Jump to content
vinitor

Bóg prawdziwy czy wymyślony?

Recommended Posts

vinitor

Wiedza o bogu chrześcijan została ulokowana w biblii. W Księdze Rodzaju pojawił się człowiek i był najbardziej frapującym ewenementem w życiu stwórcy, gdyż wyposażył go w swoje cechy. A jednak coś umknęło uwadze boga w tej niezwykłej konstrukcji albo celowo pogorszył właściwości biologicznej maszyny. To drugie rozwiązanie jest nielogiczne, bowiem każdy wynalazca stara się obdarzyć wyrób najlepszymi wskaźnikami przydatności. Czy biblijnego boga dopadł kryzys i dlatego dzieło posiadało usterki techniczne? W ulepionej postaci kulała umiejętność podejmowania trafnych, jednoznacznych decyzji, bowiem wolna wola stała się dryfującym elementem poddającym się wpływom sił z każdego kierunku. Ta konstrukcyjna skaza pozwala przyjąć, że to nie bóg stworzył człowieka lecz człowiek wykreował w swojej wyobraźni boga. Pan wszechmocny nie popisał się jakością produktu lecz skądinąd wiadomo, że istota myśląca homo sapiens też posiada zapędy twórcze i stara się to robić jak najlepiej, żeby mieć z tego jakiś pożytek. Człowiek zdawał sobie sprawę z swoich ograniczeń. Nie mogąc wykonać poprawek przekraczających jego skromne zdolności korekcyjne organizmów takich jak on, posłużył się wyobraźnią, która pozwoliła wydać na świat istotę oryginalną według starannie przemyślanej idei. Człowiek z rozmachem wykuł istotę obdarzoną wielką mocą, nieograniczonymi możliwościami i do tego niewidzialną. I tak powstał bóg który miał to wszystko, czego brakowało człowiekowi . Bóg stał się ideałem, wzorcem do naśladowania oraz intensywnego skupiania się myślami na nim, chęci zbliżenia się do niego i jego nadzwyczajnej doskonałości. Bóg spełniał najśmielsze marzenia i stał się celem, aby mu dorównać praktycznie a nie tylko w wyobraźni. Obcowanie z takim wymyślonym ideałem zostało z czasem obwarowane pewnymi prawami. To wyglądało trochę tak jak z wykorzystaniem opatentowanego wynalazku.

 

Owszem, powstanie wszechświata , przyrody, materii żywej wciąż jest zagadką i bóg wypełnia też tę nieszczęsną lukę ludzkiej niewiedzy. Jak dotąd nie było i nie ma nikogo, kto dostarczyłby dowody, że taka jest prawda a nie inna. Religia funkcjonuje dzięki wierze lecz nie tłumaczy mechanizmów stworzenia i to jest jej poważnym mankamentem. Wiara jest bogata w argumenty słowne nie poparte konkretami i przez to są one niskiej wartości, są jak piana przykrywająca sens i źródło dociekań.

Od zawsze jedynie człowiek stara się szukać i poznawać boga lecz ten, nawet jeśli jest realną osobą, nie kwapi się zacieśnić kontakty z swoim ukochanym dziełem. Jeżeli bóg istnieje i potrafi dużo to nie wierzę, żeby nie mógł nawiązać jawnej łączności z inteligentnymi istotami. Uciekanie się do pośrednictwa tych, którym nie zawsze można ufać i wierzyć w szczere intencje, podważa rzetelność informacji oraz zdolności potężnego władcy.

 

Biblia zapewnia, że bóg potrafi przejrzeć człowieka na wylot i przewidzieć przyszłość lecz – wbrew tej opinii - niejednokrotnie wybierał dla swoich celów osoby słabe, podatne na zawirowania w sferze lojalności, sprawiedliwości i nieskalanej miłości. Wciąż na nowo odżywały te same wady i słabości ale twórca wszechrzeczy ani myślał wnieść korektę w gliniany zlepek. Czasy panowania Kościoła aż nadto są tego wyrazem. Paradoksem jest fakt, że zawsze znajdowali się i nadal znajdują jednostki, które z charakterystycznym polotem i teologicznym wdziękiem wyjaśniają tudzież tłumaczą dziwaczne postępowanie boga. Gdy się przyjrzeć tej metodologii widać jasno, że jest to sposób na usprawiedliwianie swoich bezeceństw. Niestety, sprzeciwu najwyższego majestatu ziemski świat się nie doczekał.

 

Obrońcy jakiejkolwiek idei nie wahają się przed stosowaniem metody odwracania kota ogonem, aby uzasadnić tym swoje racje. W gąszczu sprzeczności i masy niewiadomych, wykorzystywanie materiału dowodowego wątpliwej wartości, niczego przekonywującego do sprawy nie wnosi.

 

Dlaczego bóg wszechmocny nie wyjawia oficjalnie swoich decyzji, nie demonstruje osobiście i wyraźnie swojego poparcia dla ziemskich pełnomocników? Wstrzymywanie się od głosu, szczególnie w okolicznościach religijnej przemocy i łamania boskiego prawa, bez wątpienia zaprzecza Istnieniu władzy nadrzędnej.

W przypadku Adama i Ewy było inaczej. Wypędził ich z raju natychmiast. Nie było odwołania od wyroku i strasznych konsekwencji. Uczynek banitów w porównaniu z późniejszą przestępczością był śmiesznie niepozorny, takie małe piwo. Pomimo tysięcy lat trwania okrutnej kary setek ludzkich pokoleń, bóg nie zmienił swojego srogiego nastawienia a przywódcy religijni nie krytykują bezwzględności stwórcy. Zachowują się całkiem podobnie a ich ofiarami stał się lud, bo jakoby cierpienie uszlachetnia, aby stało się zadość zdeformowanej sprawiedliwości popieranej uciążliwym milczeniem Pana i władcy.

