Jump to content
Guest amelia_000

Czy wróżenie jest grzechem?

Recommended Posts

Guest amelia_000

jw.

 

Przecież tylko Bóg wie co nas czeka...Czy to nie grzech, stawiając sobie karty?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest bakea

Skoro tylko Bóg wie co nas czeka, to co robisz na tym forum? i dlaczego prosisz o wróżby?

Zależy co dla kogo jest grzechem..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida

A w jakiej wierze zostałaś wychowana?

Jeśli katolickiej / chrześcijańskiej itp to tak, jest to grzechem - wróżenie jak i proszenie o wróżby.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest amelia_000

W chrześcijańskiej, ale sama nie praktykuję. Uważam, że nie trzeba chodzić do kościoła żeby móc pogadać z Bogiem...

Dzisiaj tak mnie na to naszło. Jestem tu na forum, bo znalazłam się w ciężkiej sytuacji i chyba każdy chciałby mieć nadzieję, że wszystko się ułoży.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witek D.

Jedną z najważniejszych moim zdaniem rzeczy na ścieżce duchowej/ezoterycznej jest - nie rób czegoś co stoi w sprzeczności z twoim światopoglądem życiowym, albo zmień ten światopogląd. To naprawdę oszczędza potem sytuacji, gdy ktoś np. "nawrócił się" i mówi że ezoteryka to zło itd.

Gdy jest konflikt wewnętrzny na gruncie wyznawanej ideologii to zawsze na końcu wygrywa ta przy której czuliśmy się bezpieczniejsi (albo ma poparcie naszych bliskich, na jedno wychodzi) - sama psychologia odnośnie sprzecznych wyznań.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida
Jedną z najważniejszych moim zdaniem rzeczy na ścieżce duchowej/ezoterycznej jest - nie rób czegoś co stoi w sprzeczności z twoim światopoglądem życiowym, albo zmień ten światopogląd. To naprawdę oszczędza potem sytuacji, gdy ktoś np. "nawrócił się" i mówi że ezoteryka to zło itd.

Gdy jest konflikt wewnętrzny na gruncie wyznawanej ideologii to zawsze na końcu wygrywa ta przy której czuliśmy się bezpieczniejsi (albo ma poparcie naszych bliskich, na jedno wychodzi) - sama psychologia odnośnie sprzecznych wyznań.

Witku tylko zwróć proszę uwagę, ze wielu ludzi zaczyna naginać wiarę itd pod siebie.

Jestem wierząca niepraktykująca bo coś tam... T jest akurat temat na osobny wątek ale wg mnie - albo wierzysz i bierzesz całą wiarę i jej zasady na siebie albo nie uznajesz i nie podpisujesz się mianem katolika / chrześcijanina / wyznawcy latającego potwora spagetti.

jesteś Katolikiem - w tej wierze, wg KKK (Katechizm Kościoła Katolickiego) Twoim obowiązkiem jest chodzenie do kościoła. A nie uchylanie się od wizyt w przybytku Bożym 'bo ja nie uznaję kleru'. Więc to nie jest Twoja wiara i nie utożsamiaj się z nią.

Ludzie często naginają wiarę pod siebie - bo tak wygodniej.

 

Skoro jesteś katolikiem i znalazłaś się w trudnej sytuacji - zapraszamy do kościoła, koła różańcowego i innych, w celu wymodlenia tego i owego a wiarę złóż w Bogu a nie w kartach Tarota czy innych systemach dywinacyjnych.

Amelio - pogadać z Bogiem możesz i owszem - ale wg Boga z Twojej religii - nie powinno Cię tu być, bo grzeszysz. Wg mnie każdy ma prawo szukać swojej drogi ale zastanówmy się wtedy nad systemem, w który wierzymy / w którym zostaliśmy wychowani.

Wg Ciebie chodzenie do kościoła nie jest potrzebne - wg nauk Twojej wiary - jest nawet konieczne (co niedziela, dzień 'święty' etc etc).

 

Jak dla mnie - szukaj, pytaj, zastanawiaj się ale nie na oślep.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest amelia_000

No, ale właśnie ja szukam, pytam i zastanawiam się.

 

Wczoraj trafiłam na jakiś artykuł na ten temat, że za kartami stoi diabeł i dlatego chciałam poznać Wasze zdanie na ten temat. To wszystko.P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witek D.

Mi nie przeszkadza jeśli ktoś nagina pod siebie wiarę, ale jeśli potem się "nawraca" i zaczyna przestrzegać innych, to niech lepiej najpierw się ktoś zastanowi, zanim wejdzie w coś do czego ma wątpliwości moralne/wyznaniowe :)

 

amelia

Ksiądz powie że za tarotem czy wróżeniem stoi diabeł :) Bo dla księdza/kościoła wszędzie gdzie jest "moc" czy coś ponad naturalnego stoi tylko diabeł lub zło. Myślę że możesz albo w to uwierzyć i nie podchodzić do tego, albo sprawdzić i zweryfikować czy tam jakiś diabeł jest i sama wyrobić sobie opinię. Myślę że osoby wróżące czy te które do nich przychodzą, nie są jakimiś strasznymi ludźmi i lepiej na nie spojrzeć własnymi oczami, niż kogoś kto widzi w nich to, czego się sam obawia.

