Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

ToZart

Witam wszystkich.

Mam pytanie odnośnie przypadków.

 

Sam w nie wierzę, ale zawsze myślałem, że jest za nimi jakiś większy sens. Jednak w moim życiu wydaje się, że są one tylko po to abym bardziej cierpiał. Tak wiem, brzmi to bardzo egoistycznie, ale tak czuję. Trwa to już kilkanaście lat.

 

Nie będę opisywał swojej historii, opowiedziałem ją raz terapeucie i stwierdził, że to nieprawda. Ale tak wygląda moje życie. Jeden przykład. Znajomość z kimś ważnym moja choroba (myślałem, że to koniec), więc postanowiłem zerwać kontakt z tą osobą. Po czasie jakoś się wykaraskałem (choć nie do końca). Zacząłem myśleć o tej osobie prawie 5 lat od naszego ostatniego spotkania, ale stwierdziłem, że to stare dzieje i nie próbowałem się kontaktować. Kilka tygodni później wiadomość. Od osoby o której myślałem. Tak po prostu co słychać. Skończyło się źle, ale oczywiście dla mnie...

 

Mam tak wiele razy. Myślę o kimś i nagle spotykam tę osobę w Warszawie (moja pierwsza wizyta w tym mieście, a ten człowiek tam nawet nie mieszka). Oczywiście ta sama historia. Nasze losy jakoś się łączą, ale z tego wszystkiego ja kończę marnie, a ten człowiek zyskuje niesamowite szczęście.

 

Osobiście mam gdzieś czy ktoś ma lepiej ode mnie, ale jestem już zmęczony moim pechem. A do tego, że go mam doszedłem niedawno po kilkunastu latach takich pozornych przypadków. Nie zliczę ile godzin w nocy spędziłem na analizowaniu tych sytuacji żeby spróbować zrozumieć dlaczego. Że być może jest tam jakieś przesłanie, którego nie rozumiem, ale nie potrafię go znaleźć. Wszystko zdaje się być tylko po to aby mnie zgnębić.

 

Jako osoba wychowana w wierze chrześcijańskiej spróbowałem nawet wszelkiego rodzaju spowiedzi u księży egzorcystów i nic to nie zmieniło. Ten pech, o którym piszę nie dotyczy tylko relacji między ludzkich. To są sprawy zdrowia, fizyczności, ale też zawodowe czy inwestycje. Zawsze kończy się to tragicznie. Było już kilka takich sytuacji jak m.in. opisana wyżej ze spotkaniem po latach, gdzie na początku myślałem – cud, a skończyło się gorzej niż bym kiedykolwiek nawet sobie to wyobraził.

 

Doszło już do takiego stopnia, że boję się być szczęśliwy. Że to wszystko to jakaś zasadzka. Tylko po to żeby mnie zgnębić – tylko w jakim celu kiedy jestem nikim? To nie ma dla mnie sensu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Osobogo

To po prostu nie myśl o tym, ani dobrze ani źle. Zachowuj się jak obserwator, obojętnie się przyglądaj ludziom, sytuacjom i wydarzeniom, i obojętnie przyjmuj wszystko, co Ci się przydarza. Wiem, że to trudne ale zacznij to ćwiczyć, systematycznie, codziennie. To taka kontrola umysłu i emocji - nic nie emitujesz - nic nie wychodzi i nic nie przychodzi to znaczy nie przyciągasz żadnych pechowych wzorców. Bo ja tak myślę, że masz taką jakby "dziurę" przez którą wszystko z ciebie wyłazi, cała zawartość twojej podświadomości, cała pamięć i ta emisja (nieświadoma) przyciąga podobne wzorce. Może to być skutkiem jakichś działań w innych wcieleniach, np. ktoś mógł ci źle pożyczyć albo ty zajmowałeś się praktykami tzw. czarnomagicznymi i teraz stykasz się z tym co sam siałeś. A może być też tak, że inni ludzie "pobierają" z ciebie energię (nie chodzi mi o tzw. wampiry energetyczne) bo jest im to łatwo zrobić - ty masz wypływ, więc korzystają. Rozejrzyj się za zabezpieczeniem siebie, zamknięciem aury, załataniem dziur energetycznych. Polukaj w literaturze albo na jakichś porządnych, wiarygodnych stronach jak to można zrobić.

  • Lubię to! 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Murugan

Jako chrześcijanin masz ograniczone pole działania, by coś zmienić, w chrześcijaństwie cierpienie wydaje się być czymś pozytywnym, czego przykładem jest życie i śmierć Chrystusa czy różnych męczenników, jeśli masz odwagę, to zacznij poszukiwania poza tą wiarą, ale sukces nie przyjdzie od razu, trzeba go sobie wypracować ciężką pracą nad sobą, jak zaczniesz zmieniać siebie, to będzie to trwało właściwie do końca życia, to trochę  taki nałóg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...