Jump to content
miko22

Oczyszczanie energetyczne - moja sytuacja i pytania.

Recommended Posts

miko22

Witam wszystkich bardzo serdecznie. Chciałbym prosić o odpowiedź i porady w związku z problemem, który opiszę. Moja sytuacja przedstawia się następująco. Mam 22 lata.Około trzech tygodni temu udałem się na spotkanie z wróżką w sprawie dręczących mnie pytań dotyczących mojej przeszłości. Uzyskałem satysfakcjonujące odpowiedzi jak również szereg innych informacji bardzo specyficznych dotyczących mojej rodziny i relacji między jej członkami a także spraw o które w ogóle nie pytałem, moich problemów i ich źródeł. W związku z tym nie miałem i nadal nie mam podstaw do podważania wiarygodności tej kobiety. Nie w tym jednak leży kłopot. Pani powiedziała mi że mam 80% energii zanieczyszczonej i 2 podwiązania (bądź podłączenia) o naturze demonicznej. Zgodziłem się więc na zaproponowaną terapię oczyszczania energetycznego. Przelałem pieniądze (300zł) wysłałem zdjęcie i rzecz zaczęła się w zeszły piątek (między 21 a 22 codziennie). Przestałem zażywać psychotropy, zrezygnowałem z alkoholu jak mi polecono. Po tygodniu miałem się skontaktować i zostałem poinformowany że rzecz trwa nadal i w poniedziałek mam zadzwonić aby Pani mnie "zbadała" (tarot,tablice z numerami, wahadełko itp.) prawdopodobnie żeby ocenić skuteczność oczyszczania. Jeżeli chodzi o mój stan w ciągu tego tygodnia to nie nastąpiła żadna znacząca zmiana ani na lepsze ani na gorsze (prawdę mówiąc czułem się nieco lepiej będąc na psychotropach i mój obecny nastrój nie jest wynikiem ich odstawienia bo z tego powodu miałem innego rodzaju objawy, ale przez krótki okres). Na pewno nie czuję większej pewności siebie, lekkości serca i innych rzeczy które powinienem rzekomo poczuć. Moje pytania są następujące: czy ktoś kto przeprowadzał ten proces na kimś innym lub sam go doświadczył może powiedzieć mi czy po prostu jestem zbyt niecierpliwy, panikujący niepotrzebnie i czy w takiej sprawie potrzeba po prostu więcej czasu? Rozumiem że to bardzo indywidualne i jestem cierpliwy, mogę czekać byle bym wiedział czy mam na co czekać, czy jest możliwe żeby się to nie powiodło? Czy mogę robić coś co potencjalnie mogłoby zakłócić/przeszkodzić w procesie a o czym nie zostałem poinformowany? Kobieta z którą współpracuję niestety nie ma czasu na dłuższe rozmowy ze względu na nawał klientów itd. a ja jakkolwiek jestem dobrej myśli jestem też cały czas ogarnięty niepewnością i obawą że coś pójdzie nie tak i zostanę z niczym. Byłbym bardzo wdzięczny za odpowiedzi, najlepiej od osób znających się na tym dobrze.

Z poważaniem,

Mikołaj

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witek D.

Witam

Nie będę oceniał skuteczności tej Pani, jako że jej nie znam.

 

Powiem za to że gdy w grę wchodziły takie rzeczy jak psychotropy i alkohol to zazwyczaj nie da się rozwiązać swoich problemów (również z samopoczuciem) tak na jeden raz czy ogólnie w krótkim czasie. Ciało i umysł potrzebują często sporo czasu na odtrucie się i dopiero wtedy pojawia się bardziej przyjemne, a już trzeźwe i przytomne samopoczucie.

Takich rzeczy jak poczucie lekkości w sercu, pewność siebie i innych pozytywnych zmian, nie idzie wyczarować, nawet jeśli ma się dobrze wykonany zabieg uzdrawiania/energetyczny, to jest on raczej dodatkiem do pracy własnej nad tym. Owszem, może pomóc, ale wesprzeć bardziej niż rozwiązać problem. Sam zabieg gdy jest dobrze wykonany, raczej staje się otwarciem pewnej drogi, która trzeba już podążać z własną pracą i wkładem. Czyli najważniejsze jest - co z tym dalej zrobisz. Mając ew. podwaliny wynikające z usunięcia czy zmniejszenia problemu na poziomie energii, możesz dalej pracować z rozwiązywaniem problemów, z tego co piszesz, są to problemy które warto ruszać przy jakiejś formie psychoterapii, moim zdaniem ukierunkowanej na, odzyskiwanie wiary w siebie i w życie i przywracaniu poziomu energii witalnej. Czyli praca nad sobą, terapia pod okiem osoby która Cię ukierunkuje i lekka praca energetyczna - np. przy jodze i ćwiczeniach oddechowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
miko22

