Skocz do zawartości
Kris1.

Planety na których żyliśmy i ich wpływ na nasze życie

Rekomendowane odpowiedzi

Leśny1

Kris1 gdzieś zasłyszałem że karma jest kolektywna, czyli że spłacamy również nieswoje długi, czy Twoja wiedza potwierdza tę tezę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Ja tego nie zasłyszałem bo to o czym piszę to wynik moich badań.

Co do kolektywnej karmy to tak jak i w życiu fizycznym, jeśli ktoś zabrudzi wodę to wszyscy się od niej brudzimy, podobnie z powietrzem i ziemią.

Jeśli ludzie tworzą nienawiść i zło to też tak jest i mamy kolektywne uczestnictwo w tym czy chcemy czy też nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Tak sobie dzisiaj zrobiłem przegląd świata energii w którym wszyscy żyjemy i ogarnęło mnie jeszcze umiarkowane ale jednak czucie radości.

Co by nie mówiono i pisano to poziom miłości ciągle wzrasta i mam powody sądzić że to jeszcze sporo przyspieszy.

Jest wiele przepowiedni i komunikatów z poziomu rożnych opiekunów, czy może nauczycieli duchowych i tutaj też zanosi się na solidną rewolucje, ale w tym dobrym znaczeniu.

Zostali zaproszeni do odwiedzenia bardzo wysokich poziomów duchowych i aby mogli tam dotrzeć i przekazywać stamtąd wiedzę duchową, zostaną tam, nie wiem jak to opisać, coś jak oczyszczenie z balastu nisko wibracyjnych energii, co pozwala totalnie poszybować w górę i stać się nauczycielem o zasięgu można by to nazwać między galaktycznym.

Ci którzy wyraża , a w zasadzie już wyrazili na to zgodę, są w trakcie oczyszczania i wchodzenia w miłość.

Ciśnie mi się określenie windą do nieba, bo można by powiedzieć że nią podróżują.

Co dalej?

Ano okaże się i coś mi mówi nie długo. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Pamiętacie ostatnie i przedostatnie samobójcze zamachy.

Jest w nich pewna energetyczna prawidłowość.

Ci ludzie są kompletnie pozbawieni energii życiowej i wolnej woli. Są tacy którzy manipuluje tymi energiami i dzięki czemu ci ludzie bezkrytycznie przyjmują hipnotyczne sugestie, które są popierane takimi czy innymi niby to boskimi prawami.

Prześledziłem ten mechanizm i wyniki są jednoznaczne, to nie są świadome decyzje

tych osób, oni są podatni na hipnozę i jest to niemiłosiernie wykorzystywane przez niewielka grupę, nazwę ich władcami planety , czy władcami matrix.

Trzeba być nie lada fachowcem żeby zablokować komuś instynkt samozachowawczy i wmówić mu że zabijanie siebie i innych jest pozytywne.

Policzyłem ich i jest to jakieś 30 000 osób.

Od kilkudziesięciu lat trwają działania aby zneutralizować ciemiężców.

Wiadomo już skąd pochodzą, kiedy przybyli na nasza planetę i ilu ich jest.

W świecie energii czy jak kto woli w astralu dostają ciężkie manto i ich możliwości wpływania na ludzi są coraz bardziej ograniczane i coraz więcej ludzi odzyskuje połączenie ze swoimi wyższymi poziomami siebie samych.

Sporo ludzi bierze udział w medytacjach, co ma też spory wpływ na polepszenie naszego bytu, bo medytacja odbudowuje srebrną nić łączącą z najwyższą inteligencją, zwaną stwórcą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Istnieje a w zasadzie już przestaje istnieć coś jak sztuczny czarny puls o zasięgu naszego świata, działający negatywnie na nasz świat duchowy i fizyczne ciała.

Dzisiaj dorwaliśmy tych którzy go wytwarzali i zostali zneutralizowani na tyle na ile nam się udało ich odszukać, odkodować.

Te ich impulsy blokowały u ludzi świadomość i zmuszały do złego postępowania.

Nie mam za dużo czasu więc podaje tylko tych kilka informacji, bo aby opisać jak i na co to dokładnie działało, musiałbym w największym skrócie siedzieć pewnie do wieczora nad klawiaturą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Szukałem jakiegoś sposobu aby dotrzeć do tych którzy wyglądali jak czarny monument zła i powiem szczerze że moje na to nadzieje malały.

