Jump to content
vinitor

Zagadki spirytyzmu

Recommended Posts

vinitor

Przedstawiam e-maila wysłanego dość dawno temu do administratora spirytystycznego forum. Odpowiedzi nie otrzymałem, więc przedstawiam go tutaj jako temat z niewiadomymi o duchach i ich obecności w życiu człowieka.

 

Czy pamiętasz „Zawiłości spirytyzmu”?? Opieranie się na wierze skłania ku religii a spirytyzm – jak sam pisałeś – ma z nią niewiele wspólnego

Prawd i jej odmian prawie tyle co ludzi a to oznacza rozbieżności sądów w bardzo wielu dziedzinach. Zajmuję się poznawaniem spirytyzmu nie jako profesjonalista, co nie musi od razu być powodem do odrzucania moich przemyśleń. Słabo kontrolowana wolna wola, mierne efekty norm i praw wprowadzają chaos i niemożność ujednolicenia widzenia świata i własnego w nim miejsca. Doskonałość dobra i zła są nieosiągalne, ponieważ nieznane są ich granice. Czy zdołasz wyobrazić sobie perfekcyjne dobro albo zło? Wątpię. Argumentacja wspierana wyobraźnią jest popularnym sposobem odkrywania czegoś nieznanego. Człowiek z niej korzystający w nadmiarze potrafi z łatwością na podstawie zasłyszanych czy przeczytanych wiadomości, poznanych idei i zarysów nowych, stworzyć wizję tego czego nie zdoła zobaczyć i dotknąć, ubierając ją przy tym w sugestywnie piękne szaty do złudzenia przypominające realia. Czynności te powtarza tak długo aż uwierzy w wytwory swojej fantazji i przyjmie je za pewnik nie do obalenia. Przemieszczanie się po niezmierzonych akwenach wyobraźni jest ulubionym stylem życia propagatorów takiego a nie innego sposobu widzenia zaświatów i jego związków z światem istot żywych.

Pewne źródła donoszą, że ciało bez ducha jest kupą mięsa. Te

rewelacje mogły wyjść tylko od duchów a zwolennicy takiego podejścia przyklaskują im. Procesy życiowe roślin obywają się bez udziału duchów a są równie skomplikowane jak u przedstawicieli fauny. Łączność ze światem zapewniają zmysły. Bez nich duch jest bezsilny. Wniosek? Rola ducha nie jest bardziej znacząca od ciała i ma to tym większe znaczenie, iż zarówno duch jak i ciało, są tworami tego samego twórcy. Czy należy podważać profesjonalizm konstruktora poprzez wyrażanie opinii, że ciało jest czymś bardziej prymitywnym od ducha? Przecież tylko sprawny organizm pozwala dostrzegać duchowe funkcje, czyli tak naprawdę nie jest to takie zwykłe „ubranko”. Wielbiciele Kardeka ulegają czarowi pogańskich wierzeń, np. manewrowaniem siłami przyrody. Zdumiewające spostrzeżenie! Nie potrafią uporać się z usterkami swojego „domku” ale z łatwością interweniują w zjawiska Natury której człowiek jest zaledwie cząstką.

 

Bezradność duchów koncentruje się tam, gdzie ważą się losy ich życiowych doświadczeń; tam, od czego zależą ich możliwości demonstrowania właściwości ducha w ciele. Niemoc ducha widoczna na każdym kroku. Nie robi, nie chce, nie może. Każdy z tych wariantów albo żaden z nich znajduje swoich zwolenników. A co Ty o tym sądzisz?

 

Ziemskim ratunkiem dla ciała jest współczesna medycyna. Przypuszczam, że na nic zdają się alarmujące podszepty duchów (poza zapoznaniem się z tekstem ulotki) o nieprzyjemnych skutkach ubocznych zażywanego leku. Przeważająca większość ludzi ich nie wyłapuje swoim miernym ‘słuchem’. A może wynika to z ubóstwa tych podszeptów, bowiem mają to gdzieś, bo to przecież byle jakie ciało a one zadomowią się w nowych. Cynizm, egoizm, pogarda, zarozumialstwo, głupota, bezsens? Co wybierasz?

