Jump to content
STRusz

Oto Bóg

Recommended Posts

STRusz

Kim jesteśmy?Zlepkiem komórek będącym efektem przypadkowych procesów ewolucyjnych czy przemyślanym dziełem Boga będącym jego nierozerwalną częścią stworzonym, by doświadczać własnych kreacji?

 

Nauczano was przez wieki, że Bóg znajduje się poza granicami waszego króle*stwa, gdzieś tam w niezgłębionej przestrzeni. Wielu z was uwierzyło w to i uznało za prawdę, ale Bóg, naczelna przyczyna całego życia, nigdy nie był na zewnątrz was. On wami jest. On jest wspaniałymi procesami myślowymi, najwyższą inteligencją, któ*ra milcząca i zawsze obecna znajduje się wewnątrz człowieka.

Nauczano was, że urodziliście się tylko na krótki okres czasu, aby zestarzeć się i umrzeć. Ponieważ uznaliście to za prawdę, przekształciła się ona w waszą rzeczy*wistość na tej płaszczyźnie istnienia1. Jednak pojawiłem się tutaj, aby wam przypo*mnieć, że jesteście wieczną ciągłością, nieśmiertelną esencją, która żyje od bilionów lat, odkąd Bóg, wasz ukochany Ojciec, całość myśli, zastanowił się nad sobą i stworzył promienność światła, którą każdy z was się stał. Wtedy właśnie staliście się unikatową, niezależną i wieczną częścią Umysłu Boga.

Nauczano was, że Bóg jest jednostką, która własnymi rękoma zrobiła niebo i zie*mię, a następnie stworzyła istotę zwaną człowiekiem. Jednak to właśnie wy, którzy posiadacie boską inteligencję i wolną wolę, jesteście wspaniałymi kreatorami całe*go życia. To wy stworzyliście poranne słońce, wieczorne niebo i piękno wszystkiego, co istnieje. To wy, którzy byliście błyszczącymi światłami w Próżni2 przestrzeni, dali*ście życie tej wybitnej istocie, zwanej człowiekiem, aby doświadczyć zdumiewającego bogactwa form przez was stworzonych.

Moi ukochani bracia, zrozumienie wszystkiego, kim każdy z was jest, to istotnie uświadomienie sobie zbioru iluzji, którymi żyliście przez tysiące lat. Jesteście czymś wię*cej niż tylko człowiekiem. Jesteście czymś znacznie, znaczenie wspanialszym niż ta ogra*niczona istota. Jesteście Bogiem. Zawsze nim byliście \ zawsze nim będziecie. Jesteście wspaniałymi, nieśmiertelnymi twórcami żyjącymi tutaj wcielenie za wcieleniem po to, aby w końcu uprzytomnić sobie tę wielką prawdę, którą pozwoliliście sobie odebrać.

Wszyscy jesteście samym Bogiem, stworzonym z Boga. Jesteście Bogami stworzo*nymi z Boga - pierwszą i jedyną bezpośrednią kreacją tego, który jest Źródłem całego istnienia. W waszych eskapadach, których celem była eksploracja życia, połączyliście najwyższą inteligencję z masą komórkową, aby stać się Bogiem-człowiekiem - Umy*słem Boga wyrażającym się w formie zwanej ludzkością. Bogami żyjącymi w zdumie*wającej krainie ich własnej kreacji. Męskość, kobiecość, ludzkość to istotnie Bóg, wspaniale przebrany za ograniczone, nieszczęśliwe istoty.

Kim jesteście? Dlaczego jesteście tutaj? Jaki jest cel waszego życia i wasze przezna*czenie? Naprawdę myślicie, że urodziliście się przez przypadek, aby żyć przez ułamek czasu i nigdy nie istnieć ponownie? Dlaczego uważacie, że nie żyliście przedtem? Dla*czego teraz? Dlaczego wy?

Żyliście w tej rzeczywistości tysiące razy, przyszliście i odeszliście jak kapryśny wiatr. Byliście każdą twarzą, każdym kolorem skóry, każdym wyznaniem i każdą reli*gią. Wypowiedzieliście wojny i wojny zostały wypowiedziane przeciwko wam. Byliście zarówno królem, jak i służącym. Byliście żeglarzem i kapitanem. Byliście zwycięzcą i podbitym. Byliście wszystkim, co kiedykolwiek istniało w całej waszej historii. Dla*czego? Żeby czuć, żeby zdobyć mądrość, żeby odkryć największą tajemnicę wszystkich czasów - was.

Jak wam się wydaje, skąd przyszliście? Naprawdę myślicie, że jesteście nędznym zlepkiem komórkowej materii, która rozwinęła się z pojedynczej komórki? W takim razie kto patrzy tak uważnie z głębi waszych oczu? Kim jest ta esencja, która daje wam waszą unikatowość i osobowość, wasz charakter i pikanterię, waszą zdolność kocha*nia, obejmowania, marzenia, nadziei i niesamowitą siłę twórczą? Skąd się wzięła cała wasza inteligencja, cała wasza wiedza, cała wasza mądrość, którą okazujecie nawet jako małe dzieci? Myślicie, że staliście się tym wszystkim w okresie jednego życia, które jest zaledwie jednym oddechem w wieczności?

Staliście się tym, kim jesteście obecnie, żyjąc wcielenie za wcieleniem przez bez*miernie długi okres czasu. Dzięki doświadczeniom, które wynieśliście z każdego z tych wcieleń, uzyskaliście mądrość, która pomogła wam uformować waszą unikatowość i piękno. Jesteście zbyt drogocenni, zbyt piękni, aby pojawić się tylko na moment w nieskończoności czasu.

Myślicie, że wasi rodzice was stworzyli? Oni są waszymi ge*netycznymi rodzicami, ale was nie stworzyli. W szerszym rozu*mieniu są waszymi ukochanymi braćmi. Tak naprawdę macie tyle samo lat co oni, ponieważ wszystkie istoty zostały stworzo*ne w rym samym momencie. Wszyscy urodzili się w momencie, kiedy Bóg, ta wielka i wspaniała myśl, zastanowił się nad sobą i rozwinął się w olśniewające światło - to właśnie wtedy się po*jawiliście, to był moment waszych narodzin. Waszym prawdzi*wym rodzicem jest Bóg, Matka/Ojciec Ostoja całego życia.

Czy uważacie, że jesteście waszym ciałem? Tak nie jest. Ciało to tylko przebranie reprezentujące niewidzialną esencję, która jest waszą prawdziwą tożsamością, zbiorem emocjonal*nych postaw nazwanych waszym osobistym ja, które znajduje się w ciele.

Zastanówcie się nad tym przez chwilę. Co kochacie w in*nej osobie? Ciało? Nie. Wy kochacie esencję tej osoby, niewi*dzialną, indywidualną osobowość, która ukrywa się za oczami. Wy kochacie w innych tę niewidzialną siłę, która wprawia ciało w nich, zapala ogień w oczach, daje włosom połysk, dłoniom wrażliwość dotyku i sprawia, że głos staje się melodyjny.

Wasze ciało to naprawdę wspaniała i doskonała maszyna, że tak powiem, ale ona jest niczym bez tych, którzy wprawia*ją ją w ruch - was. To, kim jesteście, to nie wasze ciała, lecz konglomerat myśli i postaw emocjonalnych, które tworzą waszą niepowtarzalną osobo*wość. Widzieliście kiedykolwiek wa*sze myśli? Widzieliście kiedykolwiek waszą osobowość? Wasz śmiech? Czy możecie go usłyszeć bez wasze*go ciała? Nie macie pojęcia o swojej wspaniałości, ponieważ to, czym na*prawdę jesteście, jest niewidzialne

jak wiatr. Jestem dla was zagadką, ale wy jesteście dla siebie największą tajemnicą ze wszystkich.

Wiecie, kim jesteście bez stwarzania pozorów, bez masek, które nosicie, bez zbroi waszego twardego serca? W samym środku waszego jestestwa jesteście Bogiem. Bóg, ta wielka dla ludzkości tajemnica, nigdy nie znajdował się na zewnątrz was, ponieważ to, co ukrywa się za waszymi oczami, pod waszymi eleganckimi ubraniami, za iluzją waszych twarzy, to niewi*dzialna moc myśli, zwana Bogiem - wasza osobowość-ja, która pozwala wam być wami. Wasz wewnętrzny Bóg3 jest wysubli*mowaną inteligencją, która uwierzytelnia wasze istnienie i wy*pełnia was niesamowitą, kreatywną mocą. To ta zdumiewająca siła witalna utrzymuje wasze życie na wieki wieków.

Ciało, którego używacie, jest wspaniałą kreacją Bogów - was i waszych ukochanych braci. Stworzono je po to, żeby*ście wy, ta niewidzialna esencja myśli i emocji, mogli aktywnie uczestniczyć w życiu, które tutaj rozwinęliście. Istota zwana człowiekiem została stworzona jako wehikuł, który umożliwił*by ekspresję i który za pośrednictwem zmysłów ciała pozwolił*by wam doświadczyć i zrozumieć całość kreacji, którą Bogowie powołali tutaj do życia.

Ciało zostało zaprojektowane w taki sposób, aby pomieścić w sobie bardzo skomplikowany system elektryczny złożony z róż*nych wariacji światła, który stanowi i zawiera w sobie prawdziwą istotę. Tak naprawdę nie jesteście wielkości waszego ciała, lecz maleńkim punkcikiem światła. W maleńkości waszego jestestwa mieści się wszystko, czym kiedykolwiek byliście od momentu wa*szych narodzin z Boga, waszego ukochanego Ojca.

Wy, podstawa Boga, nie posiadacie fizycznego ciała. Jesteście sferyczną, płomienną, czystą energią, źródłem światła żyjącym w ciele, aby uzyskać nagrodę kreatywnego życia, zwaną emocją. To, czym naprawdę jesteście, to nie wasze ciało, ale to, co czuje*cie. Jesteście znani jako wasze emocje, a nie wasze ciała.

Tak naprawdę jesteście Duchem i duszą4, kombinacją świetlnej istoty z istotą emocjonalną. Wasz Duch, ten maleń*ki punkcik światła, otacza wszystkie struktury molekularne waszego ciała, w ten sposób zawierając i konsolidując jego materialność. Wasza dusza znajduje się w ciele, blisko serca, we wgłębieniu pod żebrami, gdzie jedyne, co istnieje, to ener*gia elektryczna. Jej zadaniem jest nagrywanie i zachowywanie w formie emocji każdej myśli, nad którą kiedykolwiek się za*stanowiliście. Dzięki unikalnemu zbiorowi emocji przechowa*nych w waszej duszy posiadacie niepowtarzalną tożsamość ego, czy też indywidualną osobowość-ja. Ciało, którego używacie, to po prostu kareta, specjalnie wybrany i udoskonalony wehi*kuł, który pozwala wam wyrażać się w materii tej płaszczyzny istnienia. Jednak dzięki temu wehikułowi zatraciliście się w ilu*zji, że wasze ciało jest tym, kim jesteście. Nie. Tak jak Bóg nie posiada wizerunku, tak samo wy go nie posiadacie.

Kto w waszej opinii, w opinii wspaniałych kreatywnych Bogów, jest autorem waszego życia? Myślicie, że kontrolu*je je jakaś niezwykła istota albo nadprzyrodzona siła, która znajduje się poza waszą wolą? O ile wiadomo, to nieprawda. Wszystko, co zrobiliście, czym byliście i czego doświadczyliście, jest całkowicie wa*szą odpowiedzialnością. Wy, którzy posiadacie moc, aby stworzyć nie*zwykłość gwiazd, jesteście twórcami każdego momentu i wszystkich oko*liczności w waszym życiu. Kimkol*wiek jesteście, sami to wybraliście. To wy zadecydowaliście o waszym

wyglądzie. To wy wybraliście wasze życie i wasze przeznaczę-nie. Taka jest praktyka i przywilej, że tak powiem, bycia Bo-giem-człowiekie m.

Tworzycie wasze życie za pośrednictwem waszych własnych procesów myślowych. O czymkolwiek pomyślicie, następnie będziecie czuli, a wszystko, co czujecie, urzeczywistni się, for*mując warunki waszego życia.

Zastanówcie się tylko. W jednej chwili możecie pomyśleć

0 szczęściu i całe wasze ciało wypełni się radością. W jednej chwili możecie wyobrazić sobie siebie w roli żałosnej istoty, której nikt nie kocha i ogarnie was smutek oraz współczucie dla samych siebie. Potrzebny jest tylko moment, aby to nastąpiło.

1 tak samo w jednej chwili możecie przestać szlochać i wybuch*nąć radosnym śmiechem. W jednej chwili możecie położyć kres krytykom i zobaczyć piękno wszystkiego, co was otacza. Kto to robi? Wy. W momencie, kiedy mieliście kaprys, aby stwo*rzyć uczucia w głębi waszej istoty, czy cokolwiek wokół was się zmieniło? Nie. Tylko wszystko, kim byliście, uległo zmianie.

Jesteście dokładnie tym, o czym myślicie. Wszystko, o czym myślicie, pojawi się w waszym życiu. Jeżeli będziecie fantazjo*wać o kopulacji, to się podniecicie. Jeżeli zastanowicie się nad nędzą, to jej doświadczycie. Jeżeli wyobrazicie sobie nieszczę*ście, ono nastąpi. Jeżeli wyobrazicie sobie radość, ona was ogar*nie. Jeżeli zastanowicie się nad geniuszem, on już w was jest.

Jak budujecie waszą przyszłość? Myślami. Wszystkie wasze jutra są projektowane waszymi myślami w dniu dzisiejszym, ponieważ każda myśl, każda fantazja, bez względu na jej emo*cjonalną przyczynę, wywołuje w ciele uczucia, które zostają nagrane w waszej duszy.

Te uczucia staną się precedensem dla warunków w waszym życiu, ponieważ przyciągną okoliczności, które pozwolą wam doświadczyć takich samych emocji jak te, które zostały nagrane w waszej duszy. Wiedzcie, że każde sło*wo, które wypowiadacie, formuje nadchodzące dni, ponieważ słowa są dźwiękami wyrażającymi uczucia zawarte w waszej du*szy, a one narodziły się dzięki myśli.

Czy uważacie, że wydarzenia w waszym życiu są zbiegami oko*liczności? O ile wiadomo, to nieprawda. W tym królestwie nie istnieją ani wypadki, ani przypadki. Nikt nie jest ofiarą woli innej osoby ani jej planów. Wszystko w waszym życiu zostało przez was wyobrażone i powołane do życia dzięki uczuciom. AJbo fan*tazjowaliście o takiej możliwości, albo się jej obawialiście, albo ktoś wam powiedział, że coś się stanie i wy to zaakceptowaliście jako prawdę. Wszystko, co się wydarza, jest intencjonalnym ak*tem zarządzonym przez wasze myśli i emocje. Wszystko.

O czymkolwiek kiedykolwiek myśleliście - każda fantazja, którą kiedykolwiek mieliście, każde słowo, które wypowiedzie*liście - stało się rzeczywistością albo oczekuje realizacji. Jak, w waszej opinii, wszystko zostało stworzone? To zostało stwo*rzone za pośrednictwem myśli. Myśl jest jedynym dawcą życia. Ona nigdy nie umiera i nigdy nie może być zniszczona i wy jej użyliście, aby „wymyślić siebie w życie", ponieważ ona jest wa*szym kontaktem z Umysłem Boga.

Przez wieki różne osoby usiłowały wam przypominać o tej prawdzie za pośrednictwem zagadek, za pośrednictwem pieśni, za pośred*nictwem pism, ale większość z was ją odrzuciła, ponieważ tylko kilku chciało dźwigać odpowiedzialność za życie na swoich własnych plecach. To królestwo funkcjonuje w taki sposób, że wszystko, o czym myślicie, nastąpi - od waszej postawy wobec

samych siebie, Boga i życia, od waszych naj nędzniej szych i naj*bardziej mizernych fantazji do tych najbardziej niezwykłych i wspaniałych. Tylko wy znacie różnicę. Dla Ojca wszystko jest życiem. Dostaniecie to, o czym mówicie. Jesteście tym, co my*ślicie. Wy „jestem" tym, za kogo siebie uważacie.

