Jump to content
Kostroma

Do tej pory nie wyjaśnione

Recommended Posts

Kostroma

Kilka lat temu z partnerem mieszkaliśmy w starej kamienicy w centrum miasta. 

Było to mieszkanie wujka, a raczej dwa przyległe do siebie mieszkania, które jedno z nich używaliśmy. 

W lecie zmarła babcia, więc wujek mieszkający za granicą przyjeżdżał do Polski na pogrzeb. Stwierdził że zatrzyma się w tym drugim, nie używanym mieszkaniu na te kilka dni. 

Więc my, wzięliśmy się za przygotowanie mieszkania. Sprzątanie itp. 

Któregoś wieczoru sprzątaliśmy kuchnię, i przylegająca do niej łazienkę. Popijaliśmy wino. 

Po zakończeniu zaplanowanych prac, usiedliśmy w kuchni żeby dopić wino z kieliszków. Czekaliśmy aż podłoga wyschnie w łazience itp. 

Sprawdziliśmy czy wszytsko ok, i poszliśmy do siebie obok. 

Zjedliśmy kolację, pogadaliśmy jeszcze chwilę.  Położyliśmy się spać. 

Około 1 w nocy zbudził nas łomot do drzwi sąsiada z dołu. Zerwaliśmy na równe nogi, i biegnąc do drzwi wejściowych słyszeliśmy wyraźny szum. 

Okazało się że sąsiad z dołu jest zalany. 

Jak? 

W mieszkaniu które sprzątaliśmy, okazało się że w łazience na CAŁĄ MOC jest odkręcony zawór od pralki i pełnym ciśnieniem leje się woda na ziemię.  Mało tego. Miednica która była pod niego podstawiona, z myślą że gdyby miało coś kąpać, była nie tam gdzie ją zostawiliśmy, tylko na drugim końcu łazienki. 

Przypominam, że po skończeniu sprzątania, siedzieliśmy w tym mieszkaniu jeszcze trochę, później w swoim, i nie było słychać żadnej wody, tym bardziej odkręconej na cały regulator. 

Ja rozumiem, że zawór mógł się poluzować, ale nie odkręciłby się do oporu sam.... 

Do tej pory nikt nam nie wierzy, i traktują to jak żart i nasze niedopilnowanie. 

Rok później wyprowadziliśmy się z tego mieszkania, ale ciągle są w nim jakieś nasze rzeczy, więc od czasu do czasu, wracamy tam po nie. 

Pies nigdy nie chce wejść do środka. A jak już się go namówi, to wchodzi z podkulonym ogonem i trzyma się uparcie mnie albo partnera. 

Mieszkanie jest dziwne. Coś w nim siedzi. 

Kiedy tam mieszkaliśmy przez pierwszy rok, dopadła mnie głęboka depresja lękowa, która zakończyła się leczeniem farmakologicznym. Po zmianie miejsca zamieszkania, problemy znikły. 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kamil1989

Coś albo ktoś tam siedzi i raczej jest związane z tym miejscem, bo gdyby tak nie było to by się podczepiło chociażby pod Ciebie i przeprowadzka niczego by nie zmieniła - względem depresji. 

Jak podasz mi więcej szczegółów, które mogą mnie nakierować na samo miejsce mógłbym je sprawdzić na odległość. Cokolwiek by to nie było to szkoda kolejnych lokatorów, a jeśli to zagubiona duszyczka to szkoda żeby się niepotrzebnie męczyła. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kostroma
54 minuty temu, Kamil1989 napisał:

Coś albo ktoś tam siedzi i raczej jest związane z tym miejscem, bo gdyby tak nie było to by się podczepiło chociażby pod Ciebie i przeprowadzka niczego by nie zmieniła - względem depresji. 

Jak podasz mi więcej szczegółów, które mogą mnie nakierować na samo miejsce mógłbym je sprawdzić na odległość. Cokolwiek by to nie było to szkoda kolejnych lokatorów, a jeśli to zagubiona duszyczka to szkoda żeby się niepotrzebnie męczyła. 

Kamienica w centrum miasta, Tarnów. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Yunugar

@Kostroma 

Spójrz na to bo podobna sytuacja mogła się wydarzyć u Ciebie:

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kostroma
7 minut temu, Yunugar napisał:

@Kostroma 

Spójrz na to bo podobna sytuacja mogła się wydarzyć u Ciebie:

 

Sytuacja tego mieszkania jest bardzo ciekawa. 

Wcześniejsi lokatorzy, też nie zachowywali się normalnie. 