Ale przy rozpoznawaniu energii jakie są w planetach a później w innych ciałach tak zwanych niebieskich zauważyłem że mimo iż są całkiem czarne, to jednak po wnikliwym prześwietlaniu można tam znaleźć setna , tysięczna , czy milionową , nawet czasem tylko miliardową czy mniejszą cząstkę dobra, które otoczone przez zło jednak jeszcze całkowicie nie zostało wygaszone.

Przesyłanie tej cząstce miłości i kodów przywracających czarną części do miłość i dobra powoduje praktycznie całkowite odwrócenie sytuacji i to ta pozytywna część staje się dominująca.

Okazuje się że w istotach biologicznych jest tak samo, a że ta maleńka cząstka dobra ma prawo o decydowaniu o sobie, to chętnie przyjmuje pomoc i przywraca dobro w całej sobie.

Jest to wdrożone na całej planecie i zaczyna działać.

Dzisiaj chciałem wyjechać z podporządkowanej drogi i o dziwo kierowca osobówki mnie przepuścił.

Podobnie jak wracałem też mi ustąpiono pierwszeństwa, co w ciągu kilku minut jest ewenementem.

Zobaczymy jak się to dalej będzie rozwijało w innych kierunkach życia. :)

Moja przyjaciółka, która lepiej widzi w astralu, poproszona o skomentowanie jak to działa, powiedziała że zegar zmian na lepsze, pokazujący poprawę sytuacji w dosyć odległej przyszłości, tak szybko się cofa, że trudno jest obserwować jego wskazówki, bo tak szybko wirują wstecz.

Mówiła coś że widzi realną nadzieja na zakończenie wojen poprzez miłość która się w ludziach zaczyna rozwijać i wiele innych info ale poczekam z tym trochę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Tak dobrze jak myślałem to znowu nie jest, bo duża część ludzi nauczyła się pokazywać w sobie jasną, pozytywną energię , niby że są po tej stronie uczciwości, ale po porównaniu kodu jasnej energii z kodem tego kto ją miał, okazało się że są różne i fałszerstwo się wydało.

Zadałem pytanie Najwyższej Inteligencji co z nimi będzie i pokazało mi się ile ja będę miał jeszcze inkarnacji i przez jaki czas, następnie jeszcze o kilku pozytywnych a potem że 3 000 000 000 ludzi ma ostatnią.

Jak to komentować?

Może każdy sobie to najlepiej zrobi.

Ale ciekawe jest co będzie z tymi którzy zdali do następnej klasy.

Ci najbardziej zaawansowani jako pierwsi odejdą z Ziemi, a raczej nie będą się dalej potrzebowali inkarnować, bo przejdą w bytowanie-życie w formie teleportacji, coś jak życie wieczne, nieśmiertelność.

Za nim do tego dojdzie, upłynie jednak jeszcze sporo czasu.

Jak to tam będzie to za bardzo nie wiem ale chyba bardzo fajnie.

Będą mogli być gdzie zechcą, kiedy zechcą i jak długo zechcą.

Jest to zapewne jedna z wersji przyszłości ale jakby coraz wyraźniej się to pokazuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Coraz wyraźniejsza się staje wersja przyszłości jaką wybrali sobie ludzie jak i inne rasy.

Ale skupmy się na naszej planecie.

Okazuje się że 80 do 90% ludzi nie żyło w zgodzie z najwyższym dobrem i ich dalsze inkarnacje będą się odbywały już w innych ciałach.

Wyglądało to nawet na unicestwienie, ale po dokładnym sprawdzeniu okazuje się że mają następną szanse na poprawę.

Wielu uważa że nie można się cofnąć z poziomu człowieka do niższego.

Nic bardziej mylnego, bo niby dlaczego by tak miało być?

Skoro można się inkarnować ze zwierzęcia w człowieka, to można też odwrotnie, co dokładnie sprawdziłem i pisałem już o tym.

Ci którzy żyją łamiąc prawo najwyższego dobra, czyli czyniący zło i to od co najmniej 8 milionów lat, swoje następne

ciała dostaną odpowiednie do ich mrocznych zasług.

