Jump to content
Eufemia

Alfabety i litera Y

Recommended Posts

Eufemia

Jak to jest z wartościami liczbowymi liter, znaczy chodzi o to, że każdy naród ma swój alfabet, a tymczasem większość tabel podaje alfabet łaciński a przecież w Rosji albo Niemcy nie liczą według tego, a widziałam książkę z rynku USA, gdzie S była o wartości 2.

My Polacy też mamy swój alfabet, gdzie są ą,ę,ó itd ale przykłada się łaciński, dlaczego?

Przecież co innego znaczy bak a co innego bąk (nazwisko) to dlaczego nie uwzględnia się tych liter jako wartości zgodnie z używanym zapisem narodowym?

 

No i litera Y, jak to właściwie jest, kto ma racje, to samogłoska czy spółgłoska jest?

Dla mnie to samogłoska jest, jak może być inaczej w polskim języku? dlaczego mamy się kierować obcym językiem i nawet nie podstawowym alfabetem łacińskim tylko hiszpańskim?!?

 

no ja pytam dlatego że mam ą i y i próbowałam zapisać je na różne sposoby ale trudno coś samemu wykombinować, no nie jestem chyba obiektywna i nie umiem siebie ocenić.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ismer

Co do litery Y - jest to w języku polskim samogłoska i tak należy ją traktować.

 

Jeśli w innym języku, na przykład hiszpańskim, którym operuje G. Lobos jest Y spółgłoską i liczy ona ją jako spółgłoskę - to niech sobie liczy, bo tam ta litera jest spółgłoską.

Poza tym to nie G.Lobos ustalała zasady przyporządkowania liter jako samogłoski - spółgłoski, gdyż:

- po pierwsze zależne jest to od tego jak się ją przyporządkowuje w danym kraju: czy do samogłosek czy do spółgłosek

- a po drugie, jeśli uparlibyśmy się przy sztywnych zasadach, to także w Hiszpanii Y powinna być samogłoską, choćby dlatego, że skoro alfabet numerologiczny jest alfabetem międzynarodowym - a jest to alfabet łaciński, który używa również owa pani - to w łacinie Y jest samogłoską.

I tu powinien być koniec wszelakich dyskusji.

 

Skoro jednak w języku p. Lobos Y jest spółgłoską i tak ją ona traktuje, to tym samym narody, w których języku Y jest samogłoską mają równe prawo do traktowania Y jako samogłoski.

Pani Lobos nie może i nie ma prawa narzucać zasad swojego języka innym językom!

 

No i poza tym samogłoska Y to nie jest mój wymysł:

"W łacinie istniało pięć samogłosek krótkich: a, e, i, o, u i ich pięć długich odpowiedników.

W wyrazach zapożyczonych z greki lub greckich (np. Kyrie) pojawia się samogłoska Y, którą w starożytności wymawiano jak francuskie u lub niemieckie ü, ale obecnie zazwyczaj wymawia się ją jak polskie i."

Chociaż ja jeszcze nie słyszałam, żeby ksiądz wymawiał "kirie" :D

 

Co do alfabetów:

upraszczając sprawę można powiedzieć tak: alfabet jest łaciński i tego alfabetu używa się jako uniwersalnego, międzynarodowego alfabetu numerologicznego a pismo (zapis liter) jest polskie i tego alfabetu nie używa się na potrzeby numerologiczne.

 

"Wpływy chrześcijańskie i organizacja Kościoła uczyniły pismo łacińskie obowiązującym w znacznej części Europy, z wyłączeniem południowej i południowo-wschodniej części.

A gdy odkryto nowe lądy, wówczas także i tam, a przede wszystkim do Ameryki dotarł alfabet łaciński.

Do Polski pismo przybyło wraz z chrześcijaństwem z Czech.

Pierwszymi ośrodkami oświaty były klasztory. Z historii wiadomo, że król Bolesław Chrobry nie umiał jeszcze czytać ani pisać. W klasztorach powstały pierwsze na ziemiach polskich dokumenty i księgi - kodeksy w języku łacińskim, pisane na pergaminie. Zawierają one roczniki klasztorne, psalmy i utwory religijne. Później w tekstach łacińskich zaczynają się pojawiać pojedyncze słowa polskie.

