Jump to content

karma, spotkania karmiczne.


Guest sheina
 Share

Recommended Posts

Karma oraz jej znaczenie.

 

Słowo \"karma\" pochodzi z sanskrytu od słowa \"kri\" - co oznacza działać. Patrząc przez pryzmat rozwoju duszy, wszelkiego rodzaju działanie jest karmą. Na pierwszy rzut oka prawo karmy może się wydawać niesprawiedliwe - złodziej jest bezkarny, a człowiek cnotliwy cierpi. Możemy odnieść takie właśnie wrażenie dlatego, że obserwujemy tylko jedno krótkie życie na Ziemi, a przecież prawo karmy działa w ciągu wielu inkarnacji. Nie należy postrzegać prawa karmy, jako system zemsty. Nikt nas nie karze, ani nie nagradza za złe czy dobre uczynki. Jedynie nasze uczynki ze względu na swój charakter są źródłem naszych cierpień lub radości. Cierpienie wcale nie jest karą, lecz drogowskazem - pokazuje nam, że nie wypracowaliśmy w sobie odpowiednich właściwości , by w pełni móc zrealizować swój potencjał twórczy. Stąd trafiają się nam w życiu takie, a nie inne sytuacje właśnie wtedy, kiedy szczególnie podatni jesteśmy na zrozumienie osobistych wad i błędów, aby móc je naprawić. Pomagają nam zmienić niezdolność na zdolność, negatywne cechy na pozytywne. Cierpienie nie jest odpłatą za złe czyny, lecz niezbędnym warunkiem rozwoju duszy. W szkole kosmicznej zarówno kara, jak również nagroda ma charakter wyłącznie wychowawczy. Nauka ta ma na celu osiągnięcie wyższego poziomu świadomości.

 

Zgodnie z prawem karmy rachunek otwieramy oraz zarabiamy w ciągu całego życia na Ziemi, a długi karmiczne przynosimy ze swoich poprzednich inkarnacji oraz właśnie one doprowadzają do ciężkich chorób.

 

Uważa się, że rachunek karmiczny otwieramy w wieku lat 9. Do tej pory zachowanie dziecka jest nieświadomym. Z definicji karmy wynika, że zamknięcie rachunku karmicznego oraz likwidacja długów karmicznych powinny się odbywać poprzez odpowiednie nagromadzenie energii pozytywnych. Odbywa się to w sposób następujący: energia, którą posiadamy w postaci emocji oraz myśli nie znika w przestrzeni - ona przede wszystkim gromadzi się w naszym polu energetycznym. Ma ona swoją gęstość, objętość i strukturę.

 

Podstawowym warunkiem przepracowania długów karmicznych jest uświadomienie popełnionych błędów oraz podjęcie konsekwentnej decyzji ich naprawienia i nie dopuszczenia do ponownego ich popełnienia. Na tym polega moc oraz sens pokuty. W trakcie procesu uświadomienia własnych błędów poznaje się siebie, odbiera się własne uczynki oraz sytuacje życiowe zgodnie z własnym głosem wewnętrznym, czyli z poziomu sumienia. Każda osoba ma własne możliwości odbioru tych podpowiedzi. Możliwości te zależą od stopnia jej duchowości. Podpowiedź zawsze pochodzi z tego samego poziomu rozwoju, na jakim znajduje się świadomość danej osoby oraz zależy od doświadczeń obecnej i przeszłych inkarnacji, objętości informacji oraz rozmiarów pola energetycznego. W związku z istnieniem blokad nie zawsze pokuta jest w stanie zmienić program negatywnej karmy.

 

Istnieje kilka rodzajów karmy. Człowiek jest uzależniony m.in. od karmy swego rodu jak również od innych odmian karmy, które są połączone ze sobą oraz prowadzą duszę w kierunku rozwoju. Naiwnym byłoby założenie, że w tak łatwy sposób można pozbyć się negatywnej karmy.

