Jump to content

Ezoteryka a inni


Guest Defortis
 Share

Recommended Posts

Ja myślę, że watto mówic tylko najbliższym nie ma co sie z tym obnosic, ludzi ełatwo biora nas za wariatów :] któzy albo bawią sie kartami,a albo się nas po rpostu boją bo Bóg wie co robomy czy się interesujemy :/

Link to comment
Share on other sites

Ludzie są dziwni. Zazwyczaj się nas boją jak to wspomniała - Iya. Boją się tego, czego nie znają, a zwłaszcza okultyzmu - uważają to też za zło.

W moim przypadku - właściwie tylko rodzice wiedzą, czym się interesuje. Są katolikami i uważają to za ''głupoty'', mówiąc łagodnie. Znajomi? Cóż. Lepiej nie mówić, bo można potem tego żałować, więc raczej z mojego otoczenia nikt o tym nie wie (no, chyba, że od rodziców, ale w to wątpię).

Link to comment
Share on other sites

Ludzie są dziwni. Zazwyczaj się nas boją jak to wspomniała - Iya. Boją się tego, czego nie znają, a zwłaszcza okultyzmu - uważają to też za zło.

W moim przypadku - właściwie tylko rodzice wiedzą, czym się interesuje. Są katolikami i uważają to za ''głupoty'', mówiąc łagodnie. Znajomi? Cóż. Lepiej nie mówić, bo można potem tego żałować, więc raczej z mojego otoczenia nikt o tym nie wie (no, chyba, że od rodziców, ale w to wątpię).

 

stąd ja się raczej.. nei chwale. Owszme o tarocie jak zglebialam pare osob wiedzialo, potem jzu za duzo, w pewnym moencie popelnilam blad, a teraz wiem,ze to bedzie ( corobie ) tajemnica ewnetualnei beda wiedziec bardzooo bliscy ja stwerdze,ze warto mowic.

Link to comment
Share on other sites

ja tammoze i daru nie mam, ale zaczelma sie glebiaej interesowac tym co jest na froum, za zelo sie od wrozby , checi zeby ktos mi powrozyl... i zostalam.

 

 

pozniej sie dowiedzialam paru ciekawych rzeczy i cos wciaz mnei tu ciagnie... w tym temacie jest jakas magia i tyle..

Link to comment
Share on other sites

Hej,

jeśli możecie powiedzcie mi jak to jest u Was czy ktoś wie że zajmujecie się/interesujecie się ezoteryką,parapsychologią itp.?

Za pomoc dziękuję

 

Myślę, że wiele osób to wyczuwa tak czy siak - nawet jak nie są na 100% pewni. Moja rodzinka to raczej mi się przygląda, ale jakoś nie mam z ich strony nieprzyjemności - nie są wścibscy - ale raczej nie rozmawiamy "o tych sprawach", po prostu wiedzą, że jestem sobie taka dziwna ja i że nie żyję tym samym trybem co oni.A co do znajomych to bardzo podobnie :) Jedna znajoma jest też "nie z tego świata" to sie rozumiemy :lol: Może było by więcej takich znajomości, ale ludzie, z którymi się rozumiem "pod tym względem" uciekają, gdzieś daleko albo za granicę:/ Chyba też muszę uciekać z mojego zad..pia :mysli:;)

Link to comment
Share on other sites

Fakt, ludzie się po prostu boją, że ci, którzy zajmują się ezoteryką, to od razu bezbożnicy i okultyści. O moich zaineresowaniach wie mój Mąż, który tego nie pochwala, mówi, że nie wierzy w róźne takie rzeczy, duchy itp. Ale raz mi się przyznał, że się po prostu tego boi. Moja Mama też wie, czasem mi podeśle jakąś fajną książkę z Wysp. Raz dostałam od niej encyklopedię demonologii. Jak teściowa zobaczyła, że to czytam (wtedy mieszkałam jakiś czas u niej), to zaczęła na mnie krzyczeć, że u niej w domu mam nie czytać takich satanistycznych książek. Jestem historykiem, więc łatwiej mi wytłumaczyć się z takich "zakazanych ksiąg". No bo jak historyk, to wiadomo, że dziwak :D No właśnie, wiele kobiet, które zainteresowane są magią, czarostwem i samą historią czarownic jest posądzanych (tak, posądzanych) o feminizm, czy wręcz upatruje sie w nich lesbijek. Znam takie sytuacje z autopsji. Z resztą wydaje mi sie, ze chwaląc się swoimi zdolnościami, czy zainteresowaniami jesteśmy bardziej narażeni na nieżyczliwe zabiegi ze strony fanatycznych babć w wiadomym nakryciu głowy. Tych samych babć, kóre czytają horoskopy, plują przez ramię, jak czarny kot im przejdzie drogę, czy nie każą nosić naszyjników i łańcuszków w czasie ciąży... Takie to mamy społeczeństwo tolerancyjne.

