Jump to content

Radość


Aura
 Share

Recommended Posts

Tak patrze, a tu przeważnie smutne tematy.

Pytam się czy w waszym życiu jest miejsce na radość?

Taką zwykłą "bezpodstawną" radość?

Np. że świeci słońce, że mogę sama iść załatwić różne sprawy, radość z tego, że coś mi się udało - może nie do końca ale było lepiej niż ost. razem.

Po prostu być szczęśliwym.

Mam nadzieje, że pojmujecie mój tok myślenia taką radość i wielkie szczęście, że jestem człowiekiem i żyje w tych czasach i tym miejscu.

Bardzo ciekawi mnie jak to jest u innych ludzi, czy budzą się z radością i nadzieją na jeszcze lepszy dzień

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Dużo częściej się smucę niż jestem szczęśliwa ale miewam te dobre chwilę dla których można żyć.

 

Może to głupie ale taką radość sprawia mi przypominanie scen z moich ulubionych seriali czy filmów, czasami aż szczerze się jak głupia podczas oglądania. Może to dziecinne ale jestem wtedy naprawdę szczęśliwa. Tak samo mam z słuchaniem muzyki czy czytaniem, to wszystko nastraja mnie pozytywnie.

Link to comment
Share on other sites

Sztuką i pragnieniem każdego(choćby podświadomie), jest czuć radość z samego istnienia pomimo tego, co nazywamy przeciwnościami losu [z zewnątrz].

Radość istnienia jest największą radością, jaką może odczuć istota żywa. To radość miłowania.

Link to comment
Share on other sites

To nie jest radość bezpodstawna, ja tego tak nie odbieram. Radość istnienia Miłością i w Miłości Tu i Teraz. To nasz rdzeń, nasza prawdziwość, która jest najbardziej naturalnym aspektem życia.

Link to comment
Share on other sites

hmm... ja mam innaczej... potrafie się cieszyć życiem, potrafie uśmiechać się do ptaszka na drzewie, do kwiatka na parapecie a nawet do wspomnienia z dzieciństwa czy rozbitej szklanki... ale zawsze po tym przychodzi od razu gigantyczny smutek... przewyższa trzykrotnie tą radość że po jakimś czasie pojawia się strach przed szczęściem... strach przed kolejnym cierpieniem... innaczej mówiąc " boje się cieszyć " bo smutek i cierpienie czeka wtedy by zaatakować... mam tak od może 10 lat.. i nie wiem jak sobie pomóc...

Link to comment
Share on other sites

Radość? Ostatnio znalazłam. Polubiłyśmy się.

 

A tak bardziej na poważnie uczę się cały czas cieszyć ze zwykłych rzeczy. Z tego, że mam sprawne nogi, dzięki którym mogę biegać (moja nowa pasja), z tego że dzięki temu, iż wczoraj domownicy się spóźnili (a ja nie mogłam wyjść zanim nie wrócą) miałam jeszcze czas na pozmywanie naczyń i ogarnięcie kuchni. Trochę mniej mnie cieszy, że poszła mi rura, ale przynajmniej jest o tyle dobrze, że ręczniki bardzo szybko wysychają i nie musiałam podkładać całego ich zapasu ;)

 

Jest tylko jedna rzecz, która mnie w tym uderzyła. Przeważnie ludzie są podejrzliwi - nie mówią mi: świetnie, że jesteś w dobrym nastroju, uśmiechasz się. Raczej dziwią się co mi się stało. Pytają, czy nie mam jakichś problemów nawet.

 

ps. Muszę posprzątać pokój, ta myśl niestety wybitnie mnie nie cieszy ^^ Muszę chyba zmienić poważnie nastawienie.

