Jump to content
Shoni

Pozbycie się demona ?

Recommended Posts

Shoni

Witam, jest we mnie archanioł Uriel i demon Astarot.. od dawna gadają w mojej głowie i się kłucą i narzekają na mnie .. da się ich jakoś pozbyć ?

 

mówią, że są moim sumieniem.. że są mną a ja nimi. Uriel jest jakiś zły (zachowanie). Nie wierze zbytnio w Boga, chcąc pomodlić się do Anioła Stróża, Uriel mnie wyśmiał mówiąc, że gówno mi to da bo on ma wyjebane na moje prośby.. i że żadnymi zabawkami ich nie wygonie ..

Edited by Shoni

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czarny

Skąd wiesz, że to ten "demon"?

Skąd wiesz, że to Uriel? Sporo "demonów" podszywa się pod "anioły".

Pogadanka z księdzem zaskutkuje tylko modlitwą, a sama mówisz, że nie wierzysz w boga.

I pamiętaj, że Twój Anioł Stróż/Duch Opiekuńczy jest zawsze z Tobą i zawsze Ci pomoże.

 

Dobrze byłoby na początek skonsultować sie z psychiatrą.

Edited by Czarny

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nereida

Dokładnie, tak jak mówi Czarny, demony mogą się podszywać pod te dobre istoty, również anioły. A one nie opętują człowieka.

Skoro nie wierzysz w istnienie Boga, to na jakiej podstawie wierzysz w istnienie aniołów?

Anioł Stróż w tym przypadku niewiele może zdziałać, bo najprawdopodobniej potrzebny jest egzorcyzm.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Patryk8

wiesz co? To na 100% nie jest Uriel! Może siedzą w Tobie dwa demony. Nie wiem czy to cos da, ale wieczorem pomodlę się za Ciebie, bo nic więcej zrobić nie mogę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kardec

Witaj,

 

Tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak demony. To po prostu Duchy, takie same jak my, z tym że pragnące z jakiegoś powodu wyrządzić nam zło. Najczęściej męczą nas w dwóch sytuacjach: (1) gdy mamy bardzo rozwinięte zdolności medialne, czyli kiedy mamy dużą łatwość w nawiązywaniu kontaktów z zaświatami, a jednocześnie niewiele wiemy o tym, w jaki sposób zdolności te wykorzystać z pożytkiem dla innych; (2) gdy sami wyrażamy zgodę na to, by Duchy te nas sobie podporządkowały - czasem czynimy to, by uzyskać jakieś tymczasowe korzyści.

 

Moja rada jest następująca - w wielu przypadkach zresztą doskonale się sprawdziła:

 

1) zacznij czytać na temat spirytyzmu, zwłaszcza dzieła Allana Kardeca takie jak "Księga Duchów", czy "Księga Mediów"; jeżeli nie masz dostępu do tych książek, polecam skrót zasad spirytystycznych, który znaleźć możesz tutaj: Spirytyzm w najprostszym ujęciu. Gdy zrozumiesz lepiej zasady rządzące światem duchów, a także sposób w jaki przebiega komunikacja między nami a Duchami, z pewnością lepiej zrozumiesz swoją sytuację.

 

2) pomódl się do swojego duchowego opiekuna; gdy szczerze poprosisz go o pomoc, z pewnością jej Ci udzieli. Postaram się również z mojej strony wesprzeć Cię modlitwą.

 

3) może to głupie, ale traktuj te męczące Cię Duchy z sympatią... najczęściej Duchy niższe rozpoczynają swoje "harce", gdy się ich boimy... pokaż im, że ich obecność Ci nie przeszkadza, a w wielu przypadkach Cię opuszczą.

 

Gdyby i to nie poskutkowało, daj mi znać. Może wspólnie będziemy w stanie temu zaradzić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nereida

Zawsze uważałam, że to, co się nazywa 'demonem', to nic innego jak po prostu zły duch.

Tak czy siak, nazewnictwo tutaj nie gra większej roli. Żaden archanioł czy anioł nie może Cię opętać. Opętanie wiąże się z pobieraniem energii. A one nie potrzebują jej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
Witam, jest we mnie archanioł Uriel i demon Astarot.. od dawna gadają w mojej głowie i się kłucą i narzekają na mnie .. da się ich jakoś pozbyć ?

 

Przede wszystkim nie jest/nie są one w Tobie, bo wtedy raczej nie napisałbyś tego postu, a na pewno nie w ten sposób.

Być może jesteś nawiedzany przez jakieś istoty duchowe i moim zdaniem jesteś w stanie sam to załatwić modlitwą.

Powinieneś świadomie i zdecydowanie się im przeciwstawić.

Są modlitwy, które są tzw. małymi egzorcyzmami, z praktyki wiem że pomagają. Pozostaje jeszcze kwestia Twojej wiary.

 

Skoro uznajesz istnienie demonów, to nie rozumiem jaki jest u Ciebie problem z uznaniem istnienia Boga?

Ale o tym proponuje porozmawiać na gg.

 

Nie wierze zbytnio w Boga, chcąc pomodlić się do Anioła Stróża, Uriel mnie wyśmiał mówiąc, że gówno mi to da bo on ma wyjebane na moje prośby.. i że żadnymi zabawkami ich nie wygonie ..

Jeżeli nie wierzysz zbytnio w Boga, to sam blokujesz skuteczność swojej modlitwy. Modlitwa jest skuteczna, gdy wypływa z wnętrza człowieka, z jego duszy, czyli odmawiana jest z wiarą.

 

A ten tekst lub podobny "jak trwoga, to do Boga" jest ich starą sztuczką, którą dość łatwo zniechęcają i załamują osoby niezdecydowane, o niezbyt silnej wierze.

Przede wszystkim musisz przeciwstawić się zwątpieniu. Wiara, nadzieja, miłość - to bardzo potężna broń.

Wiesz czego chcesz i tu potrzebna jest Twoja konsekwencja w działaniu.

Praca nad sobą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
...Nie wiem czy to cos da, ale wieczorem pomodlę się za Ciebie, bo nic więcej zrobić nie mogę.

Patryku, nie zaczynaj modlitwy, jeżeli nie wierzysz w jej sens, szkoda czasu.

 

Ale jeżeli jest w Tobie wiara i Twoja prośba o pomoc dla Shoniego będzie szczera, to da więcej niż możesz przypuszczać :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomek003

Jeżeli to Uriel i "Astarot" to jakim cudem w ogóle ty jeszcze żyjesz? Skoro wszedł w ciebie kielich gniewu Bożego, i demon zła, gniewu itp. to powinieneś mieć załamanie nerwowe co najmniej 10x. To na pewno są duchy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czarny

Wiara, wiara, wiara...

Shoni, nie musisz wierzyć w boga. Wystarczy, że uwierzysz w siebie. To jest równie silna wiara, jeśli nie potężniejsza.

Ja rozumiem, że możesz wierzyć w Anioły i Demony, a nie wierzyć w boga. Też miałem taki okres w życiu.

Van ma racje. Archanioł i taki demon w jednym ciele.. uuu

Jednak coś się do Ciebie uczepiło.

Dlatego powtórze pytanie: Skąd wiesz, że to właśnie oni?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nereida

Geeez... ludzie! To nie może być prawdziwy Archanioł Uriel. Czy wyście na głowę upadli??

To są najpewniej duchy, one często kłamią jak najęte, zwłaszcza, gdy mają złe zamiary.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomek003

Gdyby to był prawdziwy demon, doszło by do demonicznego opętania, nie przeżyłbyś dłużej niż kilku minut, tym bardziej z "nim", a gdyby to był Archanioł Uriel, cierpiałbyś katorgi duchowe, tzw. ziemska pokuta.

 

Ale wracając do tematu, możesz zapalić świecę, pomodlić się, albo zrobić cokolwiek w ten kierunek, potem grzecznościowo poprosić duchy aby odeszły, jak odejdą, świeca zgaśnie, a jak nie odejdą, wtedy mówisz coś w rodzaju: "ja was wypędzam, istoty astralne, zbłąkane dusze, odganiam was z tego miejsca w imię ble ble ble...". Musisz stać przy otwartym oknie, a gdyby duchy zaatakowały, wyobrazić sobie do o koła ciebie czarno - fioletowy ogień, że stoisz w kręgu z ów ognia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Beoran
grzecznościowo poprosić

 

z tym proszeniem daleko się nie zajedzie, na ogień odpowiedz ogniem, gniewem gniewem lecz zachowaj umiar i opanowanie, by cię nie poniosło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomek003

Fakt... ale każdy może inaczej interpretować to słowo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Shoni

one tylko gadają w mojej głowie i wyznaczają mi drogę (wybierają) którą mam iść, nie chcą powiedzieć dokąd, ale mówią, że to dobra droga. A znam ich po imieniach i głosach nie wiem jak wyglądają wiem, że Uriel i Astarot.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nereida

A co konkretnie mówią o tych drogach?

Share this post


Link to post
Share on other sites
kardec
Jeżeli to Uriel i "Astarot" to jakim cudem w ogóle ty jeszcze żyjesz? Skoro wszedł w ciebie kielich gniewu Bożego, i demon zła, gniewu itp. to powinieneś mieć załamanie nerwowe co najmniej 10x. To na pewno są duchy.

 

Duchy używają różnych imion, którym nie należy przypisywać zbyt wielkiej wagi. Jeśli ja napiszę, że nazywam się Adam Słodowy, to czy mi uwierzysz? Oczywiście, że nie... A nawet jeśli byłby Adamem Słodowym, Janem Nowakiem, Krzysztofem Kolumbem, to i tak nie jest to istotne. Ważne jest co te Duchy przekazują. Jedynie po ich słowach poznamy kim są i jakie mają intencje.

 

Kontakt z Duchami można porównać do kontaktu przez internet. Często nicki w stylu: "demon zła" wybierają zakompleksione nastolatki, które chcą się dowartościować... Podobnie jest z Duchami. Powiem nawet więcej, czym groźniejsze imiona przyjmują, tym mniej musimy się ich bać.

 

Nawet jeśli ktoś Ci mówi o tym, że modlitwa, w której powodzenie nie wierzysz, nie zda egzaminu, wydaje mi się, że warto spróbować. Po prostu zwróć się o pomoc do Twojego duchowego opiekuna. Nawet jeśli wydaje Ci się kompletną bzdurą to, że taki duchowy opiekun miałby istnieć, nic nie stracisz. Jeśli kontaktują się z Tobą Duchy niższe, dlaczego nie spróbować kontaktu z Duchami wyższymi? Dlaczego miałaby istnieć możliwość komunikowania się tylko z tymi złymi?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Beoran
Powiem nawet więcej, czym groźniejsze imiona przyjmują, tym mniej musimy się ich bać.

 

Wybacz, ale się nie zgodzę, nie zawsze tak jest, czasem przyjdzie właściciel swojego imienia, czasem istota podająca się za nią, różnie bywa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kardec
Wybacz, ale się nie zgodzę, nie zawsze tak jest, czasem przyjdzie właściciel swojego imienia, czasem istota podająca się za nią, różnie bywa.

 

Chodzi o to, że jeżeli rzeczywiście przyjmiemy istnienie jakichś potężnych, złych istot, które mają określone imiona, w co akurat wątpię, nie wydaje mi się, by "uczepiały" się one zupełnie przypadkowych osób. Weźmy ziemski przykład, najwięksi tyrani wydawali zawsze rozkazy, by mordować innych, sami przecież nie fatygowali się, by to robić.

