Jump to content

Jak z tym sobie poradzić?


Guest Defortis
 Share

Recommended Posts

Też to nieraz mam ,przy poważnym podejściu do rozwoju duchowego,można doświadczać wzlotów i spadków energii ,ponieważ do tej pory doświadczałeś ,pragnień,radości itp .jak opisuje to książka"Psychologia i szamanizm ,człowiek musi się pozbywać stopniowo poczucia ważności,nazwiska,imienia,wszelkich pragnień ,motywacji itp. co jest bolesne ,ponieważ potem człowiek odkrywa prawdziwego siebie ,wolnego od narzuconych programów umysłu z dzieciństwa.Dokładnie człowiek doświadcza bólu spotkania ze swoim prawdziwym ja .Ale jest możliwe odzyskać energię pozytywną ,ja np.medytuję przy dobrej muzyce.

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Jak to jest,że jednego dnia człowieka rozpiera siła,wiara,energia by góry przenosić,a następnego dnia się z łóżka schodzić nie chce,macie też takie coś i jak z tym walczycie?depresje i stany przygnębienia i pora roku odpadają

 

Posiadam podobne stany,niestety...

Link to comment
Share on other sites

Tak jest wiele metod ,dodam jeszcze kilka :

1) Codziennie chwila gimnastyki

 

To najprostszy i najłatwiejszy sposób na pozbycie się silnego napięcia.

Ruch sprawia, że krew krąży szybciej usuwając z organizmu nadmiar

adrenaliny i hormonów stresu, które wytwarzamy w chwilach zdenerwowania. Doskonałym sposobem na pozbawienie się stresu jest

też półgodzinny marszu na świeżym powietrzu, najlepiej wśród zieleni i ciszy.

 

2) Posłuchać spokojnej muzyki

 

Oddziaływanie dźwięków instrumentów muzycznych na naszą psychikę odkryto już przed wiekami, a gra na flecie lub lutni koiła nerwy cesarzy i królów.

 

3) Czas spędzany z bliskimi

 

Obecność bliskich, serdecznych osób leczy jak najlepsze lekarstwo. Dzieje się tak dlatego, że mamy poczucie bezpieczeństwa, czujemy, że jesteśmy komuś potrzebni i że inni nas wspierają. To działa jak najlepszy wentyl bezpieczeństwa i niweluje napięcie, pozwala z dystansem spojrzeć na problemy.

 

4) Oddychanie brzuchem

 

Już w starożytnych Indiach i Chinach odkryto, że najskuteczniejszym sposobem na wyciszenie jest rytmiczny głęboki oddech. Większość z nas oddycha źle wyłącznie piersiami, piersiami więc płytko, co sprawia, że nie następuje całkowita wymiana powietrza, które zalega w dolnej części płuc. To z kolei blokuje nasze energetyczne kanały i sprawia, że nie pozbywamy się stresu.

Link to comment
Share on other sites

A ja trochę z innej beczki ;o)

 

Przeczytaj tę historię.

Wczuj się w nią mocno.

I wtedy zdecyduj jak zaczniesz jutrzejszy dzień.

 

"Michał jest takim człowiekiem, za którym raczej się nie przepada. Jest zawsze w dobrym humorze i zawsze ma coś pozytywnego do owiedzenia.

Zapytany jak się czuje odpowiedziałby:

"Gdyby było lepiej, już bym chyba nie wytrzymał!".

Był naturalnym motywatorem. Jeśli jakiś pracownik miał zły dzień, Michał zawsze radził mu jak znaleźć pozytywną stronę tej sytuacji. Widząc to, bardzo mnie to zaciekawiło. Pewnego dnia podszedłem więc do Michała i spytałem go:

- Nie rozumiem. Nie można być tak pozytywną osobą przez cały czas. Jak ty to robisz? Michał odpowiedział:

- Każdego ranka, gdy się budzę mówię sobie -"Michał, masz dzisiaj dwie możliwości -możesz mieć dobry humor albo możesz mieć zły humor". I wtedy wybieram dobry humor. Za każdym razem, gdy wydarza się coś niedobrego, mogę wybrać albo bycie ofiarą albo wyciągnąć z tego jakąś lekcję dla siebie. I wybieram wyciągnięcie lekcji. Za każdym razem, gdy przychodzi ktoś do mnie ponarzekać, mogę wybrać zgodzenie się z nim albo pokazanie mu pozytywnej strony życia. I wtedy wybieram pokazanie mu tej pozytywnej strony." - Zaraz, to nie jest takie proste! - Zaprotestowałem.

