Jump to content
mag27kr

XII dom

Recommended Posts

mag27kr

A co myślicie o intensywnie zaznaczonym XII domu? Osobiście mam w nim słońce, księżyc, wenus i jowisza...tylko nijak nie wiem jak to się ma do mojej osoby, mojego życia osobistego i zawodowego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest greg639

to zależy jakimi domami władają poszczególne planety i w jakim znaku leży ten dwunasty dom, ale z samego znaczenia poszczególnych planet mozna powiedzieć:

Słońce - z jednej strony daje radość z samotności, osoba nie nudzi sie i potrafi zawsze znaleźć sobie zajęcie, a z drugiej strony chroni właśnie przed tą samotnością, tzn. nawet gdyby osoba chciała pobyc jakiś czas sama - będzie jej trudno znaleźć taką możliwość, z łatwością rozpoznaje ukrytych wrogów oraz jest chroniona przed odosobnieniem,

Księżyc daje bardzo silną intuicje, możliwość "czytania w myślach" i przewidywanie zdarzeń

Wenus pociąg do sztuki, ale gdy Wenus włada również 1,3,5,7 lub 11 domem - osoba może być nieśmiala lub ma skłonności do zamykania się w sobie

Jowisz przy dobrych aspektach moze dać szczęście pochodzące z dziwnych "zbiegow okoliczności"

 

to tak mniej więcej

Share this post


Link to post
Share on other sites
arabika

Dom XII jest zwany też domem długów karmicznych. Silnie obsadzony dom może powodować, że żyjesz własnym wnętrzem, jesteś niezmiernie trudnym do poznania, bardzo dużo energii działa na poziomie podświadomości.

Planety w XII domu symbolizują siły, które mogą przytłaczać, z którymi można poradzić sobie jedynie skutecznie poprzez nakierowanie ich energii na samopoznanie, w kierunku szczodrości ducha, służeniu innym...

Share this post


Link to post
Share on other sites
tribalbellydancer

Mam nadzieje, że pomocne (z książki Domy Astrologiczne - D.Rudhyar - wybaczcie te znaczki zamiast "ś"....

 

Dom dwunasty

 

Dom dwunasty zamyka cykl do�wiadczeń ludzkich. Stanowi ostatniš fazę procesu, który może powtarzać się przez resztę życia człowieka lub zakoń-czyć się tym, co nazywamy �mierciš. W domu dwunastym jednostka albo przemienia odniesione przez siebie sukcesy w nasienie nowego cyklu rozwoju, albo staje przed skumulowanymi rezultatami swoich porażek. W rzeczywisto�ci nie ma człowieka, który nie osišgnšł jakiego� sukcesu i nie poniósł osobistego lub grupowego niepowodzenia. W ostatnim domu naszego cyklu człowiek nieuchronnie staje twarzš w twarz ze swoimi sukcesami i porażkami. Jego wspomnienia z przeszło�ci, te �wiadome i te nie�wiadome, tłoczš się na progu prowadzšcym do nowego cyklu. Sš to Anioł �wiatła zapraszajšcy w dalszš podróż lub ciemny Strażnik Progu, na którego kształt składajš się niepowodzenia, rezygnacja z życia, lęki, zanie-dbania i popełnione błędy. Człowiek musi zajrzeć w oczy tej złożonej istocie, którš sam stworzył. Musi przej�ć przez niš, bez względu na koszty, je�li chce zobaczyć nowy cykl.

Nowy cykl przychodzi niezależnie od wyniku konfrontacji, nawet je�li następuje po utracie ciała fizycznego. Nie ma więc sposobu uniknięcia próby. Mimo to �wiadome ego, które nastawione jest na nowy poczštek i któremu przeznaczone jest rozpoczšć nowy cykl życia w tym samym ciele, jest zwykle przekonane, że uda mu się uciec przed złowrogimi postaciami czajšcymi się przy bramie odrodzenia. Szaleńczo walczy ono w ciemno�ci, nie mogšc ani pogodzić się z sytuacjš, ani pokutować, ani zwyciężyć. Cierpišc katusze na wspomnienie swoich niepowodzeń, dręczony przez lęki Przed tym, co przyniesie nowy cykl, człowiek płacze, wzywajšc pomocy i �wiatła. A pomoc przychodzi, choć nieraz niezauważenie, gdyż nierzadko jest on o�lepiony przez ciemno�ć i prze�ladowany przez tykanie zegara czasu, który zawsze dla niego chodzi albo zbyt wolno, albo zbyt szybko.

