Jump to content

Wróżba z fusów czyli z filiżanki wyczytane


Recommended Posts

  • Administrator
Ismer

Czego można dowiedzieć się z fusów od kawy czyli z filiżanki wyczytane :)

 

Choć znam ją od dawna jako astrologa, numerologa, tarocistkę, nie wiedziałam, że potrafi również i to – czytać z fusów.

Urodzona przed wojną w Sofii, w zamożnej kupieckiej rodzinie, wiedzę ezoteryczną najpierw zdobywała w codziennym życiu, jakby mimochodem. W przedwojennej Bułgarii wszelkie formy wróżbiarstwa, rzucanie uroków, zdejmowanie uroków, używanie amuletów i talizmanów, leczenie naturalnymi metodami czy modlitwą traktowane było jako coś oczywistego.

Rytuały uznawane gdzie indziej za magię czy zabobon, tam należały do codziennych praktyk. Obie babcie pani Donki potrafiły leczyć ludzi i zwierzęta, znały dziesiątki naturalnych metod uzdrawiania, setki codziennych magicznych rytuałów.

Babcia ze strony ojca postanowiła wprowadzić swoją wnuczkę w ten świat magii zaraz po urodzeniu. – Położna, zgodnie z tradycją, wykąpała mnie po przyjściu na świat w wodzie z winem – wspomina Donka Madej. – Następnie zawinęła w becik i wyszła. Wtedy do akcji wkroczyła moja babcia, która specjalnie przyjechała z dalekiej miejscowości, aby pomóc mamie w pierwszych dniach po porodzie. No i pomogła… Wyjęła mnie z becika i natarła całe moje ciałko solą. Jak kawał mięsa – nasypała soli i między nogi, i pod pachy, i na koniec… do ust. Do ust – abym nie plotkowała i uważała na to, co mówię. Pod pachy – żebym się nie pociła, na całe ciało – abym wiedziała, że życie nie jest słodkie… To był rytuał, a więc wszystko miało czemuś służyć. Jak każdy zdrowy noworodek, zaczęłam krzyczeć wniebogłosy, a wraz ze mną zaczęła krzyczeć moja mama, która jeszcze leżała w łóżku po porodzie. Usłyszała nasz krzyk położna i wróciła. Jeszcze raz mnie wykąpała, wyczyściła usta, posiedziała parę godzin i zagroziła babci, że gdy jeszcze raz coś tak niemądrego zrobi, to wezwie policję.

 

Czytanie z fusów należało w rodzinnym domu pani Donki do codziennych praktyk.

Koło godziny siedemnastej zasiadało się do podwieczorka. Ponieważ było wiadomo, że po wypiciu kawy każdy będzie sobie wróżył z fusów, gospodyni od razu przygotowywała napój w odpowiedni sposób.

Kawa do wróżenia musi być zmielona bardzo drobno, "na mąkę".

Służą do tego specjalne młynki, które w Turcji czy Bułgarii znajdziesz w każdym domu.

Dla każdej osoby kawa musi być parzona osobno i posłodzona już podczas zaparzania, aby nie mieszać potem łyżeczką w filiżance.

Filiżankę trzeba dobrać bardzo starannie: musi być biała, o równych brzegach, z uszkiem niewystającym powyżej górnej krawędzi. Boki filiżanki nie powinny stykać się z jej dnem pod kątem prostym, lecz być spadziste, aby kawowe fusy spływały stopniowo i łagodnie.

– W Turcji i Bułgarii są specjalne filiżanki do tego celu, mam taką jedną oryginalną – mówi Donka Madej, wyjmując z kredensu małą białą czarkę bez uszka. – To turecka, bo w Turcji piją kawę w czarkach bez uszek, a w Bułgarii – w filiżankach z uszkami.

 

Przystępujemy do rytuału.

Pani Donka zaparza kawę w białych filiżankach. Ponieważ nie ma specjalnego młynka, więc zawsze prosi w delikatesach, by jej zmielili ziarenka najdrobniej jak to możliwe. I rzeczywiście, po wypiciu napoju na dnie filiżanki zostają fusy o konsystencji średnio gęstej śmietany.

