Jump to content

cos fajnego o Aniołkach. przeczytajcie, mnie urzkło


Andera11
 Share

Recommended Posts

przeczytałam to dziś i bardzo mi sę spodobało.

 

Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić ...

Więc któregoś dnia zapytało Boga:

* Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tak żyć skoro jestem takie małe i bezbronne ??"

 

- Spomiędzy wielu aniołów wybiorę dla Ciebie jednego. On będzie na Ciebie czekał i zaopiekuje się Tobą.

 

* Ale powiedz mi Boże, tu w Niebie nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym ??

 

- Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do Ciebie każdego dnia ... I będziesz czuł jego anielska miłość i będziesz szczęśliwy.

 

* A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówili, jeśli nie znam języka, którym posługują się ludzie ??

 

- Twój anioł powie Ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek słyszałeś i z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić.

 

* A co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą, Boże ??

 

- Twój anioł złoży Twoje rączki i nauczy Cię jak się modlić.

 

* Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni ??

 

- Twój anioł będzie cię chronił nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem. ..

 

* Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Ciebie, Boże więcej widział ...

 

- Twój anioł będzie wciąż mówił Tobie o Mnie i nauczy Cię jak do Mnie wrócić. Chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej Ciebie ...

 

W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w pośpiechu cicho zapytało:

 

* Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć, powiedz mi proszę imię mojego anioła ...

 

- Imię Twojego anioła nie ma znaczenia ...

Będziesz do niego wołał :

 

"M A M U S I U "

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Śliczne... i jakże to po części prawdziwe. Nieraz mi do głowy przychodziło coś w rodzaju 'hipotezy', że zanim dziecko się urodzi Bóg zsyła jednego ze swoich aniołów, aby wstąpiło w nowo narodzone dziecko. Nie wiem ile w tym jest prawdy...

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
  • 4 weeks later...
  • 1 month later...
  • 2 weeks later...
  • 3 weeks later...

mnie też urzekło :))

a są ludzie stąpający po ziemi - żyjący wśród nas, którzy mają w sobie tyle dobra,że mówi się o nich : "anioł wstąpił w nasz dom" :))

Znałam kiedyś takiego Kogoś .... dusza moja rwała się do niego, nie rozumiałam głosu swojej duszy, a On ? - poszedł swoją drogą ...... był tylko człowiekiem :(

Edited by krysta771
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Takie teksty naprawde ujmują,wspaniałe naprawde:)

 

Jak moge tu to wkleje też coś:)może znacie..

 

"Dwa podróżujące anioły zatrzymały się na noc w domu bogatej rodziny.

 

 

Rodzina była niegrzeczna i odmówiła aniołom nocowania w pokoju dla gości, który znajdował się w ich rezydencji. W zamian za to anioły dostały miejsce w małej, zimnej piwnicy. Po przygotowaniu sobie miejsca do spania na twardej podłodze, starszy anioł zobaczył dziurę w ścianie i naprawił ją. Kiedy młodszy anioł zapytał dlaczego to zrobił, starszy odpowiedział:

 

 

"Rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają."

 

 

 

Następnej nocy anioły przybyły do biednego, ale bardzo gościnnego domu farmera i jego żony, by tam odpocząć. Po tym jak farmer podzielił się, resztą jedzenia jaką miał, pozwolił spać aniołom w ich własnym łóżku, gdzie mogły sobie odpocząć. Kiedy następnego dnia wstało słońce, anioły znalazły farmera i jego żonę zapłakanych. Ich jedyna krowa, której mleko było ich jedynym dochodem, leżała martwa na polu.

 

 

Młodszy anioł, był w szoku i zapytał starszego anioła: "Jak mogłeś do tego dopuścić? Pierwsza rodzina miała wszystko i pomogłeś im" - oskarżył. "Druga rodzina miała niewiele i dzieliła się tym co miała, a ty pozwoliłeś, żeby ich jedyna krowa zdechła".