 

Mimo to ciemno�ć staje się do zniesienia, gdy człowiek u�wiadomi sobie że przez rezygnację z rzeczy mniejszyc możliwe jest odrodzenie się dla rzeczy większych. �wiatło istnieje także w jšdrze nasienia, które oczekuje na spełnienie obietnicy odnowy złożone przez wiosnę, �wiatło to jest jednak dziwnym i niepokojšcym poblaskiem, który nadaje wszystkiemu nieoczeki-wane kształty i w którym wszystkie zdarzenia stajš się tajemniczo sym-boliczne. Jest to dziwne �wiatło, ponieważ przebija ono mgłę skumulowanej przeszło�ci, płynšc z odległej rzeczywisto�ci. Uniwersalno�ć wysyła sygnały do poszczególnych ludzi; jedno�ć kšpie podzielno�ć w morzu nowej życio-dajnej krwi. W tym �wietle nasze ograniczone koncepty błyszczš wizjš życia jak ciemne skały przemienione przez promienie ultrafioletu w kształty o fan-tazyjnych barwach.

Dom dwunasty należy rozumieć przede wszystkim jako ostatniš fazę półcyklu, którego poczštkiem był dom siódmy. W dwunastym domu kończy się rejon nieba. To wła�nie w tej sferze powyżej horyzontu do�wiadczenia ludzkie koncentrujš się na udziale w społeczeństwie albo na wszech�wiecie, którym włada wszechobecny duch. Udział w jedno�ci społecznej lub uniwer-salnej przyjšł konkretnš formę w domu dziesištym, w zenicie. Wytworzona przez taki udział energia została wyzwolona w domu jedenastym. Siła grupy wypełniała jednostkę, w miarę jak realizowała ona swoje zadania społeczne i zawodowe. W domu dziesištym do�wiadczenia były istotne i przeżywane rzetelnie, człowiek ma tutaj okazję cieszyć się przyjemno�ciami kulturalnymi i przyja�niš może on też usiłować stworzyć nowe ideały społeczne, nowe nadzieje na lepszš przyszło�ć. Może on też cieszyć się tera�niejszo�ciš i tworzyć nowe jutro dla siebie i dla wszystkich ludzi. �ródłem takich aktów twórczych jest wizja powstała z połšczenia z gwiazdš �wiecšcš w zenicie jego życia, połšczenie, które staje się rzeczywisto�ciš tylko przez stały i autentyczny wysiłek.

Omawiajšc znaczenie jedenastego domu, powiedziałem, że jedno�ć dzia-ła w nim, umożliwiajšc mu wypełnienie funkcji w swoim mec?hanizmie; jest to tworzenie nie jednostki, jak w domu pištym, lecz poprzez niš. Co w takim razie z wynikami tego tworzenia? Mogš wydawać się one dziwne dla naszych umysłów, silnie zahipnotyzowanych naszymi separatystycznymi wyobrażeniami o tym, jak powinno wyglšdać indywidualne istnienie.

Ponieważ w domu jedenastym działali�my jako twórczy reprezentanci, przez których siła społeczeństwa lub naszej szczególnej grupy społecznej była wyzwalana na tradycyjne sposoby okre�lane przez zbiorowe ideały, kulturę i religię, można było spodziewać się, że ulegniemy wpływowi tych ideałów i zostaniemy przez nie ukształtowani. Je�li żyjemy w społeczeństwie materialistycznym i dekadenckim i je�li pozwolili�my mu działać przez nas, nie kwestionujšc jego racji, czy możemy żywić nadzieję, że uda nam się uniknšć nieuniknionego losu czekajšcego na to społeczeństwo? Je�li �pie-wamy i tańczymy, nieodpowiedzialnie pławišc się w rozkoszy podczas gdy �wiat postępuje w stronę zagłady, czyż nie musimy w naszej pod�wiadomo-�ci, je�li nie �wiadomie, odczuć wpływu tej zagłady?

Wpływ wspólnego przeznaczenia jest dla człowieka losem. Musi on jednak pamiętać, że w dwunastym domu stanie przed ostatecznymi, logicz-nymi skutkami przyczyn z dziesištego domu, a idšc dalej jeszcze, przypad-kowych czynników majšcych swój poczštek we wcze�niejszych kštowych domach - pierwszym, czwartym i siódmym. W dziesištym domu spotkali�-my potrzeby społeczeństwa; oznacza to, że dokonali�my wyboru lub zasu-gerowano nam wybór jakiej� profesji lub miejsca w społeczeństwie. Speł-nili�my te potrzeby społeczne pod dalekim, a w rzadkich przypadkach bliskim, przewodnictwem naszej gwiazdy w zenicie. Znajdujemy nasze miejsce w większej cało�ci. Od tego momentu moc tej większej, społecznej lub uniwersalnej cało�ci, musi stać się dominujšcym wpływem w naszym życiu. Jest on dominujšcy niezależnie od tego, czy akceptujemy go biernie, czy buntujemy się przeciwko niemu, współdziałamy z innymi członkami społeczeństwa, czy wyłamujemy się jako reformatorzy, przywódcy rewolu-cyjni lub przestępcy.

