam posiadam tego psiaka więc bardzo lubię tę legendę:):

 

"Jedna z niemieckich legend o powstaniu boksera głosi, że stworzył go Bóg.

Działo się to w piątym dniu tworzenia świata. Bóg lepił z gliny psy. Były różnej wielkości: duże i małe, długowłose i krótkowłose, białe, czarne i plamiaste. Stworzył po jednym egzemplarzu z każdej rasy. Wykonując ostatniego psa, pragnął "ukoronować" jakąś rasę, w której byłaby: siła, odwaga, szybkość, szlachetność, rozwaga, piękno i przywiązanie. Wziął glinę i uformował postać boksera, wyróżniając go od innych ras piękną głową. Pies udał Mu się wyjątkowo. Odstawił go na bok, aby wysechł, gdyż był mokry i można było go łatwo uszkodzić. Bokser pojął zamierzenia Boga, dumny podniósł bardzo wysoko głowę, zrozumiał, że powinien być najlepszy i najpięknieszy. Postanowił, że nie pozwoli, aby inne psy wywyższały się ponad niego. Te widząc psa różniącego się od nich głową, zaczęły się z niego śmiać. Bokser skoczył z wściekłością na przeciwników. Zapomniał, że ma jeszcze miękki pysk i uderzył mocno, deformując go. Pan Bóg nie zareagował; zapomniał, że pysk psa jest jeszcze miękki. Później powiedział: jaki jesteś, taki będziesz aż do skończenia świata. Jako rekompensatę dał mu cenny dar - odtąd każdy mały pies pozdrawiać go będzie z największą uniżonością, mając zawsze w pamięci przewagę boksera. Większy zaś pies będzie się trzymał na uboczu widząc boksera, ponieważ brak szacunku i dla niego może się źle skończyć. Inne rasy zgodziły się z tą decyzją."

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dairine

Dziękuję CI Noemi :) Naprawdę się wzruszyłam :) Myślę, żę dużo jest w tym prawdy. Tak, jak kocham mojego psa, nie kocham żadnego innego stworzenia na Ziemi :)

 

Jak byłam mała, to przekonana byłam, że w psie odradza się dusza ukochanej osoby, która odeszła z tego świata...

Edited by Dairine

Share this post


Link to post
Share on other sites
debica

Z tymi psiakami to sporo prawdy w przypowieści jest. Miałam psiaka... odszedł jakiś czas temu. Był po przejściach zanim ja go kupiłam. Wiele razy ratował i mnie i mojego brata w niebezpieczeństwie. Tak mądrego psiaka nie sposób zapomnieć, a on.. może nie powinnam tego pisać ale był lepszy od wielu przyjaciół. Nastawiał karku za mnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
MessyRed

Ja miala psa o imienu Saba. Kiedys jak bylam mala to poszlam z tata i siostra poogladac psy na gieldzie i podeszlam zeby poglaskac male boksery i zapytalam sie taty czy mi kupi jednego on powiedzial ze nie a ja sie poryczalam bo zobaczylam malego psa strasznie wychudzonego, ktorego trzymal sprzedawca no i wkoncu kupilismy ja. I oczywiscie wzyscy sie nia zajmowali kazdy go chcial glaskac brac na rece ale ja czulam taka wiez z nia i mysle ze ona ze mna tez bo jak juz miala kilka miesiecy to sluchala tylko mnie. Potem nawet wszyscy zaczeli mowic ze to moj pies. Ona byla taka moja przyjaciolka. Moze sie to wydac dziwne ale naprawde ja rozumialam a ona mnie. Czesto nawet do niej mowilam a ona zawsze podnosila glowe i sie na mnie patrzyla tak jak by mnie rozumiala. Byla bardzo madra. Zawsze stawala w obronie mnie i moich siustr. Ogolnie byla bardzo dobrym psem. Lubila wszystkich i wszyscy lubili ja. Niestety 3 lata temu musialam sie przeprowadzic do Szkocji i Saba zostala z moja babci. Ale ze moja babcia co 2 miesiace przylatuje do nas na kilka miesiecy wiec musiala ja wydac. Ja sie z nia nawet nieporzegnalam i to mnie strasznie doluje bo mialam ja przez okolo 7 lat a tu nagle jej niema to tak jak by najlepszy przyjaciel cie zostawil samego. Ona dorastala ze mna bo jak ja kupywalismy to mialam 7 lat. I jak o niej mysle to mi sie plakac chce. I wydaje mi sie ze juz nigdy takiego drugiego psa nieznajde, Taki psi przjaciel chyba zdaza sie raz na cale zycie (fajnie by bylo gdybym tak niebylo.)

 

Do Lex: Moja przyjaciolka tez sie panicznie bala psow. Kiedy widziala psa nawet jezeli byl bardzo daleko to wpadala w chisterie i uciekala do domu. Ale jednak ja wyleczylam najpierw oswoilam ja z moim psem (ktorego juz teraz niemama:( ) oczywiscie niebylo latwo troche drastyczne byly te metody ale po jakims czasie przestala sie bac mojego psa i kolezanki psa i wkoncu wogole sie nie boi psow.

