Jump to content

Tarot zawsze chce zaplaty?


czarna131415
 Share

Recommended Posts

Witam,nie jestem pewna czy ten temat sie juz wczesniej pojawil,ale przegrzebalam temat po temacie i tego nie znalazlam.

 

Ostatnio dowiedzialam sie,ze moja ciocia.Profesjonalna wrózka od 25lat,spalila swoje karty i juz nie zamierza powrócic do wrózenia.Spytalam sie wiec dlaczego to zrobila,a ona wyjasnila mi,ze po tylu latach wrózenia nareszcie zobaczyla,ze tarot zawsze domaga sie zaplaty,za okazana pomoc.I ze sama przekonala sie o tym na wlasnej skórze.Ja powiem tak:Mialam okresy,gdzie bardzo duzo czasu poswiecalam tarotowi,pomagalam wielu ludzia i wtedy przydarzaly mi sie zle rzeczy. Pózniej gdy go odstawilam,sytuacja zaczynala sie zmieniac na lepsze.Nie dawno znowu zaczelam wrózyc i stracilam swoja milosc i przy okazji przydarzylo sie wiele innych rzeczy,które znowu mnie dobily.

 

Jak wy,profesjonlne,doswiadczone wrózki,lub wrózbici,to odbieracie?

Czy naprawde jest tak,ze ilekroc wrózysz i komus pomozesz to musisz za to zaplacic??Moja ciocia najwyzsza cene zaplacila,gdy stracila swój piekny dom,ja zaplacilam miloscia,moja przyjaciólka stracila meza,a jak wy placicie tarotowi?

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Nie mówie,ze tarot oczekuje odemnie zla,wrecz przeciwnie,ale juz poznalam kilka osób,które udowodnilo na wlasn skórze..I dlaczego niby tyle dobrych wrózek jest nieszczesliwych.Slyszalam,ze wrózki zazwyczaj same maja wiele problemów,mimo ze juz pomogly tylu osobom??A podobniez nie mozna wrózyc puki samemu nie rozwiazlo sie swoich osobistych problemów??

Link to comment
Share on other sites

nie zgadzam sie. im wiecej dajesz od siebie, tym wiecej potem dostajesz. jesli cos zadalo zaplaty - znaczy sie cos sie przyplatalo, cos sie przeoczylo, gdzies zaniedbalo sie bhp.

to nie jest narzedzie szatana, ktorym podpisujesz cyrograf i potem on oczekuje zla od Ciebie..

 

Może nashi jestes pod jakąś dobrą ochroną, niestety, ale coraz więcej słyszy się o tym jak tarot kopie po pupie.. zaczyan mnei to niepokoić..

 

 

ciągle się wałkuje temat bhp, ale większosc je stosuje i jednak coś się dzieje..

 

chyba jednak lepiej zrezygnowac z kart :/ predzej czy poznije pokazuja sie różki.

Link to comment
Share on other sites

A podobniez nie mozna wrózyc puki samemu nie rozwiazlo sie swoich osobistych problemów??
To tak szczerze nie znam w swoim otoczeniu żadnej osoby, która mogłaby wróżyć. Choćby dlatego, że jak nie mają problemów, to wymyślają je sobie sami. Bezproblemowe życie to utopia, wydaje mi się, że chodzi raczej o to, że nie można wróżyć, jeśli problemy osobiste powodują niestabilność emocjonalną.

 

I dlaczego niby tyle dobrych wrózek jest nieszczesliwych.
Z empatii? Samo borykanie się z problemami innych nie jest proste i może wykańczać zarówno fizycznie jak i psychicznie. Tak ja to widzę.
Link to comment
Share on other sites

dokladnie - nie ma zycia bez problemow. chodzi tylk o to, jak my sie do tego nastawiamy.

ja jestem szczesliwa. stawiam Tarota od dawna. mam problemy. bo zyje. kazdy kto zyje musi czasem czemus sprostac.

ale ja jestem szczesliwa ze wszystkim, co mi to zycie przynosi. bo trzeba poznac wszelkie odcienie, aby potem moc komus pomoc.

 

Shei - nie wiem. ale z moich znajomych, co wroza i sie zabezpieczaja - takich rzeczy nie doswiadczaly, ze im bhp zawiodlo, czy ze cos przez to sie w zyciu poplatalo :)

 

a co oni robią, kazdy ma swoj sposb. jaki?