Dziękuję za odpowiedź. Oczywiście wiem, że to nie czary mary i bez pracy nad sobą się nie obejdzie toteż podjąłem i podejmuję kroki w tym kierunku. Miałem jednak nadzieję że po usunięciu tych całych 80% negatywnej energii (to w końcu duża liczba o ile wiarygodna) poczuję chociaż krótkotrwale coś co pozwoli mi jasno zinterpretować jako to że proces się udał. Dodam że wyraziłem się nieprecyzyjnie. Pani na czas oczyszczania kazała mi odstawić alkohol i wszelkie substancje zmieniające percepcję i wpływające na świadomość, nie chciałem przy tym dać do zrozumienia że miałem problemy z uzależnieniem od alkoholu, nic takiego nie miało miejsca, piję bardzo sporadycznie. Natomiast środki które brałem też nie były bardzo mocne, jedynie na obniżenie stresu i pewnych nie poważnych, lecz uciążliwych myśli o charakterze obsesyjno - kompulsyjnym i brałem je od niedawna. Pani zaś wyraziła się jasno że nie WOLNO ich brać ze względu na ich negatywny wpływ na energetykę (mimo pozornego pomagania). Chciałbym się więc spytać o Pana opinię na tą ostatnią kwestię. Czy przy założeniu że będę oczyszczony energetycznie a postanowię wrócić do leków będzie to szkodliwe dla rezultatów tego procesu, czy też jest to zbyt wyolbrzymiona opinia?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witek D.

Nie jest to wyolbrzymione, wygląda to tak - alkohol np. podkręca na krótki czas samopoczucie, ale blokuje pewne ośrodki w mózgu odpowiedzialne za dobre samopoczucie na dłuższą metę (nawet przy sporadycznym spożywaniu, więc najlepsza jest abstynencja, jakkolwiek nie jest niezbędna). Problem z psychotropami jest podobny, one zastępują pewne naturalne (czy które powinny być naturalnymi) procesy zachodzące w mózgu, bądź tłumią te odczuwane jako negatywne ale nie rozwiązują problemu czy jego przyczyny, plus po odstawieniu problem nadal istnieje. Mózg pod kątem "współpracy" z energią, funkcjonuje najlepiej gdy nie jest podtruwany z zewnątrz.

 

Na poziomie energetycznym i jedno i drugie "dziurawi" aurę, zwiększa podatność na negatywne wpływy, dlatego jest zalecane odstawienie całkowite na czas pracy z energią w większości przypadków jak i odradzane późniejsze korzystanie. Nie będę zastępował tu psychiatry jakkolwiek mogę poradzić, by lepiej udać się do psychoterapeuty który pomoże ustalić przyczyny problemu, niż takiego który zapisze jedynie leki (zresztą leki zapisuje psychiatra, a ktoś taki często nie jest psychoterapeutą).

Plus myślę że - poddanie się zabiegowi, miało jakieś powody, więc warto iść w kierunku który jest z nich wypływający i rozstawać się z tym co przeszkadza iść w tym kierunku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida

I ja dorzucę swoje trzy grosze :)

Jakakolwiek praca z energią, by zobaczyć efekty, wymaga czasu. Im większy problem / zanieczyszczenie tym dłuższy proces naprawy. Ze wszystkim tak jest :) jak Ci w aucie padnie świeca - wymieniasz w 5 min.Jak padnie Ci akumulator / układ kierowniczy / cokolwiek - to na auto czekasz z 2 tyg :)

 

Jeśli mowa o tabletkach - tu wg mnie na dwoje babka wróżyła. Jeśli są mocne problemy i silne leki przepisane - ja radziłabym nie odstawiać 'od razu' a stopniowo. Raz się spotkałam z szybkim odstawieniem leków i dziękuję bardzo.

 

Bardzo szkoda, ze Pani nie ma czasu dla Ciebie, bo rozmowa po wg mnie jest bardzo ważna. Co czułeś, jak czułeś, co myślałeś itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Gość

Po pierwsze nie wolno nikomu zajmującemu się energetyką kazać odstawić leków psychotropowych.W sumie jest to karalne. Działania energetyczne mają uzupelniac leczenie a nie je zastąpic. Po drugie ta Pani nieźle sobie "zaśpiewała" za to oczyszczenie...Po trzecie poprawa powinna w jakims stopniu być i to w krótkim czasie.Ja od lat pracuje z ludźmi i zazwyczaj taka poprawa po oczyszczeniu i działaniu energetycznym jakas jest.Chociaz wiadomo,że praca nad energetyką wymaga czasu. Po czwarte jeśli masz jakies natręctwa to piewszą sprawa jest terapia.Leki nie leczą a jedynie znoszą objawy...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida
Ja od lat pracuje z ludźmi i zazwyczaj taka poprawa po oczyszczeniu i działaniu energetycznym jakas jest. Chociaz wiadomo,że praca nad energetyką wymaga czasu.

Ja pracuję zdecydowanie krócej z ludźmi ale zauważyłam, ze często na początku zauważalne jest nawet pogorszenie ;) ale reakcja jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid

Po pierwsze nie wolno nikomu zajmującemu się energetyką kazać odstawić leków psychotropowych.W sumie jest to karalne.

 

Owszem, klient może iść do sądu cywilnego, a jeżeli coś mu się stanie to sprawa może skończyć się w sądzie karnym i prasie lokalnej lub ogólnopolskiej. Nie ma lepszej reklamy niż prokuratorskie zarzuty albo wyrok skazujący :> Zasada, żeby nie pchać w coś o czym nie ma się pojęcia (czyli np. w kwestię farmakoterapii) pozwala uniknąc tego typu niespodzianek.

