Jump to content
Ismer

Co to własciwie jest ten rozwój duchowy?

Recommended Posts

Ismer

Rozwój duchowy

 

Czym jest według was?

Co trzeba robić, by rozwijać się duchowo?

Jakie metody, sposoby, ćwiczenia stosujecie w tym celu?

Na kim lub na czym się wzorujecie?

Co rozumiecie pod pojęciem "stopień rozwoju duchowego"?

Czy naprawdę trzeba sięgać do tradycji Indii, mnichów tybetańskich lub innych?

Czy my jako naród i jako Europejczycy takich tradycji nie mamy, czy może już o nich zapomnieliśmy lub nam się znudziły?

 

Pytanie z pozoru proste, ale że każdy rozumie "rozwój duchowy" na swój sposób to zapraszam do dyskusji, bo, moim zdaniem to zagadnienie nie jest tak proste jak się wydaje.

I przyznam, że już uszami mi wychodzą zachwyty nad tradycjami wszelkich nacji, nie dlatego, że są "złe", ale dlatego, iż uważam, że cudze chwalimy a swego nie znamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tamaya

Dla mnie rozwój duchowy to przede wszystkim praca nad sobą i dążenie do stanu idealnej harmonii. Zrozumienie sensu życia i swojego celu w nim. Głębsze spojrzenie na wszystko co nas otacza. Uświadomienie sobie swojej wyjątkowości, walka z własnymi słabościami, poszukiwanie własnego sposobu na kontakt ze Stwórcą. Osiągnięcie stanu, w którym by być szczęśliwym nie trzeba podążać za schematami wytkniętymi przez innych. Czuć większą świadomość własnych wyborów, jako równie dobrych jak prawdy głoszone przez innych. Natomiast co do metod osiągania tego to dla mnie jest to otwarty umysł na zadawanie pytań i szukanie odpowiedzi. Czytanie, słuchanie co mówią inni i zadawanie sobie pytania kto z nich ma rację. Medytacja nie tylko jako zestaw określonych technik, ale siedzenie w ciszy i wsłuchiwanie się w głos wewnętrzny, co podpowiada serce, umysł o nurtujących nas kwestiach. A także afirmowanie powtarzanie sobie pragnienia, by odnaleźć swoją prawdę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Taya

To praca nad zrozumieniem siebie i innych ludzi, a w dalszej perspektywie dotarcie do źródła - odnalezienie odpowiedzi na pytanie skąd się wzięłam i w jaki celu tu jestem. Zaczyna się w momencie kiedy samodzielnie poszukuje się swojej drogi - religii, światopoglądu. Nie da się zostać oświeconym przez inną osobę - w moim odczuciu będzie to puste naśladowanie, choćby o najwznioślejsze duchowe ideały chodziło. Oczywiście, że trzeba szukać, czytać, słuchać - ale powtarzanie po kimś bez wkładu własnego nie jest żadnym rozwojem. Studiowanie (nie koniecznie na uniwersytecie) filozofii i psychologii jest dla mnie całkiem przyzwoitym sposobem rozwoju duchowego, choć nie jest ono w najmniejszym stopniu związane z ezoteryką. Oprócz tego używam tarota, astologii i rytuałów, ale nie są dla mnie konieczne. Okazały się wygodnymi i skutecznymi narzędziami. Nie spotkałam się z podziałem na stopnie w rozwoju duchowym, w moim rozumieniu rozwoju duchowego nie mają one racji bytu. Albo się wypracowało odpowiedzi na pytania egzystencjalne, albo nie. Z drugiej strony bycie poszukującym nie oznacza nic uwłaczającego. A uparte twierdzenie, że poznało się najprawdziwszą prawdę i wciskanie jej każdej napotkanej osobie jest fanatyzmem, nie osiągnięciem pełni rozwoju duchowego. Cennymi dla mnie przykładami myśli Zachodniej do której wracam są hermetyzm, "Biegnąca z wilkami" Clarissy Pinkoli Estes, LaVeyowska Czarownica i Marek Aurelisz. Mogę być tu stronnicza, bo moja wiedza o wschodniej ezoterycznej duchowości ogranicza się do umiarkowanej (w moim odczuciu wystarczającej) wiedzy o feng shui i podstawowej nt. czakr. Ach, no i Sztuka Wojny jest dobra ;).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ezotynka

do Rozwoju Duchowego niezbednym jest..miec Dusze:) Rozwoj Duchowy moznaby porownac do seksu - niektorzy chetnie i duzo o nim mowia, a niespecjalnie uprawiaja... Ogolnie lepiej sie duchowo rozwijac, niz tylko nawijac (w sensie mowic), ze sie bedziemy rozwijac;) a tak bardziej powaznie....zdanie sobie sprawy i proba poznania swej ciemnej strony, przywar i wad, by podjac z tym realna prace, jest jak na moj gust baza do rozpoczecia i jest takze juz etapem tego duchowego rozwoju, wiec wiekszosc z nas ma co robic....

Share this post


Link to post
Share on other sites
bdaj

Każde życie jest rozwojem nawet to najgorsze. Dla Bogów/Bogiń Stwórców i Istot nie ma znaczenia kim jesteś ale jak podchodzisz do życia i jak realizujesz się w nim. Cokolwiek robimy to zawsze mamy wybór, wystarczy wybierać tak aby nie krzywdzić innych i siebie.

