Jump to content
IBella

Klątwa pokoleniowa?

Recommended Posts

IBella

Witam,

Pojawiłam się na forum, bo już nie wiem gdzie szukać pomocy.

Dowiedziałam się, że podobno ktoś kiedyś rzucił klątwę na moją rodzinę (podobno jakaś zazdrosna kobieta na mojego pra...dziadka). Nigdy w to nie wierzyłam, tym bardziej że mnie to nie dotyczyło (do czasu). Jestem w stałym związku od kilku lat, z czego od tygodnia jesteśmy małżeństwem. Wszystko co było związane ze ślubem było dość pechowe, a po nim jest jeszcze gorzej. Jesteśmy szczęśliwi i bardzo się kochamy, ale ciężko jest mi uwierzyć w TAKIEGO pecha. Gdy rozwikłamy jeden problem pojawia się następny. Kiedy w podróży poślubnej uporaliśmy się ze zdrowiem to skradziono nam obrączki. Dosłownie każdego dnia spotyka nas jakieś nieszczęście. Z tego co wiem od mojej mamy w jej przypadku (oraz mojej siostry)jest tak do dziś. Gdy tylko wydaje nam się, że kryzys został zażegnany pojawia się kolejny. Chciałam wierzyć, że to zwykłe przypadki, lub wyniki naszych działań, ale już dłużej nie potrafię. Czy jest tu ktoś kto potrafi stwierdzić czy rzekoma klątwa rzeczywiście nad nami wisi i wie jak można się jej pozbyć? Lub zna osobę, która może pomóc?

 

Baaaardzo proszę o pomoc, bycie szczęśliwym w obliczu tylu nieszczęść jest potwornie trudne :( 

Share this post


Link to post
Share on other sites
czarnyMag1

Nie wisi nic nad nikim dopóki tenże nie zacznie to wszystko jak czynisz ty rozważać - a więc - przyjmij do wiadomości, że nic nad Tobą nie ma żadnej władzy a tak proforma to weź nożyczki jak jesteś przesądna i tnij wyimaginowany materiał na około siebie obracając się i.......wyobrażaj sobie (wizualizuj!), że odcinasz to wszystko co mogło cię schwycić - te wszystkie podczepienia!

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Xoor

CzarnyMag mam podobnie, ja sam probowalem nie wierzyc jak mowisz.. tylko jak to jest ze czlowiek nie wierzy a cos przychodzi gdy juz zupelnie zapomni w przesady? Jak wytlumaczysz fakt, ze gdy bywaly momenty mojego zycia iz bylem przepelniony nienawiscioa.. bylo to jak sila ktora szukala ujscia. Wtedy nagle ktos lapal kapcia z wielkim hukiem przejezdzajac oboi mnie, albo ja sam stawalem sie nagle celem kradziezy.. tzn wszedlem gdzies parkujac pojazd a gdy wyszedlem to juz go nie bylo. I wtedy zawsze czuje ze ‘sila’ znalazla ujscie. Wiem ze odplynelo i rzeczywiscie nagle jest spokoj. Osobiscie zawsze gdy probowalem jakis rytualow to mialem wrazenie jakby pomogly tylko na chwile ale aby byc jak tama ktora wkoncu puszcza wezbrana jeszcze bardziej rzeke. Czasem mam wrazenie jakby wzajemne zrozumienie z innymi i empatia bywaly jedynym remedium. Twoje z innymi polaczenie ;) Dobra wola, dobre zyczenie.. a jednak mimo ich przychodza nagle do Ciebie ludzie ktorzy sa oporni i potrafia jedynie zameczyc, nie mozna sie odciac. Im lepszy bedziesz, tym bardziej Cie zniszcza.. i co wtedy? Jak to . To nie offtop; dolaczam sie do pytania bo napisalem na tym forum z niemal identyczna sytuacja i prosba. Dolaczam sie do dyskusji ;] 

Ibella, ja Ci wierze mam podobnie, dalem temat w tym dziale ‘klatwa’ i rowniez wydaje sie... pokoleni9wa zabawne haha

Edited by Xoor

Share this post


Link to post
Share on other sites
Murugan
W dniu 18.07.2019 o 14:40, czarnyMag1 napisał:

Nie wisi nic nad nikim dopóki tenże nie zacznie to wszystko jak czynisz ty rozważać - a więc - przyjmij do wiadomości, że nic nad Tobą nie ma żadnej władzy a tak proforma to weź nożyczki jak jesteś przesądna i tnij wyimaginowany materiał na około siebie obracając się i.......wyobrażaj sobie (wizualizuj!), że odcinasz to wszystko co mogło cię schwycić - te wszystkie podczepienia!

Kilka dni temu obwiesiłem się amuletami ochronnymi, między innymi tarczą algizową, dodatkowo wizualizowałem sobie, jak ta tarcza wibruje odcinając wszelkie podłączenia, no i siadłem do medytacji, poczułem uwolnienie i uzmysłowiłem sobie iluzoryczność ego, te wszystkie podłączenia to nasza fałszywa tożsamość, ale ego się będzie tego kurczowo trzymać, na czas medytacji poczułem wolność, ale tak naprawdę to o czym mówisz to wyższa szkoła jazdy, wkroczenie jakby w inny wymiar, ciężko utrzymać ten stan na dłuższą metę, bo coś jakby napiera od nowa, energia musi znaleźć ujście, można ją powstrzymać na jakiś czas, ale ona musi się wyczerpać, chyba innej drogi nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...