 

Problem z psychotropami jest podobny, one zastępują pewne naturalne (czy które powinny być naturalnymi) procesy zachodzące w mózgu, bądź tłumią te odczuwane jako negatywne ale nie rozwiązują problemu czy jego przyczyny, plus po odstawieniu problem nadal istnieje.

 

Spora część pacjentów nie ma objawów OCD po odstawieniu leków albo są one znacznie mniejsze niż przed leczeniem.

 

Owszem nerwicę natręctw leczy się psychoterapią, która w wielu przypadkach jest skuteczna. Zanim pojawią się rezultaty potrzebna jednak czasu, a w tym czasie człowiek męczy się z obsesjami i kompulsjami, które są po prostu przykre. Skoro więc można zniwelować objawy lekami nie widzę sensu rezygnować z takiej możliwości. To, że ktoś męczy się z tym kilka lat nie oznacza, że może pomęczyć się kolejny.

Inna sprawa - trudno skupić się na terapii i rozmowach z terapeutą mając w kółko dziwne myśli. Proponuję nagrać sobie kilka zdań typu "jestem głupi/głupia", "jestem brudny", "jeśli tego dotknę będę brudny", "jeśli zaraz nie umyję rąk 3 razy zostanę gejem/lesbijką/zakażę się sepsą i umrę", a potem puszczać sobie w kółko cały dzień i zobaczyć jakie to przyjemne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
miko22

Dziękuję innym za opinie i komentarze. Dość szybko zszedłem z leków i póki co żadne objawy nie wróciły więc nie ma z tym problemów. Trida, trochę zaniepokoił mnie twój ostatni post. Czy mogłabyś napisać czy owe 'pogorszenie' jest chwilowe czy permanentne? Bo jeśli to drugie, to nieciekawie się to zapowiada.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Davisa
Leki nie leczą a jedynie znoszą objawy...

A moim zdaniem, leki leczą, bo znoszą objawy. I to może być solidny grunt pod szeroko zakrojoną terapię.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida
Trida, trochę zaniepokoił mnie twój ostatni post. Czy mogłabyś napisać czy owe 'pogorszenie' jest chwilowe czy permanentne? Bo jeśli to drugie, to nieciekawie się to zapowiada.

To jest pogorszenie chwilowe. Coś na zasadzie, ze wszystkie brudy wychodzą na wierzch, żeby oczyścić 'organizm' od środka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witek D.

Przyszedłem na świat (wkroczyłem w życie społeczne na pewnym etapie? ;) z całym asortymentem, fobii społecznych, nerwicy, nawet choroby lokomocyjnej wywołanej lękowo (nie przed jazdą) :) Z uwagi na zestaw po drodze zaliczyłem depresję, pewne natręctwa też (nie mogłem oddychać głęboko patrząc na kogoś, stłumiony oddech), chyba miałem syndrom aspergera bo wszystkie objawy się zgadzały (teraz mam z 2-3 sytuacje w których się ujawnia). Poradziłem sobie bez psychotropów jakkolwiek poznałem co to znaczy żyć a przy tym cierpieć :) Dlatego innych też zachęcam żeby spróbowali w ten sposób.

 

Odnośnie psychotropów - z doświadczenia osób które są mi znane, wcześniejsze używanie psychotropów wywołuje problemy, gdy taka osoba konfrontuje się później już sama ze swoimi emocjami, czy gdy chce z nimi pracować w jakiś sposób. Gdy chce się przeskoczyć z życia "nie jest źle" na "świetnie" pod względem samopoczucia i powiązanych spraw. Pewnie, jeśli ktoś nie ma fizycznie siły pracować ze swoimi emocjami i nie wychodzi to nawet przy pracy z terapeutą (albo wchodzą już psychozy np.) to wtedy rozumiem sięganie po psychotropy. Ale uważam że jak da się bez, to warto spróbować bez. Oszczędza to znieczulenia emocji (a to jeden z kłopotów gdy się z nimi chce pracować), które może trwać trochę czasu (parę lat lub więcej). Psychotropy są teraz niestety na tyle modne, że podaje się je nawet 6-7 latkom bo mają "adhd".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Gość
To jest pogorszenie chwilowe. Coś na zasadzie, ze wszystkie brudy wychodzą na wierzch, żeby oczyścić 'organizm' od środka.

 

No tak...jeśli robimy terapie energetyczne to może być tak zwane przesilenie.Ale jeśli chłopak miał podobno podczepy demoniczne...ulga jest natychmiastowa.Wiem to z doświadczenia. Ludzie mówią,ze od razu sie uspokajają,lepiej im sie oddycha, spokojnie śpią itd.

Takie podczepy i owszem zdarzaja się często u osób , które przyjmują psychotropy bo to zawęża świadomośc.

Na jakis czas jednak psychotropy moga okazać sie potrzebne.Bo zanim człowiek pójdzie na terapię i coś ze soba zrobi to one "ustawiają do pionu".