Im niższa będzie wasza opinia o sobie samych, rym mniej wartościowi się poczujecie. Im bardziej będziecie poniżać wa*szą inteligencję, w tym większych imbecyli się przekształcicie. Im bardziej będziecie negowali swoją urodę, tym brzydsi się staniecie. Im bardziej będziecie uważali siebie za biednych, tym większej nędzy doznacie, ponieważ tak zarządziliście.

Zastanówcie się, jak wielka jest miłość Boga, jeżeli on po*zwala wam być i tworzyć cokolwiek zapragniecie, jednak nigdy was nie sądzi. Zastanówcie się nad miłością, jaką do was czuje, jeżeli urzeczywistnia każdą myśl, nad którą się zastanowicie, i każde słowo, które wypowiecie, Rozważcie to.

Zatem kto jest twórcą waszego życia? Wy. Kto jest projek*tantem waszego życia? Wy. Wszystko, czym jesteście i czego doświadczacie, zaplanowaliście za pośrednictwem kolektywnej całości waszego rozumowania dzięki myśli, która jest Bogiem. Zaakceptowaliście w waszym życiu dokładnie to, co chcieliście zaakceptować, i doświadczyliście życia w zgodzie z wartościa*mi, które przyjęliście za swoje. To wy decydujecie, co jest dla was dobre, co jest dla was do przyjęcia. To wy wybieracie wasze doświadczenia. Robicie to sami swoimi własnymi myślami.

Nie jesteście niewolnikami, służącymi ani marionetkami jakiegoś bożka, który przypatruje się waszym wysiłkom. Ist*niejecie w niezwykłości życia, w wyśmienitej wolności. Każdy z was posiada wolną wolę, aby zaakceptować i objąć myślami

cokolwiek wybierze. Dzięki tej niezwykłej mocy stworzyliście całą waszą rzeczywistość. Każda pojedyncza myśl buduje prze*znaczenie, które znajduje się przed wami. Każde uczucie tworzy waszą drogę zwaną życiem. O czymkolwiek myślicie i co następ*nie czujecie, nastąpi w waszym życiu, ponieważ Ojciec ma tylko jedną odpowiedź: „Każda emocja. Niech tak będzie".

Kim jesteście? Bogami, którzy w wewnętrznej ciszy wasze*go jestestwa posiadają zdolność myślenia, zdolność tworzenia i zdolność stania się, czym tylko zapragną. W tym momencie waszego życia jesteście dokładnie tym, czym chcieliście być, i nikt nie wykręcił wam ręki, żebyście się tym stali. Jesteście prawodawcą, najwyższym twórcą waszego życia i okoliczności, jakie w nim istnieją. Jesteście istotnie najwyższymi władcami wszechmądrej inteligencji, czego nie zdołaliście sobie w pełni uświadomić ani w tym, ani w wielu innych wcieleniach.

Kiedyś byliście w stanie stworzyć kwiat. A co tworzycie dla siebie w chwili obecnej? Wasze największe kreacje to nie*szczęścia, zmartwienia, rozpacz, nędza, nienawiść, niezgoda, zaparcie się samych siebie, starość, choroba i śmierć. Tworzy*cie dla siebie życie pełne ograniczeń, akceptując ograniczone wierzenia, które następnie przekształcają się w niewzruszone prawdy wewnątrz waszego jestestwa i w ten sposób stają się wa*szą rzeczywistością. Separujecie się od życia, wygłaszając sądy o wszystkim wokół was, wszystkich ludziach i nawet o sobie samych. Żyjecie według kodeksu stylu zwanego pięknem i ota*czacie się rzeczami, które pozwalają wam uzyskać akceptację w oczach ograniczonej świadomości ludzkiej, która uznaje jedynie jej własny nie*osiągalny ideał. Jesteście niemowlę*tami, które przychodzą na świat, aby dorosnąć, stracić witalność ciała i żyć w przekonaniu o nieodwracalności procesu starzenia się aż do śmierci. Wy, kreatywni Bogowie, którzy kiedyś byliście wiatrami wol*ności, przekształciliście się w zgromadzone w stadach istoty, stłoczone w dużych miastach i żyjące w strachu za zamkniętymi drzwiami. Zamiast wyniosłych gór i wspaniałych wiatrów posia*dacie wysokie budynki i przerażającą świadomość. Stworzyli*ście społeczeństwo, które dyktuje wam, jak powinniście myśleć, w co powinniście wierzyć, jak powinniście się zachowywać i jak powinniście wyglądać.

Boicie się wojny i pogłosek o wojnie. Boicie się chorób. Boicie się, że nie uzyskacie uznania. Boicie się patrzeć w oczy innego człowieka i zarazem jesteście spragnieni uczucia zwane*go miłością. Kwestionujecie każdą dobrą rzecz, która wam się przytrafi, i wątpicie, że ona się kiedykolwiek powtórzy. Płasz*czycie się na rynku zbytu, aby osiągnąć sukces i sławę, aby mieć złoto, rupie, drachmy, dolary i, ach, zaledwie odrobinę radości. W waszych myślach doprowadzacie się do rozpaczy. W wa*szych myślach uważacie się za bezwartościowych. W waszych myślach sądzicie, że przegraliście życie. Waszymi myślami doprowadzacie się do choroby. Z powodu waszych myśli umieracie. Wszystko to stworzyliście, ponieważ ów namiętny twórca wewnątrz was, który posiada taką moc, że jedna jego myśl może stworzyć wszechświaty i rozpalić na wieki gwiazdy na niebie, wpadł w pułapkę wierzeń, dogmatów, stylu i tradycji dzięki jednej ograniczonej myśli, po której przyszły następne. To wasze własne wątpliwości nie pozwalają wam żyć.

W co wątpicie? We wszystko, czego nie możecie doświad*czyć za pośrednictwem zmysłów ciała, we wszystko, czego nie możecie usłyszeć, zobaczyć, dotknąć, spróbować czy powąchać. W takim razie pokażcie mi wiarę. Dajcie mi ją do ręki. Pokażcię mi uczucie

Chcę go dotknąć. Pokażcie mi myśl. Gdzie ona się znajduje? Pokażcie mi waszą postawę. Jak ona wygląda? Pokażcie mi wizerunek wiatru. Pokażcie mi czas, który odebrał wam drogocenne momenty waszego życia.

Wątpicie w największe dary życia i z tego powodu zapobie*gliście pojawieniu się bardziej nieograniczonego zrozumienia. Życie za życiem, egzystencja za egzystencją pogrążyliście się do takiego stopnia w iluzji tej płaszczyzny istnienia, że zapo*mnieliście o wspaniałym ogniu, który w was płonie. W ciągu dziesięciu i pół miliona lat przekształciliście się - z potężnych i niezależnych - w istoty całkowicie zagubione w materii, znie*wolone przez swoją własną kreację dogmatów, praw, stylów i tradycji, podzielone przez państwa, wierzenia, płeć i rasy, po*grążone w zazdrości, goryczy, poczuciu winy i strachu. Utożsa*miliście się z waszym ciałem do takiego stopnia, że znaleźliście się w pułapce walki o przetrwanie i zapomnieliście o niewidzial*nej esencji, którą naprawdę jesteście - o waszym wewnętrznym Bogu, który pozwala wam tworzyć marzenia, jakie tylko zechce*cie. Otwarcie odrzuciliście nieśmiertelność i dlatego umrzecie i wrócicie tutaj jeszcze raz, jeszcze raz i jeszcze raz. Z tego po*wodu jesteście tutaj ponownie po dziesięciu i pół milionach lat i w dalszym ciągu upieracie się przy waszych wątpliwościach.

Bóg, całość myśli, jest istotnie wielką sceną. On pozwala wam napisać wasz własny scenariusz i odegrać w teatrze życia rolę za rolą. Kiedy kurtyna opadnie, ostatnie słowo zostanie powiedziane i ostatni ukłon oddany, umrzecie. Z jakiego po*wodu? Ponieważ wy, najwyżsi prawodawcy, wierzycie, że taka jest kolej rzeczy.

Życie jest tylko grą. Wszystko, czym ono jest, to iluzja, ale wy, gracze, doszliście do przekonania, że to jedyna rzeczywi*stość. Jednak jedyna rzeczywistość, która zawsze istniała i za*wsze będzie istniała, to życie - wolna, zawsze kontynuująca esencja jestestwa pozwalająca wam tworzyć wasze gry, jakkol*wiek pragniecie je grać.

Kiedy uświadomicie sobie, że posiadacie moc, aby myślami stworzyć waszą ignorancję, choroby i śmierć, wtedy także zda*cie sobie sprawę, że posiadacie moc, żeby stać się wspanialsi, po prostu otwierając się na przepływ bardziej nieograniczo*nych myśli, które dadzą wam wybitny geniusz, bogatszą kre*atywność i wieczne życie. Kiedy uświadomicie sobie, że Bóg, który na początku stworzył wasze ciała, jest mocą znajdującą się wewnątrz was, wtedy wasze ciała nigdy się nie zestarzeją ani nie rozchorują i nigdy nie umrą. Jednak dopóki upieracie się przy waszych wierzeniach i limitujecie wasze myślenie, nigdy nie doświadczycie nieograniczoności, która dała chwałę poran*nemu słońcu i tajemniczość wieczornemu niebu.

Co nastąpi, kiedy zadekretujecie waszą śmierć w tej rzeczy*wistości? No cóż, wasze ciało umrze, ale wy, którzy myślicie w ciszy za waszymi oczami, zawsze będziecie żyć. Jeżeli wybie*rzecie śmierć, kiedy opuścicie tę płaszczyznę istnienia, wasza prawdziwa istota nie zostanie pochowana w ziemi, zjedzona przez robaki i przekształcona w proch. Jesteście nieśmiertelni jak wiatr. Odejdziecie tam, skąd przyszliście i następnie zde*cydujecie, co chcecie robić w czasie waszej następnej wyprawy - to wszystko. Wrócicie tyle razy, ile zapragniecie, aż odzyskacie waszą tożsamość z Bogiem. Wtedy naprawdę będziecie gotowi do wspanialszych wypraw, do innego nieba, do innego miejsca.

Jesteście kochani bardziej niż kiedykolwiek byliście to sobie w stanie wyobrazić, ponieważ bez względu na to, co zrobicie, w dalszym ciągu będziecie żyli. Więc dlaczego się martwicie? Dlaczego się kłócicie? Dlaczego doprowadzacie się do choro*by? Dlaczego pogrążacie się w rozpaczy? Dlaczego się ograni*czacie? Dlaczego nie cieszycie się splendorem wschodu słońca,wolnością wiatru i śmiechem dziecka? Dlaczego zamiast życia wybraliście zmagania?

Będziecie żyli jeszcze raz i jeszcze raz. Wasze nasienie jest nieśmiertelne i wiekuiste. Pomimo wszystkich waszych wątpli*wości - nieważne do jakiego stopnia ograniczacie wasze króle*stwo, nieważne jak bardzo się martwicie i rozpaczacie - istnieje jedna rzecz, której nigdy nie będziecie w stanie zniszczyć i ona nazywa się życiem. Bez względu na to, jak ślepi i zamknięci ze*chcecie być, zawsze będziecie życiem, ponieważ ono jest war*tością zwaną Bogiem i wy nim jesteście.

Wasze aktualne życie to marzenie - wspaniałe marzenie

- fasada, że tak powiem. To jest myśl bawiąca się materią i tworząca ciekawe rzeczywistości, które wiążą wasze emocje z tą płaszczyzną istnienia tak długo, dopóki wy - marzyciele

- nie obudzicie się.

Nigdy nie zdawaliście sobie sprawy z tego, jak piękni jeste*ście, ponieważ tak naprawdę nigdy się sobie nie przyjrzeliście. Nigdy nie zastanowiliście się nad tym, kim jesteście i czym je*steście. Chcecie zobaczyć jak Bóg wygląda? Spójrzcie w lustro. Patrzycie mu prosto w twarz.

Uświadomcie sobie waszą wartość. Nie istnieje nic, według czego można by ją oszacować. Nie istnieje wizerunek, który od*zwierciedliłby wasze piękno. A wasze królestwo nie ma granic.

Najwspanialsze kazanie, jakie kiedykolwiek powiedziano, zostało wygłoszone przez wielkiego mistrza na szczycie góry. Kiedy on stał i patrzył na tłumy, które przyszły go słuchać, zwró*cił się do nich w te słowa: „Oto Bóg". To było wszystko, co mu*siał powiedzieć, nic więcej - oto Bóg - ponieważ każda oso*ba stworzyła swoje własne ograniczenia, pragnienia i choroby, swoje własne bogactwo i biedę, radość i rozpacz, życie i śmierć.

Oto Bóg. Zapamiętajcie to, ponieważ jesteście „on, który żyje we wszystkim". Nadejdzie dzień, w którym ujrzycie Boga. Dotknijcie waszego „ja" - to jest wszystko, co musicie zrobić. •

 

O autorze:

Ramtha jest oświeconeą istotą, która naucza poprzez J.Z. Knight zapomnianej przez nas wiedzy o tym, kim jesteśmy, abyśmy mo*gli prowadzić świadome, szczęśliwe życie bez lęku, chorób i innych trosk, abyśmy mogli w pełni je kontrolować bez zdawania się na ła*skę innych ludzi i ich iluzji. Ramtha jest nauczycielem, nie szuka wyznawców i nie chce, aby go czczono. Dlatego przekazuje swoje nauki poprzez J.Z. Knight, która wiele tysięcy lat temu, kiedy żył on na Ziemi, była w innym, wcześniejszym, wcieleniu jego córką.

Przełożyła Aleksandra Paprocka-Nath

Share this post


Link to post
Share on other sites
0la

to co piszesz nie ma sensu...

np. mysle o czyms i to mam?...

zycie to gra? myslalam ze cos wiecej

nie zmienie zdania

Bóg jest tylko jeden

Share this post


Link to post
Share on other sites
fiflip

Ola, myślę o czym i to mam.

Prawo przyciągania.

 

Bogów jest tyle, ile ludzi jest.

Bóg stworzył Szatana? - przemyślenia na dziś. (Liczę na dobre wnioski) :)

 

Życie to gra? Tak, bawmy się, cieszmy. :)

 

Nie zmienie zdania? Znasz przyszłość? :)

 

Pozdrawiam Cię serdecznie!! :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
fiflip

Nash,

 

My jesteśmy Bogami i Szatanami.

Ale oby2 słowa nie można opisać.

Opisze się je:

Bóg - dobro,

Szatan - zło.

 

To twierdzenie nakładane jest od dzieciństwa na ludzi. :)

 

Więc jesteśmy wszystkim.

 

Tak jak Jezus, mówił "Jam jest wszystkim tym, czym pragnę być" - więc... ? ;>

Share this post


Link to post
Share on other sites
STRusz

i oto tym tekstem sprowadziłem Filipa z powrotem :P

 

Tekst porusza najważniejsze kwestie, podyskutujmy o duchowości więc =]

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka

Dobra, zanim mnie tu zjedzą, to ja chcę spytać:

 

Staliście się tym, kim jesteście obecnie, żyjąc wcielenie za wcieleniem przez bez*miernie długi okres czasu. Dzięki doświadczeniom, które wynieśliście z każdego z tych wcieleń, uzyskaliście mądrość, która pomogła wam uformować waszą unikatowość i piękno. Jesteście zbyt drogocenni, zbyt piękni, aby pojawić się tylko na moment w nieskończoności czasu.