 

Podobnie jest z Duchami. Szansa, że ktoś, kto powie Ci, że nazywa się "Lucyfer" rzeczywiście jest biblijnym Lucyferem jest żadna. No ale przecież Duch nie powie Ci, że za życia nazywał się Alojzy Bąbel, bo wtedy będziesz się śmiać, a nie bać. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Shoni

powiedzieli mi, że tak się nazywają.. a o drogach nic nie chcą mi powiedzieć mówią jedynie, że jest dobra żebym nią szedł..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nereida

Nie sugeruj się imionami. Nie ufaj im. Uwierz, że nie jesteś sam i módl się.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Patryk8

Przepraszam, że pytam, ale co Ty robiłeś, że się uwzięły tak na Ciebie?

I dobra rada: módl się, módl się, a na dodatek módl się. Modlitwa ma ogromną moc, pod warunkiem, że jest szczera.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomek003

Patryk, to co go nęka to jeszcze nie jest prześladowanie... Ale nie robię już offtopu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Beoran

A może tak: (uwaga nowa teoria) :P

 

te duchy podają takie a nie inne imiona, chociaż mogły nazywać się zupełnie inaczej, ponieważ spełniają wolę "szefa", zrzucają na niego winę, podają kto je wysłał.. to by miało sens

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nereida

Beoran, jedno nie wyklucza drugiego. W sensie, że obie teorie, które tutaj zostały wysnute, mogą chcieć mieć swoje zastosowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest User2

Co zrobiłeś (od tych kilkunastu postów różnych osób i dni) by się pozbyć omawianego problemu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest User2

Beoran z mojej perspektywy to nie ma sensu. Gdyby wypełniały wolę Książąt mroku to by mówiły:

 

1) swoją godność,

2) godność z którego polecenia dokonują omawianego czynu/czynów.

 

Więc wydaje mi się, że raczej dochodzi do tego o czym ktoś już napomknął. A mianowicie: "mały piesek chce się poszczycić imieniem znanego psa".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Beoran

Biorąc pod uwagę religię KK- piekło jest stanem wiecznego potępienia i nienawiści; gdybyś był w (stanie) piekła, bo piekło to nie miejsce (z nauk mojej pani od religii :PP), to czy byś dokładał drewna do pieca, wypełniając wolę "szefa", by czynić zło? Te duchy w ten sposób zrzucają winę na swoich władców.

 

Nie zaprzeczam teorii o piesku, bo choć nasze toki rozumowania są inne, w praktyce może okazać się, że obydwoje mamy rację. Ci którzy porzucili nadzieję- mały piesek; cierpiący, bo miał wybór, a wybrał źle- duch w mojej teorii.

To tj. osoba, która pogodzi się ze swoim stanem i będzie w niego brnęła, i osoba która wie w jakim jest stanie i mimo wszystko nie chce iść w niego dalej

Share this post


Link to post
Share on other sites
aneta9560

ksiądz ci na pewno pomoże

Share this post


Link to post
Share on other sites
26487_1543264626

Zależy jaki ksiądz, a nie zdarza ię często właściwy ksiądz do takich rzeczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mag Magik V

Egzorcysta... A jeżeli to nic nie da to skieruj się na nauki buddyjskie oni pomagają wyciszyć swój umysł... w żadnej chwili nie daj się im w jaki kolwiek sposób wyprowazić z równowagi. Może się to skończyć wizytą w szpitalu psychiatrycznym... i zacznij wieżyć ostro w Boga tylko on ma tyle siły by pokonać coś co nie może być pokonane ludzką ręką...

Zawsze możesz poprosić mnie o pomoc.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest User2

Nie przesadzaj. Anioły mają siłę do pokonania "demonów". Nie zwalaj wszystkich spraw na Najwyższego. Zresztą kto jak nie Anioły Światła stłumiły Bunt Upadłych Aniołów i wygnały ich z nieba?

Edited by User2

Share this post


Link to post
Share on other sites
irek770801

hmmmm???nitrozepam pomaga 2 razy dziennie po 1 tabletce,ale po co trojkaty sa chyba teraz w modzie???w palestynie to zapewne juz bys sie obwiesil granatami.tak na powaznie to po co wierzysz w glupoty skoro ci to przeszkadza w zyciu,zlikwiduj przyczyne a nie bedzie skutku(moze sie skonczyc na sweterku z dlugimi rekawkami)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mag Magik V

Aoimizu mi chodzi o to że tylko istoty niebiańskie(bo nie ma takiej ziemskiej siły) mogą pokonać demony. Tak anioł stłumił bunt... ale anioły są tworzone przez Boga Ojca. Możesz też chłopcze prubować zasięgnąć rady od szamanów, lub szukać pomocy w innych bustwach... czego nie radze bo w przykazaniach jest mowa :

Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.

Jahwe powiedział nam w tym że ze wszystkimi problemami mozemy się kierować do niego. nie musimy myśleć, że samotni jesteśmy w tej walce. Jeżeli wierzysz to się pomudl. Bo każdy człowiek jest warty mszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
San-Ki

To Anioły są stworzone przez Boga?... fajnie ja też bym chciał. Zdaje się Ludzie też są przez niego tworzeni. Wiele osób wierzy, że siedzi w każdym z nas pierwiastek Boga, więc może jeśli ktoś (egzorcysta) umie korzystać z tego poprzez mocną modlitwę nad opętanym to dlaczego miało by nie zadziałać?

 

Gdzie kto powiedział że szamanizm czy cokolwiek innego to jest odstęsptwo od wiaty w Boga? Ten szaman gada z tymi samymi duchami co stworzy Bóg, korzysta z tej samej energii co dał światu Bóg, widzi tylko to co Bóg stworzył. To, że zajmuje się tym inaczej i widzi więcej niż przeciętny Ksiądz to jeszcze nic nie znaczy.... Mi tam jakoś udaje się pogodzić, demonologie, korzystanie z energii i inne dziwne rzeczy z wiarą w Boga.

 

A co do problemu który jest głównym tematem, to opis zachowania tego demona pasuje mi do jednego. Tylko nie jestem pewien czy jest sens rozkminiać tak bardzo ten problem bo sam zainteresowany się praktycznie nie pokazuje i nie mówi nawet co się z nim dzieje albo co zrobił i co to sprawiło.... samo gdybanie bez tych inf. staje się bez sensu.

 

I nie zawsze jest tak, że jak przyjdzie ktoś już wysoki jak Astaroth to musi kogoś zniszczyć i zgnoić na starcie do cna... zastanówcie się sami. Skoro tak bardzo lubi zadawać cierpienie i nic innego nie robi tylko wszystkich wkoło gnębi (wasza teoria) to jaki sens zgnoić kogoś odrazu? czym by się wtedy bawił? Jak Kupisz rower górski i będziesz na nim szaleć tak, że rozwalisz po 2 dniach, to nici z frajdy.... No w każdym bądź razie moim zdaniem to nie Astaroth. To nie w jego stylu takie teksty. Uriela w ogóle wykluczam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

tak to jest ile powstało wierzeń tyle religii ,a ilu fanatyków tyle na przestrzeni dziejów konflikttów na tle religijnym ,przecież BÓG jest jeden dla wszystkich choć dla każdego ma inną nazwę i formę ,człowiekowi świadomemu nie przeszkadza pogodzenie wiary w BOGA,medytacji,nauki,demonologii czy stawianie tarota . Gdy umysl spi budza sie demony... -----------------------------------------------

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nereida

Anioły są tworzone przez Boga, tak jak wszystko inne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
26487_1543264626

moim zdaniem wszystkie religie mówią o tym samy tylko w inny sposób. Tyle

A co do tego, kto to, to przyłączam się do San-Kiego: Astaroth nie pasuje a Uriel raczej się nie znęca. Tyle

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

wszystkie religie mówią owszem o tym samym ,ale nie w inny sposób ,lecz każdy człowiek rozumie przekaz religijny inaczej ,albowiem nie każdy tak samo wszystko rozumie,że przytoczę ,niedawno czytałem na necie niepamiętam gdzie ,człowiek pierwotny nie potrafił zrozumieć logicznie niektórych zjawisk ,więc pozostało mu tylko wierzyć i tak różne wierzenia z biegiem lat przekształciły się w religie z tych powstało z 5 głównych ,reszta wierzeń otrzymała miano sekt .

__________________________________________________________________

 

mistrz zapytał pewnego dnia swego ucznia,gdy ten przeczytał książkę "rozumiesz słowa cz sens ? "

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
...człowiekowi świadomemu nie przeszkadza pogodzenie wiary w BOGA,medytacji,nauki,demonologii czy stawianie tarota...

 

Dobrze to ująłeś: człowiekowi to nie przeszkadza.

 

Dodałeś: świadomemu.

 

Pytanie: świadomemu czego?

 

Celu do którego dąży?

 

Pytanie: czy obrał właściwą drogę?

 

Jeżeli sam sobie wyznacza prawa, przyjmuje to, co jest dla niego w danej chwili wygodniejsze, to wygląda na to, że sam sobie jest bogiem.

 

Jeżeli nasza droga prowadzi do Boga, to dokąd prowadzi droga takiego człowieka?

Share this post


Link to post
Share on other sites
San-Ki

Przez bycie świadomym nie miałem na myśli jakiejś drogi i tego czy sam zapatruje na siebie jako na boga. Chodzi o to czy jest świadomy świata ezoterycznego, astralnego, możliwości kontroli energii i posługiwania się nią a zarazem czy jest świadomy tego, że jest to wszystko w świece stworzonym przez Boga. Mając kontakt z duchami i mając kontakt i możliwość poznania świata pozacielesnego, uświadomić sobie, że istnieją inne wartości w życiu, takie które możemy zabrać ze sobą po śmierci. Dzięki temu nauczać czy nakierowywać innych i zwracać im uwagę, że kiedyś umrą, oczym dzisiaj ludzie zapominają.

 

Czy ktoś taki obrał właściwą drogę? kwestia względna. Tobie może ona nie pasuje. Ty może dążysz do Boga. Pamiętaj, że nie każdemu na niebie i Bogu zależy. Sądzę, że każdy kot czuje się dobrze w drodze którą sobie obrał, to już obrał dobrą.

 

Powiedział bym, że w tym momencie to off top. Niestety dla mnie temat upadł z brakiem zainteresowanego...

Share this post


Link to post
Share on other sites
lucek230

A teraz cos sprawdze Shoni prosze opowiedz mi twoją ostanią rozmowę z tymi głosami są to częste napady ? coś jeszcze dziwnego zauważyłeś ostatnio może ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

nauczmy się wsłuchiwać w siebie bo w głębi nas mieszka BÓG ,i odkrywamy że również wszędzie na zewnątrz jest jako najwyższy byt duchowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah

Masza rację San-Ki, świadomość realnego istnienia świata duchowego, czy też pozacielesnego, jak to zgrabnie ująłeś, możliwości kontaktu z nim jest podstawą do wyjścia poza życie doczesne.

Umożliwia poznanie nowych wartości, rozwój.

 

Ale w tym poznaniu należy zachować dużą ostrożność, jeżeli poszukiwania prowadzi się na własną rękę, wg reguł stworzonych przez siebie. Można wtedy bardzo łatwo dać się omamić ułudzie. Złudzeniu, że coś się osiągnęło, czymś się włada, a w rzeczywistości ogląda się przedstawienie, spektakl dla jednego widza, który ma zająć jego świadomość, aby dał się swobodnie prowadzić na sznurku. W naturze większości ludzi leży dążenie do władzy, chęć bycia lepszym od innych i dlatego zapatrzony w siebie człowiek bardzo łatwo uwierzy w owe pozory sukcesu. Popatrz jak łatwo podpuścić wielu polityków, ludzi którzy uważają siebie za sprytnych, przebiegłych, za tych którzy znaleźli sposób jak przechytrzyć innych.

