Jump to content

moj sen


scarlet1966
 Share

Recommended Posts

prosze o interpretacje..snily mi sie koty róznokolorowe ktore po wzięciu ich na rece zamienialy sie w dzieci........pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

scarlet1966, ja to widzę tak: jakaś sprawa przykuwa Twoją uwagę, ale jednak trzymasz się na dystans. Biorąc sprawy we własne ręce możesz sprawić, że wyrośnie na coś nowego, z perspektywą dalszego rozwoju.

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Guest winteer

scarlet1966

A czy w tym śnie były jeszcze jakieś inne elementy - nic nie wspomniałaś o tym jak zachowywały się zarówno te koty jak i dzieci, jaki masz stosunek do jednych i drugich... jakie uczucia towarzyszyły Ci w tym śnie?

 

Mam pomysł na ten sen ale muszę mieć o co go zahaczyć

Link to comment
Share on other sites

dzieci były usmiechniete,,,,raczej grubsze......kotów było dużo....róznokolorowe...tzn podobne z umaszczeniem do tygrysa...lwa...lub czarne ..białe.......koty byly tez bardzo miłe..przytullały sie..............:))

Link to comment
Share on other sites

koty lubie bardzo dzieci szczególnie mały wcale nie lubie...:))).....we snie towarzyszył mi spokój...nie było niepokoju ..leków...bo dzieci byly tez spokojne...koty zamieniały sie wdzieci w momencie kiedy brałam je na ręce...:

Link to comment
Share on other sites

Guest alathea

chyba z natury jestes sybaryta (lubisz wygode i spokoj, male przyjemnosci)

zamienianie sie malych kotkow, ktore darzysz sympatia w male okraglutkie dzieci, za ktorymi nie przepadasz moze swiadczyc o tym, ze jestes swiadoma ( spokoj we snie) tego, ze nie zawsze da sie tak wygodnie zyc oraz, ze zbytnie sprzyjanie swoim przyjemnosciom nie zawsze dobrze procentuje - moze stworzyc sytuacje, w ktorych nie bedziesz sie juz dobrze czula, jakies - na razie male - klopoty

Link to comment
Share on other sites

dzieci to bogactwo i dobra nowina jesli oznaczony fałszem kot kolorowy przemienia sie w dziecko to znaczy ze bedzie dobrze mysle ze koty sa miłe i maja swoj charakter nie bez kozery krolem lwem jest własnie duzy kot:telefon:

Link to comment
Share on other sites

Guest winteer

Jak dla mnie sen oznacza ludzi z Twojego otoczenia oraz Twój stosunek do nich.. po pierwszym dobrym wrażeniu, kiedy zwykle nowo poznane osoby starają się pokazać z jak najlepszej strony (koty) - jednak po bliższym poznaniu (branie ich na ręce, dotyk) pokazują swoją prawdziwą naturę.. i już nie są tak mili i fajni jakby się z początku wydawało (dzieci)... co powoduje u Ciebie uczucie rozczarowania (zmiana miłych kotów w mniej sympatyczne dzieci)

Twój spokój moze oznaczać że nie zbyt zawracasz sobie głowę pobieżnymi znajomościami, raczej sie nie angażujesz.

Ten sen moze się odnosić do zarówno do kilku osób (wiele kotów) jak i do konkretnej osoby o złożonej osobowości (wiele kotów - wiele cech charakteru)

Link to comment
Share on other sites

Guest winteer
fajna interpretacja winter :)

Staram się.. w każdym razie tak mi się skojarzyło.. w taki sam sposób interpretuje swoje własne sny

 

P.S. Dziękuję za uznanie :bukiet:

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • Kanra
      By Kanra
      Coraz częściej miewam koszmary, a ten był wyjątkowo wyrazisty, dlatego opiszę go tak szczegółowo jak go zapamiętałam. Miał w sobie mnóstwo symboli, przynajmniej tak mi się wydaje, dlatego proszę o zinterpretowanie go.
       
      Zaczęło się motywem kościoła. Mama kazała mi iść na mszę, ale stroniłam od tego. W końcu się zebrałam. Nagle zjawiłam się w autobusie. Na pierwszym siedzeniu siedziała moja mama i rozmawiała z kierowcą, który był moim dalszym wujkiem (co w rzeczywistości jest prawdą). Wysiadłam z autobusu, a mama pojechała dalej. Szłam szybszym krokiem w stronę kościoła. Miałam jeszcze kawałek drogi.(całe otoczenie które widziałam we śnie istnieje naprawdę). Nagle prześcignęła mnie trójka dzieci - chłopców. Biegli, aż w końcu byli prawie na środku ulicy, a przed nimi jechał ciemny samochód który ewidentnie nie zdążyłby się zatrzymać. Dzieci zachowywały się jakby wcale go nie widziały. Już miało dojść do wypadku, słychać pisk opon. Samochód wyhamował tuż przed chłopcami, a oni sami jakimś cudem wyszli cało i wrócili do stojących w pobliżu cmentarza ich rodziców. Przerażonych z resztą. Ja ciągle idę w kierunku kościoła i odetchnęłam z ulgą widząc że chłopcom nic się nie stało.
       