Edited by Witek D.
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida
No, ale właśnie ja szukam, pytam i zastanawiam się.

Wczoraj trafiłam na jakiś artykuł na ten temat, że za kartami stoi diabeł i dlatego chciałam poznać Wasze zdanie na ten temat. To wszystko.P

Amelko :) wszystko zależy - kto zabierze głos. Ale sama musisz podjąć decyzję, którą droga chcesz iść :)

Przykład Rei Ki - wg KK zło i szatan choć sama Mariusza Bugaj (siostra zakonna) była pierwszą inicjowaną w Polsce. Zapytasz Mistrza Rei Ki i ludzi korzystających z przekazów - błogość i dobro. Jednak sama znam kilku mistrzów, którzy zrezygnowali z tej drogi, bo opętania się działy i reszta złych rzeczy.

 

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Rasphul

Ode mnie tyle w temacie.

 

Powtórzonego Prawa 18:10 Niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani czarodziej, 11 ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych; 12 gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni, i z powodu tych obrzydliwości Pan, Bóg twój, wypędza ich przed tobą.

 

Kapłańska 19:31 Nie będziecie się zwracać do wywoływaczy duchów ani do wróżbitów. Nie wypytujcie ich, bo staniecie się przez nich nieczystymi; Ja, Pan, jestem Bogiem waszym.

 

Kapłańska 20:6 Kto zaś zwróci się do wywoływaczy duchów i do wróżbitów, by naśladować ich w cudzołóstwie, to zwrócę swoje oblicze przeciwko takiemu i wytracę go spośród jego ludu.

 

Chociaż dla mnie to zwykłe brednie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Asmic
jw.

 

Przecież tylko Bóg wie co nas czeka...Czy to nie grzech, stawiając sobie karty?

 

"kościół" od wieków był przeciwny wszystkiemu czego nie dało się wyjaśnić tym samym stając się najbardziej krwawą i demoniczną instytycją wszechczasów na siłę wpajającą swoją religie na podbitych ziemiach, więc możesz być pewna, że u samego Boga nie popełnisz żadnego grzechu. Masz szczęście, że kościół juz nie ma takiego wpływu jak kiedyś.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Rasphul

Nie chodzi o to, czy to kwestia boga czy organizacji.

 

Jeśli wyznaje jakąś religię należy przestrzegać jej zasad. Inaczej jest się hipokrytą, ale to akurat zarówno wśród chrześcijan jak i Polaków bardzo popularne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
NetErwin1049

Ja osobiście nie uważam żeby wróżenie było grzechem, ale sama osobiście nie bawię się w tego typu rzeczy ponieważ nie do końca w to wierze, z poza tym wole nie wiedzieć co czeka mnie w przyszłości ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Elie-1

To właśnie Biblia była pierwszym pisanym dokumentem przepełnionym przepowiedniami! Józef tłumaczył w Egipcie sny faraona, zrozpaczony król Saul, ojciec Dawida, w obliczu groźby ataku Filistynów, szuka porady wróżbity: "Poszukajcie mi kobiety wywołującej duchy" nie wspominając o pozostałych przepowiedniach a kończąc na Apokalipsie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Rasphul

Jak widać jest różnicą czy przyszłość przepowiada wiedzący z tłumu, czy wieszczy ją wielki prorok boży. :)

Obecnie i jeden i drugi zostałby zapewne przez kościół potępiony.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Elie-1
Obecnie i jeden i drugi zostałby zapewne przez kościół potępiony.

 

Kościół nie jest Bogiem, tylko tworem żerującym na Biblii i manipulującym tekstami i ludem na swoją modłę i dla zaspokojenia własnych, próżnych a często zboczonych potrzeb.Podobnie jak niektórzy, którym woda sodowa uderzyła do głowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Marcin496

Wróżenie jest grzechem dla tych, którzy wierzą kartom, a nie Bogu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nazwa użytkownika1

w starozytnosci boskie wyrocznie byly czyms calkowicie normalnym i bogowie chetnie przepowiadali przyszlosc swoim wyznawcom

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid
bogowie chetnie przepowiadali przyszlosc swoim wyznawcom

 

Tak po prawdzie to nadal to robią ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Regulus

Według KK wróżenie jest grzechem, a wynika to z tego, skąd bierze się "wiedza" powstała podczas wróżenia. Kościół wierzy w Boga, ale wieży też w szatana, demony itd., które wpływają na ludzi i mogą wpływać na ich wybory. Nie zawsze coś co wygląda na dobre okazuje się takie w ostatecznym rozrachunku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
iinka

Jeśli jest się dobrym człowiekiem, to takie wykroczenia jak wróżenie nie powinno zostawiać jakiejś widocznej rysy. Sądzę, choć to tylko moje zdanie, że jeżeli ktoś raz na jakiś czas sobie powróży, ale w międzyczasie zrobi coś dobrego dla siebie, dla kogoś, to i tak wychodzi na plus. Wiem, że to sprzeczne z wiarą katolicką, ale jakby żyć zgodnie z każdym punkcikiem... nie wiem, czy jest na świecie choć jedna taka osoba, która nie popełnia umyślnie bądź nieumyślnie jakiegoś grzechu co jakiś czas.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid

Może wyliczysz grzeszki KK np. pedofilia, molestowanie dziewczynek i chłopców, wyłudzanie pieniędzy, odmowa udzielenia np Sakramentu Chrztu tylko z tego powodu, że rodzice się rozwiedli jakby dziecko ponosiło za to odpowiedzialność, było współwinne. Przykłady można mnożyć w nieskończoność.