Cofną się do poziomów zwierząt, roślin, cieczy, gazów a ci najgorsi do ziemi.

Najgorsze w tym wszystkim to pełna świadomość tego kim się było w poprzednich życiach.

To coś co sobie trudno nawet wyobrazić, byłeś człowiekiem a jesteś na przykład wodą.

Nie możesz praktycznie nic zrobić z tego co mogłeś do tej pory, jak mieszkać w wygodnym domu, zwiedzać inne miejsca, no może jako para wodna czy strumień rzeki.

Pomyślcie co czuje osoba nagle ociemniała? a co ktoś, kto stracił wszelką możliwość jakiegokolwiek wpływania na swoje ciało i los.

Teraz czas takiego życia to 5 milionów lat, w zależności od tego co się napsociło i ile.

Ci którzy upadną w ziemię dłużej.

A właśnie, nasze poczciwe szaraki taki los czeka.

Doszli do prefekci w okradaniu innych z energii, tak że chyba nawet nie musieli jeść i trawić, a tu ci pech, następna inkarnacja to skała, lawa, czy inna forma ciała stałego.

Jak Wam się podoba taka wersja przyszłosci?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Wrócę do tematu odprowadzania dusz.

Wiemy bardzo mało o prawach i zasadach obowiązujących w duchowym świecie.

Jednak jesteśmy poddani czy raczej uczestniczymy w tym w jaki sposób działają.

Można sobie wierzyć praktycznie we wszystkie teorie jakimi nas karmią i jakimi sami się karmimy i co z tego?

To tak jak z otwieraniem zamka, możemy mieć miliardy kluczy, ale jeśli nie użyjemy tego właściwego, to stracimy życie i nie otworzymy drzwi.

Straciliśmy miliony żywotów jak do tej pory, prawie nikt przecież ich jeszcze nie otworzył, czyli nie dobrał odpowiedniego klucza.

Otwarcie, to symboliczne wejście na prawidłową drogę oczyszczania swojego losu z ogromnej ilości problemów jakie sobie fundujemy od pradziejów.

To nie wybawienie, a właściwa droga do niego.

Wyobraźmy sobie że do każdej komórki naszego ciała jest wprasowane milion komórek wampirycznych, które ją okradają z energii życiowej i zabrudzają energiami destrukcji.

Są to komórki naszych poprzednich żywotów, jak również komórko pożywienia plus wszystko to co to pożywienie zjadło aby urosnąć.

Jeśli kogoś zabijemy na przykład, to jego większość karmy też się na nas zwali, w zasadzie obojętne kogo, z tym że ludzie mają najwięcej obciążeń wiec i najwięcej sobie fundujemy problemów.

Komórki wytrzymują sporo lat i tyle też żyjemy.

Jednak wiele osób ma takie obciążenia że nie mogą się nawet urodzić, albo rodzą się z różnymi wadami.

Dzięki rozwojowi medycyny, witaminom, minerałom i innym medykamentom możemy sobie sobie wydłużyć życie ale jeśli go nie poświecimy na oczyszczanie świadomości komórek jak i dużych świadomości, to tylko powiększamy sobie dług karmiczny i dojdziemy do momentu że już żadne środki nie zadziałają i co wtedy?

To działa na wszystkich, bez względu na to czy są po stronie cywilizacji miłości czy nienawiści.

Praktycznie wszyscy chorują, umierają i do puki sobie nie uświadomimy jak to, co zwie się karmą działa i nie nauczymy się tego niwelować, oczyszczać to będziemy cierpieli i umierali złorzecząc na wszystko i wszystkich, również na to co nazywamy Bogiem, a przyczyna przecież jest w nas i po prostu działa, bo inaczej nie może.

Jak myślicie dlaczego nikt nie najechał ziemi z kosmosu?

Musiał by być ostatnim idiotą-samobójcą, pakując się w naszą karmę.

Są tam jakieś ingerencje, bardziej duchowe, ale ograniczone, bo jeśli ktoś umie budować statki kosmiczne to chyba idiotą nie jest i wie czym pachnie zasyfiona ziemia.

Pozytywni też się tutaj nie pchają, bo tutaj mrok i cierpienie i zawsze się coś przylepi.

Ile jeszcze chcecie cierpieć???