I żadna wróża-zębuszka nie ma prawa ingerować w leczenie farmakologiczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
miko22
No tak...jeśli robimy terapie energetyczne to może być tak zwane przesilenie.Ale jeśli chłopak miał podobno podczepy demoniczne...ulga jest natychmiastowa.Wiem to z doświadczenia. Ludzie mówią,ze od razu sie uspokajają,lepiej im sie oddycha, spokojnie śpią itd.

Takie podczepy i owszem zdarzaja się często u osób , które przyjmują psychotropy bo to zawęża świadomośc.

Na jakis czas jednak psychotropy moga okazać sie potrzebne.Bo zanim człowiek pójdzie na terapię i coś ze soba zrobi to one "ustawiają do pionu".

I żadna wróża-zębuszka nie ma prawa ingerować w leczenie farmakologiczne.

 

Dzięki za opinię. Czy mogłabyś mi powiedzieć z doświadczenia jak długo orientacyjnie zajmuje usuwanie tych podczepów?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Gość
Czy mogłabyś mi powiedzieć z doświadczenia jak długo orientacyjnie zajmuje usuwanie tych podczepów?

 

Hm...przeciętnie z 20-30 min.

Share this post


Link to post
Share on other sites
miko22

Aha,no to nie wiem czy osoba która się tym oczyszczaniem zajmuje od półtora tygodnia zostawiła usunięcie tego na sam koniec albo czy tego jest tak dużo ale w każdym razie nie poczułem jeszcze tych rzeczy jak ulga czy lżejszy sen, raczej miewam coraz dziwniejsze koszmary o czym ją poinformowałem i odrzekła że to nic groźnego. No ale dziękuję bardzo za odpowiedź.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Gość

Oczyszczenie na końcu?Z demonów?Eee...:)Od tego się raczej zaczyna...Ściema jak dla mnie jakaś.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid
Oszczędza to znieczulenia emocji (a to jeden z kłopotów gdy się z nimi chce pracować), które może trwać trochę czasu (parę lat lub więcej).

 

Psychotropy (w tym wypadku leki przeciwdepresyjne) nie powodują znieczulenia emocji - osoba, która je przyjmuje z różnych względów nadal jest w stanie odczuwać emocje i konfrontować się z nimi w czasie sesji. Nie mylmy działania leków z mechanizmami obronnymi stosowanymi przez pacjenta, w tym wypadku często jest to izolacja czyli oddzielenie uczuć od wydarzeń.

 

Znam osoby zajmujące się terapiami niekonwencjonalnymi, które pracują przede wszystkim z pacjentami leczącymi się psychiatrycznie i to, że ktoś przyjmuje psychotropy nie stanowi dla nich żadnego problemu. Nigdy od nich nie usłyszałem, że u tego czy tamtego trzeba odstawić leki, bo przeszkadza to w pracy z jego energią. Widocznie to kwestia używanych metod i doświadczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witek D.
Widocznie to kwestia używanych metod i doświadczenia.

 

Albo braku świadomości. Pracuję z energią, znam osoby z długim doświadczeniem w pracy z energią i wnioski mam takie że przeszkadza.

 

Seid

To popracuj sobie z takimi osobami w procesie terapeutycznym. Albo posłuchaj osób, które prowadzą sobie autopsychoterapię i pracują z energią (lub nawet nie) mając w tym wieloletnie doświadczenie a po drodze kontakt z psychotropami. Bo ja w każdym z takich przypadków spotkałem się ze spostrzeżeniem że jednak jest kłopot z tego powodu. Opinie osób doświadczonych i kumających na sobie proces terapeutyczny stawiam wyżej niż farmaceutów czy osób które na sobie tego nie przetestowały.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid
To popracuj sobie z takimi osobami w procesie terapeutycznym.

 

Tak się składa, że miałem okazję pracować, także z tymi biorącymi duże dawki leków. Wywołanie emocji w fazie regresyjnej nie stanowi większego problemu, o ile wie się jak to zrobić.

 

Bo ja w każdym z takich przypadków spotkałem się ze spostrzeżeniem że jednak jest kłopot z tego powodu.

 

Cóż, może to terapeuta albo terapia są kłopotem, a nie to jakie leki bierze terapeutyzowany.

 

Opinie osób doświadczonych i kumających na sobie proces terapeutyczny stawiam wyżej niż farmaceutów czy osób które na sobie tego nie przetestowały.

 

Witku znam osoby, które pracują niekonwencjonalnie (energetycznie też) z osobami z zaburzeniami psychicznymi od 10-20 lat, przerabiają takich osób dużo, robią to skutecznie i im psychotropy nie przeszkadzają w niczym.

 

Przy okazji nie wiem co ma do tego farmaceuta.

 

Albo posłuchaj osób, które prowadzą sobie autopsychoterapię i pracują z energią (lub nawet nie) mając w tym wieloletnie doświadczenie a po drodze kontakt z psychotropami.

 

Jeżeli ktoś autopsychoterapeutyzuje się od wielu lat to wiele to mówi o skutecznoiści takiej terapii ;) To nie jest najlepszy sposób na pomoc sobie - Ellis chciał dobrze wprowadzając ten konstrukt, ale mu nie wyszło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witek D.

