Jump to content
infedro

Moje niby przypadki - coś na luzie….

Recommended Posts

infedro

Witam...

Na wstępie ………… dlaczego taki temat…. moje przemyślenia… (dla dociekliwych)

--------------------------------------------------------------------------

Wbrew pozorom … temat ten wcale nie jest wzięty tak o z powietrza a jest wynikiem głębokich przemyśleń… bo :

- zapewne każdego z nas dręczy pytanie po co żyjemy i dlaczego… i każdy próbuje sobie to jakoś poukładać…

- w moim samodoskonaleniu ….. coraz bardziej dochodzę do wniosku, że nasze życie… nie jest tylko zlepkiem przypadków z którymi musimy się zmagać nie mając na nie żadnego wpływu… wręcz przeciwnie nasze Życie ma głęboki sens… włączając w to również Boga oczywiście.

- bo samodoskonalenie w połączeniu z wiedza Majów daje bardzo ciekawe efekty… otóż wychodzi mi coś takiego że :

 

Każdy z nas ma coś do zrobienia w życiu (karma) i każdy podjął się tego sam by to wypełnić… a wiec, każdy z nas wypełnia tylko program (kalendarz majów, pieczęć, ton…itd.) który dzieje się już niejako automatycznie … Już słyszę te głosy … a co z Nami, naszą świadomością, co z naszym wyborem ??

 

Owszem, nasz wybór ma tu kluczowe znaczenie, gdyż każdy program jest wielowariantowy czyli spolaryzowany… biegun światła i biegun cienia to tylko jego skrajności… mogą się one nawzajem przenikać czyli ulegać korektom … i te korekty odnajdujemy później jako przypadki… a zależne są one tylko od nas samych… czyli od naszego postępowania…a wiec, są to właśnie korekty programu pieczęci…. wynikające z naszych wyborów …(+,-). Z tym, że trzeba pamiętać … iż program pieczęci jest dla naszej Duszy… wiec, nie wszystko co wydaje się nam dla nas dobre, wcale nie musi być dobre dla NIEJ (np. ślepota materializmu)… i na odwrót, to co jest dobre dla duszy (dla jej rozwoju) dla nas może wydawać się udręką…

A więc My i tylko My jako jednostka decydujemy o tym, w która stronę chcemy pójść (światło, cień…. bo program już dawno wybraliśmy w momencie swych narodzin jako pieczęć),… a tym samym naszym wyborem wpływamy na kierunek naszego rozwoju i dajemy impuls na uruchomienie danego wariantu(+,-) programu, bądź jego korekty… i tak nasze Zycie składa się z bardzo wielu niby przypadków… które po czasie (nawet i latach) jesteśmy w stanie dopiero rozpoznać …i niestety ale okazują się tymi przypadkami nie być…

A wiec analizując nasze cechy [(+,-)… najlepiej spytać innych, bo samemu można być nieobiektywnym i nie widzieć wszystkiego]… możemy przez porównanie ich z cechami pieczęci określić w którym miejscu naszej drogi jesteśmy… bliżej światła czy bliżej cienia…

Oczywiście realizując program cienia … danej pieczęci … oznacza, że idziemy złą drogą w złym kierunku i nie spełnimy swych pierwotnych zamierzeń co do naszej duszy… jakim jest biegun światła… no, ale do nikogo nie będziemy mogli mieć pretensji … bo to przecież był tylko i wyłącznie nasz wybór… wiec, jeśli już szukać winnych to tylko w… Nas Samych !!!

 

- bo, po śmierci i tak tylko z miłości będziemy rozliczeni… ( taki cytat ma moja córka w ramce nad swoim łóżkiem między postaciami aniołków)

 

- w tym miejscu chciałbym dedykować Wam Wszystkim… mój ulubiony utwór o miłości… bo mówiący o jej potędze… pamiętam, że jak go słuchałem po raz pierwszy (lata 80) to miałem łzy w oczach i tak jest prawie do dzisiaj….. czuje się potęgę i moc tego utworu i jego siłę idącą wprost do i od serca… bo przy tym utworze serce dominuje nad umysłem… ono dochodzi do głosu… i ono zaczyna bić innym rytmem … rytmem miłości naszego pięknego i dobrego JA , a nie egoistycznego EGO….i dlatego, wtedy odczuwamy tak silne pozytywne wibracje… dlatego czujemy jakby coś w nas w środku się budziło…i czujemy, że to coś na pewno jest piękne… choć dziwimy się po chwili, skąd się nagle wzięło…i dlaczego nie jest w nas zawsze… dlaczego to coś to nie My?... bo przecież na co dzień czujemy się zupełnie inaczej… tak jakby w Nas był zupełnie ktoś inny…Niestety nie zastanawiamy się nad tym głębiej i zbyt pochopnie wracamy do codzienności - która wygląda dokładnie tak … jak się czujemy…a czujemy się tak… jak myślimy… a myślimy tak, bo uważamy że inaczej się nie da…a uważamy tak, bo tak nas wyuczono i zakodowano to w naszej świadomości…i tak koło się zamyka…bo sami sobie nakręcamy tą karuzelę… i sami sobie „umilamy” nasze własne życie…

 

Bo jak się gra… tak wygląda mecz… a jaki mecz …taki wynik końcowy… !!!

 

…. Bo tak naprawdę, to piękno miłości (tej bezwarunkowej) wyraża się w pięknie natury…świata w którym i z którym w zgodzie mięliśmy żyć.. a który, sami przerobiliśmy na własne kopyto… na swoją bajkę… tylko, czy czujemy się w nim jak w bajce …?

YouTube - JENNIFER RUSH - THE POWER OF LOVE

 

… ale miłość to także Ja i Ty :)…to każdy z Nas :)) … to MY wszyscy… :)))

YouTube - Jennifer Rush - The power of love

 

- bo ‘moje przypadki’ w tym temacie oznacza każdego z nas z osobna… tak jak każdy z nas z osobna jest odpowiedzialny za to co zrobił w swoim życiu i tylko z tego będzie rozliczony :

- tu chciałem dać „cytat” z książki Ireny Burchackiej „U progu tajemnicy” ale jest zbyt długi … wiec mogę go dać jeśli chcecie, jako osobny temat „Co czyniłeś w życiu ? ”

 

 

…Bo tak jak DNA jest kodem (programem) ciała fizycznego… tak pieczęć jest kodem (programem)ciała astralnego… naszej duszy. Czyli nasze cechy są już w nas zakodowane zarówno dodatnie jak i ujemne(pieczęć i ton). MY tylko możemy i mamy się zdeklarować (poprzez nasze życie i postępowanie) które z tych cech chcemy rozwijać czyli uaktywnić (biegun cienia, biegun światła i pochodne… zależne tylko od naszych decyzji).