Sporo statków które widzimy pochodzi z przyszłosci, ale nie wiem za bardzo czego tutaj szukają.

Może kiedyś uda się nawiązać jakaś rozmowę, kto wie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Uwaga! w zasadzie tyko dla pozytywnie zorientowanych :lol: .

Napisze może kilka zdań o jednej z powtarzających się i częściowo sprawdzającej się już ścieżce przyszłości jak i powiązaniach z przeszłością.

Jakieś 75000 lat temu w wyniku negatywnej energetycznej ingerencji złych ludzi oś ziemi została przestawiona o około 700 km, co wywołała apokaliptyczny potop i powstały duże różnice temperatur po miedzy latem a zimą.

Skutki tego obserwujemy to do tej pory.

Zmieniły swoje położenie również bieguny zimna, na te obecnie usytuowane, co też nie obyło się bez tragedii.

Jednak dzięki pracy rady planety i pozytywnych ludzi, ziemia jest oczyszczana z negatywnych energii.

Od jakieś czasu przywracane jest prawidłowe położenie osi ziemi w stosunku do osi słońca.

Jednak aby uniknąć skutków ubocznych jest to robione stopniowo i bardzo fachowo.

Zablokowana została między innymi możliwość chlupnięcia oceanów, aby nie było apokaliptycznej powtórki z przeszłości.

Ziemia powróciła już około 200 km w stronę optymalnego położenia i jest to nadal kontynuowane.

Oczywiście podążą za tym również bieguny zimna, ale wpierw muszą się roztopić.

Aby nie dopuścić do podniesienia się poziomu mórz i oceanów postanowiono podnieść temperaturę, aby na jakiś czas zmagazynować nadmiar wody w atmosferze.

Wystąpił też problem z ozonem, jednak jest to w fazie naprawy i efekty będą odczuwalne w ciągu około 2 do 3 lat.

Można by szybciej ale z pewnych względów wybrano takie rozwiązanie.

O tym co czeka naszych braci o czarnych serduszkach nie będę pisał, aby nie było gadania że straszę.

Oni się i tak bez tego odpowiednio czują.

Może jeszcze powtórzę że nasza planeta jest również starannie chroniona przed wizytą nieproszonych gości z kosmosu, choćby różnych mniejszych czy większych kamyczków.

Tym większym zmieniana jest trajektoria lotu i lecą sobie spokojnie w bezpiecznej odległości.

Dla fanów motoryzacji też coś mam, o czym pisałem już wcześniej.

W niezbyt odległej przyszłosci przysiądziemy swoje kuferki na pojazdy które z ziemią będą się stykały tylko wtedy kiedy nie będą używane, choć mogą też sobie lewitować w dowolnym miejscu.

Aha, one nie konsumują benzyny i innych palnych substancji.

Zmieni się też liczba mieszkańców naszej planety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Kilkanaście lat temu poznałem bardzo sprawnego telepatię, którego umiejętności mocno mi zaimponowały.

Opowiedział mi wiele ciekawych obserwacji, ale jedna jego wypowiedź mi się przypomina coraz częściej.

Otóż widział przyszłość w której ziemie zalewa jakaś złota energia i kto się z nią zetknął , lub kogo ona zalała ginął.

Mocno się nad tym zastanawialiśmy, ale jakoś nie znaleźliśmy wtedy wytłumaczenia tego zjawiska.

Postanowił że nadal będzie to rozpracowywał, aby się uratować , bo w końcu widział swoją śmierć i to niezbyt przyjemną, zresztą z tego co mówił to dotyczyło to całek ziemi.

Skoro mi się przypomniało to postanowiłem sprawdzić chociaż parametry tej energii i okazuje się że nie robi ona krzywdy pozytywnie zorientowanym ludziom.

Tak się zastanawiam nad tym i kojarzy mi się to z kilku przepowiedniami, tymi o ogniu z nieba i apokalipsie.

Jeśli to był złoty ogień, a przyjmuje się zwykle że taki on jest, to można by powiedzieć że gość widział coś takiego.

Jeśli przyjąć że coś takiego może się wydarzyć, a myślę że może być realna taka opcja, bo nawet wyskoczyła mi data kiedy to będzie, to dobrze by było się mocno nad sobą zastanowić, czy idziemy właściwą ścieżka i gdzie ona nas prowadzi, bo jeśli do tego co opisuję, to czasu jest malutko , oj malutko, na opamiętanie.