 

Co mi da ta mądrość z "zeszłych wcieleń" - skoro tych wcieleń nie pamiętam? :)

 

I to nie jest żadne pytanie podchwytliwe, nie próbuję niczego udowodnić. Chcę zrozumieć.

Edited by kaffka

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma

Kaffciu przeczytaj Rozmowy z Bogiem tam jest to dobrze wyjasnione.

O tych wcieleniach.

 

A co do Boga... Cytat z tej ksiazki: Jesli pojmujesz Boga tylko w jeden sposob i nie dopuszczasz, ze moze istniec w innt, to powazny blad.

 

Od siebie dodam ze Bog to... Wszystko. Takze kazdy z nas.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka

Ale ja nie neguję, że Bóg to każdy z nas. I nie neguję, że Boga nie da się pojąć tylko w jeden sposób. :)

 

Ja tylko chciałam dostać odpowiedź na pytanie do cytatu :)

I dobrze, poszukam tego w "Rozmowach". :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
rirra

napisala kaffka:

Co mi da ta mądrość z "zeszłych wcieleń" - skoro tych wcieleń nie pamiętam? :)

 

Moze nie pamietamy kim bylismy ,co robilismy ale mamy zapisane najwazniejsze a ten zapis znajduje sie w naszym sumieniu.

Odzywaja sie w sumieniu nasze lekcje z poprzednich zyc tylko jednak do nas nalezy czy raczymy te cichutkie glosy wysluchac czy zignorowac ;-).

Pzdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
Andera11

Proponuje przeczytanie ksiązki ,,Chata" rewelacyjna książka, rewelacyjnie przedstawiony Bóg, czyta sie to jednym tchem, a ile bogactwa wnosi w zycie.... sami się przekonajcie.....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

A ja przeglądając internet natrafiłem ,na taki mądry tekst ,polecam :

 

Bóg ma tysiące sposobów na to, by doskonale wypełnić rolę kierownika duchowego...

 

Oto niektóre z nich – wyliczone dość chaotycznie, więc ponumerowane, by można je było łatwo w tekście odnaleźć (a może i numer wziąć w kółeczko, gdy już w życiu czegoś podobnego doświadczyliśmy):

1) złożenie w naszej naturze, przy stwarzaniu nas, skarbów, które z czasem rozpoznajemy i wykorzystujemy;

2) dopuszczenie na nas wad wrodzonych i ułomności w celu Bogu wiadomym;

3) natchnienia, przychodzące bezpośrednio od Boga lub przez pośrednictwo świętych i aniołów;

4) oświecające sny - jakże ich wiele w księgach Starego i Nowego Testamentu;

5) oświecenie potrzebne wynalazcom – czują, że sami tego nie wymyślili;

6) olśnienie pięknem i natchnienie właściwe poetom, malarzom oraz innym artystom;

7) bezpośrednie oświecenie umysłu, pochodzące od Ducha Świętego – Dawcy siedmiu darów, jak też umocnienie przez Niego woli, dzięki czemu człowiek zdolny jest iść drogą heroiczną;

8) zainteresowanie nas i pociągnięcie w pewnym kierunku, a przez to naprowadzenie nas na ślad, w którym potem rozpoznajemy pierwszy krok ku naszemu powołaniu;

9) jakieś zdarzenie, dzięki któremu „otwierają nam się oczy” na sprawy Boże;

10) odpowiedni człowiek, pojawiający się w odpowiednim momencie;

11) książka (niekiedy cała nie dla nas, a tylko to jedno zdanie, na które padł nasz wzrok przy jej otwarciu), zwłaszcza Księga Przymierza – Pismo Święte, otwierane z pytaniem skierowanym do Boga;

12) określony sposób działania sumienia: pochwala nas ono i przynosi cichą radość, ostrzega przed czymś lub czyni wyrzuty po złym czynie, tak jakbyśmy nosili ciężar w sercu;

13) głęboki pokój w duszy mimo „burz” szalejących na zewnątrz, albo wprost przeciwnie: niepokój w duszy jako sygnał, że nie idziemy właściwą drogą, mimo iż na zewnątrz nikt ani nic nas nie niepokoi;

14) pozbawienie nas jakiejś rzeczy, wartości lub osoby, do których byliśmy niepotrzebnie przywiązani, i zrobienie przez to miejsca dla wyższych wartości;

15) dopuszczenie na nas tego, co niekiedy nazywamy „nieszczęściem”, by później zapewnić nam szczęście prawdziwe;

16) nagła (albo mocna i stała) chęć wykonania czegoś, przed czym dotąd czuliśmy opór, albo coś wręcz przeciwnego: wewnętrzny nakaz ucieczki przed czymś lub przed kimś;

17) pragnienie naśladowania kogoś w czynieniu jakiegoś dobra;

18) dopuszczenie na nas pomyłki, by zwrócić naszą uwagę w innym, właściwym kierunku;

19) obudzenie się głębokiego uczucia sympatii, poczucie duchowego porozumienia z osobą, z którą sam Bóg chce nas złączyć, lub coś wręcz przeciwnego: uczucie antypatii i obcości, mimo iż dana osoba podoba się nam lub mogłaby nam w czymś pomóc;

20) wygaszenie w nas zainteresowania jakąś osobą, rzeczą lub problemem, podczas gdy jeszcze niedawno pochłaniały nas one bez reszty;

21) wprowadzenie nas w „noc zmysłów”, „noc ducha” lub właściwe dla naszego stanu oświecenie;

22) nagłe „dotknięcie Boże”, jakby przebudzenie w innym świecie, wznoszące serce ku Bogu, choć ulotne i niemożliwe do zatrzymania;

23) danie nam głębokiego odpocznienia wówczas, gdy zrezygnowaliśmy z chwili odpoczynku na rzecz zagłębienia się w modlitwie;

24) senność lub szybkie zmęczenie przy robieniu czegoś dla nas nieodpowiedniego (np. przy czytaniu, oglądaniu filmu), a za to niespotykane siły przy wykonywaniu dzieła przynoszącego chwałę Bogu i pożytek duszom (uwaga! szatan będzie działał odwrotnie!);

25) pobudzenie nas do głębokiego współczucia dla cierpiących na ziemi lub w czyśćcu;

26) nagłe przekonanie, że rzeczy trudne wcale takimi nie są – by nas pobudzić do czynu;

27) raniące nas słowa lub zachowanie jakiegoś człowieka, dopuszczone na nas dla naszego ćwiczenia się w cierpliwości, pokorze lub innych cnotach;

28) pomoc z nieba w podjęciu nagłej, a bardzo ważnej dla nas decyzji;

29) znalezienie zgubionej rzeczy albo otrzymanie pomocy w sytuacji „beznadziejnej”;

30) uzdrowienie duchowe i fizyczne.

Odrębnym zagadnieniem jest obdarzenie nas przez Boga charyzmatami. Nie omawiam ich tutaj, ponieważ są to Boże dary, które jednak wcale nie muszą uświęcać posługujących się nimi, a za to uświęcają Kościół. Do najbardziej znanych z ewangelii (uwaga: posługiwał się nimi także Judasz!) należy uzdrawianie chorych, uwalnianie opętanych, wskrzeszanie umarłych, wnoszenie do domów daru Bożego pokoju.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
STRusz

Co mi da ta mądrość z "zeszłych wcieleń" - skoro tych wcieleń nie pamiętam? :)

A powiem że daje. Doświadczony duch wcielając się ma lepsza jakość urodzenia.

Lekcji nie musimy pamiętać, my je tutaj przerabiamy/doświadczamy.

W fizyczność wcielamy się by doświadczać mnogość form, głównie chodzi o rozwijanie indywidualności. Spotykamy się tu z największym oddzieleniem od Boga, a także z zapomnieniem i w końcu ze śmiercią. Tym się tutaj zajmujemy (3-cia gęstość).

Dopiero w 5-tej gęstości przychodzi kolej na zbieranie wszystkich wcieleń do kupy i kontemplowanie (sfera kontamplacji). Każda płaszczyzna służy czemuś innemu. Jednakże ludzie pamiętają swoje wcielenia kiedy jest im to potrzebne, można je też przywołać regresingiem.

 

Jak myślicie czy myśl jest skończona? Jak wygladała historia Boga? Pierwsza była myśl?

Edited by STRusz

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nereida

Pierwsza była myśl? Pierwsza była Energia.. a jako, że wszystko jest energią, to wykształciła się też energia myśli, która jest nieskończona.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka

Dobrze. Inaczej. Bo coś mi każe nie odpuszczać.

 

Ja wzięłam udział w tej dyskusji, bo uderzyło mnie w przytoczonym tutaj tekście autorstwa niejakiego Ramathy - "bombardowanie" (przepraszam że to powiem) sztuczną miłością. Nagromadzenie całej masy ekstatycznych przymiotników - odciągających czytelnika od meritum tego, co tu napisane, a koncentrującego go na sztucznie wywołanych odczuciach wyjątkowości.

 

Nie chce mi się rozbijać na cytaty, z tego wyszedł by straszny moloch, którego i tak nikt nie przeczyta. Ale czy ktoś tu się przepraszam nie zapędził i z początkowego pięknego ideału "cząstka Boga jest w każdym z nas" nie wyrosło przypadkiem demoniczne, Lucyferowskie: "jam jest Bóg / jam równy Bogu"?

 

I to twierdzenie poparte jakimi argumentami? "To wy jako Bóg stworzyliście człowieka"... Ktoś naprawdę coś rozumie z tego bełkotu...? Bo przecież na tym twierdzeniu opiera się całość wywodu o wspaniałości człowieka. Bo dalej przecież mamy: "Wy jesteście Bogiem, bo jesteście wspaniali, bo czujecie, bo myślicie itp itd". Wybaczcie, ale dzieło jest Autorem, bo w nim widać odbicie cech, jakie Twórca chciał przedstawić?

 

Moi drodzy, żaden z nas nie "jest Bogiem", co tu się lansuje. Mamy w sobie cząstkę Boga. I ta cząstka jest tym najwyższym darem - który mamy wielbić w sobie - i który mamy dostrzec i czcić w innych. Nie jesteśmy tu po to, by "odczuwać, poznawać, myśleć, patrzeć, zdobywać doświadczenie" w egoistycznej pobudce, by być idealnym. Jesteśmy tu dla innych. By dostrzec i pokochać Boga i w drugim człowieku.

 

Dlatego Chrystus powiedział na górze: "Oto Bóg". Bo Bóg jest wszystkim. A nie każdym jednym z osobna.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
STRusz

Ehh tylko nie bełkot, nie musisz brać tego tekstu tak dosłownie jeśli go nie rozumiesz do końca. Tu jest przekazana jedynie bardzo wysoka prawda. Pomyśl w ten sposób że wszyscy pochodzimy ze źródła i ostatecznie tam powrócimy. Bóg jest częścią świętej trójki. Absolut jest wszystkim. "Jam Jest" to jest jeszcze wyższa prawda, którą jest po prostu bycie.

 

Nereida czyli na początku było słowo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka

STRusz, ale Ty tego nie musisz bronić, jakbym co najmniej Ciebie zaatakowała.

 

Ja po prostu w tym nie widzę oświecenia. Co najwyżej, to mi to śmierdzi utajonym sekciarstwem.

 

Mam do tego prawo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nereida

Dlaczego czyli?

 

Napisałam, co, wg mnie, było na początku. Że była to(i jest) Energia.

Słowo też jest energią, a energia słowem.

Zależy też co rozumiesz poprzez początek. Ja widzę Wieczność - Tu i Teraz, które jest Zawsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
STRusz

Ja usprawiedliwiłem ten tekst tym że przekazuje on prawdę.

To Twoja reakcja wydaje mi się znajoma.

Może Ci się nie podoba sposób pisania autora.

 

słowo=energia tak to porównałem.

 

Można opisać początek naukowo ale zostawmy już to.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka
Ja usprawiedliwiłem ten tekst tym że przekazuje on prawdę.

To Twoja reakcja wydaje mi się znajoma.

 

[...]

 

Można opisać początek naukowo ale zostawmy już to.

 

Hmm... Ja nie zwykłam przyklaskiwać temu, co do mnie nie przemawia. Z tego względu fakt, moja reakcja może Ci się wydać znajomą.

 

Ale skoro sam mówisz, że nie będziemy już rozmawiać o tekście - to tym bardziej nie będziemy tu rozmawiać o mnie. :)

 

Pozdrawiam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka

jarku_999,

 

bez przesady. Tak, jakby Bóg chciał nas jak tępe cielęta. Po to dał nam mózg, żeby z niego korzystać. Bo żeby Boga pokochać, trzeba Go poznać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
JakubS

STRuszu, bardzo ładny fragmencik przedstawiłeś, nawet z notką o osobie, która to wypowiedziała.

Hmm... jakby spojrzeć na to poprzez to co mawiało bardzo wielu tzw. "oświeconych", to wszędzie wszystko to co zacytowałeś się powtarza.

Bardzo miło z Twojej strony że wystarałeś się o ten fragment.

Pozdrawiam ciepło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit
...

Sprawa wygląda mniej więcej w taki sposób...

 

Bóg patrzy sobie ze swojego ukrycia... uśmiecha się.. potem smuci.. i tylko prosi o jedno...

 

"Dzieci moje! Przestańcie tyle myśleć, porzućcie tą zimną logikę, która jest mi taka daleka... Po prostu kochajcie mnie! Ze wszystkich sił swoich kochajcie mnie i bądźcie szczęśliwi! To właśnie przez Miłość poznacie kim jestem... "

 

 

:bezradny:

 

Oczywiście zgoda,tak powinno być gdy człowiek jest jeszcze mało świadomy swej duchowości ,i ne może korzystać swobodnie ze swojej woli i rozumu ,bo tak uczą np.na lekcji religii ,lecz wystarczy sobie uświadomić ,że każdy ma wolną wolę i rozum ,i osobiście Boga może poznać ,,że zacytuję "lepiej widzieć Boga we wszystkim niż go sobie wyobrażać."

Share this post


Link to post
Share on other sites
STRusz

milutkie Jarek, tak właśnie pewnie robi kiedy sytuacja wymaga jego ostatecznej interwencji :D

oki Kaffka :) wyraziłaś swoją opinie od tego służy forum, nie będziemy się prowokować.

O tekście porozmawiajmy ale nie wchodźmy tu już z nauką by wyjaśniać Boga, to na inny temat.

 

Umm dzięki JakubS no spostrzegłeś. Tekst jest charakterystyczny bo podkreśla czym jest mental, duża większość ludzi jest spolaryzowana mentalnie i to odgrywa ważną role w współczesnym świecie. W czwartej gęstości gdzie ciało jest domem a nie więzieniem jak tutaj, myśli są właściwie nieograniczone i dobrze jest się umiejętnie nimi panować.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kszys

Strusz mówisz ludziom ze są Bogiem?Ty nas wyprowadzisz na manowce;) poza tym to tylko teoria, nie zagalopowałes sie w rozmyslaniach?

----

a co Ty na to:

moim zdaniem celem twórców hybryd jest własnie wyprowadzenie ludzi (pod pozorem piekna i oświecenia) na umysłowe manowce z których juz sami nie beda w stanie nigdy powrócic ... jestesmy Bogami ???a przecież nie mozemy zrobic nic gdy ktos bliski nam umiera przeciez jak kogos kochamy to z całą wiedzą swiata i reinkarnacji chcemy to zatrzymac odwrócic a nie mozemy nie chcemy pozwolic by ta osoba odeszła a odchodzi to jacy z nas bogowie?kim jestesmy tacy oświeceni tacy mądrzy ?a gdzie ta nasza mądrosc z całych stuleci i reinkarnacji popatrz na nasz swiat...juz tyle lat i nie mądrzejemy wprost przeciwnie zmierzamy do samozagłady a Ty Stusz zamiast bronic tego co mamy naszych wypracowanych skarbów wyszlifowanych diamentów odrzucasz je odrzucasz doświadczenia na których się opierają odrzucasz historie wierzysz beztrosko w prawdy które sie Tobie podobają nakarmili Cie nimi jak pelikana a Ty wszystko połykasz;)...nadejdzie czas kiedy Twoja wiara zostanie poddana próbie

---

 

jak wklejasz czyjs text to tak jakbys nie miał swojego zdania mozna tez podejrzewac Cie o to że sie tym samym upewniasz (dzieki prowadzonej dyskusji) czy to w ogóle moze byc prawda ... i drogą na skróty chcesz wiedziec co myslą o tym inni

 

pytałem tez kto Tobie stawia z boku te plusy?Ty sam? hihi...