Link to comment
Share on other sites

W takim razie ja mam jednak dość dobrze pod tym względem. To moja siostra pierwsze kupiła książki o magii (wicca akurat głównie), mama - pierwsze o runach. Mój luby też nie ma z tym jakiegoś problemu, sam ma pozycję (która bardzo mi się nie podoba pod pewnymi względami, ale nie powiem teraz jaka - nie pamiętam) traktującą o ezoteryce. Nie wszyscy jeszcze wiedzą, że wróciłam do run.

 

Zazwyczaj nie rozpowiadam ani o moich zainteresowaniach, ani o tym co mi się przytrafia, a już na pewno nie babci, która przeegzorcyzmowałaby mnie z pewnością. Ale problemów nie mam, wyśmiewana też z pewnością nie jestem.

Link to comment
Share on other sites

dobre pytania. ja generalnie jestem potępiana za to że interesuj e się ezoteryką, mój mąż jest zszokowany, że ja taka osoba niby twardo stąpająca po ziemi wierzę lub interesuj e się ezo, moi rodzice .....o masakra, siostra mówi, że to psychologiczna manipulacja i trochę się z tym ukrywam lub nie przyznaje

Link to comment
Share on other sites

Ooo, dobry wątek... przez moje zainteresowania mam czasem wrażenie, że nie mam o czym z ludźmi rozmawiać... bo jednak rzadko trafiam na kogoś o podobnych :(

 

Raczej nie mówię, wie tylko rodzina (nawet nie robią z tego problemu, zdarzało się, że dostałem w prezencie np. jakąś fajną książkę tematyczną), ewentualnie kilkoro najbliższych znajomych. A w sumie mam w rodzinie jedna osobę o podobnych zainteresowaniach, to jest trochę łatwiej :)

 

Ale obcym raczej nie, chociaż raz w urzędzie pracy przy zbieraniu ankiety przy pytaniu o zainteresowania mnie zatkało :D i myślę sobie co mam powiedzieć, bo jak zacznę coś zmyślać, to może wyjść, że mnie to wcale nie interesuje i w końcu mówię: "astrologia... ezoteryka..." no ale pani zapisała bez mrugnięcia okiem, uprzejmie, więc chyba ok :P (chociaż nie wiem co sobie pomyślała ;) ).

Link to comment
Share on other sites

o moich zainteresowaniach wie tylko mąż i przyjaciółka oraz jej mąż, innym póki co nie mam zamiaru mówić, bo raczej tego nie zrozumieją a uznają, że chyba się nudzę i wymyślam głupoty ;P

Link to comment
Share on other sites

To chyba zależy od tego, w jakim środowisku się człowiek obraca. Ja np. mieszkam w dość małym mieście, gdzie ludzie przesiąknięci są ksenofobią. Podejrzewam, że dużo ludzi nie chce sie ujawniać, by nie zostać "spalonym" na stosie społecznej akceptacji. Chociaż z rok temu, jak szukałam pracy, to w necie przez kilka miesięcy było ogłoszenie dla kogoś znającego się na ezoteryce. Ale nikt się nie zgłaszał... Podejrzewam, że chodziło właśnie o to, by uniknąć wyśmiania w sytuacji, kiedy ktoś cię pyta o zawód, a ty mówisz: wróżka. Poza tym wiele takich "prac", to zwykłe naciąganie, a telefoniczne wróżki z ezoteryką nie mają nic wspólnego. Ale oczywiście nie chcę znowu generalizować.