W dwunastym domu spotykamy się z konsekwencjami naszego biernego konformizmu lub też buntu duchowego. W pod�wiadomy i �lepy sposób spotykamy się z karmš społeczeństwa albo też spoglšdamy w oczy naszej karmie jednostkowej człowieka, który walczył ze społeczeństwem dla speł-nienia własnych egoistycznych interesów lub może w imię lepszego �wiata. Albo zasypiamy wtedy duchowo, przyjmujšc komfort zgody na tradycje i precedensy, albo znosimy ciężar i konsekwencje naszych ideałów i na-szych wysiłków wcielenia w życie i przekazania innym naszej wizji. Naj-czę�ciej zdarza się, że obie te możliwo�ci zachodzš równocze�nie w takich lub innych proporcjach.

Podobnie jak domy czwarty, pišty i szósty odnoszš się do różnych sposobów ekspresji swojego ego, domy dziesišty, jedenasty i dwunasty przedstawiajš różne rodzaje ekspresji zbiorowej, i podobnie jak dom szósty odnosi się do kryzysu w przej�ciu pomiędzy sferami poniżej i powyżej horyzontu, tak również i dom dwunasty okre�la krytyczny stan przej�ciowy pomiędzy dwoma �wiatami. Jednostka, która oddała się potrzebom społecznym i zbiorowym, podejmuje tu walkę, by uwolnić się od wielu uwarunkowań, które zwišzały jš z okre�lonš sytuacjš społecznš i duchowš i by odrodzić się jako nowa indywidualno�ć. Tu także następuje repolaryzacja i zmiana kierunków, w sposób inny jednakże niż w domu szóstym, gdzie zmagania jednostki obracały się wokół osobistych ograni-czeń i potrzeby dyscypliny wewnętrznej. W domu dwunastym trzeba poradzić sobie z rzeczami, które majš swe korzenie w problemach zbiorowo-�ci, w losie narodu i społeczno�ci, w naciskach wywieranych przez społe-czeństwo na jednostkę, a także naciskach zbiorowego nie�wiadomego organizmu na �wiadome ego. W obu domach przeżywa się dużš dozę bólu. Ból, którego przyczynš jest metamorfoza przeżywana w domu dwunastym, okazuje się nie do uniknienia, co powoduje, że jest on trudniejszy do zniesienia. Człowiek nie ma jak bronić się przed wszech�wiatem, oprócz odrodzenia się poza nim.

Ziarno tego odrodzenia zawarte jest w domu dwunastym. Symbolizuje to zakrzywienie linii horyzontu, który stanowi granicę oddzielajšcš dom dwu-nasty i dom pierwszy. Mimo że zakrzywienie to jest bardzo nieznaczne, pozostaje znaczšce. W efekcie wierzchołek pierwszego domu zostaje za-gięty w dół w kierunku od domu dwunastego. Odnosimy przy tym wrażenie, jak gdyby ciężar całego nieba doginał horyzont. Niebo wciska w Ziemię ziarno nowego przeznaczenia, podczas gdy ziarno nadchodzšcego cyklu uwalnia się z przeszło�ci. Według tradycyjnej filozofii hinduskiej, ostatnia my�l przebiegajšca przez umysł umierajšcego warunkuje jego przyszłe wcielenia.

Możemy przyjšć, że stwierdzenie to jest tylko symbolem, z drugiej jednak strony, trudno jest podważyć jego prawdziwo�ć. Każde narodziny sš nowym dziełem Boga; gleba jednakże, w którš wrzucane jest ziarno i sama sub-stancja, z której ziarno to się składa, sš produktami przeszło�ci. Nowe nie jest ani ziarno, ani substancja, z której zrobione jest ziarno, lecz otrzymana od Boga moc, którš nowo narodzona istota może wykorzystać, by w nowy sposób ukształtować to, co odziedziczyła z przeszło�ci. Ascendent repre-zentuje tę wła�nie moc, której interpretację ułatwia zwiększajšcy się kšt zodiaku. Moc ta stanowi rzeczywistš tożsamo�ć człowieka, je�li osišga on stan poczucia indywidualnej ja�ni. Jest ona mistycznym imieniem nowona-rodzonego człowieka.