 

I w tym ujęciu nasze życie jest swego rodzaju „ Grą ”… ale jest i naszym wyborem …. bez którego ta gra nie mogłaby się toczyć !!!

 

- i to przekazują nam… Majowie w świętym kalendarzu Tzolkin… gdzie pieczęć jest programem identyfikujacym gracza, a ton ruchem.. czyli tą piłką dzięki której gra nabiera swych barw i emocji (wzloty i upadki) i dzięki której … ta gra w ogóle ma sens – bo czym byłaby gra bez piłki … bez ruchu..? …byłaby stagnacją !!! , a przecież gramy po to żeby się rozwijać i doskonalić … bo z każdą nauką i z każdym przyjętym doświadczeniem idziemy w kierunku naszego rozwoju naszego lepszego JA, jesteśmy coraz to bliżej bramki… a co będzie jak strzelimy gola ???... chyba nie trudno się domyśleć….

 

- życzę przyjemnej i owocnej Gry Wam wszystkim… ale przede wszystkim skutecznej i uczciwej , a więc ”Fair play” bo tylko taka się liczy i tylko taka jest skuteczna, …tu nie ma miejsca na oszustów,… bo oszukasz tylko sam Siebie,… oszukasz tylko, swoje JA… i oszukasz swoje życie… gdyż, tym którzy tylko udają że Grają …nie jest dane cieszyć się strzelonym golem…

- i do nikogo pretensji mieć nie mogą …nawet do Boga … bo to Oni udawali a nie Bóg… Oni udawali z własnego wyboru a niekiedy i z wyrachowania… a więc pretensje, że przegrali… mogą mieć tylko SAMI do SIEBIE…!!!

 

- życzę Wam owocnej Gry jaką jest wasze i tylko Wasze Życie, tak żeby każdy mógł na koniec swej drogi… cieszyć się strzelonym golem…i być z niego dumnym, ale i skromnym… gdyż to będzie oznaczało ze dotarliśmy do celu.. celu który wyznacza nasz rozwój i kierunek…celu który jest dobrodziejstwem danym Nam Samym… i tak naprawdę jest celem dla Nas Samych a nie dla Boga …choć i On ma tu swoje znaczące miejsce… bo przecież doskonalenia potrzebujemy MY .. a nie Bóg… więc tak naprawdę to gramy ‘sami dla siebie’ a nie dla Boga… a przeważnie zachowujemy się tak, jak byśmy to MY robili JEMU łaskę…i żyli w przekonaniu „ Jakim mnie Boże stworzyłeś takim mnie masz ” - …i to jest smutne … i tragiczne ...

 

- dlatego będę ciągle powtarzał że Wszyscy potrzebujemy ‘przebudzenia’… aby w końcu znaleźć samych Siebie … odnaleźć Nas Samych…aby znaleźć sens naszego życia… i odnaleźć naszą duszę…(bo tam jest on zapisany), czyli znaleźć swoje prawdziwe lepsze JA, piękne JA ….które jest w każdym z Nas, a które potrzebuje ‘tylko’ się przebudzić (czyli dotrzeć do naszej świadomości)… gdyż obecnie jest zamroczone i zdominowane przez nasze złe egoistyczne EGO.

I temu służy właśnie samodoskonalenie … które w kalendarzu Tzolkin trwa 260 dni, gdzie każdy KIN ma swój przekaz….bo kalendarz Tzolkin jest świętym kalendarzem Majów, czy ktoś zastanawiał się dlaczego świętym… bo jest narzędziem zbliżającym nas do celu …pod warunkiem, że będziemy go realizować… a nie tylko czytać…oczywiście nie zrealizujemy tego wszystkiego od razu… ale zainicjujemy proces… postawimy pierwszy krok… krok który poprowadzi nas do prawdziwej wolności… wolności naszego umysłu i świadomości. Oczywiście pod warunkiem, że się nie zniechęcimy… bo jest to proces który wymaga czasu… tak samo jak czasu wymaga każda nauka, choćby nauka stawiania kroków… które w efekcie właśnie dają nam namiastkę wolności … w postaci chodzenia …

 

No cóż… pewnie będzie tak jak zawsze, że :

- dla jednych będą to bzdury…

- a dla drugich… krok naprzód … w kierunku własnego rozwoju...

- bo aby pójść naprzód… to trzeba zdecydować się zrobić nowy krok (w świecie fizycznym)… a znaleźć nowy punkt widzenia … nową świadomość (w świecie duchowym)…

- bo nasze JA lub nasze EGO … są tylko odzwierciedleniem i odbiciem naszej świadomości…!!!

- i tylko od Nas Samych zależy z którym z nich ( JA czy EGO )będziemy się identyfikować…i które z nich będzie naszym lustrem… nasza świadomością… i które z nich będzie Nami…!!!

- najgorsze jest to, ze większość ludzi … nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że jest zdominowane przez EGO… bo myślą, że tak ma być i nie może być inaczej… i trudno ich nawet oto winić … gdyż nie są tego świadomi…i nie wiedzą co tracą…i to jest smutne…a nawet tragiczne… biorąc pod uwagę to ,że na szali jest ich własne życieich własny rozwój… ich własna przyszłość…ich własne istnienie…

 

 

Ps.

- oczywiście są to tylko moje przemyślenia oparte na książkach… które, mogą być słuszne, albo i nie (gdyż nikt nie jest wszechwiedzący)… proszę wiec o nie traktowanie ich jako pewnik… lecz jako jedną z możliwości…która, według mnie jest całkiem prawdopodobna…i bliska prawdy…i która mnie akurat odpowiada…natomiast innym wcale nie musi…i mają do tego własne prawo… wiec je uszanuję… bo nigdy nie wiadomo kto jest w błędzie, ten ktoś czy ja…

 

- ale pewnikiem są nasze niby przypadki… których pełno dookoła… a które okazują się punktami zwrotnymi w naszym życiu…

- i to przypadki zarówno na plus jak i na minus (droga światła, droga cienia),… czarna seria…jak się wali to się wali… itd.

- zapraszam wiec wszystkich… do dzielenia się tą wiedzą…

- u mnie są… takie niby przypadki… a czy u Was też…???

 

- jeśli wiec uważacie, że temat jest ‘wart zachodu’ to zapraszam do ‘zabawy’.

