Lodzianka Napisano 5 Listopada 2009 Napisano 5 Listopada 2009 Od kilku dni nie mogę otrząsnąć się z wrażenia, jakie zrobił na mnie sen. Byłam w szpitalu. mój dorosły syn, w piżamie i z czymś jakby turban na głowie stał przede mną. Robił wrażenie wesołego i energicznego. Dałam mu jakiś pakunek jakby coś do jedzenia. On to wziął i z uśmiechem na ustach mówił coś do mnie. słów nie pamiętam, ale ewidentnie żartował. Następnego dnia stoję w tym samym szpitalu przed kobietą w białym fartuchu i ona mówi że mój syn zmarł w nocy. Przerażenie. Strach. Czułam to tak mocno,że po obudzeniu dalej byłam spanikowana. A znam to uczucie bo już traciłam najbliższych. Wracając do snu. Ta kobieta odwraca się i odchodzi powiewając rozpiętym fartuchem. Ta scena odbywa się przed budynkiem szpitala. Trawnik, wysokie drzewa, chłodny wiatr, pogoda szarej jesieni. A ja stoję kompletnie przerażona, nie wierząc w to co powiedziała, i pamiętając ze dopiero wczoraj śmiał się ze mną i tak jakbyśmy rozmawiali ze już jest wszystko ok, że wychodzi. Przerażenie osłabło, ale strach pozostał. Jak mam to interpretować?
Sephira Napisano 6 Listopada 2009 Napisano 6 Listopada 2009 Lodzianka, a jak przeżyłaś w rzeczywistości wyfrunięcie syna z gniazda? Pytam, ponieważ z tym właśnie kojarzy mi się sytuacja ze snu i towarzyszące Ci poczucie straty.
Lodzianka Napisano 13 Listopada 2009 Autor Napisano 13 Listopada 2009 Dziękuję, że ktoś zareagował. Już myślałam,że zostanę z tym sama. Pytasz o wyfrunięcie. Tak naprawdę to jeszcze nie wyfrunął. Mieszkamy razem. We dwoje. Co prawda rzadko się widujemy, bo on studiuje wieczorowo, a w weckendy jeździ na turnieje. Na ten moment nic nie świadczy o zbliżającej się zmianie takiego stanu rzeczy. Moje przerażenie potęguje fakt, że od 9 roku życia ciężko chorował, otarł się o śmierć i dopiero jakieś 3 -4 lata jest cisza. Ale to choroba autoagresywna i w każdej chwili może się odezwać
Sephira Napisano 14 Listopada 2009 Napisano 14 Listopada 2009 A widzisz, to bardzo wazne co napisalas. Z poczatku skojarzylam sen z obawa o raczej symboliczna utrate syna, na skutek zmian zachodzacych w jego zyciu (smierc moze oznaczac przelomowy etap), ale w takim razie niewykluczone, a nawet barzo prawdopodobne, ze podswiadomie wciaz martwisz sie o nawrót choroby. Mozetego dnia nawiedzily Cie wspomnienia? Nie sadze aby byl to sen proroczy, wierze ze wszystko bedzie dobrze. Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi