Skocz do zawartości
AmonCzarny

Tzw. tarot przez oko "znawcy" :)

Rekomendowane odpowiedzi

AmonCzarny

Pisałem już o tym ale niestety nie mogę tego odnaleźć! Tzw. karty tarota - musi dostać za darmo wróżący by dawać 100 procent wróżącemu! :) no niestety ale tak musi być - reszta się myli :) i tak niestety jest! Czemu niestety? Bo taka jest reguła! A że reguła jest tak skąpa - ilu jest w stanie dać cokolwiek komukolwiek po tym jak samo zabuliło za tarot plus minus :) 150,- zł? - a ci co bulą zazwyczaj bulą powyżej :) zazwyczaj sami bulą koło 300,- zł za tarot + instrukcja obsługi! I w tym momencie te karty tarot musi dostać ten stawiający go za "ziarnko piasku z pustyni Sahara lub za darmo! - no niestety :) taka prawda! Wtedy i tylko wtedy "wróżba" jest doskonała! Ale przecież jest komercja i parcie do szczęścia :) - więc niech będzie - :) że ci którzy kupili i cały czas kupują karty od Iluminati kładą bezwzględną prawdę - która się niestety zawsze rozjeżdża! Nigdy bowiem nie wiadomo kto dostał a kto kupił nie? :) :) :)  Jak nie sprawdza się wróżba 100 procent to znaczy że wróżka kupiła tarot - :( niestety! Wiem / widziałem efekt wróżenia z tarota którego otrzymano za NIC :) ale co ja wiem - to jest przemysł, to jest taśmowa działalność :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Arbogast

Ale o co tu chodzi? Czytam i nie rozumiem jaki jest sens tego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Valentine

AmonCzarny,

 

Jak dla mnie nie ma reguły czy karty są darowane bądź kupione :)
Karty Tarota są subtelnym narzędziem, dającym otuchę, wsparcie i nadzieję.
Mój warszawski mistrz mawia; "bierzemy pieniądze za czytanie kart, nie za sprawdzalność".
Osoba wróżąca poświęca swój czas, przekazuje wiedzę i empatię, jednak zapłata powinna mieć wymiar symboliczny.

 

Pozdrawiam serdecznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Arbogast

Zapłata jest formą wymiany energii, ale autorowi chyba chodzi o to, że jak talie kupił to wróżba się nie sprawdzi, a jak ją dostał za darmo to się sprawdzi. Nie wiem czy dobrze to rozumiem, ale bełkot to jest niemiłosierny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
AmonCzarny
11 godzin temu, Arbogast napisał:

Zapłata jest formą wymiany energii, ale autorowi chyba chodzi o to, że jak talie kupił to wróżba się nie sprawdzi, a jak ją dostał za darmo to się sprawdzi. Nie wiem czy dobrze to rozumiem, ale bełkot to jest niemiłosierny.

Piszesz więc iż zapłata to forma wymiany energii :) A ci co korzystają wiedzą o tym iż pobierasz ich energię? A co do bełkot to niemiłosierny - no cóż przecież jesteś wróżem :) i tak pewnie zarabiasz na chleb :) za pewne jest to twoja działalność gospodarcza a z tym się wiąże wiele wydatków :) a jeśli nawet nie to - mimo wszystko ci co biorą za to kasę i kupują swoje karty - k a d z ą ! :) To właśnie chciałem napisać w swym poście! Otóż czytałem tu wypowiedzi "wróżek" i uderza wypowiedź "pewnie zrobiłeś coś w przeszłości i teraz jest tak nieciekawie" :) czyli nic konkretnego bo kupiła karty :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
AmonCzarny
13 godzin temu, Valentine napisał:

AmonCzarny,

 

Jak dla mnie nie ma reguły czy karty są darowane bądź kupione :)
Karty Tarota są subtelnym narzędziem, dającym otuchę, wsparcie i nadzieję.
Mój warszawski mistrz mawia; "bierzemy pieniądze za czytanie kart, nie za sprawdzalność".
Osoba wróżąca poświęca swój czas, przekazuje wiedzę i empatię, jednak zapłata powinna mieć wymiar symboliczny.