Jeśli się włączycie to i ja wkleję swój niby przypadek… jeśli nie, to temat umrze.

- bo tak naprawdę… to wcale nie jestem Waszym wrogiem… choć część pewnie mnie tak postrzega…lecz są to tylko ich iluzje, jakich pełno ma współczesny człowiek , a które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością…

 

- no ale miał być luźny temat… wiec dajmy na luz…

 

- no więc… na zachętę dla Wszystkich :)))

 

YouTube - Mike Oldfield - To Be Free

 

 

z poszanowaniem dla wszystkich …. Infedro - pozdrawiam.

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lex

Tak ogólnie to nie wiem co powiedzieć :P kiedyś dużo zastanawiałem się nad życiem, po co, na co... ale nadal nie mam jakiegoś w 100% wyrobionego zdania.

 

Natomiast:

 

- bo, po śmierci i tak tylko z miłości będziemy rozliczeni…

ten cytat mi się bardzo podoba i staram się nim w życiu kierować :) Zgadzam się z tym, bo przecież wiadomo, że czasem ludzie mają dobre chęci a coś im nie wyjdzie... czy powinni być za to potępiani? Z drugiej strony jak coś komuś nie wyszło, to nie wiemy też jakie miał na prawdę intencje.. Mówi się, że efekty są najważniejsze, ale ja tak nie uważam. Nie wiem też czy w takim razie ważniejsze są intencje... Raczej właśnie... miłość :) to co ten człowiek myślał, co chciał osiągnąć... tylko Bóg/siła wyższa może to ocenić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
JakubS

Witaj.

Mam tylko zapytanie. Według kogo liczyłeś swój kin? Według Arguellesa czy Callemana?

Z tego co wiem to są tam rozbieżności w rachubach.

 

Poza tym fajnie napisałeś:) Możesz informacyjnie dla innych napisać o tym jak Majowie widzieli świat (m.in. cykle planetarne, kosmiczne itp.). Na pewno kogoś to zainteresuje.

 

Pozdrawiam ciepło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
arabika

DZIĘKUJĘ!

Infedro pisz, pisz... a ja sobie będę tak po cichutku czytać...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mana

Ja też dziękuję, bo to daje do myślenia. Pisz, ja też będę po cichutku czytać i się zastanawiać ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest alathea

infedro, po przeczytaniu "Ja jestem innym ty" mialam podobne przemyslenia...

najfajniejsze jest to, ze te wytyczne, ktore dotycza mnie, mojego zycia i zadania (jak zwal tak zwal) znalezione wg Tzolkien maja swoje odbicie/przelozenie w astrologii, numerologii i Tarocie (np. droga zycia wg Tarota) - i to wszystko razem mnie przekonuje :)

 

pisz jeszcze :)))

:bukiet::icon_smile2::bukiet::icon_smile2:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lex

Poza tym fajnie napisałeś:) Możesz informacyjnie dla innych napisać o tym jak Majowie widzieli świat (m.in. cykle planetarne, kosmiczne itp.). Na pewno kogoś to zainteresuje.

 

- tu coś o Majach (ja jestem w trakcie oglądania :P )

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

Witam…

- dziękuję bardzo za te wypowiedzi…jest mi bardzo miło, że są tacy ludzie którzy się choć w części ze mną zgadzają…

- dziękuję też za namowy… abym dalej pisał… bo to podbudowuje…

- i oczywiście będę pisał, lecz nie zawsze mam dostęp do Internetu, wiec proszę o wyrozumiałość … a i czasu też brakuje (ale przynajmniej raz na tydzień na pewno będę)…

- proszę jednak zwrócić uwagę, że ten temat został założony po to, abyście to Wy pisali… to znaczy przytaczali Swoje niby przypadki…

- o czym pisałem w pierwszym poście… cytat - np. :

 

- ale pewnikiem są nasze niby przypadki… których pełno dookoła… a które okazują się punktami zwrotnymi w naszym życiu…

- i to przypadki zarówno na plus jak i na minus (droga światła, droga cienia),… czarna seria…jak się wali to się wali… itd.

- zapraszam wiec wszystkich… do dzielenia się tą wiedzą…

- u mnie są… takie niby przypadki… a czy u Was też…???

- jeśli wiec uważacie, że temat jest ‘wart zachodu’ to zapraszam do ‘zabawy’.:icon_smile2:

- bo ‘moje przypadki’ w tym temacie oznacza każdego z nas z osobna…

- także proszę też Was o to, abyście również pisali o sobie… i waszych niby-przypadkach… które można nazwać też …przeznaczeniem.

- aha, było pytanie jak wyliczyłem KIN...jak najprościej ze strony PULSAR

- Wydawnictwo PULSAR - Wiedza i filozofia Majw ... klikasz metryka i liczy się samo...

 

pozdrawiam... infedro...:icon_smile2:

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro
Ja też dziękuję, bo to daje do myślenia. Pisz, ja też będę po cichutku czytać i się zastanawiać ;)

 

Witam…

 

- skoro tak bardzo lubicie teksty które dają do myślenia to polecam ten… bo daje do myślenia … oj daje, i to bardzo…

- a pochodzi z książki którą już wcześniej polecałem… „U progu tajemnicy – nauka wobec niepoznawalnego” Irena Burchacka

- zapraszam do nowego tematu... "Co uczyniłeś w życiu" ???

 

- http://www.ezoforum.pl/rozwoj-duchowy/17598-co-czyniles-w-zyciu-zzz-post141306.html#post141306

 

- chyba wszyscy znajdziecie tam odpowiedzi na wasze pytania...

- miłego czytania… i przemyśliwania…

 

- infedro…:_kwiatek:

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro
DZIĘKUJĘ!

Infedro pisz, pisz... a ja sobie będę tak po cichutku czytać...

 

Witam...

 

- Arbi ... ale TY przecież, o ile pamiętam to masz już 'coś' do poczytania...

- Namawiam jeszcze raz... a nie pożałujesz...

- jak skończysz i będziesz chciała pogadać... to daj tylko znać...

 

- i znajdź jakiś niby przypadek u siebie... bo mi temat pada...:chytry_na: ;)

 

pozdrawiam... :_kwiatek:

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro
infedro, po przeczytaniu "Ja jestem innym ty" mialam podobne przemyslenia...

najfajniejsze jest to, ze te wytyczne, ktore dotycza mnie, mojego zycia i zadania (jak zwal tak zwal) znalezione wg Tzolkien maja swoje odbicie/przelozenie w astrologii, numerologii i Tarocie (np. droga zycia wg Tarota) - i to wszystko razem mnie przekonuje :)

 

pisz jeszcze :)))

:bukiet::icon_smile2::bukiet::icon_smile2:

 

Witam...