Jak ktoś ocenia skuteczność i przebieg autopsychoterapii na bazie stwierdzenia o wieloletnim doświadczeniu w prowadzeniu autopsychoterapii, to mówi to wiele o sposobie oceniania i tylko o tym a nic o skuteczności. Ja powiem tyle - takie wyrywkowe oceny, nawet jeśli doda się na końcu uśmieszek - który nie zmazuje bagatelizującej oceny w istotnych sprawach, to chyba najczęściej narzędzie osiągania stanu "self-satisfaction" z bagatelizacji a nie merytorycznego odniesienia się. To tak jak z ocenami innych - widzi się kogoś na ulicy i formułuje ocenę na jego temat, tak jakby krótka chwila mówiła o nim wszystko albo nawet - mówiła wystarczająco by formułować jakąkolwiek ocenę. A mówi prawie nic.

A żeby nakreślić o co chodzi - wraz z doświadczeniem i efektami w autopsychoterapii, można wyznaczać sobie nowe cele jej prowadzenia, nie dla rozwiązania problemów, które już zostały dzięki niej rozwiązane, a dla podwyższania jakości życia i doświadczania, bo człowiek dopiero gdy się otwiera i uwalnia się od swoich problemów, zauważa jak daleko sięgają granice tego co może osiągnąć, nawet jeśli wcześniej nawet nie brał tego pod uwagę. Dlatego, wieloletnie doświadczenie w tym, jest wartościowe.

 

Jak ktoś dokona taki cud nad Wisłą, jak usunięcie zaburzeń energetycznych wynikających z samego wpływu działania psychotropów na mózg - w trakcie ich fizycznego oddziaływania na mózg, to zaklaszczę 2 razy. Ale wiem że nie zaklaszczę z tego powodu.

 

Zakończę ze swojej strony prowadzenie tej dyskusji bo widzę dokąd to prowadzi a nie jestem zainteresowany takim przebiegiem i jego zakończeniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid
Jak ktoś ocenia skuteczność i przebieg autopsychoterapii na bazie stwierdzenia o wieloletnim doświadczeniu w prowadzeniu autopsychoterapii, to mówi to wiele o sposobie oceniania i tylko o tym a nic o skuteczności.

 

Długośc trwania terapii pośrednio świadczy o jej skuteczości ;] Trudno uznać terapię, która ciągnie się kilka lat i nie ma końca za skuteczną. Poczytaj Ellisa i jego następców i przekonasz się, że taki sąd nie jest wyssany z palca - to tak a propos merytorycznego odnoszenia się i osiągania samosatysfakcji.

 

Jak ktoś dokona taki cud nad Wisłą, jak usunięcie zaburzeń energetycznych wynikających z samego wpływu działania psychotropów na mózg - w trakcie ich fizycznego oddziaływania na mózg, to zaklaszczę 2 razy. Ale wiem że nie zaklaszczę z tego powodu.

 

To, że dla kogoś przyjmowanie przez pacjenta psychotropów stanowi problem w terapii energetycznej nie oznacza, że dla innych będzie to stanowiło problem. Nie oznacza to też, że owi inni nie wiedzą o czym mówią i odwalają fuszerkę, skoro sa w stanie osiągnąć długotrwały efekt terapeutyczny. Nie oznacza to też braku świadomości terapeuty (to tak odnośnie sposobu oceniania i ocen wyrywkowych).

 

Zakończę ze swojej strony prowadzenie tej dyskusji bo widzę dokąd to prowadzi a nie jestem zainteresowany takim przebiegiem i jego zakończeniem.

 

Ano niestety raczej się nie dogadamy w tej kwestii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
miko22