Piszę to jako ciekawostkę, bo na opamiętanie to za bardzo nie liczę, patrząc ile to ludzi obejmuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Eufemia

Kris czy ty książki s-f piszesz i tu ćwiczysz warsztat? ciekawie się czyta ale ile to ma wspólnego z rozwojem duchowym poza ogólnie wiadomymi teoriami że trzeba być dobrym, prawym, sprawiedliwym i w ogole przestrzegać dekalogu to będzie nagroda a jak nie to do piekła itd?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Odbieraj to jak tylko chcesz, gorzej jak to o czym piszę się zmaterializuje a Ty zostaniesz z rączką w nocniku, albo bez ręki.

Masz w końcu wolna wolę.

To co kogo spotka to wynik materializowania się nagromadzonych przez niego energii i można to nazywać równie dobrze piekłem jak i niebem.

Tylko jak się odnieść do bytów -zmarłych których świadomość się można by określić wymazuje z nośników istnienia, pamięci?

Puki żyjemy to nas w jakiś sposób chroni ciao ale po jego opuszczeniu?

Może napisz jakie to argumenty czy przemyślenia skłaniają Cie do nazwania tego co piszę fantastyką.

 

.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Eufemia

to jest nie do udowodnienia po prostu i takie rzeczy o tych twoich walkach może pisać każdy kto ma choć trochę fantazji. Taki scenariusz to jest na kiepski film albo książkę albo gre komputerową, a to co piszesz o tym co dobre a co złe to żadna nowość tylko prawdy znane i przekazywane od wieków. Są ubrane w opowieść o walczącym z ciemnymi siłami rycerzach bohaterach od zawsze.

Ja nie chce tu pisać żebyś nie czuł się urażony ale sam chcesz no to: wydaje mi się że leczysz tym monologiem kompleksy i albo masz po prostu urojenia, nie co do bytów tylko co do twojej walki i ratowania swiata, nie mam zamiaru cię obrażać tylko mówię szczerze co myśle i tyle.

Wcale nie sądzę że zostane się z ręką w nocniku a to dlatego że wielu straszycieli i bohaterskich pogromców obcych złych juz się przewinęło w historii i nic z tego nie wynika.

I tak sobie myśle, że żaden Kris ani spiderman ani Szwarceneger rodem z amerykańskich seriali nikomu nie pomoże bo pomoc nie przyjdzie z zewnątrz tylko z wewnątrz, każdy sam musi to zrobić i inaczej nie da się jak rozwój samoświadomości.

Jak one (te byty) żywią się nami to czy są w tym gorsi od nas, ludzi, skoro my się żywimy innymi bytami, które uważamy za niższe? To idzie od góry do dołu, jak sie sam nie zmieni człowiek to ty mu tymi walkami i niszczeniem złych bytów na pewno nie pomożesz, takie mam zdanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Twój punkt widzenia wynika z nieznajomości budowy człowieka.

Mamy ciało i w nim żyją dwie świadomości.

Jedna to ta którą można nazwać świadomością miłości.

Druga to przeciwieństwo miłości.

Teraz która że tak powiem zwyciężyła ta rządzi i podejmuje decyzje w danym osobniku.

Jeśli wygrała ta negatywna to zlikwidowała tę dobrą i pozbawiła się połączenia ze źródłem i energii tegoż, co nie jest dobre dla nikogo.

Obecnie dzieje się coś co nazwano rozdzieleniem poziomów, co ma spowodować że kto na jakim poziomie wibracji jest na taki wejdzie.

Do tej pory było to wymieszane i cywilizacja nienawiści żywiła się tymi od miłości.

Obecnie one są oddzielane, stopniowo ale konsekwentnie coraz szybciej.

Jest na ten temat sporo przekazów od różnych kontaktowe, ale jak to w życiu, jedni piszą prawdę a inni ją podważają i w sumie trudno jest się połapać co jest co.

Ci z ciemnej strony będą nadal siali zamęt i temu się nie dziwię.

Przecież w głębi siebie każdy wie co nim kieruje i po której stronie jest, dlatego nie spodziewam się że to co piszę spodoba się wszystkim.