Wiedza to nie tylko to, o czym się dowiemy z wykładów i książek ale to czego nauczymy się podczas życia: jeśli powtarzamy w kółko te same doświadczenia tzn że nie nauczyliśmy się wiele. Otworzenie się na intuicję jest dużym krokiem w tzw. rozwoju. Drugim ważnym krokiem jest prawidłowe wykonywanie wybaczania, przepraszania i dziękowania.... dalej to już spełnianie swoich marzeń z radością w sercu co jest podsumowaniem rozwoju i może tego dokonać każdy z nas. Pozdrawiam :crazyangel:

Share this post


Link to post
Share on other sites
vindpust

Dla mie rozwoj duchowy kojarzy sie z byciem niewystarczajaco dobrym i co za tym idzie poczucie winy i wstyd. Tak wiec dla mnie ten rozwoj jest raczej rozwijaniem sie/odwijaniem z przekonan, po to zeby zaakceptowac wszystkie aspekty mnie. I te dobre i te "zle".

Share this post


Link to post
Share on other sites
marta_k

Żeby się rozwijać duchowo wystarczy żyć. Życie samo przyniesie lekcje, których mamy się nauczyć. Czasami zaskakujące.

Share this post


Link to post
Share on other sites
aga2121

nie odnajdziesz swojej prawdy bo prawda jest tylko jedna. rozwoj duchowy nie ma zadnych stopni. poznanie siebie to poznanie źródła. "kim jestem?" to jest pytanie ktore pozwoli znalelzc wszystkie odpowiedzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wzniosły 27

Rozwój duchowy zaczyna się wtedy gdy człowiek stara się dążyć do zmian nie tylko siebie Ale przede wszystkim Świata. Dobrze jest rozwijać siebie i dbać oto... Jak to się mówi chcesz zmieniać świat zacznij od siebie,ale wyższym celem rozwoju jest myślę pomoc innym ludziom dbanie o nich,troszczenie się pomoc w potrzebie a nie widzieć swój czubek nosa to by było zbyt proste.Bóg jeżeli tak owo istnieje na pewno by chciał abyśmy na wzajem się wspierali tego uczy Serce I za Tym woła Dusza, Cieszy się niezmiernie kiedy Cieszy się inna istota. Aby rozwijać Się duchowo Myślę że po prostu trzeba słuchać Głosu Serca kiedy dobrze radzi i woła jak robimy coś złego działa niczym Alarm, i wtedy warto być Tu i teraz niż bujać w obłokach oszukując się kiedy zrobiłem coś złego że jest Dobrze... Nie na próżno Od zaorania dziejów spisano Wiedzę Duchową która została Wypowiedziana Z ust samych Wielkich Mistrzów Dla naszego wspólnego Dobra... Wszyscy Wielcy Mistrzowie Są Pięknymi Nauczycielami Prawdy O życiu i Naszym Bycie na tej Planecie. Ważne jest nie koniecznie to aby wyznawać jakąś religie bardziej myślę aby być religijnym z Soba samym i otoczeniem.Dobrotliwym Uczynnym Miłym... Takie Proste Zachowania każdego Dnia Sprowadzają stopniowo Świat ku lepszemu Kierunkowi Na pewno.

Share this post


Link to post
Share on other sites
sceptyk75

Rozwój duchowy to otwartość na przyjmowanie życia jakim jest i wyciągania wniosków z popełnionych błędów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
iinka

Według mnie rozwój duchowy zaczyna się wtedy, kiedy jesteśmy świadomi tego, że chce żyć inaczej, lepiej, szczęśliwie, i zaczynamy robić coś w tym kierunku. Dla mnie to umiejętność panowania nad swoimi emocjami w każdym momencie, umiejętność wyciszenia się, wyłączenia myśli, niestresowania się, doskonalenia swoich zdolności, których czasem na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy. Jest to działanie z głosem własnego serca i sumienia, bo wszystko wbrew sobie i tak prędzej czy później wychodzi, przynosząc negatywne sytuacje i uczucia. Moim zdaniem jest to też odnajdywanie w sobie tego najczystszego dobra - dla siebie i dla innych, rozwijanie swojej mądrości, intuicji, inteligencji, które można wykorzystać w dobrych celach. Rozwój duchowy to też chęć przyjmowania z pokorą wszystkim lekcji, które zostały postawione na naszej drodze - czasem są przyjemne, a czasem niestety ciężkie, choć nie niemożliwe do przebrnięcia, ale wszystkie trzeba przyjąć i zrozumieć. W zdrowym ciele zdrowy duch, i na odwrót - ze zdrowym duchem, zdrowe ciało - nic tak nas nie niszczy jak nerwy, nienawiść, zazdrość, co przekłada się na zdrowie fizyczne. Mnie wszystkie negatywne emocje niszczą, dołują, choć tak naprawdę odrzucałam od siebie tę teorią, a, głupoty jakieś, kto w to wierzy. A to jednak tak właśnie działa, żeby byś szczęśliwym, trzeba nad tym pracować, trzeba dawać dobro, żeby potem je dostawać. U mnie jeszcze sporo pracy nad rozwojem duchowym, ale grunt, że jestem tego świadoma, że chcę siebie naprawić i potrzebuję tego. To przede wszystkim umiejętność zajrzenia wgłąb siebie, choć tego jeszcze do końca nie opanowałam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest befimaka