 

Żaden człowiek nie może uwolnić innego od karmicznych skutków zła przez niego popełnionego. Może jedynie pomóc uświadomić przyczynę jego cierpień. Uzdrowienie jest skutkiem tylko wewnętrznej pracy nad sobą. Aby uświadomić sobie przyczynę, nie wystarczy wiedzieć, jakie działanie przodka spowodowało negatywną karmę - należy zrozumieć, jakie zadania miała do przerobienia dusza.

 

Na czym polega prawo karmy? Przede wszystkim na dokładnym uświadomieniu sobie tego stanu rzeczy, że raz zasiane przez nas nasienie, wcześniej czy później da plony.

 

Każda negatywna myśl pozostawia ślad na naszym ciele. Ciało, z kolei, jako pierwsze daje nam sygnał, że zachwialiśmy równowagę karmiczną we Wszechświecie. Pokazuje dokładnie, jakie błędne przekonania przeszkadzają nam poruszać się bez przeszkód naszą drogą życiową.

 

Jakie uczynki powodują zachwianie równowagi karmicznej? Złość, zawiść, urazy, poczucie winy, różnego rodzaju lęki, brak miłości do siebie i świata to wszystko zaczyna być naszą negatywną karmą, którą będziemy musieli odpracować później. Natomiast dobroć, cierpliwość, przyjęcie życia takim, jakie jest, działania bezinteresowne, miłość do ludzi i świata to są emocje oraz modele zachowania, poprzez które odpracowuje się karmę negatywną. Zaczynamy w końcu rozumieć, że poprzez nasze emocje, system wartości oraz działania tworzymy świat dookoła nas.

 

Wszystko, co spotyka nas w życiu jest konsekwencją naszych myśli i uczynków. Natomiast choroba jest pierwszą oznaką tego, że zachwialiśmy równowagę karmiczną.

 

 

Spotkania karmiczne.

 

Każde spotkanie to spotkanie karmiczne. Każde spotkanie w życiu po coś jest nam dane. Każde pozostawia swój ślad w naszym losie.

 

Niezależnie od naszego wrodzonego geniuszu, swój rozwój zawdzięczamy obcowaniu z ludźmi. Tylko ludzie mogą nas nakierować na nasze własne rozmyślania. Każda osoba, którą spotykamy na swej drodze życiowej od urodzenia aż do śmierci daje nam bezcenny dar wzajemnej komunikacji. Swoim zachowaniem, sposobem myślenia, swymi pomysłami oraz całym sobą stymuluje pewne strefy naszego umysłu. To zmusza nasz umysł i duszę pracować, trawić otrzymaną informację oraz poprzez uświadomienie wyciągać wnioski, dostosowując je do własnego światopoglądu. Proces ten jest złożony oraz bardzo indywidualistyczny, mechanizm jego jest prawie nieznany.

 

Należy zadać sobie pytanie, co stymulujesz w innych ludziach? Jaki ślad pozostaje w ich umysłach, duszach po spotkaniu z tobą. Agresja czy życzliwość? Radość czy smutek? Z tego, co jakie uczucia prowokujesz w relacjach z ludźmi, można wywnioskować jakim energiom służysz - zła czy dobra. Człowiek posiada siłę myśli, stąd nigdy nie pozostaje neutralnym. Służy każdą swoją myślą, każdym działaniem, każdym słowem, czyli lokuje energię w te lub inne siły przestrzeni.

 

Karma to wszystko to, co poprzedzało nasze dzisiejsze życie, co ją uwarunkowało, jak również to wszystko co dziś tworzymy poprzez myśli, nastroje i uczynki, które jutro będą przyczyną życia. Stąd koniecznością jest zachować swój radosny nastrój wewnętrzny bez względu na okoliczności. Utrzymanie radości to boska siła tworzenia.