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem jak to jest ale odkąd zainteresowałam sie tarotem , a trwa to dopiero kilka miesięcy, wszystko zaczeło mi się w życiu kiełbasić. Nawet to co pewne stało się kruche. do tego czasu jakos sobie spokojnie zycie płynęło. Być może to zbieg okoliczności ale poczatek dziwnych zwrotó w życia kojarze własnie z tym jak wzięłam do ręki tarota. Wiem, że niektóry z Was mogą to wyśmiac, ale naprawdę tak to kojarzę. i nie tylko teraz jak ktoś poruszył temat ale juz takie wnioski miałam wcześniej

Link to comment
Share on other sites

Shei, napisalam wsi w temacie "bede szczera".

ale moze roznica jest taka, ze i ja i oni psanujemy nad swoja energia i z nia pracujemy. moze to jest klucz? my odcinamy energetycznie pewne rzeczy, widzimy jak cos podlazi i mozemy szybko zainterweniowac. moze to to. a moze sie myle.

 

ja tylko wiem, ze takie rzeczy u nas sie nie dzieja. ci ludzie serio sie zabezpieczaja, sa i tacy wsrod nich, ktorzy cale zycie Tarota stawiali i nie oberwalo im sie nigdy. ale nie wiem. dla mnie to zawsze byla kwestia bhp. kazdy sam najlepiej wie, co jest dla niego dobre, a co robi mu krzywde

 

w sumei ja jestem zdania,m ze pewnosci nigdy nie ma, a prawdy i taknei poznamy, to wszytko są teorie.

Link to comment
Share on other sites

Bo nie każda sztuka jest dla każdego. Tak jak nie każdy może mieć predyspozycje do pracy z ludźmi (ja na przykład nie mam do bezpośredniego kontaktu) tak nie każdy może mieć predyspozycje do pracy z kartami (tych akurat też nie mam, jakieś pesymistyczne przykłady mi wychodzą :))

 

Być może jest za wcześnie, może chwila odpowiednia nigdy nie nadejdzie. Po prostu nie należy robić niczego na siłę, jeśli życie się wali i mamy przekonanie że to przez tarota - po co brnąć w to dalej. Lepiej odstawić, poczekać, poradzić coś na to "walenie się" i być może kiedyś wrócić a kiedyś nie.

 

Mamy pewne popędy, żeby się nimi kierować, to prawda. Ale mamy też rozum, żeby przeanalizować, czy popęd (w tym wypadku oczywiście do kart) prowadzi nas w dobre miejsce, czy wręcz przeciwnie.

Link to comment
Share on other sites

Ja dalej mysle,ze za wróżbę trzeba poprostu zapłacić ,,bo zapłata to forma wymiany energii".Karty daja nam cos,pomagaja,podpowiadaja co robic i chca czegos w zamian.

Link to comment
Share on other sites

Witam wszystkich:)

jeżeli chodzi o tarota to jestem laikiem w tych sprawach, ale związku z tym że dyskusja mnie bardzo zainteresowała pozwolę sobie dodać parę słów.

Kiedyś oglądałam ciekawy program o wróżbacg i była tam mowa o tarocie, wypowiadał się pewien pan, który zajmował sie tym zawodowo( studiował nawet taki kierunek-ja nie wiedziałam że on istnieje:)?!?:)) i powiedział, że po wielu latach postanowił spalić swoją talię kart, zapytany dlaczego odp. że więcej przynosiły mu złego niz dobreg....

Link to comment
Share on other sites

Natomiast wróżka do której chodzą moi znajomi, wróży ze zwykłej tali kart, kiedy moja kuzynka zapytała dlaczego nie wróży z tarota, wróżka odp. jej że są za bardzo niebezpieczne...Oczywiście podkreślam że są to wiadomości tzw. z drugiej ręki ale może coś w tym jest;)

Link to comment
Share on other sites

Zwykłe karty, karty tarota czy runy to moim zdaniem tylko symbole. Z tych wszystkich rzeczy historycznie runy mają najbardziej "skażoną" magią przeszłość, tarot i zwykłe karty są znacznie młodsze, jeśli chodzi o aktywność magiczną. Pytając się ich uważam, że odwołujemy się do samego siebie, intuicji, jakkolwiek by to nie nazwać. Przez symbole, przez pewien przekaźnik. Ale korzystamy ze swojej mocy i to my decydujemy jaka ona jest.

 

Karty to narzędzie. Same w sobie nie są ani złe, ani dobre. Ale jeśli ktoś wierzy, że mogą sprowadzać nieszczęście, że trzeba się przed nimi bronić i że są złe, to takie będą! Nie ma siły, żeby wtedy przynosiły samo dobro.