 

Pamiętaj, że nie każdemu na niebie i Bogu zależy

Pamiętam :)

Każdy z nas ma wolną wolę i w związku z tym wolny wybór.

Ale są tacy, którym zależy na właśnie tej drodze, tylko zagubili się w tej całej papce informacyjnej. Skutek może być taki, że sobie ową drogę mogą co najmniej skomplikować, a w skrajnych przypadkach pójść w zupełnie przeciwnym kierunku. Wyobraź sobie ich zdziwienie i dramat, gdy czas przestanie istnieć.

 

Powiedział bym, że w tym momencie to off top. Niestety dla mnie temat upadł z brakiem zainteresowanego...

Masz rację off top, ale jeżeli nikt się nie sprzeciwi, to jest to dobre miejsce również do takiej rozmowy :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

tak szczerze się z tym zgadzam ,że przy poznawaniu świata energetycznego ,duchowego i astralnego trzeba być ostrożnym -jeżeli człowiek na własną rękę to wszystko bada, mogą wystąpić problemy wewnętrzne lub przykre stany psychiczne i człowiek może ulec iluzji własnej wszechmocy ,poniewarz umysł człowieka ma taką naturę . ______________________________________________________

"gdy umysł śpi budzą się demony"

Share this post


Link to post
Share on other sites
26487_1543264626

We wszystkim, co robimy trzeba się stosować do zasad bhp innych dla każdej rzeczy. Z ezoteryką jest jak ze sportami ekstremalnymi. Tutaj zasad i ostrożności potrzeba więcej, ale i tak pozostaje mniejsze lub większe ryzyko.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Oczywiście ,dokładnie to miałem na myśli ,ale przedstawiłem to w innej formie ,ponieważ nie każdy wszystko tak samo rozumie ,oto np 12 powszechnych zasad w życiu każdego człowieka : 1 Każdy w swej inności jest potrzebny

2 Każda istota w grupie ma pozostać sobą

3 Każdy ma prawo wyrażać myśli i uczucia

4 Każdy ma prawo do pracy

5 Każdy ma prawo do wolności

 

6 Każda istota ma prawo do rodziny i piękna

7 każdy ma prawo do poznania duchowego

8 każdy ma prawo do wymiany energii

9 każdy ma prawo kochać

10 Każdy ma prawo zmieniać siebie i ewoluować

11 Każdy ma prawo osiągnąć mistrzowskie poznanie żródła w sobie samym

12 Każdy ma prawo do samodzielnego tworzenia .

Share this post


Link to post
Share on other sites
irek770801
Oczywiście ,dokładnie to miałem na myśli ,ale przedstawiłem to w innej formie ,ponieważ nie każdy wszystko tak samo rozumie ,oto np 12 powszechnych zasad w życiu każdego człowieka : 1 Każdy w swej inności jest potrzebny

2 Każda istota w grupie ma pozostać sobą

3 Każdy ma prawo wyrażać myśli i uczucia

4 Każdy ma prawo do pracy

5 Każdy ma prawo do wolności

 

6 Każda istota ma prawo do rodziny i piękna

7 każdy ma prawo do poznania duchowego

8 każdy ma prawo do wymiany energii

9 każdy ma prawo kochać

10 Każdy ma prawo zmieniać siebie i ewoluować

11 Każdy ma prawo osiągnąć mistrzowskie poznanie żródła w sobie samym

12 Każdy ma prawo do samodzielnego tworzenia .

???powszechnych???cos tekiego????niezle sie usmialem po przeczytaniu tych "powszechnych"zasad ale absolutnie nie krytykuje,bardzo bym jednak chcial uzyskac wiecej info o zasadzie nr 10.bo nie bardzo mi wychodzi"image"chyba ze cos innego mialem na mysli bo "nie kazdy przeciez wszystko tak samo rozumie"***?????????dziekuje! ps.dodam jeszcze 13-ta zasade ,kazdy ma prawo do pozbycia sie demona podczas higieny porannej wkladajac glowe pod zimna wode!!! GWARTANTUJE!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites
lucek230

irek Brawo wreszcie jakaś racjonalnie mysląca osoba chłopoczyna nabawił sie schizofrenii a nie demon go opetał powinien iść do psychiatry ten przepisze mu leki i po leczeniu gwarantuje brak demonów a tu go jeszcze utwierdzają że tak to demon ładnie chłopak potrzebuje leczenia puki nie jest za późno

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit
???powszechnych???cos tekiego????niezle sie usmialem po przeczytaniu tych "powszechnych"zasad ale absolutnie nie krytykuje,bardzo bym jednak chcial uzyskac wiecej info o zasadzie nr 10.bo nie bardzo mi wychodzi"image"chyba ze cos innego mialem na mysli bo "nie kazdy przeciez wszystko tak samo rozumie"***?????????dziekuje! ps.dodam jeszcze 13-ta zasade ,kazdy ma prawo do pozbycia sie demona podczas higieny porannej wkladajac glowe pod zimna wode!!! GWARTANTUJE!!!

 

tak śmiech to zdrowie i o to chodziło jednych to rozbawi innych zastanowi a jeszcze inny z tym pomedytuje ,chętnie rozwinę zasadę 10 której dopełnienie m jest zasada 11 ,chodzi też o zmianę swojego charakteru,wizerunku ,człowiek ma prawo do błędów tylko głupiec się nie myli ,a ten ostatni punkt niezły ,ha,ha , każdy ma prawo do własnych fantazji ,a zainteresowanym powiem że to były tylko cytaty z książki ,kturej treść miała służyć właśnie jak śmiechoterapia ,polecam książkę "dojrzałość "-OSHO

książka wyjaśnia co to znaczy ewoluować ,a nie być zmanipulowanym przez otoczenie.

Edited by Pit

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit
irek Brawo wreszcie jakaś racjonalnie mysląca osoba chłopoczyna nabawił sie schizofrenii a nie demon go opetał powinien iść do psychiatry ten przepisze mu leki i po leczeniu gwarantuje brak demonów a tu go jeszcze utwierdzają że tak to demon ładnie chłopak potrzebuje leczenia puki nie jest za późno

 

wiesz dostrzegam tu niedojrzałość ,a schizofrenii nie mam ,nie mów o czymś o czym pojęcia nie masz ,jeśli to twoja fachowa opinia to mi opisz swoimi słowami co o niej wiesz,ja raczej dostrzegam ją tutaj jej zadadki ,to tyle racjonalny człowieku .

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
???powszechnych???cos tekiego????

Tak Irku770801, powszechny.

Jeżeli nie wiesz, co to określenie oznacza, to w skrócie: uniwersalny i niezależny od religii czy filozofii.

Twoja ironia w tym przypadku świadczy o Twojej niedojrzałości i blokadzie w odniesieniu do prawa naturalnego.

 

lucku230, Shoni w rzeczywistości ma lub miał kłopoty i nie wiem czy sobie z nimi poradził.

Masz rację opętany nie był, ale to z czym miał do czynienia nie nazwałabym schizofrenią.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Powiem też tak Daniel Goleman autor książki "inteligencja emocjonalna " napisał w swojej książce "medytujący umysł" cytuję -zdumiały mnie wschodnie techniki medytacji ,choć jestem psychologiem zachodu ,wschód wiele lat wcześniej wypracował sposoby radzenia sobie z problemami wewnętrznymi i przykrymi stanami psychicznymi ,toteż zachodnie psychologie są bezradne wobec ekstremalnych stanów psychicznych ,więc zgadzam się z przedmówcą , aby określić schizofrenię trzeba naprawdę fachowej wiedzy i doświadczenia w tym temacie . ps.mój znajomy cierpiał na schizofrenię ,w skrócie ,zmienia się cała osobowość i nie tylko.

Share this post


Link to post
Share on other sites
irek770801
Tak Irku770801, powszechny.

Jeżeli nie wiesz, co to określenie oznacza, to w skrócie: uniwersalny i niezależny od religii czy filozofii.

Twoja ironia w tym przypadku świadczy o Twojej niedojrzałości i blokadzie w odniesieniu do prawa naturalnego.

 

lucku230, Shoni w rzeczywistości ma lub miał kłopoty i nie wiem czy sobie z nimi poradził.

Masz rację opętany nie był, ale to z czym miał do czynienia nie nazwałabym schizofrenią.

 

nie no doprawdy pit z ta "smiecho terapia"to ma racje haaaa!!!normalnie wymiekam na tym temacie,spokojnie caliach staram sie ciebie zrozumiec?????nie mam zbyt czasu na "rozszyfrowanie"twego postu,nie no nie moge sie zebrac to chyba ta moja "blokada"----?????ok.juz sie wysmialem ze az poplakalem sie,nie caliach nie obraz sie BRON BOZE ,ale przeczytalas i nie zrozumialas ,domyslam sie BAA wiem napewno jaka byla przyczyna tak"OSTREJ"krytyki cyt(abys zrozumiala)"...swiadczy o twojej niedojrzalosci i blokadzie..."nie zdementowalas mojej wypowiedzi w tym poscie lecz mnie a to tylko dlatego ze jestem przeciw twojej religi.mniejsza o to ale doskonale wiesz o czym pisze.wiesz nie potrzebuje ludziom patrzec w oczy abym widzial ich serca.,-.,.,tak na marginesie czy uniwersalny*** olej moze byc powszechnie**** stosowany???

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah

Irku, wiem o czym piszesz, wiem doskonale.

 

A moja religia nie jest dla mnie przeszkodą w rozmowach na żaden temat, tu niestety znowu nie masz racji.

 

Niestety Twoja zbytnia pewność siebie, która jak widać łatwo Cię myli oraz ukrywanie się pod płaszczykiem wyśmiewania (co samo w sobie jest po prostu niegrzeczne wobec innych) nie świadczy dobrze o Twojej dojrzałości, czy wartość zdobytego przez Ciebie doświadczenia.

 

Z przykrością stwierdzam, że nie wnosisz do tego tematu nic nowego, czy wartościowego poza próbami prowokacji.

 

Chyba, że się mylę. Jeżeli tak to uprzejmie proszę wyprowadź mnie z tego błędu i przejdź do bardziej rzeczowej dyskusji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
irek770801
Irku, wiem o czym piszesz, wiem doskonale.

 

A moja religia nie jest dla mnie przeszkodą w rozmowach na żaden temat, tu niestety znowu nie masz racji.

 

Niestety Twoja zbytnia pewność siebie, która jak widać łatwo Cię myli oraz ukrywanie się pod płaszczykiem wyśmiewania (co samo w sobie jest po prostu niegrzeczne wobec innych) nie świadczy dobrze o Twojej dojrzałości, czy wartość zdobytego przez Ciebie doświadczenia.

 

Z przykrością stwierdzam, że nie wnosisz do tego tematu nic nowego, czy wartościowego poza próbami prowokacji.

 

Chyba, że się mylę. Jeżeli tak to uprzejmie proszę wyprowadź mnie z tego błędu i przejdź do bardziej rzeczowej dyskusji.

wiesz co kaliach nawet mnie nie znasz i juz zapadl wyrok!!!tak po prostu mnie ukamienowalas zrobilas to mimo ze masz rece zlozone ku modlitwie ,dlaczego ??nie wiem ,ale na pewno nie dla tego ze mam dobry humor.,nie po prostu nie nawidzisz mnie i z pewnoscia zasiadlabys w pierwszym rzedzie katow inkwizyncyjnychz,ale nie to jest za twym sztucznym cieplem przezemnie widziane ,,,wiesz ja kocham i szanuje ludzi i tych ktorych ty bys nawet ludzmi nie okreslila,KOCHAM i RoZUMIE i w przeciwienstwie do ciebie NIE KRYTYKUJE I NIE UBLIZAM i cyt."ze z pewnoscia cos do tego tematu w przeciwienstwie moge wniesc ,bo

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Ja tak myślę ,że wiara w Boga (byt transcendentny)to pewność istnienia BOGA we mnie jak i na zewnątrz ,i nie jest ważne jakie kto ma wyznanie ,jest tolerancyjny dla wszystkich wyznań.