Ale myślę że dobrze jest poinformować co też się dzieje w naszym świecie inkarnacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Eufemia

Może i tak, ale dlaczego ty mówisz, ze znasz budowę człowieka? możesz mieć takie mniemanie ale wcale nie musi to być prawdziwe.

Ale to nie o to mi chodzi, tylko o twoje Kris, walki, jak wyżej napisałam. Znaczy ja tam nie mam nic do ciebie ale jak dla mnie to fantazję masz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Ostatnio przerwałem jakąś blokadę i dotarłem 10 miliardów lat wstecz- chyba początek naszej inkanacji w materię i dalej, przez co dowiedziałem się sporo ciekawych nowinek.

Otóż po może miliardzie lat od naszego zejścia w materię, a byliśmy wtedy jeszcze jakąś forma plazmy czy czegoś gorącego, przybyły do nas straszliwe czarne istoty, byty, duchy czy jak ich tam nazwać i namówili większość do przejścia na stronę zła, co zresztą jest kontynuowane do dzisiaj.

Oni inkarnowali się miliardy lat wcześniej i mieli doświadczenie i kody hipnotyczne dzięki czemu tak im łatwo poszło z większością naszych świadomości.

Obecnie po odnalezieniu jednego z nich udało się go zneutralizować i przejąc jego wiedzę i kody, co powinno pomóc poznajdywać resztę tej watahy zła i zneutralizować.

Oni weszli w materię co najmniej 60 miliardów lat wcześniej niż my, więc mieli sporo więcej doświadczenia i dali nam popalić przez te 9.

Żeby było ciekawiej to po zejściu w materię staliśmy się powietrzem, wodą skałą-ziemią, słońcem i wszystkim z czego zbudowany jest nasz układ słoneczny.

Jaką kto podjął decyzje na początku, po takiej jest stronie do dzisiaj, nie ważne czy jako materia tak zwana nie ożywiona czy już biologiczne istoty.

Decyzja została podjęta na początku i obowiązuje do dzisiaj i sam jestem ciekawy co też spotka naszych mrocznych braci, bo do puki coś nie zaistniało, to nie ma całkowitej pewności jak się to skończy.

A teraz idę polować na naszych gości z pra czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Od dawna opisuje budowę systemu energetycznego człowieka i tego jak on działa.

Tak na prawdę mamy je dwa, jeden ten który łączy i działa z cywilizacją miłości i drugi niejako bliźniaczy który pracuje na energii nienawiści i pochodnych.

Obydwa mają czakry i kanały energetyczne, coś jakby lustrzane odbicia.

W zależności w którą stronę się zwrócimy, ten system wspieramy i tacy się stajemy jaki żeśmy wybrali.

Szkodzenie innym, złorzeczenie, okradanie, robienie jakiejkolwiek krzywdy rozbudowujemy ten nienawiści.

W takim wypadku nasz system energetyczny pozytywny jest stopniowo przebudowywany na ten zły i w końcu gdy już całkowicie zlikwidujemy ten od miłości stajemy się czystym złem z dwoma negatywnymi kopiami.

W dłuższej perspektywie prowadzi to do destrukcji, bo można go zasilać do puki się dysponuje ciałem fizycznym a to jest ograniczone w czasie choćby przez czas istnienia życia na planetach.

Na przykład z tego co się dowiedziałem nasz układ słoneczny i życie na nim skończy się za 6 000 000 000 lat i jeśli ludzie nie wyemigrują na inne młodsze układy słoneczne i ich planety, to będzie koniec inkarnowania się.

Jako struktury wyłącznie duchowe poczekamy sobie na następny etap którym będzie z dużą dozą prawdopodobieństwa wizyta wraz z resztkami okładu słonecznego w czarnej dziurze.

Czarna dziura ma specyficzne zadania i właściwości, którymi jest zmielenie i zmienienie na czystą energię tego co się duchowo nie rozwinęło w miłość jak i reszek materii.

Dalej z tej czystej energii, po nazwijmy to ostygnięciu, znów powstaną nowe układy słoneczne i ci którzy nie zdali egzaminu z miłości będą od nowa tworzyli życie i przez kolejne miliardy lat uczyli się go, aż się naucza miłości, albo kolejny raz wylądują w czarnej dziurze i od nowa będą powtarzali cykl, i tak do skutku.

