Jump to content

Czarna postać, dziwne zdarzenia, ciąża.


August_Coltaine
 Share

Recommended Posts

Mam nadzieję, że wybrałem dobrą rubrykę. Ciężko mi będzie prosto wyjaśnić całą sprawę, dlatego powiem o wszystkim co może być z tym związane. 

Sprawa związana jest ze snami, głównie dwoma ale różne zdarzenia w moim życiu mogły spowodować pewną wrażliwość na świat duchowy, lub moja osoba sama w sobie.

Jestem ze swoją narzeczoną około 8 lat, w marcu 2020, paręnaście dni po oświadczynach, (tak trochę zwlekałem, jak to chłop), dowiedzieliśmy się, że jest w ciąży. Nie było to dla nas bardzo traumatyczne, ewentualnie byliśmy zawiedzeni, że nie zdążyliśmy osiągnąć wystarczającego poziomu życiowo-materialnego, mamy po 24,25 lat i jeszcze chcemy się dokształcić, znaleźć lepszą pracę, to tyle z przeszkód. Chcieliśmy mieć dziecko, pięć lat później i to jest jedyny problem, czyli żaden.

Prawdziwa jazda zaczyna się w mojej głowie. Minęło trochę czasu, dlatego mogę się pomylić o parę dni z określeniem dat, więc będę mówił mniej więcej. Od razu powiem, że zdarzały mi się nieprzyjemne sny, a nawet sytuacje na jawie ale to o czym napiszę było najmocniejsze do teraz.

Pierwszy sen zdarzył się kilka tygodni po wiadomości o ciąży. Śniła mi się czarna postać stojąca w korytarzu przy drzwiach wejściowych, bez żadnych cech fizycznych na twarzy, nie mogłem określić kto to. Strasznie opanował mnie strach na jej widok tak, że krzyczałem we śnie z całych sił, w rzeczywistości byłem raczej cicho bo nic moja partnerka nie wspominała, poza tym zostałem odepchnięty siłą prawdopodobnie jej umysłu tak, że nie mogłem się podnieść i odleciałem aż do pokoju, około dwa metry. Obudziłem się na siłę bo tak jak wspomniałem miałem już doświadczenie w takich sprawach i szybko umiem się pozbierać. Na początku myślałem, że chodzi o moje wewnętrzne rozbicie nową sytuacją w życiu. To nie był koniec. Najgorszy był drugi sen, którego do teraz nie umiem zinterpretować. Około kilka dni później mogły być to dwa tygodnie, mógł być tydzień, nie pamiętam. Śniła mi się ta sama czarna postać w tym samym miejscu, lecz zrobiła krok do przodu i tutaj gdy ja zacząłem się cofać, oczywiście z krzykiem, pojawiła się moja narzeczona nie wiem czy była tam od początku czy zmaterializowała się. Została tak uderzona psychiczną siłą tej postaci, że padła bez znaków życia. Ja pomimo strachu tak silnego, że ciągle krzyczałem ciągnąłem ja z tego korytarza do pokoju. Znowu wyszedłem ze snu na siłę. 

To tyle. 

Mówiłem o tym swojej partnerce, ale nie umiała tego zinterpretować, mam nadzieję, że nie wpłynie to coś na moje dziecko w przyszłości o to się boje. Bardziej niż o pomoc proszę o radę i wymianę doświadczeń.