Link to comment
Share on other sites

oczywiscie ze takie male rzeczy ciesza takie jak np. ugwiezdzone niebo w miescie nie ejst tak latwo to zobaczyc ale super blekitne to pwood do radosci , ale wydaje mi sie ze nasze przyziemne porblemy odbieraja nam troche energii do cieszenia sie malymi rzeczami , niektorym problemy przyslaniaja wszystko tak ze niezauwazaja zmian por roku..

Link to comment
Share on other sites

czasem po prostu cieszy piekne niebo z malymi bialymi chmurkami w sloneczny dzien

uwielbiam zapach jesieni - ranne przymrozki, kolorowe liscie i zapach grzybow i lisci w lesie

w kazdej porze roku mam cos dla siebie :)

Link to comment
Share on other sites

Cały świat jest cudny :-) uwielbiaam go. Cieszę się że jestem.

Od czasu do czasu miewam "dołki" ale na szczęście szybko mijają.

Dookoła jest zbyt wiele piękna by można było zbyt długo być smutnym.

 

ps. na stole pali się świeca, za oknem zaraz zacznie padać deszcz, piję mocną herbatę i aktualnie nic nie muszę :-) - jak tu się nie cieszyć?

Link to comment
Share on other sites

Cieszy mnie śpiew ptaków, błękitne niebo z białymi małymi chmurkami, cieszy mnie gdy mój pies cieszy się na mój widok i robi "maślne oczka". Czasami się o tym zapomina, a to dla tych radosnych chwil warto żyć. Brawo dla pomysłodawcy tematu :)

Link to comment
Share on other sites

Tak! Tak!

Cieszę się, gdy staję ze Słońcem twarzą w twarz, chociaż tylko przy zachodzie patrzę mu w oczy, jak wiatr kręci w moich włosach.

Gdy widzę kolejny kwiat, który rozkwitł w moim ogrodzie...

Wzruszają mnie poranne mgły nad lasem i wschód słońca na tle mojej góry, albo moją górę na tle wschodu słońca?

Raduje mnie czerwień jesiennych liści. Listopadowy wiatr w kominie...

Gdy śnieg topi się na mojej twarzy i radość mą wzbudza podsłuchiwanie, gdy szeleści wieczorną ciszą opadając na ziemię (tak! śnieg szeleści jak spada - posłuchajcie kiedyś!)

Lubię Wenus, gdy tak zalotnie mruga na niebie, Syriusza, który wiedzie prym w Pasie Oriona i oczywiście Wielką Niedźwiedzicę - Panią naszego Nieba.

Kocham ten Świat... czy muszę kochać za coś?!

Tak... kocham za to, że jest!

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Trzeba zawsze pamiętać, że zawsze może być lepiej i cieszyć się nawet z drobnej rzeczy.

Lubię popatrzeć na ładny dom czy kolorowe drzewo na jesieni, na małego kotka łaszącego się do stóp i pięknego konia pasącego się na łące,Czyż kolorowy opadający liść niesiony wiatrem nie wywołuje w duszy uśmiechu. Kocham świat dookoła bo jest piękny dla mnie, bo można oderwać się od wszystkich smutnych rzeczy i zapatrzeć się na zachodzące słońce. Cóż za wspaniały widok a ta gra kolorów cudo

Link to comment
Share on other sites

czasem po prostu cieszy piekne niebo z malymi bialymi chmurkami w sloneczny dzien

uwielbiam zapach jesieni - ranne przymrozki, kolorowe liscie i zapach grzybow i lisci w lesie

w kazdej porze roku mam cos dla siebie :)

 

Podobnie jak ja. Lecz jesień jest dla mnie jedna, jedyna. Najpiękniejszą przeżyłam rok temu w Anglii, ale tę polską też kocham.

 

Świat jest piękny. Kilka miesięcy temu, gdy odnalazłam swoją wiarę, czułam się, jakbym dostała skrzydła... Ewentualnie jakby mnie czymś nafaszerowano. ;) Euforia z czasem spowszedniała, ale miewam chwile - ostatnio to tylko chwile... - niewypowiedzianej wdzięczności za wszystko.