 

przeczytałem połowe textu... brzmi jak mądrośc sekty która opowiada na swój sposob "o prawdzie" i łączy tu różne teorie religijne i naukowe =Hybryda

Edited by kszys
a tak w ogóle
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

czy Jezus nie byl synem BOga... czy my nie nazywamy sie dzecimi bożymi... ? wiec czym sie różnimy od Jezusa... ?

 

dzis ksiadz na katechezie mówił ze nie ejstesmy bogiem.. nie ejstesmy jak jezus... ze nie mamy mocy sprawowania cudów... nie mzoemy uzdrawiać innych... i dlatego patrzac na wielksoc boga powinniśmy bo czcić... wiec co z mistrzami reiki.. co z samo uzdrawianiem... co z cudami po smierci jezusa zaakceptowanymi przez watykan.. co ze stygmatykami ?

 

struz... to w jakiej gęstości żyje bog... stwórca :chytry: ? kiedy dojdziemy do tego boskiego poziomu ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dahut

Jest taki piękny ustęp w Biblii:

 

14 Gdy przyszli do tłumu, podszedł do Niego pewien człowiek i padając przed Nim na kolana, 15 prosił: «Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę. 16 Przyprowadziłem go do Twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić». 17 Na to Jezus odrzekł: «O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was cierpieć? Przyprowadźcie Mi go tutaj!» 18 Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie. 19 Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: «Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?» 20 On zaś im rzekł: «Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: "Przesuń się stąd tam!", a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was.

 

Chrystus sam mówi, że cuda są w zasięgu ręki każdego z nas. Możesz o ten fragment spytać księdza ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Tak ustęp jest piękny ,ja zinterpretuje ten tekst tak ,

biorąc pod uwagę wiarę w brak reinkarnacji, trudno jest sobie wyobrazić inny obraz Boga. Bóg tworząc człowieka dał mu wolną wole i pozwolił by to on sam kreował swoją rzeczywistość. Choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, to właśnie my (nasz umysł) kreujemy sobie wszystko to, co nas w życiu spotyka.

 

Ludzka psychika podzielona jest na trzy jaźnie:

 

 

"Świadomość - której przypisuje się cały ludzki umysł.

 

Pozostałe dwie jaźnie przyporządkowuje się właśnie woli Boga.

 

Podświadomość - jest również częścią naszej jaźni, z którą najczęściej mamy bardzo słaby kontakt, mimo to, to właśnie ona jest odpowiedzialna za cały los, jaki nas spotyka. W życiu spotyka nas wszystko to, co jest wyobrażeniem o życiu, w naszej podświadomości a wszystkie te wyobrażenia, podświadomość wyrabia sobie, pilnie obserwując decyzje, myśli i poczynania naszej świadomości. Tak więc, to nasz umysł świadomy, wpływa na wyobrażenia naszej podświadomości. Natomiast często nie zdajemy sobie sprawy, w jaki sposób to się odbywa i dlatego za wszystkie nieszczęścia materializujące się w naszym życiu, obwiniamy właśnie Boga nie zdając sobie sprawy, że to jest tak naprawdę nasza własna wola.

Nadświadomość - jest jaźnią łączącą nas z Bogiem, jednakże kontakt ten odbywa się za pośrednictwem naszej podświadomości. Kontakt z Bogiem i wszystko to, co tak naprawdę przygotował dla nas Bóg, możemy mieć wówczas, gdy uwolnimy się od wszelkich wyobrażeń i programów, które przechowuje nasza podświadomość, przekonamy ją o istnieniu naszej nadświadomości (czyli naszej doskonałości) i zachęcimy do tego, aby wyobrażenia o nas i naszym życiu czerpała właśnie z niej.

Tak więc nie za wszystko, co nas w życiu spotyka należy winić Boga. W zasadzie Boga nie należy za nic winić, gdyż ma On dla nas i daje nam jedynie to, co jest dla nas dobre i tylko wtedy, kiedy jesteśmy gotowi to przyjąć."

 

Dlaczego więc sami kreujemy sobie tyle nieszczęść?(oczywiście nie wszyscy)

Zapytaj siebie, jak postrzegasz świat i swoje życie na nim i czy w ogóle dopuszczasz taką możliwość, aby mieć pełny wpływ na swoje życie i czy dopuszczasz taką możliwość by to boska wola, czyli wszystko to co dla ciebie najwspanialsze materializowało się w twoim życiu. Pomyśl czy nie ma na świecie ludzi szczęśliwych, którzy w lekki i naturalny sposób osiągają i przejawiają to, o czym ty tak bardzo marzysz a co jest ci tak trudno osiągnąć? Czym się więc od nich różnisz? Czy może jednak sam nie dopuszczasz do siebie takiej myśli, by poczuć w sobie pełne prawo do tego, czego sam chciałbyś dla siebie. By to wszystko osiągnąć wystarczy przekonać o tym swoją podświadomość. Problem jednak w tym, że ona niechętnie daje się przekonać do czegoś nowego, co jest sprzeczne z jej dotychczasowymi wyobrażeniami. Pomyśl ile energii, czasu i wysiłku wkładałeś w swoje dotychczasowe wyobrażenia i czy w takich wyobrażeniach o świecie, jakie podtrzymujesz do tej pory, mieści się twoje szczęście, czy w świecie, jaki podtrzymujesz w swojej wyobraźni da się urzeczywistnić wszystkie twoje plany i marzenia? Tak więc byś mógł je zrealizować najpierw musisz zmienić wyobrażenie o świecie w jakim "los zgotował ci życie". Potem potrzebne jest podniesienie swojej samooceny i postawienie sobie celów niekolidujących z życiem innych osób. Do tego wszystkiego możesz przekonać swoją podświadomość systematycznie praktykując i przekonując ją o pozytywnych wartościach życia i świata, o swoich ukrytych talentach i nieograniczonych zdolnościach, które możesz praktycznie zastosować w życiu,

Edited by Pit
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit
Widzę pit, że odwalasz tu kawał dobrej roboty.

 

Gusherra ,dziękuję :bukiet:

Share this post


Link to post
Share on other sites
STRusz
czy Jezus nie byl synem BOga... czy my nie nazywamy sie dzecimi bożymi... ? wiec czym sie różnimy od Jezusa... ?

Dzięki za to co powiedziałeś, tego tu brakuje, otóż jesteśmy zbudowani z tego samego tworzywa na poziomie najwyższym. Jesteśmy rozbitym Bogiem i mając cząstkę jego zawsze możemy powrócić, nieważne jak bardzo się zanurzymy w ciemność nie wyjdziemy poza teren wszechświata czyli absolutu.

struz... to w jakiej gęstości żyje bog... stwórca :chytry: ? kiedy dojdziemy do tego boskiego poziomu ?

Poziom osobliwości poza siódmą gęstością czyli źródło. Dojdziemy na pewno ale właściwie to możemy dać sobie spokój bo już tam jesteśmy.

 

Pit samymi mądrościami rzuca, tak trzymać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

a nie rozumiem troche tych pojeć gestości.. i są mi... inaczej... ni8e za bardzo moge to ogranąć umysłem... :chytry: czy na kazdym innym poziomie możemy sie stac jakąś postacią... typu anioł demon itd :chytry:?

Share this post


Link to post
Share on other sites
STRusz

tak, możesz być czymś o wiele większym wyżej i się manifestować jako postać niżej. Poszukaj tematu o gęstościach na forum, potężny model wszechświata. Czytając o nich możesz sobie poszeżyć świadomość

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

czytałem... ale ni tutraj... że niby w 2012 mamy przejsc do 4 gęstości.. tzn niektorzy.. inni beda musieli powtórzyć tutaj 3 gęstość czy jakoś tak było... ale jakoś wogole nie czaje o cho chodziz tymi gęstościami... rozwój jest indywidualny... i to chbya polega na rozwoju w nas samoświadomości istnienia jak i tajemnic wszechświata, a nie.. im gestrzy będę tym więcej bede umiał :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma
Dobrze. Inaczej. Bo coś mi każe nie odpuszczać.

 

Ja wzięłam udział w tej dyskusji, bo uderzyło mnie w przytoczonym tutaj tekście autorstwa niejakiego Ramathy - "bombardowanie" (przepraszam że to powiem) sztuczną miłością. Nagromadzenie całej masy ekstatycznych przymiotników - odciągających czytelnika od meritum tego, co tu napisane, a koncentrującego go na sztucznie wywołanych odczuciach wyjątkowości.

 

Nie chce mi się rozbijać na cytaty, z tego wyszedł by straszny moloch, którego i tak nikt nie przeczyta. Ale czy ktoś tu się przepraszam nie zapędził i z początkowego pięknego ideału "cząstka Boga jest w każdym z nas" nie wyrosło przypadkiem demoniczne, Lucyferowskie: "jam jest Bóg / jam równy Bogu"?

 

I to twierdzenie poparte jakimi argumentami? "To wy jako Bóg stworzyliście człowieka"... Ktoś naprawdę coś rozumie z tego bełkotu...? Bo przecież na tym twierdzeniu opiera się całość wywodu o wspaniałości człowieka. Bo dalej przecież mamy: "Wy jesteście Bogiem, bo jesteście wspaniali, bo czujecie, bo myślicie itp itd". Wybaczcie, ale dzieło jest Autorem, bo w nim widać odbicie cech, jakie Twórca chciał przedstawić?

 

Moi drodzy, żaden z nas nie "jest Bogiem", co tu się lansuje. Mamy w sobie cząstkę Boga. I ta cząstka jest tym najwyższym darem - który mamy wielbić w sobie - i który mamy dostrzec i czcić w innych. Nie jesteśmy tu po to, by "odczuwać, poznawać, myśleć, patrzeć, zdobywać doświadczenie" w egoistycznej pobudce, by być idealnym. Jesteśmy tu dla innych. By dostrzec i pokochać Boga i w drugim człowieku.

 

Dlatego Chrystus powiedział na górze: "Oto Bóg". Bo Bóg jest wszystkim. A nie każdym jednym z osobna.

 

 

Kaffka ja tu widze raczej namiastke gnostycznego podejscia. Gnostycy szukaja drogi do Boga popzrez wlasne wnętrze i tę cząstke Boga, którą ma kazdy z nas. Określenie że każdy z nas jest Bogiem i równy jest Bogu jest prawdziwe (w gnostycznym ujeciu) ale dość skomplikowane i nie tak proste i oczywiste. Nie mam teraz czasu na wyjaśnienie tego, ale to nie chodzi o to, ze no Ja jestem Bogiem, ale raczej, ze ja i Bog to jedno.

Tą drogę rozwija gnoza ale akurat to jak zostało to tuja przedstawione raczej gmatwa i komplikuje całośc niz rozjaśnia.

Uściski dla was wszystkich ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Według mnie yoga ,w całej swej pełni wraz ze wszystkimi ścieżkami jednoczy nas najlepiej z Bogiem , joga wywodzi się z Indii, gdzie jest praktykowana w różnych odmianach od ponad 4000 lat.może i jest wcześniejsza ,czyli jest starsza od nauczania gnostycznego ,a te ścieżki jogi to -- hatha joga – w której punktem wyjścia do rozwoju duchowego jest praca z ciałem i oddechem;

 

bhakti joga – ścieżka oparta na bezinteresownej miłości i oddaniu się Bogu;

 

karma joga – ścieżka oparta na bezinteresownej pracy i wypełnianiu swoich obowiązków;

 

dźnana joga – ścieżka poznania poprzez rozważanie i studiowanie świętych ksiąg; (mądrych)

 

radża joga – joga królewska, zjednoczenie z Najwyższym na drodze medytacji.

 

a nie jak kojarzy się większości ludzi ,że joga to tylko pozycie ciała (Hatha joga) ,joga to przecież zjednoczenie z ...,i trzeba( lat) treningu -ciała,umysłu,woli ,psychiki itp. żeby zrozumieć że Joga to zjednoczenie z Bogiem.Termin joga ma wiele znaczeń, ale dwa spośród nich oddają najpełniej istotę tego systemu: ujarzmienie i zjednoczenie.

 

Ujarzmienie własnego ciała, zmysłów, zachcianek, popędów, nie chodzi tu jednak o wyparcie lub stłamszenie, ale o zapanowanie nad nimi, tak, aby nam służyły oraz pomagały w rozwoju fizycznym, psychicznym i duchowym.

 

Drugie znaczenie terminu joga to zjednoczenie – tego, co fizyczne, psychiczne i duchowe, zsynchronizowanie na najwyższym możliwym poziomie. Takie poddanie, aby mogło przejawić się to, co w nas najlepsze. Jest to, więc system samodoskonalenia, samodyscypliny, który ma przygotować nas do poznania swojej prawdziwej Natury, życia zgodnie z nią i zjednoczenia z Najwyższym.

Życie jogina mierzy się nie liczbą przeżytych dni, lecz liczbą jego oddechów, dlatego stara się on stosować właściwe, rytmiczne wzorce powolnego i głębokiego oddychania. Wzorce te wzmacniają układ oddechowy, uspokajają układ nerwowy i zmniejszają pożądanie. Kiedy słabną pragnienia i żądze, umysł staje się wolny i jest odpowiednim narzędziem do koncentracji. Praktyka pranajamy usuwa zasłonę niewiedzy zakrywającą światło rozumu i czyni umysł instrumentem zdolnym do podjęcia medytacji w celu ujrzenia duszy.

Edited by Pit

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Dharma

Kurcze..Jakby jeden człowiek stwierdził sobie, że jest Bogiem, na swej egoistycznej drodze spotkałby drugiego człowieka który też by twierdził ze jest Bogiem. Jakby się spotkał cały tłum Bogów? Ciekawe który z nich byłby prawdziwym Bogiem? Gdyby kierowali sie egoizmem kazdy z nich chciałby udowodnic, że jest lepszym Bogiem. Jednak gdyby porzuciliby egoizm odnaleźliby w sobie część wspólną w każdym z nich. czyli życie. tą tzw. "cząstkę Boga". Pewnie dalej by zyli szcześliwie bo nie musieliby przekrzykiwać się kto jest lepszym Bogiem. Będą spełnieni odrzucając egoistyczna drogę i czcząc życie w Tu i teraz.

 

Mówi się, że Bóg jest jeden.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

my jesteśmy jednym bogiem... jednym i tym samym... tylko jego różnymi manifestacjami... :P okrywając siebie... mamy odkryć boga... tego do którego dążymy by sie z nim zjednoczyć... przynajmej ja tak to widzę :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit
my jesteśmy jednym bogiem... jednym i tym samym... tylko jego różnymi manifestacjami... :P okrywając siebie... mamy odkryć boga... tego do którego dążymy by sie z nim zjednoczyć... przynajmej ja tak to widzę :P

 

Dokładnie tak.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka
czy Jezus nie byl synem BOga... czy my nie nazywamy sie dzecimi bożymi... ? wiec czym sie różnimy od Jezusa... ?

 

Kurczę, trochę pokory. Mefi, Ty się naprawdę czujesz równy Chrystusowi?

 

Używasz jednego określenia Chrystusa. A gdzie chociażby Odkupiciel, Początek, Pierworodny (=pierwszy spośród wszystkich). Z tym naprawdę możesz się równać?

 

To tak, jakbym powiedziała: "Samolot jest środkiem transportu. Hulajnoga jest środkiem transportu. Jaka jest więc między nimi różnica?"