Opiszę jak potoczyły się sprawy w mojej sytuacji, ponieważ obawiam się, że będę musiał prosić Państwa ponownie o poradę. Odwiedziłem moją "terapeutkę" po zakończeniu oczyszczania by znów sprawdziła mnie w sobie znany sposób. Stwierdziła, że obca energia została ściągnięta jednak wibracje niektórych moich czakr zwłaszcza gardła i splotu słonecznego cały czas ******ą. Skojarzyła to z moją podświadomą nienawiścią do ojca i niemożnością "wybaczenia" mu za złe traktowanie mnie i matki. Powiedziała że muszę zapoznać się z książką i teorią "radykalnego wybaczenia". Zrobiłem to i tu właśnie proszę o opinię kogoś komu jest to znajome i ma jakąkolwiek opinię na ten temat. Otóż dla mnie koncept ten jest inherentnie niemoralny i masochistyczny. Owszem rozumiem że wyzbycie się negatywnych emocji i przekształcenie ich jest konieczne do zdrowego rozwoju, ale ta hipoteza zakłada, że na świecie nie ma czegoś takiego jak zło, że wszystko sami na siebie ściągamy (i to rzekomo od urodzenia, bo rzekomo już przed nim na jakimś planie astralnym wybraliśmy sobie rodziców,dom itd. chociaż nic z tego nie pamiętamy) i to nasze wybaczenie może zmienić naszych oprawców. Wiadomo jednak że tak będzie tylko i wyłącznie wtedy gdy złoczyńca okażę skruchę i chęć do poprawy. Gdyby każdego traktować takim wybaczeniem "z góry" folgowali by swoim antyspołecznym impulsom z jeszcze większą swobodą. Nawet jeśli z zadanego przez nich bólu wyciągamy jakieś lekcje i nauki na temat siebie na przyszłość to przecież: 1) te same nauki moglibyśmy osiągnąć w bardziej łagodny, inny sposób 2) osiągamy je tylko dzięki naszej własnej pracy, ewentualnie wpływowi wyższej energii która nas wspiera a nie dzięki tym oprawcom. Obecnie czuję tylko poczucie winy z powodu tego, jakim muszę być potworem jeśli nie mogę pstryknąć palcami i wybaczyć bo to ponoć takie proste. Spotkałem się z inną teorią mówiącą, że wybaczyć możemy tylko sobie nasze poczucie winy i wtedy osiągniemy satysfakcję i uważam to za o wiele bardziej logiczne stwierdzenie. Dodam,że chociaż kobiecie nie można odmówić rzetelności w swej pracy i daru, to chociaż sama twierdzi, że stosując tą "metodę" jest szczęśliwa to łatwo się denerwuje, ciągle przeklina, pali i ewidentnie nienawidzi swojej pracy bojąc się że coś na nią przejdzie z negatywnej energii. Czy taki człowiek, który twierdzi że codziennie lata i wypełnia co najmniej po 10 arkuszy tego "radykalnego wybaczania" gdy tylko najmniejsza rzecz go zdenerwuje i mówi to ze zmęczeniem i smutkiem w oczach może w ogóle stanowić jakiś autorytet w sprawie jak żyć szczęśliwie dla innych. Wydaje mi się że to może jedynie pomóc na zasadzie wmówienia sobie/efektu placebo ale prosiłbym kogoś bardziej obeznanego w sprawach energetycznych o odpowiedź, bo już naprawdę nie mam się do kogo zwrócić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Gość

To znaczy to radykalne wybaczanie jest spojrzeniem dojrzałości duchowej. Chodzi o to, że wszyscy mamy lekcje duchowe, cos do przerobienia i tak na prawdę nie ma "winnych".Tylko ci niby oprawcy odgrywają swoje role.

Jest tez inny proces wybaczania. Ja go robiłam bo to radykalne mi " nie leżało". To jest chyba 7 kroków przebaczania.Wstep do ksiązki jest tekstem Dalai Lamy.Nie pamiętam dokładnie tytułu.

Jesli jestes juz oczyszczony to powinieneś czuc się lepiej.

 

Jesli ta Pani pali...to absolutnie nie może nikogo oczyszczac.Gdzis mam tekst buddyjski o paleniu i jakie to istoty ściąga...Sama ściaga sobie byty, demony itp., a Jej aura jest mega zabrudzona...

Żeby komus pomóc to trzeba pracowac na prawde na wysokich wibracjach, kochac ludzi, miec otwarte serce i czyste intencje.To ja sie wcale nie dziwie ,że ta Pani Ci nie pomogła...

I sorry ale pomysł,ze energie jakies sie od klienta przejmuje...no mega nieprofesjonalne.

Edited by Gość

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida

Wybaczcie ale zastanawiam się nad rzetelnością tej Pani ze względu na to, że nienawidzi swojej pracy i boi się przejścia na nią złych energii...

No albo rybka albo akwarium. Stosuję metodę, jestem szczęśliwa ale palę i coś tam...

 

Sposób w jaki wybaczysz ważny nie jest (czy radykalny, czy Dalaj Lamy czy sąsiada spod trójki) ważne, byś wybaczył. Wtedy zaczyna się czuć lekkość i inność.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Gość

Znaczy sposób wybaczenia nie jest wazny.Chodzi mi tylko o założenia w tym radykalnym wybaczaniu, które nie dla każdego są do przyjęcia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida
Znaczy sposób wybaczenia nie jest wazny.Chodzi mi tylko o założenia w tym radykalnym wybaczaniu, które nie dla każdego są do przyjęcia.

 

Biorąc jeszcze pod uwagę, ze 90% społeczeństwa nie jest w stanie podjąć w pewnych kwestiach radykalnych kroków tylko zmieniają coś małymi kroczkami to trzeba szukać odpowiednich dróg :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Gość

miko22 możesz wrzucic prosbe o sprawdzenie czakr w odpowiednim temacie to sprawdzę jak znajde wolna chwilę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
miko22

