Jump to content
Venturia

Wątek mieszany - paranormalne zdolności mojej rodziny oraz klątwa

Recommended Posts

Venturia

Witam serdecznie! :) To mój pierwszy chyba post, choć zapisałam się na forum parę lat temu. Mój post będzie dość długi, będę bardzo wdzięczna za przeczytanie, ocenę, pomoc.

 

Zacznę od tego, że kobiety w mojej rodzinie od strony mamy mają niebywałą zdolność do przewidywania śmierci, a nawet pobytu w szpitalu w stanie zagrożenia życia. Są/były to kobiety bardzo wierzące, katoliczki, a jednak posiadają hmm dość ezoteryczną zdolność. Każda z nich - mama, ciocia, babcia, prababcia, gdy przychodzi czas śmierci krewnego, mieszkającego nawet setki kilometrów od nich to śnią coś specyficznego, najczęściej jest to w przypadku mamy i babci - prababcia, która mówi im o śmierci tej osoby, natomiast gdy już zmarła moja babcia, a ja umierałam w szpitalu (nie dawali mi żadnych szans), to ciocia (która nic nie wiedziała) zadzwoniła do mamy, z pytaniem co się ze mną dzieje, bo śniła jej się moja babcia, która chodziła po szpitalu z kroplówką i mówiła do niej, że z Basią jest źle.. I takich przykładów jest mnóstwo. Każda śmierć była przewidziana przez którąś z kobiet.

I moje pierwsze pytanie brzmi - co to? Ktoś by mi mógł coś o tym opowiedzieć? "One" wszystkie mówią że to sprawka Boga albo tych konkretnych zmarłych osób, które się im śnią, bo są mocno wierzące, natomiast ja z racji braku wiary w Boga szukam odpowiedzi u Was.

 

Sprawa druga - klątwa. Otóż 6 lat temu zaczęłam się spotykać (z początku nieświadomie) z ludźmi, którzy zajmowali się ezoteryką. Jeden mężczyzna od dziecka widział aury, natomiast drugi, jego kumpel, z którym przez jakiś czas sporo mnie łączyło zajmował się "złą magią". I wiecie myślałam sobie - takie "sranie w banie", jaki to ja jestem mrrroczny i zły itd. Dla mnie okazał się wspaniały, ale jak rozmawialiśmy poważniej to mówił, choć nie pamiętam na ile konkretnie, ile zła wyrządził itd. Spotykając się z nim, pomieszkując u niego zaczęły się ze mną dziwne rzeczy dziać (choć wtedy jeszcze ni jak nie interesowałam się ezoteryką, w ogóle o jej istnieniu nie wiedziałam), zaczęłam mieć koszmarne sny, o demonach itd i zaczęło się u mnie pojawiać porażenie senne - czyli że świadomość się budziła, ale ciałem nie mogłam poruszyć, widziałam jakieś demony, w moim pokoju, byłam przerażona, chciałam krzyczeć, wołać pomocy ale nie mogłam, dusiłam się... Ponadto zaczęłam mieć wizje, rozmawiałam z kimś normalnie o czymś tam, studiach, bzdetach i nagle przed oczami pojawiał mi się jakiś obraz, normalnie przestawałam widzieć rozmówcę i otaczający świat, a widziałam tylko ten obraz i na chwilę się wyłączałam z rozmowy. Kojarzy mi się po takim czasie tylko jeden i to jak przez mgłę - ciemna trawa, noc, a po środku miecz z wygrawerowanym jakimś napisem/obrazem, nie pamiętam, choć wtedy te wizje były bardzo wyraźne.