 

Pozdrawiam serdecznie

A ten wymiar jest symboliczny za 250,- do 450,- za wróżbę? Bo tyle w Krakowie bierze wróżka za położenie tarota :) i to wróżka której się prawie nic nie sprawdza ale ma za to renomę :) - ale swe karty sama kupuje :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Arbogast

Wróżki w Krakowie biorą od 100zł do max 250zł i to są przypadki jednostkowe. Na ogół jest to 150 zł, czy za Tarota, czy za Klasyczne. Daj namiar na tą która bierze 300zł, a najlepiej 450 zł :)

 

Kartami zajmuje się hobbistycznie i na własny użytek, zatem zapewne nie jest to moja działalność gospodarcza, więc z tym nie wiąże się sporo wydatków.

 

Poza tym mam dość mało atrakcyjny sposób wyrażania tego co chcesz powiedzieć - sens zawarty w jednym zdaniu, a rozwleczony tak, że ciężko się to czyta (dobrze, że nie słucha, bo ta kakofonia byłaby ciężka do strawienia).

A co do merytoryki - skąd taka reguła, że sprawdzalność wróżb zależy od formy nabycia narzędzia dywinacyjnego?

 

Cytat

Tzw. karty tarota - musi dostać za darmo wróżący by dawać 100 procent wróżącemu!

Błąd stylistyczny - wróżący musi dostać za darmo by dawać 100% wróżącemu - czyli co sam sobie daje? Bełkot!

Cytat

Piszesz więc iż zapłata to forma wymiany energii :) A ci co korzystają wiedzą o tym iż pobierasz ich energię?

Myślisz, że płacą bezwiednie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
AmonCzarny
2 minuty temu, Arbogast napisał:

Wróżki w Krakowie biorą od 100zł do max 250zł i to są przypadki jednostkowe. Na ogół jest to 150 zł, czy za Tarota, czy za Klasyczne. Daj namiar na tą która bierze 300zł, a najlepiej 450 zł :)

 

Kartami zajmuje się hobbistycznie i na własny użytek, zatem zapewne nie jest to moja działalność gospodarcza, więc z tym nie wiąże się sporo wydatków.

 

Poza tym mam dość mało atrakcyjny sposób wyrażania tego co chcesz powiedzieć - sens zawarty w jednym zdaniu, a rozwleczony tak, że ciężko się to czyta (dobrze, że nie słucha, bo ta kakofonia byłaby ciężka do strawienia).

A co do merytoryki - skąd taka reguła, że sprawdzalność wróżb zależy od formy nabycia narzędzia dywinacyjnego?

 

Błąd stylistyczny - wróżący musi dostać za darmo by dawać 100% wróżącemu - czyli co sam sobie daje? Bełkot!

Myślisz, że płacą bezwiednie?

Robisz to za darmo - a więc tak jak i ja to kiedyś robiłem. A z skąd "taka reguła, że sprawdzalność wróżb zależy od formy nabycia narzędzia dywinacyjnego?" Taka reguła jest po prostu stara jak świat i pochodzi od tych którzy już to przerobili - nie podważa się "czarownic" po prostu bo one na 100 procent wiedzą co twierdzą - bo one mają spektakularne osiągnięcia w tym czym się akurat zajmują i tak po prostu gdy "czarownica" kładzie tarot to jest odmiennie do tego jak ja czy ty czy płatna komercyjna wróżka/wróż kładzie tarota! A co do twej wypowiedzi po mej wypowiedzi: "czyli co sam sobie daje?" - właśnie o to mi chodzi. Wróżący który się sam wybrał na wróżącego nie ma w tle przekazania kart! :) Czyli sam się niejako wybrał do cechu czarownic z pominięciem rodów czarownic :) Rozumiemy się wreszcie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Arbogast

Jak sam sobie stawiam karty to jak mam robić? Wyjąć z prawej kieszeni spodni 100zł i wsadzić do lewej kieszeni?