 

A co to ma do rzeczy? Można wróżyć, bo księża molestują małe dzieci?

 

Wróżby są też zakazane w prawosławiu i w tych wszystkich odłamach protestanckich, ale o tym fakcie się nie dyskutuje, bo argument o molestowanych dzieciach w tym wypadku nie przejdzie.

 

Wiedza podczas wróżenia, jest mową naszej podświadomości.

 

Pytanie tylko skąd nieświadomość osoby stawiającej karty ma znać sytuację pani Krysi, która pyta o to dlaczego zdradza ją mąż. Swoją drogą nieświadomość nie zna poczucia czasu, poza tym nie odróżnia prawdy od fałszu, bo sortowanie tego co w nieświadomości siedzi nie opiera się na treści tylko na ładunku psychicznym - ciekawe jak to się ma do skuteczności i sprawdzalności wróżb.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Auegamma

Witam,

 

grzechem jest świadomy czyn popełniany w sprzeczności z jakimś prawem, regułą czy zasadą, grzechem jest kradzież, grzechem jest kłamstwo, ale grzechem nie jest kontrolowanie żądzy zemsty czy myślenie o morderstwie, nawet jeżeli jedno z 10 przykazań głosi inaczej... Czy morderstwo Kaina na Ablu było grzechem? Nie, bo przed morderstwem Abla nie wiadomo było czym jest śmierć i przez to, czym jest morderstwo, dlatego Kain nie popełnił grzechu bo nie wiedział jakie będą miały konsekwencje jego czyny, nawet Ewa nie wiedziała o czym [cenzura] ten wąż kiedy do niej dopełzł... Podobnie sprawa się ma w przypadku osób niepoczytalnych które nie zdają sobie sprawy z konsekwencji swoich czynów, tak sprawa się ma w przypadku pewnego rodzaju patologii związanych z hazardem, tak że... wróżenie można uznać za grzech jeżeli robi się to z myślą o osobistych korzyściach czy uniknięciu pewnych sytuacji, jeżeli myślą przewodnią jest pomoc drugiej osobie dobrym słowem czy podtrzymaniem na duchu to... film Kingdom of Heaven, scena z paleniem ciał :P Ale to jeszcze nie wyczerpuje tematu...

 

W sumie nawet nie chodzi o to czy to grzech czy też nie, ale czy sami uznajemy go za grzech czy też nie, czasem ludzie którzy nie mają za grosz współczucia jakoś dobrze sobie żyją w luksusach, a czasem ci którzy jako pokutę się wręcz biczują za chociażby cień myśli o grzechu żyją w ubóstwie... Nie wiedząc czy piekło lub niebo w ogóle istnieje, jaką mamy pewność że ludzie których celem w życiu jest upuszczanie krwi innych "żyją" w "gorszym miejscu" w porównaniu z tymi którzy sobie krew upuszczali? (Edit) Więc po co w ogóle przestrzegać pewnych zasad jeżeli nie wynikają z nich prawne konsekwencje?

 

Bóg podobno jest sprawiedliwy i po czynach człowieka nagradza, ale to jest ludzka interpretacja, zasady według których się faktycznie kieruje są Jego i jedynie Jego, możemy sobie jedynie gdybać co On sobie myśli jeżeli w ogóle istnieje, a zasady które "spadły" na nas są przekazane przez ludzi, spisane czy to z wygodnictwa czy to z potrzeby kontrolowania tłumu, na przestrzeni wieków ich zrozumienie może się różnić przez co dochodzi do przekłamania i błędnej interpretacji zasad, przez co te zasady tracą na znaczeniu jeżeli interpretuje się je w kontekście historycznym.

 

O pewnych rzeczach się też nie wspomina, przykładowo o tym że w oryginale 10 przykazań wzięło się z okrojonej wersji Egipskiego prawa, Boże narodzenie wzięło się z zaabsorbowanej sekty a Apokalipsa wg. św Jana wcale nie była napisana przez św. Jana, nie wspominając już o integracji z masonerią, jawną korektą tekstów ewangelii czy utrzymywanie na siłę wewnętrznej spójności... Dlatego zamiast sprawdzać z listą grzechów KK czy wróżenie jest grzechem, bo to przecież prawa spisane dla ludzi przez ludzi dla własnych korzyści, nie lepiej po prostu samemu pójść po rozum do głowy i samemu, na podstawie faktów, ocenić czy wróżenie przynosi korzyści czy krzywdę? Nawet nie jako całość, ale jako indywidualne przypadki, bo i dobrych i złych ludzi można spotkać na swojej drodze, a i tak "dobro" czy "zło" jest subiektywne, zależne od kontekstu i interpretacji, a co ważniejsze, zależne od celu jaki chce uzyskać osoba interpretująca, bo ten sam fakt w rękach obrońcy czy prokuratora może oznaczać co innego.