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
wiesz co kaliach nawet mnie nie znasz i juz zapadl wyrok!!!tak po prostu mnie ukamienowalas zrobilas to mimo ze masz rece zlozone ku modlitwie ,dlaczego ??nie wiem ,ale na pewno nie dla tego ze mam dobry humor.,nie po prostu nie nawidzisz mnie i z pewnoscia zasiadlabys w pierwszym rzedzie katow inkwizyncyjnychz,ale nie to jest za twym sztucznym cieplem przezemnie widziane ,,,wiesz ja kocham i szanuje ludzi i tych ktorych ty bys nawet ludzmi nie okreslila,KOCHAM i RoZUMIE i w przeciwienstwie do ciebie NIE KRYTYKUJE I NIE UBLIZAM i cyt."ze z pewnoscia cos do tego tematu w przeciwienstwie moge wniesc ,bo

Irku, i znowu się mylisz.

 

Tak się składa, że nie ma istoty, do której czułabym nieniewiść. Dla mnie to pojęcie po prostu nie istnieje.

 

Cieszę się, że masz dobry humor, ale z Twoich wypowiedzi płynęło więcej ironii niż uśmiechu.

Więc nie dziw się, że tak Cię zewnętrzenie odbieram, bo sam kreujesz swój obraz przez to co i jak piszesz.

 

To co nazwałeś sztucznym ciepłem, ja nazywam uprzejmością, ale dobrze że ciepło w niej wyczułeś, bo rzeczywiście było ono zawarte między słowami krytyki.

 

I nie pisz, że Cię ukamienowałam, czy wydałam wyrok, bo tak nie jest.

 

Twierdzisz, że Ciebie nie znam. Może nie w pojęciu typowej znajomości, ale coś o Tobie mogę powiedzieć i nie będzie to ubliżanie, które sugerowałeś. Problem w tym, że to co przedstawiałeś na zewnątrz siebie było formą obrony poprzez atak, próbą ukrycia Twojej prawdziwej natury. Ale wygląda na to, że się wreszcie otworzyłeś.

 

Ganisz moja krytykę, a sam choć delikatnie, ale starasz się mnie obrazić.

Nie da rady. Problem w tym, że Ty zupełnie nic o mnie nie wiesz, zgadujesz i nie trafiasz.

 

Proponuję zawieszenie broni i powrót do dyskusji, gdy coś więcej będziesz o mnie wiedział. Być może rozmowa będzie wtedy bardziej sensowna i bliższa rzeczywistości, o ile będziesz jeszcze miał wtedy na nią ochotę.

Edited by caliah

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest User2

Ech. Ta wasza dyskusja jest nudna. I tak prawdę powiedziawszy nie wiem o co w niej chodzi.

A co sądzicie o zwykłej rozmowie z opętanym, a dokładniej z Demonem opętującym? A może One opętuje też po to żeby przekazać jakieś przesłanie?

Innymi słowy opętanie = dosyć sadystyczna forma chanelingu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
irek770801
Irku, i znowu się mylisz.

 

Tak się składa, że nie ma istoty, do której czułabym nieniewiść. Dla mnie to pojęcie po prostu nie istnieje.

 

Cieszę się, że masz dobry humor, ale z Twoich wypowiedzi płynęło więcej ironii niż uśmiechu.

Więc nie dziw się, że tak Cię zewnętrzenie odbieram, bo sam kreujesz swój obraz przez to co i jak piszesz.

 

To co nazwałeś sztucznym ciepłem, ja nazywam uprzejmością, ale dobrze że ciepło w niej wyczułeś, bo rzeczywiście było ono zawarte między słowami krytyki.

 

I nie pisz, że Cię ukamienowałam, czy wydałam wyrok, bo tak nie jest.

 

Twierdzisz, że Ciebie nie znam. Może nie w pojęciu typowej znajomości, ale coś o Tobie mogę powiedzieć i nie będzie to ubliżanie, które sugerowałeś. Problem w tym, że to co przedstawiałeś na zewnątrz siebie było formą obrony poprzez atak, próbą ukrycia Twojej prawdziwej natury. Ale wygląda na to, że się wreszcie otworzyłeś.

 

Ganisz moja krytykę, a sam choć delikatnie, ale starasz się mnie obrazić.

Nie da rady. Problem w tym, że Ty zupełnie nic o mnie nie wiesz, zgadujesz i nie trafiasz.

 

Proponuję zawieszenie broni i powrót do dyskusji, gdy coś więcej będziesz o mnie wiedział. Być może rozmowa będzie wtedy bardziej sensowna i bliższa rzeczywistości, o ile będziesz jeszcze miał wtedy na nią ochotę.

zawieszenie broni ?? ty mialas ja w rekach?? wporzadku caliah "przymroze"oko na kontre jak najbardziej kompromis ok.

Share this post


Link to post
Share on other sites
sariel

zapytaj siebie,jak sie znimi czujesz,i na prawde gdyby to byly takie Postawne osobistosci,to zapewne niedaly by Ci napisac tego postu;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest User2

A, że tak z ciekawości się zapytam (ot tak zwyłka ciekawośc), ten twój post to do kogo jest skierowany Sariel?

Share this post


Link to post
Share on other sites
sariel
A, że tak z ciekawości się zapytam (ot tak zwyłka ciekawośc), ten twój post to do kogo jest skierowany Sariel?

do Shoni,wybaczcie powinnam byla zaznaczyc;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
lucek230

a tak się składa że znałem schizofrenika bardzo dobrze właściwie miałem go na codzień i też duchy do niego przemawiały ba nawet z bogiem gadał więc pit fachowcu caliah cóż to za choroba? mi opis tego człowieka wygląda podobnie moge się mylić bo nie widziałem go na oczy nie rozmawiałem z nim ale nikt mi nie wmówi że go demon opętał jedyny demon który go opętał to jego wyobraźnia i jak powiedziałby każdy psychiatra jedynie wariat nie dopuści myśli że jest chory i to się sprawdza jak widać

Edited by lucek230

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Lucku ,także znałem bardzo dobrze chorych na schizofrenię ,lecz jest coś takiego jak negatywne energie o których psychiatra pojęcia nie będzie miał ,z uwagi na naukowy światopogląd (nie twierdzę że wszyscy psychiatrzy) ,tu masz link na ten temat ,polecam :

 

 

 

 

 

Myślokształty, które kreują nasze życie. | Antylicho

 

ps." schizofrenia-szybki skok w nieświadome obszary umysłu"-C.G.JUNG.

Edited by Pit

Share this post


Link to post
Share on other sites
lucek230

i ja do tego światopoglądu bym się podłączył choć psychiatrą nie jestem ale masz racje nie powinno się zamykać oczy na teorie prawdopodobne artykuł ciekawy i wiele by mógł wyjaśnić w niektórych przypadkach szczególnie co do pomieszczeń tam gdzie działo się wiele złego cierpienie smutek pozostawia tą atmosfere i znajdując się w takim miejscu mozna odczuć te własnie uczucia reasumując wesołe miasteczko w miejscu masowych zagład zapewne by nie wypaliło taką myśl jeszcze mógłbym przyjąć ale rozmowa z demonami to nie ma sensu jedynie głupota niedojrzałość lub choroba innej opcji nie widzę:P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Co do pomieszczeń to racja ,bo negatywne energie jeszcze tam przebywają jakiś czas ,i można niewiedzieć czemu popaść w przygnębienie ,ale wystarczą specjalne techniki na oczyszczenie z negatywnej energii ,i wszystko wróci do równowagi.A co do rozmowy z demonami to odradzam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Morthinius

lucek, czyli twierdzisz, ze W OGOLE nie ma czegos takiego jak opetania, demony itp., czy ze po prostu wiekszosc takich niby-opetan to po prostu choroby psychiczne, ale prawdziwe opetania tez sie zdarzaja?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomek003

Zazwyczaj, choroba psychiczna jest spowodowana przez demony...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Tak zgoda ,zmiast naukowego poglądu niektórych lekarzy ,którzy z braku doświadczenia ,z opętaniami ,faszerują pacjentów chemią ,wystarczył by doświadczony egzorcysta.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomek003

Dlatego napisałem zazwyczaj, zazwyczaj nie oznacza zawsze...

Share this post


Link to post
Share on other sites
lucek230

Żeby wierzyć w opętanie należy wierzyć w demony jestem osobą która żeby uwierzyć musi dotknąć zobaczyć powąchać pogadać możesz mnie zflogać tu na tym forum za to taki już jestem a jeżeli opetania o których mowa naprawde istnieją to jest ich naprawde znikoma ilość a sam nie jestem do tego przekonany nie spotkałem się jeżli masz z tym jakieś doswiadczenie proszę podziel się z chęcią posłucham i obiecuje nie atakować jeżeli się nie zgodze jedynie zdrowa dyskusja

odpowiedź dla

Morthinius

Share this post


Link to post
Share on other sites
Morthinius

A jesli musisz "dotknac", proponuje metode hardcore'owa. Sprobuj na jakis czas uwierzyc, ze demony istnieja(po to, zeby wzmocnic efekt). Tak stuprocentowo uwierzyc. Na okolo pol godziny. Jak juz uwierzysz, odpraw rytual przyzywania demona ;) Mysle, ze dostaniesz dowod :papa2:

Ale pragne podkreslic, ze to hardcore'owa technika :_okok:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest User2

Nie trzeba wierzyć w Istoty Mroku, żeby odprawić prawidłowo taki rytuał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
lucek230

i chcesz mi powiedzieć Vivien że ta osoba o której mówisz przeżyła to o czym mowa wyznania tajemnic w różnych starych językach właściwie nie dostępnych dla zwykłego człowieka i skoro te zjawiska są udokumentowane to dlaczego te tajemnice dalej nazywa się tajemnicami np.fatimska jej ujawnienie miałoby zniszczyć kościół katolicki dlaczego taki demon jej nie wyjawi światu zbyt proste? dlaczego wpisując w internecie tajemnice watykanu lub kościoła katolickiego wciąż widnieją nazwy tajemnice których nie znamy i cóż to za wiara która trzyma tajemnice w archiwach nie dostępnych dla ludzi czyżby kłamała można by wywnioskować że demony chcą nam powiedzieć prawde którą watykan zatrzymuje niesprawiedliwie dla siebie i dlatego ma coraz mniej wiernych bo w ostatnich latach to nam w europie raczej muzułmanów przybywa

 

Ps.nie jestem uprzedzony jak każdy człowiek mam wątpliwości do świata poza naszym a trzymanie tajemnic jedynie tą wątpliwość pogłębia

Share this post


Link to post
Share on other sites
lucek230

Morthinius robiąc to zaprzeczyłbym tylko sam sobie jak moge uwierzyć skoro napisałem że musze dotknąć przytocz jakieś jakieś przykłady jak Vivien możesz sie oprzeć nawet linkami choć internet nie jest 100% wiarygodnym źródłem wiadomo dlaczego podziel się swoim doświadczeniem tak się składa że w młodość jak to bywa wierzyłem w demony z wielkiej ciekawość odprawiałem jakies rytuały jedyne co dostałem w odpowiedzi to cisza nic sie nie stało nie wiem może nie wierzyłem tak mocno jak ty to mówisz dlaczego nawet gdy w nie wierzyłem wszelkie przypadki paranormalne nigdy nie przytrafiały się w moim pobliżu jedyne co mi się przytrafiło to wylanie na mnie kubła farby ale to juz raczej wina pijanego malarza i grawitacji nic niezwykłego

Share this post


Link to post
Share on other sites
lucek230

1. Stany lękowe mogą świadczyć o przewrażliwieniu bądz jakiejś choroby i w tym wypadku nie wykluczałbym opętania nie widziałem co się tam działo

 

2. Nigdy mnie taki przypadek nie spotkał i nikogo w moim otoczeniu

 

3. Możesz przytoczyć przykłady ich tajemnice mogą być nad wyraz ciekawe

 

4. Toteż wyjaśniałoby istnienie takich osób jak ja chowanie takich nagrań nie wpływa dobrze na moją wiare w czynniki paranormalne

 

5. Jeżeli jesteś tak samo delikatną sceptyczką jak ja z pewnością dokonamy porozumienia

 

6. tak więc chodź Vivien przejdziemy się do watykanu obalimy i poczytamy troche :) polubiłem cię dziewczyno :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Morthinius

1."Stany lekowe" to ja tez chwilami mam, ale raczej tylko wtedy jak moj kot zaczyna drapac np. w drzwi, a ja nie wiem, ze to on - oj, wtedy sie potrafie zestresowac xD

 

2. Bo sa to przypadki rzadkie - nie przytrafiaja sie co drugiej osobie :P Wiec ciezko sie dziwic, ze ty sie z czyms takim nie spotkales.