Link to comment
Share on other sites

To chyba zależy od tego, w jakim środowisku się człowiek obraca. Ja np. mieszkam w dość małym mieście, gdzie ludzie przesiąknięci są ksenofobią.

 

Skąd ja to znam.. :/ Wszyscy wszystko wiedzą, kit z tym, że każdy doda coś od siebie i potem wychodzi co wychodzi w ostateczności - naprawde ciekawych rzeczy się można osobie dowiedzieć :mysli:;) Pare lat temu to we i moją koleżankę dzieciaki rzucaly kamieniami, puszkami wrzesząc "ave satan", więc bardzo przyjemna mieścina :lol:A dodatkowo to muszę dobrze zasuwać rolety w pokoju, bo ludzie gapią się przez lornetkę z drugiego bloku :szok: Poczuj się jak w Big Brother :|

Link to comment
Share on other sites

Odnośnie "ave satan", to mój mąż z kolegami w liceum na religii namalowali ten tekst księdzu na plecach... A tak na serio, to współczuję serdecznie. Brzmi jak polowanie na czarownice w XXI w!

Link to comment
Share on other sites

lya - ale to nie bierze się ze względu na to, że ludzie wiedzą kim jestem i czym się zajmuję :) Po prostu ludzie nie lubią inności i niestety nie uznają zasady "każdy inny wszyscy równi" ..Tak jak mówiłam wcześniej "ludzie po prostu to wyczuwają" - teraz już się trochę uspokoiło, bo w ciągu roku akademickiego to mnie mniej na tym zadu..iu niż więcej - a w wakacje też uciekam, gdzie się da ;) Chowamy z koleżanką razem, bo też ze studiów po 5 latach wróciła i jakoś nie może zaskoczyć na ten chory klimat tutaj. Ludzie sie nudzą to szukają sensacji, a widocznie my jesteśmy chodzącą sensacją ;)

Edited by Nessy
Link to comment
Share on other sites

kiedys tez bylam sceptyczka (i nadal nia w pewnym sensie pozostalam) i uwazalam, ze to wszystko naciaganie i ciemnogrod; dopiero, gdy sama "odkrylam" pare rzeczy, moje nastawienie sie diametralnie zmienilo - rozumiem wiec osoby o innych przekonaniach na ten temat

o moich umiejetnosciach i zainteresowaniach wie rodzina, dalsza "sprawdza", co umiem, blizsza... tacie od czasu przechodzi dreszczyk po plecach (nie, zebym cos bardzo wyjatkowego potrafila, ale dla laika to sporo), maz czeka kiedy z tego beda pieniadze :(

choc wspiera mnie i widze, ze ma cicha nadzieje, ze ta "magia" jakos nas/jego wybroni od zlego losu mysle, ze sam bylby lepszy ode mnie "w te klocki", ale z jakiejs przyczyny oddaje mi pole do popisu...

Link to comment
Share on other sites

Guest Sowilo92

To widzę, że nie jestem sam....u mnie wie rodzina, chyba cała, ale nie wszyscy to w stu procentach akceptują, np. Tata mówi, że nic to tego nie ma, ale traktuje to bardziej jako zabawę i jak mu powiem o co chodzi i, że to na poważnie to się zaczyna 'inkwizycja'. Z Dziadkiem mam podobnie, a znajomym nie mówię, bo wolę nie ryzykować i tak uchodzę za 'innego', więc po co dolewać oliwy do ognia;) a mam jeszcze dwóch przyjacioł, którzy interesują się także ezoteryką, więc oni wiedzą wszystko o mnie;))

Link to comment
Share on other sites

No właśnie, bo problemem (nawet większym niż niewiedza) jest reakcja. To przecież normalne, że ludzie mają różne zainteresowania, ale kiedy rozmawiam z przyjacielem, to słucham tego co ma do powiedzenia. Kiedy moja przyjaciółka opowiada mi o intrygach dynastii danych królów, to słucham starając się coś z tego wynieść, choć to jest okres w historii, który zupełnie mnie nie interesuje. Ale kiedy ja zaczynam coś mówić i słyszę np. "a ja nie wierzę w astrologię", no to mnie strzela ;) ale to nawet nie chodzi o to, że ktoś "nie wierzy", bo ja mu mogę wytłumaczyć co to jest astrologia i że nie jest kwestią wiary, ale pod warunkiem, że on mnie słucha! A nie że obiera pozycję: "ja i tak wiem swoje"... no to nie mamy o czym rozmawiać.