 

Pozdrawiam,

Auegamma

 

Edit: korekta, niby co innego?

 

upominam Cie za słownictwo- ostatnie upomnienie/ Error

Edited by Kobalt60

Share this post


Link to post
Share on other sites
Elie-1
A co to ma do rzeczy? Można wróżyć, bo księża molestują małe dzieci?

 

"źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz" dotyczy również... nie wskazując palcem.:P

 

KK niech zrobi u siebie porządek i dopiero kiedy będą sami bez skazy, godni naśladowania, wtedy mogliby wytykać błędy innym. Póki co, jak dla mnie, są niewiarygodni.

 

Pytanie tylko skąd nieświadomość osoby stawiającej karty ma znać sytuację pani Krysi, która pyta o to dlaczego zdradza ją mąż. Swoją drogą nieświadomość nie zna poczucia czasu, poza tym nie odróżnia prawdy od fałszu, bo sortowanie tego co w nieświadomości siedzi nie opiera się na treści tylko na ładunku psychicznym - ciekawe jak to się ma do skuteczności i sprawdzalności wróżb.

 

 

Brawo.:) bardzo ładnie napisane z tym, że nie na temat. Ja wspomniałam o podświadomości - to raz. Dwa - daleko nam jeszcze do pełnej wiedzy pracy naszego mózgu. Póki co, uważam, że to podświadomość pomaga mi zrozumieć przesłanie kart. Być może są osoby które korzystają z pomocy bóstw czy innych takich, podobnie jak w magii, ja zdecydowanie NIE;]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid
bardzo ładnie napisane z tym, że nie na temat.

 

Jak najbardziej na temat.

 

Ja wspomniałam o podświadomości - to raz.

 

Podświadomość to, de facto, kolokwialne okreslenie nieświadomości lub przedświadomości u Freuda. Wynikało to m.in. z niedokładnego tłumaczenia jego dzieł na inne języki, w tym polski. Potem ezoteryka i New Age zaadaptowały to pojęcie nieco je rozszerzając, ale nadal pokrywają się w znacznym stopniu.

 

Być może są osoby które korzystają z pomocy bóstw czy innych takich, podobnie jak w magii, ja zdecydowanie NIE;]

 

Z pomocy podświadomości też raczej nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Elie-1
Podświadomość to, de facto, kolokwialne okreslenie nieświadomości lub przedświadomości u Freuda. Wynikało to m.in. z niedokładnego tłumaczenia jego dzieł na inne języki, w tym polski. Potem ezoteryka i New Age zaadaptowały to pojęcie nieco je rozszerzając, ale nadal pokrywają się w znacznym stopniu.

 

 

"Podświadomość – termin wprowadzony do psychologii przez Pierre'a Janet, często błędnie utożsamiany z pojęciem przedświadomości w teorii Freuda. W polskich tłumaczeniach dzieł Freuda niekiedy błędnie (obok terminu pozaświadomość) zastępuje pojęcie nieświadomość.

 

Terminu tego używał niekiedy także Jung, odnosząc się do głębszej warstwy nieświadomości indywidualnej. Obszar nieświadomości indywidualnej w terminologii Junga nazywany jest cieniem indywidualnym"

 

Podświadomość

 

Z pomocy podświadomości też raczej nie.

 

Twoje prawo nie wierzyć a moje wierzyć w podświadomość, ponieważ póki co, tak naprawdę NIKT nie jest w stanie udowodnić na 100% na jakiej zasadzie działają wróżby, przepowiednie. Póki nie zwracam się do jakichkolwiek "sił zewnętrznych"i staram się sama wydedukować o czym mówią karty, mam prawo sądzić, że dzięki mojej podświadomości.

Ty zapewne z racji swoich praktyk, w których to zwracasz się o pomoc do ... nie wiem w sumie ... bóstw, Św Pańskich... możesz nie rozumieć, że bez ich ingerencji też można wiele zdziałać.

Edited by Elie-1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nazwa użytkownika1

warto zwrocic uwage ze posiadanie w domu jakiejkolwiek elektroniki jest grzechem - przynajmniej wg amiszow.

ich dogmaty - ich zasady

obalanie dogmatu za pomoca innego dogmatu mija sie z celem

Share this post


Link to post
Share on other sites
OazaSpokoju

Nie wiem jak grzechem, ale jak widze te masy kobitek, oczekujące, że im karty powiedzą, co myśli o nich pan X, czemu nie udało się in vitro, czy mąż je zdradza, albo takie skrajności, co nie ugotują grochówki bez pytania kart czy wyjdzie, to podejrzewam, że w wielu przypadkach potrafi narobić szkód. Uzależnia przede wszystkim. Zdejmuje poczucie odpowiedzialności, bo karty powiedziały co robić, więc to one są winne. Daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa, zwalnia od używania głowy i komunikacji międzyludzkiej (po co rozmawiać z panem X jak karty powiedziały już, że mnie pożąda okrutnie). Albo jak wróżka palnie, że zdradza to mogę go objechać bezmyślnie za tę zdradę i nawet jak nie zdradził, to się może wkurzyć i zacząć. A od ilu obowiązków można się wymigać zawczasu, bo karty mówią, że i tak nie wyjdzie...itd :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Eilidh