 

Porównujesz tylko jeden aspekt, a chcesz mówić o całokształcie.

 

Kaffka ja tu widze raczej namiastke gnostycznego podejscia.

 

Viv, absolutnie. :) Ja nie zamierzam dochodzić do gnozy, nie odnoszę się do gnozy, zupełnie nie korzystam z tego modelu. Pewne podobieństwa są - ale to nie znaczy, że mam zamiar dochodzić do gnostycznych wniosków. Dlatego tego co napisałam nie traktuję jako namiastki dojścia do filozofii, jaką wyznajesz. :)

 

Nie mam teraz czasu na wyjaśnienie tego, ale to nie chodzi o to, ze no Ja jestem Bogiem, ale raczej, ze ja i Bog to jedno.

 

Hmm... Kiedyś wpadły mi w łapki fragmenty dzieł Orygenesa. On tam doszedł to pięknych wniosków - że gdyby jakaś istota czuła się z Bogiem jednym, nie miałaby potrzeby, by wydzielać się od Boga. W tym aspekcie my, ludzie, z Bogiem nie możemy być jednym (w naszym ziemskim życiu) - natomiast dążymy do tego, by być z Bogiem jednym. A to dwie diametralnie różne sprawy.

 

I tak w sumie... temat schodzi na "jedynie słuszne" teorie i pojęcia... Zaczyna się robić coraz bardziej mętnie, coraz bardziej zagmatwanie.

 

Coraz mniej konkretnie.

 

Czym jest Bóg to raczej sobie nie wytłumaczymy w temacie forumowym, gdzie każdy próbuje sprzedać swoją jedynie słuszną prawdę i wielomilowe poglądy. Ale to tylko moja taka drobna dygresja...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

czemu mam byc pokorny... ? przed kim ? przecież jestem czyms co według chrześcijańskiego mniemania zostało stworzone przez boga... czy wiec bog wyróżnia które jego stworzenie ejst lepsze czy gorze... baaa mam nawet rpawo do czucia sie lepszym. .bo wokncu Chrystus, pierworodny czy jak chcesz go nazwac za mnie umarł i sie dla mnie poświeciel wie jestem kim ważnym... :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
TransHuman
Jakby jeden człowiek stwierdził sobie, że jest Bogiem, na swej egoistycznej drodze spotkałby drugiego człowieka który też by twierdził ze jest Bogiem. Jakby się spotkał cały tłum Bogów? Ciekawe który z nich byłby prawdziwym Bogiem? Gdyby kierowali sie egoizmem kazdy z nich chciałby udowodnic, że jest lepszym Bogiem. Jednak gdyby porzuciliby egoizm odnaleźliby w sobie część wspólną w każdym z nich. czyli życie. tą tzw. "cząstkę Boga". Pewnie dalej by zyli szcześliwie bo nie musieliby przekrzykiwać się kto jest lepszym Bogiem. Będą spełnieni odrzucając egoistyczna drogę i czcząc życie w Tu i teraz.

 

Mówi się, że Bóg jest jeden.

Świetnie powiedziane.

 

Bóg, świadomy swej boskości, nie potrzebuje nikomu niczego udowadniać.

 

 

PS. Ciekawy awatar.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka
czemu mam byc pokorny... ? przed kim ? przecież jestem czyms co według chrześcijańskiego mniemania zostało stworzone przez boga... czy wiec bog wyróżnia które jego stworzenie ejst lepsze czy gorze... baaa mam nawet rpawo do czucia sie lepszym. .bo wokncu Chrystus, pierworodny czy jak chcesz go nazwac za mnie umarł i sie dla mnie poświeciel wie jestem kim ważnym... :P

 

Oczywiście że jesteś kimś ważnym. Ale to nie znaczy, że jesteśmy równi Bogu czy Chrystusowi. O to mi chodziło. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

nie za bardoz mi się chce... jeśli to tylko kwesita pokory... no to twoja sprawa... nie ingeruje w to ;) ale ja nie mam zamairu byc pokorny twojemu bogu więc gatka o tym bym mu oddawał cześć i mu słuzły do mnie nie przemówi ;) ja go widze inaczej i ty go widzisz inaczej :ok:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Hmm... Kiedyś wpadły mi w łapki fragmenty dzieł Orygenesa. On tam doszedł to pięknych wniosków - że gdyby jakaś istota czuła się z Bogiem jednym, nie miałaby potrzeby, by wydzielać się od Boga. W tym aspekcie my, ludzie, z Bogiem nie możemy być jednym (w naszym ziemskim życiu) - natomiast dążymy do tego, by być z Bogiem jednym. A to dwie diametralnie różne sprawy.

Tak ten Orygenes ,czytałem go przed laty ,i kiedyś odbierałem go jakby coś mądrego napisał ,ale po latach samodoskonalenia ,już tak nie myślę ,ponieważ wzrosło moje rozumienie Boga w sposób osobisty ,a nie ze żródeł zewnętrznych.

 

I tak w sumie... temat schodzi na "jedynie słuszne" teorie i pojęcia... Zaczyna się robić coraz bardziej mętnie, coraz bardziej zagmatwanie.

 

Coraz mniej konkretnie.

 

Czym jest Bóg to raczej sobie nie wytłumaczymy w temacie forumowym, gdzie każdy próbuje sprzedać swoją jedynie słuszną prawdę i wielomilowe poglądy.

 

Tak rozmowa na temat Boga to jałowa dyskusja ,to raczej osobiste doświadczenie i mówić o Bogu jest bezowocne,ponieważ z czym wielu by się nie zgodziło ,fizyka kwantowa dochodzi do podobnych wniosków.

TEORIA PRÓŻNI FIZYCZNEJSZYPOWA

 

 

 

TEORIA PRÓŻNI FIZYCZNEJSZYPOWA

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka

Mefi... no cóż... skoro Ci się nie chce, to ja w sumie też się nie będę dalej wysilać. :) Bez obrazy, wydaje mi się to po prostu sprawiedliwe. :)

 

I nie, to nie jest tylko kwestia "pokory". Pozdrawiam.

 

Tak rozmowa na temat Boga to jałowa dyskusja ,to raczej osobiste doświadczenie i mówić o Bogu jest bezowocne,ponieważ z czym wielu by się nie zgodziło

 

pit, dokładnie to miałam na myśli.

 

fizyka kwantowa dochodzi do podobnych wniosków

 

O, a tu zszedłeś na bliski mi temat! :) Ale może kiedy indziej, przy lepszej okazji. :)

Edited by kaffka

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

temat o bogu.. wiec i wytłumaczenie istoty boga przy pomocy fizyki kwantowej to bardzo fajan rzecz.. :chtyry: możecie zacząć a ja sie przyczaję i bede czytał :chytry:

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka

Mefi, a kiedy dasz coś z siebie, zamiast wyszukiwać innym zajęć? :D

[już wyłączam uszczypliwość ;) ]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

kaffka daje caly czas.. .po trochu... :P i nie wylaczaj uszczypliwosci lubie ja :lol:

 

a skad wiesz ze nie można opisać boga fizyka kwantowa.. ? lub jakiekowliek inna fizyka ? a to ze nie rozumieją.. to beda mieli powod by szukac i zacząć rozumeic ;P

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka

Chłopaki, a tak poważnie to może zacznijcie od tego, co dał Wam pit w tym temacie. :))

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka

A mi się tu wydawało, że rozmawiamy o czymś bliżej teorii strunowej. :) Ale może tylko mi się wydawało. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

nie wiem akruat czy za pomocą teori strunowej mozna opsiac boga.. no ale jest wiele nie wyjasnionych sprawch w fizyce.. chocby sakd sie wziela masa... chbya miala byc jaks czasteczka X, higgsa czy bozon... ktory to mial wyjaśniać.. ale ejgo istnienie nie ejst jeszcze potwierdzone :lol: fizyka chyba ma predyspozycje do wytłumaczenia niektórych zjawisk.. jesli zmieni sie zaściankowe poglądy naukowców

 

kaffka no przeciecz sie zajmujemy...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

teoria strunowa nie ma chbya za zadanie udowodnienie wszystkiego.. zreszta taka teoria nie jest mzolwia wiec nie rozumeim czemu sie wogole za to zabieraj :chytry:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Rozwój nauki i cywilizacji zawdzięczamy ciekawości Homo sapiens, który od tysiącleci zadawał pytanie "dlaczego?" i nie zadowalał się odpowiedzią: "Bóg tak chciał". Uczeni pragnący zrozumieć, jak powstał wszechświat i dlaczego wygląda tak, a nie inaczej, doszli do wniosku, że i to można wytłumaczyć za pomocą prostej teorii - tak prostej, że zrozumieć mógłby ją każdy przeciętny człowiek, a opisujące ją wzory można by umieścić na koszulce podobnie jak logo zespołu rockowego. "Gdy znajdziemy ostateczną teorię wszystkiego, poznamy myśli Boga" - twierdzi prof. Stephen Hawking, znany brytyjski fizyk

 

Główną kandydatką na teorię wszystkiego od trzech dziesięcioleci jest teoria strun. Według niej, podstawowymi składnikami materii nie są mikroskopijne punkty, takie jak atomy czy kwarki, ale krótkie odcinki supercienkich strun. Ich wibracje i interakcje fizycy obserwują pod postacią cząstek elementarnych i oddziaływań między nimi. Dwadzieścia lat temu dr John Schwarz i dr Michael Green przedstawili taką wersję teorii strun, która obejmowała wszystkie znane fizyce zjawiska i można ją było zawrzeć w jednym wzorze matematycznym. Mimo pracy tysięcy uczonych z całego świata do dziś nie wiadomo jednak, czy jest ona prawdziwa.

"Teoria strun to fizyka XXI wieku, która przypadkiem została odkryta w wieku XX" - stwierdził kiedyś włoski fizyk Daniele Amati. Wielu uczonych dodaje, że na ostateczne jej potwierdzenie trzeba będzie czekać do następnego stulecia, ponieważ dostępne dziś metody matematyczne są nadal zbyt prymitywne, by sprostać myślom Boga. Jedno jest pewne - ani w tym stuleciu, ani w następnym uczonym bezrobocie nie grozi.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma

Kaffciu, ja wiem, ze ty nie idziesz drozka gnostyczna ;) Po prostu napisalm, ze w tamtych wypowiedziach dostrzegam elementy gnostyczne i pewnie to autor mial na myli.

Co do twego zapytania czy ltos moze czuc sie rowny Jezusowi to z gnostycznego punktu widzenia tak. Kazdy moze byc mu rowny, tylko nie kazdy jest tak oswiecony by to zauwazyc. Ale nawet Jezus powiedzial, ze cokolwiek ja uczynie i wy ucyznic mozecie.

To oczywiscie wkracza juz w dyskusje teozoficzna i filozofie gnozy a nie jest tu na to miejsce.

Mowie tylko jakie jest stanowisko wielu gnostykow co nie znaczy ze wszystkich.

 

Mefi, w wielu twoich wypowiedziach dostrzegam wlasnie te gnostyczne spojrzenia :) Czy tez jestes gnostykiem? Pytam z ciekawosci wiec nie musisz odpowiadac :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
JakubS

Vivien stwierdzenie: "pewnie to autor miał na myśli" jest bzdurą, bo przedstawiasz własną interpretację i wykładasz własne myśli na ten temat, a nie myśli i koncepcję autora.

Przedstaw proszę te dostrzegane przez Ciebie elementy gnostyczne. Miło by mi było o tym jak Ty to widzisz poczytać. Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

nawet jesli mam te elementy gnsotycznie to nie wiem ktore :lol: jeśli jestem gnostykiem.. no to nie uświadomionym że nim jestem :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest greg639
napisala kaffka:

Co mi da ta mądrość z "zeszłych wcieleń" - skoro tych wcieleń nie pamiętam? :)

 

Moze nie pamietamy kim bylismy ,co robilismy ale mamy zapisane najwazniejsze a ten zapis znajduje sie w naszym sumieniu.

Odzywaja sie w sumieniu nasze lekcje z poprzednich zyc tylko jednak do nas nalezy czy raczymy te cichutkie glosy wysluchac czy zignorowac ;-).

Pzdr

 

obecne życie jest tylko doswiadczeniem, które chcieliśmy poznać - osoby, które mają kontakt z własnym "ja" - potrafią nie tylko przypomniec sobie poprzednie wcielenia, ale też maja dużo większe możliwości wpływu na życie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest greg639
Dlaczego czyli?

 

Napisałam, co, wg mnie, było na początku. Że była to(i jest) Energia.

Słowo też jest energią, a energia słowem.

Zależy też co rozumiesz poprzez początek. Ja widzę Wieczność - Tu i Teraz, które jest Zawsze.

 

"na początku było Słowo, a Słowo ciałem sie stało" :usmiech:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest greg639
jarku_999,

 

bez przesady. Tak, jakby Bóg chciał nas jak tępe cielęta. Po to dał nam mózg, żeby z niego korzystać. Bo żeby Boga pokochać, trzeba Go poznać.

 

pokaz mi człowieka, który poznał Boga :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

nasze poprzednie wcielenia zostały zapomniane w pewnym celu... pewnie dlatego ze mamy czegoś sie nauczyć więcej... i cos więcej doświadczyć.. widac za malo czegoś doswaidczylismy i pragniemy wiecje skoro wróciliśmy... a żeby spaczyć naszej wizji swaita... to zapomnienie tego co sie ancuzylismy jest dosc naturalna reakcja.. byśmy mogli dalej sie uczyc... czegos innego, ale zaczynając od nowa wszystko..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest greg639
Kurcze..Jakby jeden człowiek stwierdził sobie, że jest Bogiem, na swej egoistycznej drodze spotkałby drugiego człowieka który też by twierdził ze jest Bogiem. Jakby się spotkał cały tłum Bogów? Ciekawe który z nich byłby prawdziwym Bogiem? Gdyby kierowali sie egoizmem kazdy z nich chciałby udowodnic, że jest lepszym Bogiem. Jednak gdyby porzuciliby egoizm odnaleźliby w sobie część wspólną w każdym z nich. czyli życie. tą tzw. "cząstkę Boga". Pewnie dalej by zyli szcześliwie bo nie musieliby przekrzykiwać się kto jest lepszym Bogiem. Będą spełnieni odrzucając egoistyczna drogę i czcząc życie w Tu i teraz.

 

Mówi się, że Bóg jest jeden.

 

to właśnie oślepiające EGO, pchające nas w pogoń za materią, nie pozwala nam dostrzec, że my sami tworzymy nasz świat,

ograniczeni materią - nie potrafimy dostrzec, efektów działań wszystkich "stwórców" - ale taka jest prawda, kazdy tworzy swój świat - i w połączeniu z innymi tworcami, osiągnęliśmy efekty jakich kazdy może doświadczyć

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest greg639
czemu mam byc pokorny... ? przed kim ? przecież jestem czyms co według chrześcijańskiego mniemania zostało stworzone przez boga... czy wiec bog wyróżnia które jego stworzenie ejst lepsze czy gorze... baaa mam nawet rpawo do czucia sie lepszym. .bo wokncu Chrystus, pierworodny czy jak chcesz go nazwac za mnie umarł i sie dla mnie poświeciel wie jestem kim ważnym... :P

dokładnie :okok:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma
Vivien stwierdzenie: "pewnie to autor miał na myśli" jest bzdurą, bo przedstawiasz własną interpretację i wykładasz własne myśli na ten temat, a nie myśli i koncepcję autora.

Przedstaw proszę te dostrzegane przez Ciebie elementy gnostyczne. Miło by mi było o tym jak Ty to widzisz poczytać. Pozdrawiam.

 

 

Tak to odebrałam. Okreslenie, że Każdy z nas jest Bogiem, czy tez raczej ma cząstke tego Boga w sobie to ellement filozofii wielu szkół gnostycznych i tak mi się to skojarzyło właśnie z tym.