- Ależ tak, to właśnie takie jest. - Odpowiedział Michał. - Życie polega na wyborach. Każda sytuacja jest wyborem. Ty sam wybierasz jak zareagujesz na daną sytuację. Ty wybierasz, jaki wpływ mają ludzie na twoje samopoczucie. To ty wybierasz bycie w dobrym albo złym humorze. Mówiąc krótko - to twój wybór, jak wygląda twoje życie.

Zapamiętałem, co powiedział mi wtedy Michał. Krótko potem opuściłem firmę, w której wtedy pracowałem i otworzyłem swoją własną. Straciliśmy kontakt ze sobą, ale często przypominałem sobie Michała, gdy dokonywałem wyborów w moim życiu, zamiast tylko reagować na zmiany sytuacji. Kilka lat później dowiedziałem się, że Michał miał poważny wypadek. Spadł z rusztowania z wysokości prawie 20 metrów. Po 18-godzinnej operacji i wielu tygodniach rehabilitacji Michał został zwolniony ze szpitala z wszczepionymi w plecy metalowymi prętami. Spotkałem się z nim około 6 miesięcy po wypadku. Kiedy spytałem jak się czuje odpowiedział:

- Gdyby było lepiej już bym chyba nie wytrzymał! Chcesz zobaczyć moje blizny?

Nie chciałem, ale zapytałem, o czym myślał w chwili wypadku.

- Pierwsze, co mi przyszło do głowy to moja córka, która niedługo miała się urodzić. - Odpowiedział Michał. - Później, gdy już leżałem na ziemi, pomyślałem sobie, że mam dwie możliwości: mogę wybrać - żyć albo umrzeć. Wybrałem życie.

- Nie byłeś przerażony? Nie straciłeś przytomności? - Spytałem.

Michał kontynuował:

- Moi znajomi byli wspaniali. Mówili mi, że wszystko będzie dobrze. Aż do momentu, kiedy zawieźli mnie do szpitala i zobaczyłem twarze lekarzy i pielęgniarek - wtedy naprawdę się przeraziłem. W ich oczach wyczytałem "ten facet już nie żyje". Wiedziałem, że muszę coś zrobić.

-I co zrobiłeś? - Spytałem. Była tam taka duża, tęga pielęgniarka wykrzykująca różne pytania do mnie.

- Opowiadał dalej Michał. Spytała, czy jestem na coś uczulony.

"Tak" - odpowiedziałem.

Lekarze i pielęgniarki przestali pracować, czekając na moją odpowiedź. Wziąłem głęboki oddech i krzyknąłem: "na grawitację". Oni zaśmiali się, a ja powiedziałem:

"Wybieram życie. Operujcie mnie jak żywego, a nie jak martwego."

Michał przeżył dzięki umiejętnościom lekarzy, ale również dzięki swojej niesamowitej postawie. Nauczyłem się od niego, że codziennie możemy żyć pełnym życiem. To nasz wybór. Postawa jest wszystkim. Warto korzystać z życia na maxa czerpać je pełnymi dłońmi i nie przejmować się głupotami!

 

Ja wybieram drugą! Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Jak to jest,że jednego dnia człowieka rozpiera siła,wiara,energia by góry przenosić,a następnego dnia się z łóżka schodzić nie chce,macie też takie coś i jak z tym walczycie?depresje i stany przygnębienia i pora roku odpadają

Niekorzystne tranzyty planet :P

 

W sumie nie walczę... albo staram się wtedy odciąć od świata i robić to co lubię.

Link to comment
Share on other sites

katia to jest świetna inspirująca historia DZIEKI!!!:D

 

elektra - Twój pomysł tez jest świetny. Od jutra mobilizuje sie wstawać 30 minut szybciej niz zazwyczaj i bez pospiechu zaczynać dzień :D DZIĘKI!!! :D

 

Od siebie dodam Jak mam zły dzień. Czuje brak energii i zmęczenie przez co mam zły nastrój .. Wychodze na dwór. Przyroda pomaga sie energetyzować. Szczególnie wiatr. Wystarczy skupić się na tym jak wieje. Popatrzec na drzewa jak sie przed nim uginaja i kołyszą poczuć go na sobie, jego potęge. Można w trakcie spacerować. To w sumie taka forma medytacji. Potym mam zatrzyk energii na najbliższe kilka godzin :) Stres całkowicie odchodzi :) Przyroda ma dużo do zaoferowania wystarczy bardziej jej się przypatrzeć.

