Jump to content

lew


doriii86
 Share

Recommended Posts

ostatnio przysnil mi sie lew... trzymalam go w domu byl olbrzymi .. tulil sie do mnie lasil.. lecz musialam go oddac nie wiem dlaczego..cos mowilo mi ze stanie sie niebezpieczny,ze bedzie grozilo mi z jego strony niebezpieczenstwo..i tak sie stalo, raz chwycil mnie za reke ale po chwili puscil i dalej tulil sie do mnie...potem znowu zaczal mnie atakowac...i znow tulic i tak w kolko... wypuscilam go na podworko zeby sobie poszedl w swoja droga lecz ten wrocil do mnie...chcialam zeby sobie poszedl ale on nie odchodzil... az w koncu obudzilam sie

 

wczesniej tez mialam sny powiazane z lwami...konkretnie z lwicami ktore niewiadomo skad pojawialy sie na osiedlu i polowaly na mieszkancow... a ja przed nimi uciekalam i probowalam sie schronic na klatce schodowej na ktorej trzeba bylo trzymac drzwi zeby je zamknac bo sie nie domykaly i zawsze zostawal ktos bliski na zewnatrz a zebyt go uratowac to musialam ryzykowac i otwierac drzwi a lwice byly tuz tuz.... i nie raz musialam stawac z nimi twarza w twarz....

 

takie jakies dziwne ale ten sen z lwicami powraca do mnie co jakis czas... czy ktos wie co to moze oznaczac? jeden i drugi sen???

czekam na interpretacje :)

Link to comment
Share on other sites

Guest winteer

Pierwszy sen może informować o zmiennym szczęściu lub zmiennym nastawieniu kogoś do Ciebie... Być moze postanowisz się bardziej zdystansować, jednak to nie bedzie takie łatwe (wypuszczony lew nie chce odejść) - najbardziej prawdopodobna jest wersja w krórej chodzi o pozbycie sie kogoś, kto nie chce odejść...

 

Drugi sen - świadczy o obronie przed niebezpieczeńswem - jesteś gotowa nawet zaryzykować aby uniknąć problemów i ochronić bliskich

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • Dead Coffee
      By Dead Coffee
      Sporo symboli, dlatego mam problem z interpretacją tego snu:
       
      Byłam na zewnątrz w nocy, kawałek od domu na wsi gdzie mieszkam już od kilku lat, blisko otwartego pola. Czułam ciągły niepokój, ale nie bałam się. Wiedziałam, że wokół dzieje się coś niedobrego (uczucie jak w czasie zagrożenia powodzią), ale wiedziałam też że mnie to nie dotyczy. Postanowiłam więc biernie się przyglądać jesli cokolwiek złego lub dziwnego miałoby się zdarzyć. Zauważyłam, że zza drzew wyłonił się księżyc (w pełni), lubię ten widok więc patrzyłam na niego i zauważyłam obok nieco poniżej drugi, odrobinę mniejszy i lekko pomarańczowy. Miałam aparat na statywie (posiadam taki w pokoju) i stwierdziłam że zrobię zdjęcie temu zjawisku i pokażę go innym. Kiedy spojrzałam znowu w górę były już trzy księżyce, każdy inny, ale wszystkie w pełni. Przestałam zwracać uwagę na ich ilość i przez myśl przeszło mi, że to strasznie dziwne i zaczęłam czuć nieuzasadniony lęk z powodu tego niewyjaśnionego widoku.
       
      Kiedy przymierzałam się do zrobienia tego zdjęcia, usłyszałam za sobą hałas i zobaczyłam wściekłego słonia, który pędzi prosto na mnie. Uciekłam w lewo żeby wyjść z otwartego pola, bo zaczęły dziać się tam dziwne rzeczy, ale nie wiem jakie. Jakaś szarpanina. Sam słoń był dziwną rzeczą. Kiedy stałam i patrzyłam na niego z małej odległości (przestał się mną interesować) rzucił się na mnie, z tej samej strony z której przybiegł słoń, wściekły lew z rzadką grzywą. Odskoczyłam przerażona, po kilku krokach do tyłu upadłam, on ryknął/warknął na mnie i wrócił do gryzienia rannego już jaguara, który leżał za nim. Stwierdziłam, że wolał zająć się już upolowaną zwierzyną która mu nie ucieknie, niż brać się za mnie.
       
      _____________________
      Jeśli lew naprawdę symbolizuje mężczyzn i seks, to akurat mogło to mieć odniesienie do moich nadziei - od pewnego czasu marzę, żeby chłopak, który się we mnie zakochał i który nie zna tematów tabu (co mnie peszy i odpycha, bo jest zbyt nachalny i bezpośredni), zostawił mnie w spokoju, znudził się mną i zajął jakąś dziewczyną, która podzieli jego poglądy i śmiałość.
      Jeśli jest coś jeszcze, co czuję że powinnam dodać od siebie, by interpretacja była bardziej trafna, to pewnie fakt że od ponad miesiąca odczuwam depresję związaną z faktem własnej śmierci. Nadal jednak nie wiem jak to odnieść do reszty snu, dlatego z góry dziękuję za propozycje!
    • Guest Neferites
      By Guest Neferites
      Kobieta Baran i mężczyzna Lew, co sądzicie o takim układzie?
       