 

- moją inspiracją do tych przemyśleń była i jest książka „ Majowie tkacze czasu, gracze uniwersum” którą niedawno nabyłem..

- aż sam jestem zaskoczony, że to wszystko znajduje odbicie również gdzie indziej… jak sama piszesz ma swoje przełożenie w astrologii, numerologii i Tarocie … czyli niejako się potwierdza… co tym bardziej daje do myślenia… i utwierdza w przekonaniu, że jest to słuszna droga… i coś w tym jest… dziękuje za te informacje…:bukiet:

 

- trochę przypomina mi to sytuacje z religiami… gdzie każda mówi że Bóg jest tylko jeden… a ulegając iluzji zaprzeczają same sobie… twierdząc, że tylko ta jedna ma rację…

- a przecież każda wierzy w zasadzie w to samo… tylko nazwy się zmieniają… ale wartości pozostają niezmienne… wiec, skoro wartości są nie zmienne… są stałe… to co jest prawdą…???

 

- dziękuje bardzo za bukieciki... są piękne... tak jak pięknym jest to, że w ogóle istniejemy...

pozdrawiam... :papa2:

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

Witam…

- no dobrze, może jednak zacznę jako pierwszy… to dalej Wam może pójdzie już łatwiej…

- a to mój … niby przypadek ;

 

Od bardzo dawna (ok. 9 lat) nigdzie nie wyjeżdżaliśmy bo …remont domu. W końcu w planach oczywiście mieliśmy wyjazd nad morze… ale jak to bywa skończyło się na wyjeździe do rodzinki… bo taniej ( pierwsza wizyta w ich nowym domu) i zwiedzaniu zabytków miasta i reszty rodzinki oczywiście…

A więc spakowałem się i zabrałem wszystko co niezbędne… plus moje książki… myśląc, że może uda mi się porozmawiać z rodzinką o tych sprawach (ezo). Ale ku memu zdumieniu na pułkach bratowej mojej żonki znalazłem sporo pozycji na te tematy a niektóre nawet powtarzały się z moimi. Wybrałem wiec sobie kilka do poczytania… a moje zaoferowałem jej ( Cardek , Odwiedziny, Mulford ). Po paru dniach oddała mi je mówiąc, że owszem są ciekawe, ale ona już o tym wie od dawna …. I mówi, że na koniec da mi kilka pozycji. Wspomniała też, że co roku spotyka się ze swoją paczką, gdzieś w górach i tam przerabiają te tematy…(aż oczy mi się zaświeciły… ale nic nie mówiłem).

W międzyczasie zwiedzaliśmy zabytki… oraz odwiedziłem sklep z amuletami i nie tylko. Kupiłem tam książkę o Majach i krzyżyk jerozolimski… gdyż przyciągał mą szczególną uwagę… Miałem kiedyś taki krzyżyk, a nawet ładniejszy, bo 4 małe krzyżyki satelitarne miał glazurowane w kolorze niebieskim… pamiętam, że jak go nosiłem to czułem się bardzo dobrze i życie było jakieś bardziej spokojne i piękne. Jednak zgubiłem go dawno temu (chyba), albo ktoś pomógł mu się zgubić… pamiętam, że bardzo żałowałem tej straty, bo był to krzyżyk po moim Dziadku od Taty.

No, ale do tematu… odwiedziłem też wydawnictwo Pulsar, gdzie chciałem kupić mój „gwiezdny portret” w formacie A4 (jest nim teraz mój avek). Było to w piątek, gdzie ku memu zdziwieniu i wielkiej radości spotkałem samą H. Kotwicka… aż mi pociemniało w oczach bo znałem Jej wizerunek z artykułów w „4wymiarze”. Żałuje tylko, że nie miałem mp3 by nagrać naszą rozmowę… Oczywiście od razu na początku wyraziłem swój zachwyt… powiedziałem co chce kupić i zaczęła się rozmowa na temat Kalendarza Majów… jest to bardzo miła i ciepła osoba… widać, że panuje nad własnym życiem, że to nie ono Nią kieruje, a Ona nim … że ma je w garści… Zadawałem Jej tyle pytań.. a Ona na wszystkie cierpliwie odpowiadała i tłumaczyła… potem coś przeliczała … potem mi kazała przeliczać chcąc pewnie mnie nauczyć… ale jak dowiedziała się ze dopiero zaczynam… no to poleciła mi tą książkę, którą wcześniej kupiłem i napisała dedykację z tyłu mojej Gwiezdnej Pieczęci… spytała tylko o jaką pieczęć chodzi – powiedziałem, że Ręka… a Ona.. oo, uzdrowiciel… Oto Jej dedykacja:

„Z przesłaniem światła, miłości i wytrwałości.. w dniu planetarnej nocy”.. H. Kotwicka (autograf)…

Moja radość nie miała granic… dokupiłem jeszcze portrety dla żonki i dzieci… oraz dla bratowej.. aby wciągnąć ją w ten temat, bo tego jednak nie znała… Okazało się, że pani Kotwicka akurat w tym dniu zastępowała swoja pracownice przy ladzie (więc miałem szczęście) gdyż tamta była na urlopie. Ale powiedziała też… że co piątek pełni dyżur w firmie.. również pod telefonem i można do Niej dzwonić.. i zawsze chętnie pomoże…

- a najlepsze jest to, że po powrocie do domu zacząłem drukować metryki spotkanych osób z rodziny i okazało się że bratowa ma taki sam znak (pieczęć) jaki jest na mojej metryce jako mój przewodnik…!!!

- i czy to wszystko może być tylko przypadkiem…???

- nie wiem jak Wy… ale ja uważam, że nie ma przypadków w naszym życiu… każdy musi spotkać się ze swoim przeznaczeniem wyrytym w pieczęci (program) .. do wyboru mamy tylko to, czy będzie to przeznaczenie światła … czy cienia…

- bo dla wielu będą to tylko zwykłe przypadki… ale czy jest możliwym by nasze życie składało się w większości z przypadków…( bo jest ich coraz więcej… wystarczy się tylko rozejrzeć i sobie je uświadomić)… bo jeśli to tylko przypadki, to w końcu będziemy musieli dojść do wniosku, że całe nasze Zycie jak i cała Ludzkosć jest jednym wielki przypadkiem… (w co nie bardzo chce mi się wierzyć…)

 

- może dla innych… bo dla mnie jest czymś więcej… dla mnie są to korekty programu mojej pieczęci… mam tylko nadzieje, że ku lepszemu… oby…!!!