 

Jeżeli stymulujesz w innych negatywne, rujnujące energie, wykonujesz pracę, która sprzyja rozpowszechnieniu negatywnych sił. Oraz należy pamiętać, że nie mamy prawa na przekładanie swego \"źle\" na innych, kimkolwiek te osoby są. Pomyśl, co możesz zrobić, żeby przetworzyć \"źle\" na \"dobrze\". Jeśli nie możesz zrobić nic, znaczy musisz uzbroić się w cierpliwość i cierpieć. Znaczy, że jesteś tego wart. Jeżeli natomiast przekładasz swoje \"źle\" na innych jutro otrzymasz je z powrotem zwielokrotnione dziesięciokroć. Istnieje takie prawo niezależnie od tego, czy to nam pasuje czy nie. Jeżeli postępujesz wbrew prawu - rujnujesz oraz zostaniesz zrujnowany przez to samo prawo energetyczne budowy naszego wszechświata.

 

Według prawa związków karmicznych wszystkie spotkania życiowe dzielą się na dziewięć kategorii z zależności od stopnia wpływu na los człowieka:

 

1. dzieci - są najbliższe, najważniejsze

 

2. ukochani

 

3. małżonkowie

 

4. rodzice

 

5. krewni

 

6. przyjaciele

 

7. koledzy z pracy

 

8. znajomi

 

9. przypadkowi przechodnie

 

Bliski związek karmiczny oznacza, że już zaistniały między nami relacje jakiegoś rodzaju. Mogliśmy być przyczyną nieszczęść oraz teraz za to płacimy. Im dalsze są relacje karmiczne, tym rzadziej się spotykaliśmy się wcześniej.

 

Od jednej inkarnacji do drugiej przechodzimy mając osobiste wibracje. Właśnie po wibracjach poznajemy siebie oraz komfortowo się czujemy zawsze w obecności \"swoich\".

 

Należy również pamiętać, że mamy pierwszoplanowe długi karmiczne, które należy spłacić bez względu na wszystko.

 

Nasz los budujemy własną wolą oraz własnymi ukrytymi pragnieniami. Uważaj zapraszając do siebie do domu przypadkowych ludzi - nie wiesz jaką energię oni zostawią. Pamiętaj - dom jest świątynią twojego życia oraz Twoje zdrowie w 90% zależy od tego, jak czy harmonijnie jest urządzony. Przy czym należy pamiętać, że porządek zewnętrzny to jedno, a energetyczny - drugie.

 

Znajomi. To osoby, z którymi często lub niezbyt często się spotykamy oraz wchodzimy we wzajemne relacje - dobre lub nie. Znajomi to wskaźnik wszechstronności lub, przeciwnie, wąskiego ukierunkowania naszej osobowości, pokazują nam jakie zadania karmiczne powinniśmy rozwiązać. Ludzie mają bardzo ważne zadanie - służenie społeczeństwu. Wszyscy jesteśmy mieszkańcami naszej planety, jesteśmy ludźmi - stąd wszyscy jesteśmy podobni, mamy wspólne zadania. Od tego, jak żyje każdy człowiek, zależy życie całego społeczeństwa, czyli każdego z nas.

 

Małżonkowie. Małżeństwa są zawierane na niebie. Małżonkowie to są osoby, które maja za zadanie razem budować swój los. Zależność karmiczna od małżonka jest większa od karmicznej zależności od rodziców. Kompleksy, lęki, niesprzyjające warunki rodzinne w dzieciństwie mają swoje odzwierciedlenie w psychice osoby w postaci problemów karmicznych. Człowiek pragnąc przezwyciężyć to, co nie pasuje mu w jego życiu lub w nim samym, wysiłkiem woli zmienia siebie oraz buduje swoje życie według własnych potrzeb spłacając w ten sposób dług karmiczny. Przezwyciężyć w sobie negatyw rodu zawsze jest trudno - jest to poważna praca.