 

3. Cecha tajemnic jest to, ze sa "tajemne" - nie sa znane wiekszosci ludzi :D

 

4. A czemu ktokolwiek mialby sie przejmowac twoja wiara w nie?

 

5. Jesli chodzi chodzi o rzeczy, ktore glosi Watykan jestem bardziej niz "delikatnym" sceptykiem...

 

6. Pozwolicie, ze sie przylacze? :P

 

Poza tym nie widze powodow, dla ktorych demony mialyby wyjawiac "tajemnice" Watykanu w celu zniszczenia kk. Moze nawet istnienie tej "instytucji" jest im na reke? Mysle, ze gdybym byl demonem, to nawet bym lubil Watykan :]

Edited by Morthinius

Share this post


Link to post
Share on other sites
lucek230

1. Strachliwa z ciebie osoba (w sumie nie wiem jakie to uczucie ja mam psa :D:D:D)

 

2.Może i nie mieszkam w metropoli ale zjawiska paranormalne w moim mieście są zupełnie obce

 

3.Każdy z nas powinien dążyć do prawdy bo łażenie z opaską na oczach nie wróży dobrnięcia do celu dlatego też udzielam się w tej dyskusji

 

4.Ty się przejołeś nie próbujesz mi udowodnić że takie zjawiska istnieją

 

5.Delikatny -zwrot ten został użyty przeze mnie po to aby ktoś o nadmiernej wierze nie zaczął mi tu bezsensownie ubliżać

 

6. Im nas więcej tym lepiej ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Morthinius

1. Ale zwroc tez uwage na to, ze ja w przeciwienstwie do ciebie, wierze w duchy, demony itp. :)

 

2. Metropolia, czy nie - wiele to nie zmienia :) Nawet jesli "cos" sie wydarzy, to sie o tym za duzo nie mowi.

 

4. Ja sie tylko troszke przejmuje :) Praktycznie wcale. Niezbyt mnie obchodzi czy uwierzysz nie. Wiec czemu probuje cie przekonac? Nie wiem szczerze mowiac xD

 

Mysle, ze calkiem dobrym dowodem na istnienie zjawisk paranormalnych jest oobe. Jak bys to wytlumaczyl "racjonalnie"? Ze to tylko "zludzenie", ze sie opuszcza cialo? A co powiesz na to, ze osoba w czasie gdy "jest poza ciala", "pojdzie" gdzies zobaczyc co robi jakis znajomy tej osoby, a potem(gdy osoba w oobe "wroci" do ciala) okazuje sie, ze ten znajomy rzeczywiscie robi to co sie widzialo w czasie projekcji?

 

No i jeszcze pozostaje mnostwo ksiazek o zjawiskach paranormalnych. Oczywiscie mozna zakwestionowac ich wiarygodnosc. Ale w ten sposob mozesz odpowiedziec na kazdy argument :) Wezmy na przyklad ten fragment ksiazki "Eksterioryzacja" R. Bugaja

Wstecz / Spis Treści / Dalej

ROZDZIAŁ IX

Psychokineza

 

Psychokinezę (telekinezę), zjawisko zaliczane dawniej do tzw. mediumizmu fizycznego, można zdefiniować następująco: jest to fenomen paranormalny, w którym występuje świadome albo nieświadome oddziaływanie niezdefiniowanej "energii psychicznej" na położenie lub kształt przedmiotu, przy czym zachodzi albo jego fizyczne przemieszczenie w przestrzeni, albo następuje zmiana jego pierwotnego kształtu (mogą też manifestować się obie wymienione możliwości jednocześnie). Zjawisko to, zarejestrowane i zaobserwowane przez badaczy parapsychologii niezliczoną ilość razy, demonstrowali w latach siedemdziesiątych Uri Geller oraz japoński chłopiec Jun Sekiguchi, a także Rosjanie: Rosa Kuleszowa, Nina Kułagina, Ałła Winogradowa i Borys Jermołajew. Potrafili oni zginać stalowe łyżki i sztabki metalowe bez dotykania tych przedmiotów lub przez lekkie trzymanie ich w ręku i pocieranie ich palcami.

 

Badanie łyżek zgiętych przez chłopca zostało przeprowadzone w laboratorium metalurgicznym, a otrzymane wyniki były bardzo zaskakujące: w łyżkach odkształconych psychokinetycznie stwierdzono tzw. zmiany grzbietowe, odróżniające się całkowicie od zniekształceń powstałych w identycznych łyżkach kontrolnych, wygiętych siłą fizyczną.

 

Uzdolnienia psychokinetyczne Uri Gellera były również badane laboratoryjnie, raz w Instytucie Badań Stanforda w Kalifornii, drugi raz w jednym z wydziałów w Uniwersytecie Londyńskim. W obu wypadkach badacze nie dopatrzyli się żadnego oszustwa.

 

W Londynie, naukowcy J.B. Hasted, D.J. Bohm, E.W. Bastin i B.O. Regan zastosowali m.in. dwie plastikowe kapsułki, zawierające cienki krążek pojedynczego kryształu węglika wanadu. W sprawozdaniu zostało zanotowane:

 

Podczas kiedy p. Geller trzymał w bliskości race, zaobserwowano wyraźne zmiany w krążku zamkniętym w jednej z kapsułek [...] nie istniała praktycznie możliwość wywołania tego efektu tj. spowodowania zmian w wymienionym krysztale węglika wanadu w zamkniętej kapsułce, a jej zamiana była wykluczona. Dlatego uważamy, że żaden magik nie mógłby tego dokonać1.

 

W polskiej prasie toczyła się na ten temat swego czasu burzliwa dyskusja. Profesor Andrzej Kajetan Wróblewski uznał – nie przytaczając żadnych dowodów i wbrew opinii cytowanych naukowców – produkcje Uri Gellera za oszukańcze, traktując zresztą w podobny sposób sam fakt psychokinezy (telekinezy)2. Czy stanowisko to jest naukowo uzasadnione i czy psychokineza w ogóle nie istnieje? Udzielając odpowiedzi na to pytanie chciałbym przedstawić dwa, znane mi osobiście, znakomite współczesne polskie media psychokinetyczne, mianowicie Joannę S. z S. oraz Joannę G. z C. koło Sosnowca. Przedstawiając pierwszą z wymienionych osób, przytaczam własne badania i obserwacje, które miałem okazję przeprowadzić. Natomiast w przypadku Joanny G., opieram się na publikacjach innych badaczy.

 

W mieszkaniu państwa S. byłem dotychczas osiem razy (15 i 20 stycznia, 22 i 27 lutego, 4 marca, 20 i 27 kwietnia oraz 20 czerwca 1984 roku). Spędziłem wiele godzin na badaniach i obserwacjach niezwykłych zjawisk. Przyjeżdżałem jako członek ówczesnego Zarządu Towarzystwa Psychotronicznego w Warszawie wraz z prezesem Towarzystwa, mgr. Lechem S., mgr Marią B. i innymi osobami. Wszyscy byliśmy oficjalnie zaproszeni przez panią S. oraz przedstawiciela Milicji Obywatelskiej w S., ppor. Leszka F., który zawsze uczestniczył w naszych posiedzeniach.

 

Wszyscy zaobserwowaliśmy wiele ruchów i przemieszczeń nie dotykanych przez nikogo przedmiotów znajdujących się w pomieszczeniach, t j. pokoju i kuchni, w których zwykle przebywało ogółem 5-6 sób. Już wstępna obserwacja tych zjawisk pozwoliła wysunąć przypuszczenie, że wywołuje i generuje je 13-letnia córka pani S., Joanna. Domysł ten popierał fakt, że podczas nieobecności dziewczynki wspomniane fenomeny nie występowały. Pragnę podkreślić, że były dni, kiedy zjawiska manifestowały się z nadzwyczajną gwałtownością, zaś w innych były słabe lub też nie występowały wcale. Osobiście zaobserwowałem następujące zjawiska, które zachodziły w różnych odstępach czasu i w różnych pomieszczeniach:

 

1. Podczas przechodzenia Joasi przez kuchnię uniósł się do góry i "podążał" za nią but leżący początkowo w rogu pomieszczenia.

 

2. Stwierdziłem unoszenie się i lot w powietrzu nie dotkniętego przez nikogo garnka blaszanego. Samego garnka w locie nie widziałem, gdyż jego lot był zbyt szybki. Lecący garnek uderzył w ścianę kuchni, a następnie spadł na podłogę.

 

3. Metalowa szufelka do węgla uniosła się w powietrze, przeleciała kilkadziesiąt centymetrów nad podłogą i upadła z hałasem koło kuchni.

 

4. Nie dotykany przez nikogo talerz porcelanowy (średniej wielkości) znajdujący się na stole, uniósł się nagle w powietrze, przeleciał niezwykle szybko pod sufitem kuchni i z trzaskiem rozbił się na przeciwległej ścianie.

 

5. Moja czapka futrzana, którą położyłem w pokoju na otomanie, również poderwała się nagle do góry, przeleciała bardzo szybko w powietrzu przez otwarte drzwi do kuchni, gdzie właśnie przebywałem, i uderzyła mnie w twarz. Pomimo, że uderzenie było gwałtowne, nie odczułem bólu z uwagi na rodzaj materiału czapki.

 

6. Po położeniu czapki na poprzednie miejsce zjawisko to powtórzyło się, jednak tym razem czapka przeleciała nisko nad podłogą, uderzyła mnie w kolano i upadła w kuchni koło kredensu, gdzie dostrzegł ją i podniósł, znajdujący się właśnie w tym miejscu pan Lech S.

 

7. Następny fenomen był bardzo dziwny i kryjący w sobie zagrożenie. Gospodyni poczęstowała nas gorącą herbatą i postawiła trzy szklanki na stole w pokoju. Przebywałem wówczas w kuchni, Joasia siedziała na krześle około metra od stołu. Nagle jedna ze szklanek, pozostająca przez cały czas w polu mojego widzenia (drzwi z pokoju do kuchni są zawsze otwarte), poderwała się do góry, przeleciała niezwykle szybko koło mojej głowy, wylewając prawie całą gorącą herbatę na moje ubranie, część zaś na pobliską ścianę, a następnie rozbiła się z trzaskiem o kredens kuchenny. Pragnę podkreślić, że ani jedna kropla herbaty nie oblała mi twarzy, a także to, że na jasnym ubraniu, po wyschnięciu herbaty, nie powstała żadna plama.