 

Na obecną chwilę najbardziej interesuje mnie szkolenie ducha metodami świata materialnego. Czy ptakom przystosowanym do latania przydatne będą skrzydła w wodzie? Inaczej: Po co zmuszać ptaka do „zamieszkania” w wodzie, skoro logika odrzuca takie rozwiązanie, bowiem owo stworzenie byłoby tylko nieudolnym współużytkownikiem wodnych głębin. Czy widzisz sens w uczeniu latania dżdżownicy? Złe przykłady? A nie zauważyłeś, że każdy przedstawiciel dzieł twórczych ma swoje własne stałe środowisko? Oczywiście waleczni przeciwnicy dla obalenia takiego widzenia wprzęgną od razu teorię ewolucji, która zezwala rybce wyjść na plażę i przeistoczyć się w stworzenie lądowe. A czy odwrotnie też tak bywało?

 

Doktryna spirytystyczna wtłacza bardziej skomplikowane dzieło w

materię i zmusza go do poznawania cech typowo materialnych (wyzwalanych i związanych z materią). Uprzedzam oponentów, że tą niesamowitą akcję doskonalenia się (rozwoju) ujawniły wszystkowiedzące duchy, które zadziwiająco tak mało wiedzą o Ziemianach z przeszłości. Może ktoś potrafi wyjaśnić mi po co duchowi potrzeba zapoznawania się z chciwością? A kłamstwo? Na co przyda mu się to wśród bezcielesnych braci? Wątpię, żeby urządzano tam konkursy na największego blagiera. Czy w relacjach z ludźmi nie ma problemów z prawdomównością wśród duchów? A gdzie się tego nauczyły i po co? Życie ducha człowieka to rzekoma droga do doskonałości. Istna paranoja! Najpierw ma poznać a potem o tym zapomnieć. Dotyczy to także cech całkiem nieprzydatnych w zaświatach. To bardziej pasuje do człowieka niż ducha, bo to on ma się wyzbywać wad nabytych i powiązanych z życiem cielesnym. To w człowieku jako istocie materialnej rodzą się cechy nie mające nic wspólnego z bytem ducha w świecie niematerialnym. Tam nie ma i nie było mściwości, pędu do kariery, pożądania pieniędzy, krwiożerczych instynktów. Ta jakoby przejściowa faza doświadczalno – rozwojowa wymyślona specjalnie dla ducha, wyrażając się językiem młodszych pokoleń, to totalna ściema. Historia ducha szyta grubymi nićmi. Rozwój ducha na materialnej pożywce nijak mi nie pasuje. Duch może bytować w ciele ale ciało nie ma dostępu do świata duchowego na podobnych warunkach

Wiedza duchów wcale nie jest ponad osiągnięciami populacji ludzkiej. Umiejętności ducha są nie do przyjęcia przez ciało materialne a osiągnięcia naukowe człowieka są nieprzydatne bytom duchowym. Wielość światów i inne fenomeny nie nadają się do sprawdzenia. Człowiek posiłkuje się wiarą będącą złudną namiastką widzenia czegoś niedostrzegalnego i nie w zasięgu ręki. Bezgraniczna ufność we wszystkie jej objawy działa bardzo sugestywnie, co ogranicza klarowne spojrzenie na posiadany materiał, na siebie samego. Chyba nie ma odważnego a może i nikt nie chce się przyznać, że żyje w świecie wyobraźni i nie udaje mu się wyrwać z tego zaklętego kręgu, by popatrzeć co jest poza nim, na zewnątrz.