 

Prawdziwy bóg powinien był zaprowadzić porządek już dawno temu, biorąc pod uwagę jego szybką reakcję w stosunku do pierwszej pary (nie obowiązywało hasło „bo u boga jeden dzień jak tysiąc lat”). Zachowanie się prostego ludu można z biedą usprawiedliwić, co jest niedopuszczalne w stosunku do tych uważających się za jedynych przedstawicieli boga na Ziemi.

Każdy ma prawo wierzyć w swojego boga lecz nie każdy może, potrafi lub chce oddzielić go od otaczającej rzeczywistości, by ujrzeć jego prawdziwe oblicze.

Edited by OazaSpokoju

Share this post


Link to post
Share on other sites
vinitor

Pulsująca cisza

Bóg wprost uwielbia oznaki ciszy, bo choć z pozoru jak pień jest głucha,

sporo dostrzega i sporo słyszy, jakby w swym wnętrzu miała ducha.

Pęd do pieniądza, pogoń kariery duszą chęć wszelką, aby pogadać,

osąd wyrazić o bogu szczery, pytanie jedno albo dwa zadać:

Kim jesteś, boże, gdzie twoje biuro? Dla jednych jesteś panem wszechświata,

dla innych raczej tą wielką chmurą, która bez skrzydeł a jednak lata.

Jedni na słowo wierzą w twe moce i nie przeszkadza im twoja bierność,

bowiem najlepsze są te owoce, które wydaje bez pytań wierność.

Trzeba po prostu tylko uwierzyć, wiedząc jak zwodne jest myślenie,

gdyż kto w wysoki cel pragnie mierzyć, zamiast dociekań lubi milczenie.

A czas upływa, lata mijają i choć na świecie moc łez, niedoli

wpływu na boga wcale nie mają, bo to go przecież za nic nie boli.

Próżne modlitwy oraz lamenty… Jesteś zaledwie prochem marnym

i choćbyś stał się nawet świętym, będziesz dla śmierci kozłem ofiarnym.

Czy jesteś biedny, czy żeś bogaty, bóg sprawiedliwie obdarza dziatwę.

Nie licz w dniu śmierci na cud, rabaty, że się wywiniesz od pewnej straty.

Cały dorobek jest bez wartości i – co ciekawe – nie ma znaczenia

czyś boga kochał, czy się nań złościł, iż żeś nie dostrzegł jego istnienia.

Bogów na Ziemi pokaźne pęczki i tyle samo prawd je otacza.

Zjedz nawet soli dwie duże beczki ale zagadka bóstw wciąż powraca.

Dla tych, co wierzą, sprawa jest jasna, gdyż ludzkie słowa, pisma i mity

są wiarygodne niczym myśl własna lub po posiłku organizm syty.

Słowo do słowa jakże podobne (nie mają wagi ani rozmiaru).

Fałsz z prawdą w sensie swym są umowne, każdy pojmuje bez grama czarów.

Słowo się rzuca przeciwko słowu, toczą się boje, spór trwa zacięty,

a gdzieś w kosmosie lśni gwiazda nowa, żeby rozświetlić dysputy męty.

Bóg się oszczędza, milczy i duma, nie chce wyrazić własnego zdania,

aby nieść pomoc, gdy ktoś nie kuma, że życie jednym wielkim pytaniem.

Edited by vinitor

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wali

vinitor

 

Cały dorobek jest bez wartości i – co ciekawe – nie ma znaczenia

czyś boga kochał, czy się nań złościł

 

No cóż , monologiem Ci nie odpowiem ,choć ten post mi się podoba. Ale do rzeczy.

 

Nie możemy zdefiniować w sposób kategorycznych dorobku życia ludzkiego . Bo co dla jednych jest dobre i "bóg"daje przyzwolenie dla innych będzie nie do przyjęcia bo ich "bóg" tego zakazał lub pominą.W kontekście tego twierdzenia , jak i Twojego postu śmierć jawi się jako fatum. I tu trzeba sobie powiedzieć starą oklepaną maksymę "To czego nie widać wcale nie znaczy że nie istnieje"

Kościoły , wierzenia , prawa cywilne (ustawodawcze) i co tam jeszcze co kto chce, nie są w stanie zdefiniować uniwersalnych praw etycznych. Ale są ludzie którzy przestrzegają zasad ścisłe moralnych. Czy w tym wypadku ich dorobek duchowy moralny jest bez wartości. Nad tym bym się głęboko zastanawiał.

Śmierć nam się jawi jako definitywny koniec ,tylko czego ,przecież nie koniec życia . A możne koniec świadomości materialnej w takim sensie że nie możemy oddziaływać na materie (ciało).

Wyjaśnienie rzeczywistości narzucone jest przez postawy skrajne które mówią że one istnieją w takiej formie w jakim ich mniemaniu mają się te rzeczy.

Sumując to co napisałem . Nie ma śmierci , jest przejście (granica). Tyko w z jakim dorobkiem ją przekraczamy to już my sami decydujemy.

 

Fałsz z prawdą w sensie swym są umowne, każdy pojmuje bez grama czarów.

 

To mi przypomniało pewien wierszyk

 

Maja

Ułuda nieprzenikniona

Snuje tkaniny niezliczone

Wesołe,niezawodne jej obrazy gromadzą się tłumnie

zasłona na zasłonie.

Czarodziejka!

Każdy w nią uwierzy

Kto pragnie być zwiedziony.

