Jump to content

Bardzo proszę o interpretację...


moni.92
 Share

Recommended Posts

Śniły mi się pięć małych kotów, dwa białe, dwa czarne i jeden brązowy. Pamiętam że bardzo mi się podobały, jednak nie wiem co to może oznaczać... Bardzo proszę o wasze interpretacje.

Link to comment
Share on other sites

Guest winteer

A czy te koty kojarzą Ci sie z czymś istotnym, masz z nimi coś wspólnego oraz czy we snie były jeszce jakieś inne szczegóły które mogą odnieść się do ogólnego kontekstu?

 

Skoro Ci sie podobałay - mogą to być życzliwe Ci osoby albo sprawy które będą dla Ciebie pomyślne - na chwilę obecną nie jestem w stanie więcej wykrzesać z tego snu.

Link to comment
Share on other sites

Ja ogolnie bardzo lubię koty, zreszta wczoraj rozmawialam z innymi osobami na temat czy moja kotka przypadkiem nie spodziewa sie potomstwa wiec moze dlatego to wszystko... nie mniej jednak bardzo dziekuje za odpowiedz:_okok:

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • Olusiaaa07
      By Olusiaaa07
      Śniło mi się dzisiejszej nocy, że w jakimś mieszkaniu (które chyba było moje, ale nie znam go) pojawiły się cztery koty. Kocica z trzema nie takimi bardzo młodymi kotami. Wszystkie były w jasnych barwach, bardzo nie ufne, ale udało mi się je trochę oswoić. Mama powiedziała, że możemy je wszystkie zatrzymać. Później udałyśmy się jakby do przytułku dla zwierząt gdzie było pełno psów, jeden szczególnie się do mnie przymilał, ale ja przyszłam tam z myślą o przygarnięciu kolejnego kota. Niestety wszystkie ode mnie uciekały, za to od psów nie mogłam się odgonić. Co to może oznaczać?
    • Thiramone
      By Thiramone
      Witam
       
      Kilka dni temu miałam pewien dość krótki sen. Śniło mi się że jestem w domu z mamą i moim kotem. Kot siedział blisko mamy. Jednak kilka sekund później kątem oka zobaczyłam coś siedzącego na szafce i przyglądającego mi się. Był to kot. Z lekkim zdziwieniem spojrzałam znowu w stronę mamy i... mój kot siedział tam tak samo jak wcześniej. W moim mieszkaniu znajdowały się 2 koty (choć posiadam tylko jednego) praktycznie identyczne, z tym że ten na szafce miał w kilku miejscach zdartą skórę i był agresywny, za to ten siedzący z boku mamy - zadbany i spokojny. 'brzydszy' kot zeskoczył z szafki i zaatakował drugiego, więc chwyciłam tego agresywnego i wyrzuciłam za drzwi.
       
      Mógłby mi ktoś pomóc zinterpretować ten sen? Z góry dziękuję.
    • szopenn
      By szopenn
      Witam miałem dwa sny z kotami co po przeczytaniu sennika lekko mnie zaniepokoiło.
       
      1. Schodzę po krętych schodach, zajmuję się sobą nic nadzwyczajnego kiedy nagle przyczepił się do mnie szarobury kot.
      Starałem się nie zwracać na niego uwagi ale mimo tego on ewidentnie przygotowywał się żeby mnie zaatakować.
      Chwilę później wskoczył mi na rękę i zaczął ją drapać, gryźć, próbowałem go odgonić ale on cały czas wracał(przed atakiem
      na chwilę się wycofywał, okrążał mnie i znów to samo), po ataku spojrzałem na swoją prawą dłoń żeby sprawdzić czy nie zostanie po tym blizna dojrzałem tylko lekki ślad podrapania po tym nieznacznie dłuższą chwilę później znowu mnie zaatakował. Na końcu wydaje mi się, że pozbyłem się go na dobre ale nie pamiętam czy tak na pewno było.
       
      2. Kilka dni później przyśniło mi się, że wybieram się na uczelnię swoją zwyczajną poranną drogą w stronę tunelu tyle, że był wieczór/ciemno
      nagle w moją stronę zaczęły szybko biec młode, czarne kotki, starałem się żeby nie przekroczyć drogi, którą przebiegły(nie zwracały na mnie uwagi). Kiedy już minąłem miejsce, z którego wychodzą wróciłem się i kucnąłem patrząc na nie, nie pamiętam dokładnie jak to było, ale
      specjalnie zwróciłem uwagę jednego z nich na siebie i zwabiłem żeby podszedł bliżej, po czym zacząłem go głaskać(podświadomie pamiętając o tym, że kot jest złym symbolem). Kotkowi najwyraźniej podobało się to, że go głaszczę. W pewnym momencie mocno go chwyciłem i zacząłem bić myślę, że chciałem go wykończyć(taki był mój zamiar od początku) bijąc tego kota pamiętałem o tym, że jest złym symbolem. Wydaje mi się, że miałem pewną awersję do kotów po poprzednim śnie.
       
      Zastanawia mnie co to może oznaczać, proszę o interpretację.
       