 

Wybraliśmy sobie małżonka, który teraz nam nie pasuje. Ale przecież sami dokonujemy wyboru - należy teraz poważnie się zastanowić po co i dlaczego połączył was wspólny los, czego możecie się nauczyć od siebie nawzajem, jakie wnioski wyciągacie patrząc na problemy małżonka.

 

Relacje energetyczne pomiędzy małżonkami granic nie mają. Przed małżonkiem prawie nie ma możliwości się zamknąć. Karma obu partnerów się zrasta i staje się karmą wspólną. Podczas bliskości energie małżonków zrastają się, karmią partnera. Małżonek czuje partnera na odległość, może przewidzieć jego życzenia, pragnienia, ponieważ energia partnerów jest jedną całością.

 

Należy pamiętać: silny ma tylko jedno prawo - pomóc słabemu, słaby ma tylko jedno prawo - pomóc silnemu.

 

Miłość jest najbardziej wzniosłym uczuciem, jest stanem duchowym, który poszerza oraz podnosi duszę przybliżając ją do Boga. Małżonkowie łączą się razem, by zwielokrotniając swe energie, zrobić nowy krok w rozwoju ducha, żeby iść do przodu i do góry.

 

Energia harmonijnego związku jest tak wielka, że partnerzy są przeważnie odporni na ciosy. Jeżeli zaobserwujesz poważną dysharmonię w swoich relacjach z partnerem to znaczy, że twoim zadaniem jest zrobić wszystko, żeby stały się one możliwie najbardziej harmonijnymi. Małżonek nie jest zwykłym przechodniem - należy robić wszystko, co tylko jest możliwe i nie jest. Należy zrozumieć, w czym tkwi błąd, czemu jesteście nieszczęśliwi.

 

Los prowokuje nas do pracy karmicznej. Kiedy szczerze zadajesz sobie pytanie, a później odpowiadasz właściwie, to pojawia się uczucie pustki. Nie będzie ani stanu podrażnienia, ani żalu czy obrazy, po prostu będziesz wiedzieć, że wina leży tylko i wyłącznie po twojej stronie. Wtedy staniesz się swobodny oraz robisz wybór, jeśli relacja wasze są destrukcyjne, to lepiej wtedy się rozstać. Ale zanim to nastąpi ważnym jest wykonanie programy karmicznej na 100%.

 

Małżeństwo to doświadczenie służenia innemu, to sprawdzian zdolności kochać i współczuć, zdolności zrozumienia punktu widzenia innej osoby. Dużo zyskuje dusza, gdy służy ze starannością, bezinteresownością oraz miłością swojemu małżonkowi. Jak bardzo szczęśliwi są partnerzy, kiedy po dłuższym czasie bycia razem w końcu zrastają się energetycznie w harmonii, kochając całym sercem zalety oraz wady partnera. Osiągnięcie stanu harmonii w relacjach jest skutkiem ogromnej pracy wewnętrznej.

 

Ukochani. Miłość zawsze jest szczęściem, należy ją ochraniać jak bezcenny dar. Kiedy się zakochujemy, stajemy się czyściej, lepiej, bezinteresowniej. Jeżeli prawdziwa miłość nie jest odwzajemniona daje nam jeszcze bardziej wysoki stan duszy.

 

Energetyczne współdziałanie pomiędzy zakochanymi może być tylko jeden - darować cały świat, całego siebie, każdą krople swojej energii.

 

Tylko poprzez miłość do innej osoby można zrozumieć siebie, nauczyć się cenić wysoki stan duszy. Miłość zarówno jak oddanie siebie pozwala odczuć boskie energie, ponieważ kochając otrzymujemy więcej niż dajemy.

 

Nie należy mylić pożądanie, pociąg, interesowne zainteresowanie, samotność, nuda. Wszystko przychodzi i odchodzi, a miłość jest wieczną.

 

Miłość jest jedyna. Dla miłości należy i powinno się ofiarować wszystko. Nie każdy jest zdolny kochać, ale dążyć powinien każdy.