Link to comment
Share on other sites

Lex - wiele osob w ten sposob podswiadomie broni sie przed nieznanym, pod tym kryje sie strach, obawa, ze caly poukladany swiat wywroci sie im do gory nogami...

Link to comment
Share on other sites

Ale jeśli chce się utrzymywać dobry kontakt z ludźmi warto nie trzymać się jednej gałęzi zainteresowań.

 

Po prostu tutaj już nawet nie chodzi o obronę przed nieznanym, nawet o fakt, że ktoś faktycznie może nie wierzyć (niestety może i jest to kwestia wiary, żadna z dziedzin ezoterycznych nie sprawdza się na 100%, bo człowiek to nie robot), kogoś może to zwyczajnie nie interesować. Jeśli nie będzie chciał słuchać - to słuchać nie będzie.

 

Oczywiście można powiedzieć: jego strata. Ale tak nie do końca, może być wartościowym człowiekiem, tylko mieć zupełnie inny pogląd na to niż my.

 

Nie mówię, żeby sobie innych rzeczy szukać na siłę. Raczej, żeby się zastanowić co jeszcze może być fajne, nie trzeba przecież zostać specjalistą, wystarczy liznąć trochę wiedzy ;)

A już na pewno nic na siłę, jak nie chce słuchać, to niech nie słucha, można rozmawiać o czymś innym. I tutaj wtedy dopiero jest faktycznie jego strata ;)

Link to comment
Share on other sites

mysle, ze osoba nie ufajaca ezoterykom i "odrzucajaca" te dziedzine ?zycia nie jest przez to mniej wartosciowa, choc byc moze sporo traci - ale moze sie pieknie realizowac jako czlowiek w inny sposob (zarowno bedeac wierzacym jak i ateista, itd.),

wiele osob nieswiadomie takze czesto uzywa prostej i pieknej magii - np. pomaga innym slowem, gestem, usmiechem...

Link to comment
Share on other sites

Niektórzy nie są gotowi na ezoterykę, aby przynajmniej cokolwiek się dowiedzieć. Wg chrześcijanizmu człowiek jeżeli nie nauczy sie niczego na Ziemi nauczy się po śmierci w Niebie czy piekle, wg wariantu magicznego, musi upłynąć kilka żyć zanim będzie gotowy.

Link to comment
Share on other sites

Witam.ponad rok temu kupiłam ksiązkę A.A.Chrzanowskiej TAJEMNICE ENERGII SWIEC.W treści autorka zawarła te słowa,cytuje,,ZYCIE SAMO W SOBIE JEST DOSC TRUDNE,A W ZWIAZKU Z TYM ZUPEŁNIE NIE ROZUMIEM,DLACZEGO LUDZIE NIE CHCĄ GO SOBIE ULATWIĆ W SPOSOB GODNY,MORALNY I NIE CZYNIĄCY NIKOMU KRZYWDY.tAKIM SPOSOBEM JEST WYKORZYSTANIE MAGICZNYCH MOCY PRZYRODY,ENERGII ZYWIOLOW,SIŁ TKWIĄCYCH W GŁĘBI KAŻDEGO CZŁOWIEKA..it

Z tresci osób,ktore dużo na ten temat wiedzą wynika,ze nie mając na ten temat wystarczającej wiedzy,najlepszym wyjsciem jest nie igrać z ogniem.Czy to znaczy,ze będąc laikiem,i chcąc wesprzeć magią wybraną sferę życia,mogę narobić sobie więcej szkody niż pożytku?Mam na myśli oczywiście rytuały wspomagające,podparte zasadą NIE SZKODZIĆ NIKOMU.Jeżeli ktoś mogłby coś podpowiedzieć to będę wdzięczna.