Człowiek od dzieciństwa wrzuca w siebie wszystko - doświadczenia swoje, informacje o doświadczeniach innych, wiedzę o świecie, różne teorie itd. W duszy takiego młodego człowieka wytwarza się chaos. Jak w teorii o powstaniu świata; na początku był Chaos... W pewnym momencie ów młody człowiek dochodzi do wniosku, że cały ten bałagan należy uporządkować. Chociaż niektórzy nigdy do takiego wniosku nie dochodzą. Jednak tutaj mówię o tych, którzy inicjują swój rozwój duchowy. Taki człowiek zaczyna wyciągać ze swojego Chaosu poszczególne elementy i układać je na odpowiednich półkach w swoim wnętrzu. Jeżeli nie wie, gdzie akurat wyciągnięty element ma położyć, to odkłada jego uporządkowanie na później. Gdy uważa, że dana półka jest niekompletna, to rozgląda się wokół w poszukiwaniu nowych doświadczeń i nowej wiedzy, żeby półkę uzupełnić.

Czasami rozwój duchowy jest wszechstronny, bo człowiek zapełnia wiele półek i stara się, by wszystko ze sobą współgrało. Czasem jednak się zdarza, że ktoś zapełnia tylko jedną półkę i wtedy raczej nie można mówić o rozwoju duchowym.

Rozwój duchowy polega na rozwoju na różnych płaszczyznach - na zdobywaniu wiedzy, na rozwoju uczuć pozytywnych, na umiejętności radzenia sobie z uczuciami negatywnymi. I stopień rozwoju duchowego jest zależny od poziomu uporządkowania swojego wnętrza. Od tego, ile Chaosu zostało jeszcze wewnątrz.

Uważam, że w każdym człowieku na świecie rozwój duchowy przebiega tak samo. Są tylko inne półki i inne rzeczy są na nich układane.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Limitless

Przewertowałem temat i każdy ma zupełnie inną wizję rozwoju. Mimo to wszyscy posługują się tym pojęciem tak jak by było oczywiste.

 

Jedni w imię rozwoju chcą zmieniać siebie. Inni świat. Jeszcze ktoś mówi o tym, że to świat nas zmienia.

Pozbądźmy się ego. Zatraćmy się w nirwanie... Albo budujmy je by być najlepszą najlepszą wersją siebie.

RHP i LHP.

Porządek i twórczy chaos...

Dualizm i przeciwieństwa, albo totalna jedność.

 

...

 

Czy to ma w ogóle jakiekolwiek znaczenie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Kerazan

Rozwój duchowy to poszerzanie swojej świadomości do zrozumienia, że wszystko jest w nas i jesteśmy jednością ze wszystkim...potem być może przychodzi oświecenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Limitless

Mikro i makrokosmos. Rozumiem. Ale dlaczego mamy dążyć do jedności ze wszystkim? Jak sam zauważyłeś oświecenie to nie żaden pewnik.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Kerazan

W rozwoju właściwie nie mamy dążyć do czegokolwiek, jesteśmy ,istniejemy i uświadamiamy sobie własną naturę,rozumiejąc ją,wyrażamy to istnienie miłością,światłem.Jedność ze wszystkim to fakt,który można doświadczyć. O oświeceniu się nie wypowiadam,znam różne teorie,ale jeszcze nie doświadczyłem tego:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Limitless

Można doświadczyć jedności ze światem chociażby przez medytację. Jest to piękne, ale czy dążenie do ciągłego przeżywania tego stanu to dobry sposób na życie? Wiesz, życie jest wieloaspektowe, a duchowość to taka "cegiełka" która ma wielkie znaczenie... ale z cegiełki domu nie zbudujesz ;)

 

Nadal jednak nie odpowiedziałeś mi dlaczego dążyć do tej jedności, zamiast na przykład dążyć do szczęścia przy zachowaniu ego, byciu indywiduum.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Kerazan
Można doświadczyć jedności ze światem chociażby przez medytację. Jest to piękne, ale czy dążenie do ciągłego przeżywania tego stanu to dobry sposób na życie? Wiesz, życie jest wieloaspektowe, a duchowość to taka "cegiełka" która ma wielkie znaczenie... ale z cegiełki domu nie zbudujesz ;)

 

Nadal jednak nie odpowiedziałeś mi dlaczego dążyć do tej jedności, zamiast na przykład dążyć do szczęścia przy zachowaniu ego, byciu indywiduum.

Rozwój to nie jest sposób na życie, życie jest wyłącznie rozwojem, tak samo jak świat duchowy wpływa na materialny a nie odwrotnie. Szczęścia nie uzyskasz na siłę starając się o nie, możesz doświadczyć i być szczęściem tylko przez uświadomienie sobie tego kim jesteś, ale nie poprzez umysł. Do jedności się nie dąży ona jest cały czas, tylko my jej nie widzimy i nie czujemy i tak jest ze wszystkim, doskonałość jest w nas, we mnie i w Tobie, wszystko co potrzebujesz jest w Tobie, tylko tego nie zauważasz:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Limitless
Szczęścia nie uzyskasz na siłę starając się o nie, możesz doświadczyć i być szczęściem tylko przez uświadomienie sobie tego kim jesteś, ale nie poprzez umysł.