Ralph Waldo Emerson

 

(Nie wiem czyj to jest przekład, bardzo stare czasy)

Share this post


Link to post
Share on other sites
vinitor
vinitor

 

Nie możemy zdefiniować w sposób kategoryczny dorobku życia ludzkiego . Bo co dla jednych jest dobre i "bóg"daje przyzwolenie dla innych będzie nie do przyjęcia bo ich "bóg" tego zakazał lub pominą.W kontekście tego twierdzenia , jak i Twojego postu śmierć jawi się jako fatum. I tu trzeba sobie powiedzieć starą oklepaną maksymę "To czego nie widać wcale nie znaczy że nie istnieje"

 

 

Pisząc o dorobku miałem na myśli przede wszystkim dobra materialne. Jeśli jednak spojrzeć inaczej, także dorobek intelektualny danej osoby nie jest mu przydatny po śmierci, gdyż był ściśle związany z pobytem wśród żywych. Nawet rodząc się ponownie może korzystać , jak każdy inny, z całościowego dorobku ludzkości i odbywa się to zawsze stopniowo, jak uczenie się dziecka. Nawet gdyby poznawał ponownie „swoje” osiągnięcia, będą one dla niego obce. To ewentualne następne życie jest już inną parą kaloszy a sam temat nadaję się do odrębnego działu.

Mnie interesuje sprawa człowieka i boga, bo wiadomo, że jedni w niego wierzą a część wypowiada się negatywnie. Zaliczanie się do jednej z tych grup wiąże się z jakimiś kryteriami, które skłaniają do wybrania tej indywidualnej opcji światopoglądowej. Każda z tych opcji nie jest wszakże niezbitym argumentem, że wybór jest zgodny z aktualną rzeczywistością. Żadna ze stron nie ma oczywistych dowodów, bowiem obok maksymy "To czego nie widać wcale nie znaczy że nie istnieje", egzystuje jej przeciwieństwo, tzn., że to czego nie widać, a w przypadku istoty inteligentnej w osobie boga, która nie ma ochoty ujawniać się, należy uznać ją za nieobecną oraz nierealną. Rzekoma skromność nie usprawiedliwia i można by ją oceniać jako oznaki pychy i niechęć do okazania ogromu miłości do człowieka. Osoba niewierząca i sceptyczna oczekuje niepodważalnych dowodów a tych nie ma. Współcześni uczeni w piśmie zawsze znajdą jakieś wykręty, że można się bez nich obejść i muszą odejść z kwitkiem, jak bywało to w Pismach greckich w przypadku Chrystusa, który nie spełnił takowej prośby.

Jak już wielokrotnie podkreślałem, bóg sprawiedliwy nie był i nie jest ani za, ani przeciw obłudzie wysoko postawionych przedstawicieli Kościoła i to nie tylko w przypadku dogmatów ale ich występków sprzecznych z głoszoną nauką przez nich samych oraz przez uważanego za boga Chrystusa.

Religia i przynależność do społeczności chrześcijańskiej, z której tylko niewielka część wiernych dostosowuje się do praw bożych, nie zapewnia spokojnego i bezpiecznego snu, Jest pewne, że garstka ideałów nie zmieni zasad rządzących światem biznesu, polityki, etyki czy moralności. Masową zgodę należy wybić sobie z głowy i wpisać ją do dziennika utopii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wali

vinitor

 

Mnie interesuje sprawa człowieka i boga, bo wiadomo, że jedni w niego wierzą a część wypowiada się negatywnie. Zaliczanie się do jednej z tych grup wiąże się z jakimiś kryteriami, które skłaniają do wybrania tej indywidualnej opcji światopoglądowej.

 

Udowodnienie jakieś opcji spoczywa na postulującym istnienie jakiegoś zjawiska ,prawd .Lecz są grup myślących ,którzy zakładają z góry istnieją "boga" . Ich cały proces dowodowy opierają na założeniu - udowodnijcie że się mylę. Przy okazji stawiając siebie na pozycji pouczania innych i uzurpując prawo do posiadania bliżej nie sprecyzowanej wyższej wiedzy do której inni nie mają dostępu. Na takie postępowanie ma wpływ środowisko i rodzina w której się urodziłeś.

Człowiek wierzący żyje z pragnieniem nieśmiertelności.To definiuje jego zachowanie. Jeśli czyny i postępowanie oscyluje przy prawym działaniu tym samym zwiększa się u niego szansa na tak zwane "wieczne życie w niebie " . Chociaż nic wiecznie nie trwa. Tylko to prawe działanie może mieć różne oblicza , ale to inny temat. Jeśli chodzi o katolicyzm to on daje takową nadzieje i nie ważne jakie mity wokół niego wyrosły .

Inaczej ma się sprawa z ateistami . Ideologia ateistyczna zawiera się w twierdzeniu. Wszystko to prawa fizyki . Z końcem życia obumiera mózg i to jest definitywny koniec. Swoim zachowaniem nie wyróżniają się z tłumu. Jeśli masz chęci to ten pogląd możesz wyznawać lub nie . Jakie masz podejście i odbiór świata to twoja indywidualna sprawa. Nie neguje że nie ma ateistów wojujących o swoją sprawę , ale to zjawisko marginalne. Druga sprawa że kościół nie wie jak podchodzić do takich osób . Bo ci mają przeważnie większą wiedzę niż przeciętny wierzący i po konfrontacji mogą wypłynąć jakieś zagadnienia na które nie można odpowiedzieć.

Jeszcze został nam na dokładkę agnostyk który po trosze zachowuje się jak wierzący katoliki po trosze jak ateista . Moim zdaniem ilu agnostyków tyle podejść do wiary i życia po śmierci.