Link to comment
Share on other sites

Raczej tak, jako początkujący narobisz sobie jedynie więcej problemów. Może się zdarzyć że na początku Ci się będzie powodzić, ale potem będzie 3x gorzej niż było wcześniej. Po za tym wydaje mi się że magia nie jest stworzona do własnych celów, ale po to aby pomagać nią innym, niezależnie od swojego stanu. Oczywiście wg mnie, nie mówię że sam czasami nie łamie tego...

Aha, życia nie da się uprościć, można je sobie jedynie skomplikować jeszcze bardziej.

Link to comment
Share on other sites

Życie się da uprościć, ale za pomocą odpowiedniego myślenia i podejścia, niekoniecznie magii. Magia to nie jest narzędzie do upraszczania życia, jak prawi Van - zazwyczaj wręcz przeciwnie.

 

Btw, spotkałam się z książką, która magię chaosu, w tym tworzenie serwitorów opisuje jako dobrą zabawę! Co prawda mówi nieco o konsekwencjach, ale ile osób wczyta się w konsekwencje, które są dopiero po opisach rytuałów (sic!). Także warto niekiedy nie wierzyć wszystkiemu na słowo - uzupełnij wiedzę z innego źródła (choćby i z innych książek), nie opieraj się tylko na jednym.

 

Pewne rodzaje magii są stworzone jak najbardziej do własnych celów. Tutaj w grę wchodzi tylko wybór człowieka - czy będzie się nimi posługiwać, czy też nie. Ten kto uczy się magii TYLKO (i wyłącznie) po to, żeby pomagać innym, staje się moim zdaniem ich niewolnikiem. Od czasu do czasu zdroworozsądkowo warto skupić się wyłącznie na sobie. Od czasu do czasu taki zdrowy egoizm nie zaszkodzi, jeśli chodzi o każdą dziedzinę życia. Jednakże priorytetem a i owszem powinna być pomoc, a niełamliwą zasadą nieszkodzenie nikomu i niczemu :)

Link to comment
Share on other sites

Dahut,właśnie to miałam na myśli.Tylko niezmiernie zmartwiło mnie to zdanie z kontekstu VanHelsing;MOZE ZDARZYĆ SIĘ,ZE NA POCZĄTKU CI SIĘ BĘDZIE POWODZIĆ,ALE POTEM BĘDZIE 3xGORZEJ NIŻ BYŁO WCZEŚNIEJ..az takiej ceny nie chciałabym zapłacić.Dzieki

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

ja się generalnie jakąś konkretną dziedziną ezoteryki nie zajmuje. Skupiłem się na samorozwoju, regresji. Do wszyskiego doszedłem sam, jestem z tego ogromnie dumny i powiem wam że wiedza to największa potęga na świecie :)

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Ja to jestem taką osobą, która wszystkich dookoła absorbuje, dlatego wiele ludzi zna moje zainteresowania. Nie spotkałem się jeszcze z jakąś silną krytyką, ale czuję, że wiele osób tego po prostu nie rozumie. Jak ostatnio ksiądz nam zrobił lekcję o "magii, czarach, tarocie, astrologii i okultyzmie" to myślałem że go potnę, takie głupoty wygadywał. Nie dość, że pomylił gazetowe "horoskopy" z astrologią, to oto, co powiedział o ezoteryce: "Ezoteryka to wiedza tajemna, która jednak jest powszechnie dostępna. Tak naprawdę to jest worek samych śmieci, które żadnych korzyści nie przynoszą, tylko same szkody". No co za tępak. Ale jak mu odpowiedziałem na pytanie "skąd wziął się Tarot?" to mu szczęka opadła. Czego oni się na tej teologii uczą, skoro on twierdzi, że "pierwsze talie Tarota to miały 22 karty tylko (?!) bo to się wiąże z kabałą żydowską"(że niby siądzie na sumieniu polaczków i ich antysemickich zapędach). Co to za teoryjka? Jak jakiś Papus co najmniej. Moje koleżanki i kumple wiedzą od dłuższego czasu, czym się interesuję, i jeszcze nie słyszałem złego słowa. Ale jak słucham księży, którzy plotą takie brednie bez pokrycia a udają przygotowanych(bo to cała lekcja miała być o tym) to nie mogę. Śmiech na sali. No, ale chyba odbiegłem od tematu:) Widzę, że temat zdechł, może ktoś się wypowie?