Wg kościoła katolickiego wszystko co związane z ezoteryką, kulturą wschodu, itp jest grzechem. Kościół zawsze był przeciwko takim "praktykom". Wg mnie jest to zależne od twojego sumienia, ważne żeby nie robić niczego wbrew sobie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Fraida

Racja,to fakt wynikający z definicji grzechu jak przyjął kościół katolicki oraz która to definicja obowiązuje do dzisiaj. Dobrze napisane jest powyżej że wszystko tak na dobrą sprawę zależy od Twojego sumienia,bo czy każda prawda którą głosi kościół jest słuszna?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
OazaSpokoju

U Dostojewskiego sie zdaje zastanawiali, czy zabijanie jest złe, bo Bóg tak powiedział, czy Bóg tak powiedział, bo zabijanie jest złe?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid

"Podświadomość – termin wprowadzony do psychologii przez Pierre'a Janet, często błędnie utożsamiany z pojęciem przedświadomości w teorii Freuda. W polskich tłumaczeniach dzieł Freuda niekiedy błędnie (obok terminu pozaświadomość) zastępuje pojęcie nieświadomość.

 

Owszem, wśród ezoteryków najczęściej podświadomość=nieświadomość wzięta z Freuda.

 

Wg Janeta podświadomość jest tworem patologicznym, nazywał ją nawet nową formą choroby osobowości. Jego zdaniem po przeżyciu trudnej sytuacji następuje dysocjacja - człowiek oddziela uczucia od sytuacji i przemieszcza je do podświadomości. Uważał, że ten mechanizm jest przyczyną występowania histerii. To nieco inne podejście do sprawy niż nieświadomość Freuda, stąd nie da się postawić znaku równości między nieświadomością Freuda i podświadomością Janeta.

 

Jeżeli weźmiemy pod uwagę definicję Janeta dochodzimy do wniosku, że wróżka, która korzysta z podświadomości w czasie wróżenia ustala treść wróżby na podstawie patologii własnego umysłu.

 

Twoje prawo nie wierzyć a moje wierzyć w podświadomość, ponieważ póki co, tak naprawdę NIKT nie jest w stanie udowodnić na 100% na jakiej zasadzie działają wróżby, przepowiednie.

 

Wierzyć można w co się chce, ludzie wierzą w bardzo różne rzeczy. Problem polega na tym, że podświadomość została dość dobrze zbadana dzięki różnym technikom (hipnoza, techniki projekcyjne), wiemy co w tej podświadomości siedzi i jaki może mieć wpływ na zdrowie psychiczne. Z tego co wiemy o podświadomości wynika, że twierdzenie iż wrózka wróżąc odczytuje karty dzięki własnej podświadomości nie ma zbyt wielkiej racji bytu. Od biedy można by było jeszcze iść w stronę Jungowskiej nieświadomości zbiorowej, bo tam siedzą archetypy, ale Jungowi bliżej do Freuda niż Janeta.

 

Ty zapewne z racji swoich praktyk, w których to zwracasz się o pomoc do ... nie wiem w sumie ... bóstw, Św Pańskich... możesz nie rozumieć, że bez ich ingerencji też można wiele zdziałać.

 

Argument chybiony, bo to trochę inaczej działa i osoba, która nie ma doświadczeń i sukcesów w samodzielnym działaniu nie będzie miała efektów w kontaktach ze Świętymi.

Edited by Seid

Share this post


Link to post
Share on other sites
Elie-1
Jeżeli weźmiemy pod uwagę definicję Janeta dochodzimy do wniosku, że wróżka, która korzysta z podświadomości w czasie wróżenia ustala treść wróżby na podstawie patologii własnego umysłu.

 

Patologii ? Tym samym stwierdzasz, że osoby które trafnie wróżą są chore psychicznie.

 

Argument chybiony, bo to trochę inaczej działa i osoba, która nie ma doświadczeń i sukcesów w samodzielnym działaniu nie będzie miała efektów w kontaktach ze Świętymi.

 

Taki sposób myślenia dobrze obrazują słowa Nietzschego:

 

„Logika psychologiczna jest ta: uczucie mocy, jeśli nagle i przemożnie ogarnie człowiekiem – a tak jest we wszystkich wielkich afektach – budzi w nim wątpienie co do jego własnej osoby: nie śmie on myśleć o sobie jako o przyczynie tego zadziwiającego uczucia – i oto dla tego wypadku ustanawia on osobę mocniejszą, jakieś bóstwo (...)

 

Poza tym, są Święci i święci. Ci co dla Ciebie są świętymi, dla mnie mogą być złymi demonami. ;]

Edited by Elie-1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid

Patologii ? Tym samym stwierdzasz, że osoby które trafnie wróżą są chore psychicznie.