Bardzo dziękuję za ofertę MoNia39. Napisałem w odpowiednim temacie (podając prawdziwe imię bo to tutaj to wymyślone z obawy żeby ta kobieta czegoś nie obczaiła że o niej piszę jakby szperała po tego typu forach). Odnosząc się do samego przebaczenia, czy to nie jest czasami tak, że to nie jest czynność którą możemy w sobie wymusić tylko uczucie które przychodzi samo gdy jesteśmy szczęśliwi i zapominamy i problemach i ludziach którzy nas skrzywdzili więc już nie czujemy do nich urazy? I jeszcze jedno pytanie. Czy poddanie się hipnozie w celach terapeutycznych może zaburzyć przepływ energii, być w jakikolwiek sposób szkodliwe? A i rzekomo ta Pani mnie osobiście nie oczyszczała tylko jakiś jej starszy przyjaciel to może palenie jej tu nie ma znaczenia, bardziej chodziło mi o to czy ktoś nieszczęśliwy może uczyć innych jak być szczęśliwym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida
Odnosząc się do samego przebaczenia, czy to nie jest czasami tak, że to nie jest czynność którą możemy w sobie wymusić tylko uczucie które przychodzi samo gdy jesteśmy szczęśliwi i zapominamy i problemach i ludziach którzy nas skrzywdzili więc już nie czujemy do nich urazy?
Wiesz - są dwie szkoły - wymuszanie autosugestią i 'samo przyjdzie' z tym, ze 'samo' jest równoznaczne z naszą pracą, medytacjami etc etc w tym kierunku a nie czekaniem aż czas upłynie z nadzieją, zę nie musimy ruszać palcem ;)

 

I jeszcze jedno pytanie. Czy poddanie się hipnozie w celach terapeutycznych może zaburzyć przepływ energii, być w jakikolwiek sposób szkodliwe?

Moze zaszkodzić choć tutaj, wg mnie, dużo zależy od tego jaka terapia jest używana, jaka hipnoza etc.

bardziej chodziło mi o to czy ktoś nieszczęśliwy może uczyć innych jak być szczęśliwym.

Może :) oczywiście, że może z tą różnicą, że osoba ucząca musi poszukiwać tego szczęścia a nie tkwić w swoim 'dołeczku' i nic z nim nie robić. Rozwijać się, szukać dróg.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid
Odnosząc się do samego przebaczenia, czy to nie jest czasami tak, że to nie jest czynność którą możemy w sobie wymusić tylko uczucie które przychodzi samo gdy jesteśmy szczęśliwi i zapominamy i problemach i ludziach którzy nas skrzywdzili więc już nie czujemy do nich urazy?

 

Mniej więcej tak to właśnie wygląda. Oczywiście można sobie powmawiać, że się komuś wybaczyło, ale takie wmawianie sobie niczego w życiu de facto nie zmienia.

 

Czy poddanie się hipnozie w celach terapeutycznych może zaburzyć przepływ energii, być w jakikolwiek sposób szkodliwe?

 

Może być szkodliwa, jeżeli trafisz do nieodpowiedniej osoby, która nie do końca wie co robi. Pytanie tylko co chcesz dzięki hipnozie osiągnąć, bo nie jest to metoda dobra dla każdego przypadku.

 

Tak czy siak relację z ojcem będziesz musiał w jakiś sposób (odpowiedni dla Ciebie, wybierz sam) przepracować, bo jest ona najprawdopodobniej źródłem części Twoich problemów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
miko22

Dziękuję za porady. Przez hipnozę chcę jakby zwiększyć poczucie pewności siebie, zmniejszyć poczucie winy i stopień przejmowania się wszystkim i wszystkimi a zamierzam to raczej zrobić u profesjonalisty(ki) niezależnie od ceny. A co do relacji z ojcem to powiem Państwu, że odkąd ta relacja praktycznie przestała istnieć (studiuję w większym mieście i po prostu przestałem wizytować w domu weekendami, moja matka mnie wspiera i finansuje zresztą on też tak jakby musi się dokładać to jego prawny obowiązek ale mniejsza z tym, nie widuję go, nie słyszę go) to o wiele rzadziej o nim myślę, o wiele rzadziej śni mi się w koszmarach i stopniowo zapominam o jego istnieniu mogę sobie nawet powiedzieć że wybaczyłem bo i tak jest mi on zupełnie obojętny i to ma pozytywny wpływ na moje relacje z innymi. Dopiero ta kobieta niepotrzebnie wprowadziła go do moich myśli, a raczej ten człowiek co mnie oczyszczał bo wywołał koszmar o ojcu. Z drugiej strony jednak patrząc czy to nie może być tak że ten koszmar był wywołany tym że przechodziłem oczyszczenie i demoniczna energia od mojego ojca nie chciała się z tym "pogodzić" i przystąpiła jakby do ataku na moją sferę energetyczną chcąc znów mnie zniewolić?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid

Miko22 to, że masz koszmary o ojcu to, moim zdaniem, raczej kwestia tego, że nie do końca poradziłes sobie z wybaczeniem mu tego wszystkiego co zrobił. Mieszkanie kilkanaście lat z tyranem to naprawdę trudne doświadczenie i potrzeba czasu, żeby sobie z tym poradzić. Najważniejsze jest to, że widzisz problem, jego skutki (np. w relacjach z innymi ludźmi) i próbujesz coś z tym zrobić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
miko22

Ale czy jest lepszy sposób na wybaczenie mu niż po prostu odcięcie się od niego i nie pozwolenie żeby dalej wpływał na mnie negatywną energią i w końcu zapomnienie i zaznanie spokoju? Przykre to słyszeć znowu że ofiara jest winna bo nie "umie wybaczyć". Niech tyran pocierpi okaże skruchę zmieni się przestanie "truć" innych i ofiara bardzo chętnie mu wybaczy, co nie znaczy że pokocha.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida
Ale czy jest lepszy sposób na wybaczenie mu niż po prostu odcięcie się od niego i nie pozwolenie żeby dalej wpływał na mnie negatywną energią i w końcu zapomnienie i zaznanie spokoju?