 

Widzę tutaj pomieszanie pojęć - czym jest komercyjna wróżka? Taka, która robi to za pieniądze, czy taka która kupiła karty za pieniądze?

Następny kwiatek: wróżący, który sam się wybrał na wróżącego - a są tacy wróżący których ktoś wybrał na wróżącego? I kto go wybiera?

 

Czekam wciąż na namiar tej wróżki z Krakowa za 300zł i za 450zł - mam nadzieje, ze mój adwersarz nie kłamał, nie rzucał słów na wiatr i jak podał takie liczby to poda też namiary na te wróżki, abym mógł zweryfikować prawdziwość tych enuncjacji.

 

Brzmi to jak dogmat nieomylności papieża, gdy przemawia ex cathedra - ewentualnie argument typu: "A Słowacki wielkim poetą był i basta!"

 

Ciężko się polemizuje z kimś, kto nie bardzo wie co mówi, ale głęboko w to wierzy. W dodatku nie potrafi wprost powiedzieć o co mu chodzi, tylko opowiada na około.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
AmonCzarny

Moja kuzynka z rodu tzw. "czarownic" (bo w prostej linii wszyscy członkowie jednej rodziny posługują się zdolnościami parapsychologicznymi a tylko kobiety z tej rodziny są obdarzone widzeniem duchów i tym wszystkim czym mężczyzna z tej rodziny już nie) - gdy rozkłada tarota i widzi, ze partner przyszły mąż okradnie jej najlepszą koleżankę ze wszystkiego co posiada i, że ona w tym momencie "zawyje"! burzy swój rozkład i mówi, ze to tylko karty :) że to tylko zabawa :) - a gdy jej koleżanka nalega i to nalega tak, że moja kuzynka/czarownica zaczyna bić się z myślami (a wróżba jest darmo i karty tarota są darem) kładzie jeszcze raz wróżbę i mówi mi "chłopie ja tam dalej to co w pierwszym rozłożeniu widzę a ona nalega i prze...bym jej powiedziała....i mówię co widzę" - "i okradł ją ze wszystkiego (wycyckał do zera) a ona mnie posłała do diabła słysząc to!" A teraz one już są znowu najlepszymi przyjaciółkami tylko, że tamta się boi mojej kuzynki - woli iść do "manekina" z rynku wróżów niż do mej kuzynki / czarownicy - z rodu który dla większości jest bełkotem i bzdurą :) bo nikt nie chce po wizycie u wróżki/wróża usłyszeć bezwzględną prawdę - cóż tak jest :) A moja kuzynka jest darmowa - no cóż bo ona pracuje w korpo a karty kładzie darmo :) 

Edytowane przez AmonCzarny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Willow

Amon, a kto jest tym "znawcem" - ty, czy twoja rodzina? 

Od siebie powiem, że to, co piszesz, są zwyczajne zabobony, które różnią się od rodziny do rodziny, od lokalizacji do lokalizacji. 

Maja matka wrozyla swojego czasu z klasyków, i wtedy panował zabobon, że, żeby karty mówiły prawdę, na nich musi posiedzieć dziewica. I malutka ja na nich  ciągle siedziałam :D z czasem jej przeszło, bo zauważyła, że i tak, i inaczej jej wrozby się sprawdzają :)

Też słyszałam o "chować pod drzwiami", trzymać tylko i wyłącznie w "woreczku dowolnego koloru", rysować samim - a właśnie, mam koleżankę, która talie sobie drukuje, a wrozby sprawdzają się jej nie często, po ciągle wróży ponownie na to same pytania :)I duża ilość innych. 

Czyli - jeśli oznaczona metoda ci pomaga - to dobrze, a jeśli nie, to to można odrzucić jako zwyczajny zabobon. 

Edytowane przez Willow

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
AmonCzarny
1 godzinę temu, Willow napisał:

Amon, a kto jest tym "znawcem" - ty, czy twoja rodzina? 