 

Ogólnie, abstrahując zupełnie od ezoteryki - jeśli komuś pomagam, to tak czy siak jest to dla mnie strasznie wyczerpujące. Za empatię i chęć niesienia pomocy płaci się określoną cenę. W moim przypadku od czasu do czasu to jakaś zarwana noc, czasem trochę niepokoju. Niedużo, ale jednocześnie całkiem sporo, bo czasem czuję się tym naprawdę przytłoczona.

Teraz dołóżmy jeszcze do tego sam fakt, że do tarocistów idą praktycznie sami ludzie z problemami. Zajmuje się tym non stop, wiele osób na niego chce przerzucić odpowiedzialność za swoje życie, niektórzy może złorzeczą, że wróżba się nie spełniła, chociaż wróżba nie jest wyrocznią.

Poza tym dochodzą elementy tak zwane niewyjaśnione czy związane z bezpieczeństwem.

 

Nie każdy zmierzając się z tarotem wyjdzie obronną ręką. Ale jest druga strona medalu - nie każdy polegnie (polegnie oczywiście w cudzysłowie, spalenie kart to nie jest wcale przegrana z tarotem, to wybranie na zakręcie innej drogi niż dotychczas ;))

 

Wierzę głęboko, że nie ma zdarzeń, które odnosiłyby się do wszystkich.

Tak jak nie dla wszystkich są karty tarota, tak niektórym są one praktycznie "przeznaczone".

 

Pozdrawiam ;)

  • Downvote 1
Link to comment
Share on other sites

Guest alathea

i ja dopisze swoje trzy grosze:

na wlasnej skorze nie doswiadczylam w zyciu ujemnych skutkow wrozenia tarotem,

mysle podobnie jak Nashira, ze nalezy sie dobrze zabezpieczac - i nie mysle tu o energi tarota, ale energiach innych ludzi, ktora "czytamy" przy pomocy kart - to obcowanie z nia moze zaszkodzic - przejmujemy na siebie "zla" energie innych ludzi, radzenie sobie z nia wyczerpuje, moze tez miec dalsze skutki niz tylko podupadniecie na zdrowiu

moze niezaleznie od tego jedni maja predyspozycje do wrozenia tarotem, inni nie - i wtedy to "niedopasowanie energii moze dac o sobie znac; czasem nawet wystarczy zmienic rodzaj talii i jest lepiej; trzeba to wyczuc

mnie wrozenie daje dobre odczucia, szczegolnie, jesli jakos pomoglam

Link to comment
Share on other sites

A moze chodzi po prostu o to jak sie do nich ustosunkujemy.Do tej pory nie umialam zaplacic tarotowi,bo nawet o tym nie myslalam.Jezeli wróze komus przez internet,to nikt mi oczywiscie za to nie placi,bo robie to bezplatnie.Niektórzy mówia symboliczne dziekuje i to mi wystarcza,ale niektórzy nawet nic nie odpowiedza.Godzine temu wyciagnelam tarota i umówilam sie z kartami,ze za wszelka otrzymana od nich pomoc,bede placic im w formie grosza.Zalozylam sobie szkatulke i za kazda wrózbe dostana odemnie symbolicznego grosza oraz,ze raz na dzien zapale swieczke,bo do tej pory tego nie robilam.Kiedys czytalam artykul na ten temat i niektórzy wlasnie tak postapili i sa z tego zadowoleni.Poczekamy..zobaczymy..

Link to comment
Share on other sites

Guest winteer

Wiecie, tarota rozkładam odkąd byłam nastolatką i nigdy się nie zdażyło żebym musiała w jakikolwiek sposób płacić za pomoc.. a wiedzie mi się całkiem, całkiem - w każdym razie jestem zadowolona ze swojego życia - jakoś sie ono nie kiełbasi... i powiem więcej - jest coraz lepiej :okok:

 

Sądzę że wszystko zależy od podejścia

Link to comment
Share on other sites

Witam i dodam cos od siebie w tym temacie, zajmuje się tarotem już 4 lata, ostatni rok bardzo intensywnie.

Zauważyłam że własnie dzięki kartom moje życie nabrało tempa, spotykam wiecej ludzi i sama zmieniłam swoje podejście do wielu spraw.

Zgadzam się z winteer że wszystko zależy od podejścia, czesto spotykam ludzi zakreconych na ezoterykę, którzy potrafią całe dnie skupiać sie na swoim rozwoju duchowym zapominając że ucieka im życie. Tarot jest niebezpieczny dla osób rozchwianych emocjonalnie. Czesto osoby z depresją ciągnie do tarota, a karty pokazuję to co mamy w swojej duszy, więc zaczynają tworzyć mroczne obrazy, których taka osoba nie daje rady udźwignąć.

