Jump to content

Lunatyczki


mayaki
 Share

Recommended Posts

W mieście, w którym się urodziłem, mieszkała pewna kobieta z córką - obie były lunatyczkami. Pewnej nocy, gdy wszystko ucichło, matka i córka wyszły z domu we śnie i spotkały się w zasnutym mgłą ogrodzie.

Matka przemówiła: "Wreszcie, wreszcie, wrogu mój! Zniszczyłaś moją młodość, zbudowałaś swoje życie na ruinach mojego! Och, gdybym mogła Cię wtedy zabić!".

Na to odrzekła córka: "O nienawistna kobieto, stara i samolubna! Stoisz między mną i moją wolnością, pragniesz, by moje życie było tylko echem twojego zwiędłego życia! Takbym chciała ujrzeć cię martwą!".

Nagle zapiał kogut i obie kobiety obudziły się.

Matka spytała czule: To ty, kochanie?"

A córka na to równie czule: "Tak, najdroższa".

 

To ani legenda ani ludowość, ale nie bardzo wiem gdzie indziej to umieścić.

 

Jako nastolatka nie miałam w zwyczaju gromadzić przypowieści, cytatów ani nic takiego. Jednak przypadkiem w ręce trafił mi 'Szaleniec' - do dziś mam misternie wykaligrafowaną, pożółkłą kartkę z 'Lunatyczkami'. Pamiętam ile emocji we mnie wybuchło po przeczytaniu tego, ile myśli krążyło po głowie...

 

Ilekroć trafiam na tę kartkę zawsze zastanawiam się ilu ludzi zajmuje takie stanowisko wobec mnie i ile razy ja się tak zachowałam? No i jak trudną sztuką jest coś powiedzieć (to co nas 'gniecie' ale nie tak by wylewać żółć na oślep) a nie pielęgnować żali w sobie i pozwalać im rosnąć? No i ile razy to nie rozmowa jest potrzebna ale inny punkt widzenia, poszerzenie własnych horyzontów?

 

To sobie pogdybałam :)

Link to comment
Share on other sites

dokłądnie nie rozumiem o co ci chodzi..

 

 

To do mniejszości nie należysz :lol:

 

 

A chodzi mi rozmowę, o to że ludzie pewnych rzeczy nie mówią, bo nie wypada (a myśleć to już niby tak). Że coś nas denerwuje/krzywdzi mniej lub bardziej ale uśmiechamy się i tak to drugiej osoby i...nie mówimy nic, bo...No właśnie bo co? A żal o coś rośnie i rośnie, a jak się przerośnie to już różnie potem bywa...

 

A już idąc dalej w tym gdybaniu to i rodzi się pytanie jak rozmawiamy? Podobno komunikację można podzielić na dwa typy: 'ja' i 'ty' (czy jakoś tak), np.

typ 'ty': krzywdzisz mnie, jesteś okropny.

typ 'ja': 'twoje zachowanie (wstaw coś) sprawia, ze czuję się pokrzywdzony.

Wg tej teorii typ 'ty' rodzi agresję w szerokim pojęciu, bo zamiast na samym komunikacie skupiamy się na ataku na swoją osobę.

 

Ale może się zagalopowałam gdzieś daleko od tego co autor miał na myśli? Może, ale takie rzeczy mi się nasuwają po każdym czytaniu :)

Link to comment
Share on other sites

To do mniejszości nie należysz :lol:

 

 

 

typ 'ty': krzywdzisz mnie, jesteś okropny.

typ 'ja': 'twoje zachowanie (wstaw coś) sprawia, ze czuję się pokrzywdzony.

Wg tej teorii typ 'ty' rodzi agresję w szerokim pojęciu, bo zamiast na samym komunikacie skupiamy się na ataku na swoją osobę.

 

 

mayaki Coś jest w tym wszystkim co napisałaś i fakt brak rozmowy, lub złe sformułowane zdanie biorąc tu pod uwagę typ 'ty' może prowadzić do rożnych niezbyt miłych zakończeń relacji miedzy ludzkiej. Typ 'ja' też nie mówi o sukcesie lecz jest faktycznie łagodniejszy , czasem bywa że i tak nie zadziała ,a może powstać w tym przypadku kolejna przeszkoda, czyj to problem :'mój', 'twój' lub 'nasz'. W przypadku zdania typy 'ja' możemy usłyszeć odpowiedz ze to 'twój' problem .