 

Arabiko - pięknie napisane.

Link to comment
Share on other sites

Właśnie rozglądam się po forum i cieszę się że znalazłam ten temat o radości, super bo w tym oceanie smutnych tematów pojawia sie jak słoneczna wyspa. A tak wogóle to jestem optymistką, niepoprawną, dużo się śmieję nawet jak mi smutno to odreagowuje głupawką.

Ostatni rok to czas kiedy ucze się żyć tu i teraz, cieszyć się każdą chwilą, rano wiem że słońce śiwci dla mnie, a nawet jak go nie widać to dobrze jest pamiętać ze ono zawsze jest! tam ponad chmurami. I tak jest myślę z naszym życiem, że jak mamy doła to nie widzimy słońca - swojej siły, a ona cały czas jest w nas.

Radość odnajduję w kontakcie z drzewami, ze zwiarzętami, codziennie zbieram te okruchy radości i układam je w barwną mozikę szczęścia. Pozdrawiam:)

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Właśnie rozglądam się po forum i cieszę się że znalazłam ten temat o radości, super bo w tym oceanie smutnych tematów pojawia sie jak słoneczna wyspa.

 

Strasznie się ciesze, że temat się wam spodobał.

Animka jak pięknie go nazwałaś. :uscisk:

 

PS Nie szło mi o docenienie walorów świata tylko o taką wewnętrzną radość i poczucie szczęścia.:_okok:

Link to comment
Share on other sites

A ja powiem krotko: jestem szczesliwa.

Cieszy mnie kazda drobnostka i jestem wdzieczna za to.

Jestem pozytywnie nastawiona do swiata, codziennie rano budze sie pelna optymizmu i radosci. Ciesze sie z kazdego dnia, ktory moglam przezyc, ze wszystkiego co zobaczylam, czego doswiadczylam. I nawet udalo mi sie juz wytlumaczyc pewnemu nisamowitemu sceptykowi, ze zycie jest wspaniale i dostajemy tylko to co dla nas dobre. I ze sami kreujemy swoj swiat. Jesli chcemy byc szczesliwi, to jestesmy.

I tego Wam zycze :bukiet:

Link to comment
Share on other sites

Dużo częściej się smucę niż jestem szczęśliwa ale miewam te dobre chwilę dla których można żyć.

 

Może to głupie ale taką radość sprawia mi przypominanie scen z moich ulubionych seriali czy filmów, czasami aż szczerze się jak głupia podczas oglądania. Może to dziecinne ale jestem wtedy naprawdę szczęśliwa. Tak samo mam z słuchaniem muzyki czy czytaniem, to wszystko nastraja mnie pozytywnie.

Nawet jeśli to głupie, to... mam dokładnie identycznie! zwłaszcza jeśli chodzi o seriale :)

Kiedy się wciągnę w jakiś serial, nie mam czasu smucić się życiem. Czuje radość, że dane mi było go poznać, że mogłem nigdy go nie poznać i o ile byłbym wtedy uboższy, ile bym stracił. Lubię wracać do ulubionych scen, wtedy własne troski się nie liczą. Uwielbiam bohaterów, mogę sobie wyobrażać, że tez coś przeżyłem (nawet czasem piszę coś na tej podstawie - fanfiction). Mnie to uszczęśliwia :)

Podobnie po przeczytaniu fajnej książki.

Ale też latem, w upale, np. na plaży leżeć beztrosko i wdychać zapachy popcornu, wody, piasku :)

Link to comment
Share on other sites

hmm... ja mam innaczej... potrafie się cieszyć życiem, potrafie uśmiechać się do ptaszka na drzewie, do kwiatka na parapecie a nawet do wspomnienia z dzieciństwa czy rozbitej szklanki... ale zawsze po tym przychodzi od razu gigantyczny smutek... przewyższa trzykrotnie tą radość że po jakimś czasie pojawia się strach przed szczęściem... strach przed kolejnym cierpieniem... innaczej mówiąc " boje się cieszyć " bo smutek i cierpienie czeka wtedy by zaatakować... mam tak od może 10 lat.. i nie wiem jak sobie pomóc...