Wielu gnostyków poszukuje Boga poprzez swoje wnętrze i poprzez siebie. Także szkoly tzw chrześcijańskiej gnozy. Ale to nie temat na dyskusje w tym miejscu.

Chetnie jednak podyskutuje na temat gnostycznej filozofii, moze warto taki temat zalożyc.

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
nanotroll

Dla uczciwości, ten tekst nie jest tekstem Pita. Pit często zapomina otaczać cytaty cudzysłowami, a przecież to nie umiejszyłoby wartości tekstu ani postu. Cóż, taka uroda Pita :) Przepraszam za czepianie się, ale wolałbym wiedzieć kogo czytam.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Nanotroll ,dzięki będę pamiętał o cudzysłowiu ,ja to wyczytałem nie pamiętam gdzie ,ale też bardzo się z tym zgadzam .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Nessy

Bradzo podoba mi sie ten artykuł.Podsumował dobrze moje ostatnie przmyślenia. Długo szukałam czegoś.. ale ciągle się zawodziłam.. Teraz już wiem czemu, bo szukałam na zewnątrz,a nie w środku. Gdy poszukałam wewnatrz siebie -tak naprawdę -to właśnie znalazłam odpowiedzi.. Jestem młodą duszyczką,więc potrzebowałam, żeby trochę mnie nakierowano, dlatego chyba weszłam na to forum i zostały mi polecone "Rozmowy z Bogiem",(dzięki Viven :*) które wciąż czytam, ale już to co najważniejsze zrozumiałam - są mocne fundamenty :) Właśnie to,że jesteśmy bogami stworzonymi z Boga, kreatorami tego świata (dość logiczne skoro jesteśmy częścią Boga, to my ten świat też stworzliśmy). I wciąż tworzymy - wychodzi słynne "prawo przyciągania" -to co nakręcimy myślami w naszej duszy to przyciągniemy i takich okoliczności doświadczymy. Jesteśmy w stanie stworzyć wszystko, a tworzymy tak wiele negatywów.. Wolny, nieśmiertelny twórca stał się zaszczutym człowieczkiem zagubionym w materii, bo zapomniał, że jest czymś więcej niż ciałem.. Zwatpił w niewidzialne - więc w to co najważniejsze w życiu.. Chcę sobie przypomnieć sobie swoje prawdziwe JA i być twórcą swojego życia brać za nie pełną odpowiedzialność :) To jest podstawa i na niej mogę wznościć cegiełki dalej! (szczególnie trzy Zhen Shan Ren -kto wie ten wie ;)) W końcu najważniejsze to CZUĆ,a ja czuję szczęście - radość wewnętrzną tak po prostu. No to z mojej strony o duchowości :) Dzięki Strusz :* (Ty wiesz za co) kolejny mail bedzie czekał jak wrócisz z warsztatów :)

Edited by Nessy

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dahut

Szczerze powiedziawszy czytam właśnie drugi tom rozmów, pierwszym byłam zawiedziona w pewnym sensie. Nie w sensie, że się nie zgadzam, w sensie, w jakim każdy mi tą książkę polecał - jako przebudzenie, jako rewolucję i tak dalej.

 

Książka jest świetna, pewnie dla wielu osób przydatna, w pierwszym tomie jednak zadziwiła mnie jedna jedyna rzecz - że na tym świecie się nie uczę, a sobie przypominam. Ma to sens, nawet po zastanowieniu się.

 

Ale widzę tutaj mój jeden podstawowy błąd - założyłam, że oczekuję na rewolucję, na zupełnie inny sposób myślenia, na tezy, które mnie wgniotą w podłogę. A powinnam oczekiwać czegoś na zupełnie innej płaszczyźnie (trudno jest mi to ująć słowami).

Tak samo jak po przeczytaniu byłam, jak wspomniałam zawiedziona. Po "przetrawieniu" też na to inaczej patrzę - powinnam być z siebie dumna, że dzięki mojej więzi z Bogiem już o tym wiedziałam, zamiast oczekiwać czegoś rewolucyjnego (odnoszę się dalej tylko do pierwszego tomu).

 

Czemu o tym piszę - bo są to prawdy, które naprawdę są w zasięgu każdego, nie musi czytać tej książki, żeby pewne rzeczy wiedzieć - tutaj raczej próbuję uświadomić, że nawet jeśli będą to prawdy znane, to "Rozmowy z Bogiem" i tak mogą czegoś nauczyć. Nawet jeśli na początku jest się zawiedzionym ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

ja sie zawiodłem an tym.. ze na końcu jest wzmianka o pomocy finansowej < bodajże 20 dolarów> na rozowj i możliwość wydawania kolejnych książek... jasne...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

A czytałeś Mefi mój link ,który podałem wcześniej,to tezy z książki ,ale gdzie tam jest o pieniądzach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

pit czytałem rozmowy z bogiem książkę.. i tam na końcu była podana informacja o kasie.. :P i teraz jak pomyśleć ze ktoś po prostu nie wynalazł cudownego pomysłu na zarabianie kasy ? :chytry: co nie zmienia faktu ze jednak są dość ciekawe ideologie tam ukazane.. więc w zasadzie pieniądze nie stracone były by na książkę :ok:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Rozumię Mefi ,ale jak chcesz to rzuć okiem na link z mojej sygnatury ,to na podstawie książki .chcę żebyś porównał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mefi

ale nie am co poruwnywac :ok: ogolnie bardzo fajne tezy w niej występują i na pewno sie przydadzą rzeszy ludzi... co nie zmienia faktu ze nie mogę pozbyć sie odczucia ze to zwykła komercyjna książka :P a nie jak twierdzi autor natchniona przez boga :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah
ale nie am co poruwnywac :ok: ogolnie bardzo fajne tezy w niej występują i na pewno sie przydadzą rzeszy ludzi... co nie zmienia faktu ze nie mogę pozbyć sie odczucia ze to zwykła komercyjna książka :P a nie jak twierdzi autor natchniona przez boga :P

Niestety bardzo podobnie ją odebrałam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma

A ja myślę, że każda droga ktora prowadzi do Boga jest dobra. Ja wybralam gnostyczną ścieżkę, odrzuciałm chrześcijańską bo jest dla mnie zbyt naciągana. To co jest w "Rozmowach z Bogiem" przemawia do mnie, bo ukazuje właśnie gnostyczną drogę. Ja już znalazlam Boga, każdy szuka go jakoś po swojemu. Nie ma znaczenia kto w co wierzy, prędzej czy później każdy odnajdzie boga, jak nie w tym wcieleniu to w innych

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dahut

Przecież ta przesyłka nie jest wymuszona. Nigdzie raczej (raczej, bo nie doczytałam jeszcze) nie jest napisane: hahaha, nie zapłacisz, to będziesz miał pecha, albo książka ulegnie autodestrukcji.

 

Poza tym wydanie to najlepsza droga do tego, żeby książka stała się popularna na świecie, niestety. Bo pociąga to za sobą korektę, jakość, sensownych tłumaczy, itd.

 

Jak już gdzieś pisałam - nie lubię etykietek. Nie czuję się ani gnostyczką, ani chrześcijanką, ani muzułmanką. Jestem "poszukująca", mimo wszystko, bo do ogarnięcia pewnych spraw jeszcze mi daleko. Gdyby nie było mi daleko pewnie inni nazywaliby mnie teraz Mistrzynią i Oświeconą ;)

 

Czy przeczytać warto? Na pewno. Mało jest ogólnie książek, które niewarte są czytania, nawet najzwyklejsza książka otwiera nas na pewne symbole, rozwija wyobraźnię i w pewien sposób język. A jak jeszcze do tego jest sensowna, to już w ogóle cudownie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
STRusz

Mefi, sama próba tego zrozumienia jest procesem poszerzenia świadomości. Wiedz że wszystko co widzisz jest świadome a że zanurzony jesteś w 3G to tylko to widzisz, resztę możesz sobie tylko wyobrazić...

rozwój jest indywidualny... i to chbya polega na rozwoju w nas samoświadomości istnienia jak i tajemnic wszechświata, a nie.. im gestrzy będę tym więcej bede umiał :P

Tak tu jest indywidualny, chodzi o scalenie umysłu ciała i ducha. Samoświadomość jest już lataniem pod dachem wszechświata ale rozumiesz to kiedy doświadczasz tego głębiej i głębiej a widzisz więcej jeśli Twoja świadomość jest szersza i szersza. Owszem to nie jest potrzebne dla Twojego rozwoju, ale wyżej gdzie rozwój jest kolektywny istnieje nieskończenie więcej ścieżek rozwoju.

 

Będą spełnieni odrzucając egoistyczna drogę i czcząc życie w Tu i teraz.

Zatracając EGO doświadczasz jedności. Bardzo proste wyjaśnienie pisze Dharma2. Można się potężnie rozwijać nie tracąc EGO ale wtedy jak zobrazowałeś zawsze będzie walka pomiędzy Bogami i to się nazywa biegun STS. Tacy Bogowie istnieją po to by walczyć ze sobą, a Bogowie jako jeden istnieją po to by zwyciężać. Obaj się oddalają od siebie.

 

Kaffka we wszechświecie musi być równowaga, masz swój model, ja mam swój ale i tak kiedyś będzie trzeba je porzucić. Jak na razie uznaj to że byliśmy wszyscy jednością, teraz tu jej nie ma, lecz w końcu wszyscy się spotkamy na górze i znów będziemy jednością. Pięknie! Ale by nie być zamkniętym można wiedzieć że ta góra już jest gdzieś cała, teraz? Istnieje poza czasem/przestrzenią. Możemy tłumaczyć naukowo, jak to działa, chcemy konkretów możemy snuć historie ale ostatecznie powiemy: "Aha rozumiem" ale to będzie projekcja obrazu Boga. Zrobimy z tego osobowy obrazek. Ta wiedza powinna bardziej służyć nam jako wewnętrzny obraz który może się krystalizować jedynie poprzez poznanie.

 

Teraz kolejne zobrazowania dają nam teorie strun tzn wszystko jest falą.

A jak to dalej idzie odkryto że obserwator wpływa na falę, lecz obserwator jest nie do zaobserwowania. Każda czująca istota jest obserwatorem, posiada świadomość. Świadomość jest niesubstancjonalna, przenika wszelką substancję. Każdy z nas jest telewizorkiem przez który Bóg ogląda samego siebie (wszystkie filmy na raz w czasie 0) ale telewizorki nie są rozdzielone od Boga bo są jego częścią, są w nim tzn Bóg śni samego siebie. Świadomość zredukowana do 3G nie obejmuje całego filmu, pozwala nam być osobnymi scenami, poszczególnymi klatkami filmu które łączy świadomość która się nigdzie nie zaczyna i nigdzie nie kończy. Ona tylko obserwuje, jednak jest jak pionowa która wychodzi poza cały film/sen. Głębia widziana od środka.

Na poczadku było słowo: ROAR! of universe i powstało...

Edited by STRusz

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Dharma

Można się potężnie rozwijać nie tracąc EGO ale wtedy jak zobrazowałeś zawsze będzie walka pomiędzy Bogami i to się nazywa biegun STS. Tacy Bogowie istnieją po to by walczyć ze sobą, a Bogowie jako jeden istnieją po to by zwyciężać. Obaj się oddalają od siebie.

 

dokładnie

swoja droga nie słyszałam, że ma to swoja nazwe "biegun STS"? napisz cos o tym więcej:))

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Tak tylko każdy tą górę sobie inaczej wyobraża ,niekturzy mówią że jesteśmy Bogami to oskarża się ich o egoizm ,choć to raczej wyższa świadomośc duchowa i osobiste doświadczenie pozwala tak sądzić ,dziś opowiem historię znalezioną w sieci , powstaniu Tego świata, o tym jak Bóg stał się człowiekiem, jak aniołowie zaczęli wcielać się w życie człowieka. Będą dwa rozdziały: Alfa opowiadający o pieczętowaniu czakr i Omega opowiadająca o procesie odwrotnym :

 

Dzień I: Powstały dwa czakramy, pierwszy czakram podstawy i siódmy czakram korony; jeden ziemski i drugi niebieski.

 

Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. A ziemia była pustkowien i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód. I rzekł Bóg: Niech stanie się światłość. I stała się światłość. I widział Bóg, że światłość była dobra. Oddzielił Bóg światłość od ciemności.

 

[i Księga Mojżeszowa 1.1-4]

Ciemność i światłość to strony tej samej monety, nie ma ciemności bez światła i światła bez ciemności. To światło sprawia, że ciemność jest ciemnością i odwrotnie. Ostatni wers jest ciekawy, oddzielił Bóg ciemność od jasności, oznacza to, że przed oddzieleniem ciemność i jasność były jednością, po rozdzieleniu stały się niczym siostry, które przez dziesiątki lat od tamtej pory miały ze sobą walczyć. Dziś te dwie siostry są znudzone walką między sobą! To z miłości do siebie powstało te oddzielenie i ta miłość sprawi któregoś dnia ponowną integrację.

 

I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nocą. I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień pierwszy.

 

[i Księga Mojżeszowa 1.5]

 

Pierwszego dnia Bóg zapieczętował dwa czakramy, pierwszy i siódmy, ziemski i niebieski. Stworzenie zaczęło się od rozdzielenia jedności na światło i ciemność. Światło miało tu aspekt zasilający, zaś ciemność - ochronny. Był czas, gdy człowiek korzystał z obu tych dobrodziejstw. Jednak miał on doświadczyć pełni swojego człowieczeństwa, była więc potrzeba zburzyć równowage między światłością a ciemnością i to spowodowała siła trzecia, o której opowiem przy dniu siódmym, oraz na innym spotkaniu. Istotna jest informacja, że te czakramy nigdy nie zostały ustawione poziomo, tak jak stanie sie to z resztą czakramów. Ziemski był połaczony z ziemią, zaś niebieski z niebem.

 

Czakra pierwsza podstawy dojrzewa przez pierwsze 7 lat, w tym czasie rozwijają się pozostałe centra mocy! Działa wtedy podświadomośc dziecka, świadomość nie jest jeszcze rozwinięta, właściwie to jej jeszcze nie ma. Dziecko uczy się życia, poznaje świat i działa emocjonalnie i obrazowo, wszystko wyolbrzymia! To właśnie ten czas, kiedy rozwija się osobowość i kompleksy! To ten czas, gdy wszystkie cechy jakie ma człowiek zostają przeprogramowywane! Człowiek bezbronny, poznaje warunki życia, walkę, obronę. Zaczyna obserwować świat, poznaje prawa nim rządzące, następują silne połączenia między nim, a jego rodziną, najbliższymi. To czas, w którym nastepuje kreacja większości przekonań, wykreowuje się pierwsza świadomość i przygotowuje się podłoże na uruchomienie nastepnego centrum. To w tym czasie rodzą się najgłębsze kompleksy, wykreowuje się w głównej mierze impuls, który często zaważa na całym życiu. Prawidłowy rozwój tego czakramu obdaruje człowieka dobrze uziemionym silnym Ja! Podczas pierwszych siedmiu lat podświadomość zbiera doświadczenia. Biorąc pod uwage dzisiejsze czasy, które nie pomagają temu procesowi, człowiek uczy się tego jak przezyć i jak wygrywać walki o przezycie. Tu ma miejsce stworzenie pierwszych mechanizmów działania i pierwszych gier, które w większości wypadków człowiek zabierze ze sobą na całe życie. Będą doradcami człowieka, dopóki nie zostaną uwolnione przez tego, kto je stworzył. W tym czasie następuje stworzenie pierwszych swoich aspektów, niektóre z nich zostaną zmuszone do tułaczki i jako synowie marnotrawni któregoś dnia wrócą do domu swego ojca i zostaną powitani wielką ucztą!