Mam teraz nakryć filiżankę spodeczkiem i przytrzymywać go prawą ręką, zaś lewą chwycić filiżankę za uszko i zakręcić kilka razy w powietrzu w kierunku do siebie.

Następnie szybko odwrócić do góry dnem i postawić na stole na spodeczku.

Rozmawiamy, śmiejemy się, żartujemy, w ogóle nie patrząc na filiżankę. To bardzo ważne, by atmosfera przy stole była relaksująca, przyjemna i aby czytanie z fusów odbywało się niejako przy okazji. Nie patrzymy na zegarki, nie ponaglamy, nie stawiamy żadnych pytań. To przecież nie wróżba, lecz podglądanie, w jakiej sytuacji jest aktualnie dana osoba, a może raczej jej dusza… Ile wypatrzymy w tych fusach, tyle będziemy wiedziały.

Po kilkunastu minutach przekładamy filiżankę (wciąż dnem do góry) ze spodka na papierową serwetkę, żeby ociekła. Wtedy pani Donka „czyta” spodek. Malowidło z kawy, które się tam uformowało oznacza przeszłość. Na moim spodku, z kałuży rozwodnionych fusów, wyrasta zwarta, twarda górka. – Ma pani za sobą jakiś poważny problem – wyjaśnia Donka Madej, przyglądając się uważnie fusom na moim spodku.

 

Nie ma tu sztywnych zasad interpretacyjnych, za to ogromnie ważna jest intuicja i wyobraźnia.

Dlatego Donka już jako mała dziewczynka polubiła ten rytuał. Bo dziecko ma przecież wspaniałą, nieograniczoną wyobraźnię.

– Z fusów należy czytać tak, jak z płynących po niebie chmur – tłumaczy.

– Wiatr przemienia jeden postrzępiony obraz w drugi, jakiś brodaty dziadek przemienia się w konia, a potem koń wyciąga przednie kopyta do skoku i już mamy brylantową kolię…

Fusy układają się w kontury roślin, zwierząt, państw czy kontynentów.

Jeśli coś na przykład kojarzy się z drzewem, to trzeba sprawdzić, czy ma mocny pień, mocną koronę, jak jest rozgałęzione…

Jeśli pojawi się zwierzątko, to trzeba przyjrzeć się, czy jest zdrowe, silne, łagodne, czy przeciwnie – wątłe, nieprzyjazne.

Czyta się nie tylko plamy, ale także puste przestrzenie.

Pierwsze spojrzenie w głąb filiżanki daje odpowiedź na pytanie o stan psychiczny danej osoby. Sygnałem ostrzegawczym jest taki obraz, gdy wszystkie fusy ściekły na spodek, zostawiając całkiem białe ścianki filiżanki – to informacja o wielkim smutku, a nawet skłonnościach depresyjnych.

Właściwie wróżenie zaczyna się od momentu parzenia kawy. Parzy się ją, jak wspomniałam dla każdej osoby oddzielnie, na bardzo małym ogniu i obserwuje zachowanie powstającej na powierzchni pianki.

Po przelaniu kawy z tygielka do filiżanki, ta pianka czasem trzyma się długo i jest puszysta, gęsta, trwała, a w czasem jest wątła, rzadka i szybko zanika.

– A ta pianka – uśmiecha się mistrzyni – to są nasze zyski.

– Człowiek, który ma na powierzchni kawy mocną piankę, może spać spokojnie. Nie poniesie w najbliższym czasie strat, nikt go nie okradnie, będzie mu się dobrze wiodło.

Ten, któremu pianka szybko zanika, powinien się poważnie zastanowić, czy nie podjął ostatnio błędnej decyzji majątkowej, nie podpisał niekorzystnej umowy, nie wdepnął w zły interes, nie zaufał niegodnej osobie; jego pieniądze, dom, dobytek są w jakiś sposób zagrożone.

 

W czasach, gdy pracowała zawodowo jako reżyser, Donka Madej nie mówiła nikomu o tych osobliwych umiejętnościach.