      Idę. Samochodów jest coraz więcej, próbują zaparkować wzdłuż ulicy, nawet w rowach byle się zmieścić. Kilka razy musiałam się zatrzymać żeby parkujące auta mnie nie potrąciły, jakby nikt mnie nie widział. Robi się coraz bardziej tłocznie. 
      Udało mi się przecisnąć przez tę parodię i skręciłam na chodnik prowadzący w stronę kościoła. Przy wjeździe na parking minęłam dwóch napakowanych mężczyzn. Pomyślałam, że to ochroniarze. Nagle szybko przeniosłam się na schody. Przede mną szedł jakiś chłopak, jest już prawie na szczycie schodów, kiedy widzę jak ktoś zza ściany kłuje go strzykawką w szyję i zaciąga w coś rodzaju kantorka. Od razu widząc to spokojnie się odwróciłam i szłam w dół schodów. Pomyślałam jednak, że ci 'ochroniarze' nie są tam przypadkiem, więc jeśli ich znowu minę, to będę celem. Nagle wyłoniła się dziewczyna, również że strzykawką. Pamiętam że wszystkie te podejrzane osoby były ubrane w białe kombinezony. Nagle doszło do pościgu. Chłopak i dziewczyna zaczęli mnie gonić rzucając we mnie strzykawkami abym natychmiast osłabła. Bardzo sprawnie unikałam igieł. 
       
      Na marginesie - w strzykawkach znajdowały się jakieś bakterie, skutecznie miały infekować organizm.
       
      Najwidoczniej mi się nie udało uciec, bo kolejna scena już rozgrywała się w jakimś domu. Była tam ta para, która dopiero mnie goniła. Byłam związana i widocznie osłabiona, ale nie czułam żadnego bólu czy osłabienia. Dostawałam kolejne serie zastrzyków. Od tej pory nie przeżywałam tego snu. Byłam obserwatorem. 
       
      Para przeszła do innego pokoju, chłopak chciał mnie wypuścić. Nie wiem jaki miał powód. W końcu zostałam porwana. Dziewczyna była przeciwna. 
      Ja w jakiś sposób dostałam telefon. Zadzwoniłam do mamy i chciałam żeby zadzwoniła na policję i powiedziała że jestem zaczipowana, więc mnie znajdą. Nie wiem czy zdążyłam to powiedzieć czy nie, ale dziewczyna nagle zaczęła mi grozić kolejną porcją zawartości ze strzykawki. Nagle zaczęłam się jej opierać, ze łzami w oczach, nie chciałam kolejnej dawki ani kłucia, chłopak próbował ją powstrzymać. Nie wiem jak się to skończyło. Obudziłam się. 
       
      Przez cały sen towarzyszył mi niepokój, zdenerwowanie. Kiedy się obudziłam (co miało miejsce kilkadziesiąt minut temu) byłam bardzo niespokojna. 
      Wiem, że opisany sen wygląda raczej jak thriller, ale jednak to wszystko co tam się działo nie daje mi spokoju, zwłaszcza że pamiętam wszystko tak wyraźnie.
       
    • Yaris
      By Yaris
      Witam
      śnily mi sie ostatnio psy.
      Dwa moje, z tym ze jeden z beżowego zrobił sie czarny a drugi był taki sam jak naprawde.
      Wsiadały do autobusu który miał je gdzieś zawieść.
      nagle okazalo sie ze trzymam w rekach dwa małe szczeniaczki które byly zawinięte w rożki dla dzieci w które zawija sie niemowleta.
      Chodziłam z nimi na rekach.
      co moze oznaczać ten sen ??
    • Olusiaaa07
      By Olusiaaa07
      Śniło mi się dzisiejszej nocy, że w jakimś mieszkaniu (które chyba było moje, ale nie znam go) pojawiły się cztery koty. Kocica z trzema nie takimi bardzo młodymi kotami. Wszystkie były w jasnych barwach, bardzo nie ufne, ale udało mi się je trochę oswoić. Mama powiedziała, że możemy je wszystkie zatrzymać. Później udałyśmy się jakby do przytułku dla zwierząt gdzie było pełno psów, jeden szczególnie się do mnie przymilał, ale ja przyszłam tam z myślą o przygarnięciu kolejnego kota. Niestety wszystkie ode mnie uciekały, za to od psów nie mogłam się odgonić. Co to może oznaczać?
    • Dża
      By Dża
      Witam Miałabym prośbę o interpretację mojego snu.
      Stoję na chodniku obok jakiegoś wyjazdu. Wszędzie jest śnieg i lód. W pewnym momencie z tego wyjazdu wyjeżdżają tiry i auta ciężarowe, które jadą bardzo powoli. Nagle obok mnie pojawia się dwójka dzieci: chłopczyk i dziewczynka ( w wieku 3-4 lata). Wyglądają trochę jak bliźnięta, mają takie same kolory oczu i blond włosy. Chłopczyk jest jednak odrobinę wyższy. Stoją przy mnie w koszulkach z krótkim rękawem. Ja i te dzieci machamy jednemu z odjeżdżających tirów. Nie wiadomo kiedy chłopczyk stoi między kołami jadącego kolejnego tira, szybko go z tamtąd zabieram. Podziękował mi i zwrócił się do mnie mamusiu. Zciągam swoją kurtkę, opatulam nią obojga, biorę na ręce, po czym obracam się w stronę odjeżdżającego tira (temu komu machaliśmy), jakby była w nim bliska nam osoba.
×
×
  • Create New...