 

To Twoje stwierdzenie. Napisałaś, że interpretacja kart opiera się na podświadomości, a ja jedynie stwierdziłem, że Janet, twórca terminu podświadomość, uważał tę strukturę za patologiczną.

 

Podświadomość ma każdy, a mimo to nie każdy ma zaburzenia psychiczne. Istotne jest to co w takiej podświadomości siedzi, jak wpływa na życie i co człowiek zrobi z tym co mu, w tej podświadomości, siedzi. Wśród wróżących zdarzają się osoby zaburzone, jak w każdej innej grupie. Najważniejsze jest to, żeby osoba wróżąca była zdrowsza (w sensie psychicznym) i bardziej poukładana od osoby, której rozkłada karty. Psychoterapeuci np. od dawna o tym wiedzą i stąd konieczność psychoterapii własnej w momencie szkolenia. W przypadku osób wróżących niczego takiego nie ma i stąd m.in. historia pewnej wróżki, która zaliczyła liczne hospitalizacje psychiatryczne, a mimo to dalej wróży.

 

Taki sposób myślenia dobrze obrazują słowa Nietzschego:

 

Nie bardzo - Nietzsche odnosił się tutaj do religii chrześcijańskiej. W dalszej części cytatu (której tutaj nie ma) mówi m.in. o tym, że religia to "potworny płód wątpliwości" i pisze o Bogu. W Antychryście pisał zresztą, że Bóg to "urojona przyczyna" i "urojona istota", twierdził też, że "Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje." Chrześcijaństwo jako religia objawiona zupełnie inaczej pojmuje boskość niż czarownictwo, które może być religią naturalną, bądź też nie być nią wcale.

 

Poza tym, są Święci i święci. Ci co dla Ciebie są świętymi, dla mnie mogą być złymi demonami. ;]

 

Dla chrześcijan praktycznie wszystko to złe demony. Niemniej jednak ciężko orzec czy to demony czy nie demony nie doświadczając bezpośrednio.,

Share this post


Link to post
Share on other sites
Elie-1
Wśród wróżących zdarzają się osoby zaburzone, jak w każdej innej grupie.

 

Zgadza się, a najwięcej ich pośród magÓF jako ludzi psychopatycznych ze zwichrowanym życiem...itd. muszę poszukać tego tekstu. W tym jednym zgadzam się z Twoim guru.

 

W dalszej części cytatu (której tutaj nie ma)

 

Ano nie ma, ponieważ akurat ten fragment pasował do sytuacji a Ty jako nadgorliwiec, zawsze musisz mieć ostatnie słowo. Ty nie umrzesz dopóki się nie odegrasz.

 

Dla chrześcijan praktycznie wszystko to złe demony. Niemniej jednak ciężko orzec czy to demony czy nie demony nie doświadczając bezpośrednio.,

 

A Tobie skąd o tym wiedzieć ...hmmm... jakoś nie przypominam sobie, żebym zwierzała się Tobie o moich kontaktach z Bogiem i moich przemyśleniach, doświadczeniach w tym temacie. To moja prywatna sprawa - między Bogiem a mną. Tobie nic do tego. Radze zapamiętać.

 

Dawno temu zwracałam Tobie uwagę, że masz wstrętny zwyczaj wypowiadania się w nie swoim imieniu, w imieniu ogółu. Żebyś to jeszcze potrafił wyciągać właściwe wnioski, byłoby pół biedy, a tak.. wychodzisz na....:P

 

Osobiste wycieczki możesz sobie darować, dyskusje często poruszają się na ogólnych przykładach, więc nie musisz wszystkiego brać do siebie/Error

Edited by Kobalt60

Share this post


Link to post
Share on other sites
camomile
Witku tylko zwróć proszę uwagę, ze wielu ludzi zaczyna naginać wiarę itd pod siebie.

Jestem wierząca niepraktykująca bo coś tam... T jest akurat temat na osobny wątek ale wg mnie - albo wierzysz i bierzesz całą wiarę i jej zasady na siebie albo nie uznajesz i nie podpisujesz się mianem katolika / chrześcijanina / wyznawcy latającego potwora spagetti.

jesteś Katolikiem - w tej wierze, wg KKK (Katechizm Kościoła Katolickiego) Twoim obowiązkiem jest chodzenie do kościoła. A nie uchylanie się od wizyt w przybytku Bożym 'bo ja nie uznaję kleru'. Więc to nie jest Twoja wiara i nie utożsamiaj się z nią.

Ludzie często naginają wiarę pod siebie - bo tak wygodniej.

 

 

Skoro jesteś katolikiem i znalazłaś się w trudnej sytuacji - zapraszamy do kościoła, koła różańcowego i innych, w celu wymodlenia tego i owego a wiarę złóż w Bogu a nie w kartach Tarota czy innych systemach dywinacyjnych.

Amelio - pogadać z Bogiem możesz i owszem - ale wg Boga z Twojej religii - nie powinno Cię tu być, bo grzeszysz. Wg mnie każdy ma prawo szukać swojej drogi ale zastanówmy się wtedy nad systemem, w który wierzymy / w którym zostaliśmy wychowani.