Sporadycznie czytywała z fusów tylko znajomym. Na przykład pewnej kobiecie, której córka wkrótce miała wyjść za mąż i której przyszły zięć jakoś nie przypadł do gustu.

W filiżance po kawie, którą wypiła ta kobieta, pani Donka ujrzała sylwetkę panny młodej i ślubny welon opasujący cały brzeg filiżanki. Ciemnobrązowy, mocno przyklejony do porcelanowych ścianek szlaczek nie pozostawiał wątpliwości, jak bardzo ta dziewczyna pragnie ślubu, jak jej zależy na tym mężczyźnie… Jemu także na niej zależało, ale z całkiem innego powodu. Dziwną postać namalowały fusy na końcu welonu: człowiek na wózku inwalidzkim.

Okazało się, że córka tej kobiety jest weterynarzem, ma własny gabinet, grono stałych klientów i świetne dochody. I ta dziewczyna zakochała się na zabój w chłopaku bez wykształcenia, który nigdzie nie pracuje, nic nie robi i żyje z renty tatusia inwalidy poruszającego się na wózku…

Tyle "powiedziały" fusy.

Bo one nie udzielają rad, nie ostrzegają, po prostu pokazują obraz tego, co aktualnie najmocniej rzutuje na nasz los, poddają temat pod rozwagę, każą się porządnie zastanowić nad decyzjami.

Koleżance pochodzącej z arystokratycznego rodu, która wraz z krewnymi przystąpiła do podnoszenia z ruin zamku po przodkach, wypatrzyła pani Donka, iż nie to jest ważne i cenne, co wybudują nad ziemią, ale to, co znajduje się pod… Okazało się, iż pod ziemią w okresie świetności zamku znajdował się kilkunastokilometrowy tunel prowadzący do sąsiedniej posiadłości. Prawdopodobnie odbywały się tam w XIX wieku jakieś tajne spotkania. Czy tunel nadal istnieje? Czy coś w nim zakopano? Kto i po co się tam spotykał – może to ważny temat dla historyków czy archeologów…

Wiele lat temu pewna znajoma dziennikarka wpadła powróżyć z fusów przed wyjazdem na urlop do USA. – Zaparzyłam kawę i struchlałam – wspomina Donka Madej. – Zobaczyłam osobno ręce, nogi, głowy, wszystko fruwało w powietrzu w jakimś wielkim chaosie. Sama się przestraszyłam tego obrazka, bo do niczego nie był podobny. Ale szybko się wszystko wyjaśniło. Ta dziennikarka pojechała z rodziną do Nowego Jorku dwa dni przed atakiem na wieże WTC. Na szczęście nic im się nie stało.

 

W mojej filiżance zostaje grudka kawy podobna do tej, która była na spodeczku.

– Ma pani jedno zmartwienie za sobą, ale jeszcze nie wszystko załatwione, jeszcze coś przykrego przed panią – komentuje pani Donka, studiując długo wnętrze mojej filiżanki. – Ale proszę się nie martwić, połowa dna jest jaśniutka, więc potem będzie jasno i pięknie. Trzeba zwalczyć jeszcze tę jedną przeszkodę, a dalej czeka panią bardzo dobre życie…

Jestem tym obrazkiem z fusów absolutnie uszczęśliwiona.

 

źródło: fragment artykułu z miesięcznika Czwarty wymiar

Link to post
Share on other sites
  • Administrator
Ismer

Ma Ca zobaczyłaś coś :) ?

 

O wróżbach z fusów właściwie niewiele wiadomo, więcej jest chicholenia się na ten temat niż opisów, zresztą to jest tak bardzo indywidualne, że opisy przy tym są mało znaczące. Tu każdy orze tak jak umie i jak może ;)

 

Co prawda ja słyszałam od p. Donki o tym, ale nie przywiązywałam wagi do tej formy dywinacji, jednak jak odnalazłam ten artykuł to może i ja spróbuję...

Gorzej jednak z fusami, bo kawy nie pijam, a fusy muszą być własne, choć do ćwiczeń chyba wystarczą cudze ;)

Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

Pragniemy Cię poinformować, że nasza strona może dostosowywać treści do Twoich potrzeb. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.