Rozstanie z tamtym człowiekiem było gwałtowne, natomiast pozostało mi po nim zainteresowanie ezoteryką. Czytałam to forum, jakieś książki .. Ale moje objawy się pogarszały. Potrafiłam po kilka razy w nocy mieć te stany że widziałam jakieś potwory w pokoju, byłam obudzona, ale nie mogłam się ruszyć, byłam przerażona, spanikowana.. W końcu potrafiłam nie spać kilka nocy z rzędu ze strachu. Było ze mną już tak źle, że rzuciłam w kąt paranormalne zainteresowania, przestałam czytać o egzorcyzmach itd i z czasem te objawy zaczęły ustępować... Wszystko co doświadczyłam paranormalnego (a od dziecka było tego dużo..) wyjaśniłam sobie medycznie (porażenie senne jest medyczne, choć może się zdarzyć parę razy w życiu, a ja je miałam po kilka w nocy..), albo sobie wyjaśniłam, że nasz niezbadany mózg płata mi figle. Wszystko zracjonalizowałam i podążyłam drogą zupełnego ateizmu. No....

 

Ale od momentu poznania tego człowieka co się parał czarną magią wszystko zaczęło iśc w moim życiu źle. Parę dni po naszym rozstaniu podjęłam pierwszą i ostatnią!! próbę samobójczą, ale to nie z jego powodu. Z powodu naprawdę tak traumatycznych przeżyć, a po za tym sama nie wiem do końca jak mogło do tego dojść. Byłam diagnozowana długo - nic nie stwierdzono - psychika ok. Może tam jakieś lekkie osobowościowe zburzenia, które każdy z nas. Potem zawaliłam rok na studiach, potem drugi.. Zachorowałam nieuleczalnie jednocześnie na 3 schorzenia, zaczęłam cierpieć ból fizyczny na co dzień. Moja rodzina zaczęła się sypać, wszyscy stali się strasznie depresyjni, pesymistyczni, smutni. W ogóle już nie widuję u nich uśmiechu. Ja się zmieniłam bardzo .. z dziewczyny która była w udanym 6cio letnim związku, która potrafiła się śmiać z niczego, która tryskała energią, radością życia, jestem po 3 kolejnych związkach bardzo nieudanych związkach, dwaj ostatni partnerzy byli agresywni, ja też się stałam totalnie labilna emocjonalnie, agresywna, płaczliwa, nieszczęśliwa... Zaczęłam popadać w depresje, potrafiłam płakać po całych nocach tygodniami. Oczywiście stwierdziłam że mam coś z głową nie tak, więc chodziłam na terapię, długo, u wysoko kwalifikowanego terapeuty i po za jakimiś nieudanymi decyzjami, czy kierowaniem się emocjami, czy dość traumatycznym dzieciństwie nie stwierdził u mnie nic tak poważnego, a raczej wychodziło to że to ludzie wobec mnie są nie w porządku, a ja niepotrzebnie winię siebie i chce siebie leczyć (choć jak człowiek chce to zawsze nad swoją psychiką może popracować, bo zawsze może być lepiej ;) ).

 

Podsumowując, stało się ogrom złego ze mną i moją rodziną, odkąd tego "złego człowieka" poznałam. Oczywiście ja - racjonalnie myśląca osoba, nie pomyślałam nawet o klątwie tylko wciąż winię swoją głowę. Natomiast mama mi dziś powiedziała, że jak rozmawiała z ciocią parę lat temu (tą która też ma przewidujące śmierć sny), to ta powiedziała jej, że ktoś rzucił na mnie klątwę... Skąd wie? Nie wiem. Ale zaczęłam sobie zdawać sprawę, że może coś jest na rzeczy... Za bardzo się to wszystko składa w całość. Choć cięzko mi uwierzyć że klątwy w ogóle istnieją, ale jak mi powiecie że to jest możliwe i podpowiecie gdzie szukać pomocy, czy może samemu da się to jakoś odczynić, to zrobię wszystko by ratować swoje życie. Podjełam już wszystkie kroki z zakresu medycyny, psychologii, sama jestem osobą medyczną, ale to nic nie pomaga. A ze mną jest co raz gorzej, przestaję wierzyć w ludzi (nie wiem być może przyciągam tych złych), przestaję wierzyć że mogę mieć udany, normalny związek. Jestem osobą bardzo uczuciową, empatyczną, wrażliwą, beczę jak widzę gołębia z przetrąconą nóżką, nigdy nikomu nie zrobiłam celowej krzywdy, a jednak spotykam się z ogromem zła, nienawiści... I sama z biegiem złych doświadczeń zaczynam pałać nienawiścią i złością. Chcę to przerwać!