Była to starsza kobieta i jej dwóch dorosłych synów. Cała trójka pracująca, odpowiedzialni ludzie, spokojni, kulturalni. 

Po 2 latach mieszkania tam, mężczyźni zaczęli nałogowo pić, stracili pracę i generalnie zapuścili mieszkanie do takiego stanu że to niewyobrażalne. 

Do tego jeden z nich próbował popełnić samobójstwo, przedawkowując leki. Zabrała go karetka, trafił do szpitala psychiatrycznego. 

Po tej sytuacji zostali wyrzuceni z mieszkania. 

 

A dużo wcześniej, mieszkał tam chłopak, który bardzo chorował, interesował się co nie co magia chyba, sądząc po książkach które zostały znalezione po tym jak zmarł. 

Z mieszkania zrobił składowisko wszystkiego . Stosy gazet od podłogi po sufit, stosy opakowań plastikowych po jogurtach i serkach do chleba - każde wolne miejsce w kuchni.  Słoiki wszędzie itp. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Yunugar
6 minut temu, Kostroma napisał:

Sytuacja tego mieszkania jest bardzo ciekawa. 

Wcześniejsi lokatorzy, też nie zachowywali się normalnie. 

Była to starsza kobieta i jej dwóch dorosłych synów. Cała trójka pracująca, odpowiedzialni ludzie, spokojni, kulturalni. 

Po 2 latach mieszkania tam, mężczyźni zaczęli nałogowo pić, stracili pracę i generalnie zapuścili mieszkanie do takiego stanu że to niewyobrażalne. 

Do tego jeden z nich próbował popełnić samobójstwo, przedawkowując leki. Zabrała go karetka, trafił do szpitala psychiatrycznego. 

Po tej sytuacji zostali wyrzuceni z mieszkania. 

 

A dużo wcześniej, mieszkał tam chłopak, który bardzo chorował, interesował się co nie co magia chyba, sądząc po książkach które zostały znalezione po tym jak zmarł. 

Z mieszkania zrobił składowisko wszystkiego . Stosy gazet od podłogi po sufit, stosy opakowań plastikowych po jogurtach i serkach do chleba - każde wolne miejsce w kuchni.  Słoiki wszędzie itp. 

Bardzo prawdopodobne iż w tym mieszkaniu grasują byty, które stopniowo doprowadzają do powolnej degradacji danych osób tam zamieszkujących aby karmić, zasilać się niższymi emocjami. Po całkowitym zniszczeniu ich psychiki i umysłu usmiercaly je lub doprowadzaly te osoby do stanu "warzywa".

Ci ludzie mieli odebrać taką właśnie zapłatę, dokładnie w tym miejscu, w tym czasie a wykonawcami karmy były te pasożytnicze byty, duchy niższej kategorii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kostroma
13 minut temu, Yunugar napisał:

Bardzo prawdopodobne iż w tym mieszkaniu grasują byty, które stopniowo doprowadzają do powolnej degradacji danych osób tam zamieszkujących aby karmić, zasilać się niższymi emocjami. Po całkowitym zniszczeniu ich psychiki i umysłu usmiercaly je lub doprowadzaly te osoby do stanu "warzywa".

Ci ludzie mieli odebrać taką właśnie zapłatę, dokładnie w tym miejscu, w tym czasie a wykonawcami karmy były te pasożytnicze byty, duchy niższej kategorii.

Dobrze rozumiem że uważasz , że osoby które tam trafiają to osoby muszące spłacić swoją karmę? 

Czy po prostu zwykli pechowcy którzy weszli w drogę temu bytow i zakłócili mu jego egzystencję? 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Yunugar
4 minuty temu, Kostroma napisał:

Dobrze rozumiem że uważasz , że osoby które tam trafiają to osoby muszące spłacić swoją karmę? 

Tak.

4 minuty temu, Kostroma napisał:

Czy po prostu zwykli pechowcy którzy weszli w drogę temu bytow i zakłócili mu jego egzystencję?

Co to znaczy "zwykli pechowcy"?

Nic nie dzieje się przy-pad-ko-wo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kostroma
25 minut temu, Yunugar napisał:

Tak.

Co to znaczy "zwykli pechowcy"?

Nic nie dzieje się przy-pad-ko-wo.

Obecnie mam w planach oczyścić to miejsce, jak poczuje się wystarczająco silna, ale po tym co piszesz to już sama nie wiemw takim razie czy to właściwe, gdyż może ten byt powinien tam zostać i czekać na swoich kolejnych "klientów", aby im pomóc? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...