 

 

"Rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają" odpowiedział starszy anioł.

 

"Kiedy spędziliśmy noc w piwnicy tej rezydencji, zauważyłem że w tej dziurze w ścianie było schowane złoto. Od czasu kiedy właściciel się dorobił stał się chciwcem niechętnym do tego by dzielić się swoją fortuną, w związku z czym zakleiłem tę dziurę w ścianie, by nie mógł znaleźć złota znajdującego się tam. W noc, którą spędziliśmy w domu biednego farmera, Anioł Śmierci przyszedł po jego żonę. W zamian za nią dałem mu ich krowę.

Rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają."

 

 

 

Niektórzy ludzie pojawiają się w naszym życiu i szybko odchodzą...

Niektórzy ludzie stają się naszymi przyjaciółmi i zostają na chwilę...

zostawiając piękne ślady w naszych sercach...

i nigdy nie będziemy dokładnie tacy sami bo zawarliśmy nowe przyjaźnie!!!

 

 

 

Wczoraj jest historią. Jutro jest tajemnicą.

Dziś jest darem."

Edited by Diliana
dopisanie
Link to comment
Share on other sites

Jeszcze jeden tekscik:)miłego czytania ..

 

"Pewien człowiek bardzo chciał poznać Bożą drogę, dlaczego świat wygląda jak wygląda. Kiedy położył się pod drzewem i rozmyślając nad tym prosił Boga o odpowiedź, stanął przy nim anioł i powiedział:

 

- Chodź ze mną a pokażę ci drogi Pana. Nie namyślając się długo poszedł za aniołem. Spotkali na swojej drodze dwóch ludzi. Jeden człowiek zły wręczył złoty kielich drugiemu dobremu. Anioł zaczekał, aż zasną, zabrał kielich dobremu i zaniósł do złego. Człowiek idący z aniołem spytał:

 

- Co robisz przecież to złodziejstwo. - Nie zadawaj pytań tylko chodź i patrz, a poznasz drogi Boże - odpowiedział anioł.

 

Poszli więc dalej do chaty pewnego biednego człowieka. Gdy wyszedł z domu, anioł podpalił jego dom. Zirytowany człowiek idący z aniołem oburzył się na niego i zaczął gasić płomień, jednak anioł mu nie pozwolił:

 

- Jak możesz podpalać dom tego biednego człowieka. Powinieneś pomagać ludziom, a nie ich dręczyć - krzyczał człowiek

 

- Powiedziałeś, że chcesz poznać zamysł Boga nie wtrącaj się więc tylko chodź dalej!

 

Idąc dalej dotarli do strumienia i zatrzymali się przed kładką. Gdy zbliżył się ojciec ze swoim synkiem i weszli na kładkę, anioł przewrócił kładkę tak, że ojciec z synkiem wpadli do wody. Prąd wody porwał dziecko i utopiło się. Ojciec wyszedł z wody i zasmucony wrócił do domu.

 

- Nie tego już za wiele. Zniosłem jak okradłeś sprawiedliwego, podpalałeś dom biednego człowieka, ale to że zabiłeś niewinne dziecko to za dużo. Nie jesteś żadnym aniołem tylko demonem - krzyczał człowiek zdzierając kaptur z głowy anioła.

 

- Jestem aniołem wysłanym na ziemię przez Boga aby wypełnić Jego wolę na ziemi, a tobie wyjaśnić jaka jest Jego droga - odpowiedział

 

- Nieprawda Bóg taki nie jest. Na pewno nie kazał Ci robić tego co robisz - krzyczał dalej człowiek.