Teraz wspomnę o wszystkim co może pomóc. Od zawsze interesuje mnie świat duchowy. Wierzę w Boga, ale wiem też, że są anioły i demony, a może coś pośredniego między nimi, jestem za głupi na razie by to zrozumieć. Był okres, że czytałem dużo o UFO, ale na poziomie dosyć zaawansowanym. Zdaję sobie sprawę o tym, że rządy mają wiedzę na ten temat, a nawet komunikują się z nimi, jak Hitler. Wierzę, że masowe zaginięcia ludzi są z tym związane, i wierzę, że część tych manifestacji to zabawy demonów z nami śmiertelnymi. Przestałem czytać o tym w momencie jak zacząłem czuć się nie swojo będąc samemu w domu i czytając o tych rzeczach, miałem też parę razy problemy z komputerem przy okazji oglądania pewnych filmików, zdarza się, że okazyjnie sprawdzam coś ale staram się myśleć wtedy o Bogu. Przestałem się modlić na jakiś czas, bo uważam, że jestem grzesznikiem i muszę zasłużyć na uwagę Stwórcy, wiem, że to błąd ale wstyd mi przed nim za niespełnienie paru obietnic, lecz jak się modlę robię to leżąc twarzą do ziemi. Kilka miesięcy po tym zdarzeniu z czarną postacią śniła mi się pierwszy raz osoba duchowa w postaci mojej cioci, która nie wzbudziła we mnie strachu a zachwyt od razu padłem przed nią na kolana i przepraszałem, że nie byłem na jej pogrzebie, ale na pewno nie o to chodziło bo czułem od niej dobroć i spokój. Może miała na celu uspokojenie mnie po tych snach, nie wiem. 

Teraz wspomnę o wszystkim co mnie spotkało, a nie da się tego racjonalnie wyjaśnić.

Pierwszy raz śniła mi się zjawa jak miałem 10 lat, wyszła ze strychu jeszcze w starej kamienicy, w której mieszkałem, dodam, że każdy będąc sam na strychu czuł się nieswojo. Na jej widok wyskoczyłem przez barierkę w dół schodów i sen skończył się w momencie jak leciałem w dół.

Później długo nic się nie działo. Dopiero po kilku latach razem z dwoma kolegami zostaliśmy napadnięci przez postać, która najpierw została wyczuta przeze mnie a potem przez nich uciekaliśmy przez poligon dobry kawałek, a to coś nas goniło, jak odwróciłem się, bo pierwszy zacząłem biec to widziałem za chłopakami białą plamę. Kolejne zdarzenie można by było przypisać pod paraliż senny gdyby nie parę szczegółów. Działo się to we wcześniej wspomnianej kamienicy, kilka miesięcy wcześniej zdechł mój pies. Obudził mnie skrzyp podłogi przy drzwiach wejściowych, nie było psa, więc wiadomo zdziwiłem się. Wstałem poszedłem do drzwi nic nie było za nimi, nic nie poczułem przy nich położyłem się znowu. Tylko zamknąłem oczy i obróciłem się plecami do pokoju, usłyszałem skrzypienie ale już wchodzące do pokoju, chciałem wstać ale nie mogłem, skrzypienie trwało aż doszło do mojego łóżka, w tym momencie opanował mnie ogromny strach, ale zwalczałem go i zacząłem się modlić do Jezusa i Boga o pomoc, zacząłem ruszać kciukiem, tylko jak wyrwałem się z paraliżu wyskoczyłem z łóżka z podniesioną gardą, bo byłem wściekły ale przestraszony, nic nie było. Działo się to zbyt szybko żebym wszedł w fazę REM. Ostatnia sytuacja warta wspomnienia działa się dosyć niedawno około dwa-trzy lata temu. Byliśmy w nawiedzonym domu kolegi, żeby było śmieszniej na tej samej dzielnicy co moja dawna kamienica, był nawiedzony bo kolega wspominał, że zawsze około 24 coś drapie w sufit. Jakiś poltergeist zabawił się z nami i schował przed nami wagę do warzenia jedzenia niezbyt, dużą, więc ciężko byłoby jej nie zauważyć między przyprawami, a jednak szukałem ja, szukał on, znalazła się dopiero za kolejny razem jak już zaczęliśmy głośno mówić, że wiemy, że coś się z nami bawi. Zawsze jak tam przebywałem po zmroku sam czułem się nieswojo. Wątpię, żebym przyniósł coś stamtąd, bo nie raz tam byłem jeszcze jak kolega mieszkał normalnie i nic się nie działo. To chyba wszystko. Nie mam schizofrenii, jestem zupełnie normalny, nie słyszę głosów. Z jakiego powodu przyszła ta czarna postać czy to wynik moich wcześniejszych przeżyć? Czy chodzi może o mojego syna? Proszę o wypowiedź zwłaszcza ludzi, którzy sami zetknęli się ze światem zza zasłony.

 

 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...