Dla mnie ważna jest świadomość że życie to nie Tarot, życie to codzienne obowiązki, to spędzanie czasu ze znajomymi, to bliskość z drugim człowiekiem. Karty to tylko dodatek, dlatego tak ważny jest umiar i realizm w podejściu do tarota, wtedy za nic nie musimy płacić.

A co do ochrony podczas wróżenia, są na to różne metody/np. tarcza algizowa/ Na zakończenie spotkania dobrze jest odciąć się od energii pytającego i jego problemów właśnie poprzez zapłatę, forma wymiany energii wiedzy na energię pieniądza.

Link to comment
Share on other sites

to mnie własnie smieszy. czym sa "normalne karty" jak nie małymi arkanami Tarota, które mają uproszczony zapis graficzny ;)

spotkałam kilka osób, których Tarot "odrzucił", które potem wrózyły z "klasycznych". czyli tak naprawdę - dalej wróżyły TArotem, ale bez 26 kart ;) z deszczu pod rynnę ;)

 

tu nie chodzi o narzędzie wróżenia. tylko o sam fakt. o wiele łatwiej nam pojąć, ze nie kązdy będzie kaskaderam w filmach akcji lub kierowcą rajdowym, bo to wymaga predyspozycji fizycznych i psychicznych, niż to, ze to samo odnosi się tez do pracy z energią czy jakimkolwiek narzędziem wróżbiarskim.

 

Mylisz się Nashiro karty klasyczne w porównaniu do tarota są "lekkie", sama zaczynałam z kartami klasycznymi dopiero potem sięgnęłam po tarota. Nie umiem do końca wyjaśnić tej różnicy między klasykami,a tarotem intuicyjnie ją widzę i rozumiem,ale żeby ją wyjaśnić to trochę gorzej ;).

Nie mniej wydaje mi się,że klasyki mają mniejszą moc oddziaływania, mniej dają mi energii w porównaniu z tarotem. Są bezpieczniejsze i dobre dla początkującej osoby. Nie zrobią tak wielkiej krzywdy jak Tarot,nawet jeżeli komuś nie jest przeznaczone stawanie kart,

Link to comment
Share on other sites

przepraszam jeśli moje pytanie wyda się śmieszne,ale kto pytanie błądzi,a nie znalazłam nigdzie odpowiedzi.Piszecie o tarocie,klasycznych,nawet o runach...A jak jest z anielskimi? Też sa jakies konsekwencje wróżenia z nich?

Link to comment
Share on other sites

no szkoda :) ja chciałam zacząć swoją przygodę z runami albo anielskimi,ale że strachliwa jestem,te wszystkie duchy,byty...brrrr...do końca zycia pewnie bym spała z rodzicami ;] pozostane jedynie teoretykiem :P

Link to comment
Share on other sites

Ogólnie tam, gdzie uczysz się otwierać na intuicję, sprawy trudne do wyjaśnienia istnieje jakieś niebezpieczeństwo. Choćby to było odczytywanie znaków z ułożenia liści na drzewie. I to nie jest ironia.

 

Każda akcja powoduje określone reakcje. Im lepiej przemyślana i im bardziej się do niej człowiek przygotuje, tym bardziej reakcje są takie, jakich się spodziewa. Tym bardziej, co niestety nie znaczy zawsze.

 

ja chciałam zacząć swoją przygodę z runami albo anielskimi,ale że strachliwa jestem
Obawa spowalnia rozwój. Bojąc się wiele nie zaczniesz, moim zdaniem polega to na tym, żeby mimo znajomości możliwych konsekwencji po pierwsze być dobrej myśli, po drugie opanować w sobie strach.

 

W końcu nie boimy się na przykład grając w kręgle o to, że złamie nam się palec, ten kto się obawia nigdy nie zostanie dobrym graczem ;)

Edited by Dahut
Link to comment
Share on other sites

racja Dahut,tylko ja sie tyle nasłuchałam o konsekwencjach,że póki co wolę poznawać karty poprzez literaturę.Strach może i spowalnia rozwój,ale dla mnie jest wyznacznikiem pewnej dozy roztropności...Wróżenie nie jest dla mnie zabawą,jestem swiadoma zagrożeń :) poza tym nie lubie porywać się z motyką na słońce i jesli będę chciała się zająć kartami najpierw poznam wszystkie mozliwe publikacje :D

Link to comment
Share on other sites

racja Dahut,tylko ja sie tyle nasłuchałam o konsekwencjach,że póki co wolę poznawać karty poprzez literaturę.
Oczywiście i to powinien być jeden z kroków, który przekazuje Ci, czy masz predyspozycje. Tutaj raczej pisałam o kwestii tego, że jeśli stwierdzisz, że jest to faktycznie dla Ciebie, kiedy będziesz miała wiedzę, którą sama uznasz za dostateczną (piszę dostateczną, bo przecież im więcej wiemy tym więcej nie wiemy ;)), trzeba będzie wyzbyć się obawy przed kosekwencjami.

Btw, wcale niekonieczne są aż wszystkie publikacje ^^ Ale to też w trakcie czytania zapewne się okaże, która jest dla Ciebie cenna, a którą możesz pominąć.

 

Pozdrawiam :)

Link to comment
Share on other sites

no szkoda :) ja chciałam zacząć swoją przygodę z runami albo anielskimi,ale że strachliwa jestem,te wszystkie duchy,byty...brrrr...do końca zycia pewnie bym spała z rodzicami ;] pozostane jedynie teoretykiem :P
raczej nie ma się czego bać :icon_smile2:

Shimmy karty to tylko kartoniki papieru z obrazkami, dopiero w kontakcie z osobą wróżącą, posiadającą do tego predyspozycjię zaczynają mieć siłę. Wiele osób patrzy na karty i nic nie czuje, reagują na określone obrzy, bo takie są nasze archetypy, na widok Diabła czy Śmierci zaczynamy odczuwać lęk i niepokój, myślę że stąd taka "zła" sława Tarota, a te karty mają też przecież pozytywna znaczenie. Dlatego tak ważny jest stabilny charakter, odrobina realizmu w podejściu do wróżenia.

Jak ciebie ciągnie do poznawania run czy kart to fajnie, masz do tego predyspozycje, ale widać potrzeba na to czasu.

Pozdrawiam shimmy:)

Link to comment
Share on other sites

Guest Sowilo92

ja wiem, ze powtorzę coś co już napisane było, ale ważne to jest....nie wszystko jest dla wszystkich, ja wróżę, przynosi mi to wiele satysfakcji i życi staje się dla mnie lepsze, bo wiem, że pomagam ludziom, ale powiedzmy jak wezmę do ręki młotek to pewnie bym się nim zabił <wiem banalne przykłady;)> trzeba działać zgodnie z własnym przeznaczeniem, a nie robić niczego na siłę;*

Link to comment
Share on other sites

  • 9 months later...

Pozwolę sobie odświeżyć temat.

Osobiście zgadzam się ze stwierdzeniem, ze Tarot chce zapłaty - a raczej siła, która nam pomaga we wróżeniu.

Jednak zapłata może być w formie pieniędzy, czekolady, cukierka... Nawet szczerego uśmiechu, słów dziękuje :)

 

Ja zawsze dziękuje kartom za pomoc.

 

Co sądzicie o takiej formie "coś za coś"?

Link to comment
Share on other sites

Guest Sowilo92

Wg mnie karty, jako karty nie potrzebują podziękowania, ale bardziej osoba wróżąca potrzebuje słów podziękowania, lub innych form wdzięczności, a co do tych sił, to zależy co kto uważa za stosowne...

Link to comment
Share on other sites

ja już troszkę wróżę i ośmielę się stwierdzić (oczywiście tylko na moim przykładzie), że nie pokusiłabym się o przypisywanie kartom winy za życiowe niepowodzenia... nie jest w moim życiu oczywiście cały czas różowo od kiedy zaczęłam z kartami, ale wcześniej też tak było więc to raczej dorabianie sobie ideologi do naszych zmartwień... jedyne co muszę przyznać to, że stawianie kart innym potrafi nieźle dać w kość energetycznie (bynajmniej mnie bo wkładam w to całe serce), często czuję się przez to zmęczona, ospała, muszę się odciąć i naładować akumulatorki ;), ale tarot żadnego kataklizmu na mnie nie ściągnął i nie wyobrażam sobie nie stawiać kart i sobie i innym, zaufajcie swoim kartom to one odwdzięczą się dobrą energią

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem musi być jakaś wymiana energii, choćby poprzez zwykłe słowo "dziękuję" lub inne formy, niekoniecznie pieniądze. Zgadzam się w tym względzie w zupełności z Tridą. Z autopsji wiem, że stawianie kart bardziej wyczerpuje mnie energetycznie, kiedy nie usłyszę w zamian chociażby słowa "dziękuję". Ciężko potem mi się zebrać do kupy :)

Link to comment
Share on other sites

Guest anatemka
stawianie kart innym potrafi nieźle dać w kość energetycznie (...), często czuję się przez to zmęczona, ospała, muszę się odciąć i naładować akumulatorki ;), (...), zaufajcie swoim kartom to one odwdzięczą się dobrą energią

 

mam wrażenie, że zaprzeczasz sama sobie...

