Jump to content

Szczepionki... szczepić się czy nie?


Recommended Posts

  • Ekspert
Makrela

No właśnie, jakie jest wasze zdanie na temat szczepień?

Część populacji jest za - ci boją się choroby, część jest przeciw - ci boją się powikłań.

Prawdy nie znamy i długo nie poznamy, tego to jestem na bank pewna. Media wprawdzie pełne są informacji nt. szczepionek, ale w żadnej nie ma tego co najbardziej istotne: czy one są naprawdę skuteczne, czy są bezpieczne, czy nie mają albo czy nie będą miały poważnych skutków ubocznych.

Bo nie czarujmy się: te szczepionki to na dzień dzisiejszy jest jeden wielki test na ludzkości, zakrojony na masową skalę. 

Nie chcę snuć teorii spiskowych, nie o to chodzi, czy to jest sztucznie wywołane, żeby koncerny farmaceutyczne i inne pokrewne zarobiły na covidzie grube miliardy. Koronawirus jest jak grypa, tak samo się rozprzestrzenia, tak samo jest zaraźliwy. Różni się od niej tym, że szybciej traci się życie, ale podobny jest w tym, że wielu ludzi przechodzi go"bezobjawowo",  łagodnie i nie umiera. A powikłania pocovidowe są podobnie nieprzyjemne i długie jak pogrypowe, podobnie do niej osłabia też serce i inne narządy. 

 

A że u mnie w pracy są zapisy na te szczepienia, to pomyślałam, by zasięgnąć opinii innych. No więc - co myślicie o tych szczepionkach - szczepić się czy nie? 

Ja na dziś jestem na nie, bo nie jest ona sprawdzona, wiadomo, że niecały rok to za krótki czas między wyprodukowaniem szczepionki a potwierdzeniem jej skuteczności i ew. skutków ubocznych, oraz dlatego, że wirus mutuje, a skoro tak, to szczepionka na jego wersję "A" nie będzie skuteczna na jego mutację "B" i kolejne, tak jak przy grypie: co było skuteczne w poprzednim sezonie, nie działa w następnym. 

 

 

 

 

  • Cool 2
  • Super 3
Link to post
Share on other sites

Tak myślę i myślę, dużo szumu wokół wirusa, panika na świecie, ale jak dotąd ofiary śmiertelne to nikły procent światowej populacji. Rak wciąż bije rekordy, ale raka nikt się nie boi, bo nie zabija od razu, daje więcej czasu do pożycia sobie jeszcze trochę. Rak staje się straszny dopiero w ostatnim stadium.

 

A szczepionka? - nie gwarantuje, że się nie zachoruje, tego jeszcze nie wiedzą (ale się pewnie dowiedzą dzięki masowym testom), mówią tylko, że może pozwolić na lżejszy przebieg choroby.  Na razie jestem na nie, obawiam się, co wyjdzie w związku z tą niedodymaną szczepionką, a wiadomo, że jest robiona w pośpiechu i nie ma odpowiedniej bazy naukowej. To jest jeden wielki test, jedna wirusy są żywe, inne nieżywe, nie wiadomo co wybrać, a właściwie nie wiem nawet czy jest  jakiś wybór. Program szczepień przewiduje zakup szczepionek różnych firm (ale to biznes, jaką kasiorę na tym trzepią!) i nie wiadomo, która na kogo trafi. Poza tym wirus mutuje, to co, zaszczepię się na wersję A, a dopadnie mnie wersja B,na która nie jestem uodporniona? Przy grypie jest podobnie, ale tu podobno jest i tak, że jakaś tam szansa na lżejszy przebieg grypy jest, to może i tu być.

 

Zastanawia mnie jednak to, że skoro są ludzie którzy przeszli covid "bezobjawowo" to znaczy, że oni sami wytworzyli przeciwciała i że jest to możliwe. O ile te niby-testy wychwytują tylko dane tego wirusa, bo ja dużo czytałam na temat, że w testach wychodzą również inne białka, mające ten sam obraz co korona, ale to wszystko jest ładowane pod covid. Ale jeśli przyjąć tezę, że ten wirus ma coś wspólnego z gruźlicą (a są takie teorie i to całkiem poważne) to by mogło oznaczać, że dzięki szczepieniu na gruźlicę większość ludzi ma odporność i na covida.

Ale nie chciałam zbaczać z tematu, sorry. No więc jeśli chodzi o mnie, to na razie nie szczepię się, poczekam na wiarygodne wyniki, chociaż na nie można czekać i wiele lat, bo skutki uboczne mogą wyleźć późno. I mogą nie być kojarzone ze szczepionką, choć tu mało jest prawdopodobne, bo wszyscy szczepiący mają być "monitorowani".

Właściwie nie boję się covida, tak samo jak ludzie nie boją się raka, póki nie przyjdzie. A jak covid mnie dopadnie to albo wyzdrowieję i nabędę naturalnej odporności (tak mówią) albo umrę, ale śmierć, w przeciwieństwie do większości ludzkości, mnie nie przeraża, tzn. nie planuję wycieczki na tamten świat, ale jest tyle innych powodów by się tam wybrać bez planowania i woli, że covid jest tylko jedną z możliwych opcji. Ale jak zmienię zdanie to tu wrócę z powiadomieniem :D

  • Cool 1
Link to post
Share on other sites
  • Ekspert

Nie jestem ani farmaceutem, ani mam wykształcenia medycznego, jednak, być króliczkiem doświadczalnym i testować na sobie mało sprawdzoną szczepionkę nie zamierzam z wielu powodów, w tym, oczywiście, niewiadomych skutków ubocznych, zaczynając od nasilenia objawów niewykrytych chorób fizycznych, układu nerwowego, lub zaburzenia psychicznego, które posiadam, kończąc tym, że jestem kobietą w wieku rozrodczym (mam nadzieję, że pisze prawidłowo teraz ;) ), chciałabym mieć dzieci, i mam nadzieję, że nie wpłynie to na ich rozwój, lub obciążenia genetyczne - wiarygodność odziedziczenia dwubiegunowki, naprzyklad.