 

Silent_Lover miewam podobnie, ale staram się z tym walczyć :) Czy przypadkiem bliscy albo rodzice nie powtarzali Ci w dzieciństwie czegoś w stylu: "Nie ciesz się tak, bo jutro będziesz płakać?"

Sama się łapię na tym, jak mówię bliskiej osobie: "Zobacz, dziś mam taki dobry humor, na pewno jutro będę płakać".

Być może to tylko wzorzec z dzieciństwa. Być może Twoja mama również nie umiała się cieszyć prostymi rzeczami.

 

Czasem wstaję sobie wcześnie rano, gdy wstaje Słonko (zwłaszcza, jak jestem u rodziców, na wsi i przeważnie latem ;) ), wychodzę na ogród, oddycham głęboko wilgotnym powietrzem, nasycam się melodią poranka, wystawiam buzię do Słoneczka, które nieśmiało mnie ogrzewa przez mgłę. Kocham takie chwile. Gdy Słoneczka brak a ja czuję się samotnie i jest mi smutno, przytulam się do poduszki i włączam sobie baje z dzieciństwa. I radość sama przychodzi :)

Link to comment
Share on other sites

Dla mnie jedno bierze się z drugiego. Gdy czuję się szczęśliwa, świat jest piękny; gdy coś mnie zauroczy, zachwyci, czuję się szczęśliwa. :)

To nie jest wszystko jedno - bynajmniej dla mnie.

Mi idzie o szczęście nawet wtedy gdy czarne chmury cię otoczą, a ty potrafisz znaleźć wśród nich promyk radośći chwycić go i nie puścić, aż nie nastanie jasność.

Link to comment
Share on other sites

To nie jest wszystko jedno - bynajmniej dla mnie.

Mi idzie o szczęście nawet wtedy gdy czarne chmury cię otoczą, a ty potrafisz znaleźć wśród nich promyk radośći chwycić go i nie puścić, aż nie nastanie jasność.

 

A to już dla mnie zauważanie znaków od szefa :) ze życie jest piękne pomimo ze nie wszystko idzie jakbyśmy chcieli (niestety). To ze jedno nam nie wychodzi nie znaczy ze nie możemy się cieszyć innymi rzeczami, prawda?

Link to comment
Share on other sites

Mi idzie o szczęście nawet wtedy gdy czarne chmury cię otoczą, a ty potrafisz znaleźć wśród nich promyk radośći chwycić go i nie puścić, aż nie nastanie jasność.
Każdy z nas pewnie widział burzowe niebo. Jest piękne, choć przerażające, zwłaszcza jeśli dopada, gdy nie jesteśmy na to przygotowani.

 

Analogia może nie do końca dobra, ale...

Nawet w najgorszej sytuacji może być coś pięknego. Może to być człowiek, który pomoże, mogę to być ja sama, która znajdę w sobie siłę, o jakiej mi się nie śniło, może to być Bóg.

Może to być zachód czy wschód słońca, życzliwość pani w sklepie, cokolwiek. Ważna jest tylko moim zdaniem umiejętność dostrzegania rzeczy i spraw drobnych.

 

Ja raczej, jeśli mi smutno nie wychodzę właśnie z założenia, że nagle wszystko się obróci o 180 stopni. Jeśli trzeba staram się znaleźć siłę w prawie niezauważalnych niekiedy dowodach życzliwości, czy w tym co piękne wokół mnie.

Btw, dobrze mi też robi wtedy sprzątanie. Paradoksalnie mam na to dużo sił, jakbym porządkowała jednocześnie swoje życie.

 

Ale na razie jestem przekonana, że świat mi sprzyja ;)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...