- no cóż… ‘człowiek strzela ..a pan Bóg kule nosi’. - takie jest przysłowie…

- i tak z pozoru mało atrakcyjnego wyjazdu przeżyłem chyba najpiękniejszy urlop swego życia (urlop ..duchowy)… i do tego bardzo owocny i pouczający …

- bo każdy musi spotkać się ze swoim przeznaczeniem … by doznawać nauki i samemu nauczać czego dowodem jest też nasza obecność na tym forum….

- Jeśli zainteresowałem Was tym tematem… to dużo niby przypadków i nie tylko opisanych jest w bardzo ciekawej książce ;

Ireny Burchackiej „U progu tajemnicy” … którą polecam zainteresowanym….(może nawet dam przykład, lub dwa…jeśli chcecie)…

 

Pozdrawiam….

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Agor-ia

Hmm.. nie wiem czy mozna nazwac to niby-przypadkami... Ale zdarzyly mi sie sytuacje, byly innego rodzaju niz Twoje przezycie...Jednak, tez musialo byc tu dzialanie przeznaczenia. Okolicznosci w ktorych to sie stalo nie byly zbyt mile...Tak wiec chyba sie zastanowie zanim sie zdecyduje to tu opisac.

Skorzystalam z tej strony: Wydawnictwo PULSAR - Wiedza i filozofia Majw ale najpierw musze sobie przyblizyc ten temat, bo niewiele zrozumialam z tej metryki :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

Skorzystalam z tej strony: Wydawnictwo PULSAR - Wiedza i filozofia Majów ale najpierw musze sobie przybliżyć ten temat, bo niewiele zrozumiałam z tej metryki :)

 

Witam...

 

- widzę, że dopiero zaczynasz... ale to nic...

- bardzo nam miło że się tym zainteresowałaś...

- zajrzyj tutaj... znajdziesz tam kilka podpowiedzi...

 

* http://www.ezoforum.pl/horoskop-majow/8379-stawiam-horoskop-majow-na-podstawie-kalendarza-tzolkin-6.html

* http://www.ezoforum.pl/horoskop-majow/8714-kin-dnia.html

 

- jak by co to pytaj...

- każdy z nas z chęcią pomoże Ci... na tyle na ile będzie mógł...

 

 

 

--- pozdrawiam...

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Agor-ia

infedro, dziekuje :)

dopiero "wkraczam" w to wszystko.. no ale kazdy mial swoj poczatek... dobrze, ze jest tu tylu ludzi, ktorzy chetnie wyjasniaja i pomagaja :)

Juz troche poszperalam i rozjasnilo mi sie nieco, przejrze rowniez strony od Ciebie :)

Pozdrawiam cieplo :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa

Witam :usmiech:

 

O moich niby_przypadkach niewiele mogę napisać, bo to zazwyczaj ja wprowadzam zmiany w życiu innych a nie na odwrót :slonko:

Swoich nauczycieli i mistrzów szukam i znajduję świadomie, natomiast objawień doznaję przypadkowo. Niekiedy wystarczy jedno rzucone przez kogoś zdanie aby uruchomił się w mojej głowie jakiś ciąg skojarzeń i myśli, które prowadzą mnie do rozwiązania jakiegoś nurtującego mnie zagadnienia.

 

Może te objawienia zaliczysz mi Infedro jako niby_przypadki??:_oczko:

 

PozP

 

P.S.

Infedro, tym razem znalazłam się na Twoim podwórku i jest tu ciekawie!

Sprawdziłam nawet specjalnie dla Ciebie swój KIN! Ma nr 14 :spoko:

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro
Witam :usmiech:

 

O moich niby_przypadkach niewiele mogę napisać, bo to zazwyczaj ja wprowadzam zmiany w życiu innych a nie na odwrót

Swoich nauczycieli i mistrzów szukam i znajduję świadomie, natomiast objawień doznaję przypadkowo. Niekiedy wystarczy jedno rzucone przez kogoś zdanie aby uruchomił się w mojej głowie jakiś ciąg skojarzeń i myśli, które prowadzą mnie do rozwiązania jakiegoś nurtującego mnie zagadnienia.

 

Może te objawienia zaliczysz mi Infedro jako niby_przypadki??:_oczko:

 

PozP

 

P.S.

Infedro, tym razem znalazłam się na Twoim podwórku i jest tu ciekawie!

Sprawdziłam nawet specjalnie dla Ciebie swój KIN! Ma nr 14 :spoko:

 

 

Witaj Pardi…

 

- miło Cię tu widzieć… :)

- cieszę się, że Ci się tu podoba… :))

- ooo… to tak samo jak mnie u Ciebie…!!! … czyżby przypadek ?:_haha:

- objawienia… ???… hmm… nie wiem… :|

- musiałbym się im bliżej przyjrzeć… bo nie wiem o co biega :] :mysli:

- aaha...ale skoro mówisz że dzięki tym niby przypadkowym zdaniom dochodzisz do celu…

- to oczywiście ze tak… bo w tym momencie ich wypowiedź przypadkiem już nie jest… bo spełniła swój cel…

- ale na pewno do ‘niby przypadków’ można zaliczyć naszą znajomość… i to że tu jesteś, w tym jakże wymownym temacie… :usmiech:

- który mówi przecież sam za siebie.. he…he…

- bo niby się ich wypierasz… a jednak w ‘przypadek’ wdepnęłaś… :_hejka:

- jak myślisz… ? czy tylko przypadkiem…? :_haha:

 

--- miłego dnia…:muza:

 

Ps.

- zapraszam też na inne moje tematy…

- może coś… Ci się jeszcze spodoba… ? :luzik:

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro
DZIĘKUJĘ!

Infedro pisz, pisz... a ja sobie będę tak po cichutku czytać...

 

- no cóż chcieliście bym pisał… więc piszę…

- jak to mówią chceta... to mata...

 

- Ten post jest w zasadzie kontynuacją czyli rozwinięciem mojego 1 postu z tego tematu

- wiec tak samo jak i ten pierwszy stanowi tylko moje przemyślenia (i tak proszę to traktować) odnośnie celu i roli Świętego Kalendarza Majów TZOLKIN….