 

Prawdziwa miłość daje się nam w ostatnim wcieleniu, kiedy już wszystkiego dokonaliśmy.

 

Dzieci. Główny dług karmiczny to dług wobec dziecka. Rodzice stymulują kierunek rozwoju dziecka, jego umysł, uczucia, emocje poddawane są kontroli - aprobacie lub dezaprobacie. Od rodziców zwykle przyswajamy pojęcie o świecie, o tym co to jest dobro czy zło. Nawet, jeżeli się o tym nie mówi, światopogląd rodziców wchłania się gdzieś głęboko, poprzez odczucie intuicyjne.

 

Im trudniejsze jest dziecko, tym więcej miłości trzeba w niego włożyć. Jest to reguła, którą należy zapamiętać. Jeśli wasze dzieci wymagają zwiększonej ilości uwagi oraz cierpliwości - oznacza to, że lekcje miłości już kiedyś nie odrobiliście oraz teraz uczą was na siłę. Ale bywa też tak, że dziecku oddane zostało wszystko, a dziecko stało się tylko biorcą. Nie nauczyło się dawać, tylko brać. A przecież najważniejsze zadanie to nauczyć dziecko również dawać oraz odpowiadać. Jeżeli to się nie udało, to być może kochali dziecko dla siebie, a nie dla niego oraz tak, jak było wygodnie rodzicowi, a nie jemu. Należy dać dziecku przykład ciepła oraz miłości do świata.

 

Dzieci są dane nam po to, by móc na podstawie swego zwierzęcego instynktu troski o potomstwie wytworzyć Boską miłość.

 

źródło: slipinska.pl - Prawo Karmy

 

 

 

____

Link to comment
Share on other sites

Na początek, nie sposób nie podziękować za ten tekst :). Hm... Mam w życiu tak, że jest we mnie wiele negatywnych emocji, skumulowanych przez całe życie - sam odbieram bardzo dużo ze świata, jak i widzę emocjonalnie w nim bardzo dużo. Niestety z czasem lęki wzięły górę i od wielu lat staram się z nimi uporać. Bez wątpienia jest to najważniejsza rzecz, z którą w tym życiu muszę się uporać, co zachodzi dość wolno - lecz progresywnie.

 

Mam takie pytanie, dużo czasu spędzam sam, gdzie faktycznie wokół mnie krąży wiele negatywnych emocji - gdy jednak wychodzę do ludzi - odbierany jestem jako pozytywny człowiek, w każdym razie, z przekazu ludzi, przelewam dużo radości na innych. Stąd też, mam tu pewną rozbieżność - czy sam fakt czucia negatywnych emocji - jest tym samym generatorem tychże emocji, które wysyłam w świat, czy też istotą karmiczną jest relacja z drugim człowiekiem - gdzie jednak potrafię przeskoczyć na inny poziom, odebrać od nich emocje i zwrócić im w pozytywniejszej postaci? Bo generalnie to robię, w kontakcie z ludźmi - zastępuję swoje emocje (dzieje się to poza moją kontrolą) odczuciami drugiej osoby, a z racji chociażby życzliwości, na przykład poprzez uśmiech, oddaję je z powrotem. Ale jednak w moim dużo więcej jest smutku, niż radości - wiele czasu samotnie przebywam - choć ten czas bardzo mnie uczy i rozwija - a zakładam że nie będzie tak zawsze, jak wszystko - jest to stan przejściowy. Jednak, jak to się ma do karmy? Serdecznie pozdrawiam :)

Link to comment
Share on other sites

Na początek, nie sposób nie podziękować za ten tekst :). Hm... Mam w życiu tak, że jest we mnie wiele negatywnych emocji, skumulowanych przez całe życie - sam odbieram bardzo dużo ze świata, jak i widzę emocjonalnie w nim bardzo dużo. Niestety z czasem lęki wzięły górę i od wielu lat staram się z nimi uporać. Bez wątpienia jest to najważniejsza rzecz, z którą w tym życiu muszę się uporać, co zachodzi dość wolno - lecz progresywnie.

