Jump to content

Proźba o interpretację (dzieci - yin i yang)


Zwierzak
 Share

Recommended Posts

Faktycznie niedoczytałam, mój błąd. Wklejam więc tekst we właściwe miejsce ;)

 

Bardzo proszę o zinterpretowanie mojego snu. Wydał mi się dziwny więc zaczęłam szperać, ale sama nie daję rady poskładać tego w logiczny sens.

 

Stałam przed oknem, był już wieczór i wydaje mi się, ze czekałam na Krzyśka (narzeczony). W odbiciu na szybie wydawałam sie sobie trochę starsza niz wchwili obecnej. Byłam w ciaży i czekałam by zawiózł mnie do szpitala bo od kilku godzin trwały skurcze a on wraca z pracy o stałej porze. Spóźniał się a jego komurka nie odpowiadała. Odeszły mi wody wiec zadzwoniłam do koleżanki Karoliny (jest moją sąsiadką z akademika i studiuje położnictwo). Karolina powiedziała mi co mam robić. Poród we śnie był bezbolesny i trwał kilka chwil. Miejsce porodu to mój rodzinny dom, salon na parterze, stół. Wiem że w tym czasie byłam tam sama. Urodziłam dwooje dzieci, chłopca i dziewczynkę. Zrobiłam wszystko jak kazała mi Karolina, umyłam noworodki i zawinęłam je w czysty ręcznik, koc i pojechałam do szpitala gdzie miałam problem z urodzeniem łożyska i krwią. Kolejna scena to jezioro, jest znów wieczór. Jestem z córeczką na brzegu a za nami stoi samochód ze śpiącym w siodełku chłopcem. Mała ma długie, jasne włosy i ciemne, zielone oczy i jest bardzo niesfornym dzieckiem. Dziewczynka coś gaworzy i biega za psem a ja siedzę na piasku i jej się przyglądam.Czas posunął się (patrząc na dzieci) o jakieś 2 lata do przodu. Chłopiec się budzi i woła mnie, wiec do niego idę. Wiem że jest niesamowicie grzeczny, dużo mówi. Ma duże, szare oczy i ciemne włosy. Nie mogę go odstąpić na krok bo zaczyna płakać, potrzebuje mojej obecności (chyba ze śpi). Odwracam się i widzę córeczkę jak pływa po jeziorze na grzbiecie psa. Biegnę do niej z synkiem na rękach, który zaczyna się smiać. Kolejna scena to spacer. Kolejne dwa lata do przodu i znowu wieczór. Jesteśmy na wsi, parę domów, ogródki i pola. Idę z dziećmi polną, bądź boczną drogą bo pod stopami mam drobne kamyki. Wszystko wydaje mi sie znajome, ale inne. Obok nas przejeżdża stary Michaś, sąsiad (z mojego rodzinnej miejscowości, bardzo dobże mi znany) na zielonym kombajnie. Córeczka wyrywa mi sie i wiesza otworu z którego zwykle wylatują gotowe bale słomy. Biegnę za kombajnem z synkiem na plecach wołając by sąsiad sie zatrzymał. Gdy przepraszam sąsiada (nie rozumiem dlaczego jest na mnie taki zły) zauwazam że dziewczynka wyrywa marchewki z czyjegoś ogródka. Kolejna scena to kolejny dzień, ranek. Jesteśmy w duzym ogródku przed dużym domem. Myślę ze to nasz dom. Siedze na wiklinowym krześle (brat Krzyśka handluje wiklinowymi koszami). Przyglądam siejak dzieci bawia sie z psem. Dziewczynka siedzi mu na grzbiecie a chłopiec trzyma się za ogon i leży na ziemi. Pies jest duży, biały i łagodny. No i budzie mnie budzik. Więcej nie pamiętam.

Dzieci bardzo między sobą kontrastują. Ich wspólną cechą jest to że mają podobne rysy twarzy i są bardzo rozgadane. Chociaż we śnie nie pojawia sie ich ojciec, gdy wspominam o tacie dziewczynka natychmiastowo się uspokaja i pokornieje. Mam przeczucie że jest "kochaną córeczką tatusia" tym czasem synek woli moje towarzystwo. Mam wrażenie że ze rywalizują ze sobą.

Link to comment
Share on other sites

poprzednie wcielenie... raczej nie. Jeśli już to może być jakieś "równoległy świat"... Wiem ze podczas i po śnie towarzyszyły mi pozytywne emocje :D

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...