 

8. Jakaś nieznana siła ściągnęła, siedzącej na krześle, Joasi pantofel z nóg i odrzuciła je daleko w przeciwległą część pokoju.

 

9. Joasia, siedząca koło stołu na krześle, została niespodziewanie z niego zrzucona i wciągnięta częściowo pod stół. W ostatniej chwili zdołała zatrzymać się, chwytając rękami blat stołu.

 

10. Po wejściu Joasi do pokoju znajdującego się na pierwszym piętrze, gdzie mieliśmy przez pewien czas przebywać, z podwórza wpadły za nią przez niedomknięte drzwi dwa kamienie. Na podwórzu nie dostrzegliśmy nikogo, kto mógłby je wrzucić; wyjrzeliśmy przez okno natychmiast po upadku kamieni. Zastanawiająca była celność, z jaką przedmioty te przedostały się przez wąską szczelinę.

 

11. Wykonany przez pana S. papierowy motorek Trommelina przeznaczony do doświadczeń i postawiony na stoliku koło telewizora znikł bez śladu i tego wieczoru nie mogliśmy go już nigdzie odnaleźć.

 

12. Kostka Kubika wykonana z tworzywa poszybowała nagie w powietrze, przeleciała zygzakowatym ruchem pod sufitem i uderzyła pana S. w głowę. Uderzenie to nie było zbyt silne.

 

13. Jeden z moich kluczy od mieszkania, trzymany przeze mnie w kieszeni, został wygięty pod kątem około 90°. Stwierdziłem to po przyjeździe z S. do Warszawy.

 

Opisane fenomeny, z wyjątkiem ostatniego, widziały oprócz mnie wszystkie wymienione osoby. Manifestacje telekinetyczne zachodziły w pełnym świetle dziennym, albo przy silnym oświetleniu elektrycznym. Jedynie zjawiska wymienione w punktach 8. i 9. wydarzyły się w ciemności.

 

Lot przedmiotów unoszących się był zazwyczaj tak szybki, że nie mogliśmy ich dostrzec bezpośrednio, stwierdziliśmy jedynie przemieszczenie, lub uderzenie w ścianę, względnie mebel i upadek na podłogę. Przelotowi towarzyszył świst albo szelest o charakterystycznym dźwięku. Siła działająca w tych manifestacjach sprawiała wrażenie inteligentnej, ale złośliwej. Świadczy o tym m.in. oblanie mnie gorącą herbatą, uderzenie czapką i wygięcie posiadanego przeze mnie klucza od mieszkania. Nigdy nie było dokładnie wiadomo, gdzie i w jakim kierunku będzie ona działać. Znamienne jest, że żaden z lecących przedmiotów nigdy nie trafił w szyby okien! Dodam na marginesie, że w okresie natężenia opisanych zjawisk niektórzy domownicy, znajdujący się w mieszkaniu, wkładali na głowy kaski motocyklowe. Nie było to pozbawione słuszności, gdyż ciotka dziewczynki została uderzona w głowę doniczką z kwiatem, która z parapetu okna poszybowała niespodziewanie w jej kierunku. Osobiście oglądałem ranę na jej głowie – było to lekkie rozcięcie naskórka.

 

Pragnę podkreślić, że zjawiska manifestujące się w mieszkaniu od początku 1984 roku, stały się dla państwa S. prawdziwym utrapieniem. Wiele przedmiotów domowych zostało uszkodzonych, naczynia szklane i porcelanowe rozbite, a prowianty znajdujące się w lodówce uległy zniszczeniu. Jaja kurze rozbite na ścianie pozostawiły tam trwałe ślady dając dowód autentyczności zjawisk telekinetycznych.

 

Chciałbym zaznaczyć, że pani S. prosiła nas o "odjęcie" jej córce – jeśli to możliwe – owej "strasznej" (jak określiła) właściwości i przywrócenie jej normalnemu życiu, rodzinie i szkole. Za dziewczynką idącą do szkoły czasami leciały polana drzew, a w szkole, na lekcjach geometrii, rozpadał się w jej ręku na części metalowy cyrkiel; podczas mieszania łyżeczką cukru w herbacie, łyżeczka aluminiowa niekiedy pękała pozostawiając w palcach sam trzonek, co zmusiło ją do posługiwania się łyżką drewnianą. Kiedyś spadł ze stolika w obecności domowników f ppor. Leszka F. telewizor, przeleciał kilka metrów w powietrzu i rozbił się z hukiem o podłogę. Innym razem nóż kuchenny wyleciał z szuflady kredensu, przeleciał przez kuchnię i pokój, a następnie wbił się ostrzem w drzwi szafy. Pani S. opuściła z rodziną na pewien czas mieszkanie, które zostało opieczętowane przez milicję. Babcia wyprowadziła się na stałe.

 

Mając na uwadze prośbę matki Joanny, usiłowaliśmy w jakiś sposób opanować niszczącą nieznaną energię generowaną podświadomie przez dziewczynkę – typowe medium psychokinetyczne – ukierunkować tę energię i spowodować wyładowanie jej w sposób zamierzony, kontrolowany. Rozpoczęliśmy wraz z mgr. S. serię doświadczeń, które do chwili obecnej nie zostały jeszcze zakończone, a które kontynuowane są również z innymi mediami. Pierwsza z tych prób polegała na powtórzeniu efektu psychokinetycznego Uri Gellera i Juna Sekiguchi. Oto fragment odnośnego protokółu:

 

Joasia bierze do ręki aluminiową łyżkę stołową, trzyma ją za trzonek i lekko pociera go dużym palcem. Po kilku minutach łyżka wygina się w -kierunku jej biustu, następnie ,z trzaskiem pęka, przy czym górna część całkowicie odłamuje się i upada na stół.

 

Próba wykonana z widelcem, a następnie z łyżeczką od herbaty, przebiega w sposób podobny, lecz teraz następuje jedynie całkowite wygięcie w miejscu przewężenia trzonka.

 

Osobiście wykonałem dotychczas dziesięć takich prób, wszystkie zakończyły się pozytywnie. Zarówno łyżki stołowe, łyżeczki od herbaty oraz widelce stanowiły moją własność i przywoziłem je do S. z Warszawy. Inne łyżki przekazała mi na własność sama gospodyni. Duże łyżki aluminiowe zawsze pękały, zaś łyżeczki i widelce stalowe ulegały całkowitemu wygięciu. Proces wyginania, zachodzący w pełnym świetle dziennym, względnie elektrycznym, był zawsze poddany naszej obserwacji. Niekiedy wygięcie następowało natychmiast; "w oczach" górna część widelca lub łyżki opadała na rękę dziewczynki. Nigdy nie stwierdziłem żadnego wzrostu temperatury metalu. Proces wygięcia trwał przeciętnie 5-7 minut, czasami – pół godziny, rzadziej zaś – zachodził natychmiast. Z doświadczeń tych zostały sporządzone zdjęcia fotograficzne i filmowe.

 

Zauważyłem, że podczas tych eksperymentów Joasia wpada – nie zdając sobie z tego sprawy – w lekki trans, choć na ogół zachowuje pełną świadomość. Powieki oczu częściowo zamykają się, dziewczynka staje się senna, a spod wpół zamkniętych powiek widoczne są tylko białka oczu.

 

Rys. 52. Widelec i łyżki stalowe wygięte w sposób psychokinetyczny przez Joannę S. w 1984 roku w obecności autora

 

Inny eksperyment polegał na "rozciąganiu" drucika miedziane-(o średnicy 0,5 mm). Słowo "rozciąganie" piszę w cudzysłowie, gdyż w rzeczywistości działanie takie w ogóle nie występowało lub w minimalnym stopniu. Wykonaliśmy pięć prób. Za każdym razem Joasia otrzymywała od nas drucik miedziany o długości 100 mm, zmierzonej bardzo dokładnie. Brała go lekko końcami palców obu rąk i trzymała, podczas gdy dokładnie obserwowaliśmy jej ruchy przy pełnym oświetleniu elektrycznym, przez 5–10 minut. Po tym czasie oddawała drucik eksperymentatorom. Okazało się, że druty miały teraz długość: pierwszy 129 mm, drugi 128 mm, trzeci 127 mm, czwarty został przerwany i jak gdyby "zwęglony", piąty również przerwany, przy czym w miejscu przerwania (po obu stronach) stał się bardzo cienki, jak gdyby wyciągnięty, podobnie jak rurka szklana ogrzana w płomieniu palnika gazowego, a następnie wyciągnięta w kapilarę.

 

Inny zaobserwowany eksperyment miał przebieg następujący: pudełko od zapałek położone na krawędzi stołu, gdy Joasia zbliżyła do niego rękę na odległość 20-30 cm, spadało po chwili na podłogę.

 

Dotychczasowe doświadczenia z konieczności muszą być traktowane jako wstępne i orientacyjne. Pożądane jest zastosowanie czułych przyrządów pomiarowych i komisyjne badanie zjawisk.

 

Z przedstawionych fenomenów oraz prób przeprowadzonych w obecności wymienionych osób wynikają dwa ważne wnioski:

 

1. Psychokineza (telekineza) jest faktem stwierdzonym w warunkach zbliżonych do laboratoryjnych. Zjawisko to jest powtarzalne! W opisanych obserwacjach i doświadczeniach nie może być mowy o jakimkolwiek tricku iluzjonistycznym lub oszustwie. Prawdziwość manifestacji telekinetycznych została potwierdzona zdjęciami fotograficznymi i filmowymi.

 

2. W pewnych warunkach działanie psychokinetyczne daje się ukierunkować i realizować w sposób planowy i kontrolowany. Mechanizm tego działania jest jednak całkowicie nieznany i dotychczas nie istnieje teoria w pełni tłumacząca to zjawisko.

 

Obecnie podam kilka informacji o manifestacjach drugiego znakomitego medium, Joanny G.3. Zjawiska rozpoczęły się w nocy z 4 na 5 kwietnia 1983 roku, gdy Joasia miała silną grypę i wysoką temperaturę. W mieszkaniu państwa G. w S. najpierw spadła ze ściany słomiana mata, później zaczęły w powietrzu unosić się zapalone zapałki oraz naczynia szklane, a lecące z rozbitych o ścianę naczyń odłamki szkła zaatakowały Joasię. Koc, którym została okryta, stał się tak naelektryzowany, że sypały się z niego iskry.

 

Architekt miasta S., mgr inż. Lech F., zaalarmowany przez milicję, po przybyciu na miejsce stwierdził co następuje:

 

W pierwszym momencie byłem przekonany, że przedmioty przesuwają się wskutek osiadania budynku. Dopiero gdy stwierdziliśmy, że struktura budynku jest nienaruszona, a jednocześnie wraz z innymi ludźmi byliśmy świadkami przelotu litrowej butelki z przyprawą do zup i szklanki wypełnionej musztardą, w pełni daliśmy wiarę oświadczeniom lokatorów. Dość szybko ustaliliśmy przyczyną tych zjawisk. Pomogli nam w tym radiesteci ze Stowarzyszenia Radiestetów w Katowicach. Okazało się, że wzdłuż jednej ze ścian domu przepływa bardzo silnie promieniujący ciek wodny, a córka gospodarzy jest swoistym medium dla tego promieniowania. Obserwowałem jak z odległości półtora metra twarz i ręce dziewczynki przyciągały odłamki szkła, widziałem także sześciometrowe .skoki przedmiotów o ciężarze większym niż kilogram. Wrażenie było niesamowite, ale cała sprawa nie ma nic wspólnego z sensacją typu science-fiction. Jest to po prostu zjawisko fizyczne, które trzeba dokładnie zbadać.