 

Mam takie pytanie, dużo czasu spędzam sam, gdzie faktycznie wokół mnie krąży wiele negatywnych emocji - gdy jednak wychodzę do ludzi - odbierany jestem jako pozytywny człowiek, w każdym razie, z przekazu ludzi, przelewam dużo radości na innych. Stąd też, mam tu pewną rozbieżność - czy sam fakt czucia negatywnych emocji - jest tym samym generatorem tychże emocji, które wysyłam w świat, czy też istotą karmiczną jest relacja z drugim człowiekiem - gdzie jednak potrafię przeskoczyć na inny poziom, odebrać od nich emocje i zwrócić im w pozytywniejszej postaci? Bo generalnie to robię, w kontakcie z ludźmi - zastępuję swoje emocje (dzieje się to poza moją kontrolą) odczuciami drugiej osoby, a z racji chociażby życzliwości, na przykład poprzez uśmiech, oddaję je z powrotem. Ale jednak w moim dużo więcej jest smutku, niż radości - wiele czasu samotnie przebywam - choć ten czas bardzo mnie uczy i rozwija - a zakładam że nie będzie tak zawsze, jak wszystko - jest to stan przejściowy. Jednak, jak to się ma do karmy? Serdecznie pozdrawiam :)

 

 

 

mam DOKLADNI to samo, chore wewnetrzne lęki, a kiedy wychodze do ludzi jakas zamiistna maska, chwilami sama siebie nie poznaje.. moz ektos kto dobrze sie na tym zna cos napisze...

Link to comment
Share on other sites

ach zapmnialam, ja za duzo sama nie moge przebywac bo widze cos ie wtedy ze mna dzieje... ogolnei odosze ciagle wrazneie, ze zyje na granicy dwoch swiatow, mze to znak zodiaku ryby, ale nei ogarniam ludzi i czuje sie czasami zbt dziecinna a przy niekotrych zbyt dojrzala, nei zwracam uwagi na wiele apsektow, na kore zwracaa je inni.. tak jakbym przenikala... eh.. ciezk mi z tym walczyc i wlaczac guzik normalnosci... popadam wstraszne skrajnosci..

Link to comment
Share on other sites

A ja właśnie mam etap, gdzie strasznie uciekam do samotności... Świat zupełnie mnie przytłacza, wymogi, niezrozumienie, brak wyczucia, a przede wszystkim brak empatii w stosunku do drugiej osoby... Pewnie to taki okres... Tylko właśnie mam wrażenie iż zaczynam zbyt dobrze czuć się w samotności... Pracuję w domu, w swoim samotnym pokoju, w bunkrze z dala od wszystkiego. Co prawda sam nie wiem, czy właśnie nie buduję w ten sposób siły w sobie, czy też dokładnie na odwrót... Choć nauczyłem się ufać drodze, po której kroczę, nie mniej... Dziwnie jakoś tak :).

 

A i sam tej normalności nie mogę znaleźć - wręcz przeciwnie - im więcej rozumiem, tym jestem dalej od tego świata, choć przestałem wpadać w skrajności - przestało mi zależeć... I nawet nie to że narzekam - bo nie jest mi z tym źle - po prostu żyję, jest tak jak jest. Dużo się uczę, a to dla mnie ważne (z resztą tak jak i zaczynam sobie cenić to forum - od wczoraj tu buszuję - szukam nadal mądrości w słowach, którą i tu znajduję). I już nawet nie potrafię odróżnić - moje emocje - czy też świata, bo świat ma na mnie ogromny wpływ - odczuwam go całym sobą.

 

Wiem że trochę to bez sensu - bo to tylko od nas zależy na jakie emocje patrzymy - ale z drugiej strony, gdyby nie to, czy bym zrozumiał, to co zrozumiałem? Przestałem oceniać coś jednoznacznie... jakoś wszystko jest względne :).