      Edycja
       
       
      Heh, śmieszne bo w moim życiu pojawiła się dziewczyna(nawiązuję do symbolu kota), która naprawdę mi się podoba i wydaje mi się, że próbowała dać mi szansę (w romantycznym sensie) ale borykam się z tym czy ona naprawdę czegoś chce czy to może być coś innego, mam dziwne przeczucie być może bezpodstawne. To przeczucie wzięło się stąd, że raczej nie jestem w jej typie i jakoś specjalnie jej nie zaimponowałem, wcześniej nie wydawała się być jakoś chętna a teraz nagle coś wisi w powietrzu chociaż może jednak nie, ciężko mi zrozumieć kobiety.
    • Aaniaaa
      By Aaniaaa
      Witam!
      Mam sen do rozpracowania;) Nie wiadomo skąd znalazłam się w ogródku mojej babci, obok szklarni siedział mały, szary kotek, chciałam do niego podejść ale atakowały mnie pszczoły albo osy, (nie byłam w stanie zobaczyć do końca co to jest) ale atakowały mnie niegroźnie bo mnie nie gryzły, kiedy juz doszłam do tego kota, on bardzo sie mnie bał, uciekł, ale za chwilę zaczął powoli do mnie podchodzić, az mogłam go pogłaskać. Kotek nagle złapał jedną pszczołę lub osę i przygniótł ją łapą, ja wzięłam go na ręce i niosłam do domu... i się obudziłam:) z góry dziękuję za pomoc:)
    • Rejkun
      By Rejkun
      Jechałam do babci.
      Niestety gdy tam dotarłam to poważnie powadziłam się z mamą i uciekłam.
      Wsiałam do jakiegoś pociągu.
      Było tam dużo ludzi.
      Oraz kanary
      [ Ci co sprawdzają bilety dla tych mniej kumatych xD
      A jeśli się nie mylę to kanar we francuskim oznacza kaczkę xD]
      Nie wiem czemu ale wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli.
      Czułam się dziwnie.
      Gdy chciałam wyciągnąć coś z torby dostrzegłam, że obok mnie leży mała paczka.
      I to dla mnie.
      Otwarłam ją a w środku znajdowała się kartka z życzeniami i to po niemiecku.
      A w wewnątrz był znak nazistów.
      [ WOW XD]
      Cóż... schowałam to.
      Dojechałam do wielkiego domu.
      Chociaż wyglądał jak muzeum.
      Na zewnątrz wyglądało jak przed burzą.
      Wtedy przyjechała mama z wujkiem, karząc mi wracać.
      Nie miałam wyjście.
      Poszłam na ugodę.
      Chociaż przyznam, że w drodze powrotnej płakałam i klęłam pod nosem na matkę.
      Wujek chcąc poprawić nastrój powiedział "Była burza, ale jak dziki uciekały to nie jest dobrze"
      [To zapamiętałam]
      Jak wreszcie dotarliśmy padało.
      Ale jakimś dziwnym deszczem.
      Mama dała mi parasolkę.
      Lecz ja nie chciałam, jak zawsze.
      Dopiero wtedy mi uświadomiła, że ten deszcze jest radioaktywny.
      Przechodziliśmy obom przystanku i spotkałam Haru [ Klaudie]
      Chwilę pogadałyśmy.
      Tymczasem moje matka sobie gdzieś poszła.
      Następnego dnia nie było lekcji.
      Aczkolwiek i tka poszliśmy do szkoły.
      Po drodze spotkałam kobietę, która stała w tym straszliwym deszczu.
      Pomogłam jej i zaprowadziłam do najbliższej klatki schodowej.
      Dostrzegłam też małego kotka.
      Chcąc by podszedł nalałam mleka do jakieś miski i położyłam przy zadaszonej części klatki schodowej.
      Gdy kotek podszedł złapałam go.
      Gdy weszłyśmy do środka budynku byli tam ludzie co zajęli się kotkiem i poranioną od deszczu kobietą.
      W jednym z pokoi było mnóstwo kotków.
      Każdy zawinięty w koc a przy nim jedzenie.
      Potem poszłam do szkoły.
      Nie było dużo ludzi.
      Wręcz przeciwnie.
      Chociaż mi to nie przeszkadzało.
      Wtedy też okazało się, że do klasy dołączyło dwóch chłopców.
      Wszystko było cacy.
      Oglądaliśmy też film, a raczej bajkę.
      [Tak jak by kontynuacja bajki "Król lew"]
      Parę godzin po tym w dwóch nowicjuszach obudziła się rządzą krwi.
      Zaatakowali nas lecz ich odpędziliśmy.
      Jednak czułam , że powinnam ich złapać a nie dać uciec.
      Chociaż klasa najpierw protestowała, zgodziła się.
      Wszystko to było straszne.
      My za nimi a oni na nas.
      Wtedy okazało się, że niektórzy z uczniów przemienili się w bezmyślnych ghuli.
      Atakowali nas.
      Podczas dość długiej "bitwy" jeden z chłopaków zamknął najstarszego wampira w szatni.
      [ Tak w oknach są kraty xD]
      W tym samym czasie zaatakowali mnie ghule będący za rozkazach ostatniego wolnego wampira.
      Kopałam ich, gryzłam ale byłam słaba.
      Wtedy ktoś odciął im głowy.
      Nie wiem kim była osoba, nie znałam go.
      Kazał mi iść do sali na przeciwko.
      Lecz nie miałam kluczy.
      Na szczęście Łukasik dał mi je.
      Podbiegłam, otwarłam, ale w tym samym czasie od tyłu złapał mnie wampir.
      Nie było to łatwe lecz wepchnęłam go do sali i zamknęłam drzwi.
      Uciekłam do sali 21 na ostatnim piętrze.
      [ sala matematyczna]
      Lecz znów bez kluczy.
      Podeszła Kornelia i otwarła drzwi.
      Czułam się w miarę bezpiecznie.
      Wtedy pan Sewera powiedział "Było dużo błędów ortograficznych, ale przemowa napisana doskonale"
       
       
       
       
      Byłabym wdzięczna za interpretacje!!
×
×
  • Create New...