 

a jak nie ma możliwości wyjścia na zewnątrz to muzyka pomaga :D Zgodzie się z pitem spotkanie sie z znajomymi i oddychanie brzuchem bardzo pomaga

Link to comment
Share on other sites

Coś w tym jest ja np.czuję się najlepiej kiedy pada deszcz i nie ważne czy siedzę w domu czy chodzę po dworze bo to na mnie dobrze działa.

 

Twoim żywiołem ,nie jest przypadkiem woda , i dlatego dobrze na ciebie działa ,i wszystko co z wodą związane np.-dżwięki natury (strumyk,deszcz,wodospad ,itp.) tak jak mój żywioł to woda .

Link to comment
Share on other sites

Ta historia jest tak różna od naszej mentalnosci, bo jak można cieszyć się ze swojej tragedii. Wiecie kiedyś czytałam wypowiedzi osób niepełnosprawnych,które cieszyły się z tego że spotkało ich w życiu takie ciężkie doświadczenie, bo dzięki temu teraz stali się lepsi. Ta ich niepełnosprawność wyzwoliła w nich pokłady ogromnej energii.Myślę że powinniśmy nauczyć się cieszyć z każdego nowego dnia, bo każdy dzień jest nową nadzieją i tylko od nas zależy jak ją wykorzystamy. Ja budzę się ze swojej "niepełnosprawności " która trwała ponad 20 lat ciężko mi jest ale budzę się

Link to comment
Share on other sites

Co to takiego? jak to sprawdzić?

Porównać obecną pozycję planet z pozycją ich w Twoim horoskopie urodzeniowym :) Kiedy planety tranzytujące tworzą jakieś napięte aspekty z pozycją planet w horoskopie urodzeniowym, to właśnie tak można odczuć, jako spadek energii, "dół", depresja, no i różne inne rzeczy (oczywiście podobnie działa to jeśli tworzą ożywcze aspekty, dają wtedy zastrzyk energii, pogodę ducha itp.)

Link to comment
Share on other sites

A co gdy TO wraca, wraca, wraca... i już myślisz, że jest dobrze, a nagle z błahego powodu lub bez jakiegokolwiek powodu jest znowu źle?

Niestety to wszystko, co piszecie na temat pracy nad zmianą sposobu myślenia na taki, który pozwoli skupiać się na pozytywnych aspektach danej sytuacji jest prawdziwe lecz trudne.....a dla osoby, która ma swój kochany móżdżek ukształtowany w zupełnie inny sposób, nawet bardzo trudne. Myślę, że w sztandarowym zdaniu "depresja jest jedną z głównych chorób XXI" jest bardzo wiele prawdy. Niuu.. niestety, ale (i uważam to za świetą prawdę) stajemy się osobowosciami zewnatrzsterownymi z duzymi skłonnościami do depresji i depresyjek. Ja od dawna wyjsc z tego nie moge i dobrze wiem, co to znaczy budzic sie rano i być swiecie przekonanym, ze nie ma się po co wstac i ze, w skrocie, wszystko jest do d... :(

A jak nie masz po co żyć, czujesz się gównem i nie widzisz sensu w niczym- nawet radosci, to wierzcie mi, naprawde w afirmacji i w skupieniu się na pozytywnym mysleniu też sensu nie widzisz. I wtedy tylko wsparcie najblizszych pomoże, a gdy już lepiej to i muzyczka itp.

Ja, jezeli moge, to tez chetnie poprosze na maila tę relaksację:) chyba, ze mozna ja gdzieś w necie znaleźć?

Link to comment
Share on other sites

dzięki elektro, teraz łatwiej będzie ja namierzyć:)

 

"A jak często zdążają się okresy obniżonego nastroju i ile trwają?"-> trudno powiedzieć, bywa tak, ze miesiąc nie ma, a potem trzyma się 3 tyg. z malymi przerwami i przejść nie chce..... Głupio mi o tym tutaj pisać... a na to składa się cos co mnie bardziej martwi.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...