Wg Ciebie chodzenie do kościoła nie jest potrzebne - wg nauk Twojej wiary - jest nawet konieczne (co niedziela, dzień 'święty' etc etc).

 

Jak dla mnie - szukaj, pytaj, zastanawiaj się ale nie na oślep.

 

 

Bardzo mądre słowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid

Zgadza się, a najwięcej ich pośród magÓF jako ludzi psychopatycznych ze zwichrowanym życiem...itd.

 

Wiem, że starasz się dogryźć, ale nie wyszło Ci to za bardzo ;]

Ilość osób z osobowością psychopatyczną wśród magów nie odbiega od populacji ogólnej. Ezoteryka przyciąga za to osobowości schizotypowe, które robią sobie potem krzywdę stosując techniki pracy z podświadomością i inne tego typu.

 

W tym jednym zgadzam się z Twoim guru.

 

Mianem guru mógłbym od biedy okreslić dwie osoby, obie już nie żyją, żadna z nich nie korzystała z internetu.

 

Co do fragmentu z Nietzschego - fragment nie pasował do sytuacji, po prostu wyrwałaś go z kontekstu przeinaczając jego pierwotny sens. Nietzsche jasno odnosi się w nim do chrześcijańskiego Boga, którego uważa za wytwór typowo ludzki, w dodatku szkodliwy dla swojego twórcy.

 

A Tobie skąd o tym wiedzieć ...hmmm... jakoś nie przypominam sobie, żebym zwierzała się Tobie o moich kontaktach z Bogiem i moich przemyśleniach, doświadczeniach w tym temacie. To moja prywatna sprawa - między Bogiem a mną. Tobie nic do tego. Radze zapamiętać.

 

Ja o niebie, Ty o chlebie.

Odpowiedź jest od czapy, bo nie odnosiłem się w ogóle do Twoich kontaktów z Bogiem.

Napisałem tylko, że chrześcijanie uważają wszelkie bóstwa inne od JHWH za diabły i demony. Takie jest a priori założenie tej religii, zawarte chociażby w Dekalogu. Tymczasem bez kontaktu ze wspomnianymi przeze mnie Świętymi nie da się orzec czy są to demony czy nie, a taki kontakt jest możliwy jedynie w przypadku osób do tego przygotowanych i znających odpowiednie metody wzywania Świętych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Elie-1
Wiem, że starasz się dogryźć, ale nie wyszło Ci to za bardzo ;]

 

hlip hlip nie udało się, co nikogo nie powinno dziwić. Mistrzem w dogryzaniu jesteś Ty. A kiedy boisz się sam wystąpić, wyręczasz się znajomymi.

 

a o niebie, Ty o chlebie.

Głodnemu chleb na myśli.:P

 

Napisałem tylko, że chrześcijanie uważają wszelkie bóstwa inne od JHWH za diabły i demony. Takie jest a priori założenie tej religii, zawarte chociażby w Dekalogu.

 

Zgadza się, z tym, że pokaż mi chrześcijanina, który przestrzega wszystkie przykazania Dekalogu. Najlepszym przykładem jest sam kler - Boziuuuuu, jak oni się boją demonów... zbok na zboku, zbokiem pogania.

 

Tymczasem bez kontaktu ze wspomnianymi przeze mnie Świętymi nie da się orzec czy są to demony czy nie, a taki kontakt jest możliwy jedynie w przypadku osób do tego przygotowanych i znających odpowiednie metody wzywania Świętych.

 

Opowiedz nam Seid o tych kontaktach z Boziami czy tam Świętymi... ..mają aureolę ? ;]

Edited by Elie-1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ejbert
W dniu 13.05.2014 o 10:51, Gość amelia_000 napisał:

jw.

 

Przecież tylko Bóg wie co nas czeka...Czy to nie grzech, stawiając sobie karty?

A co w ogóle jest grzechem? kto ustalił pojęcie "grzech"? Bóg - Miłość czy kapłoni? Każda wiara i każda obyczajowość ustanawia swój kodeks postępowania i wszystko, co jest z tym kodeksem niezgodne jest grzechem, obojętnie jakich wierzeń to dotyczy. Tak więc w jednych wróżenie grzechem jest a w innych nie jest. Ale tam gdzie jest to nie ma się czym przejmować - można się wyspowiadać i z powrotem będziesz czysta jak łza. Do następnego razu i tak w koło. 

Ja mam gdzieś wszelkie nakazy i zakazy, bo jedno jest tylko przykazanie:  nie krzywdź! I to jest moja religia, moja wiara, w której nie ma miejsca na strach, na bezmyślne klepanie paciorków i przestrzeganie nakazów na pokaz, nie ma miejsca na zależności, a jest miejsce dla Boga, dla ludzi, dla natury, jest miejsce na szczerą, serdeczną modlitwę, na skupienie się na wartościach duchowych, na własnym wzroście duchowym. Śmiesznym jest dla mnie to, że ktoś mówi mi co mam robić, czego nie robić  i jak mam się zachować, aby podobać się Bogu, tak jakby Boga obchodziło to, czy sobie wróżę czy nie. Mi się widzi, że Jemu chodzi o to, by człowiek był prawy, by nie krzywdził innych, ludzi, stworzeń, ziemi na której żyje a nie o takie pierdoły jak wróżby. Kościół katolicki (zresztą każda wiara) ma swoje wytyczne, a 10 przykazań i 7 grzechów głównych w zupełności mi wystarczają jako drogowskaz, mimo iż się z kk już dawno rozstałem. 