Share this post


Link to post
Share on other sites
gaia

o tak ta historia jest bardzo mi bliska czytałam ją parę lat temu.

uważam ,że wiele z tej opowieści się zgadza.a stata przyjaciela boli i uważam ,że jest to niesprawiedliwe ,że te zwierzęta ( i nie tylko te) zyją tak krótko a co niektórzy ranią niewinne i przyjazne ludziom zwierzęta.

pomyślcie tylko jaki świat byłby cudowny gdyby tak ludzie otworzyli swoje serca na miłość - do zwierząt też ,bo one nas uczą bezinteresownej szczerej i tej naprawdziwszej i nacenniejszej miłości.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cinn

Interesująca przypowieść, z którą zgadzam się w stu procentach :)

Ja uwielbiam i koty, i psy. Sama mam siedmiomiesięczną suczkę rasy Husky - Brandy oraz roczną kotkę - Lunę. Obie są urocze, chociaż kotka bywa wredna. Na szczęście (a może i nie) nie wychodzi z domu - najzwyczajniej w świecie się boi :P Brandy za to rozpiera energia. Często się śmiejemy całą rodziną, że ma ADHD. I tez ją rozpieściliśmy :)

Mimo iż czasami się na nie obie złoszczę nie wyobrażam sobie życia bez nich. Szczerze mówiąc to na początku bałam sie je pokochać, przywiązać się do nich, ponieważ mój pierwszy piesek (kundelek Lucky) zginął pod kołami ;c

Share this post


Link to post
Share on other sites
rozrabiara

piękna historia ale opowiem Wam inną...

 

Był sobie chłopak, który w swoim życiu nie miał żadnego zwierzątka... była sobie dziewczyna, której dom od zawsze tętnił życiem futrzastych, pierzastych, łuskowatych, skórowatych i innych... poznali się...

 

Ona ze swoim hoplem na punkcie zwierząt... on totalnie do nich nieprzekonany... jego rodzice mówiący, że absolutnie nigdy przenigdy żadnych zwierząt w domu...

 

Ona zawsze chciała kota, w jej domu był pies ale kota nie było... w końcu pojawił się kto... piękny, cudowny kociak... jechała na weekend do swojej babci i nie chciała kociaka zabierać ze sobą... zostawiła go na ten weekend u chłopaka w domu... po weekendzie odebrała kociaka i zaczęła szukać kociaka dla rodziców chłopaka...

 

parę lat później zamieszkali razem... stworzyli swój własny dom... ale dla niej dom bez zwierząt to nie dom... wzięli kociaka... kociak najcudowniejszy na świecie... ale ona wciąż uważa, że dom to nie dom... łaziła, prosiła, płakała i błagała... aż wyprosiła... pojawił się pies...

 

piękny czekoladowy labrador... och jaki on był nieszczęśliwy... och jakie psisko było nieszczęśliwe z panem co go nie lubi... minęły dwa lata... ciągłych problemów pogryzionych rzeczy, ciągnięcia na smyczy itd., itp.... ale chłopak postanowił zaradzić coś na problemy psa...

 

przeczytał mądrą książkę i zgodnie on i pies zaczęli współpracować... pies na spacery chodzi bez smyczy, jest zrównoważony i dosłownie z odległości wyczuwa nastroje pana... dziewczyna z miłością patrzy na to wszystko... wreszcie szczęśliwa, że tak się sprawa ułożyła...

 

w tej chwili chłopak planuje otworzyć hotel dla psów z prawdziwego zdarzenia i zrobić studia by być psim behawiorystą... i tym oto sposobem...

 

mój mąż dzięki mojej miłości do zwierząt... i dzięki naszemu niesfornemu Gandalfowi został wielbicielem zwierząt... Gandalfa pokochał na tyle aby swoją karierę zawodową ukierunkować na psie tory... a ja? a ja czuję się spełniona... z mężem, którego wspieram w tym działaniu i psem, który nauczył mojego męża jak w pełni korzystać z życia i wskazał mu jego drogę zawodową...

 

Psy... hmmm potrafią zmienić nasze życie...

 

opowieść w wielkim skrócie... swoją pasją do zwierząt zawsze zarażałam... ale to same zwierzaki zarażały sobą innych... i tak z totalnych przeciwników robiły swoich największych przyjaciół:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
TOBBA_77

Ja również mam psa wabi się Ramzes. Gdy go znalazłam był zmarznięty i głodny. Zaopiekowałam się nim i teraz jest moim najlepszym przyjacielem nie wyobrażam sobie, że kiedyś może go zabraknąć, ale kiedyś nadejdzie taki dzień :( Czasami wydaje mi się że mój pies rozumie wszystko co się do niego mówi a gdy jestem smutna to stara się mnie pocieszać, kładzie głowę na kolana albo przynosi mi wszystkie swoje zabawki żebym nie była smutna :) Psy na pewno idą do nieba :) (ja jestem o tym przekonana) :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...