 

Jak już wielokrotnie podkreślałem, bóg sprawiedliwy nie był i nie jest ani za, ani przeciw obłudzie wysoko postawionych przedstawicieli Kościoła i to nie tylko w przypadku dogmatów ale ich występków sprzecznych z głoszoną nauką przez nich samych oraz przez uważanego za boga Chrystusa.

 

Czemuż to Bóg nie jest sprawiedliwy . Czy nie widać w koło cierpienia ludzi. Zadawałeś cierpienie więc je odbierzesz . Byleś pyszałkowaty w stosunku do innych, możesz być ofiarą losu. Mordowałeś rękami swoimi , możesz urodzić się kaleką lub nim zostać . I tak dalej i tak dalej . Prawd i wyroków Boskich nikt nie zna.

Czy wiesz kto tworzy obłudę ? Odpowiedz nasuwa się sama . Ci którzy jej pragną. Prawo podaży i pobytu. Pragniesz namacalnego bożka z gipsu więc go masz . Pragniesz" boga" widzieć na ołtarzu ze złota i to jest spełnione. Pragniesz karmić się kwiecistej mowy z ust kapłanów i to też jest spełnione . Poczytaj kazania Jan Maria Vianney.Preludium tego wszystkiego jest miłosierdzie . Czyż nie jet to komercyjna zagryzka. To czego pragniesz będzie ci dostarczone. W tym wszystkim jest tylko jedno ale- jedni i drudzy nie dążą do prawdy . DLACZEGO!!! . I tak się świat w kółko kręci kręci.

Woli prawdy. Nie !Nie wszystko jest złe . Są nauki o miłości, poszanowaniu bliźniego ten pierwiastek uniwersalny to co najlepsze w człowieku.

Ja bym raczej Chrystusa w to nie mieszał. To ludzie uczynili to co chcieli i to co im pasowało. Nauki Chrystusa osobowego jakie zostawił to można tylko przypuszczać z pewnym prawdopodobieństwem. A te które historia kształtowała mamy obecnie.

 

Religia i przynależność do społeczności chrześcijańskiej, z której tylko niewielka część wiernych dostosowuje się do praw bożych, nie zapewnia spokojnego i bezpiecznego snu, Jest pewne, że garstka ideałów nie zmieni zasad rządzących światem biznesu, polityki, etyki czy moralności. Masową zgodę należy wybić sobie z głowy i wpisać ją do dziennika utopii.

 

Wielcy duchem powtarzają że jest to świat obłudy . To czego można się po nim spodziewać?!

Share this post


Link to post
Share on other sites
meta_dw

Siema

Mam kilka podpowiedzi do pytań padły w tym wątku. Przeczytajcie Słownik wiedzy o religiach - Allegro.pl - Więcej niż aukcje. Najlepsze oferty na największej platformie handlowej. szczególnie polecam rozdziały o religii starożytnego Egiptu i Zaratustrianizm i byty zwanego Arymanem - Apopem. Jeżeli lubicie czytać to polecam jeszcze Tajemnice kabały - Allegro.pl - Więcej niż aukcje. Najlepsze oferty na największej platformie handlowej. ale można równie dobrze pooglądać trochę filmików w necie np.( jeden z moich ulubionych)

. Tylko z kabałą jest tak że myśli że prawda może być tylko od nich - mylą się. Bo mimo że bardzo się starali to i tak ulegli procesowi tak jak wszystkie religie. Proces - początek fajnie fajnie dobrze dobrze a potem i tak się spierdzieliło. Jeszcze tylko napiszę o punkcie postrzegania. Świadomość czyli postrzegania z naszego ludzkiego punktu niezwykle ****** poddany bardzo dużej ilości negatywnych bodźców. Podświadomość czyli intuicja (nazywana przeze mnie prawdziwą świadomością ) czyli to co nasza dusza postrzega i jak reaguje zależna od ilości wcieleń - doświadczeń i rożnych takich ( bardzo dużo różnych sytuacji za dużo indywidualnych spraw) i nad świadomość nasz opiekun Anioł Stróż nasz kontakt z Kreatorem.

 

Szerokości Poszukujący

 

PS:Znalazłem ostatnio fajne filmy naprawdę jak ma człowieka kościoła katolickiego spoko

Tylko pamiętajcie to jest ich punkt widzenia teologiczny a teologia zawęża postrzeganie.

PS2: a i jeszcze coś o nauce Woda - pamięć wody 1/9 Niezwykłe właściwości wody Lektor PL - YouTube

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wali

meta_dw

 

Jeszcze tylko napiszę o punkcie postrzegania. Świadomość czyli postrzegania z naszego ludzkiego punktu niezwykle ****** poddany bardzo dużej ilości negatywnych bodźców. Podświadomość czyli intuicja (nazywana przeze mnie prawdziwą świadomością ) czyli to co nasza dusza postrzega i jak reaguje zależna od ilości wcieleń

 

Podświadomość nie jest intuicją . Intuicja jest jednym z składowych podświadomości . Postrzeganie nasze odbywa się ?!?!. Termin o szerokim rozumieniu. Postrzeganie świata zewnętrznego, jak i wewnętrznego . Jeszcze do tego dochodzi makro jak i mikro kosmos postrzegany przez podświadomość (wrażliwość na różne bodźce subtelne ). Mogą być jeszcze różnego rodzaju blokady na zdarzenia zewnętrznie, materialne.Odbieramy tylko co ma do nas trafić w formie przeżycia. .I tak postrzeganie danego zdarzenia odbywa się na płaszczyźnie wielowymiarowej.Obawiam się jeszcze że można napisać kilka stron i nie wiem czy wyczerpaliśmy temat.