Jeśli ktoś uważa się za idealistę to będzie niewątpliwie ciężko co kol-wiek uzyskać.

Tłumienie uczuć, emocji i milczenie przed takim "idealistą "wydaje się najbardziej pokojowe, ale to są tylko pozory, a wszystko wisi w powietrzu .

 

Sama nie wiem czy dobrze zrozumiałam i czy z sensem napisałam :lol:

 

 

P.S.Temat został przeniesiony .

Edited by _Domi_
Dopis p.s.
Link to comment
Share on other sites

Wisi, oj wisi...a takie wiszenie wydaje mi się osobiście najgorsze ;)

 

No i fakt, jest typ ludzi (zwał ich jak zwał), że nie porozmawiasz w żaden sposób. Ale czasami i do nich dotrze, choć z opóźnieniem a przynajmniej może się zastanowią.

 

W przypadku zdania typy 'ja' możemy usłyszeć odpowiedz ze to 'twój' problem .

 

Fakt, ale czasami słusznie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i są sytuacje, gdy faktycznie był to problem rozmówcy z tych czy innych przyczyn (np. braku informacji). Ale jak się nie rozmawia to trudniej do tego dojść, tak myślę :muza:

Link to comment
Share on other sites

Fakt, ale czasami słusznie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i są sytuacje, gdy faktycznie był to problem rozmówcy z tych czy innych przyczyn (np. braku informacji). Ale jak się nie rozmawia to trudniej do tego dojść, tak myślę :muza:

 

 

 

Każdy człowiek otacza się jakimś tam murem , grubość i wysokość zależny tylko i wyłącznie od nas samych . Budujemy go świadomie, jak nieświadomie i dlatego czasami sami nie zdajemy sobie sprawy z własnego muru.Nie widzimy w sobie naszych wad ( nie każdy)i jak jesteśmy zamknięci w sobie . Gdybyśmy posiadali ta umiejętność odtwarzania siebie samych, tak jak na filmie i poobserwowali siebie z boku to, otworzyło by to oczy nie jednej osobie i pozwoliło na głębsze przemyślenia, co prowadziło by do lepszego "ja".

 

 

Dlatego czasem potrzebne są osoby trzecie , kogoś kto nie ocenia żadnej ze stron i nie kieruje się swoimi odczuciami . Jednym słowem -fachowa pomoc i to najlepiej specjalisty .Specjalista nie dość że przeprowadzi wywiad z każda osoba z osobna , to jeszcze oboje będą musieli stawić sobie czoła przed tą osobą.

To chyba są już przypadki takie skrajne i skomplikowane, kiedy wydaje się że nie ma inne wyjścia .Często takie osoby nie chcą pomocy osób trzecich lub jedno z osób. Tylko dlaczego ? można się tylko domyśleć.Strach przed poznaniem siebie, zobaczenia jak jesteśmy odbierani a może rozczarowanie tym że nie jesteśmy tacy idealni jak nam się do tej pory wydawało .Nasza wiara legła by w gruzach, a po co jak nam tak dobrze .

Oczywiscie o moja wypowiedz jest ogólna .

Link to comment
Share on other sites

Dominiko, chyba nie tak ogólnie. Bo w każdej takiej dyskusji (o trudny temat, nie ma co ukrywać) potrzebny jest spokój, opanowanie negatywnych emocji, bo nawet dobrze zaczynając rozmowę można zejść w złą stronę. Chociaż trudno by z każdą sprawą 'biegać' do specjalisty czy osoby trzeciej. Ale bywa i tak, ze schemat się powiela - nie z jedną osobą i nie dot. jednej sprawy - wtedy może warto się nad sobą zastanowić?

 

Ja mam takie swoje 'trzeźwe spojrzenie', jak kogoś nazywam :) Osoba ta wskazała mi właśnie takie schematy zachowań jakimi się kierowałam. Nie było łatwo tego przyjąć do wiadomości hehe. Cóż, dziś mogę przynajmniej świadomie starać sie nad tym panować...z coraz lepszym skutkiem :muza: Ale tu już w ogóle odbiegłam od tematu przewodniego.

 

Aaa, co do strachu przed specjalistą. Ja myślę, że to wynika głównie z mentalności w naszym kraju. Bo cokolwiek z związane z psychologią (terapeuci, doradcy) jest natychmiast sprowadzane do poziomu ciężkiej psychiatrii i 'żółtych papierów'.