Gdy jasno stwierdziłem czego chcę i zacząłem do tego dążyć stałem się szczęśliwym człowiekiem ;)

 

Samopoznanie, również na tym nierozumowym poziomie jest ważne. Racja.

 

Zależnie od stanu umysłu możemy odczuwać siebie jako skrajnie oddzieloną od świata jednostkę lub część jedności. Zgadza się. Nie oznacza to jednak że którykolwiek z tych stanów jest stanem obiektywnym. Właściwie mógłbym zaryzykować stwierdzenie że obie te koncepcje siedzą tylko w naszej głowie - bo choć mogą mieć wpływ na nasze motywy i sposób działania, nie zmieniają postępowania innych ludzi, otoczenia i praw nim rządzących.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Kerazan
Gdy jasno stwierdziłem czego chcę i zacząłem do tego dążyć stałem się szczęśliwym człowiekiem ;)

To tylko pogratulować, że jesteś prawdziwie szczęśliwy!

 

[quote

Zależnie od stanu umysłu możemy odczuwać siebie jako skrajnie oddzieloną od świata jednostkę lub część jedności. Zgadza się. Nie oznacza to jednak że którykolwiek z tych stanów jest stanem obiektywnym. Właściwie mógłbym zaryzykować stwierdzenie że obie te koncepcje siedzą tylko w naszej głowie - bo choć mogą mieć wpływ na nasze motywy i sposób działania, nie zmieniają postępowania innych ludzi, otoczenia i praw nim rządzących.

 

fajnie, tylko to nie ma nic wspólnego z głową, tylko z Duszą, Duchem- z rozwojem duchowym i kto powiedział, że rozwój ma zmieniać postępowanie ludzi w moim otoczeniu? ma zmieniać mnie, a poprzez zmianę mojego postępowania i myślenia inni mają zobaczyć,zrozumieć, że można żyć inaczej,czyli w harmonii, spokoju i radości.

Edited by Kerazan

Share this post


Link to post
Share on other sites
Limitless
To tylko pogratulować, że jesteś prawdziwie szczęśliwy!

Dzięki ;D

 

fajnie, tylko to nie ma nic wspólnego z głową, tylko z Duszą, Duchem- z rozwojem duchowym i kto powiedział, że rozwój ma zmieniać postępowanie ludzi w moim otoczeniu? ma zmieniać mnie, a poprzez zmianę mojego postępowania i myślenia inni mają zobaczyć,zrozumieć, że można żyć inaczej,czyli w harmonii, spokoju i radości.

 

Chodziło mi ogółem o punkt percepcji, świadomość. O ile nie zastanawiam się nad tym, że posiadam głowę, o tyle czasem zdarza mi się myśleć czy i czym jest dusza.

 

Nie pisałem o rozwoju, tylko o tym jak doświadczamy świata. To subiektywne doświadczenie nie wykracza poza naszą osobę, jest subiektywne - jak sam zauważyłeś dopiero nasze działanie może wpływać na innych. A więc nie oznacza to że jedność i harmonia jest stanem obiektywnym, podobnie jak dualizm czy skrajna fragmentaryzacja. To że uważasz że świat

stale jest w stanie "jedności":

 

Do jedności się nie dąży ona jest cały czas

jest równie prawdziwe jak stwierdzenie że świat w tej jedności nie jest, co ja odczuwam w tej chwili. Oboje operujemy subiektywnym odczuciem, nie mając przy tym obiektywnej racji.

 

Można żyć w harmonii, spokoju i radości uznając różnorodność i brak unifikacji świata za stan naturalny i niezwykle ekscytujący.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Kerazan
Dzięki ;D

 

 

 

Chodziło mi ogółem o punkt percepcji, świadomość. O ile nie zastanawiam się nad tym, że posiadam głowę, o tyle czasem zdarza mi się myśleć czy i czym jest dusza.

 

Nie pisałem o rozwoju, tylko o tym jak doświadczamy świata. To subiektywne doświadczenie nie wykracza poza naszą osobę, jest subiektywne - jak sam zauważyłeś dopiero nasze działanie może wpływać na innych. A więc nie oznacza to że jedność i harmonia jest stanem obiektywnym, podobnie jak dualizm czy skrajna fragmentaryzacja. To że uważasz że świat

stale jest w stanie "jedności":

 

 

jest równie prawdziwe jak stwierdzenie że świat w tej jedności nie jest, co ja odczuwam w tej chwili. Oboje operujemy subiektywnym odczuciem, nie mając przy tym obiektywnej racji.

 

Można żyć w harmonii, spokoju i radości uznając różnorodność i brak unifikacji świata za stan naturalny i niezwykle ekscytujący.

 

Problem w tym,że starasz się zrozumieć wszystko umysłem i odpowiadasz analizując intelektualnie, a rozwój duchowy nie ma nic z tym wspólnego. Rozwój jest doświadczaniem, ale poprzez Duszę, Ducha i serce, a nie umysł i zmysły.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Limitless

Ja też dostrzegam problem. Twoja wizja rozwoju jest wg. Ciebie jedyną słuszną, podobnie jak towarzyszący jej światopogląd.