 

"prawdziwą świadomością"Co się kryje pod tym terminem ?. To chyba wiedzą nieliczni. Jam jest który jest. I na tym można skończyć ten wywód.

 

Co do tych negatywnych bodźców zewnętrznych to sprawy się mają tak że człowiek o wiele lepiej asymiluje negatywne odczucia. Stąd w środkach masowego przekazu jest tyle zła jak i w życiu. nad dobrem trzeba popracować.

 

Spotkanie z egzorcystą

 

Z tymi nawiedzeniami to jest tak , że jak w coś nie wdepniesz to potem nie będziesz pachnięć. Inaczej ujmując. Nie przyciągniesz innych bytów , jeśli nie będziesz na nie podatny .

Ksiądz egzorcysta .Absurd jak można z mianowania zajmować się tymi sprawami . To tak jakby wsadzić osobę która nigdy nie prowadziła do ciężarówki z przyczepą i kazać jechać przez miasto. Efekty-pożal się boże.

Owszem jeden na ileś tam setek zaskoczy jak ma postępować ale i tak nie powie prawdy bo to jest niezgodne z doktryną kościoła . Będzie robił swoje i cicho siedział. meta_dw znasz powiedzenie że krowa która dużo ryczy mało daje mleka.

 

Za literaturę którą podałaś Dziękuje. Jeśli miał bym coś polecić to Autor: Baird T. Spalding Życie i nauka mistrzów dalekiego wschodu t. I-V. Jest wiele książek które mógłbym polecić ale tą w szczególności.

 

Tu masz adres gdzie szerzej o sprawach podświadomości.HUNA :: Praktyczna strona życia - Ezoteryka, Uzdrawianie

Share this post


Link to post
Share on other sites
meta_dw

Prawdziwa świadomość - to stwierdzenie jest poniekąd zaczerpnięte z książki "http://allegro.pl/powiedzcie-im-ze-smierc-nie-istnieje-brune-fran-i3792729398.html Została tam pokazany punkt widzenia że nasza dusza wybiera nasze wcielenie tzn. gdzie, kiedy, jacy rodzice, jak wcielenie ma wyglądać i jakie mamy doświadczenia zebrać. Więc jak widzisz mamy niewielki wpływ na nasze wcielenie. Jeżeli będziemy działać słuchając intuicji (głosu naszej duszy) to prawdopodobieństwo końcowego sukcesu naszego wcielenia rośnie. Więc nie bardzo mogę ocenić moją obecną świadomość inaczej niż jako podręczną czy przejściową albo świadomość narzędzia.

 

Co do negatywnych bodźców to dlatego tak na nas mocno wpływają bo je poznajemy bo zostaliśmy stworzeni przez mądrą miłość

 

A co do egzorcysty to tak jak napisałem jest spoko. Wole personalnie oceniać niż wszystkich wrzucać do jednego wora.

 

Szerokości Poszukujący

Edited by meta_dw

Share this post


Link to post
Share on other sites
vinitor

Fizycznie ateista i katolik między sobą się nie różnią. Ten pierwszy w boga nie wierzy ale żyje i wcale nie musi być tym gorszym. Cóż więc wypełnia mu lukę na płaszczyźnie tak bliskiej sercu i myślom wierzącego? Odmienność poglądów zmusza do zastanowienia się czy ateista posiada jakąś inną wiarę zastępczą, bo przecież jest dziełem tych samych sił.

Czy życie bez boga jest uboższe i pozbawione sensu? Jeżeli bóg jest, widzi błędy, czemu nie reaguje? Nie zależy mu na przekonaniu niewierzących, że obrana przez nich droga przyniesie w przyszłości niewyobrażalne szkody? Jak dotąd tym delikatnym i odpowiedzialnym zadaniem zajmuje się człowiek, istota jakże często – o zgrozo – wymuszająca posłuszeństwo siłą, demagogią, fałszowaniem faktów, groźbami czy podstępem. Temida, jak wiadomo, ma zasłonięte oczy a wiara otumania i na swój sposób też zakłada opaskę uniemożliwiając obiektywne spostrzeganie wielu jej aspektów. Wierzący z ufnością przyjmuje radosną nowinę o czekającym go zbawieniu oraz życiu wiecznym. I oto magia słów stała się czymś powszechnym. Jej udział w obiecanym życiu wiecznym po prostu odurza. Ta zdradliwa religijna słodycz przybiera formę nałogu. W takim stanie zdrowy rozsądek traci znaczenie a wszelkie argumenty rozbijają się na murach obronnych, za którymi śmiertelnik żyje wizją wiecznego szczęścia. Bajkowy świat ożywa na arenie ukształtowanej wiarą wyobraźni. Przebywający w zaczarowanym kręgu z mniejszą lub większą ochotą poddaje się modelowaniu według przyjętych zasad ułatwiających osiągnięcie wyznaczonego celu.

Liczne pytanie z pewnych względów mogą okazać się retoryczne. Jak się sprawy mają w świetle ludzkich talentów twórczych? Jak oddzielić fantazję od rzeczywistości? Przeglądając dorobek ludzki na przestrzeni wieków, można z łatwością dostrzec, choćby i w literaturze, że mnóstwo pozycji nie ma nic wspólnego z realnymi faktami lub ich udokumentowanie natrafia na poważne trudności. Obfitość domysłów i wyobraźni rodzi świat fantazji, który z powodzeniem konkuruje z światem jak najbardziej realnym, powiedziałbym nawet, że trwale z nim się zazębia.