Od siebie powiem, że to, co piszesz, są zwyczajne zabobony, które różnią się od rodziny do rodziny, od lokalizacji do lokalizacji. 

Maja matka wrozyla swojego czasu z klasyków, i wtedy panował zabobon, że, żeby karty mówiły prawdę, na nich musi posiedzieć dziewica. I malutka ja na nich  ciągle siedziałam :D z czasem jej przeszło, bo zauważyła, że i tak, i inaczej jej wrozby się sprawdzają :)

Też słyszałam o "chować pod drzwiami", trzymać tylko i wyłącznie w "woreczku dowolnego koloru", rysować samim - a właśnie, mam koleżankę, która talie sobie drukuje, a wrozby sprawdzają się jej nie często, po ciągle wróży ponownie na to same pytania :)I duża ilość innych. 

Czyli - jeśli oznaczona metoda ci pomaga - to dobrze, a jeśli nie, to to można odrzucić jako zwyczajny zabobon. 

Zabobon? Może zabobon ale mojej kuzynce się sprawdził. A ona była kobietą jak twoja matka. Ja nie wiem czy twoja mama brała za to pieniądze ale wiem, że tym co są kobietami i nie biorą pieniędzy i jeszcze mają w przeszłości np. matkę lub babkę które też to robiły i tez za darmo to są to tzw. znawcy którym te wróżby bardziej wychodzą niż tym którzy są pierwszym pokoleniem i jeszcze facetami :) Tak po prostu wierzę i jest to subiektywna opinia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Willow

Amon, wiesz, mi chodziło o to, że mojej mamie to pomoglo, bo ona w to wierzyła. Bo to był wygodny dla niej sposób zaufać kartom i własnej intuicji. I w tych czasach, ludzi uważali, że to rzeczywiście się sprawdza. To samo może dotyczyć sposobu twojej kuzynki. 

Ale to ze im to wyjątkowo pomaga nie czyni z tego reguly dla wszystkich: u nich to się sprawdza, a innym nie koniecznie :)

Edytowane przez Willow

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Arbogast

No gdzie te wróżki za 450zł ? Czekam, czekam i nic... a chce zweryfikować Twoją prawdomówność...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
AoiMizu

Amonie Czarny jesteś kolejną osoba, która uosabia ideę "pierdolenie o Szopenie".

Chyba nie muszę dodawać, iż w zdecydowanie tym negatywnym znaczeniu.

Nie powiem, że jest to pierwsza pierdoła miesiąca co tu powypisywałeś bo dużo podobnych kretyznizmów czytałem ostatnio, ale bez wątpienia twoje banialuki mają szanse na jedno z trzech miejsc w konkursie: idiotyzm miesiąca
a nawet debilizm roku świadcząc jednocześnie, iż o omawianym tu temacie: gównie wiesz, gówno rozumiesz i gówno umiesz (bo gdybyś umiał to byś nie gadał takich bzdur). 

 

Ale wszystko po kolei. 

 

W dniu 3.12.2018 o 14:47, AmonCzarny napisał:

karty tarota - musi dostać za darmo wróżący by dawać 100 procent wróżącemu! :) no niestety ale tak musi być - reszta się myli :) i tak niestety jest! Czemu niestety? Bo taka jest reguła! A że reguła jest tak skąpa - ilu jest w stanie dać cokolwiek komukolwiek po tym jak samo zabuliło za tarot plus minus :) 150,- zł? - a ci co bulą zazwyczaj bulą powyżej :) zazwyczaj sami bulą koło 300,- zł za tarot + instrukcja obsługi! I w tym momencie te karty tarot musi dostać ten stawiający go za "ziarnko piasku z pustyni Sahara lub za darmo! - no niestety :) taka prawda! Wtedy i tylko wtedy "wróżba" jest doskonała! Ale przecież jest komercja i parcie do szczęścia :) - więc niech będzie - :) że ci którzy kupili i cały czas kupują karty od Iluminati kładą bezwzględną prawdę - która się niestety zawsze rozjeżdża! Nigdy bowiem nie wiadomo kto dostał a kto kupił nie? :) :) :)  Jak nie sprawdza się wróżba 100 procent to znaczy że wróżka kupiła tarot - :( niestety! Wiem / widziałem efekt wróżenia z tarota którego otrzymano za NIC :) ale co ja wiem - to jest przemysł, to jest taśmowa działalność :) 

 

O matko! 