 

Jeśli wykluczymy logikę, podejście rozumowe to jakakolwiek dyskusja skończy się, zanim w ogóle się zacznie.

 

To oczywiste że doświadczenie sacrum nie jest rozumowe. Ale analiza tego doświadczenia już jak najbardziej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Kerazan
Ja też dostrzegam problem. Twoja wizja rozwoju jest wg. Ciebie jedyną słuszną, podobnie jak towarzyszący jej światopogląd.

 

Ja nie mam żadnej wizji rozwoju, jest tylko rozwój.

 

Jeśli wykluczymy logikę, podejście rozumowe to jakakolwiek dyskusja skończy się, zanim w ogóle się zacznie.

 

To oczywiste że doświadczenie sacrum nie jest rozumowe. Ale analiza tego doświadczenia już jak najbardziej.

 

Logika i rozum,nie mają nic wspólnego z rozwojem.Analiza jest analizą umysłu i nie da się analizować duchowości przez umysł bo to jest jak opowiadanie komuś o smaku jabłka bez próbowania tego owocu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Limitless
Ja nie mam żadnej wizji rozwoju, jest tylko rozwój.

Logika i rozum,nie mają nic wspólnego z rozwojem.

 

To właśnie jest Twoja wizja rozwoju ;)

 

Analiza jest analizą umysłu i nie da się analizować duchowości przez umysł bo to jest jak opowiadanie komuś o smaku jabłka bez próbowania tego owocu.

 

Nie chodzi o to by analizować duchowość, ale doświadczenia które przynosi kontakt z sacrum. Na przykładzie jabłka możesz opowiedzieć komuś o tym że jabłko może zjeść i się nim nie otruje, że smakuje ono Tobie (lub nie) oraz jak może je znaleźć. To całkiem sporo informacji. Ja jednak wolę gruszki. Ty mówisz że prawdziwe są tylko jabłka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Kerazan
To właśnie jest Twoja wizja rozwoju ;)

 

 

 

Nie chodzi o to by analizować duchowość, ale doświadczenia które przynosi kontakt z sacrum. Na przykładzie jabłka możesz opowiedzieć komuś o tym że jabłko może zjeść i się nim nie otruje, że smakuje ono Tobie (lub nie) oraz jak może je znaleźć. To całkiem sporo informacji. Ja jednak wolę gruszki. Ty mówisz że prawdziwe są tylko jabłka.

 

Chodzi o to, żeby niczego nie analizować.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Limitless

Czyli dalej na owocowym przykładzie negujesz istnienie gruszek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Kerazan

Dalej używasz tylko intelektu i rozumu do pojmowania duchowości,a to do niczego nie prowadzi.

Edited by Kerazan

Share this post


Link to post
Share on other sites
Limitless

Jeśli wykluczymy logikę, podejście rozumowe to jakakolwiek dyskusja skończy się, zanim w ogóle się zacznie.

 

To oczywiste że doświadczenie sacrum nie jest rozumowe. Ale analiza tego doświadczenia już jak najbardziej.

 

Cytując samego siebie ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Waldarius
Dalej używasz tylko intelektu i rozumu do pojmowania duchowości,a to do niczego nie prowadzi.

 

W różnych odmianach jogi są i takie, które pozwalają się rozwijać poprzez rozum, poprzez nieustanne analizowanie i odrzucanie tego co nieistotne. W samym umyśle istnieją furtki, którymi można się z niego wydostać, trzeba jedynie je odnaleźć. Różne odmiany jogi zostały stworzone po to, by każdy wybrał drogę odpowiednią do swojego temperamentu, osobowości, by iść po najmniejszej linii oporu, to co dla jednego będzie ścieżką na skróty, dla innego może okazać się ślepą uliczką.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Kerazan
W różnych odmianach jogi są i takie, które pozwalają się rozwijać poprzez rozum, poprzez nieustanne analizowanie i odrzucanie tego co nieistotne. W samym umyśle istnieją furtki, którymi można się z niego wydostać, trzeba jedynie je odnaleźć. Różne odmiany jogi zostały stworzone po to, by każdy wybrał drogę odpowiednią do swojego temperamentu, osobowości, by iść po najmniejszej linii oporu, to co dla jednego będzie ścieżką na skróty, dla innego może okazać się ślepą uliczką.

Tak,miałem taki etap w swoim rozwoju-poprzez umysł,(pracę na umysłem) pojawiły się pewne doświadczenia i zrozumienie co pozwoliło mi pójść dalej i zostawić taki sposób praktyki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jaziomal