Link to comment
Share on other sites

Co do wypowiedzi ogólnej -chodzi mi o ukierunkowanie osobowe :)

Co do specjalisty to tylko w sprawach, gdy naprawdę sobie już nie można samemu pomóc ,a sytuacja wydaje się być bez wyjścia i ciągnie się za długo . Choć są ludzie co chodzą z bardziej błahymi sprawami pozornie dla innych wyglądającymi - ale nie mnie oceniać czy Kasia lub Krysia leci do specjalisty z powodu pryszcza na nosie ,przez którego czuje się nieatrakcyjna i ma kompleksy które ja paraliżują - ważne jest to jak ona się z tym czuje i dlaczego tak to odbiera ,widocznie chce coś zmienić w sobie i odnaleźć sens swojego istnienia i ukierunkowaniu swojej osoby we właściwym kierunku .Oj chyba tez troszkę odbiegłam od tematu ,z tym pryszczem zwłaszcza :usmiech:

 

A prawda ,prawda że nawet dobrze rozpoczęta rozmowa i z dobrymi intencjami ,może zejść na zły tor- oj niestety :(

Edited by _Domi_
Link to comment
Share on other sites

Każdy człowiek otacza się jakimś tam murem , grubość i wysokość zależny tylko i wyłącznie od nas samych .

Budujemy go świadomie, jak nieświadomie i dlatego czasami sami nie zdajemy sobie sprawy z własnego muru.

Nie widzimy w sobie naszych wad ( nie każdy)i jak jesteśmy zamknięci w sobie .

Gdybyśmy posiadali ta umiejętność odtwarzania siebie samych, tak jak na filmie i poobserwowali siebie z boku to, otworzyło by to oczy nie jednej osobie i pozwoliło na głębsze przemyślenia, co prowadziło by do lepszego "JA".

- Często takie osoby nie chcą pomocy osób trzecich lub jedno z osób.

- Tylko dlaczego ? można się tylko domyśleć...

- Strach przed poznaniem siebie, zobaczenia jak jesteśmy odbierani a może rozczarowanie tym, że nie jesteśmy tacy idealni jak nam się do tej pory wydawało...

- Nasza wiara legła by w gruzach... a po co, jak nam tak dobrze .

 

Witam...

 

 

Dzięki Domi za poruszenie tej kwestii… lepszego JA. Może i ja spróbuję tu pomóc i przedstawię jak ja to widzę…

Kto się zajmował lub zajmuje samodoskonaleniem czyli samopoznaniem (a akurat staram się w tym względzie coś robić) bez trudu to rozpozna :

- w ogrodzie… odbicie duszy , w tym wypadku negatywne…

- po obudzeniu… maska podstępnego EGO, pozory dobra…

Ale o tym kim jest naprawdę dany człowiek mówi nam jego dusza i rozwój duchowy… gdyż EGO to tylko maska…

Jest to spowodowane rozdźwiękiem między duszą i ciałem, czyli inaczej brak harmonii… Większość ludzi widzi tylko ciało i materializm i tylko na tym się skupia… dlatego rozwinęli w sobie, w swojej świadomości tylko EGO… Ego które aby istnieć musi żywic się naszą złą energią, więc wykorzystując nasze złe emocje(np. złość) prowadzi do konfliktów które te energie generują… dopiero wtedy EGO jest usatysfakcjonowane… bo dostało co chciało…

 

Wtedy wydaje się nam, że jest nam lepiej, że nam ulżyło… ale nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to ulżyło tylko Ego, bo My znowu staliśmy się jego (ego) narzędziem… jego ofiarą… i póki się nie przebudzimy… póki nie będziemy EGO świadomi… póki Go nie zmienimy… dotąd ofiarą EGO pozostaniemy… bo lepsze JA to nic innego jak inny punkt widzenia… czyli poszerzenie horyzontów naszej świadomości…

 

Oto jaka jest różnica w świadomości po przejściu samodoskonalenia (samopoznania) wg. Kalendarza Majów - Tzolkin :

 

KIN 1 – początek procesu samopoznania… stan obecny, dominacja EGO ( dysharmonia ducha i ciała )

- dziś wszystko kręci się wokół materii i tego, co materialne.

- celem moich działań jest nabranie zaufania do naturalnych procesów,

* wyzbycie się wartościowania ludzi i zjawisk,

* uwolnienie spod panowania EGO,

* nauczenie brania i dawania.