 

- Dobrze! opowiem ci dlaczego zachowałem się właśnie tak w każdej sytuacji. Otóż w kielichu, który zabrałem sprawiedliwemu człowiekowi była trucizna. Gdybym zostawił ten kielich człowiek ten otrułby się. Człowiek podstępny, który chciał otruć sprawiedliwego poniesie karę za swoje czyny. Biedny człowiek, któremu podpaliłem dom, znajdzie w zgliszczach wielki skarb, który pozwoli mu żyć dostatnio do końca dni. Człowiek, którego spotkaliśmy tu nad strumieniem, był złym człowiekiem. Nie chce znać Boga i prowadzi życie bardzo rozwiązłe. Po stracie swego małego synka, który i tak znajdzie się w Niebie, nawróci się do Boga i zmieni swe życie. Tak obaj będą w Niebie, Gdybym tego nie uczynił obaj zostaliby potępieni. Czy te wyjaśnienia pomogły ci zrozumieć wolę Bożą?

 

Człowiek słuchając z zainteresowaniem opowieści anioła zrozumiał, że Bóg widzi wszystko inaczej i bardziej doskonale niż on sam. Zrozumiał też, że na wszystko ma najlepsze rozwiązanie, choć zewnętrznie wydaje się ono bardzo bolesne. "

Edited by Diliana
poprawa bledu
Link to comment
Share on other sites

ANIOŁ PRZEZNACZENIA

 

Dawno temu był sobie człowiek,który nie chciał mieć własnego Anioła Stróża.

I robił wszystko,aby się go pozbyć...

 

Kąpał się w najgłębszych jeziorach,

 

Wystawiał na błyskawice,

 

Błądził w najgłębszych lasach...

 

Zawsze w ostatniej chwili czyjaś dłoń wyławiała go z zimnej wody,wyprowadzała z ciemności

 

chroniła przed piorunami...

 

Anioł przychodził do niego w snach,

 

Błyszczący i pewny siebie.

 

"Ja jestem,tak jak byłem i będę dopóki świat się nie skończy"-powtarzał

 

Pewnego dnia człowiek wszedł na najwyższą górę świata

 

i skoczył......

 

Lecąc w dół pomyślał ,że nareszcie pozbędzie się swojego Anioła i już go nikt nie ochroni.

 

Nagle zauważył,że przestał spadać i unosi się w powietrzu -Chyba fruwam !!!-powiedział na głos,po raz pierwszy z uśmiechem na twarzy,że nie spadł.

 

-Fruwamy!!!!-poprawił go Anioł,który trzymał go mocno w swoich objęciach.

 

-Po co to wszystko???-zapytał wtedy człowiek

 

-Po to,aby Ci pokazać,że możesz się mnie pozbyć

 

Tylko wtedy ,kiedy nadejdzie na to odpowiedni czas

 

-odpowiedział Anioł.

 

-Ale ja juz nie chce ,się Ciebie pozbyć!!! I pomyślał o cudownym uczuciu latania -I o jaki czas Ci chodzi-zapytał gorączkowo Zaniepokojony człowiek...????

 

Czas Przeznaczenia -odpowiedział Anioł I puścił Człowieka.........

 

Świat jest czasem okrutny,ale trzeba nauczyc sie dostrzegać piekno na kazdym kroku,i w każdym człowieku.Bo to powoduje że świat jest kolorowszy,i juz nie taki zły jaki sie określa

Link to comment
Share on other sites

Guest Trina7

Diliana, skąd bierzesz takie mądre opowiadania? jak zwykle jestem urzeczona (chyba dobrze napisałam?;))

Dziękuje i pozdrawiam :)

Link to comment
Share on other sites

Po necie tego pełnoo..na katolickich i takich róznych..pozatym pare miałam u siebie skopiowanych:)bo mi sie zawsze podobały..szkoda że nie moje,temu cytuję,ale może kiedyś wróce do pisania,kto wie..

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
  • 2 weeks later...
Guest Trina7

To może i ja coś zamieszczę:)

 

"Jak wygląda twój anioł?" - Manfred Eichorn

 

Mamusiu, czy wiesz, jak wygląda twój anioł? - pyta Marta.

 

- Chyba tak, a czy ty wiesz, jak wygląda twój anioł? - mama Marty odpowiada pytaniem.