  • Like 3
  • Cool 1
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
mrófka
W dniu 13.05.2014 o 10:51, Gość amelia_000 napisał:

jw.

 

Przecież tylko Bóg wie co nas czeka...Czy to nie grzech, stawiając sobie karty?

A my jesteśmy jego cząstką i on mieszka w nas - to czym grzeszymy? xd te wszystkie "teksty święte" są od czapy, przecież to powstawało w innej obyczajowości, ludzie mieli inną świadomość rzeczywistości niż my mamy dzisiaj, a ciemnemu ludowi łatwo jest wmówić, że coś pochodzi "od Boga", że "Bóg tak chce". Jeśli Bóg czegokolwiek od nas chce to tego, byśmy byli - jak mówi Ejbert - prawi, żebyśmy nie czynili krzywdy żadnemu stworzeniu i sobie nawzajem.  Dla mnie ważne, najważniejsze jest zdanie Sathya Sai Baby:  Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na miejscu właściwym". Nie ma niczego złego we wróżbach ani w czymkolwiek innym o ile to nie służy krzywdzeniu innych. To takie proste a takie trudne do pojęcia i jeszcze trudniejsze do praktykowania. 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
mystique_

Ktoś mądry mi kiedyś powiedział, że każdy człowiek rodzi się dobry. Każdy, bez wyjątku. Ale Bóg dał nam wolną wolę. Nie ingeruje nieproszony. Nieproszony ingeruje Szatan. Z dużej litery, bo nie można go lekceważyć. Moi wierzący znajomi chodzą do kościoła, modlą się, próbują żyć przykładnie. Na standardowe pytanie, czy wierzą w Boga, bez zastanowienia odpowiadają, że tak. Ostatnio zaczęłam pytać, czy wierzą w Diabła.. I tu jest konsternacja. Nie wiedzą, co odpowiedzieć, patrzą na mnie czasami jak na wariatkę. Dlaczego? Dziwne zachowanie. Podobno wrogów nie wolno lekceważyć. Są do tej pory plemiona na świecie, które nie poznały Boga naszego, a jednak wiedzą, że zabijanie jest złe itd. Nikt im tego nie mówił. Człowiek sam to czuje wg mnie. Ja, patrząc na siebie, jeśli robię coś, co jest złe czy niepoprawne, czuję spory dyskomfort. Zawsze. Myślę, że naturalnie każdy człowiek to wie, niekoniecznie zawsze chce słuchać siebie. Jesteśmy coraz bardziej pozbawieni czucia i myślenia logicznego. Tak to opiszę, ciężko znaleźć bardziej kompatybilne słowa. Prosty przykład, uderzysz koleżankę. Opadnie ciśnienie, bo Cię wkurzyła. Ale wcale nie czujesz ulgi. Raczej jest nieprzyjemnie, są wyrzuty sumienia, denerwujesz się jeszcze bardziej niż wcześniej. Bo nic to nie dało dobrego. Pozbyłeś się gniewu na nią, ale nie zaznałeś uczucia ulgi. Ja w takiej sytuacji czułabym złość na siebie, wyrzuty sumienia itd. Więcej negatywnych uczuć, niż było wcześniej. I nie musi mi nikt tego mówić, nie czuję się zmanipulowana wychowaniem w wierze Katolickiej, której zresztą nie praktykuje. Czasami pogadam z Bogiem, niech będę hipokrytką, ale wstyd mi o coś go prosić, skoro nie stosuję się do zasad, więc czasem mu opowiadam.. ;)Tak samo z wróżeniem. Skorzystałam z pomocy kart teraz po wielu latach. Bo czułam się na rozdrożu. A raczej na jednotorowej ślepej uliczce. Teoretycznie czułam, co powinnam dalej, ale żal i ból to przykrył. Miałam odczucia, ale nie mogłam ich ułożyć. Na te odczucia dostałam bardziej precyzyjne słowa i zobaczyłam. Niekoniecznie mi się to podoba, ale po prostu ułożyłam myśli, i tak mając masę błędów i pracy nad sobą. I nie uważam za złe, tego że zapytałam w takim wypadku. Nie czułam w sobie zła. Szukałam odpowiedzi na ważne pytania, a raczej kierunku dążenia. Kusi pytanie o więcej, ale myślę sama w sobie, że na razie mam obowiązek wykonać pracę nad tym, co dostałam. I w takim wypadku nie czuję, żebym obrażała Stwórcę. Pozostaję również w  zgodzie ze sobą. Myślę, że każdy z nas wie dokładnie, tylko ma klapki na oczach, nie chce bądź nie potrafi zobaczyć drogi. Może mnie za to zjecie, ale użyję słowa sumienie. Małe słowo, a dużo może ;)

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...