Przewodnicy przeróżnych wyznań, wierzeń i religii unikają konfrontacji równorzędnej. Starają się raczej atakować, domagając się od dyskutantów dostarczenia dowodów, że argumenty strony przeciwnej są fałszywe. Jest to wybieg taktyczny, gdyż sami nie robią nic, wiedząc że nikt nie dostarczy materiału dowodowego z innego świata.

Ogrom bogów, bożków, totemów, symboli daje obraz ludzkiej wiary oraz podążającej z nią niewyczerpanej kopalni wyobraźni. Jest ona płynna i plastyczna zarazem. Jej posiadacz bez trudu tworzy to, czego sam sobie życzy, czego oczekują inni lub czym można oczarować tłumy.

Zainteresowanie bogiem na forum ezoterycznym nie zachwyca. Czyżby chrześcijańska religia (wymieniam ją jako najbardziej znaną) i świat duchowy nie wiązały się ściśle z jego tematyką? „Gdy trwoga to do boga” sugeruje, że zajmujący się ezoteryką strachu nie odczuwają i dlatego bóg jest im obojętny. Pomimo tej niebiańskiej ciszy tętno zaciekawienia skupia się w pobliżu jego centrum. No bo czy triki biblijnego przeciwnika, magia, wróżbiarstwo nie mają nic wspólnego z władcą wierzących?

Znane zapytanie, co było wcześniej, jajko czy kura prowadzi do postawienia podobnego pytania: Co w ludzkiej świadomości pojawiło się wcześniej, bóg czy specjalności ezoteryczne dające jego pierwowzór? Czy ezoteryk praktyk nie odczuwa dreszczyku emocji, iż w jakiejś części swoimi umiejętnościami dorównuje bogu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wali

vinitor

 

Czy życie bez boga jest uboższe i pozbawione sensu?

 

Można by rzec że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Przenosząc na grunt tematyki powyżej musimy rozgraniczyć czy Bóg i bóg to to samo. Jaką dana osoba przyjmuje orientacje na temat boga i religii. Co dla jednych jet to pojęcie abstrakcyjne to dla drugich Bóg jest adaptowany do swych potrzeb materialnych. Ewentualnie w przyszłości spoczniemy na jego łonie . Rozumienie przez prostego człowieka jest proste. Postępować zgodnie z własnym sumieniem ,jak i wypełnianie pewnych materialnych zobowiązań w stosunku do kleru.Tych ludzi nie możemy krytykować. Kupują z dobrej woli to co im się podaje na tacy.Człowiek od zarania dziejów szukał jakiegoś wytłumaczenia praw rządzących sferą materialną i jakoś poprzez religie sobie to tłumaczył . Jeśli im odbierzemy wiarę to zabierzemy sens jestestwa.

 

Przeważnie krytykujemy drugą stronę tak znanych biorców i nauczycieli . Którzy tu na ziemi uważają się za emisariuszy boga. To oni stoją na cokole własnej wyższości i promieniują obłudą . Nie chcą przyjąć do wiadomości że dla pierwszych chrześcijan ideą w człowieku była dusza. Pierwiastek Boga istniejący w każdym z nas . Wpływ synkretyzmu przez stulecia doprowadził do nauk obecnie obowiązujących w kościele katolickim . Reprezentantom tej instytucji możemy zarzucić że siłą perswazji wprowadzili to co oni uważają za słuszne. Traktowanie własnej drogi zbawienia za jedynie i wyłącznie słuszną co prowadzi do sekciarstwa i fanatyzmu.

Czy do części z nich w jakikolwiek sposób można zadać to pytanie? "Czy życie bez boga jest uboższe i pozbawione sensu?" Lecz należało zadać pytanie czy kiedykolwiek wierzyli w Boga

Nie piszę że wszystkich można mierzyć jednakowo miarą . Są w śród ich ludzie którym życie bez stwórcy nie miało prawa bytu, co za tym idzie pozbawione sensu.

 

Obfitość domysłów i wyobraźni rodzi świat fantazji,

 

Ten świat fantazji doprowadza do rewizji idei chrześcijaństwa . Coraz mniej ludzi kultury i nauki przez spłycenie ogólnoludzkiej moralności zaczyna powątpiewać w nauki kościoła o piekle, niebie, czyści , dokupieniu , miłosierdziu itd . Określenie Boga , jak i drugiego duchowego świata pozostaje w sferze domysłów i dywagacji czy urojeń . Wraz z postępem wiedzy następuje zmierzch religii która obraca się w okowach średniowiecza , gdzie horyzont poznania kończył się na horyzoncie wzrokowym. Trzymając się takiego stanu rzeczy widać jasno nadciągającego nieuniknionego rozpadu systemu .

 

Czy ezoteryk praktyk nie odczuwa dreszczyku emocji, iż w jakiejś części swoimi umiejętnościami dorównuje bogu?

 

Obawiam się że nawet w części nie dorównujemy twórcy.Magia i wróżbiarstwo jak i cała reszta to tylko skromny przejaw Stwórcy. Skromna osoba nie będzie się uważać że jest dalej od przeciętniaka ,to nie tak, szybciutko można dostać kopa. Nie ma przeciwnika w obliczu stwórcy , (magia, wróżbiarstwo). Wiara tam nie sięga . Jak czegoś nie znamy to się obawiamy no i konkurencja.

"Co w ludzkiej świadomości pojawiło się wcześniej" Zadając takie pytania poniekąd sami musimy odpowiedzieć. A może jedno i drugie razem?