Postaram się odpowiedzieć wszystkim. Przede wszystkim rozwój duchowy to akceptacja wszystkich form i przejawów tego co doświadczamy i kogo doświadczamy. Tutaj nie ma wyścigu, dominacji, udowadniania wszystkim swoich racji. Każdy z was ma rację. Każdy jest indywidualny i dzięki temu właśnie ten świat jest taki wspaniały. Każdy z was przeżywa i doświadcza swoich niepowtarzalnych stanów, którymi to może podzielić się z innymi, nie narzucając jedynie słusznej drogi. Dzięki temu możecie podpowiadać tym mniej doświadczonym, wskazywać kierunek waszego widzenia świata, czy też rozwoju duchowego. Czy to medytacja, czy joga czy też jakakolwiek inna praca z energiami lub fizycznością - wszystko jest poprawne i właściwe. Oby tylko nasze intencje o tym świadczyły. I nie licytujmy się czy jabłko czy gruszka. Oba te owoce są prawdziwe i jedyne w swoim rodzaju. Rozwój duchowy to jest jak najbardziej poprawne odnalezienie się w człowieczeństwie. I dla jednego będzie to praca na roli , dla drugiego majsterkowanie, a inny chce przeżywać mistyczne stany w czasie medytacji. Ważne jest, aby robić to co się robi najlepiej jak się to potrafi z największym pożytkiem dla ogółu. I wszystko ma w tym udział - i umysł, i świadomość, i jaźń. Dlatego też zostaliśmy wyposażeni we wszystkie te przymioty. Współpracujmy, zamiast konkurować. Na tej planecie nie ma lepszych i gorszych. I tak wszyscy na jednym wózku jedziemy. Skoro tutaj jesteśmy, to znaczy, że w poprzednich wcieleniach nie zdaliśmy tego właśnie najważniejszego egzaminu - z człowieczeństwa. Więc skoro tak to dlaczego wszystkim się wydaje, że każdy ma monopol na jedyną słuszną rację. Bądźmy prawdziwymi ludźmi, starajmy się iść z godnością przez życie, a może w następnym wcieleniu nie będziemy musieli zastanawiać się nad takimi zagadnieniami. Pozdrawiam wszystkich

Share this post


Link to post
Share on other sites
Podróżnik

Piszesz że "Skoro tutaj jesteśmy, to znaczy że w poprzednich wcieleniach nie zdaliśmy tego właśnie najważniejszego egzaminu- z człowieczeństwa." Nawiązujesz do samsary i karmy prawda? Otóż nie masz racji, niektórzy tutaj są z własnej nieprzymuszonej woli, niektórzy oświeceni zostają w samsarze aby pomóc innym ludziom, albo aby wykonać swoje zadanie. Są także byty, które decydują się wkroczyć do samsary z wyższej sfery w sobie tylko znanych pobudek odrzucają nirvane itp. Sa i takie/tacy- którzy dążą w przeciwną stronę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
jaziomal

Oczywiście, masz rację. Tylko że tych, którzy zeszli tutaj po to aby pomagać innym (podnieść poziom świadomości na tym świecie) jest garstka (28 osób + jedna która się dopiero urodzi). I nie pytaj proszę skąd o tym wiem. (po prostu tak jest i możesz lub nie przyjąć to na wiarę) I oni nie zastanawiają się na tym czym jest rozwój duchowy. Oni tutaj zeszli żeby tego właśnie uczyć, więc jakby to powiedzieć oni są wyłączeni z tego tematu, albo mówiąc kolokwialnie - ich ten temat nie dotyczy. Jak również i tych innych (sorki, ale terminologię sanskrypcko-buddyjską pominę - nie znam jej i wybacz, ale uczyć się tego nie zamierzam - póki co nie jest mi to potrzebne). Tak czy inaczej próbuję pokazać że rozwój duchowy to rozwój całej naszej istoty w każdej dziedzinie życia, a nie tylko wybranych jej fragmentów. Duch czyli nasza wyższa cząstka, zdobywa doświadczenia poprzez nas duszo-ciała. On osobiście nie ma możliwości zejścia w przestrzenie energetyczno-fizyczne. I dla niego każde doświadczenie jest cenne. Zarówno to fajne (wzrastanie ku Bogu), jak to złe (odcinanie się od niego). Dobro czy zło są to doświadczenie decydujące o naszej kondycji po śmierci (duszy), natomiast dla ducha każde z nich jest doświadczeniem normalnym, ponieważ on i tak musi doświadczyć wszystkiego. Jednak my pamiętając o konsekwencji wyborów starajmy się tak kierować swoim postępowaniem, aby czegoś doświadczyć, a jednocześnie nie pogrążyć się w świecie fizycznym, jak i astralnym (po śmierci). I mogę mieć tylko nadzieję, że moja słowa są wystarczająco zrozumiałe. Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Podróżnik

Nie przyjmę takiej odpowiedzi na wiarę. Wybacz, ale Jesteś kolejną osobą która wypowiada się na temat buddyzmu nie mając pojęcia czym jest. Mniejsza z tym, czy możesz odpowiedzieć mi na pytanie:

Czym jest według Ciebie dobro i zło o którym tak piszesz?

Share this post


Link to post
Share on other sites
jaziomal

Nie wiem przyjacielu, czy mogę, ponieważ zależy to od stanu posiadanej przez ciebie wiedzy. A dopóki rządzi nami umysł ( a nie świadomość, czy na wyższym stopniu jaźń) musimy dostosować się do jego reguł i grać jego kartami. Każdy z nas jest na innym poziomie pojmowania świata i rzeczy które dla jednego są oczywiste, drugi odrzuci ponieważ jeszcze nie mieszczą się one w jego koncepcji widzenia jak i znajomości świata, oraz praw nim rządzącym. Co do buddyzmu – napisałem, że się nie znam na tej terminologii i nie zamierzam poznawać – więc też się nie wypowiedziałem, ale rozumiem, że tą wypowiedzią próbujesz wciągnąć mnie w rozmowę.

I dlatego też nie zamierzam odnosić się do jakiegokolwiek systemu wierzeń.