 

Rys. 53. Łyżki aluminiowe złamane w sposób psychokinetyczny przez Joannę S. w 1984 roku w obecności autora

 

Pan F. wysunął hipotezę o istnieniu niespotykanego natężenia pola magnetycznego spowodowanego przez podziemny ciek wodny, które wystąpiło nagle z nieustalonych dotąd przyczyn. Z hipotezy tej wynikał wniosek, że przebywanie w zasięgu działania takiego pola zagraża zdrowiu mieszkańców. Wiceprezydent S., mgr Józef S., nie namyślając się długo przyznał państwu G. w trybie pilnym, nowy lokal w C.

 

Tutaj jednak szybko okazało się, że hipoteza wysunięta przez mgr F. była błędna. Zjawiska psychokinetyczne manifestowały się również w nowym mieszkaniu i to ze wzmożonym natężeniem. Ponadto badania fizyczne przeprowadzone przez ówczesnego prezesa Polskiego Towarzystwa Biocenotycznego, prof. dr. Lecha R. i sekretarza generalnego Towarzystwa, dr. fizyki Jerzego S. wykazały, że w lokalu nie występuje ani szczególne pole magnetyczne, ani elektryczne czy elektromagnetyczne. Stało się oczywiste, że przyczyną zjawisk psychokinetycznych było nie miejsce, lecz osoba medium.

 

Fenomeny manifestujące się w mieszkaniu państwa G. były bardzo podobne do zjawisk występujących w S.. Tak jak i tam polegały one na samoczynnym przemieszczeniu się różnych przedmiotów, których lot na ogół był niewidoczny gołym okiem. Wyjątek stanowiło przesuwanie się mebli. Występowały również zjawiska akustyczne, przypominające trzaskanie palcami lub iskrowe wyładowania elektryczne. Ponieważ o wszystkich tych sprawach donosiła swego czasu obszernie prasa, omówię jedynie wybrane fakty.

 

Jest godne podkreślenia, że manifestacje psychokinetyczne Joasi G. dadzą się podzielić na dwie odrębne grupy: jedne z nich zachodzą niespodziewanie i samoczynnie, bez jej woli i świadomości, inne zaś mogą być świadomie przez nią generowane i – co należy zaznaczyć – powtarzane.

 

Tak więc Joasia trzymając ręce nad jakimś przedmiotem zawieszonym na nitce (kawałek drewna, metalu, materiału itd.) może wywołać jego ruch i dowolnie tym ruchem kierować. Podobnie jak Joasia S. również ona przez delikatne pocieranie łyżeczki ze stali nierdzewnej powoduje jej wygięcie w przeciągu 6-20 minut. Ten sam efekt występuje w przypadku użycia stalowego widelca. Tutaj jednak daje się zauważyć znamienna różnica w skutku działania obu dziewczynek: Joasia G. może siłą woli wyginać poszczególne ostrza widelca w odmiennych kierunkach. Łyżki aluminiowe nie wyginają się, lecz pękają.

 

Rys. 54. Przedmioty odkształcone w sposób psychokinetyczny przez Annę i Ewę K. w 1986 roku w obecności autora.

 

Prawdziwe zdumienie i podziw budzi niezwykła siła i natężenie psychokinetycznego działania Joasi: trzymając jedną ręką prosty, izolowany i bardzo twardy kabel o średniej grubości l cm (jego przekrój ma kształt zbliżony do trójkąta) i lekko pocierając go drugą ręką, spowodowała wielokrotne jego wygięcie. To charakterystyczne odkształcenie stanowi koronny dowód prawdziwości działania siły psychicznej. Gdyby wygięcie zostało dokonane naciskiem mechanicznym, wówczas ślady obcęgów czy innych narzędzi byłyby widoczne na tworzywie izolacji kabla. Dokładne oględziny przedmiotu wykazują jednak, że śladów takich nigdzie nie ma!

 

Rys. 55. Izolowany kabel odkształcony w sposób psychokinetyczny przez Joannę G. (Fot. Marian Kopczyński)

 

Joasia opowiadała, że siłą woli potrafiła przesunąć stojącą lampę w określonym kierunku; dotknięta przez nią bateryjka uległa natychmiast rozładowaniu; trzymana przez nią szklanka samoczynnie pękła. Takich przykładów można podać bardzo wiele.

 

Jeśli zaś chodzi o zjawiska samorzutne, to stwierdzono, że nasilały się one podczas burzy i wyładowań atmosferycznych. Jest znamienne, że jeszcze przed ich zaistnieniem, wyczuwa je ulubiony pies Joasi, mały brązowy pudełek, który chowa się wtedy w najodleglejszy kąt mieszkania.

 

Przedstawione fakty wskazują, że mieszkają w Polsce dwa znakomite media psychokinetyczne. Do chwili obecnej żaden krajowy instytut naukowy nie wyraził ochoty rozpoczęcia naukowych badań, niezwykłych fenomenów manifestujących się w obecności obu dziewcząt. Tylko jedna uczelnia zajęła w tej sprawie odmienne stanowisko. Ponadto wszystkie próby podjęte w tym kierunku pochodziły od osób prywatnych. Natomiast część prasy w Polsce zajęła wobec całej sprawy pozycję wrogą i napastliwą.

 

Uważając efekty psychokinetyczne za produkt działania szarlatanów i oszustów. Stanowisko to poparli publicznie nieliczni uczeni polscy, wprowadzając przez to opinię publiczną w błąd. Zapomniano tutaj, niestety, o najważniejszej sprawie, mianowicie o tej, że posiadając tak znakomite media mamy szansę wyjaśnienia istoty i natury zjawiska psychokinezy, a więc zrozumienie mechanizmu oddziaływania energii psychicznej czy bioenergii na materię.

 

Prezes Japońskiego Towarzystwa Badań nad Postrzeganiem Pozazmysłowym, dr Toshiya Nakaoka, który gościł w Warszawie w 1974 roku, pierwszy na świecie, spowodował przeprowadzenie laboratoryjnego metalograficznego badania łyżeczek i sztućców wygiętych w sposób psychokinetyczny przez japońskich chłopców. Wyniki tych badań okazały się niezwykłe i zaskakujące. Analiza zdjęć metalograficznych wykazała, że układ pasemek metalu w miejscu zgięcia kształtuje się zupełnie inaczej w zależności od tego, czy przedmiot został zgięty wskutek psychokinezy, czy też wskutek działania zwykłej siły fizycznej. W pierwszym przypadku metal zachowuje równoległą strukturę pasemek, w drugim zaś "przebieg pasemek zostaje zakłócony – są one popękane lub układają się faliście". Podobnie w przypadku użycia łyżek stalowych często występuje tzw. efekt grzbietowy, którego nigdy nie można uzyskać wyginając łyżki w sposób fizyczny.

 

Specjaliści i eksperci z laboratorium metalograficznego w Chi-ba-shi w Japonii stwierdzili jednogłośnie, że "łyżeczki zostały wygięte przy pomocy jakiejś nieznanej dotychczas siły".

 

Ta kapitalna konkluzja nakazuje podjęcie dalszych laboratoryjnych badań, a jednocześnie wytrąca broń z ręki wszystkim oponentom zjawiska psychokinezy: struktura krystalograficzna metalu wygiętego pod wpływem siły psychicznej jest odmienna od struktury metalu odkształconego w zwykły mechaniczny sposób. Badaniem tej struktury zajmują się uczeni w różnych krajach. Włączenie się do nich uczonych polskich staje się nakazem chwili.

 

Z zadowoleniem mogę stwierdzić, że badania metaloznawcze przedmiotów wygiętych psychokinetycznie przez Joannę G. podjęła już w 1984 roku prof. dr hab. inż. Klara Cieślak w Politechnice Śląskiej w Gliwicach (Wydział Mechaniczno-Technologiczny. Instytut Metaloznawstwa i Spawalnictwa). Student Maciej Hałat wykonał tam dyplomową pracę magisterską pt. "Badanie wpływu oddziaływania bioenergetycznego na zmiany strukturalne w wybranych metalach i stopach". Opiekunem pracy był dr inż. Wojciech Ozgowicz, a promotorem – wspomniana prof. Klara Cieślak. Praca została ukończona w 1986 roku.

 

W dniu 18 maja 1987 roku miałem okazję spotkać się osobiście w Gliwicach z Panią Prof. Klarą Cieślak, przeczytać pracę magisterską Macieja Hałata i omówić z Panią Profesor szczegóły wykonanych badań. Praca jest doskonale udokumentowana. Potwierdzono w niej prawdziwość i autentyczność zjawisk psychokinetycznych, wykonano kilkugodzinną komisyjną dokumentację filmową i fotograficzną, zastosowano mikroskop elektronowy do badania struktur metali wygiętych psychokinetycznie przez Joannę G. oraz identycznych (kontrolnych i porównawczych) wygiętych mechanicznie. Wyników tych badań nie mogę tu przedstawić, gdyż autor zastrzegł sobie prawo zachowania ich do czasu opublikowania drukiem.

 

Na zakończenie tego rozdziału pragnę jeszcze wyjaśnić jedną sprawę, mianowicie dlaczego w książce o eksterioryzacji omówiłem zjawisko psychokinezy. Uczyniłem to świadomie z następujących powodów.

 

Według mojej własnej roboczej hipotezy fenomeny te dają się wytłumaczyć właśnie poprzez zjawisko eksterioryzacji. Moim zdaniem wywołuje je, kierowany podświadomością medium, jego częściowo zmaterializowany dwojnik czyli sobowtór. On powoduje opisane niezwykłe zjawiska kinetyczne oraz mechaniczne odkształcenia przedmiotów. Kwestii tej nie będę tu rozwijał, gdyż omawiam ją w oddzielnej pracy.

 

Dodam na zakończenie, że zjawiska manifestujące się w S. omówił w obszernym artykule biskup Zbigniew Józef Kraszewski. Fenomenowi telekinezy nadał on tam nazwę "obsesji" i w zakończeniu swego szkicu stwierdził co następuje:

 

Zjawisko obsesji (obsessio) tym różni się od opętania (poseesio), że nie dotyczy samego człowieka w jego władzach fiizycznych i duchowych, ale rzeczy i przedmiotów (np. domu), które go otaczają, stąd w języku polskim rnówi się o "domach nawiedzonych", w języku francuskim istnieje termin "la maison bantee", Anglicy mówią: "this house is haunted" (w tym domu straszy).

 

Samo zjawisko jest bardzo nieprzyjemne dla mieszkańców, ale z punktu widzenia naukowego jest po prostu doświadczalnym dowodem na istnienie duchów. W czasach więc dzisiejszego materializmu jest dobrą lekcją poglądową dla niedowiarków

Edited by Morthinius

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
... Co do logiki demonów w sparwie koscioła, cóż, pewnie znowu się narażę kilku osobom, ale niech tam. Czasem zastanawiam się, czy Kościół Katolicki nie ejst narzędziem szatana :czarodziej: Innymi słowy to co na pzrestzreni wieków działo się za sprawą kleru, zwłaszcza wysoko postawionego wyglada na działanie upadłych jak nic. I nie mam tu na myśli tylko Inkwizycji czy wypraw krzyżowych. Ale samo to co działo się w Watykanie, władza i polityka jaką prowadził Kosciół naprawdę więcej ma wspólnego z Lucyferem niz naukami Jezusa.