Link to comment
Share on other sites

a moge wiedzieć ile masz lat?

 

Wiesz może to tez taki czas, którego potrzebujesz, moze chcesz sie wycisz moze to chwilowe, wudaje mi sie, ze to nei jest niepokojace, ale jednak za dlugo tez nie powinno sie tak izlowoac, uwwierz mi, ze jak np, ja siedze za dlugo sama to mi szkodzi zdecydowanie :)

 

 

Tez sie tu zadomowiłam, az za bardzo ... :)

Link to comment
Share on other sites

Latek 29 na karku, jak na strusia całkiem sporo ;). Trochę jest tak, że wyszalałem się kilka lat temu i to naprawdę porządnie... Świat zewnętrzny przestał mnie pociągać, skupiam się bardziej na myśli. Jeszcze jakiś czas temu, miałem marzenia, pragnienia, teraz po prostu żyję. I nie byłoby dla mnie nic w tym dziwnego... gdyby mi się to nie podobało. Zawsze wiedziałem że jestem typem samotnika, ale nigdy nie sądziłem że aż takim ;). Szczególnie że swego czasu spędziłem mnóstwo czasu wśród ludzi, właściwie nie wyobrażałem sobie, że to się aż tak może zmienić, a tu popatrz :)

Link to comment
Share on other sites

Latek 29 na karku, jak na strusia całkiem sporo ;). Trochę jest tak, że wyszalałem się kilka lat temu i to naprawdę porządnie... Świat zewnętrzny przestał mnie pociągać, skupiam się bardziej na myśli. Jeszcze jakiś czas temu, miałem marzenia, pragnienia, teraz po prostu żyję. I nie byłoby dla mnie nic w tym dziwnego... gdyby mi się to nie podobało. Zawsze wiedziałem że jestem typem samotnika, ale nigdy nie sądziłem że aż takim ;). Szczególnie że swego czasu spędziłem mnóstwo czasu wśród ludzi, właściwie nie wyobrażałem sobie, że to się aż tak może zmienić, a tu popatrz :)

 

Ja mam bardzo różnie... raz mi ludzi brakuje, raz chce od nich uciekać gdzie pieprz rośnie, raz kocham, a raz ich nienawidze, ale staram się z tym walczyć... wiesz moze masz tak chwilowo, a moze po rpostu jakos dojrzales, jestes ustabilizowany emocjonalnie, wyszales sie jak piszesz,a teraz czas na jakas refleksje, moze dusz tego potrzebuje ;)

Link to comment
Share on other sites

Dobrze prawisz, Szamanie Wiejski. :) Ja tylko dodam od siebie, że w początkowym etapie, gdy człowiek rozwija się duchowo, ucieka do samotności, bo inaczej nie potrafi. Uważam to za naturalne.

To wychodzenie do ludzi i do świata(zarówno dosłownie jak i w przenośni), pojawia się wraz z pewną, że tak to ujmę, dojrzałością duchową. To kolejny etap, to swego rodzaju rewolucja.

Każdy człowiek podświadomie lub/i świadomie dąży do równowagi na każdej płaszczyźnie życia. Jeśli osiągniesz równowagę w sobie, z samym sobą - równoważyć będą się dla Ciebie również zewnętrzne aspekty i przejawy życia. Wszystko powoli zacznie się harmonizować i analogicznie praca czakr również.

Link to comment
Share on other sites

Pytanie jest, jaki mam wybór? Wśród ludzi przestałem czuć się komfortowo, jasne, tak raz na tydzień wpada do mnie któryś ze znajomych, ale niewiele ponad to. Pewnie że mógłbym teraz zmusić się do wychodzenia do ludzi, ale nie byłoby to ani szczere, ani rzeczywiście przyjemne. Z pewnością, gdy przebywamy wśród ludzi - jest lepiej, ale nie sądzę aby robienie tego na siłę przyniosło oczekiwane efekty... Choć cały czas podchodzę do tego jak do etapu w życiu - bo ono zawsze z czasem diametralnie się zmieniało. Z resztą, nie wyobrażam sobie, aby tak miało być przez całe życie, ale trochę mam wrażenie, iż to nie ja to kontroluję, a raczej wewnętrzne emocje - mnie...