 

- No, jest wysoki, co najmniej taki jak tata, i troszkę grubszy od ciebie, mamusiu - śmieje się Marta.

 

- A czy ma skrzydła? - chce wiedzieć mama.

 

- Tak myślę - mówi Marta. - Ma dwa skrzydła, które błyszczą jak srebro i są tak duże jak cały mój anioł albo jak tata.

 

- A dalej?

 

- Ma białą suknię ze złotymi szelkami, do których przyczepione są skrzydła. Butów nie ma, bo rzadko chodzi na nogach.

 

Z włosów wystaje mu mała antenka, dzięki której jest z tobą w stałym kontakcie, nawet jeśli czasem jest potrzebny gdzie indziej. Poza tym ma jasne, a właściwie złociste włosy. Kiedy lata zbyt szybko, czerwienią mu się uszy.

 

- Masz pięknego anioła - uważa mama.

 

- No pewnie - mówi Marta. - Myślę, że to najpiękniejszy anioł na świecie.

 

- Ja też tak myślę - zgadza się mama Marty - chociaż z mojego też jestem bardzo zadowolona.

 

Marta zastanawia się.

 

- A jak w końcu wygląda twój anioł, mamo?

 

- Spójrz w lustro, to go zobaczysz.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
Guest Trina7

To był piękny anioł a gdy wzniósł wszystkie aspekty swej boskiej natury i wszystkie atrybuty swojej anielskości wprost oszałamiał pięknem i dostojenstwem.Emanowała z niego ta sama natura którą widzisz czasem w widoku odległych gór czy wielkiego huczącego wodospadu. Był piękny i nieokiełznany. Prawdziwa potęga pierwotnej nieskalanej światłości. Lecz nie był samym pięknem bo było w nim tez serce dobre i natura łagodna. Potrafił się anioł cieszyć świtem i kwiatów drobnych kolorami. Potrafił anioł słuchać szumu lisci i znajdował radość w każdym stworzeniu. Tak był prawdziwym, najprawdziwszym aniołem. I jak to bywa w takich opowieściach była też kobieta. Cóż można o niej powiedzieć? Była kobietą jakich tysiące na świecie a więc była na swoj sposób wyjątkowa. Trzeba było tylko zadac sobie trud by tę wyjatkową iskierkę wydobyć na powierzchnie,by zauważyć jej piękno i dać jej odczuć że wiemy jaka jest prawdziwa. Anioł być może przypadkiem a być może z wyroku boskiego spotkał tę kobietę w jednej ze swoich wędrówek. I swym wzrokiem anielskim przeniknął jej duszę i odnalazł to właśnie co nas niekiedy zachwyca. To co piękne i kochające,to co cierpliwe ufne i dobre. To co wybaczające i niewymagające. I pokochał to wszystko choć była tylko zwyklą śmiertelniczką. a ona? jak mogła nie pokochać skoro to wszystko widziała w jego wzroku,wszystko dokładnie odbite co w niej najlepsze? On ja kochał za to kim naprawdę jest a ona go za to że potrafił w niej odnaleźć to co najpiękniejsze. Tak w tamtych czasach takie rzeczy sie czasem zdażały. Zamieszkali razem w niewielkiej chatce i dobrze im było razem bo potrafili cieszyć sie tym co najważniejsze dla nich a nie tym co inni za najważniejsze uważali. Lecz niedługo trwała ta sielanka. w niebie znów powstało poruszenie i anioł poczuł jak jakaś siła go tam przyzywa. Znów niezadowolone anioły bunt podniosły i źle się działo w niebiańskiej krainie. Anioł czuł jak wzywa go obowiązek lecz jak miał opuścić swoją ukochaną? Wielka rozterka zatruwała jego myśli aż w końcu jego luba powiedziała. - Skoro serce Cię wzywa to leć bo jakże mogę zatrzymać dla siebie twoje serce jesli ono teraz takie rozdarte? jak moge pozwolić by krwawiło niczym w niewoli? Uściskał ją Anioł i odparł- to prawda że moje myśli rozdarte teraz lecz nie myśl że mogę o tobie zapomnieć choćby na chwile- gdy tylko w niebie uspokoi się trochę wróce do Ciebie bo nigdzie indziej żyć nie mógłbym- rozpostarł skrzydła i odleciał. I tak też przez czas jakiś w niebie zajety był wspieraniem swych braci aż ucichły swary i spory. Wtedy niczym na skrzydłach wiatru wrócił do swojej chatki i swojej kobiety.Przed domem stanął jednak zdziwiony bo jakaś inna mu się wydała jakby niższa i pochylona a na progu jakaś obca kobieta na kolanach dziecko trzymając wpatrywała się w przybysza. Witaj - powiedział- szukam swojej żony - a widząc że ta ze zdziwieniem wpatruje sie w niego opisał jej swoją ukochaną.Kobieta jakby wreszcie zrozumiala o czym Anioł mówi.- Szlachetny Panie babcia dwa lata temu umarła na wiosnę tydzień po swoich osiemdziesiątych urodzinach. Odkąd pamiętam zawsze wesoła była lecz w sercu smutek nosiła. Wieczorami siadała w oknie i wpatrywała sie gdzieś głęboko między gwiazdy... Anioł nic nie odpowiedział. Usiadł cięzko na kamieniu i zapłakał.