 

Vivien, widzę że przeczytałaś artykuł, do którego ktoś kiedyś podał link.

Ja też go przeczytałam i na pierwszy rzut oka, to co w nim napisano jest bardzo prawdopodobne, ale po krótkiej analizie okazuje się niestety płaską manipulacją.

Cytatom wyrwanym z kontekstu bardzo łatwo można nadać inne znaczenie, a nawet zupełnie je odwórcić.

Później wystarczy tylko wykorzystać ukierunkowany uprzednio sposób myślenia czytelnika i niemal na 100% uwierzy on, że białe jest czarne, a czarne jest białe.

 

Vivien, możesz nie wierzyć w Boga lub nie uznawać jakiejś religii, ale nie rzucaj pochopnych, emocjonalnych wniosków.

 

Kiedyś pani w szkole chciała udowodnić dzieciom, że Boga nie ma.

Powiedziała więc:

"Dzieci, dziś pokażę Wam, że żadnego Boga nie ma.

Złóżcie swoje dłonie w "figę", podnieście do góry i zobaczycie, że nic się nie stanie"

Wszystkie dzieci grzecznie złożyły rączki i podniosły go góry.

Wszystkie z wyjątkiem Mośka.

"Mosiek, a ty czemu nie podnosisz rączki" - spytała pani.

Chłopiec odpowiedział:

"Bo to proszę pani jest tak: jeżeli Boga nie ma, to po co ja mam tą rękę podnosić, a jeżeli jest, to co ja będę sobie psuł stosunki..."

Share this post


Link to post
Share on other sites
Beoran

To tak jakby się zastanowić, tak na sucho, czy opłaca się przestrzegać reguł wiary KK:

Jeżeli uwierzymy, a Bóg istnieje-zyskujemy raj

Jeżeli uwierzymy, a Boga nie ma- nic nie tracimy

Jeżeli nie uwierzymy, a Bóg istnieje- tracimy wszystko

 

;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Morthinius

A co jesli istnieje Zeus, Afrodyta, Artemida, Atena i inni greccy bogowie?

Jesli im oddajemy czesc i oni istnieja - jest dobrze

Jesli im oddajemy czesc i oni nie istnieja - nic nie tracimy

Jesli im nie oddajemy czci, a oni istnieja - tracimy wszystko.

 

To mozna zastosowac do wszystkiego. Nawet do Wszechmocnego Zgnilego Pomidora Pozerajacego Niewiernych :czarodziej:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Beoran

Ale wiesz, chrześcijanizm ogłosił się jedyną słuszną wiarą i brałem to typowo na sucho, czyli szara codzienność, magia=szatan, po pracy fotel i TV

Share this post


Link to post
Share on other sites
lucek230

Mosiek przykładny stosunek do Boga w Polsce choć do mocherów bym go nie zaliczył bo te jednostki nie potrafią zadać pytania które dawno temu zmieniło świat "Dlaczego ?" Dlaczego by przez chwile nie przyjąć tych teorii poznać ten świat jak i nasz od innej strony zadawanie odpowiednich pytań i obserwacja zawsze pcha do przodu nie uwstecznia jak to kiedyś zrobił z całą Europą nasz kochany Kościół a jakie ma wytłumaczenie właściwie żadnego oni to robili dla nas i Boga a raczej powodem były pieniądze ale co tam mniejsza z tym co się dzieje teraz teraz ludzie się odwracają od Boga szczególnie my Europejczycy jeżeli powie ktoś że nie ok on i jego otoczenie nie lecz ja i moje jednak wolimy inne podejście do tematu my chcemy znac prawde wam pasuje balansowanie na linie z opaska na oczach odważne lecz czy mądre ? Sam osobiście twierdze że należy przestać się bać Kościoła tak Calliah nie mówie Boga bo w moim pojeciu Bóg i Koścół to dwie odrębne sprawy lecz Kościół wpłynoł z mizernym skutkiem na wiare ludzi w Boga Taki Mosiek przez strach do Boga uciekłby so Kościoła bo w jiego mniemaniu kościół jest od Boga w moim nie nie ten Kościół który znamy Jezus ponoć powiedział że to my jesteśmy Kościołem a nie budynek z księdzem peofilem do których z roku na rok mam coraz mniejszy zacunek bo zamist robic cos dobrego nic nie robia bądź na odwrót i wręcz odpycha ludzi od siebie czas na zmiany w tych starych kamieniach

Share this post


Link to post
Share on other sites
lucek230

Beoran tak stwierdził islam :P z tego co pamiętam Jan Paweł stwierdził że wszyscy mamy tego samego Boga więc jest ok no ale przyszedł Benek i stwierdził że tylko Katolicka może zbawic troche ci się pomieszało

Edited by lucek230

Share this post


Link to post
Share on other sites
Beoran

lucek, co z tego, że JP tak powiedział, skoro nikt Go nie słucha?

 

Poza tym nie tylko Kościół Katolicki uznał się za jedynie słuszną i prawdziwą wiarę. Judaizm także, Islam, a juz nie wsomnę o odłamach religijnych.

 

Dlatego trzeba podążać własną ścieżka i uciekać od tych trzech religii, bo w przyszłości się powybijają..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Beoran
Jak nie między sobą to w obrębie własnych odłamów ;)

 

Czy tak, czy siak- wojny religijne były, są i będą, ale coraz to mocniejsze, co zapewne doprowadzi do dominacji jednej religii na świecie i zapanują rządy terroru. :412yk9:

 

Buahahaha i tak dla ludzi najbliższym bogiem jest pieniądz...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Beoran
Dokładnie, zwłaszcza dla mieszkańców Europy i Ameryki

 

uciekajmy na Madagaskar i zrobimy ezowyspę :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah

Vivien, nie chodziło mi o Twoją wiarę, odejście od katolicyzmu czy wiedzę jaką posiadasz.

 

Być może sama uległam sugestii, gdyż klimat Twojej wypowiedzi i stwierdzenie, że to, co dzieje się w kościele "więcej ma wspólnego z Lucyferem niz naukami Jezusa." ma bardzo charakterystyczne zabarwienie.

Identyczne z tym, jakie nadał swoim wywodom autor artykułu o magii w kościele, do którego link wrzuciła niedawno Elina.

 

Przepraszam za wcześniejszą uwagę, ale po takim artykule to co bardziej wrażliwi wysypki mogą dostać ;)

 

Pozdrawiam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
A co jesli istnieje Zeus, Afrodyta, Artemida, Atena i inni greccy bogowie?

Jesli im oddajemy czesc i oni istnieja - jest dobrze

Jesli im oddajemy czesc i oni nie istnieja - nic nie tracimy

Jesli im nie oddajemy czci, a oni istnieja - tracimy wszystko.

 

To mozna zastosowac do wszystkiego. Nawet do Wszechmocnego Zgnilego Pomidora Pozerajacego Niewiernych :czarodziej:

Do wszystkiego? :wow:

 

Uuuuuu...., to sobie długą drogę wybrałeś :_szok:

 

Trochę czasu minie zanim skończysz tą wyliczankę :zeby:

Edited by caliah
orcik ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Regis_
uciekajmy na Madagaskar i zrobimy ezowyspę :D

 

Proponuję do Afryki lub na bliski wschód:) zwłaszcza rejony gdzie panuje Dżinnizm.... ja i tak tam kiedyś pojadę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Beoran
Proponuję do Afryki lub na bliski wschód:) zwłaszcza rejony gdzie panuje Dżinnizm.... ja i tak tam kiedyś pojadę.

 

zorganizujmy grupę uciekających z terenów zagrożonych- Sethi masz zaszczyt wybrania dokładnej lokalizacji miejsca Naszego pobytu ^^

Share this post


Link to post
Share on other sites
Regis_

Tia;p jakiś klasztor najlepiej i żeby było kupę starych ksiąg :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
San-Ki

no no .... tyle cennych inforamcji jak pozbyć się demona....

 

A powiedzcie mi co byście zrobili np gdyby wasz kolega/koleżanka zaczą/zaczeła nagle się dusić siedząc obok was. Mówiąc że ktoś go dusi?

Share this post


Link to post
Share on other sites
JanJensen

Widzisz patrząc w góre : P to zapewne offtopując. Nie od dziś wiadomo, że offtop dobry na wszystko, tak jak najlepsze placebo to najdroższe placebo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
no no .... tyle cennych inforamcji jak pozbyć się demona....

 

A powiedzcie mi co byście zrobili np gdyby wasz kolega/koleżanka zaczą/zaczeła nagle się dusić siedząc obok was. Mówiąc że ktoś go dusi?

Zakładając, że nie byłby to żart oraz, że można by było wykluczyć zakrztuszenie, reakcję alergiczną itp., w których to przypadkach przede wszystkim należy wezwać pogotowie i udzielić w miarę możliwości pomocy przedmedycznej, to jedynym moim zdaniem rozsądnym wyjściem lub szukaniem ratunku byłoby odwołanie się do pomocy Boga.

Przyjmując, że mamy do czynienia z istotą duchową, o której tak naprawdę nic nie wiemy będzie to wyjście najbezpieczniejsze dla nas i osoby zaatakowanej.

Najbezpieczniejsze i najbardziej skuteczne z możliwych, gdyż sami nie wchodzimy w bezpośredni kontakt, a niezależnie od możliwości owej istoty nigdy nie będzie ona miała mocy większej niż Stwórca.

W ten sposób można określić działanie tzw. małych egzorcyzmów, w których nie zwracamy się bezpośrednio do owej istoty, ale prosimy o pomoc Boga i Jemu pozostawiamy działanie w danej intencji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Key

Ta..i zakładając, że kolega/koleżanka ma wszystko w porządku z głową. Pamiętajmy, że jest coś takiego również jak zaburzenia psychiczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gabb

Caliah, masz bez wątpienia rację - istota dusząca naszego "kolegę" nie miałaby szans w konfrontacji z Bogiem. Ale obawiam się, że nawet najszczersza modlitwa nie spowoduje, że Bóg osobiście przyjdzie i delikwenta wykopie. W związku z tym jedyną bronią w takiej sytuacji byłaby modlitwa sama w sobie, której słowa i działanie oczywiście nie uradowałoby demona, duszącego "kolegę". Nie znaczy jednak, że moc modlitwy byłaby wystarczająca, żeby ów demon zrezygnował z wykonywanej czynności. Na pewno nie wystarczyłaby na te silniejsze. Zawsze można poprosić o pomoc swojego opiekuna, tym bardziej jeśli się z nim można skontaktować i zna się jego siłę. A poza tym, dawaj: bierz sprawy w swoje łapy, można próbować energetycznie odepchnąć duszącego, zranić go, wysłać coś odpowiednio negatywnego. Albo z drugiej strony osłaniać duszonego. Barierę na nim machnąć jakąś itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomek003

Modlitwa nie ma na celu przywołanie Boga - musiałbyś być %$^!#$#$^ samobójcą -.-' Modlitwa to dar od Boga dla nas, modlitwa pomagam nam coś przepędzić,

Można też używać Reiki, ale to inna bajka.

 

Przy konfrontacji z silniejszymi demonami (5-7 piętro piekielne) niekoniecznie, aczkolwiek sama modlitwa nie wystarcza, trzeba też mieć niekiedy przedmioty odpowiednie - Biblię, krzyż, wodę święconą... Zawsze masz szansę, bo wszystko i wszyscy mają swoje słabe punkty. Jeżeli nie modlitwa chrześcijańska, to medytacja buddyjska - antydemoniczne, a jeżeli nie to, to chodźby metoda zielonoświątkowców - wzbudzić pozytywne emocje, najmilsze wspomnienia itp., i to przepędza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...