- nie mniej jednak cały tekst jest mojego autorstwa i nie ma w nim żadnych fragmentów z książki…

 

Moje przemyślenia poszły dalej, połączyły się z praktyką i otóż wychodzi mi coś takiego że :

 

Dzięki… między innymi Majom i Świętemu Kalendarzowi TZOLKIN… moje Zycie w końcu nabrało barw i w końcu zacząłem te barwy nie tylko rozpoznawać ale i rozróżniać… (polecam książkę którą posiadam „Majowie tkacze czasu… gracze uniwersum”) bo w końcu zacząłem dostrzegać… cel mojego i Naszego życia… bo w końcu ten cel stanął przed moimi oczami, stanął by stać się dążeniem do prawdy… chyba po to, by w Tym dążeniu nie ustawać …!!!

Bo nareszcie wszedłem do Gry Życia i jestem Jego graczem… a nie czekam bez celu na zmiłowanie aż mnie ktoś popchnie. Bo w końcu zacząłem żyć… gdyż moje życie stało się pasjonująca grą a nie tylko wegetacją… Grą w którą Majowie grali od wieków, bo od wieków rodzimy się by grać… a nie wegetować. Majowie zawsze mieli i maja swój TZOLKINowy instrument, swój „energetyczny fortepian” którego nie zatracili tylko dlatego, gdyż znali i odczuwali jego moc i znaczenie… znaczenie dla naszego istnienia… Dlatego ich cywilizacja nie była w niczym gorsza od Naszej… a nawet naszą przewyższała gdyż była „jednością” w całej swej istocie. Tzolkinowy fortepian uczy Nas jak kamertony… uczy ‘dźwięków energii’… uczy, by te dźwięki (sylaby) mogły stać się ‘energetyczną jednością’… albo inaczej ;

- Tzolkin uczy nas barw które dotąd tworzą tęczę… dopóki nie uzbieramy czyli doświadczymy kompletu…

- całości która tylko wtedy stanie się „ŚWIATŁEM”.

Dlatego Majowie zawsze grali aż do uzyskania wzniosłości sensu życia… My światli ludzie z Europy ten instrument prawie zatraciliśmy… przerabiając go po swojemu… i tworząc nowe „mądrzejsze” ideologie a nawet religie… Sami zastawiliśmy na siebie pułapkę bo przerobiliśmy coś co działało na coś co już nie za bardzo chce działać… albo działa tylko dla wybranych i wtajemniczonych… Dopiero teraz kiedy Zycie dało nam popalić sięgamy po rozum do głowy… z pytaniem „co jest nie tak ?” … co jest, że ciągle musze zaliczać kopniaki… o co tu chodzi… ?

- A tu najzwyczajniej chodzi o to, by nie wpaść w błoto… i to w dosłownym słowa tego znaczeniu. Bo kopniaki maja nas z tego błota wysadzić… tak by sięgać do źródeł nie skażonych ludzka „mądrością”, tak by z wykluczonych powrócić do gry, gry która była i jest częścią Nas… bo jest Naszym życiem… choć dla większości wcale Naszym nie jest… tylko jEGO.

- Dlatego patrzmy na owoce naszego życia, gdyż ‘poznasz je po owocach’… bo jeśli są cierpkie i gorzkie… tzn. że gramy wbrew regułom gry, wbrew naszej istocie, wbrew samym sobie… wbrew temu Kim mieliśmy być... Ale powoli coraz częściej stajemy się świadomymi graczami naszego życia… a nie tylko biernymi widzami… bo coś Nas pcha… coś podpowiada, że musi być jakieś wyjście z tego życiowego amoku… że musi być jakieś Światło…

 

Od dawna wiemy ze jesteśmy cząstka Boga… częścią JEDNOŚCI, tylko że w naszych religiach cząstka ta nie jest określona i dlatego wydaje się Nam że wszyscy mamy tą sama cząstkę… natomiast w TZOLKIN'ie jest ona ściśle określona Pieczęcią swych NARODZIN.

Tzolkin składa się z 20 Pieczęci i 13 Tonów co daje 20x13=260 możliwych kombinacji programów naszej Duszy... z tym, że podstawowych programów jest 20 (pieczęcie) a każda z tych 20 pieczęci ma swoje podprogramy inicjujące wprowadzające ten program w ruch… (czyli takie jakby programy startowe) i to są Tony, których jest 13… można by powiedzieć "energii" która ma do dyspozycji właśnie 13 Tonów... aby Nas pobudzać do działania czyli szukania drogi rozwoju...

Każdy z programów (Pieczęcie)i podprogramów (Ton) ma swój określony cel… który jest przekazem (afirmacją) danej pieczęci. Na ten cel jesteś szczególnie uczulona bo jest to cel Twojego znaku, Pieczęci Twojej Duszy… czyli to jest niejako taki bonus Twojej Duszy, bonus który dostajesz od Boga (być może ta cząstka albo jej charakter)… Ale żeby stać się „jednością” czyli całością, to resztę pozostałych cząstek musisz w sobie wypracować…!!! Wiec skoro Ty masz 1 (jedną) to do wypracowania pozostaje ci 259 i na to masz całe swoje Zycie, albo i kilka bo dopiero wtedy spełnisz plan swego życia… jak go zrealizujesz. Plan który sama sobie jako Dusza wybrałaś, po to by popracować nad takim czy innym zagadnieniem, które rozpoznałaś jako dusza ze Ci brakuje do tego by być spełnioną… tak by z cząstki stać się całością stać się „jednością” która ma być Naszym Istnieniem…

To tak jak byśmy podjęli się uzbierania kolekcji 260„książek”(np. Encyklopedii) i każda ze zdobytych części (tomów) będzie dawała nam radość i satysfakcję że ją mamy… ale całkowite „spełnienie” jest możliwe tylko wtedy gdy uzbieramy komplet czyli wszystkie 260 tomów. Tylko ze tu nie tyle chodzi o zbieranie… a o przeżywanie czyli doświadczanie tego w naszym życiu. Po co…?

- no o tym to bębnią chyba wszystkie religie świata jednym głosem… i raczej nie ma tu żadnych niezgodności…

 

Tak moi drodzy – układajmy nasze cegiełki życia, nasze doświadczenia… a zbudujemy gmach Wolności Istnienia.