Cywilizacje które rozwiną technikę do poziomu umożliwiającego ekspansję na inne planety, a następnie do innych układów słonecznych, mogą przedłużyć swoje istnienie ale wpadną w swego rodzaju pułapkę uwstecznienia technicznego jak i intelektualnego jak to się stało z cywilizacjami z choćby planet układu słonecznego.

Weźmy tych z Wenus.

Przylecieli sobie na Ziemię aby się ratować od zagłady którą wywołali na swojej planecie poprzez niemądrą gospodarkę jej zasobami i zatruwanie życia biologicznego na niej.

Po prostu sami się załatwili na amen , a sondy kosmiczne pokazują do jakiej destrukcie potrafili doprowadzić całą planetę.

Mieli wysoką technikę, pobudowali piramidy i inne budowle które miały im zapewnić zasilanie w energie, szkoda że są to budowle działające na negatywnych wibracjach, bo na takich żyją nasi goście.

Doprowadzili do wymarcia pierwotnych mieszkańców Ziemi ale skoro pozbawili ich ciał, to ci zaczęli się unkarnować w ciałach gości i cała rasa Wenusjan przez to stopniowo się uwsteczniła.

Ci którzy mieli świadomość tego co się dzieje i byli pozytywni, zaczęli się bronić, próbowali trochę uczyć tę część mniej inteligentną, ale co się spodziewać po małpoludach choćby w doskonalszych ciałach.

Stopniowo zostali wybici, a populacja wróciła z poziomu technicznego do jaskiń i kamienia łupanego.

Jednakże pamieć techniki jaką dysponowano dawniej stopniowo wraca, co widać po wynalazkach jakie są wdrażane na Ziemi, ale nie idzie za tym rozwój duchowy w stronę miłości, może nie całkiem bo 10% się rozwija, ale to trochę mało aby zatrzymać technologie i zapędy wojenne obecnej mieszaniny różnych cywilizacji.

Z tego co nam się udało dowiedzieć to polecimy na inne układy słoneczne, jest taka wersja przyszłosci.

W przyszłosci będą to planety z czterech układów słonecznych, jednak z braku miłości wystąpi tam wiele problemów, dojdzie do zmagań dobra ze złem i jak myślicie, kto wygra :?:

Może teraz kilka zdań o tych którzy idą w stronę miłości.

Wygląda że ta droga jest całkiem całkiem pogodna i przyjemna. :idea:

Jeśli nadal pójdą w stronę miłości to mogą tak oczyścić swoje ciała fizyczne że te będą czymś w rodzaju mgiełki, która będzie się mogła materializować na życzenie w ciało.

Już teraz ludzie maja cząstkę takiego niewidzialnego ciała, co zauważono warząc ludzi przed i po śmieci, jakieś kilka gramów różnicy wyszło.

Prawdopodobnie do życia wystarczy im energia duchowa, przez co będą wolni od zjadania kogokolwiek i czegokolwiek. Unikną choćby kolejek w supermarketach i pracy w fabrykach :D

Bardzo fajną umiejętnością będzie możliwość teleportowania się na dowolną planetę w dowolnym czasie jej istnienia.

To tylko malutka cząstka tego czym tacy dysponują i co potrafią.

Aż mi ślinka cieknie, ale gdzie mi do takich. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

TYLKO DLA POZYTYWNYCH.

Nawiązaliśmy ostatnio kontakt z ludźmi których zwą potocznie dzieci indygo, kryształowe i inne z tej grupy.

Zbiegło się to z wielu informacjami jakie udało nam się pozyskać z poziomu WJ.

Ogólnie sytuacja ludzi z cywilizacji miłości staje się coraz lepsza, pomimo uciążliwych ataków negatywny ludzi jak i wcieleń z przeszłości, teraźniejszości i przyszłosci, bo tak jest astral zbudowany, czy też takie są w nim prawa, że jest to możliwe i zło to wykorzystuje.

Okazuje się że to co opisują wedy i inne prastare księgi jest w dużej mierze prawdą i realizuje się coraz widoczniej.

Tak w skrócie to nasz układ słoneczny krąży wokoło centrum naszej galaktyki po elipsie i obecnie zaczyna się zbliżać do tego centrum, przez co za jakiś czas nasza sytuacja energetyczna się poprawi, co nie znaczy że już się nie poprawia.