Link to comment
Share on other sites

Z pewnościa zmuszać sie nie ma sensu. Mam pytanie co sprawia, że czujesz sie wśród ludzi niekomfortowo? Może to jest lekcją do przerobienia?

 

Powiedzmy tak, że jestem na etapie, gdzie szukam... albo buduję swoje ja. Chyba, ciężko określić to w chwili obecnej, pewnie za kilka lat nie będę miał z tym problemu, gdy się wyjdzie z danego etapu, zawsze łatwiej. Przy znajomych muszę ubierać maskę, rozmawiać bla, bla, bla, co jest oczywistym - nie prowadzi się rozmów życiowych codziennie, zawsze ;). Po prostu tak jakby straciłem umiejętność rozmowy o niczym... Jest we mnie... taka ciężka emocja, która blokuje moje przejście w stan lekki - który pozwala na normalną, taką po prostu rozmowę. Dopóki ta emocja była związana tylko z lękiem - nie było problemu, przebywanie ze znajomymi było jakoby ucieczką, przez co łatwo mi było narzucić pozytywną maskę, normalnie realizując się w społeczeństwie. Ale ostatni rok, w sumie kilka lat, to czas całkiem sporych przemian we mnie, bardzo wiele czasu spędziłem na myśleniu, co trochę odłączyło mnie od społeczeństwa - bo faktycznie, mało kto w ogóle miał tyle czasu na zastanowienie, ile ja w tym życiu dostałem. Wiem że to nie jest przypadek, że tego potrzebuję, ale dość trudne to jest...

 

Jest to również związane z miejscem w którym przebywam - gdy wyjechałem na 3 tygodnie do warszawy na szkolenie - byłem zupełnie innym człowiekiem, ale tak... zupełne innym. Inne potrzeby, inne nastawienie, inny sposób życia, właściwie 180 stopni na odwrót, jeśli chodzi o stan emocjonalny. Ale mam aktualnie średnio opcji na wyprowadzenie się, z resztą, nie wiem czy zmiana na siłę też jest dobra. Nie wiem czy po prostu nie muszę tego etapu przejść, choć z drugiej strony - też nie wiem czy to nie jest ciągłe pogrążanie się. Stąd też trochę poddaje się losowi - skoro nie wiem, to czekam tak długo, aż będę wiedział ;). Póki co, ta metoda sprawdza się w życiu.

Link to comment
Share on other sites

Miałem podobnie kiedyś. Trudno było mi przestawić się na zwyczajną rozmowę, poczucie humoru jakby mi przygasło. Nie wiem, być może wynikało to z tego, że dużo pracowałem z podświadomością i chyba trochę zbytnio ją "spętałem" z poziomu Średniego Ja.Potem nauczyłem się, żeby czasem sobie odpuścić i dać się ponieść.

 

Wszystko w granicach rozsądku, jeżeli będziesz się izolował bardzo dług czas to mysle,ze Twoja psychika raczej na tym ucierpi, jezeli bedziesz czul,ze " dziwaczejesz" to lepiej odpusc bo co za duzo to nei zdrowo, kazdy medal ma dwie strony zawsze to pwotarzam i jeżeli będziesz polerwał tylko jedną to druga zostanie zaiedbana. Co za dużo to nie zdrowi itd...

 

Rób tak, żebyś czuł się komfortowo psychicznie. Ja może nie robie tego co Ty,a le patrzac obiektywnie mysle, ze to najzdrowsze rozwiązanie.:icon_smile2:

Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...