 

Czakra siódma korony dojrzewa równocześnie z czakramem pierwszym podstawy. Czakram ten to wrota do własnej duszy! Nie może być tak, by człowiek został opuszczony na całe 49 lat! Dlatego czakram ten dojrzewa na samym początku! Dziecko doświadcza także swojego własnego wewnetrznego świata, może komunikować się z różnymi istotami, może widzieć stworzenia, które są widoczne tylko dla niego samego! To właśnie za dojrzewaniem się tego centra młody człowiek może przejawiać takie zachowania. Gdy rodzice tłumaczą swoim dzieciom, że to nie istnieje, że to tylko wymyślone, że to nie są rzeczywiste istoty; sprawiają dziecku wielką przykrość i popełniają nieświadomie wielką dla niego krzywdę! Skąd mają wiedzieć, jeśli ich rodzice też kiedyś im mówili to samo. Są ludzie, którzy mieli szansę rozwinąć się w pełni i spełnić swoje wszystkie siedmioro centr mocy, będą z pewnością błogosławieństwem dla swoich pociech!

 

Dzień II: Powstał czakram drugi, czakram sakralny; czakram życia, czakram Eros.

 

Potem rzekł Bóg: Niech powstanie sklepienie pośród wód i niech oddzieli wody od wód. Uczynił więc Bóg sklepienie, i oddzielił wody pod sklepieniem od wód nad sklepieniem; i tak się stało. I nazwał Bóg sklepienie niebem. I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień drugi.

 

[i Księga Mojżeszowa 1.6-8]

Dnia drugiego zapieczętowany zostaje czakram seksu...

 

Czakra druga zwana seksualną czy też sakralną, dojrzewa w wieku od 7/8 do 14 lat. Zaczyna budzić się świadomość. Dziecko zaczyna analizować, na co ma duży wpływ cały bagaż z poprzednich siedmiu lat! Są to wypracowane podświadome mechanizmy działania na zdarzenia, które przeżywa w swoim życiu! Wcześniej ważniejsze były formy, teraz zaczyna je kojarzyć i nazywać czy definiować! Budzi się tu jego seksualność, co ma wpływ na jego temperament, czy zachowanie. Istnieje większe zapotrzebowanie na zabawy z równieśnikami, świat zewnętrzny zaczyna być coraz bardziej pasjonujący! Bywa, że okres ten nie kończy się u wielu ludzi i ci ludzie są emocjonalnymi dzieciakami do końca własnego życia! Jest to bardzo ważny czas, w którym człowiek dojrzewa. To co nie zostało przebaczone z poprzedniego czasu, zostanie jeszcze bardziej odciśnięte na tym etapie! Rodzice są potrzebni w pierwszym okresie, w drugim istotny jest kontakt z równieśnikami.

 

Dzień III: Powstał czakram trzeci, czakram splotu słonecznego; czakram energetyczny, czakram Filos.

 

Potem rzekł Bóg: Niech się zbiorą wody spod nieba na jedno miejsce i niech się ukaże suchy ląd! I tak się stało. Wtedy nazwał Bóg suchy ląd ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. I widział Bóg, że to było dobre. Potem rzekł Bóg: Niech sie zazieleni ziemia zieloną trawą, wydającą nasienie i drzewem owocowym, rodzącym według rodzaju swego owoc, w którym jest jego nasienie na ziemi! I tak się stało. I wydała ziemia zieleń, ziele wydające nasienie według rodzajów jego, i drzewo owocowe, w którym jest nasienie według rodzaju jego. I widział Bóg, że to było dobre. I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień trzeci.

 

[i Księga Mojżeszowa 1.9-13]

Dnia trzeciego zapieczętowany zostaje czakram splotu słonecznego. Odpowiada on za połaczenie ze światem zewnętrznym, odpowiada też za energetykę i ciepłotę ludzkiego ciała. Jest czakramem energetycznym!

 

Czakra trzecia splotu słonecznego, dojrzewa w okresie 15-21 lat, czakra druga jest już rozwinięta, teraz zaczyna się to wyrażać. Człowiek zaczyna dojrzewać, przeżywa swoje pierwsze miłości i pierwsze rozstania. Do gry wchodzi własna seksualność. Można zauwazyć, że gdy jedna czakra sie rozwija, poprzednia zaczyna się już wyrażać i ma potężny wpływ na rozwój kolejnego centrum! Tak więc, przy rozwijaniu się splotu słonecznego, więc między innymi kontaktów między ludzkich, zaczyna się wyrażać już wcześniej rozwinięta czakra seksualna! Ta wiedza jest istotna!

 

Dzień IV: Powstaje czakram czwarty, czakram serca; czakram wolnej woli, czakram Agape, reprezentuje go Gwiazda Dawida.

 

Potem rzekł Bóg: Niech powstaną światła na sklepieniu niebios, aby oddzielały dzień od nocy i były znakami dla oznaczania pór, dni i lat! Niech będą światłami na sklepieniu niebios, aby świecić nad ziemią! I tak się stało. I uczynił Bóg dwa wielkie światła: większe światło, aby rządziło dniem, i mniejsze światło, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. I umieścił je Bóg na sklepieniu niebios, aby świeciły nad ziemią. I rządziły dniem i nocą oraz aby oddzielały światłość od ciemności. I widział Bóg, że to było dobre. I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień czwarty.

 

[i Księga Mojżeszowa 1.14-19]

Dnia czwartego zapieczętowany został czakram serca, centrum wolnej woli, centrum widzenia rzeczy takimi jakie są naprawdę. Zauważmy, że powstają na tym etapie dwie potężne siły, chodzi o fragment opowiadający o dwóch światłach, słonecznym i księżycowym. To nasze dwa świeczniki z Objawienia św. Jana! Dwóch złodziei, dobry i zły, Ida i Pingala, dzięki którym człowiek ma moc czynienia dobra i zła! Gwiazdy symbolizują źródła mnóstwa innych sił, które człowiek dostaje w darze od Całego Wszechświata! To czakram wolnej woli! Czakram dobrych i złych owoców! Wszystkie nasze myśli i uczynki wychodzą z serca! To nie to co wchodzi do ciała je kala, lecz to co z niego wychodzi, bo wychodzi z serca i od serca zależy, czy owoc będzie jadalny, czy trujący! Poniższy cytat z Księgi Prawa dotyczy także tego właśnie centrum:

 

Ten kto jest prawy, prawym wciąż będzie; ten kto plugawym, plugawym ostanie. Tak! Nie rozprawiajcie o zmianie: Będziecie jacy jesteście, a nie innymi. Dlatego też królowie ziemi, zawsze będą Królami: niewolnicy służyć będą. Nie ma nikogo, kto byłby poniżony lub wywyższony: wszystko jest zawsze jakim było. Są jednak pośród mych sług również i tacy, którzy są przebrani: może się zdarzyć, iż któryś żebrak jest Królem. Król może dowolnie wybierać swe szaty: nie ma pewnej próby: lecz żebrak nie skryje swej nędzy.

 

[Księga Prawa, rozdział II, wersy 57-58]

Czakra czwarta, czakra serca, dojrzewa w latach 22-28. Człowiek zaczyna dokonywać własnych wyborów, zaczyna wdrażać siebie, lub swoje wybrane autorytety. Wszystko zależy od jego własnych doświadczeń i całej jego przeszłości! To czy będzie sobą, czy będzie tańczył wg muzyki granej przez innych będzie wyrażać się po przez to centrum. To także centrum miłości i empatii. Niewielu ludzi ma prawidłowo rozwiniętą czakrę serca, wszelkie nieprawidłowości wyrażają się w zamykaniu się na świat, ludzi, doświadczenia, oraz braku akceptacji siebie i szacunku do siebie. Jak na dole tak na górze, jak wewnątrz, tak na zewnątrz, oznacza to, że jeśli człowiek nie akceptuje siebie, to wyrazi się to na tym poziomie w braku akceptacji innych. Itd.

 

Dzień V: Powstał czakram piąty, czakram gardła; czakram komunikacji, czakram słuchania i czakram wyrażania swojej woli.

 

Potem rzekł Bóg: Niech zaroją się wody mrowiem istot żywych, a ptactwo niech lata nad ziemią pod sklepieniem niebios! I stworzył Bóg wielkie potwory i wszelkie żywe, ruchliwe istoty, którymi zaroiły się wody, według ich rodzajów, nadto wszelkie ptactwo skrzydlate według rodzajów jego; i widział Bóg, że to było dobre. I błogosławił im Bóg mówiąc: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie wody w morzach, a ptactwo niech się rozmnaża na ziemi! I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień piąty.

 

[i Księga Mojżeszowa 1.20-23]

Piatego dnia zapieczętowany został czakram gardła, jest to ośrodek mowy i słuchu. Odpowiada za komunikację ze światem zewnętrznym, nieprawidłowości tego centrum objawiają się problemami w wyrażaniu własnych myśli i słów, taka osoba może mieć kłopoty z wyrażaniem siebie. Mówi się, że strach często łapie za gardło, to jest prawda. Jest to czakram komunikacji, która zachodzi w obie strony!

 

Czakra piąta, czakra gardła, dojrzewa w latach około 29-35. Człowiek zaczyna wyrażać swoje autorytety, czyli to w co wierzy! Jedni wierzą w siebie, inni w innych. Tu nie ma różnicy! Jeśli czakram ten rozwinie się w człowieku nie akceptującym siebie, zacznie on wyrażać innych i będzie robił to samo co inni! W pogoni za iluzją własnej wartości będzie szukał ludzi, współwyznawców, którzy go docenią, którzy będą mu przyklaskiwać. Jest tu bardzo istotna informacja, jeśli jakaś czakra nie będzie miała szansy spełnić się w swoim czasie, dojrzałość braku spełnienia na tych poziomach zostanie jakby wstrzymana i człowiek będzie później poszukiwał spełnienia, dotąd, aż ono nastąpi! Podam przykład: jeśli człowiek nie doświadczył w swoim życiu miłości i czakra serca nie miała szansy się w tym spełnić, to człowiek będzie poszukiwał tej miłości dotąd, aż ją w końcu znajdzie! Lecz nie wystarczy że ktoś go pokocha!To On sam ma pokochać siebie! Tak więc nie wystarczy do tego nawet pokaźna grupa ludzi, oni będą przychodzić i będą odchodzić; zaś przepaść nie zostanie wypełniona! To jest powód, że żyjemy w społeczeństwie egoistów, wszyscy walczą o miłość, akceptację, zrozumienie, szacunek... ale nikt nie jest w stanie zaoferować tego drugiemu człowiekowi. Bo by móc dzielić się miłością, trzeba ją najpierw w sobie znaleźć! Nie można nalać wina z próżnego! To jest po prostu niemożliwe! Acha, ludzie często się oszukują, to na nic, bo własnego serca oszukać sie nie da! A to i tak wyrazi się wcześniej czy później na poziomie czakramu gardła.

 

Dzień VI: Powstał czakram szósty, czakram trzeciego oka; czakram za tęczowym mostem, czakram boskich podróży.

 

Potem rzekł Bóg: Niech wyda ziemia istotę żywą według rodzaju jej: bydło, płazy i dzikie zwierzęta według rodzajów ich. I tak się stało. I uczynił Bóg dzikie zwierzęta według rodzajów ich, i bydło według rodzajów jego, i wszelkie płazy ziemne według rodzajów ich; i widział Bóg że to było dobre. Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi. I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich. I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg:Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi! Potem rzekł Bóg: Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem! Wszystkim zaś dzikim zwierzętom i wszelkiemu ptactwu niebios, i wszelkim płazom na ziemi, w których jest tchnienie życia, daję na pokarm wszystkie rośliny. I tak się stało. I spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre. I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień szósty.

 

[i Księga Mojżeszowa 1.24-31]

Dnia szóstego zapieczętowany został czakram trzeciego oka, czakram ten jest kluczem do wewnętrznej wiedzy wyrażanej na wszystkich poziomach całego stworzenia! Tu mamy jasnowidzenie i jasnosłyszenie, tu wyraża się empatyczna miłość do zwierząt i roślin, do ziemi i całej natury! Czakra trzeciego oka jest kluczem do komunikacji z całym Wszechświatem! Wszelkie bajki opowiadające o elfach, krasnoludkach czy innych baśniowych stworzeniach i energiach objawić się mogą właśnie na tym poziomie! Człowiek z przebudzonym centrum trzeciego oka ma dostęp do wszelkiej wiedzy zawartej w całym istnieniu, często nie potrafi powiedzieć, skąd wie, ale wie o tym, że wie i o to tu właśnie chodzi! Czakra ta jest pomostem do kroniki akaszy, kronika ta jest czymś w rodzaju biblioteki, do której można zajrzeć, jest w niej wszystko to czego doświadcza Bóg ponad czasowo! W tej sferze Bóg doświadcza całego swego stworzenia, nawet tego, co z ludzkiego punktu widzenia dawno znalazło się w przeszłości! Trzecie oko to kontakty z energiami i bardzo modny w tej chwili proces zwany channelowaniem! Było centrum gardła, które odpowiadało za komunikacją na poziomie tego świata, jest centrum trzeciego oka, które poszerza komunikację do światów nas otaczających, bliższych i dalszych, a także tych, które przenikają nasz własny świat!

 

 

Jest w tym momencie mowa o stworzeniu człowieka, lecz nie dotyczy to stworzenia człowieka jako takiego, jest mowa o pieczętowaniu czakramu, człowiek powstanie dopiero dnia siódmego! Dopiero tego dnia, Bóg ukształtuje człowieka z prochu ziemi i tchnie weń oddech życia! Tu potrzeba naprawdę wielkiej mądrości! Ten temat rozwinę trochę dalej, gdy będę omawiał dzień siódmy.

 

 

Czakra szósta zwana trzecim okiem, jest pierwszą czakrą położoną za tęczowym mostem! Tęczowy most to oczywiście szyja. Nie ma w tym żadnego przypadku! Trzecie oko to podróże na dużo większe odległości, w zasadzie to podróżowanie po za czasem i przestrzenią! U człowieka ta czakra dojrzewa w czasie około 36-42 lat. Budzą się w nim potrzeby wyższe, gdy był dzieckiem, potrzebował matki i ojca, gdy dorastał miał potrzebę poznania równieśników, w późniejszym czasie była potrzeba związania się z drugim człowiekiem, by móc doświadczyć miłości jaka może się pojawić między dwoma ludźmi. Aż w końcu przychodzi czas na wyrażanie się w większym towarzystwie! U prawidłowo rozwijającego się człowieka, ta potrzeba także się urzeczywistni i wtedy zacznie On kontaktować się z całym Wszechświatem! Ta dziedzina u wielu ludzi przepełniona jest strachem, który propagują ludzie nierozumiejący tego kim są i po co tu są! W tej chwili to nie jest ważne. Istotą jest to, by zrozumieć, że centra energetyczne będące za tęczowym mostem to już zupełnie inna bajka! Tęczowy Most symbolizuje tu połączenie tego świata z Całym Wszechświatem! Czakram trzeciego oka to już nie komunikacja jaką znamy i stosujemy w tym życiu, to boskie podróżowanie po własnym wnętrzu i całym Boskim Wszechświecie!

 

Dzień VII: Bóg odpoczął... i powstał czakram ósmy zwany także trzynastym, czakram pochodzący z pozostałych siedmiu, ten który był i go nie było i który znowu będzie! Czakram EGO zwany także XIII apostołem, czakram Judasza!

 

Tak zostały ukończone niebo i ziemia oraz cały ich zastęp. I ukończył Bóg w siódmym dniu dzieło swoje, które uczynił, i odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił. I pobłogosławił Bóg dzień siódmy, i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego, którego Bóg dokonał w stworzeniu. Takie były dzieje nieba i ziemi podczas ich stworzenia. W dniu, kiedy Pan Bóg uczynił ziemie i niebo. A jeszcze nie było żadnego krzewu polnego na ziemi ani nie wyrosło żadne ziele polne, bo Pan Bóg nie spuścił deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał rolę. A tylko mgła wydobywała się z ziemi i zwilżała całą powierzchnię gleby. Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą.