 

1.) Po pierwsze: 

 

Bzdurą jest to, że trzeba karty tarota, jak i każde inne dostać od kogoś innego po to by w 100% dawać pytającemu prawidłowe odpowiedzi. 

Już sam fakt, że piszesz o 100% prawidłowego odczytu świadczy o tym, że gówno wiesz o dywinacji, rozumiesz i gówno umiesz. Każda naprawdę doświadczona osoba w rozkładaniu jakichkolwiek kart wie, że nie ma możliwości w 100% dać odczytu na dane pytanie. Nie da się opisać, wejrzeć w stu procentach w dany problem. Wynika to też z tego, że zawsze jest granica błędu, która wynika z decyzji osoby, której się rozkłada karty, gdyż ona przez sam fakt poznania potencjalnej przyszłości już zmienia swą przyszłość, a przypominam, że nawet najprostszy rozkład zawiera w sobie omówienie przyszłości, która jest płynną i na nią ma wpływ cała masa zmiennych.  

Sam swego czasu mocno rozkładałem tu karty anielskie na relacje damskie i męskie, (głównie o to mnie proszono o partnerskie rozkłady). Prawidłowość moich rozkładów oscylowała w granicach około 95% prawidłowości. Zaznaczam, iż nie otrzymywałem na początku głębszego wglądu w relacje. Chyba, że sam się dopytałem, ale to rzadkość była. Użytkownicy, którzy funkcjonują nadal na forum i mieli możliwość zapoznania się z moimi umiejętnościami potwierdzą prawidłowość mych słów w tym temacie.  

Istotną rolę ma tu fakt, iż przy aż tak wielkiej prawidłowości moich rozkładów karty, które wykorzystywałem, nadal sporadycznie teraz korzystam. Co tu dużo mówić: ONE SĄ KUPIONE. I już samo to, że miałem taką sprawdzalność w rozkładach burzy twoje twierdzenie, iż żeby rozkładać karty należy je od kogoś otrzymać. Już pomijam fakt, że nie tłumaczysz konkretnie dlaczego uważasz, że należą być karty kupione.

Suche pitolenie, że muszą być kupione nie tłumacząc konkretnie dlaczego co tu czynisz nie jest dla mnie rzetelną wiedzą i wiarygodną wiedzą. Nie widzę powodu by początkujący adepci ci zawierzyli bo powiedziałeś sobie to ot tak od siebie. 

2.) Po drugie piszesz, że tak musi być, że reszta się myli i tak niestety jest: 

Więc powiedz mi jaśnie wielmożny oświecony: po pierwsze dlaczego reszta się myli, po drugie dlaczego tak musi być i po trzecie dlaczego tak jest? 

Stwierdzasz jakieś farmazony nie przytaczając konkretnych przykładów dlaczego uważasz, że jest jak jest. Podaj mi konkretne przykłady dla których uważasz, iż jest jak jest. W tej chwili jesteś wielce niewiarygodny dla mnie. 

Następnie piszesz, że tak jest bo taka jest reguła. Szkoda tylko, że nie napisałeś jaka to reguła. Więc po piąte oczekuję od ciebie odpowiedzi na pytanie: jaka to reguła, która odpowiada za powyższe, w szczególności, że twierdzisz jednocześnie, że jest skąpa, jak reguła konkretnie skąpa? 