I my, Polacy, jesteśmy spadkobiercami alfabetu łacińskiego, przekazanego nam przez łacińską cywilizację średniowiecza.

Ale przyjmując litery alfabetu łacińskiego natrafiliśmy na tę trudność, że nie wystarczały one do oddania dźwięków języka polskiego, potrzebującego więcej liter niż uboższa w głoski łacina.

Nie ma w niej bowiem samogłosek nosowych ą, ę ani miękkich spółgłosek ń, ć, dź.

Wobec tego radzono sobie w ten sposób, że łączono dwa znaki w jeden, na przykład sz, cz, lub dodawano nad literami albo pod nimi kropkę, kreskę i inne znaki diakrytyczne, które widzimy na przykład u liter ę , ą, ń, ś.

Taki sposób kombinowania znaków znajdujemy po raz pierwszy w najstarszym zabytku naszej pisowni, w bulli papieża Innocentego II dla Gniezna z r. 1136.

W tekście łacińskim znajdują się tam nazwiska, polskie i nazwy miejscowości mozolnie oddane literami łacińskimi.

W początkach piśmiennictwa polskiego panowała duża dowolność w wyrażaniu dźwięków polskich przez litery alfabetu łacińskiego.

Próby uporządkowania alfabetu notuje się od połowy XV w, z lepszym lub gorszym skutkiem aż po wiek XIX, kiedy to ustalono dzisiejsze abecadło.

 

Tyle ze skróconej lekcji historii ;)

 

Współczesny alfabet polski składa sie z 32 liter:

A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P R S Ś T U W Y Z Ź Ż

Litery Q,V,X, są stosowane wyłącznie do zapisu obcych nazw własnych i zapożyczeniach.

 

Litery ą,ć,ę,ł,ń,ó,ź,ż traktowane są jako odmiany liter.

Digrafy (dwuznaki) są traktowane jako dwie litery, nie jako jedna litera.

 

Rada Języka Polskiego uzasadnia, iż brzmienie wszystkich, nawet nowo wymyślanych, wyrazów w języku polskim da się zapisać zgodnie z regułami polskiej ortografii tylko za pomocą wymienionych 32 liter.

Trzy łacińskie litery (Q, V, X) towarzyszą językowi polskiemu w wyrazach obcych i obcojęzycznych, przekształcając się zazwyczaj w litery polskiego alfabetu w miarę powszednienia stosowania wyrazów zawierających te litery."

 

I teraz dlaczego w numerologii stosujemy alfabet łaciński, skoro mamy swój własny?

Otóż dlatego, że nasz alfabet jest systemem potomnym po alfabecie łacińskim i jest to numerologiczny zapis międzynarodowy, używany na całym świecie, poza oczywiście alfabetami, które nie utożsamiają się z łaciną.

Znaki diakrytyczne są używane w alfabetach i innych systemach pisma, umieszczane nad, pod literą, obok lub wewnątrz niej, zmieniają artykulację tej litery i tworzą przez to nową literę.

W alfabetach sylabowych mogą zmienić znaczenie całej sylaby.

W języku polskim jest dziewięć liter tworzonych za pomocą znaków diakrytycznych (litery diakrytyczne): ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż.

Ale one "zmieniają artykulację litery i tworzą przez to nową literę", jednakże ta nowa litera w alfabecie numerologicznym podlega pod literę macierzystą, ponieważ mimo iż zmienia artykulację to nie zmienia jej zapisu numerycznego - bo choć mają "ogonki" to są te same litery (macierz) i nie jest tu istotna artykulacja ani znaczenie słowa (bak-bąk) lecz sama wartość numeryczna zapisu.

Ważniejszą kwestią jest zasadność stosowania Q,V,X skoro ich w polskim alfabecie nie ma.

Ale przecież zapisujemy te litery jako imiona i nazwiska (Xawery, Xymena, Violetta) nie tylko przez ks czy w, więc musimy używać alfabetu z którego pochodzi nasz polski - czyli łacińskiego, czyli tego międzynarodowego, który jednocześnie jest bazą dla innych alfabetów łacińskiej strefy kulturowej; to jest element wspólny.