Potem, pamiętam czasu szkoły, kiedy nas zdecydowano było przymusowo zaszczepić na grypę, i pół klasy potem natychmiast zachorowało na grypę - tak, a druga połowa miała lekkie objawy. Wiem, że to była szczepionka starej generacji, ale. Ale.

Szczepić się nie planuje, napewno nie w pierwszych rzędach, wirus się zmienia, będą te szczepionki udoskonalać po "testach" wtedy się zastanowię. A jak na teraz, to, zgodze się z Psotnikiem, ani korony, ani śmierci się nie boje.

No tyle :)

 

  • Cool 1
  • Super 1
Link to post
Share on other sites
  • Ekspert

Ja natomiast planuje się zaszczepić. Wiem, że wszystko z tą szczepionką było robione mega szybko. Przeszłam covid i mój mąż, który miał trudności z oddychaniem. Także inaczej patrzę. Ryzyko zawsze jest, tego nie da się zniwelować. Także powikłań po szczepionce. Cóż po zwykłej grypie też są możliwe powikłania.

Co do kwestii płodności- cóż, nie chcę dzieci za wszelką cenę mieć. Także ten argument że nie wiadomo jak ta szczepionka wpływa na płodność- nie przekonuje mnie ;).

  • Cool 1
  • Super 1
Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, Lianna napisał:

Przeszłam covid i mój mąż, który miał trudności z oddychaniem

 

Wy więc jesteście w grupie, która covid przeżyła, więc powinniście mieć odporność  -tak trąbią, więc po co się szczepicie? chyba, że to nieprawda z tą odpornością.

Nie chciałabym być wścibska, ale stopień "trudności" u tych, którzy już zachorowali jest różny, czy możesz zdradzić czy u was przebieg był szpitalny czy tylko domowy?

U mnie w pracy covid przeszły 3 osoby, wszystkie w domu, czyli kwarantanna. I w zasadzie u 2 nic się specjalnego nie działo, a jedna ciężej to odczuła i z miesiąc się źle jeszcze czuła.

Tak więc jak obserwuję stopień ciężkości, to dochodzę do wniosku, że więcej ludzi przechodzi to lżej, tych ciężko to przechodzących jest - w stosunku do liczby chorych - mało. Ale wiadomo, że ludzie się boją i śmierci i ciężkiego przebiegu. I gdybym miała pewność, że ta szczepionka jest tak bezpieczna jak inne,już dobrze znane, to bym się wcale nie zastanawiała.

Zastanawia mnie też jeszcze jedna rzecz: w pierwszej kolejności szczepią medyków i inne służby mające największą styczność z chorymi oraz osoby starsze. I ciekawi mnie, dlaczego osoby starsze właśnie, wprawdzie rozumiem, że są to osoby z racji wieku i związanych z nim schorzeń bardziej narażone niż młodsi, teoretycznie bardziej odporni, a państwo "dba" o staruszków (buhahaha) ale z ekonomicznego punktu widzenia jest to nieracjonalne, bo jak poumierają młodzi, to kto będzie pracował na emerytury i socjal dla słabych obywateli? Przecież, jak te szczepionki mają zatrzymać falę zachorowań, to powinni je najpierw dostać ci młodzi, to logiczne.

Wiem, że to co mówię wyda się niehumanitarne, ale po prostu nie wierzę państwu, ta niby troska o starszych jak dla mnie jest testem na materiale, który i tak ma już mniej życia przed sobą niż więcej, więc co tam, i tak umrą i tak umrą. Nie zauważyłam, by państwo troszczyło się o dobro obywateli, jest wprost przeciwnie, zwłaszcza teraz, nikt nigdy nie troszczył się o emerytów, a tu zonk, zastanawiające... może wolą zrobić testy na grupie, która jest nieproduktywna, zarówno w wytwarzaniu dochodu jak i w prokreacji, kto to wie? To jest bezpieczniejsze dla populacji, zwłaszcza w kontekście rozrodu, ew. powikłań i - jak Willow mówi - nasilenia czy nawet uruchomienia objawów niewykrytych dotąd chorób. To na razie jest jedna wielka niewiadoma, a historia medycyny i farmacji to w zasadzie jest ciągłe testowanie nowych leków, chociaż nigdy dotąd nie odbywało się to na tak masową skalę. I dlatego jest to niebezpieczne. Wierzę, że tak jak każda szczepionka, tak i ta będzie udoskonalana aż do skutku, ale nie chcę brać w tym udziału jako królik. Jak ma mnie coś kosić to i tak skosi, a mało to jest przyczyn śmierci?

I tak sobie jeszcze myślę, że w Europie jest to test jeszcze dobrowolny, ale założę się, że w Azji na pewno nie, tam ciągle robi się jakieś eksperymenty na więźniach :(

Edited by Psotnik
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...

Important Information

Pragniemy Cię poinformować, że nasza strona może dostosowywać treści do Twoich potrzeb. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.