A jesli chodzi o te strate energii podczas wróżenia: tez tak miałam póki korzystałam z własnej energii do czytania kart.

Link to comment
Share on other sites

A jesli chodzi o te strate energii podczas wróżenia: tez tak miałam póki korzystałam z własnej energii do czytania kart.

 

A teraz z czyjej energii korzystasz? :)

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem musi być jakaś wymiana energii, choćby poprzez zwykłe słowo "dziękuję" lub inne formy, niekoniecznie pieniądze. Zgadzam się w tym względzie w zupełności z Tridą. Z autopsji wiem, że stawianie kart bardziej wyczerpuje mnie energetycznie, kiedy nie usłyszę w zamian chociażby słowa "dziękuję". Ciężko potem mi się zebrać do kupy :)

 

Też zawsze dziękuję swoim kartom, ale nigdy nie myślałam o tym w kontekście wymiany energii, a raczej zwykłej formy okazania szacunku. Nigdy też specjalnie nie zastanawiałam się nad wpływem Tarota na życie wróżącego. Karty mam od ok. roku, ale stawiam bardzo rzadko i tylko sobie i krótko mówiąc - chyba jestem dopiero na początku nauki [żeby odczytywać, muszę mieć przy sobie spisane znaczenie poszczególnych kart]. Jednak jakiś czas temu z moim życiem duchowym, osobistym nie było zbyt kolorowo. Pamiętam, że pytałam wtedy karty o radę, o przyczynę tego wszystkiego. Pokazywały się nieciekawe rzeczy. Może to był skutek moich uczuć, może karty pokazywały niebezpieczeństwo albo były jego przyczyną. A może nawet pomogły mi z tej sytuacji wyjść, nie wiem. Jednak wydawało mi się, że chcą mnie doprowadzić do obłędu, choć prawdopodobnie chciały tylko coś przekazać. Czasem mam też wrażenie, że Tarot sobie ze mnie kpi, jakby zwykła talia kart wiedziała, co myślę. Nie mam pojęcia, czy mogłaby namieszać bezpośrednio w otoczeniu wróżącego, ale w jego głowie może na pewno. Dlatego doszłam do wniosku, że do Tarota trzeba podchodzić z szacunkiem i dystansem.

Link to comment
Share on other sites

Pentagramma zgadzam się z tym,że do tarota trzeba podchodzić z szacunkiem,bo tak jak już mówiłyśmy 1000 razy,karty to nie zabawka,które gdy ci się znudzą rzucisz w jakąś zakurzoną dziurę..ostatnio zaczęłam podchodzić do spraw tarota inaczej niż wcześniej no i muszę wam powiedzieć,że w moim życiu nie zmieniło się wiele od kiedy wróciłam do kart..jest tak samo,a może i lepiej..nie mniej jednak wiadomo,że za 'pobraną' energię trzeba płacić..ehh.. i coś w tym jest..Podpytałam się kilku osób,które dawno temu wróżyły co się u nich zmieniło,gdy spalili karty,jedni mówią,że nie widzą różnicy..może tylko ich kwestia psychiczna się zmieniła,bo nie są już tak wyczerpani..u drugich zdecydowanie się poprawiło..także nie wiem..

Link to comment
Share on other sites

Guest Dharma

mi tarot od jakiegoś czasu zabiera dużo energii i muszę się czasami kłaść spać bo padam.. właśnie.. ale narazie nie zaszły w moim życiu jakieś większe zmiany.. :mysli: tylko ta energie ssie jak pijawka :D

Link to comment
Share on other sites

A wiadomo, że wyczerpana energetycznie osoba nie ma siły bronić się przed różnymi rzeczami. A przy każdej czynności dywinacyjnej wkracza się na dość niepewny teren.

Stosujecie może jakieś formy ochrony podczas wróżenia z Tarota?

