Jump to content

Wojna o kilka milionów z urwaniem zęba


Recommended Posts

Ten sen był naprawdę dziwny. Tak dziwny, że wszystko było bez sensu i nie trzymało się kupy. Zero fabuły. Ale postaram się to przybliżyć.

 

 

Znajdowałem się w moim pokoju, było o dziwo bardzo czysto (ja mam zazwyczaj za przeproszeniem burdel), tak czysto, że można pomyśleć, że trochę pusto. Był słoneczny dzień, czułem lekki niepokój, jakby coś się miało stać. Byłem ja, moja siostra (21 lat, ma dwójkę dzieci, zaręczona z mężem, dzieci są z innego nieślubnego związku) i jakiś dwóch ludzi, nie pamiętam, kto to był (chyba moja mama i tata, ale nie jestem pewien). Gdy chciałem wyjść z pokoju, czułem narastający niepokój, jakby coś się miało stać. Nagle zza rogu wyskoczył były od

mojej siostry (pijak, zrobił jej dziecko i poszedł sobie, nie chce płacić alimentów), jego obecna żona i dwóch kolegów, których nie znam. Czułem niebezpieczeństwo, chęć ucieczki oraz zdobycie czegoś... no właśnie czego? Bo nie wiedziałem, co mam zdobyć... Najbardziej wzrok byłego chłopaka był groźny, tak, jakby chciał mnie przeszyć i boleśnie skrzywdzić, ja nie dawałem mu tego po sobie poznać, odpowiadając agresywna miną. Przeciwnicy (tak ich będę nazywać, wepchnęli nas siłą do pokoju. Nagle usłyszałem, już nie pamiętam skąd, że mają znaleźć kilka milionów złotych w walizce i że moja siostra wie, gdzie to jest. Ciągle czułem wielki niepokój. Wiedziałem, że przeciwnicy byli ode mnie silniejsi i nie miałem z nimi najmniejszych szans w walce 1 vs 1, więc postanowiłem wykiwać ich sprytem i umysłem. Kiedy przeciwnicy siedzieli w sąsiednim pokoju, ja wziąłem wielki młot, podbiegłem do wyjścia, gdzie leżał pies przeciwników i zacząłem go tym młotem okładać. Nie leciała krew, nie było złamań, ale pies był coraz bardziej smutny i porzucony. Gdy dostał kilka razy zaczął lekko popiskiwać, wiec mi go się żal zrobiło i wróciłem do mojego pokoju, gdzie była reszta rodziny. Pies był chudy i długi, biała sierść, czarny nos, długowłosy. Postanowiłem go przygarnąć siłą, bo wiedziałem, że jest sponiewierany przez przeciwników. Zrobiłem plan, siostra bierze walizkę z pieniędzmi, ja psa, reszta ucieka lub pomaga siostrze, gdy będzie w opałach. Wystartowaliśmy, szybko podbiegłem do opuszczonego pieska, miałem problem z otworzeniem drzwi wyjściowych (były za ciężkie i nie mogłem ich otworzyć. (!!!)), ale po kilkunastu sekundach udało mi się. Wydziałem jeszcze, jak siostra wyciąga walizkę, a reszta mojej grupy stoi przy niej i patrzy się. Następnie wybiegłem na schody, czułem się lekki, jakbym prawie nie ważył, z psem pod pachą uciekałem po schodach. Nagle film mi się urwał.

Znalazłem się na drodze, tylko z walizką w ręce, czułem spokój. Był słoneczny dzień i szedłem chodnikiem. Nigdzie nie było widać ludzi, wszystkie okna pozamykane, a słońce nieźle paliło. Nagle coś mnie zaczęło wkurzać, nie mogłem się powstrzymać i wsadziłem palce do ust, aby wyrwać zęba.

Wyrwałem tego oto jednego zęba:

Plik:Illu mouth.jpg - Wikipedia, wolna encyklopedia

 

Ta cześć zęba w w/w linku była podpisana jako "Molars", co znaczy po polsku "Trzonowce". Gdy go wyrwałem, czułem strach i nachodziła mnie ciągle jedna myśl "Mam 15 lat i już robię się szczerbaty!? Jak ja będę żyć!"

 

 

KONIEC

 

Proszę o dokładną interpretację snu - wszelkie pytania proszę zadawać w tym temacie, chętnie odpowiem :z_jezorem_na:

 

 

BTW. W drugiej części snu nie widziałem już siostry i reszty grupy. Nie wiedziałem też, gdzie pies - miałem tylko walizkę z pieniędzmi.

Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...