      Zawsze ciągnęło mnie do Lwów, potrafiłam się z nimi dogadać, świetnie się razem bawiliśmy, nadawaliśmy na tych samych falach, ale koniec końców rozstania zawsze były burzliwe i przyprawione masą kłótni.
       
      Czy to dobry układ, czy Baran z Lwem nie jest się w stanie zgodzić na dłuższą metę? Jak wytrzymać z Lwem?
    • woltarius
      By woltarius
      Miałem sen, śniło mi się że byłam gdzieś na wsi i udeżyłem się w głowę uciekając przed czymś dobiegłem do
      gospodarstwa w którym było zoo z różnymi zwierzętami, jeden z lwów zaczął mnie gonić ale jego właściciel go
      powstrzymali, potem zaprzyjaźniłem się z tym lwem i właścicielami córką, potem się przebudziłem i gdy zasnołem
      ponownie to śniło ni się jakieś miasto (chyba chinskie albo gdzieś w tybecie dokładnie nie wiem) w
      którym był coś w rodzaju świątyni w której stał stół ze zwojami z dziwnym pismem ludzie potchodzili
      i brali te zwoje po czym rozwijali i wrzucali do ognia (pomyślałem że to są życzenia) jeden z ludzi podszedł
      do mnie i ja za nim poszedłem pokazał mi że mam wziąść jeden zwój rozwinąć i wżucić w płomienie, wziołem zwój
      rozwinołem i nie zdążywszy wrzócić do ognia zobaczyłem unoszący się kawałek kartki z czterama czy pięcioma
      chińskimi lub może tybetańskimi znaczkami, ludzie zareagowali ( a to był dzień jakiegoś swieta) jak by jakieś
      bustwo objawiło się nam jak co roku, po czym podchodząc do tej unoszącej kartki przyciągnołem ją do siebie
      siłą woli i chciałem żeby się spaliła lecz ona się opierała i nie chciała się spalić, ale po chwili znikła.
      Wszyscy z nie dowierzaniem popatrzyli że tak kartka unosząca się to było jakieś oszustwo, nie prawdziwa, i
      zaczeli sie cieszyć że uwolniłem ich od "klątwy"(bo chyba to było jakieś fatum) kiedy wszyscy weszli do świątyni
      ucztować, ja popatrzyłem na niebo zobaczyłem unoszące się okrągłe ale i również poszarpane skały, przyciągając
      jeden znich zobaczyłem że one są małe (ale były też i duże) małe i kruche a przy tym lekkie jak styropian, nagle
      inne głazy zaczeły spadać i zrozumiałem że zabużeyłem układ tych głazów wiszących nad ich miastem i wszystkie tak
      spadały jak by w określonej kolejności, "wszyscy się schowajcie w domach, te głazy nic wam nie zrobią sa lekkie
      jak styropian ale lepiej się schować" - powiedziałem.
      Potem i ja wszedłem do światyni.
      Jak już wyszedłem po jakimś czasie to zobaczyłem że te głazy jednak zniszczyły część miasta, leciały na ludzi i
      w ostatniej chwili zdążyłem zatrzymać je siła woli. Próbowałem chronić ludzi przed ******ącymi kawałkami głazów
      i odbudować siłą woli zniszczoną część miasta lecz nie wyszło mi bo się przebudziłem.
      Po ponownym zaśnieciu śniło ni się zniwu to gospodarstwo zoo lecz uciekajac przed zwierzętami (bałem się ich) zobaczyłem że
      ludzie nie chca mnie już tam "nie ma zaco"- powiedziałem i poszedłem sobie.
    • Infidel
      By Infidel
      Idę polną drogą , otoczoną pasem drzew z lewej i prawej strony , słoneczny dzień. Widzę nadchdzącą grupkę ludzi , po pewnym czasie stają jak wryci patrząc gdzieś za mnie i uciekają w przerażeniu. Niewiele myśląc obróciłem się zobaczyć o co chodzi. W odległości ok 500 m zobaczyłem lwice. Na początku nie patrzała w moją stronę , lecz gdy zaczełem uciekać zwróciła na mnie uwagę i zaczeła gonić. Czułem lekką bezsilność jeśli wiecie o co chodzi , dopadła mnie. Jednak nic mi się nie stało , przewróciła mnei co prawda ,ale obwąchała i poszła dalej (przynajmniej tak mi się zdaje , dalej nic nie pamiętam)
       
      Wsumie nic szczególnego, ale jakiś miesiąc temu śniło mi się mniejwięcej to samo. Różnił się tym ,że był tam lew ,a nie lwica , otoczenie było inne i .... dopadł mnie. Przynajmniej w pierwszej fazie snu. W drugiej nastąpiło "cofnięcie się w czasie" i za drugim razem udało mi się uciec ,albo wygrać ,sam już nie pamiętam.
       
      jakieś pomysły ?
    • olechos
      By olechos
      Miałem w domu lwa.
      Choć mnie nie atakował zamknąłem go dobrze w jednym z pokojów i zabezpieczyłem drzwi żeby nie mógł napaść gości.
      Lew płakał i mówił po ludzku: przecież jestem lwem muszę zabijać.
      Śmiałem się z niego.
      Nagle zaczął się do mnie dobijać jakiś duży git-alkoholik popijający z flaszki.
      Pytam: chcesz wejść koniecznie?
      Menel mówi: tak!
      Wpuściłem go i lew go zeżarł.
      Śmiałem się z niego.
×
×
  • Create New...