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem Złe/ Dobre rzeczy które nas spotykają są wynikiem naszej Karmy i kar czy też nagród za poprzednie wcielenia a nie tego że Tarot chce zapłaty fakt faktem energetycznie dość wyczerpuje, moim zdaniem Tarot i osoba wróżąca tworzą a może raczej powinni tworzyć emocjonalny= energetyczną jednosć, tylko w tedy wszystko będzie dobrze no al ejak już wpsomniałęm to moja opinia

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem Złe/ Dobre rzeczy które nas spotykają są wynikiem naszej Karmy i kar czy też nagród za poprzednie wcielenia a nie tego że Tarot chce zapłaty fakt faktem energetycznie dość wyczerpuje, moim zdaniem Tarot i osoba wróżąca tworzą a może raczej powinni tworzyć emocjonalny= energetyczną jednosć, tylko w tedy wszystko będzie dobrze no al ejak już wpsomniałęm to moja opinia

 

Hmm ja też kiedyś w to wierzyłam,w sprawy karmy,naszych nagród i kar,ale teraz jestem do tego sceptyczna..po prostu nie oceniam,nie uważam,żeby to byla sprawa karmy,bo może w takim razie w poprzednim życiu tez powinnam się zajmować tarotem i tymi sprawami,a prześledziłam swoje poprzednie wcielenie i nic na to nie wskazuje:d

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Czarna nie koniecznie, co do kar/nagród nie mam na myśli wogóle połączenia z Tarotem, Lecz chodzi mi o to że nasza karma jest w dużej mierze przyczyną tego co sie dzieje z nami w obecnym życiu, więc nawet jeśli nie mamy w poprzednim wcieleniu zwiążków z ezoteryką (co jest mało ważne biorąc pod uwage karme) a nasze życie kieruje nas na złe tory to w obecnym za to odpowiemy , ale nie uważam żeby Tarot sam w sobie był jakoś specjalnie zły czy chciał zapłaty. Pozatym nie zapominaj że na obecne życie mają wpływ nasze wszystkie wcielenia a nie tylko poprzednie

 

A tak nawiasem w jaki sposób prześledziłaś poprzednie wcielenie?? :) ja rónież się staram z różnym skutkiem tak naprawde heh

Link to comment
Share on other sites

  • 11 months later...

Ja też się podpisuję pod moim przedmówcą;) Jak dowiedzieć się czegoś o poprzednim wcieleniu/wcieleniach? Mam kilka teorii co do moich poprzednich wcieleń i bardzo chciałabym to jakoś sprawdzić.

Link to comment
Share on other sites

Stawiam tarota od 18-tu lat,i....wyjechalem do pracy za granice,powodzi sie niezle,zostalem wyleczony z dokuczliwej choroby,pozbylem sie negatywnych ludzi,

i zawsze wiem co robic...takze...

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

czesc

 

Ja mam doczynienia z kartami od dziecka, wczesniej wrózyła babcia, mama, ciocia do tej pory, jakos tak po jednej linii idzie w naszej rodzinie, wszystkie moje poprzedniczki uzywały kart klasycznych, fakt faktem ze babcia miała wiekszy dar od mamy bo mama moim zdaniem troche tych kart naduzywa, ja weszłam w tarota i czuję sie z nim dobrze. Jakos zgrana emocjonalnie, wiem co lubie czego nie lubie w kartach.

 

Moja mama kiedys mi mówiła ze tarot nie jest dla wszystkich i tez się z tym zgodze. Ale zeby przez to jakies tragedie były to nie powiem. raczej nic się nie dzieje.

 

wydaje mi się ze dużo zalezy też od pytającego, jezeli on wierzy we wrózbe o jest szansa ze się spełni a jezeli nie wierzy jego sprawa... W sumie do tej pory nie wiem na czym polega fenomen tych kart, wydaje mi sie ze gro zalezy od wróżącego, i to nie wazne czy to tarot runy czy chmury ... wszystko to symbole, ale niektórzy umią je odczytac inni nie, również kazda karta ma wiele znaczen - sąd na przykład - moze oznaczac sąd, sprawe do załtwienie,wazny okres w zyciu, operacje, no masę... wszystko zalezy od interpretacji którą daje nam podswiadomosc.

 

To takie moje małe przemyślenia.

Link to comment
Share on other sites

Do czarna121415. Mam pytanie. Jak sądzisz kto wyciągał rękę po zapłatę? Tarot czy Twoja ciocia ? Kto "wróżył" Tarot czy Twoja ciocia ? Kto popada w psychozy Tarot czy człowiek ? Nie znam Twojej cioci ale życzę jej wszystkiego dobrego ! Pozdrowienia !

Sztuka wizyjna

Link to comment
Share on other sites

Jak mnie dawno nie było na tym forum uff.. Ten temat założyłam już dawno temu i teraz mam na ten temat różne przemyślenia..