Share this post


Link to post
Share on other sites
vinitor

Aż się prosi, aby rozwinąć ów stereotyp. Ten rodzaj ukłonu w stronę boga kojarzy mi się z okrzykami tłumów sprowokowanych przez grupę zagorzałych agitatorów porządku na zawołanie. Takim przykładem były żądania gapiów zgromadzonych podczas przesłuchania Jezusa przez Piłata. Oni nie uzasadniali swojej decyzji lecz zostali zachęceni przez prowokatorów. Kościół ma w sobie taki posmaczek prowokacji a wierni bez namysłu przytakują, przyjmując bez szemrania podawaną im strawę duchową. Religijny amok paraliżuje wątpliwości a kapłani obezwładniają umysły wypracowaną przez wieki filozofią.

Jedno jest pewne, bóg jest a jakoby go wcale nie było. I w ten sposób wilk syty i owca cała.

Share this post


Link to post
Share on other sites
NewAge

Jedno jest pewne, bóg jest a jakoby go wcale nie było. I w ten sposób wilk syty i owca cała.

 

ON JEST

Ale nie mozna uznac przez to ze jest on wszem pospolity. I to jest kwintesencja calosci. Nie mozna go przyrownac do siebie lub powiedziec ze jest sie lepszym od niego. Tym samym bardziej nie musimy grzeszyc. Wiec jest mimo wszystko dobrotliwym tworca wybrakowanej jednostki jaka jest czlowiek.

A wszystkim ktorzy chca udowodnic swoje madrosci moge powiedziec tylko jedno jestesmy NIEDOSKONALI pomimo wszystko co robimy.

Przepraszam za swoja lakonicznosc i nie obeznanie tak naprawde w temacie ale pisze co mi dyktuje serce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Marcin496

Zastanawiające dla mnie są dwie rzeczy:

- dlaczego niektórzy ludzie dokonują czynów niegodnych (kradzież, pomówienie, fałszywe świadectwo, oszustwo, ranienie uczuć, zabójstwo społeczne lub faktyczne itp.) i zaraz potem albo w trakcie oskarżają Boga, ze dopuszcza do niegodnych czynów w wykonaniu innych osób (np. zabijanie ludzi, prowadzenie wojen itp.). Jak ci ludzie sobie to układają w swoich umysłach, ze im się to nie kłóci?

- dlaczego bardzo dużo ludzi, zajmujących się ezoteryką i rozwojem duchowym uważa, że istnieje wielu bogów, mniej więcej tylu ile jest religii. W ich rozumieniu są bogowie katolicki, chrześcijański, żydowski, arabski, hinduski a nawet buddyjski, choć to już naprawdę przesada, ale kiedyś słyszałem. Przecież tacy bogowie to nic innego jak wytwór myśli ludzkiej, tzw. myślokształt. A przecież w poważnych rozmowach o Bogu nie mamy przeważnie na myśli żadnych myślokształtów, tylko Istotę która nie powstała z ręki ludzkiej, czy z myśli ludzkiej, Istotę, która z pewnością jest na wyższym stopniu rozwoju niż człowiek.

Takie podejście może być zrozumiałe u ludzi w ogóle w Boga niewierzących. Jednak Ci ludzie tak nie twierdzą. Oni mówią, że Bóg jest, tylko, że jest inny niż ... tu pada przykład jakichś bogów wyjętych z jakichś religii.

 

Ponieważ te sytuacje są rzeczywiste, myślę, że mamy sytuację, w której ludzie trochę miotają się w poszukiwaniu Boga prawdziwego. Większość zna tylko bogów prezentowanych w jakiejś religii i ta religia im z jakichś powodów nie odpowiada. Nie umiemy szukać Boga, umiemy się za to o Niego kłócić.

 

Prawdziwego Boga spotyka się twarzą w twarz, często bez świadków.

I gdy Go spotkasz, nie masz wątpliwości, kto to jest.

To ten, który JEST.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Light in the Dark

Wiedza o Bogu, to fikcja.

Mówienie o Bogu, to wymyślanie.

Nie da się Boga, zamknąć w myśli. Tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites
andros

Moim skromnym zdaniem Bóg prawdziwy kryje się w sercu każdego dobrego i uczynnego człowieka (religijnego ),a nazwy wielu Bogów z różnych religii świata to tylko wyobrażenia ,wygląd i nazwy nadawane Bogu przez ludzi ,czytałem gdzieś "i na końcu wyleję ducha mego na wszelkie stworzenie mówi pan " ,i niech ktoś nie mówi proszę ,że jesteśmy niedoskonali by poznać Boga ,ponieważ każdy jest doskonały ,ale nie każdy jest tego świadomy .

A wszystkim ktorzy chca udowodnic swoje madrosci moge powiedziec tylko jedno jestesmy NIEDOSKONALI pomimo wszystko co robimy.
Edited by andros
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Marcin496
każdy jest doskonały ,ale nie każdy jest tego świadomy

 

Nic dodać, nic ująć :poklon:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sarah2020

Bóg jest bez wątpienia w każdym z nas, tak jak i jego przeciwieństwo. Jeśli nadajemy na niskich falach ( negatywne emocje: gniew, złośliwość, lek, nienawiść, zazdrość itp.) to mamy niskie napięcie elektryczne i wyzwalamy w sobie szatana, jeśli natomiast miłujemy szczerą miłością i całym sercem bez zawiści i nienawiści, to jesteśmy jak bóg: mamy wysokie napięcie elektryczne, tworzymy piękną rzeczywistość i kiedyś będziemy jak gwiazdy w ciemności.

Share this post


Link to post
Share on other sites
NewAge
Moim skromnym zdaniem Bóg prawdziwy kryje się w sercu każdego dobrego i uczynnego człowieka (religijnego ),a nazwy wielu Bogów z różnych religii świata to tylko wyobrażenia ,wygląd i nazwy nadawane Bogu przez ludzi ,czytałem gdzieś "i na końcu wyleję ducha mego na wszelkie stworzenie mówi pan " ,i niech ktoś nie mówi proszę ,że jesteśmy niedoskonali by poznać Boga ,ponieważ każdy jest doskonały ,ale nie każdy jest tego świadomy .