Lecz te łzy - po kim płakał?

Po czasie który płynie nieubłaganie dla śmiertelników?

Po utraconych chwilach które nigdy sie nie zdażyły?

Po niej? Czy po sobie?

Link to comment
Share on other sites

BAJKA O ZRANIONYM ANIELE

 

Był sobie pewnego razu anioł, którego słabością największą była miłość do ludzi i chęć pomagania im. Obserwował z wysoka ich losy, ich cierpienia i problemy – jedyne czego chciał, to pomóc im, ulżyć w ich ciężkiej doli. I zdarzyło się tak, że gdy miał już dość przyglądania się tylko, sfrunął na ziemię, w majestacie blasku i szumu skrzydeł i pomógł. Jednej osobie, drugiej, trzeciej... Pojawiał się tylko na chwilę lecz wszędzie tam, gdzie się pojawił – nagle los się odmieniał. Ktoś znajdował pracę, ktoś odzyskiwał utraconą miłość, ktoś wyzdrowiał z nieuleczalnej choroby... Ludzie zBajka o zranionym aniele ust do ust przekazywali sobie opowieść o przychodzącym znikąd aniele, który wszystkim pomaga, spełnia życzenia, ulepsza człowiecze życie...

 

Pewnego dnia jednak, pośrodku zatłoczonej ulicy, ktoś rozpoznał anioła i gromkim głosem krzyknął: „To on!!!” Jak na komendę ludzie rzucili się w jego stronę, wykrzykując swoje prośby, pragnąc mocy, żądając cudów. Tłoczyli się wokół niego jak mrówki, wyciągając ręce, szarpiąc go, wyrywając pióra, przepychając się do niego. Każdy chciał mieć kawałek dla siebie. W ścisku zadeptywali siebie nawzajem, lgnąc do obietnicy spełnienia marzeń. Krzyczeli, szarpali, darli, drapali, rozpychali się i bili... Anioł stał w pokorze...

 

Nie minęło zbyt wiele chwil, a ulica opustoszała. Pośrodku pozostała tylko jedna postać... W podartej szacie, z powyrywanymi włosami, pooraną paznokciami twarzą, krwią cieknącą cienkim strumyczkiem z nosa... i z kikutem prawego skrzydła, w którym już piór nie było a jedynie strzęp żałosny... Zraniony anioł kulejąc, powlókł się przed siebie, w gardle dusząc gorycz zawodu. To nie byli ludzie – opanowani niepohamowaną żądzą spełnienia swoich pragnień, przemienili się w dzikie zwierzęta. Gdy miast anioła w ich drapieżnych rękach pozostał jedynie strzęp postaci – odstąpili widząc, że nic z ich marzeń nie będzie. Niektórzy nawet przeklinali go i lżyli, że nie zechciał im pomóc. To bolało... Bardziej niż zadane fizycznie rany...