Edited by La Papesse
Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Rodzinka jest w porządku, chociaż ja im tylko trochę wspomniałam o Aniołach i snach, to są w stanie zaakceptować, a reszta tematów z Ezoteryki to jak stąpanie po grząskim terenie.

Link to comment
Share on other sites

Moja przygoda z ezoteryką zaczęła się bardzo dawno temu, cięzko było cokolwiek się dowiedzieć lub przeczytać, nie mniej jednak nie ukrywałam nigdy moich zainteresowań. Spotykałam się z różnymi opiniami, ale skoro ja nikogo nie ganię za to, że lubi łowić ryby to dlaczego Ktoś ma mieć coś przeciwko mnie?

Zawsze wychodziłam z założenia, że są to moje zainteresowania, nie stanowią dla nikogo zagrożenia więc co komu do tego :)

Link to comment
Share on other sites

u mnie sie po pokoju to i owo wala więc rodzicielka jest świadoma ;) z drugiej strony nie obchodzi jej to za bardzo.

 

Jakby u mnie się dowiedzieli to pewnie chcieliby mnie wysłać do kościoła. W sumie już dawno jestem pełnoletni więc za bardzo nie mieliby środków przymusu:P

Link to comment
Share on other sites

cóz moja rodzicielka przesadnie religijna nie jest więc jej to zwisa.

 

U mnie też nie(kościół to widzą....z odległości 500 m) są, choć bogiem sobie morde wycierać lubią.

Link to comment
Share on other sites

To macie fajnie z tymi mamami... U mnie, co prawda nie mama, ale teściowa, która mieszka rzut beretem od nas, goni nas do końscioła co tydzień i tym samym zmusza nas do kłamstwa, ze byliśmy. Jak jej mówiliśmy prawdę, to stwierdziła, że nie będzie z nami utrzymywać kontaktów, bo my nie bylibyśmy katolicką rodziną, jeśli będziemy omijać kościół. I takich farmazownów swoich ma sporo w zanadrzu, więc dla świętego spokoju mówimy jej, że chodzimy. I faktycznie czasami idziemy, ale wynika to z potrzeby serca, a nie pokazania sie w nowych butach i przypodobania teściowej.

Odnośnie ezoteryki, to ja ostatnio spotykam się z dużym zrozumieniem ze strony moich znajomych. Okazało sie, ze nie jestem w tym sama i nikt nie bierze mnie za wariatkę, jeśli mówię, że słyszałam lub widziałam to czy tamto. Ale to może dlatego, ze oni znali mnie do tej pory jako osobę bardzo racjonalnie myślącą, więc pewnie wiedzą, że sobie bzdur nie wymyślam. Na wszelki wypadek nie rozpowiadam wszem i wobec o swoich zaintersowaniach.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...
  • 3 years later...
  • 2 months later...

O moich ezo-zainteresowaniach wie rodzina i przyjaciele, bo nie kryje sie z nimi, mam je od dziecinstwa. Nikt nie robi mi w zwiazku z moimi zainteresowaniami zadnych problemow... oby tak pozostalo.

Link to comment
Share on other sites

Mam ten luksus, że mieszkam w dość tolerancyjnym środowisku. Ludzie są religijni, chodzą do kościoła, ale nie ma polowania na czarownice, jak moje zainteresowania nie łączą się z dziwacznym wyglądem i zachowaniem. Najbliższa rodzina ma z tym kontakt od pokoleń z linii mamy. Koleżanki przychodzą po pomoc i same namawiały mnie na działalność zarobkową. Nawet przyprowadzały innych krewnych czy znajomych po pomoc. Póki nie rzucam się na nich z jakimiś nowymi szokującymi dogmatami, nie świruję na widok księży czy znaków religijnych dla nich jest ok.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...