- dziś dostaję do dyspozycji niewidzialną skrzynię skarbów. Tylko moje duchowe oko wie, jak uchylić jej wieko, aby wydobyć na światło dnia skrywające się tam bogactwo.

- dziś przechodzę do działań i zaczynam od kontrolowania niskich pobudek.

 

 

KIN 260 – koniec procesu samopoznania… stan docelowy, transformacja EGO w lepsze JA ( harmonia ducha i ciała )

Dziś widzę, czego można dokonać, ćwicząc silną wolę. Dziś sam rozstrzygam jak Alfa i Omega.

- Ustawiczna negacja, wyroki i kochanie za coś należą już dziś do przeszłości.

- Nauczyłem się kochać i przebaczać i przekonałem się, że jestem kochany.

- MIŁOŚĆ jest kluczem do każdego serca.

- W ciągu 260 dni przezwyciężyłem samego siebie.

Dziś świętuję moje zwycięstwo, a jutro zabieram się do dalszej pracy.

 

To porównanie daje nam choć trochę… pojecie nad czym powinniśmy pracować…

Wyjaśniłem jak umiałem … może coś to komuś pomoże…

 

---Pozdrawiam…:papa2:

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

infedro poczytaj troche w ksiązkach psychologicznych czym jest dokładnie ego...ego niczym sie nie zywi,jego zadaniem jest kompromis miedzy żądaniami supergo a id...

 

poza tym nie zachęcajmy ludzi do samodzielnej medytacji,bo to się może bardzo źle skończyć... praca nad samopoznaniem - owszem,ale tylko pod okiem nauczyciela.

Link to comment
Share on other sites

 

 

 

Ego które aby istnieć musi żywic się naszą energią, więc wykorzystując nasze złe emocje(np. złość) prowadzi do konfliktów które te energie generują… dopiero wtedy EGO jest usatysfakcjonowane… bo dostało co chciało…

Wtedy wydaje się nam, że jest nam lepiej, że nam ulżyło… ale nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że My znowu staliśmy się jego (ego) narzędziem… jego ofiarą… i póki się nie przebudzimy… póki nie będziemy EGO świadomi… póki Go nie zmienimy… dotąd ofiarą EGO pozostaniemy… :

 

Tym fragmentem mi szczególnie pomogłeś coś zrozumieć, ale jednak gdzieś narodziło się we mnie pytanie ,to troszkę brzmi jak blednę koło bo piszesz że Ego żywi się naszymi złymi emocjami, ale skąd te złe emocje .

Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ,ale myślę Ego żywi się złymi emocjami drugiego człowieka , poprzez satysfakcje z osiągniętego celu dla zaspokojenia swojej niezdrowej żądzy .

Być może mylę pojęcia .

 

infedro poczytaj troche w ksiązkach psychologicznych czym jest dokładnie ego...ego niczym sie nie zywi,jego zadaniem jest kompromis miedzy żądaniami supergo a id...

 

poza tym nie zachęcajmy ludzi do samodzielnej medytacji,bo to się może bardzo źle skończyć... praca nad samopoznaniem - owszem,ale tylko pod okiem nauczyciela.

 

Nie bardzo rozumiem co chcesz przekazać .

O medytacji nic nie było wspomniane.

Link to comment
Share on other sites

ego niczym się nie żywi...zlymi emocjami żywi się id,a właściwie id dąży do zaspokojenia tych najbardziej prymitywnych pragnień.Ego pełni role mediatora.

Może nie koniecznie chodziło mi o medytację,bardziej o samodoskonalenie,samopoznanie bez nauczyciela, kiedy to za dużo treści nieswiadomych przechodzi do świadomości,kończy się to psychozą,w ostrych przypadkach śmiercią.

Link to comment
Share on other sites

 

Tym fragmentem mi szczególnie pomogłeś coś zrozumieć, ale jednak gdzieś narodziło się we mnie pytanie ,to troszkę brzmi jak blednę koło bo piszesz że Ego żywi się naszymi złymi emocjami, ale skąd te złe emocje...

 

Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ,ale myślę że Ego żywi się złymi emocjami drugiego człowieka , poprzez satysfakcje z osiągniętego celu dla zaspokojenia swojej niezdrowej żądzy .