 

Anioł stracił swoją wiarę w ludzi. Dzień po dniu wędrował ulicami, popychany przez mijających ludzi, w których oczach widział jedynie pogardę i niechęć. „Kaleka... brudas... odmieniec...” - słyszał ich myśli. Dostrzegał ich pełne odrazy miny. Jego szare oczy zachodziły wtedy łzami. Chciał wykrzyczeć, że to oni takim go uczynili, że to przez nich tak wygląda, ale przecież był aniołem. Nie mógł tego powiedzieć nikomu prosto w twarz. Cierpiał więc dalej w milczeniu.

 

Jego biała szata wkrótce poszarzała, postrzępione jej skrawki luźno zwisały z wychudzonego ciała. Kikut obszarpanego skrzydła zabliźnił się i już tak nie promieniował bólem (drugie skrzydło przezornie ukrył pod szatą, przywiązane ściśle do pleców). Na twarzy pozostała mu brzydka blizna po wyjątkowo mocnej ranie zadanej paznokciem przez jakąś krzykliwą kobietę. Skołtunione, długie włosy pozlepiały się w strąki i straciły dawny blask.

 

Każdego dnia anioł tęsknie patrzył w niebo. Na niebieskie przestworza, na białe obłoki skąpane w złotym blasku słońca. I marzył. Marzył, by móc znowu latać, poczuć wiatr pod skrzydłami, spojrzeć z góry na cały świat, poczuć ten smak wolności. Tęsknił i z każdym mijającym dniem tęsknota się wzmagała. Wielekroć nieświadomie chciał wzbić się w górę, a wtedy przejmujący ból brakującego skrzydła przypominał o niemożności zrealizowania marzeń. Zastygał wtedy w miejscu, patrząc prosto w niebo, a po jego policzkach spływały duże łzy...

 

Pewnego dnia siedział skulony na krawężniku, ramionami obejmując kolana, ze spuszczoną w dół głową. Obserwował strużkę wody spływająca do kanału ściekowego, rozmyślając nad własnym upływającym życiem. W tafli wody odbijało się błękitne niebo – jego tęsknota i nieosiągalne marzenie. I nagle odbite w wodzie niebo przesłonił cień, a na jego ramieniu spoczęła czyjaś dłoń. Uniósł głowę i spojrzał prosto w głęboką zieleń przenikliwych oczu kobiety. Rozpoznał ją natychmiast: ona też była aniołem – nie sposób było się pomylić. Chwilę przed tym, jak jego wzrok spoczął na jej barkach wiedział – była taka jak on. Jak siostra bliźniaczka, jak lustrzane odbicie jego samego. Z tym samym bólem w oczach, z tak samo uszkodzonym skrzydłem, z tą samą tęsknotą, która bezgłośnie wyrywała się z całego jej ciała...

 

Wstał powoli, ujmując jej delikatną dłoń. Ich twarze rozjaśnił uśmiech zrozumienia. Bez słowa, w absolutnym milczeniu, stojąc naprzeciw siebie, uwolnili swoje pojedyncze skrzydła. Objęli się mocno w bratnim porozumieniu dusz i niczym jedno ciało poruszyli skrzydłami – każde swoim. Kurz zatańczył nad miejskim brukiem, gdy wznosili się w powietrze, rytmicznie, majestatycznie, odzyskując dawną chwałę, blask i moc... Poszybowali ku błękitnym przestworzom, nurzając się w obłokach, kąpiąc w słonecznym blasku... Wiatr niósł ich perlisty śmiech...

...bo nawet zraniony anioł może znowu latać...

 

Autor: Rafał Wieliczko

Bajka o zranionym aniele, Bajki dla doros?ych > Bajka o zranionym aniele

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...