Tu z pomocą przychodzą też znaki diakrytyczne (macierz), które nie wymagają stosowania innej wartości numerycznej, więc wniosek jest jeden: stosujemy alfabet podstawowy, który musi uwzględniać wszystkie "obce" ale zapisywane w języku polskim znaki (Q,V,X), lecz znaki diakrytyczne (w każdym alfabecie o ile nie pochodzą od "macierzy" i/ lub mają inną kolejność np. rosyjski, bułgarski) zapisywane są przy literze od jakiej pochodzą - mają tą samą wartość numeryczną co ona.

Numerolodzy próbowali na kilka sposobów rozwiązać problem alfabetów narodowych, ostatecznie powracając do podstawowych 26 liter łacińskich i w ten sposób "powstał" międzynarodowy alfabet numerologiczny używany do dziś.

I jest to (uwzględniając w nim polskie znaki diakrytyczne) odpowiednio:

 

A i Ą, J, S = 1

B, K, T = 2

C i Ć, L i Ł, U = 3

D, M, V = 4

E i Ę, N i Ń ,W = 5

F, O i Ó, X = 6

G, P, Y = 7

H, Q, Z = 8

I, R = 9

Ponadto uwzględnia się wartości dla K = 11, dla V = 22

 

No a poza tym - eksperymenty są wskazane. Co komu szkodzi stosować podwójny zapis (polski i łaciński) i obserwować, który ma rację bytu?

Oczywista, że napotka się na trudności, bo stosując alfabet polski nie zapisze się wartości numerycznej Q,V,X inaczej jak wartość numeryczna dwuznaku lub odpowiadającej mu litery, a z kolei stosując alfabet łaciński nie można uwzględniać innych niż ustalonych dla macierzy wartości numerycznych dla polskich znaków.

Ale dla chcącego nie ma nic trudnego, kto chce eksperymentować ma szerokie pole badawcze ;)

W. Zylbertal proponuje rozwiązać problem znaków narodowych na bazie nadbudowy nad tym co europejskie, ale o tym może będzie w innym temacie.

 

źródło cytatów: literatura tematyczna.

  • Like 1
  • Cool 1
  • Super 1
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ejbert

Ja uważam, że Gladys Lobos nawet nie pomyślała, że jej język nie jest językiem obowiązującym na całym świecie ;)

Poszła po najmniejszej linii oporu, nie myśląc o innych alfabetach, to jej wolno, tak samo i tłumacze jej książki - nie muszą znać się numerologii (choć uważam, że tłumacz powinien mieć pojęcie o tym co tłumaczy, szczególnie jeśli jest to tekst specjalistyczny, no ale nie czepiajmy się); jednak powinni znać się przynajmniej na języku polskim i w związku z tym powinna im się żaróweczka jednak zajarzyć. I można by było po prostu spytać numerologa. W roku 1994 (wydanie książki N.Czarmińskiej) i 1995 (wydanie książki Lobos) działali już w Polsce profesjonalni numerolodzy.

Natasza Czarmińska także pierwsze wydanie Liczb Losu puściła z tym błędem, ale tam od razu była korekta (bodajże w przypisie) a późniejsze wydanie było chyba już bez tego błędu.

Tak na marginesie, tu już co prawda było to mówione, ale Czarmińska nie była numerologiem w ścisłym sensie, ona interesowała się numerologią, trochę praktykowała, ale dużo świata zwiedziła i przyniosła nam (Polakom) numerologię. Tzn. dzięki niej ogół usłyszał o numerologii i była to pierwsza jaskółka w dziedzinie, o której mówiło się tylko w kręgach zainteresowanych ezoteryką, nielicznych zresztą, bo w owym czasie dostęp do informacji nt. "wiedzy tajemnej" był praktycznie zerowy i poza wewnętrznymi skryptami nie było poważniejszych, niż rozrywkowe, źródeł.

 

Ale i o to mniejsza. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że "uczniowie" G.Lobos powielają ten błąd, to są totalnie nieodpowiedzialni ludzie. Bo jak ktoś nie potrafi myśleć, a także nie ma pojęcia o alfabetach, to nie powinien zajmować się numerologią, taki ktoś może zrobić duże kuku osobie, którą "transformuje".

  • Like 3
  • Medal 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...