 

Dziękuję, za przeczytanie i bardzo proszę o pomoc.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tamaya

Co do zdolności z przewidywaniem śmierci to tacy ludzie się trafiają. Po prostu w Waszej rodzinie jest akurat taka zdolność. Jedni widują duchy, innym łatwiej przychodzi rzucanie klątw siłą woli, a Wy wyczuwacie śmierć. Ja dla przykładu w rodzinie mam prawdopodobnie trzy gałęzie, po których mogę coś z tego paranormalnego gatunku dziedziczyć. Jeśli dane osoby akceptują to, otwierają się na takie zdolności, to one u nich trwają, a nawet się nasilają. Z jednej strony może trudne wiedzieć, że komuś z twoich bliskich grozi śmierć, ale z drugiej mają możliwość się na to przygotować lub próbować prosić o dłuższe życie dla tej osoby. Na świecie jest naprawdę wiele niewyjaśnionych zjawisk i twój sceptycyzm nie sprawi, że nagle znikną.

 

Natomiast co do tej klątwy jest to możliwe skoro miałaś kontakty z taką osobą. Po rodzinie możesz być bardziej podatna na różne rzeczy i dobrowolnie zadając się z tego typu osobą, mimowolnie mogłaś nawet otworzyć się na kontakt z tymi ciemnymi energiami. Mógł nawet Cię wykorzystywać do jakichś własnych działań, eksperymentów. Wspominasz, że zaczęłaś mieć te wizje i nawiedzenia zanim się rozstaliście, więc być może to nie tylko klątwa. Skoro nie znałaś się na tym nie oczyszczałaś się pewnie i nie stosowałaś ochrony. Samo zajmowanie się ezoteryką, magią może ściągać do Ciebie różne byty, które się podpinają i zaczynają utrudniać życie. Do tego mogą dochodzić emocjonalne problemy. Gdy już zaczęło się w twoim życiu psuć może mimowolnie zaczęłaś przyciągać kolejne niepowodzenia mimowolnie podejmując błędne decyzje i dopuszczając coraz więcej negatywnych myśli.

 

Co możesz z tym zrobić. Na początek spróbuj od oczyszczenia siebie. To, że się rozstaliście to jedno, ale warto zakończyć też ten związek na planie mentalnym. Spróbuj zamknąć oczy, odprężyć się i wyobrazić sobie jak przecinasz wszystkie więzi łączące Cię z tym mężczyzną. Powiedz sobie, że rozstajesz się z nim na każdym planie nie tylko fizycznym, ale i duchowym. Zamknij ten rozdział. Poczuj, że nic już Was nie ma prawa łączyć. Gdybyś była osobą wierzącą dodałabym radę by do oczyszczenia siebie zaprosić Anioły i Archanioła Michała. W przypadku innych wyznań nie uznającą tych osób natomiast zwrócić się do swojego Opiekuna Duchowego lub samego Boga. Podczas medytacji wizualizuj też poza tym odcieniem oczyszczenie czakr i otaczającej Cię aury strumieniami białego światła spływającymi z nieba i wychodzącymi z ziemi. Prowadź taki strumień przez całe ciało do góry aż wytryśnie przez głowę, lub w dół do ziemi. Okadź mieszkanie białą szałwią, jeśli nadal nawiedzają Cię niepokojący goście i upewnij się czy nie przechowujesz czasem czegoś od niego, co może być naładowane jakąś złą energią.

 

Jeśli sytuacja się nie unormuje to być może potrzebne będzie bardziej zaawansowane oczyszczanie u specjalisty w rodzaju egzorcystów i innych osób zajmujących się zawodowo zdejmowaniem klątw i uroków.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...