3.) Po trzecie kwestia pieniędzy za kupno kart: 

Nie kwestionuję tego, że można kupić karty za 150 zł. bo za jedną z ostatnich talii coś koło stówy zabuliłem, ale co ty pitolisz, iż karty kosztują ponad 150 zł? Szczerze mówiąc nie spotkałem się na Polskim rynku z jakąkolwiek talią, której wartość rynkowa by przekraczała 120 zł, no niech będzie, że 150 zł wraz z jakimiś ew. dodatkami, specjalne wydanie, to ok., mogę się zgodzić, ale powyżej? Porządne karty anielskie i tarota, które widziałem nie miały więcej niż stówę, zaś co się tyczy typowego gówna max do 50 zł. Więc nie pier....., że ponad 150 zł. Piszesz też później o osobach co bulą powyżej tej sumy do około 300 zł, co za brednie. Nie ma na rynku Polskim tak drogiej talii. Żaden ekspert nie wyda ci tyle kasy na jakąkolwiek talię wiedząc, że może kupić tańszą, która jest równie skuteczna do jego pracy. 

No chyba, że mówisz o cenach sprowadzania rzadkich egzemplarzy lub niedostępnych w Polsce kart, z zagranicy. To wtedy się zgodzę. Faktycznie jak myślałem by egzemplarz jednej z tali z zagranicy ściągnąć do domu w Polsce to fakt wyszło by to ponad dwie stówy, a może i trzy, zresztą nieważne, z czego w koszt należy wliczyć kwestię przewozu, cła itp. nie wiem czego jeszcze. W tej kwestii się zgodzę, że koszta mogą być duże. No ale nie oszukujmy się gdyby ci o to chodziło to tak byś od razu napisał. 

3.) Kupowanie kart od Iluminatów? Co ci się we łbie poprzekręcało? Ja wiem, że jest takie wydawnictwo w Polsce, ale.... Chwila czy chodzi ci o to wydawnictwo czy o tą organizację co to niby ma zaprowadzić ponoć nowy porządek świata czy cuś? 

Cała reszta cytowanej tu wypowiedzi to jakiś bełkot więc nie będę go tu opisywać. Szkoda słów. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
AoiMizu
W dniu 4.12.2018 o 10:52, AmonCzarny napisał:

Piszesz więc iż zapłata to forma wymiany energii :) A ci co korzystają wiedzą o tym iż pobierasz ich energię? A co do bełkot to niemiłosierny - no cóż przecież jesteś wróżem :) i tak pewnie zarabiasz na chleb :) za pewne jest to twoja działalność gospodarcza a z tym się wiąże wiele wydatków :) a jeśli nawet nie to - mimo wszystko ci co biorą za to kasę i kupują swoje karty - k a d z ą ! :) To właśnie chciałem napisać w swym poście! Otóż czytałem tu wypowiedzi "wróżek" i uderza wypowiedź "pewnie zrobiłeś coś w przeszłości i teraz jest tak nieciekawie" :) czyli nic konkretnego bo kupiła karty :) 


Każda zapłata jest wymianem energii. 
Nie ma znaczenia czy płacisz za wróżbę, dywinację czy za chleb lub inny środek spożywczy itp. Wszystko jest zapłatą energetyczną chociażby z samego faktu, iż jesteśmy w najmniejszym aspekcie niczym innym jak energią, dotyczy to materii nieożywionej, ożywionej. Tam gdzie nie ma zrównoważonej energii, czyli zapłaty następuje niedobór i odpowiednie konsekwencje co do tego. Swego czasu bardzo mocno dywinowałem tu ludziom. Po dłuższym czasie pomimo, że chciałem nie byłem wstanie rozkładać ludziom pomimo ich próśb a mej chęci by im pomóc. Różne okoliczności sprawiły, że tak się działo. Dopiero po znacznym okresie się dowiedziałem od Władców Dywinacji, iż na poziomie energetycznym za to co dawałem ludziom ich zapłata energetyczna (podziękowania, plusiki itp.) okazały się zbyt małą zapłatą za to co w ramach swej działalności dawałem, a dawałem wiele i Władcy uznali, iż mam przestać bo zostanę wychędożony na maxa. Co też uczyniłem. Oczywiście nikt do tych osób nie ma pretensji bo się konkretnie umówiliśmy na tzw. "formę zapłaty", jednakże prawo właściwej wymiany energetycznej należy brać pod uwagę a nie lekceważyć jak to robisz w wg. mnie, co potwierdza twa wypowiedź. 