Dobro i zło – to tylko kontekst jaki wyobrażają to sobie ludzi. Oczywiście jest to tylko kwestia semantyki. To wybór energetyczny. Czyli za każdym naszym czynem płynie określony rodzaj energii - pozytywny (z punktu widzenia ludzkiego) lub negatywny. Konkretny wybór, który pozostawia po sobie określone skutki. Pojęcie dobra i zła wymyślił kościół. Wszystko co od nas wychodzi do nas wraca. Wychodzi negatyw i to też rykoszetem dostaniemy z powrotem. Skoro więc potrzebuję negatywnych doświadczeń, to jak miałbym ich doświadczyć będąc tylko pozytywnym? Muszę wtedy wyrazić się w energii przeciwnej (negatywnej).

Albo inaczej.

Wyobraźmy sobie dziecko, które nie ma żadnego doświadczenia. A musi poznawać ponieważ po to właśnie zostało stworzone. Aby doświadczać, aby się uczyć i dzięki temu ewoluować. Skąd ma wiedzieć co to jest dobro i zło. Więc jego doświadczenia będą przebiegać właśnie w takiej formie, aby mogło doświadczyć zarówno jednego jak i drugiego. Dlaczego obie te rzeczy są równie ważne. Bo gdyby nie doświadczyło na sobie zła, to skąd później wiedziałoby jakie doświadczenie jest dobre. I odwrotnie oczywiście. Musi mieć porównanie, jakiś odnośnik. I dzięki temu będzie później mogło samodzielnie dokonywać wyborów, doświadczać tego czego chce. Człowiek uczy się na błędach. I nie ma innej drogi.

Tak jak już wcześniej pisałem tak zwane dobro i zło istnieje tylko na określonym poziomie.

Wychodząc piętro wyżej (na poziom ducha), ani dobro, ani zło nie istnieje. Zostaje już tylko doświadczenie. Duch nie myśli, duch wie, ponieważ ma dostęp do całej wiedzy wszechświata (albo skarbnicy wiedzy – to jest tylko kwestia nazewnictwa). Ale doświadczenie to co innego. On potrzebuje doświadczeń. Bo co innego wiedzieć co to jest orgazm, a co innego osobiste doświadczenie, oraz odczute przy tym stany i emocje. Co z tego że wiesz co to jest samochód i jazda nim, jak nie odczuwasz dreszczyka emocji, kiedy siedząc za kierownicą ciśniesz gaz do dechy, przyspieszonego oddechu i całej gamy towarzyszących doznań. Co z tego, że wiesz co to nienawiść, jak nie czujesz walki niszczących cię i drugiej osoby energii, oraz tysiąca towarzyszących temu myśli.

I dlatego właśnie zarówno dobro jak i zło jest potrzebne. Abyśmy my duszo-człowiek (to jest energetyczna dusza którą jesteśmy, a która na czas doświadczania życia w wymiarze fizycznym dostała powłokę fizyczną – ciało), mogli dokonywać wyborów, które są podstawą naszego rozwoju. I to my będziemy z tych wyborów rozliczeni - po śmierci oczywiście. Tak naprawdę to nikt nie będzie nas z tego rozliczał. Sami się z tego w astralu rozliczymy, a że wtedy będziemy dla siebie sami najsurowszym sędzią, więc i konsekwencje naszych czynów będą do nich wprost proporcjonalne. Duch nie ma tych problemów, ponieważ on nie dokonuje wyborów – on tylko doświadcza stanów jakie tym wyborom towarzyszą, ale wybory podejmujemy my – duszo-człowiek.

Na wszelki wypadek, bo tutaj może być nieścisłość dodam gradację poszczególnych powłok.

Bóg (sama świadomość) stworzył Syna Bożego (sama świadomość). Aby ten mógł doświadczać pokoju zabaw dla niego stworzonego (wszechświatów i światów w nim będących) dostaje trzy powłoki, które to już są obdarzone oprócz świadomości również obecnością – duchową (Duch), energetyczną (dusza) i fizyczną (ciało). Czyli najprościej: Duch (który przebywa w światach duchowych) jest naszą wyższą cząstką, która doświadcza światów niższych (fizyczno-energetycznych) za pomocą duszo-ciała. Światy duchowe przenikają nasze światy, dzięki czemu duch może być tu obecny, ale nie może w żaden sposób wyrażać się w tych światach. Jedynie jak już napisałem może i musi ich doświadczać, bo dzięki tym doświadczeniom i on i Syn Boży – nasza najwyższa cząstka rozwija się i ewoluuje.

Oczywiście jest to najprostsze tłumaczenie, ponieważ tych zależności jak i powłok jest więcej, ale ogólny zarys przedstawiłem chyba najbardziej zrozumiale jak tylko potrafię. Jest jeszcze proces jednoczenia się, jak i odcinania poszczególnych powłok, ale to inna para kaloszy. Jeśli jednak zaciekawił was temat to proponuję wejść na stronę Zbyszka Popko, gdzie ten temat opisany jest nieporównywalnie szerzej, razem ze wszystkimi szczegółami, jak i aspektami których tutaj nie ująłem ze względu na obszerność tematu.