 

... a TY mi szczególnie pomogłaś coś zrozumieć tym fragmentem powyżej.. :)

 

 

Witam…

 

No tak… faktycznie Domi troszkę źle to zrozumiałaś i się zapętliłaś… wiec przydałoby się to uporządkować …

- ale to Sama coś pomieszałaś… bo :

-

oto mój cytat …

*** ( Ego które aby istnieć musi żywić się naszą energią, więc wykorzystując nasze złe emocje(np. złość) prowadzi do konfliktów które te energie generują… dopiero wtedy EGO jest usatysfakcjonowane… bo dostało co chciało…)

 

- jasno tu wynika że chodzi o energię… a nie emocje… Jedyne co bym poprawił to zamiast ‘nasza energia’ dałbym ‘złą energią’… gdyż faktycznie dzięki Tobie … doszło do mnie ze chyba nie musi to być koniecznie nasza energia…ważne tylko aby zła…

Ogólnie chodziło mi o wytwarzanie złych energii … bo to zła energia jest głównym celem i „pożywką” dla naszego EGO, a nasze emocje są tylko narzędziami prowadzącymi do celu… jakim jest uzyskanie właśnie tej złej energii… która podbudowuje EGO ( czyli można powiedzieć że go karmi)…

 

Ale chciałbym wrócić do twoich spostrzeżeń…

Twój cytat :

*** (Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ,ale myślę że Ego żywi się złymi emocjami drugiego człowieka , poprzez satysfakcje z osiągniętego celu dla zaspokojenia swojej niezdrowej żądzy …)

 

- muszę przyznać ze Twoja wersja tez jest godna uwagi… i rozważenia… bo:

- albo chodzi o złe energie w nas samych…

- albo o wytwarzanie ich u innych…

- albo o jedno i drugie …

 

np… parafrazując mogę napisać to tak…. ;

- jak wytwarzamy złe energie w nas… to serwujemy EGO… śniadanko

- a jak uda się MU sprowokować nas i jeszcze kogoś… no to serwujemy mu obiad i to jeszcze z deserem… gdyż jego satysfakcje odczuwamy jako własną… ponieważ jest naszą (przez nas samych uformowaną) świadomością z która się niestety identyfikujemy i utożsamiamy…

 

Właśnie tego (czy chodzi o złe energie tylko w nas czy także u innych) właśnie tak do końca jeszcze nie jestem pewien… ale może Shimi mogłaby pomóc… bo podobno siedzi w tym temacie…?

Shimi nie przejmuj się nazwami… są innie bo czytamy inne książki… ja nie trawie naukowego bełkotu…

Z tego co zrozumiałem to jest tak…;

 

- dla nas dobre jest JA… a złe EGO (i jest to zgodne z ‘naszymi’ książkami.. i kalendarzem Majów)

- dla Ciebie dobre jest Ego… a złe to ID… (i stąd wynikają rozbieżności)… po co wymyślać nowe nazwy… skoro stare funkcjonują od tysiącleci…

 

Wiec przestaw się tylko na ‘nasze’ nazwy… i będzie grało… bo przecież nie o nazwy tu chodzi tylko o problem…

Wiec co według Ciebie ten ID (a dla nas złe EGO) pragnie.. czym się żywi… dzięki czemu istnieje… co go wzmacnia… a co osłabia… czego nie znosi… itd…???

Napisałaś wcześniej że… złymi emocjami żywi się ID, a właściwie ID dąży do zaspokojenia tych najbardziej prymitywnych pragnień… czy możesz jeszcze coś dodać ?... w związku z naszymi rozważaniami… czy chodzi o nasze czy innych złe energie…czy tez to i to …???

 

Dzięki Domi… podjęłaś dość ciekawą i ważną kwestie której jeszcze nie rozpatrywałem… faktycznie może być tak i tak…

Bo zawsze myślałem w kategoriach JA… ze odnosi się to do Nas samych … do naszych złych energii… ale może jest tez tak jak mówisz…

 

Jeśli to prawda… to winien Ci jestem dużą kawę i to ze śmietanką… :_kwiatek:

 

- a’propos… tak mi przyszło do głowy… takie pytanie…?

- no właśnie… jak pijemy taką apetyczna kawę z bitą śmietanką… to co tak naprawdę karmimy … swoje JA czy EGO…

- czy ktoś zna odpowiedź…??? (bo Ja nie… no chyba żebym się tak głębiej zastanowił)… może ?