 

Z kart już nie wróżę..szczerze mówiąc to nawet nie wiem gdzie są, ale mnie do nich korci.. Przez czas kiedy nie wróżyłam bywało różnie, czasem były wzloty czasami upadki i z kartami to nie miało to nic wspólnego. Nie mniej jednak przez ten czas nie próżnowałam i spotykałam się z wieloma ludźmi, którzy wróżą i którzy mają z tym do czynienia. Opinie na ten temat są dwuznaczne. Jedni mówią,że doświadczyli tego na własnej skórze. Ja myślę,że wszystko zależy od psychiki człowieka, od tego w co wierzy i od własnego wnętrza. Puki posługujemy się tym mądrze i nie nadużywamy tego co dał nam los i co sami wybraliśmy, wszystko powinno być dobrze.:) Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Mi sie wydaje ze tarot pomaga nam rozwijac intuicje i tak naprawde karty sa tylko narzedziem wiec niedemonizujmy ich. Ale niosa ze soba niebezpieczenstwo zbytniego uwrazliwiania na swiat i ludzi. Co czasem pozwala nam czytac w ich umyslach i czynach niezawsze tego co oni chca nam powiedziec i co my niekoniecznie chcemy wiedziec. Co sprzyja niestety popadaniu w depresje i inne tego typu choroby. Ale najwazniejsze to niedac sie zwariowac.

Link to comment
Share on other sites

Przez prawie 15 lat wróżyłam ze zwykłej talii, zaczęłąm jako nastolatka, nauczyła mnie mama, do tej pory proszę ją o postawienie kart ;) Co do tarota... zawsze mnie kusił, ale potrzebowałam ładnych lat, żeby dojrzeć, dorosnąć i być gotową wewnętrznie na to, aby zdecydować się go zakupić i wgłębić w jego arkana, nigdy nie przyniósł mi pecha, nigdy nie chciał zapłaty, nigdy nie był zmęczony...Podejrzewam, że wszystko tkwi w tym, czy czujemy, że jesteśmy gotowi wróżyć, czy dorastamy do tego NIE wiekowo, lecz emocjonalnie, na ile poważnie i ze swoistym szacunkiem traktujemy wróżby i karty...

Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

W moim odczuciu ta "zapłata" Tarotowa ma sens psychologiczny. I to wtedy, kiedy stawiasz karty komuś. Samą dywinacją interesuję się umiarkowanie, traktuję ją pobocznie, natomiast uważam Tarota za fenomenalne narzędzie do analizy zachowań, relacji, takiego "wspieracza" samorozwojowego, a dla siebie- także pomocy w medytacji.

Przy takim użytkowaniu często wychodzą z kart bardzo trudne i bardzo poważne sprawy, jakieś ludzkie problemy i historie, które bywają bardzo skomplikowane i przytłaczające.

I istnieje ryzyko, że (szczególnie, jeżeli to ktoś bliski, rodzina, przyjaciel) to, o czym rozmawiało się z klientem zostaje i zjada nas. I pytanie, jak się od tego uwolnić. I nie chodzi tu o żadną magię, tylko o pozbycie się smieci z mózgu, jakiś gest, który definitywnie zakończy sesję. I pierwszą rzeczą, która przychodzi nam na myśl, jest zapłata, jakaś wymierna korzyść, którą otrzymamy w zamian, aby nasz umysł traktował sesję jako zamkniętą już transakcję. I nie muszą to być pieniądze, jeżeli wróżymy hobbystycznie (wiadomo, że jeżeli robimy to zawodowo, oczekujemy pieniędzy-w końcu to nasze źródło utrzymania). Jeżeli mam poczucie, że samo posiedzenie sobie w ciszy (zwane szumnie Medytacją) mi nie wystarczy, gonię delikwenta po herbatę, na przykład. Albo po czekoladkę. Albo niech mi kota nakarmi. Oczekuję jakiejś drobnej przysługi, którą mój udręczony mózg zakoduje jako "zapłatę", w ten sposób zamykając sesję. Przyjęłabym pieniądze, gdyby ktoś się uparł, chociaż to zdarzyło się może parę razy.

 

Poza tym, chyba często myli się jakieś Mroczne Złe i Demoniczno-Szatańskie oddziaływanie Tarota z naszą własną niedyspozycją. Jeżeli jesteśmy rozbici, osłabieni, smutni, to raczej nie pomożemy nikomu. Czy sobie samym-to od nas zależy. Ja przyjęłam za regułę, że sięgam po karty wtedy, kiedy czuję, że chcę i że dam radę. Jeżeli mam jakiekolwiek wątpliwości, karty sobie leżą spokojnie i czekają na lepszy dzień.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...