Prościej tego już nie potrafię wytłumaczyć. Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Podróżnik

Ciekawie to opisałeś. Ale czy poznanie nie dzieje się samo przez siebie? Nie jest naturalną konsekwencją życia? Jeśli przez całe życie, zawsze byłeś najedzony i żyłeś w wygodzie, zawsze miałeś dach nad głową i ciepło w zimie, mogłeś gromadzić przedmioty itp- Czy możesz powiedzieć że doświadczyłeś życia? Skoro nie wiesz jak to jest, być też głodnym, bez dachu nad głową, żyjąc w spartańskich warunkach, zmarznięty zimą, nie posiadający niczego? Czy doświadczyłeś drugiej strony życia? Jeśli zawsze miałeś pieniądze, czy z własnej woli potrafiłbyś żyć bez nich, aby wzbogacić swojego ducha? Aby doświadczyć tego? Być może odkryć siebie? Jeśli nie, to znaczy że znasz tylko jedną stronę medalu. Czy w takim wypadku, Twój pogląd nie jest błędny? To oznacza też że poznanie nie jest kompletne. Rozumiesz do czego zmierzam? Ja tak postąpiłem... Całkiem niedawno, odrzuciłem wszystko. Świetną pracę (pieniądze), porzuciłem dom (bezpieczną przystań), rodzinę i przyjaciół(wsparcie), pozbyłem się wszystkiego tego czego nie potrzebowałem(dobra materialne) i udałem się w podróż. Trwała kilka miesięcy. Doświadczyłem drugiej strony medalu. Doświadczyłem wolności, jakiej nie znajdziesz mając pracę, rodzinę dom pod ręką. Poznałem lepiej siebie. Zwiedziłem około 40 miast, od czech, przez niemcy, austrie aż po piękne włochy. Udałem się autostopem, praktycznie bez pieniędzy, ze spakowanym plecakiem. Wiesz co w tym doświadczeniu najbardziej mnie zdziwiło? To że spodobało mi się. To życie, zupełnie inne niż to jakie zna większość ludzi, zupełnie jak druga strona medalu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jaziomal

Cóż, przyjacielu, tylko pozazdrościć. Ja ten krok zrobiłem dwa lata temu (firma, rodzina, przyjaciele, pieniądze, mieszkanie)– więc znam to z autopsji ( z tym tylko że moja podróż była krótsza i ograniczyła się tylko do granic naszego pięknego kraju.)I Gratuluję, że się zdecydowałeś, bo niewielu zdobywa się to. To co opisałeś, choć może tego nie zauważyłeś nie zaprzecza koncepcji przeze mnie podanej (tak naprawdę są to słowa Zbyszka – facet jest istotą mistyczną i nie mnie się z nim równać). Twoje przeżycia,o czym pewnie się domyślasz są dla Twojego ducha czymś tak niewiarygodnie fantastycznym, że po śmierci (a może i wcześniej – czego życzę Ci z całego serca) duch ci podziękuje. Dla ducha nie ma znaczenia czy są dobre czy są złe. Ważne żeby były jakiekolwiek. My go zabijamy monotonią swojego życia. Natomiast wszystko, co służy naszemu rozwojowi, służy i jemu ponieważ jesteśmy jednością. I to czy masz miliony, czy mieszkasz pod mostem, jest dla niego równie fascynującą przygodą. Tak do twojej wiadomości – ja dalej żyję z dnia na dzień nie posiadając niczego. Wszystko co mam to doświadczenie i niezachwianą wiarę w lepsze jutro. Oraz wspierającego mnie mojego własnego ducha, który czasami mnie ochrzania (żartobliwie oczywiście), jak coś idzie nie po jego myśli. Ale generalnie w pewnym momencie, gdy usilnie pracujemy nad sobą (czytaj: bycie czystym w mowie, myśli i czynie) przychodzi przebicie w pasmach duchowych i zaczynasz mieć z nim stały kontakt. Cały czas płyną podpowiedzi. Oczywiście tylko wtedy, kiedy wibrujesz w wysokich pasmach energetycznych. Ty się wspinasz na energetyczne wyżyny, a duch schodzi w swoje najniższe pasma duchowe. I tak jest taka przejściówka, dzięki której zaczynasz mieć z nim łączność. Czujesz się wtedy jakbyś rozmawiał ze starszym, bardzo kochającym Cię bratem.

Buddyzm jest fascynującą przygodą, natomiast nie czuję kontaktu z Buddą. Osobiście znam tylko jedną osobę, która była jego uczniem, w czasach gdy nauczał. Nie mój klimat. Choć oczywiście cały czas nas wspiera. Czasami pomaga nam poznawać świat z jego punktu widzenia. A trzeba mu przyznać, że fantazję i wyobraźnię to miał bardzo rozbudowaną. Bardziej kręci mnie Jezus. Raz tylko udało wejść mi się w Jego pasma. Padłem po sekundzie, dłużej nie wytrzymałem. Facet miał takiego „powera”, że nie byłem absolutnie na to gotowy. Z tego co mi wiadomo, możliwe, że uda mi się powtórzyć ten wyczyn za siedem lat (jeśli oczywiście będę dalej pracował nad swoim człowieczeństwem). Pozdrawiam.

ps. Jak masz jeszcze jakieś pytania to z chęcią odpowiem

Share this post


Link to post
Share on other sites
Podróżnik

Każdy ma swoją drogę do przejścia ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...