 

pozdrawiam... :papa2:

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

Id to wszystko to co prymitywne,złe emocje też czyli agresja,pierwotne popędy,chęć zaspokojenia seksualnego,głodu.Można to porównać do człowieka z jaskini.

Superego to cos jakby nadistota,kieruje się samymi szlachetnymi pobudkami,etyką.

Porównac to mozna hmmm do anioła? ;)

Zarówno id jak i ego dążą żeby spełnic swoje pragnienia - stąd też pewne dylematy sie biora zyciowe :) jeżeli nie zaspokoimy tych pragnień odbija to się na naszym zdrowiu,nasz podświadomość stara sie rekompensować sobie te braki.

I tu wkracza ego, które idąc na drobne kompromisy zaspokaja id i ego.

czepiłam się nazw,bo studiuje psychologie i po prostu razi mnie takie cos,ale doskonale rozumiem Twój punkt widzenia.

Link to comment
Share on other sites

infedro cieszę że przyczyniłam się do czegoś dobrego ,że dzięki "mojej pomyłce" czy jak kol wiek można by to inaczej nazwać ,pomogłam Ci coś zrozumieć :usmiech:

 

np… parafrazując mogę napisać to tak…. ;

- jak wytwarzamy złe energie w nas… to serwujemy EGO… śniadanko

- a jak uda się MU sprowokować nas i jeszcze kogoś… no to serwujemy mu obiad i to jeszcze z deserem… gdyż jego satysfakcje odczuwamy jako własną… ponieważ jest naszą (przez nas samych uformowaną) świadomością z która się niestety identyfikujemy i utożsamiamy…

 

Mogłabym podać kilka przykładów ze swego życia, które prawie pasują do tego drugiego opisu. Dlaczego prawie?... bo nigdy nie czuje satysfakcji ,a raczej mam poczucie winy, że wdałam się w jakieś prowokacje .Nawet jak dopnę swego , jak poczuje satysfakcje to trwa to naprawdę krótko i szybko spadam .

 

shimmy Dzięki za opis Id,Superego i ego. Przyznam że przydało by mi się coś więcej poczytać na ten temat .A najbardziej zaciekawił mnie Id.

Link to comment
Share on other sites

Dominiko to poczucie winy to właśnie Superego,które karci cię ;)

Można poczytac u samego źródła, czyli Freuda,ale język jest niesamowicie ciężki. Poszukam u siebie jakich opracowań jakbyś chciala,z przyjemnością prześlę :)

Link to comment
Share on other sites

A ja ostatnio rozmawiałem przez sen z ziomkiem w barze o tym jak się koła zmienia.

I moje ego się teraz nie napiło bo się sokiem oblałem. Cholera porzeczkowy.

Link to comment
Share on other sites

Dominiko to poczucie winy to właśnie Superego,które karci cię ;)

Można poczytac u samego źródła, czyli Freuda,ale język jest niesamowicie ciężki. Poszukam u siebie jakich opracowań jakbyś chciala,z przyjemnością prześlę :)

 

Z chęcią poczytam, czemu nie :))).

Kiedyś miałam z tym poczuciem winy większy problem , potem znalazło się w okół mnie wielu doradców którzy mi powiadali "trza być twardym ,a nie miękkim "

Rodzice mi raczej niczego nie wpoili ,było mi ciężko samej rozpoznać co jest słuszne a co nie, zapamiętałam jedynie moją zazdrość o siostrę starszą, która w moim odczuciu wtedy miała lepiej niż ja i tego byłam pewna i tego się trzymałam .Ale to stare czasy .Teraz widzę to w innym świetle .

 

A dlaczego wspomniałam o dzieciństwie ?..... bo ponoć powinniśmy szukać bolączek właśnie w nim ,by zrozumieć .A po zrozumieć ?..... może po to by wybaczyć i coś zmienić w sobie, ale to już troszkę zmieniłam temat .

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Każdy człowiek otacza się jakimś tam murem , grubość i wysokość zależny tylko i wyłącznie od nas samych . Budujemy go świadomie, jak nieświadomie i dlatego czasami sami nie zdajemy sobie sprawy z własnego muru.Nie widzimy w sobie naszych wad ( nie każdy)i jak jesteśmy zamknięci w sobie . Gdybyśmy posiadali ta umiejętność odtwarzania siebie samych, tak jak na filmie i poobserwowali siebie z boku to, otworzyło by to oczy nie jednej osobie i pozwoliło na głębsze przemyślenia, co prowadziło by do lepszego "ja".