 

[i Księga Mojżeszowa 2.1-7]

Dnia siódmego Bóg odpoczął po swojej pracy i w ten sposób została zapieczętowana jeszcze jedna czakra, czakra EGO, zwana czakramem Judasza! Powstała właśnie owego dnia siódmego, Bóg pozwolił sobie odpocząć! Czyżby Bóg się zmęczył! Nie! Bogowie nie męczą się, no chyba że sami tak wybiorą! Więc o co chodzi? Chodzi o słynną czakrę EGO i jednocześnie siłę, która miała za zadanie zaburzać równowagę dualnych sił światłości i ciemności, tak by mogło powstać doświadczenie! Bóg tego dnia zrobił coś jeszcze, o czym wogle się nie mówi! Tego dnia został stworzony człowiek! Powstały z prochu ziemi, tchnięty boskim oddechem życia! Ale to już zupełnie inna historia.

 

Ty jesteś Bogiem także!

O Wodniku!

Edited by Pit

Share this post


Link to post
Share on other sites
STRusz

Artykuł o STS > System Miłości Narodów przekaz istot cluthu, można posłuchac nawet. Filozofia służenia sobie "Service To Self"

 

PS2: Jestem wodnikiem =]

 

"Jestem Bogiem. Uświadom to sobie. Ty też jesteś Bogiem. Tylko wyobraź to sobie."

Edited by STRusz

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Dharma

dzięki za link troche tego czytania tam jest :)

 

 

P.S.. Ciekawe czemu Magik z Paktofoniki myśląc ze jest Bogiem skończył samobójstwem, czyżby przerosła go ta boskość?

Share this post


Link to post
Share on other sites
STRusz

Ciekawe czemu Magik z Paktofoniki myśląc ze jest Bogiem skończył samobójstwem, czyżby przerosła go ta boskość?

Skąd mam wiedzieC? Nie znalem chlopaka.

 

PS: Mozna posluchac tekstu, tam jest więcej ciekawych audio.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kater

kilka przemyśleń, chciałem się wypisać ale napisze mało bo mało = przeczytam = niestety.

 

by cokolwiek zaczeło istnieć cokolwiek musiało pomyśleć by coś zaczeło istnieć to kreacja która w nicości pomyślała po raz pierwszy że jest nic, jest nic to pierwsze zdanie pra początku.

 

więc wszystko co powstało i wszystko co widać i czego niewidać jest tym pierwszym zdaniem kreacji/boga/praświadomości... (krzesło duch człowiek myślokształt)

 

sztana nie ma, nie ma osobowości szatan, szatan czy jakiekolwiek demony czy złe siły to tylko lęki ludzi wierzących które spełniają się ale tylko dlatego że ludzie zamkneli sie w przekonaniu że tak jest. jeśłi ktoąś nie wierzy w szatana i wyzbył się lęku przed karą za grzechy których żecz jasna też nie ma) na swojej drodzie nigdy nie spotka ciemności złych mocy szatana czy diabła, może to zobaczyć ale będzie wiedział że nic mu to nie zrobi bo nie jest to materialistyczny lęk jego a kogoś kogo ten lęk jest przez osobe "wiedzącą" oglądany.

 

zobaczycie co zrobie za nie długo w Warszawie z kolegami ale nie o tym tu:P

Edited by kater

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma

Bóg jest jeden. Nie jest chrzescijański ani muzułamński ani zydowski ani inny Po prostu jest. Cała reszta bogów to tylko demiurgowie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
sinner1090
by cokolwiek zaczeło istnieć cokolwiek musiało pomyśleć by coś zaczeło istnieć to kreacja która w nicości pomyślała po raz pierwszy że jest nic, jest nic to pierwsze zdanie pra początku.

 

Uzasadnij, bo dla mnie narazie to tylko belkot.

Sadzisz, ze jesli naprzyklad dwie substancje chemiczne zmieszaja sie ze soba i powstanie nowa reakcja chemiczna, to znaczy, ze one musialo o tym pomyslec?

 

sztana nie ma, nie ma osobowości szatan, szatan czy jakiekolwiek demony czy złe siły to tylko lęki ludzi wierzących które spełniają się ale tylko dlatego że ludzie zamkneli sie w przekonaniu że tak jest.

 

Boga niema, nie ma osobowosci Boga, Bog czy jakikolwiek aniol czy boskie sily to tylko nadzieja ludzi wierzacych, ktore spelniaja sie, ale tylko dlateo, ze ludzie zamkneli sie w przekonaniu, ze tak jest (autosugestia)

 

Co powiesz na to? Argument do niczego.

 

ktoąś nie wierzy w szatana i wyzbył się lęku przed karą za grzechy których żecz jasna też nie ma) na swojej drodzie nigdy nie spotka ciemności złych mocy szatana czy diabła, może to zobaczyć ale będzie wiedział że nic mu to nie zrobi bo nie jest to materialistyczny lęk jego a kogoś kogo ten lęk jest przez osobe "wiedzącą" oglądany.

 

Lek, milosc, radosc to tylko reakcje chemiczne. Caly Bog i grzechy to wymysl ludzi, a bardziej specyficznie ludzkiego mozgu. Tak, to co teraz myslisz to tez wytwor mozgu. Boga nie ma, bo sobie go wymysliles. Wydaje Ci sie, ze dochodzisz do czegos duchowego, ale smutna prawda jest taka, ze to tylko reakcje, ktore mozna na kartce rozpisac.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma

Nie zgadzam się z tym. Bóg jest. Jeden. Wolna wola polega na wyborze jednej z dróg. Drogi Lęku, czasem zwanej drogą ciemności i drogi miłości. Trzej możliwości nie ma.

Bóg jest ponad. Nie można go zapisać chemicznym wzorem ani rozpisać w jakikolwiek sposób na kartce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

[quote name=

 

więc wszystko co powstało i wszystko co widać i czego niewidać jest tym pierwszym zdaniem kreacji/boga/praświadomości... (krzesło duch człowiek myślokształt)

 

sztana nie ma, nie ma osobowości szatan, szatan czy jakiekolwiek demony czy złe siły to tylko lęki ludzi wierzących które spełniają się ale tylko dlatego że ludzie zamkneli sie w przekonaniu że tak jest. jeśłi ktoąś nie wierzy w szatana i wyzbył się lęku przed karą za grzechy których żecz jasna też nie ma) na swojej drodzie nigdy nie spotka ciemności złych mocy szatana czy diabła, może to zobaczyć ale będzie wiedział że nic mu to nie zrobi bo nie jest to materialistyczny lęk jego a kogoś kogo ten lęk jest przez osobe "wiedzącą" oglądany.

 

zobaczycie co zrobie za nie długo w Warszawie z kolegami ale nie o tym tu:P[/quote]

 

To nie jest ,zdobycie jakiejś większej wiedzy ,lecz takie słowa

 

swiadczą o głębokim kryzysie duchowym ,wiem bo sam taki kryzys nieraz przechodziłem ,podam objawy takiego kryzysu -

 

Symptomy przebudzenia duchowego:

 

1. Bóle ciała, głównie karku, ramion i pleców. Rezultat zmian w DNA.

Przechodzenie na wyższy poziom świadomości. Musimy to przejść.

 

2. Uczucie wielkiego smutku bez powodu, podobne do uczucia, które zawsze

towarzyszy człowiekowi przy przeprowadzce ze starego do nowego domu.

Żal opuszczać stare miejsce nawet kiedy wiemy, że nowe jest piękniejsze.

 

3. Płacz bez powodu. Stare energie opuszczają ciało.

 

4. Nagle zmieniamy pracę, swoją osobistą karierę.

Przeskakujemy, szukamy różnych zajęć bez zadowolenia.

 

5. Często zrywamy związki rodzinne. Chcemy uwolnić się od

ziemskiej karmy. Szukamy nowych przyjaciół, nowych związków.

 

6. Problemy ze spaniem. Nocne przebudzenia między

2-gą a 4-tą rano. Nocne horrory, uczucie strachu.

 

7. Bardzo intensywne sny. Uwalnia się energia z wielu

poprzednich żyć. Musimy to przejść, Oczyścić.

 

8. Fizyczna dezorientacja. Uczucie oderwania od ziemi. Poczucie spaceru

pomiędzy dwoma światami. Jest to rezultat przebywania z dwoma energiami,

starą i już napływającą nową. Musisz spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu.

 

9. Mówisz sam do siebie. Prowadzisz długie rozmowy sam ze sobą.

Twoje zdrowie psychiczne jest w porządku. Normalny proces pozbywania

się nadmiernych emocji. Fala nowej energii wstępuje w ciało.

 

10. Poczucie samotności, nawet w towarzystwie. Uczucie oderwania od

innych ludzi. Chęć ucieczki od dużych grup i tłumów. Wybieranie samotnych

ścieżek. Jednak samotność wywołuje uczucie niepokoju. To uczucie jest również spowodowane tym, że twój opiekun duchowy opuszcza cię. Dla niego jest to już pora powrotu do Źródła Boskości. W twoje ciało zaczyna przenikać energia Chrystusa.

 

11. Utrata zainteresowań. Wszystko przynosi rozczarowanie. Masz ochotę

robić wszystko i nic. To część tego procesu. Poświęć więcej czasu „ nic

nie robiąc”. Nie walcz z sobą. Twoje ciało potrzebuje czasu. To tak jak

przeprogramowanie komputera. Po odnowie zaistnieje w tobie nowa energia.

 

12. Głębokie uczucie powrotu do Domu. To uczucie jest najbardziej

ciężkim doświadczeniem ze wszystkich pozostałych. Często towarzyszy

chęć do samobójstw, złość i frustracja. Twoje stare życie dobiega do końca.

Twój kontrakt z Ziemią wygasa. Kończysz swój cykl. Twoje energie się

zmieniają. Dostajesz wezwanie do pracy z nowymi energiami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kater

No musze odpisać choć już miałem iść spać..

co do sainera, mylisz się bardzo, jeśli 2 substancje chemiczne mieszają się tworząc nową to oczywiście że ktoś tak zamyśłił by tak było bądź w centrum planowania tak to zaplanowali bądź pokierowali kimś by tak zrobił.

Mnie chodziło o to że te substancje chemiczne musiały jakoś powstać ktoś/coś je musiało wymyśłić, nie może nic być bez zamysłu zrobienia tego czegoś.

 

Co do Pita. Bardzo Ci dziękuję, sam przez medytacje w swoim pokoju doszedłem do tego że moje życie na ziemi dobiega końca cykl inkarnacji ziemskich się kończy i przenosze się na wyższy poziom, siedze z 10 osobami ja wiem co oni myślą czuje to czuje że oni nie wiedzą kim ja jestem czuje się jednostką, zdenerwowaną że ta wiedza jest tak prosta tak zrozumiała a niektórzy wolą po prostu nie wiedzieć... siedze najczęściej w domu chciałbym zrobić wszystko i nic, płacze z bulu niemocy, nie gadam z nikim z rodziny tylko z mamą z którą mieszkam, mam mało znajomych tylko wybranych przyjaciół dosłownie 5 osób które też zajmują się rozwojem duchowym, Fizyczna dezorientacja. Uczucie oderwania od ziemi. Poczucie spaceru

pomiędzy dwoma światami- dokładnie!, a teraz Panie pit jak mi tak napisałeś to powiedz mi co mam zrobić lepiej by się nie dołować ludźmi takimi jak sainer którzy dalej uważają że boga nie ma jak to jest takie oczywiste...

 

Co mam w warszawie zrobić? a pomożecie mi? chce zacząć od Wawy ale ma to być ogólnopolska kampania budzenia jak największej ilości osób, chce oplakatować polske czerwonymi secami z textem o myśłeniu nad życiem i o medytacji i o oobe i o ld, mamy z kolegami w planach akcje "wlepka" chcemy stworzyć stronę do której te serca czy wlepki będą przenosić, która ta strona będzie dokładnie krok po kroku dla laika opowiadać jak jest zrobiony świat i co robić jak medytować by samodzielnie zacząć go bardziej rozumieć, tym samym zmienić myśłenie choć 10% Polaków tym samym przez te 10% w przyszłości zmienić te 90% opornych, jeśłi cała polska, wszyscy z 38 milionów polaków medytowali by codziennie przez rok nie było by mowy o jakimkolwiek agresywnym zachowaniu, zazdrości chciwości armii itd. ludzie zaczeli by rozumieć po co są na ziemi i z czym to się je.

Weźcie mi pomórzcie bo jestem lekko w tym osamotniony, założyłem forum do tego celu, potrzebuje ludzi do tej akcji. może to jest początek zmiany w roku 2012? chciałbym być początkiem...

takie forum ezoteryczne a na bank zostane zjechany przez kolejną osobą jak i kolejną i kolejną...

jak mi ktoś powie raz jeszcze po co budzić ludzi to oszaleje...

chętni do akcji pisać na gg 7705230 lub na maila [email protected]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma

 

Bardzo Ci dziękuję, sam przez medytacje w swoim pokoju doszedłem do tego że moje życie na ziemi dobiega końca cykl inkarnacji ziemskich się kończy i przenosze się na wyższy poziom, siedze z 10 osobami ja wiem co oni myślą czuje to czuje że oni nie wiedzą kim ja jestem czuje się jednostką, zdenerwowaną że ta wiedza jest tak prosta tak zrozumiała a niektórzy wolą po prostu nie wiedzieć... siedze najczęściej w domu chciałbym zrobić wszystko i nic, płacze z bulu niemocy, nie gadam z nikim z rodziny tylko z mamą z którą mieszkam, mam mało znajomych tylko wybranych przyjaciół dosłownie 5 osób które też zajmują się rozwojem duchowym, Fizyczna dezorientacja. Uczucie oderwania od ziemi. Poczucie spaceru

pomiędzy dwoma światami- dokładnie!, a teraz Panie pit jak mi tak napisałeś to powiedz mi co mam zrobić lepiej by się nie dołować ludźmi takimi jak sainer którzy dalej uważają że boga nie ma jak to jest takie oczywiste...

 

 

Wybacz ale mam wątpliwości. Z Twoich wypowiedzi bije sporo frustracji jako osoby, która, nazwijmy to jest ezoteryczna. Na tle domowników czy kregu znajomych samotna, niezrozumiała. I zdolowana ludźmi, którzy uważają, ze Boga nie ma.

A po co się nimi dołować?

Powiedz, czy to twója sprawa czy ich? Czy jest sens oceniać to w co wierzą? Czy masz prawo budzić ich na siłę? Jak powiedziała Nashira, ogrodnik nie otwiera pączków rozy.

Możesz powiedzieć swoje, przedstawic swoje zdanie, a czy ktoś znajdzie w nim prawdę za którą podąży, to już inna sprawa. Być może musi przejść jeszcze kilka wcieleń, zanim zrozumie i sobie przypomni.

Na jakiej podstawie twierdzisz też, ze twoje życie dobiega końca? Cykl inkarnacji się kończy?

Bo z takimi "dołami" i frustracjami to nie koniecznie ten cykl musi się kończyć. A jak się skończy to co dalej?

Osoby świecone, które nie chcą się więcej odradzać są ponad te frustracje i doły. Nie oceniają, nie narzucają. idą swoją ścieżką. Pmagają i wskazują drogę teu, co o to prosi.

To jak w tej zasadzie, jak chcesz się uczyć to nauczyciel się znajdzie.

Po co budzić i uświadamiać kogoś, kto nie jest do tego gotowy.

 

I ludzie kochani, odpuścilibyście sobie już ten 2012 rok.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest winteer

Racja Viv.... każdy ma takiego Boga jakiego potrzebuje.. bądź go nie ma ponieważ nie czuje takiej potrzeby... ale to już inwidualna sprawa

Share this post


Link to post
Share on other sites