Miko miedzy bogiem a prawdą to jest ucieczka a nie 'sposób na wybaczenie'.

Ok - czas leczy rano i pomaga zapomnieć ale to jest wg mnie łatwiejszy sposób.

Właśnie w momencie, gdy będziesz potrafił stanąć z tym wszystkim oko w oko - wtedy na prawdę sobie poradzisz :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Gość

Ja mam chyba gdzies nagrania takie na proces wybaczenia ojcu.Jak dasz maila to wysle.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid
Ale czy jest lepszy sposób na wybaczenie mu niż po prostu odcięcie się od niego i nie pozwolenie żeby dalej wpływał na mnie negatywną energią i w końcu zapomnienie i zaznanie spokoju?

 

Wybaczanie nie polega na zapominaniu, bo tak naprawdę zapomnieć się nie da. Takie rzeczy lubią wracać w najmniej oczekiwanych momentach. Poza tym to, że ktoś Cię skrzywdził to doświadczenie, z którego możesz i powinieneś wyciągnąć dla siebie jakąś naukę na przyszłość.

 

Przykre to słyszeć znowu że ofiara jest winna bo nie "umie wybaczyć".

 

Jeśli nie chcesz wybaczyć nikt nie będzie Cię za to winił, bo to Twoja indywidualna sprawa. To Twoje życie i jeśli chcesz iść przez nie z takim obciążeniem to nikt Ci tego nie broni.

 

Jest taka technika, która pozwala sobie uzmysłowić jakim problemm może być brak wybaczenia komuś - weź kartkę, wypisz wszystkie krzywdy, a potem przyporządkuj im cyfry od 1 do 10. Potem zsumuj to i przelicz na zasadzie 1pkt=1kg. Następnie wyobraź sobie, że codziennie chodzisz z takim obciążeniem. Litr wody waży w przybliżeniu 1 kg - weź do rąk dwie zgrzewki wody (po 6 butelek 1,5 litrowych każda) i pochodź z nimi cały dzień. Łatwo nie będzie, a to jedynie 18kg - niektórzy chodzą z obciążeniem, które oceniają na 30-40-50kg i wyżej.

 

Tak naprawdę pierwszym etapem, żeby wybaczyć jest zrozumienie tego czym wybaczanie tak naprawdę jest.

 

Niech tyran pocierpi okaże skruchę zmieni się przestanie "truć" innych i ofiara bardzo chętnie mu wybaczy, co nie znaczy że pokocha.

 

To, że komuś wybaczysz nie oznacza, że masz zostać najlepszym przyjacielem tej osoby albo kochać ją do grobowej deski.

 

Uzależnienie wybaczenia od tego, że oprawca będzie cierpiał i wyrazi skruchę nie jest najlepszym pomysłem, bo często bywa tak, że sprawca skruchy nie wyraża i magiczne słowo "przepraszam" jednak nie pada.

 

To nie jest tak, że tyran ma otrzymać od swojej ofiary prezent w postaci wybaczenia - wybaczenie ma zrobić dobrze ofierze, nie tyranowi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
miko22

Taki sposób myślenia już mi bardziej odpowiada, dziękuję za napisanie tego w bardziej klarownej dla mnie formie. Ale idąc tym tropem to czy w takim razie nie jest to bardziej wybaczenie samemu sobie że pozwoliliśmy się zranić i przez to przechodzi nam złość na innych i nazywa się to "wybaczaniem" im? Po drugie czy trzeba daną osobę informować o tym że się ją wybaczyło żeby ten proces został wykonany i dopełniony "prawidłowo"?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida
Po drugie czy trzeba daną osobę informować o tym że się ją wybaczyło żeby ten proces został wykonany i dopełniony "prawidłowo"?

Jeśli tego potrzebujesz to poinformuj o tym :)

Ja jestem tka, ze mnie coś takiego jest potrzebne. Wg mnie to akurat jest kwestia dość mocno indywidualna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid
Ale idąc tym tropem to czy w takim razie nie jest to bardziej wybaczenie samemu sobie że pozwoliliśmy się zranić i przez to przechodzi nam złość na innych i nazywa się to "wybaczaniem" im?

 

Nie.

Takie myślenie to tak naprawdę pułapka - budujesz w sobie poczucie winy, że dałeś się skrzywdzić, a przecież nie ma w tym Twojej winy. Dziecko, które jest bite przez pijanego ojca nie jest winne temu, że dało się pobić i że takie doświadczenia odbiły się negatywnie na jego psychice i ma wpływ na jego dorosłe życie.

 

Po drugie czy trzeba daną osobę informować o tym że się ją wybaczyło żeby ten proces został wykonany i dopełniony "prawidłowo"?

 

Nie trzeba - chyba, że Tobie potrzebna jest taka deklaracja, wtedy zrób to co czujesz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...