Indywidualna tożsamo�ć może zadziałać lub nie. Połšczona siła wspo-mnień nagromadzonych w domu dwunastym - tzw. karma - może być tak wielka, że tłumi tożsamo�ć indywidualnš nowo narodzonego człowieka, zagłusza ton nowego cyklu dajšcego możliwo�ć odrodzenia. Je�li tak się zdarzy, wtedy nowy cykl staje się zaledwie powtórzeniem cyklu poprzed-niego w nieznacznie tylko zmienionych warunkach, przy czym siłš zbiorowo-�ci nieustannie walczy z duchem indywidualno�ci, usiłujšcym zdobyć swojš tożsamo�ć, niekiedy całkowicie go miażdżšc. Je�li jednak człowiek wyszedł zwycięsko z konfrontacji przeżytych w domu dwunastym i poradził sobie z ciemno�ciš, którš reprezentujš "Stróż Progu", nie u�wiadomione wspo-mnienia i kompleksy osobiste i zbiorowe, wtedy Ton nowego cyklu może zabrzmieć czysto. Jednostka �wiadoma wtedy swojej prawdziwej tożsamo-�ci jest w stanie wykorzystać dla swego przeznaczenia wszelkie uwarun-kowania będšce skutkiem jej przeszło�ci i przeszło�ci jej przodków, rodzi-ców i całej ludzko�ci.

Na �cieżce twórczego sukcesu nie sposób obej�ć się bez korzystania z przeszło�ci. Życie twórcze polega na cišgłym łšczeniu przeszło�ci i przy-szło�ci w ja�niejšcš tera�niejszo�ć, łšczenie wspomnień i celów poprzez działanie twórcze. Życie to charakteryzuje obfito�ć i po�więcenie. Własna tożsamo�ć, osobowo�ć, miło�ć i udział w życiu organicznym cało�ci to fundamenty �wištyni spełnionej męsko�ci i kobieco�ci. Sš one czterema punktami horoskopu urodzeniowego, pełnym chwały krzyżem życia czło-wieka.

Jednš z najdziwniejszych cech naszej cywilizacji zachodniej jest rezyg-nacja z my�lenia i odczuwania w kategoriach procesów cyklicznych. Rezyg-nację tę zapoczštkowała podjęta w pištym wieku naszej ery decyzja rady Konstantynopola, na mocy której zakazano wiary w reinkarnację i wsz/stkie podobne procesy cykliczne. Decyzja ta jest typowa dla społeczeństwa zachodniego i jego szczególnej funkcji w historycznym rozwoju ludzko�ci, w której wystšpiła silna tendencja w kierunku zerwania z wszelkimi przeja-wami chylšcych się wówczas ku upadkowi "filozofii witalistycznych". Nasza cywilizacja zawsze podkre�lała zdolno�ć człowieka do wyj�cia ponad swoje uwarunkowania biologiczne i psychiczne, które sš czynnikiem dominujšcym we wszystkich społeczeństwach opartych na instynkcie i wspólnocie ple-miennej, szczególnie za� społeczeństwach zwišzanych z uprawš roli i ho-dowlš zwierzšt, a także zdolno�ć do wykorzystania my�lenia analitycznego i abstrakcyjnego, ażeby pokierować tym procesem przekraczania. Wymaga to oddzielenia umysłu i rzšdzšcego nim ego od naturalnych instynktów i w pewnym sensie wszystkich naturalnych procesów. Pozwala to na po-budzenie ego do samogloryfikacji wbrew nakazom natury i na wyobrażenie siebie w roli władcy życia i jego cykli. Sam jednakże umysł z trudem opiera się głosowi natury i nakazom biologicznym przedstawianym często jako "potężna pasja" lub w formie wyobrażeń mistycznych. Potrzebny był więc sprzymierzeniec w postaci religii chrze�cijańskiej, która pomogłaby wyj�ć poza funkcje życiowe zdominowane przez rytmy przyrody. Przymierze to zapoczštkowało wiarę w jedno tylko życie, które dostaje się, by zrealizować cel, jakim jest transcendencja duchowa.