Dlatego czasem potrzebne są osoby trzecie , kogoś kto nie ocenia żadnej ze stron i nie kieruje się swoimi odczuciami . Jednym słowem -fachowa pomoc i to najlepiej specjalisty .Specjalista nie dość że przeprowadzi wywiad z każda osoba z osobna , to jeszcze oboje będą musieli stawić sobie czoła przed tą osobą.

To chyba są już przypadki takie skrajne i skomplikowane, kiedy wydaje się że nie ma inne wyjścia .Często takie osoby nie chcą pomocy osób trzecich lub jedno z osób. Tylko dlaczego ? można się tylko domyśleć.Strach przed poznaniem siebie, zobaczenia jak jesteśmy odbierani a może rozczarowanie tym że nie jesteśmy tacy idealni jak nam się do tej pory wydawało .Nasza wiara legła by w gruzach, a po co jak nam tak dobrze .

Oczywiscie o moja wypowiedz jest ogólna .

 

 

Witam...

 

- bardzo dobrze to ujęłaś Domi... wręcz wyśmienicie !!!

- no właśnie ... a po co, jak nam tak „dobrze"... tylko czy na pewno...???

- no właśnie ze nie dobrze, bo to "dobrze" jest tylko naszym chwilowym odczuciem... naszym złudzeniem… które wciska nam Ego…

- bo innego "dobrze" czyli "lepszego" po prostu nie znamy... gdyż patrzymy na świat tylko z punktu widzenia Ego... czyli tylko z jEGO perspektywy i dlatego nie mamy porównania… bo nie mamy do czego porównać…

- to coś takiego, jakbyśmy patrząc na Księżyc… myśleli ze to Słonce, ale to tylko dlatego… że Słońca nigdy nie widzieliśmy…

- gdy znajdziemy inny punkt widzenia, nasze" lepsze JA"... to to "dobrze Ego" będzie niczym w porównaniu z "dobrze lepszego JA" , będzie tak jakby porównać właśnie Księżyc do Słońca… i dopiero wtedy poznamy co to jest to prawdziwe „dobrze”…

- to tak jakbyś żył całe Zycie w odizolowanym miejscu np. na wyspie (albo wiezieniu)… i umarłbyś myśląc ze było ci dobrze. Ale tylko dlatego byś tak myślał ze nie wiedziałeś o innym świecie… bo gdybyś wiedział… to robiłbyś wszystko, żeby do tego lepszego świata się dostać… bo jak nie, to umarłbyś w przekonaniu ze było Ci źle… a nie dobrze !!!

 

Twój punkt widzenia zmienił się bo miałeś porównanieczyli twoja świadomość mogła w końcu dokonać wyboru… A nie żyć tylko jednym przekonaniem(Ego) w którym „dobrze”... tak naprawdę okazuje się „fatalnie”…

To tak jak w średniowieczu … wszyscy myśleli ze Ziemia jest plaska bo taka była ich świadomość… Jedynie nieliczni jak Kopernik próbowali wyjść poza tą świadomość i znaleźć inny punkt widzenia… który dał w końcu tą możliwość dostrzeżenia prawdy… która dla innych była szokiem, bo okazało się ze żyli MATRIXEM…

I takim matrixem żyją wszyscy Ci którzy żyją świadomością Ego… tylko dlatego, bo nie wiedza ze istnieje coś takiego jak inny punkt widzenia „lepsze Ja” który, poszerza nasze horyzonty myślowe i zbliża Nas do prawdy…

- Problem jest tylko w tym…ze aby się o tym przekonać, to trzeba tego doświadczyć, czyli prze-żyć

- ...bo sama wiedza czyli tylko wiedzieć, nie wystarczy !!!

Tylko jak doświadczysz… !!! , to przekonasz się ze do tej pory żyłeś… jak lunatyk w świecie własnego EGO… żyłeś jak w Matrixie… bo żyjąc w Ego, to tak jak byśmy żyli w średniowieczu... i nie byli świadomi tego, że jest XXI wiek...

- bo właśnie dlatego nasze życie polega na doświadczaniu...

- problem w tym że ciągle upieramy się... aby doświadczać nie to co potrzeba...

- dzięki czemu... mamy tak jak mamy.

