Jump to content

gazulka

Recommended Posts

Byłam w takim miejscu które znałam lecz nie mogłam go określić. Czekałam na wf. Gdy ktoś ogłosił, że nie bd pojawił się Łukasz (mój przyjaciel, który od dwóch miesięcy nie żyje). Usiedliśmy w jakiejś grupie ludzi... Nie pamiętam czy rozmawialiśmy, czy robiliśmy cokolwiek. Wiem, że później byliśmy na placu, jakby prze kościołem czy coś w tym stylu. Wtedy Ł. podszedł do grupy ludzi (jak sądze to byli Jego koledzy z klasy), a ja zabrałam Emila na bok (kolega Łukasza z klasy, którego poznałam na sylwku). Przytuliłam się do niego i zaczęłam płakać i mówić i mówić 'Czemu On bd tutaj tylko przez jeden dzień??' I E. mówił coś mi i tłumaczył, lecz nie pamiętam...

 

 

 

Ehh.. i tyle. Pare sprostowań:

* Męczy mnie moje pytanie i najbardziej wbiło mi się do głowy...

* Nie wiem co to za dzień w którym Łukasz 'może być z nami'

* Ciagle bylismy razem (rozdzieliliśmy się dopiero przy Jego grupie)

* Raczej nie rozmawialiśmy

* To była jawa... do tej pory widze to przed oczami...

* Nie pamiętam żadnych innych tawrzy, wiem tyle że ich znałam

 

 

 

Prosze o pomoc i z góry dziękuję.

Link to post
Share on other sites

Czasem zdarza sie,ze snia nam sie bliskie osoby po smierci,kiedy po prostu nie jestesmy w stanie o nich zapomniec,tymbardziej,ze piszesz,ze chodzisz do szkoly,wiec Twoj kolega byl mlodym czlowiekiem i pewnie niewiele osob jest w stanie pogodzic sie z mysla,ze odszedl tak nagle i niespodziewanie...po prostu starasz sie zrozumiec dlaczego tak sie stalo i za nim tesknisz...niestety nic na to juz nie poradzisz,jedynie mozesz pomodlic sie za kolege(zmarli przychodza do nas w snach rowniez,bo chca,zebysmy o nich pamietali albo odwiedzaja nas,by przed czyms ostrzec albo przychodza tak po prostu,by pokazac,ze u nich wszystko dobrze po tej drugiej stronie) :)

pozdr.

Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...