 

Nie każdy wygląda identycznie na tym świecie. Piszesz " i na końcu wyleję ducha na wszystkie stworzenie mówi pan" tak ale pytanie czy ponownie duch nie nagrzeszy. Pozatym jest też i dusza która jest nieśmiertelna i po śmierci odchodzi do raju do Boga pomimo swoich grzechów. Bo jest współistotna Bogu. Od Boga pochodzimy i do Boga się zwracamy, czyli do niego wracamy.

 

Pytanie skromne: a co znaczy być świadomym lub nie świadomym swej doskonałości według autora?

Bo dalej uważam że jesteśmy NIEDOSKONALI pod wieloma względami dlatego grzeszymy. DOSKONAŁY to słowo jest zarezerwowane wyłącznie dla BOGA.

A autor twierdząc że jest inaczej grzeszy pychą. Automatycznie staje się nie doskonały.

Share this post


Link to post
Share on other sites
NewAge

Nabijają nas takimi pseudo książkami "jak stać się doskonałym wartościowym wpływowym człowiekiem". Ale takie cech są wrodzone a nie nabyte. Przez wyuczenie się metod postępowania z ludzmi lub nawet ich manipulowania jest nie na miejscu. Pozatym świadome i planowane (czyli wyuczone) wykorzystywanie człowieka powinno być karalne. I tak zapewne się dzieje w niektórych przypadkach. PYCHA (wiara w doskonałość) doprowadzić może nawet do tyranni lub dyktatury. Tym samym do mamony ale na pewno nie do Boga.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tycie Kicie
PYCHA (wiara w doskonałość)

Pycha to wiara we własną nieomylność.

Papieże,owieczki itp :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tycie Kicie

Jeśli pycha jest wrodzona to znaczy tylko jedno

BÓG TAK CHCIAŁ :)

Stworzył ludzi grzesznych...na swój obraz i podobieństwo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
NewAge

Moją nieomylność jest wrodzona a nie PYCHA.

Stworzył ludzi na swoje podobieństwo ale........... zgrzeszyła pierwsza EWA i poszło dalej.

Papieże, owieczki to tylko ubarwienia aby przedstawić innym o co chodzi w wierze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tycie Kicie
Moją nieomylność jest wrodzona

...i to właśnie jest pycha chociaż wcale nie mniam-mniam :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
NewAge
...i to właśnie jest pycha chociaż wcale nie mniam-mniam :D

 

Wróć i przeczytaj wcześniejsze moje posty.

Każdy jest inny ty jesteś inna niż ja tak można to ująć.

Tobie jest potrzebna taka książka jak DOSKONAŁOŚĆ. Więc musisz się wiele nauczyć jeszcze aby mi dorównać.

Twoje musi być zawsze na wieszku. Co nie....

A ja chodz jestem niegrzeczna jestem również nieomylna.

I z całą pewnością inna niżty.

Share this post


Link to post
Share on other sites
NewAge

Niegrzeczność to zła rywalizacja, której niektórym ciągle brak. Budują wtedy swój autorytet. Proponuję niektórym więcej sportów.

Wracają do tematu:

To ten króry JEST i który będzie niektórym na utrapienie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
andros
Nie każdy wygląda identycznie na tym świecie. Piszesz " i na końcu wyleję ducha na wszystkie stworzenie mówi pan" tak ale pytanie czy ponownie duch nie nagrzeszy. Pozatym jest też i dusza która jest nieśmiertelna i po śmierci odchodzi do raju do Boga pomimo swoich grzechów. Bo jest współistotna Bogu. Od Boga pochodzimy i do Boga się zwracamy, czyli do niego wracamy.

 

Pytanie skromne: a co znaczy być świadomym lub nie świadomym swej doskonałości według autora?

Bo dalej uważam że jesteśmy NIEDOSKONALI pod wieloma względami dlatego grzeszymy. DOSKONAŁY to słowo jest zarezerwowane wyłącznie dla BOGA.

A autor twierdząc że jest inaczej grzeszy pychą. Automatycznie staje się nie doskonały.

To chyba nie całkiem zrozumiałaś mojego postu :) napisałem doskonały to nie znaczy przepełniony pychą i egoizmem (mający Wielkie Ego) lecz świadomy Boga w sobie i wszędzie dookoła ,poprostu w toku rozwoju duchowego połączyć się z Bogiem poprzez wewnętrzną samodyscyplinę i samodoskonalenie (samopoznanie ),ale każdy ma prawo do swojego zdania .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Marcin496
doskonały to (...) świadomy Boga w sobie i wszędzie dookoła ,poprostu w toku rozwoju duchowego połączyć się z Bogiem poprzez wewnętrzną samodyscyplinę i samodoskonalenie (samopoznanie )

Też tak rozumiem doskonałość. I jej znamię - nigdy nie jest się pełnym doskonałości, z prostego powodu, Bóg jest nieskończony i proces jego odkrywania również nie ma końca :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
NewAge
To chyba nie całkiem zrozumiałaś mojego postu :) napisałem doskonały to nie znaczy przepełniony pychą i egoizmem (mający Wielkie Ego) lecz świadomy Boga w sobie i wszędzie dookoła ,poprostu w toku rozwoju duchowego połączyć się z Bogiem poprzez wewnętrzną samodyscyplinę i samodoskonalenie (samopoznanie ),ale każdy ma prawo do swojego zdania .

Teraz się rozumiemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...