Rzecz w tym że każde z nas nie tylko jest cząstką Boga… ale te cząstki się od siebie różnią w stosunku 1:260 wg, TZOLKIN. I teraz ta indywidualna cząstka Boga wybrała się w podróż(nasze życie) aby odnaleźć czyli wypracować kolejne cząstki siebie które są też wśród Nas . Bo Ja tak naprawdę to jestem innym TY, czyli jestem Tobą tylko z inną cząstką CAŁOŚCI… inną cząstką jedności jako Boga. A więc żeby znaleźć całość musisz znaleźć wibracje innych cząstek i je przyswoić czyli wdrożyć do swojego życia…

Bo jeśli uzbierasz wszystkie wibracje to BINGO… osiągnąłeś cel … „usłyszałeś” pełen dźwięk a nie tylko poszczególne tony jak dotychczas… doznałeś energetycznej transformacji… doznałeś spełnienia… ujrzałeś „światło”…

Zawsze zastanawiał mnie tytuł książki H. Kotwickiej „Ja jestem innym Ty”- pomimo ze jej nie mam to zawsze mnie to intrygowało co chciała przez to powiedzieć… a jest to właśnie to !!!... Ja jestem inna częścią (1/260) całości, kawałkiem Jedności… Czyli obojętnie którą częścią jestem to i tak jesteśmy tylko fragmentem tej samej układanki, tej samej całości czyli tej samej JEDNOŚCI…

 

Więc Bingo …!!! Jesteśmy w Domu…!!! bo Ja jestem innym Ty czyli nie jestem Tobą tylko z pozoru… bo z prawdy TAK jestem TOBĄ tylko w innym odcieniu… i chyba to jest tajemnica Majów która była skrywana przez wieki…

- oczywiście cząstki które poszukujemy musimy sobie wypracować… ! co to znaczy ???.

To znaczy ze nie możemy je mieć podane na tacy… tylko musimy mieć możliwość wyboru… wyboru pomiędzy jedna skrajnością a drugą… Więc żeby wybrać, to logicznym jest że musimy obie te skrajności poznać czyli prze-żyć. Bo dopiero wtedy nasz wybór będzie prawdziwy czyli adekwatny do tego co przeżyliśmy. Bo dopiero wtedy nasz wybór będzie mógł zaistnieć… i będzie miał sens. Więc skoro wybraliśmy i owoce tego wyboru są słodkie to za nim podążajmy…

- i tu jest sens na przykład zawiedzionych miłości… człowiek jest zakochany a po chwili okazuje się ze ta miłość okazała się pomyłka bo stała się Avatarem prawdziwej… ale przecież stała się avatarem nie bez przyczyny… gdyż ta przyczyna tkwi w Nas… i dotąd będzie tkwiła dopóki Sami jej nie rozpoznamy. Doznajemy wiec miłość… a po niej żal i rozgoryczenie… Po co ?

- no chyba drugie jest konsekwencją pierwszego… tzn. albo jeszcze tak naprawdę nie jesteśmy gotowi na To wzniosłe uczucie… gdyż sami oferujemy avatar więc i avatar otrzymaliśmy… albo po to, żeby poznać obydwie te skrajności i aby doświadczyć że granica między nimi jest bardzo cienka, wręcz nie zauważalna i trudna do wyczucia… Bo bardzo łatwo pierwsze może stać się drugim a drugie pierwszym. A przy okazji uczymy się co powoduje ze ta granica zostaje przekroczona… Więc do następnej próby (lekcji) podchodzimy już wzmocnieni byłym doświadczeniem… pod warunkiem, że znaleźliśmy w nim naukę… i wyciągnęliśmy konstruktywne wnioski… (czyli rozpoznali nasze wady) które nas wzmocnią !!!

- bo jeśli ktoś się tylko nad sobą użala… to znaczy ze nie chce przyjąć nauki lub jej nie widzi… (a nie widzi… bo widzi winę tylko u innych a nie w sobie) tym samym prowokuje wiec los do kolejnych podobnych prób, które również kończą się „niby porażką” ale w sumie tylko dlatego ze za porażkę sami ją uznajemy… i w konsekwencji dlatego taką się staje . (ale tylko w naszych własnych „oczach”)

-------------------------------------------------------------------------------

- no i jak…? dało się poukładać… chyba dało… :)

- i co Wy na to…? coś w tym jest… :)

- ha. ha, już wiem, pewnie odpiszecie… że nie wiadomo co…

- no tak… ech ta proza życia… zabije nawet promyczek nadziei… :(

- a nadzieja to przecież podstawa lepszego… podstawa odnowy…

- …i nawet tego Siebie pozbawiacie ???

- zróbcie w końcu coś dla Siebie !!!

- bo NIKT za Was tego nie zrobi… bo i nie może zrobić… gdyż to tylko WASZE życie… podporządkowane tylko Waszym wyborom…

- bo czas przejrzeć na oczy… :)

- bo do spełnienia dochodzi się poprzez Miłość… a nie cierpienie… !!!

- cierpienie jest tylko konsekwencją… braku bezwarunkowej miłości…

- jest jej przeciwległym biegunem… jest przeciwnością (negacją) w którą wpadamy bo nie stać nas na prawdziwą miłość… siebie i innych…

- na miłość bez żadnych warunków… bez żadnych dowodów, gdyż dowody potrzebuje tylko Ego…

 

- Dlatego dzień w dzień przerabiamy każdy KIN po to by nauczyć się jego wibracji, jego energii… jego harmonii...

- by móc dołączyć go do swojej kolekcji… kolekcji naszych prze-żyć, czyli doświadczeń...

- Teraz dopiero widać dlaczego TZOLKIN jest Święty…

- bo prowadzi Nas do spełnienia Naszego życia…

 

 

--- pozdrawiam kochani --- infedro

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mana

I co tu jeszcze można powiedzieć

Dziękuję :)

 

Szczególnie za te fragmenty o "owocach" ;)

Pozdrawiam

 

I ja teraz sobie wszystko po mału przemyślę :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Dharma

Jestem pod wrażeniem jak lekko opisałeś wszystkie najistotniejsze punkty rozwoju duchowego...

:kwiatek: Dziękuje z całego serca za te przemyślenia

 

gdy nadchodzi dzien noc składa siebie w ofierze.. Umiera na rzecz światła.. światło składa siebie w ofierze na rzecz nocy..