Część ludzi pozytywnych przestała się unkarnować w czasach oddalania się układu słonecznego od centrum, ale teraz wracają i będą pomagali tym co tutaj pozostali.

Pytałem o tych najbardziej negatywnych i pokazano nam kawałek przyszłosci w której ich już jakby nie było.

Jeśli ktoś przekroczy pewną granicę zła, to nie może już wrócić na ścieżkę dobra i nie dla tego że mu ktokolwiek zabrania, a dlatego że sam nie chce, bo za głęboko zasmakował w krzywdzeniu innych i życiu na ich koszt.

Jeśli się takie zasilanie skończy, a tak się już dzieje, to faktycznie mogą mieć spore problemy z przetrwaniem do drugiej ery ciemności i nie przetrwać z powodu odcięcia się od energii Stwórcy i braku możliwości okradania z niej innych którzy się nie odłączyli.

Ludzie będą stopniowo odzyskiwali łączność ze swoimi wyższymi ciałami tak chociażby jak robi to i opisuje wspaniale w temacie Energetyczny wąż - kundalini jaKrzys Z innego forum.

Nasuwa się pytanie co nam daje połączenie z poszczególnymi ciałami duchowymi.

Może czytaliście o życiu w szczęściu, zdrowiu i długowieczności, o mądrości ludzi w dawnych czasach.

To właśnie wraca, może w stosunku do długości naszego obecnego życia wydaje się że, powoli ale jeśli podkręcimy kundalini to kto wie czy się już w tym wcieleniu nie doczekamy tego dobra i szczęścia, nowych dobroczynnych technologii bez skutków ubocznych jakie są w dotychczasowych.

Każde ciało duchowe ma zapisaną wiedzę jak korzystać ze swojego DNA, a oprócz tego jak je stopniowo ulepszać.

Z tym się wiążą wymierne korzyści jak chociażby odporność na wirusy i inne drobnoustroje.

Myślę że niedługo odzyskamy pełnie swoich zdolności tak zwanych paranormalnych, które kiedyś były czymś najnormalniejszym w świecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Dzisiaj może coś o egzorcyzmach, ale nie o takich filmowych, czy odpustowych, a o czymś na skale układu słonecznego.

W starszych postach już o tym pisałem więc nie będę tłumaczył jak się dochodzi do takich możliwości tylko w paru słowach o tym co teraz jest robione.

Pierwsze życie powstało na zewnętrznych planetach, bo najszybciej ostygły do poziomu nadającego się do zasiania życia.

Były to osoby niestety bardzo nisko wibracyjne i takie pozostały.

Już za życia byli silnymi magami, a po śmierci nadal te zdolności rozwijali i po chyba 2,3 miliarda lat, czyli do naszych czasów, rozwinęli się do naprawdę dużych możliwości opętywania - wpływania na ludzi, na przykład gabarytowo każdy z tych bytów, można powiedzieć że demonów, trzyma w sobie cały na z układ słoneczny ze wszystkimi planetami.

Jako że nie mają tych samych częstotliwości to są poukładani jakby jeden w drugim tylko na różnych częstotliwościach i coraz bardzie na zewnątrz układu słonecznego.

Było ich jakieś 4 miliardy, a obecnie jest może miliony, bo reszta została z zneutralizowana, czy unicestwiona jak kto woli.

Tych milionów też nie długo nie będzie, a co dalej?

Ano nie wiem, bo tak ten świat jest zbudowany że do puki się nie znajdzie kodów dostępu do jakiejś częstotliwości to się jej nie widzi.

Ja wyczuwam najpierw obecność zła w niedostępnej przestrzeni jako forma bólu, dyskomfortu, prób wpływania hipnotycznego, co jest bardzo przykre, a dopiero po tym dobieram się do ich kodów, szyfrów jak kto woli i po ich złamaniu gagatek jest wymazywany,dosłownie jak twardy dysk, tylko że bezpowrotnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
AmonCzarny

Cze brachu :) Według twojego własnego przelicznika już powinieneś zaświecić niczym gwiazda w swym rozbłysku a ty nadal tu tkwisz jak my i nic nie wskazuje na to, że kiedykolwiek opuścisz ten padół inaczej niż pozostali :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×