Tylko jedno krótkie życie do naszej dyspozycji, by osišgnšć tak ogromne zadanie! Oznacza to, że każda chwila w życiu powinna być po�więcona realizacji tego trudnego celu; nie wolno tracić ani sekundy, szczędzić żadnego wysiłku. Ażeby osišgnšć sukces, należy bezwzględnie zapanować nad energiami własnej wewnętrznej natury, a także energiami całej natury. Całe to pojęcie nieuchronno�ci doprowadziło do przedstawiania �mierci jako ogromnej tragedii i nieubłaganej siły. Życie i �mierć sš czę�ciš naturalnego cyklicznego procesu życia, je�li jednak nawet umysł i ambicje człowieka lub też jego zdesperowana wola mogš w dużym stopniu kontrolować procesy życiowe, wydaje się on bezradny w obliczu ostatniego niezwyciężonego wroga - �mierci. �mierć trzeba było odsunšć za wszelkš cenę, nawet za cenę �mierci innych ludzi. Tutaj dochodzimy do głównego celu "czarnej magii", a zarazem celu współczesnych wojen, które skierowane sš nie tylko przeciwko ludziom innej narodowo�ci czy rasy, lecz także przeciw naturze i równowadze ekologicznej. Tu nie liczy się, co umiera, a �mierć naturalna jest rzadko�ciš.

Pewni ludzie w Indiach i Tybecie również pochłonięci byli wolš prze-kroczenia natury. Siłami natury, które starali się opanować, były wewnęt-rzne instynkty i pragnienia człowieka. Umysł wykorzystywany w procesie transcendencji i we wszelkich praktykach ascetycznych nie był umysłem analitycznym, intelektem, lecz przede wszystkim holistycznš, pełnš wyobra-�ni i integrujšcš siłš wewnętrznš. Proces taki nie wymagał pełnienia funkcji społecznych i reorganizacji życia społeczno�ci, lecz względnej przynajmniej i w większo�ci wewnętrznej izolacjijednostki od społeczeństwa. W izolacji tej człowiek znajdował szczę�cie i spokój wypływajšce z dostrojenia się do cyklicznych rytmów natury. Rezultatem był brak lęku przed �mierciš, po-nieważ postrzegano jš jako nic więcej niż kolejnš fazę w całym procesie istnienia. Jogin usiłował �wiadomie przeżyć �mierć w sposób, który natych-miast lub po okresie przemian duchowych doprowadziłby do odrodzenia. Tak zrodziło się ogólne pojęcie "reinkarnacji", które zostało spersonifikowane, by umożliwić lepsze zrozumienie przez ludzi, a którego uniwersalistyczne i transcendentalne znaczenie zachowali mędrcy.

Je�li �mierć nie wywołuje lęku i je�li przyjmie się przekonanie, że nasza podlegajšca stopniowemu procesowi ewolucji "dusza", monada, ma do swojej dyspozycji "wiele żyć", można opracować wskazówki odno�nie do �wiadomego przygotowania do �mierci. Przygotowania te rozpoczynało się z rozmysłem w ostatniej fazie życia jednostki. Życie i �mierć były przeci-wieństwami, podobnie jak jang i jin, i kiedy życie słabło do pewnego stopnia, �mierć nabierała siły. Był to znak, że należy rozpoczšć przygotowania do znaczšcej, spokojnej i szlachetnej �mierci.

W astrologii tak wła�nie przedstawia się najbardziej pozytywne i naj-piękniejsze znaczenie dwunastego domu. Może obejmować ono do�wiad-czenia zwišzane ze �wiadomym i pełnym spokoju zakończeniem fazy aktywno�ci, przy czym koniec ten odsuwa się w sposób naturalny, nadajšc mu znaczenie. Może okazać się to trudnym zadaniem nie tylko w od-niesieniu do �mierci, lecz także w każdej sytuacji, kiedy człowiek usiłuje w znaczšcy sposób zakończyć i podsumować jakškolwiek podjętš przez siebie działalno�ć.

Każdy, kto próbował kiedy� wygłosić zaimprowizowane przemówienie na przyjęciu, wie, jak trudno jest zakończyć mowę w sposób przekonujšcy i znaczšcy. Kończšc przemówienie, wielu mówców płacze, powtarza się, przechodzi od nastroju wzniosłego do przyziemnego, nierzadko pozwalajšc, by po długim czasie, bez żadnej konkluzji, po prostu skończyły im się słowa. Słu?chacze sš już wtedy zmęczeni i ich umysły szybko eliminujš lub zapo-minajš wszystko, co w przemówieniu zrobiło na nich wrażenie. Kompozytor muzyki, dramaturg i powie�ciopisarz często stojš przed tym samym prob-lemem, kiedy zmuszeni sš doprowadzić swoje dzieło do końca. Poczštek jest stosunkowo łatwy; wykorzystuje się przy tym odczuwany w sobie naturalny impuls życia, emocjonalny zapał do ekspresji siebie. Na poczštku uwaga ludzi też nie jest jeszcze całkiem skoncentrowana, nie sš oni skłonni do krytyki. Stopniowo rozgrzewajš się i w końcu zapominajš, jaki był poczštek.