Chciałam tylko wtrącić, że nawet negatywne części naszej osobowości uważane za niskie ego za nasz umysłowy defekt tak naprawdę jest

to idealna cześć nas zarówno jak miłość (nie bez przyczyny mamy okreslone cechy które musimy przerobić) w tzw Piątym Świecie ( obecnie jestesmy w 4 ) obia te przeciwieństwa

cień naszej osobowości jak światło są równie ważne i żadna nie jest zła czy lepsza.. Chodzi o to, żeby dojrzeć w sobie na tyle by dokonać właściwego wyboru i właściwie operować własnym życiem .. Świadomość Chrystusowa współczucie bezinteresowna miłość jedność .. Także nie jest mozliwe wejsc w ten inny wymiar świadomości bedąc zwistnym i kierując się w życiu chciwością i żądzą władzy.. Jest pewna brama do tej świadomości przez którą wejdzie tylko ten, który dojrzał, przerobił te wszystkie lekcje...

260 Kinów w kalendarzu Majów to rytm w który nasza dusza może zatańczyć pozbywając się przy tym złudzeń..

Wybor światła.. stad ten rozwój duchowy i te wszystkie iluzje i myślokształty godne świata 4 .. Które każdy musi przejść. Człowiek wkońcu może zrobić uzytek z daru który otrzymał WOLNEJ WOLI.. Może tkwić tu lub iść dalej..

 

mam nadzieje ze w miare zrozumiale napisałam haha :)

 

powodzenia w drodze :D

Edited by Dharma

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma

Wiele różnic ale jak wiele podobieństw na wszystkcih ścieżkach rozwoju duchowego. Dzieki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Vanilia22

Cześć Infedro

 

W moim życiu trochę było ciekawych zdarzeń ale przez długi czas nie było przełomu w moim życiu. Jednak przypadek sprawił, że jeden człowiek zmienił wszystko.

 

A było to w okresie, kiedy kończyłam studia licencjackie. Denerwowałam się bo mi nie wychodziło nic. Mój zapał słabł za każdym razem gdy miałam zabrać się za konkretne pisanie. Trudno mi było zebrać materiały gdyż wszędzie trzeba było dojeżdżać. I pewnego dnia przypadkowo na necie poznałam pewnego gościa, który zaczął ze mną rozmowę o życiu. Od słowa do słowa wyszło na jaw, że piszę pracę z takiego tematu i nie mogę tego ruszyć. Człowiek ten niemal padł z wrażenia, gdyż stwierdził, że jest historykiem i może mi pomóc. Wydarzenia potoczyły się szybko. Podał mi pomoce, bibliografię oraz zasugerował wizytę w Bibliotece Jagiellońskiej. Nie znałam go, nie widziałam a on z wielką troską pomógł mi. Praca zaczęła mieć już wygląd kiedy utknęłam. Coś było nie tak. Zapytałam go czy powinnam jechać do Krakowa. Potwierdził i powiedział, że jak chcę to mi pomoże bo sam tam mieszka..... Czy to nie dziwne? I pojechałam..... Napisałam tam pracę i poznałam tam człowieka, który był moją pierwszą miłością. To była moja droga do samodzielności:) Wyjechałam wkrótce do Krakowa na studia magisterskie, znalazłam pracę. W krótkim czasie usamodzielniłam się całkowicie od rodziców:) Ale to był zaledwie jeden zwrot w moim życiu.....

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

- owszem Vani... :)

- w naszym życiu, większość przypadków... to "nibyprzypadki"... :)

- które sami nieświadomie sprowokowaliśmy... a które pchają nas do tego, by nam to uświadomić... :)

- uświadomić... to, że Sami jesteśmy swą świadomością...

- i że sami ją kreujemy... świadomie, lub nie...

- bo, czy chcemy czy nie... to i tak tworzymy Siebie, swą Świadomość... :)

- bo, czy chcemy czy nie... to i tak gramy w los i przeznaczenie...

 

--- pozdrawiam... infedro... :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Vanilia22

Właśnie Infedro.

 

Mnie zawsze zastanawiało jak to sie dzieje, że z małego przypadku robią się naprawdę wielkie zmiany? Czy to jest ta iskra, która rozpala ogień?

Ilu ludzi, którzy np odkyli przypadkiem coś zmieniło świat?

 

Jedno jest pewne- ja już nie wierzę w przypadek. To dla mnie już głos przeznaczenia:) To po prostu musiało się wydarzyć:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
befadka

Hymmm patrząc na swoje życie to sporo było tych przypadków :-) Szłam drogą cienia , lecz to była dobra droga bo jestem teraz innym człowiekiem :-)

 

Niesamowite jak bardzo mój kin i pieczęć mówią o mnie, przeżyłam piekło na ziemi a zarazem miałam siłę by żyć, bo wiedziałam może inaczej, ja to czułam że po coś tu jestem, wierzyłam że przyjdzie taki moment w którym odkryję prawdę.

Zwrotem w moim życiu pokierował Bóg :-)

 

Nie mając perspektyw na lepsze jutro pogodziłam się z tym że odejdę sama z tego świata, ułożyłam plan który zaczęłam realizować i stała się rzecz o której nawet nie marzyłam , światełko w tunelu

Mąż mój zaprowadził mnie do przychodni , gdzie sam chodził od pewnego czasu.Tam trafiłam do specjalisty z którym pokonałam największe trudności, wyzbyłam się mani bycia kims lepszym, nauczyłam się myśleć pozytywnie i wykorzystywać dobroć w swoim życiu :-)

 

Świat stał się lepszy lecz lenistwo do poszukiwania sensu pozostało, dobrze ze na krótko :-)

 

Od dłuższego czasu intuicja podpowiadała mi żeby poczytać o Majach , bałam się czytać myśląc że to będą straszne historie , po oglądnięciu reportażu o tym co nas czeka to były tam również ciekawe informacje o tym jak żyli , jak perfekcyjnie potrafili czytać z gwiazd a że niebo mnie zawsze interesowalo, to skłoniłam się do szukania informacji

 

Bóg istnieje i siła większa od naszej wiedziałam,moją pasją którą zgłębiam jest psychologia, świadomość i poświadomość również, lecz nie spodziewałam się siadając do komutera logicznej dla mnie całości

 

Karmiona za dziecka zwrotami od mamy że jestem potępiona i nie godna zbawienia ograniczało moje poszukiwania do czekania aż samo przyjdzie, ostatnio udało mi się rozmawiać z mamą i powiedzieć jej jak bardzo jej słowa które brałam do siebie mnie przytłaczały, ograniczały i blokowały

 

Uwolniłam się od tego ,że jej Bóg mnie nie będzie karał za własne poszukiwania i chęć zmiany siebie :-)

 

To otworzyło moje serce na własne przekonania i rozwój duchowy, jestem na samym początku uczenia się i zrozumienia Świętego kalędarza Majów :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...