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
Guest Dharma

Dlatego wydaje mi sie, ze chwile bólu i cierpienia, kiedy to zamykamy się w sobie pozwalając życiu przepłynąć koło nosa.. tak naprawdę są chwilami bardzo wartościowymi i ważnymi w drodze.. (przyjmując ze chcemy sie rozwijać).. czasami potrzebny niezły kop od losu żeby nas przebudził do pewnych spraw. (choć nie zawsze)

Oby tylko nie zaakceptować stanu bólu i niemocy jako stanu którego nie można pokonać Jako stanu "jedynego". Bo to by było samobójstwem duszy.

Warto nauczyć się trochę dystansu do siebie i ból, strach traktować jako kolejny mur do przebicia lub kolejna warstwę która dzieli od szczęścia (ono jest w nas). Jako szanse do zmiany.. myśle, że ważnym kluczem to pokonania tego stanu jest skupienie swojej uwagi na szczęściu które jest osiągalne w każdej chwili momencie nie na bólu i przeświadczeniu, że szczęście jest gdzieś daleko daleko od nas.

Edited by Dharma
Link to comment
Share on other sites

Dlatego wydaje mi sie, ze chwile bólu i cierpienia, kiedy to zamykamy się w sobie pozwalając życiu przepłynąć koło nosa.. tak naprawdę są chwilami bardzo wartościowymi i ważnymi w drodze.. (przyjmując ze chcemy sie rozwijać).. czasami potrzebny niezły kop od losu żeby nas przebudził do pewnych spraw... (choć nie zawsze)

Oby tylko nie zaakceptować stanu bólu i niemocy jako stanu którego nie można pokonać Jako stanu "jedynego". Bo to by było samobójstwem duszy.

Warto nauczyć się trochę dystansu do siebie i ból, strach traktować jako kolejny mur do przebicia lub kolejna warstwę która dzieli od szczęścia (ono jest w nas).

Jako szanse do zmiany.. myślę, że ważnym kluczem to pokonania tego stanu jest skupienie swojej uwagi na szczęściu które jest osiągalne w każdej chwili momencie nie na bólu i przeświadczeniu, że szczęście jest gdzieś daleko daleko od nas.

 

O wszystkim tym co tu piszesz (jak najbardziej słusznie)... miła Dharii pisałem już wcześniej w tym temacie...

- posty nr.22/3, 38/4, 104/11...

**** http://www.ezoforum.pl/pogaduszki/22233-co-cie-nie-zabije-cie-wzmocni-taa-naprawde-3.html

 

- przytoczę tylko ten ostatni... :P

Nie musisz mi niczego tłumaczyć , poruszyłaś po prostu kilka spraw jednocześnie…

Dodam tylko jeszcze ze będziesz cierpieć przez to co Cie spotkało tak długo dopóki będziesz to w sobie nosiła użalała się nad sobą wspominała i żyła tymi wspomnieniami nie wiem jak to nazwać tu trzeba przejść przez to albo wybaczyć pozwolić żeby odeszło jakoś tak... ;

- porzucić wszystkie złe myśli…

- wziąć „swój krzyż"...i zaufać Bogu…

- przypomnieć sobie kto Cie stworzył… i kto Cie najlepiej zna…

 

- no i super krzys… widzę ze dąłeś rade… :)

- czyli lekcja wybaczania i pokory… !!!

- wybaczasz innym… bo nagle uświadamiasz sobie że jesteś tylko pyłkiem marnym… w dziele stworzenia. :) !!!

 

Dodam jeszcze tylko tyle (również w uzupełnieniu do mojego poprzedniego postu) że :

- Ego dołuje nas po to… byśmy doznali „szoku emocjonalnego”, a poco jest nam potrzebny szok emocjonalny ?

- po to byśmy się w końcu „przebudzili” i przewartościowali swoje życie (czyny, poglądy, uczucia,myśli... ) na lepsze…

- tak byśmy… mogli być zadowoleni z „owoców” naszego zmienionego życia…

- bo w szoku emocjonalnym czujemy się bardzo źle… a wiec uświadamia nam ze zbieramy „owoce swego życia” które niestety nie są przyjemne…

- a wiec przyszedł najwyższy czas, żeby coś zrobić aby te „owoce” zmienić…

- bo przecież powiedziane było… „poznacie je po owocach…” Amen.

 

--- pozdrawiam… i życzę wytrwałości na Swej drodze… infedro…

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...