Natura człowieka nie pomoże mu jednak w stworzeniu znaczšcego zakończenia, które utkwi w pamięci ludzi. Naturalnym zakończeniem jest wyczerpanie - wyczerpuje się twórca i zgromadzeni wokół ludzie. Prze-mówienie i sam przemawiajšcy umierajš bez większego znaczenia ze staro�ci. Jeżeli ja�ń, istota duchowa, nie przejmie kontroli i nie połšczy wszystkich wštków długiego, trwajšcego całe życie wysiłku, najistotniej-szych jego elementów, w jedno zakończenie, istnieje niebezpieczeństwo, że tę wielkš chwilę przysłoni kurz opadajšcy po walce.

Wszystko, co zaszło wcze�niej, może ulec zapomnieniu, znaczšce zakończenie pozostanie jednak w pamięci. Pozostawi ono trwałe wrażenie w umysłach i duszach ludzi, którzy byli jego �wiadkami. Podobnie jak ziarno jest ono ostatnim wytworem, realizacjš życia ro�liny jednorocznej. Ro�lina umiera, a ziarno upada na ziemię, zawiera ono jednak w sobie moc wiecznie odnawiajšcego się życia. "Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemie nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity" (J 12, 24)*

Share this post


Link to post
Share on other sites
mag27kr
to zależy jakimi domami władają poszczególne planety i w jakim znaku leży ten dwunasty dom, ale z samego znaczenia poszczególnych planet mozna powiedzieć:

Słońce - z jednej strony daje radość z samotności, osoba nie nudzi sie i potrafi zawsze znaleźć sobie zajęcie, a z drugiej strony chroni właśnie przed tą samotnością, tzn. nawet gdyby osoba chciała pobyc jakiś czas sama - będzie jej trudno znaleźć taką możliwość, z łatwością rozpoznaje ukrytych wrogów oraz jest chroniona przed odosobnieniem,

Księżyc daje bardzo silną intuicje, możliwość "czytania w myślach" i przewidywanie zdarzeń

Wenus pociąg do sztuki, ale gdy Wenus włada również 1,3,5,7 lub 11 domem - osoba może być nieśmiala lub ma skłonności do zamykania się w sobie

Jowisz przy dobrych aspektach moze dać szczęście pochodzące z dziwnych "zbiegow okoliczności"

to tak mniej więcej

 

 

Słońce mam w bliźniętach a pozostałe planety w raku...

a co do Jowisza to w horoskopie urodzeniowym mam go w kwadraturze do plutona i w trygonie do urana. Tranzytujący jest w tej chwili w moim VIII domu w wodniku.

Edited by mag27kr

Share this post


Link to post
Share on other sites
mag27kr

tribalbellydancer

 

Dziekuję za cytat :icon_smile2:

Share this post


Link to post
Share on other sites
tribalbellydancer

Mi bardzo pomogl ten caly fragment ksiazki, ktory wkleilam bo tez jestem w 12 domu i wszedzie gdzie szukalam informacji na temat, byly tylko jakies krotkie zagadnienia, nic co by mnie moglo udobruchac;)))

Share this post


Link to post
Share on other sites
mag27kr
Mi bardzo pomogl ten caly fragment ksiazki, ktory wkleilam bo tez jestem w 12 domu i wszedzie gdzie szukalam informacji na temat, byly tylko jakies krotkie zagadnienia, nic co by mnie moglo udobruchac;)))

 

Masz rację, niewiele można na ten temat znaleźć...a co do fragmentu to niewiele z niego na tą chwilę rozumiem...:_smutny:

Share this post


Link to post
Share on other sites
tribalbellydancer

Hmm przeczytaj na spokojnie sobie. Niestety sa bledy z tymi literkami i to troche zamula, ale napewno rozjaśni sie..to co ja zrozumiałam to przede wszystkim pułapki z przeszłości i ścieżka, którą cieszę się, że odnalazłam właśnie w tym domu, w tym roku i wiara, której też wcześniej od lat u mnie nie było..To tez nadzieja, że przyszłe lata przyniosą te '7 lat tłustych'. Że niektóre sprawy, na których mi zależało, skończą się, bo życie mi daje lepsze perspektywy, z którymi zaczynam się godzić z czasem..