 

Jeśli przyjąć, że duchy istniały od dawna, a wiedząc o ich wspaniałej pamięci, trudno pojąć ich milczenie na temat minionej ale niezbyt odległej historii człowieka na globie. Ciekawość nie jest czymś nowym ale w kontaktach z duchami traci swoją siłę a

słuchacz staje się biernym odbiorcą morałów, pouczeń, krytycznych uwag pod adresem takich jak on. Skąd my to znamy...

Czyż nie jest to psychologiczna zagrywka dla odwrócenia uwagi?

 

Uświadomiony spirytysta wie, że duch wciela się w łonie matki i nie jest on bezrozumną masą duchową lecz z bagażem doświadczeń i umiejętności. A propos, jak może wyglądać i zachowywać się posiadacz surowego ducha, tzn, tego stawiającego pierwsze kroki w zupełnie odmiennym życiu po dziewiczym wejściu w ciało? Czy nie będzie podobny do człowieczego oseska, dziecka, małolata itd.? Mniejsza z tym. Doświadczony i mądrzejszy duch okryty nędznym ubrankiem staje się więźniem na własne życzenie a jednak jego wyższość, powołując się na wiedzę spirytystyczną, nie zmusza go do porzucenia niewygodnego lokum. Od teraz musi zaprawiać się w bojach nieprzydatnych na tamtym świecie. Przykładem tym zamierzam podkreślić konieczność przerabiania tego samego materiału z tego samego podręcznika, przeżywać ponownie podobne doświadczenia i porażki. On, duch, już to przechodził a jednak z pokorą idzie jakby tą samą drogą. Są spirytyści, bo o nich tu mowa, którzy nie widzą poświęcenia ducha i dlatego nie lubią weryfikowania wyników prac związanych z duchami i drugim światem. Bez dodatkowych męczarni chcą wspiąć się od razu na szczyt intelektualnych osiągnięć twierdząc, że nie ma co pracować nad czymś dobrze im znanym, nie dopuszczając do siebie żadnych wątpliwości i ewentualnych błędów w posiadanej dokumentacji.

 

Żeby mówić o miłości dojrzale i odpowiedzialnie trzeba być samemu źródłem miłości, znając ją nie tylko z przekazów przodków, od znanych im osób czy literatury. To samo odnosi się do spirytystycznych wątków i poznawanych prawd o tym innym świecie.

Uleganie myślowym schematom to rodzaj słabości, brak determinacji do łamania barier na drodze ustawicznych dociekań; to potakiwanie, potulne przyjmowanie do wiadomości tego co jest lub może być w najlepszym razie jedynie prawdopodobne.

 

Podsuwam Ci pytania na które nie ma tak oczywistych odpowiedzi. Niestety, forumowicze, zwłaszcza ci uznający swoją intelektualną przewagę, unikają „wałkowania” trudnych tematów stosując taktykę znaną jako zwracanie uwagi na guzik munduru a nie jego posiadacza. Mając inne spojrzenie na ideę opartą w większości na dowodach ‘na słowo’ nie uważam się za wroga spirytyzmu. Takie wrażenie wynika z faktu, iż nikt nie lubi krytyki i podważania prawdziwości treści podręczników nauczających o świecie duchów, co ma jeszcze większe znaczenie w przypadku planowanych korzyści z propagowania idei oraz twórczości uważanej za opokę doktryny. Pozdrawiam.

Vinitor

Rzeka prawdy płynie korytem błędów. Wartki nurt porywa cząsteczki koryta i woda nie jest krystalicznie czysta lecz spragniony nie zważa na to... Syntetyzowane leki są też niby czyste ale ich skutki pozostawiają wiele do życzenia. Spirytyzm jest syntezą...

Edited by OazaSpokoju

Share this post


Link to post
Share on other sites
fanar

Tylko że ciało materialne zostaje gdy wychodzisz poza nie - a Ty to duch! Ciało nie działa bez ducha a duch działa bez ciała - myśli tylko duch! Ale nie da się tego udowodnić niestety tak namacalnie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...