Jump to content

Rany na plecach, taniec w kościele i morze


ZawszeWinna

Recommended Posts

ZawszeWinna

Śniło mi się coś dziwnego, obudziłam się bardzo niespokojna i nadal mnie to dręczy, chociaż minęło już tak wiele godzin. Byłam w swoim starym mieszkaniu, siedziałam przy stole z dawną sąsiadką (przyjaźniłyśmy się jako dzieci/nastolatki). W pewnym momencie ona wyciągnęła nóż i wbiła mi go dwa razy głęboko w plecy. Rany krwawiły, czułam się coraz słabsza. Próbowałam zadzwonić po pomoc, ale mój telefon odmawiał współpracy - czegokolwiek bym nie próbowała, zawsze przekształcał numer w dziwny sposób i nie byłam w stanie się połączyć. Ostatecznie zadzwoniłam z cudzego telefonu, lecz pomoc nie dotarła, chyba po prostu mnie olali. Wtedy nagle sceneria się zmieniła, znalazłyśmy się w kościele. To nie była msza, raczej jakieś bardzo dziwne religijne spotkanie, w którym brało udział całe miasto. W pewnym momencie sąsiadka złapała mnie za ręce i zaczęłyśmy tańczyć. I znów zmiana scenerii, był środek zimy, straszny mróz, a ja siedziałam z grupką ludzi w jakiejś grocie. Po chwili wybiegliśmy i wskoczyliśmy do morza, okazało się, że byliśmy czymś w rodzaju morsów. Woda była bardzo ciepła, ale nie mogłam długo pływać przez rany. Byłam już naprawdę słaba, krótko mówiąc umierałam. Sen skończył się tak, że wyszłam z wody, siedziałam znów w grocie z moim chłopakiem i rozmawialiśmy z naszym wykładowcą, który strasznie dużo palił.

 

Tak, wiem, rozpisałam się, ale chciałam oddać sen w miarę dokładnie. Będę naprawdę bardzo wdzięczna za interpretację.

Link to post
Share on other sites

Witam

 

Bardzo ciekawy sen.A mowi on o pewnych wartosciach wyniesionych z wczesnych lat,mianowicie o przyjazni i jej znaczeniu w Twoim zyciu.Mysle,ze w tym czasie dwukrotnie zostalas zraniona (czytaj zdradzona,bo czym innym jest wbicie noza w plecy przez przyjaciolke).Kosztowalo Cie to tyle bolu i energii (krew),ze mimo usilnych prob nie udalo sie zagoic owych emocjonalnych ran.Zadne polaczenia z innymi osobami,ktore w rezultacie,gdy tego potrzebowalas,olaly Cie jak to ujelas.

I teraz rzecz sie dzieje w kosciele,czyli u podstaw tego w co wierzymy i w co wierza inni.Bog nakazuje wybaczac,wierzyc i sie laczyc (stad taniec ze sprawczynia swego cierpienia).Widac,ze probowalas,gdy wyciagnela do Ciebie reke.

I znow zmiana scenerii.Chlod,zima oznaczaja ochlodzenie sie stosunkow z ludzmi,jak rowniez zamrozenie wlasnych uczuc.Przeplynelas jak widac morze przyjazni,lecz Twoje rany emocjonalne nie pozwalaja Ci na zaufanie,mimo iz atmosfera zdaje sie przyjazna (woda byla ciepla).A wszystkie te madre zyciowe frazesy (wykladowca),ktore glosza uczeni w Twoim mniemaniu mozna puscic z dymem (wykladowca palil duzo papierosow)

Wydaje mi sie,ze jedyna osoba,ktorej ufasz w jakimkolwiek stopniu jest Twoj chlopak.Gdzies pomalu umiera w Tobie nadzieja w ludzi.Pomysl co mozesz zrobic,by zagoic emocjonalne rany.Czego Ci serdecznie zycze.

 

Pozdrawiam

Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

Pragniemy Cię poinformować, że nasza strona może dostosowywać treści do Twoich potrzeb. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.