Edited by tribalbellydancer

Share this post


Link to post
Share on other sites
mag27kr
Hmm przeczytaj na spokojnie sobie. Niestety sa bledy z tymi literkami i to troche zamula, ale napewno rozjaśni sie..to co ja zrozumiałam to przede wszystkim pułapki z przeszłości i ścieżka, którą cieszę się, że odnalazłam właśnie w tym domu, w tym roku i wiara, której też wcześniej od lat u mnie nie było..To tez nadzieja, że przyszłe lata przyniosą te '7 lat tłustych'. Że niektóre sprawy, na których mi zależało, skończą się, bo życie mi daje lepsze perspektywy, z którymi zaczynam się godzić z czasem..

 

Co do wiary u mnie też dopiero od niedawna jest lepiej w tej kwestii. Co do zakończenia wielu spraw staram się myśleć że mój związek skończył sie po to bym miała szansę na coś nowego, wierzę że lepszego choć serce strasznie boli...kończy mi się też umowa o pracę i szczerze mówiąc z tym wiąże się mój największy na ten moment problem...bo z jednej strony XII dom i wszystko co się z tym wiąże...z drugiej strony twarde realia - sama muszę utrzymać siebie, syna i dom...a z trzeciej obecny rynek pracy... No i jak tu nie oszaleć?

Share this post


Link to post
Share on other sites
tribalbellydancer

Mozna oszalec oj mozna..mnie tez nie jest łatwo bo sie przejmuję wszystkim..glownie sprawami sercowymi bo z praca to juz sie pogodzilam, ze poki co, weekendowo skoro sie ucze i nie da rady wiecej w tych realiach wynieść..

 

Hm ja tylko nie wiem jaki bedzie nastepny dom - czy 1 czy 7? Ale od tego na szczescie mam panią astrolog, do której chodze na poczatku stycznia i ona mi wyjaśni.

Nie kazdy wierzy w domy, ale moim zdaniem pozwalaja zrozumieć procesy w życiu i nabrać nadzieji oraz energii do nastepnych lat..

 

PS. Cos ostatnio spoko 'samotnych' rodzicow...co to sie dzieje:(

Share this post


Link to post
Share on other sites
mag27kr
Mozna oszalec oj mozna..mnie tez nie jest łatwo bo sie przejmuję wszystkim..glownie sprawami sercowymi bo z praca to juz sie pogodzilam, ze poki co, weekendowo skoro sie ucze i nie da rady wiecej w tych realiach wynieść..

 

Hm ja tylko nie wiem jaki bedzie nastepny dom - czy 1 czy 7? Ale od tego na szczescie mam panią astrolog, do której chodze na poczatku stycznia i ona mi wyjaśni.

Nie kazdy wierzy w domy, ale moim zdaniem pozwalaja zrozumieć procesy w życiu i nabrać nadzieji oraz energii do nastepnych lat..

 

PS. Cos ostatnio spoko 'samotnych' rodzicow...co to sie dzieje:(

 

no niestety wokół pełno związków się sypie. Najbardziej w tym wszystkim dzieciaczków szkoda :(

 

Co miałaś na myśli mówiąc 1 czy 7 dom ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
tribalbellydancer

Bo skoro jesteśmy w 12 - ostatnim domu w tym roku to od 2010 będzie następny dom. Przyniesie on nam nowe doświadczenia i dziedziny, na których będziemy się koncentrować. Myślę jednak, że kolejność tych domów nie jest taka, że po 12 znowu nadchodzi 1, ale może się mylę bo się na tym nie znam. Wiem, że to indywidualna sprawa dlatego lepiej sprawdzić u doświadczonego astrologa:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
arabika

Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc, że jesteśmy w XII domu?

 

Planety tranzytowe przechodzą (poruszają się) przez różne nasze domy horoskopowe, w różnym czasie, tworząc różne aspekty z planetami urodzeniowymi to są tzw. tranzyty. Ostatnio zaciekawiły mnie szczególnie tranzyty Saturna - czas jego obiegu wynosi ok. 29 lat, średnio w jednym domu przebywa ok. 2,5 roku, a szczególnie boleśnie odczuwa się jego tranzyty przez XII, I i V dom. Najbardziej boli początek wejścia do danego z domów, szczególnie XII, bo nagle okazuje się, że coś może się walić, palić i niszczyć a przedewszytskim transformować, a to boli najmocniej.... bo czasami ciężko nam się jest pogodzić z cyzmś co się zmienia, odchodzi, bezwarunkowo przemija... a czasami, gdy już przełknie się tę gorzką pigułkę to jednak nie jest tak źle. Czasami właśnie taka transformacja wychodzi na dobre... wymiata to co złe, zbedne i ciążące, ale o czym dopiero możemy sobie zdać sprawę po pewnym czasie, czasami po latach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
tribalbellydancer

mialam na mysli mnie i mag27kr bo tak zrozumialam, ze ona tez.