Jak już to powiedział jeden z jednych uczestników dochodzi do wymiany energetycznej pomiędzy tymi co rozkładają karty a tymi co proszą. Jest to wymiana obopólna. Należy się tylko zastanowić nad tym czy ta wymiana jest równoważna, lecz tego się teraz nie podejmę rozważania. 

Nie ma niczego złego w braniu pieniędzy za rozkładanie kart. Za pracę uczciwą należy się zapłata. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
AoiMizu
W dniu 4.12.2018 o 10:56, AmonCzarny napisał:

A ten wymiar jest symboliczny za 250,- do 450,- za wróżbę? Bo tyle w Krakowie bierze wróżka za położenie tarota :) i to wróżka której się prawie nic nie sprawdza ale ma za to renomę :) - ale swe karty sama kupuje :) 

Brednie. 

Ostatnio orientowałem się ile w Kraku biorą za rozkładanie kart. Z tego co zwróciłem uwagę to nie więcej niż 150 zł. 

Nie oszukujmy się nawet idiota by nie zapłacił za rozkład powyżej dwóch stów, ba wątpliwe jest by ktoś zechciał płacić już powyżej stu pięćdziesięciu złotych. 

 

W dniu 4.12.2018 o 11:24, AmonCzarny napisał:

skąd "taka reguła, że sprawdzalność wróżb zależy od formy nabycia narzędzia dywinacyjnego?" Taka reguła jest po prostu stara jak świat i pochodzi od tych którzy już to przerobili - nie podważa się "czarownic" po prostu bo one na 100 procent wiedzą co twierdzą - bo one mają spektakularne osiągnięcia w tym czym się akurat zajmują i tak po prostu gdy "czarownica" kładzie tarot to jest odmiennie do tego jak ja czy ty czy płatna komercyjna wróżka/wróż kładzie tarota! A co do twej wypowiedzi po mej wypowiedzi: "czyli co sam sobie daje?" - właśnie o to mi chodzi. Wróżący który się sam wybrał na wróżącego nie ma w tle przekazania kart! :) Czyli sam się niejako wybrał do cechu czarownic z pominięciem rodów czarownic :) Rozumiemy się wreszcie?

Podaj mi tą konkretną regułę. 
Żałośnie to wygląda gdy ktoś powołuje się na jakąś regułę i nie pisze konkretnie na jaką, zwłaszcza, że rzekomo jest stara jak świat co ma miejsce w twym wypadku, co ukazuje doświadczonym osobom jak chociażby ja, że mało wiesz, mało umiesz i małorozumiesz. 

Co to za brednie, że czarownic się nie podważa? Co jest do cholery jasne, a to tylko czarownice zawsze były? A o czarodziejach to już niegodnie wspomnieć? Pitolisz głupoty. A czemuż to tych czarownic nie można opinii kwestionować? A co jeśli czarownica kwestionuje czarownice? To jest ok czy jest źle? Co se myslisz, że każda czarownica lub czarownik lubi czarownicę lub czarownika? phi. Pitolenie, że czarownice na 100% wiedzą co wiedza jest takim samy gadaniem, że multi kulti jest dobre dla obecnej europy, a wszyscy widzimy i wiemy czym to skutkuje.


Te czarownice co mówisz mają spektakularne osiągnięcia!? Realy?! Jakie konkretnie?! Opowiedz. 

 

Nie wiesz jak rozkładam karty więc nie porównuj mnie do tego gówna, które traktujesz jako jedyną prawdziwą wyrocznię. 

O jakim przekazaniu kart teraz mówisz? Widzę w tym tylko masło maślane bezrozumnego człowieka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×