Share this post


Link to post
Share on other sites
arabika

ale że co jesteście w XII domu? Bo tego nie mogę zaskoczyć ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
astrolog_33

Witam serdecznie

 

Ogolne znaczenie domu 12 w horoskopie.

 

W domu 12 mamy wszystko to co niewidoczne golym okiem, nieswiadome, tutaj trudno cos uchwycic, tutaj nie ma zadnych stalych strurktur, tutaj trudno cos zrozumiec logicznie, tutaj latwiej cos wytlumaczyc intuicyjnie. Tutaj chyba wczystko jest poza czasem, nieokreslone, bez wyznaczonych granic.

 

To dom, ktory jest za nami, za plecami. Tutaj znajduja sie rowniez nasze nieswiadome lęki, zrodla naszego strachu, fobie, idee, ocean fantazji.

 

Dom 12 to rowniez wszysto to, co w ukruciu, do domu 12 wrzucamy odpadki (polaryzacja z panna).

I czasem nawet czlowiek pokrzywdzony przez chory system spoleczny (opozycja panna), czuje sie potraktowany jak odpad przez spoleczenstwo i wrzucony do domu 12. Bo to dom odosobnienia, samotnosci, albo z wlasnej potrzeby, albo sytuacja go do tego zmusza.

 

Tutaj poswiecamy sie w imie jakiejs idei, poswiecamy dla kogos, bądz czegos.

To rowniez dom zadumy, kontemplacji, stopnia wyobrazni, intuicji. Tutaj poszukujemy madrosci, natchnienia.

 

Metne sprawy, nieokreslone i nierzeczywiste plany i marzenia, bo tak naprawde ten dom nadal jest niezbadany.

Mistyka, to od czego uciekamy, zludzenia, telepatia. Itd.

 

Pozdrawiam serdecznie

Astropasja.pl

 

Astrologia Astropasja.pl - forum - GoldenLine.pl

Share this post


Link to post
Share on other sites
verumomen

Dom XII będąc w opozycji do domu VI (m.in. miejsce chorób, złych "strzał" losu, trudów, przeciwności, które atakują, nie z naszej świadomej winy) jest miejscem bardzo nieprzyjemnym. O ile w sąsiedztwie domu VI mamy dom VII, co jest przejrzystą ilustracją, że często nasze problemy powodowane są przez inne osoby, naszych otwartych przeciwników itd., to dom XII ma za sąsiada Ascendent, czyli jest blisko nas, naszej głowy.

Sam w sobie dom XII jest domem samozagłady, nałogów, wewnętrznych tortur. Lęki, strachy, fobie. Jednym słowem - wszystkie cierpienia, udręczenia które sami wrzucamy na siebie.

Dodatkowo, będąc tak nieprzyjemnym miejscem, domem upadającym, jest także domem niejawnych ataków na naszą osobę. Pod tym pojęciem należy rozumieć skryte złe działania, nawet, jeśli osoba jest nam dobrze znana. Przykładem działania XII domu są plotki, pomówienia, klątwy, maleficzne poczynania duchów, tajemnice ukrywane przed pytającym. Wszystko, co nie jest otwartym atakiem na osobę, ale uprzykrza życie.

 

Dom XII nie jest domem kontemplacji, mistycyzmu, duchowości, czy inne tego typu skojarzenia, bo kontemplacja nie jest działaniem samo-szkodzącym, chyba, że przez kontemplację rozumie się wewnętrzny masochizm, czy zadręczanie swojej psychiki. Zasadniczo kontemplacja to działanie typowo IX domowe, bo własnie ten dom jest odpowiedzialny za duchowość, religijność, wiedzę etc.. Alienacja, mądre wycofanie się, nie jest domem XII, bo dom XII to miejsce przymusowego więzienia za złe czyny, a nie świątynia wzniosłej samotności. Nawiązując do tej idei, dom IX bywa mylony z XII - przykładowo zakony nie są domami przymusowego więzienia, a domami modlitw.

Sam w sobie, dom XII, nie niesie pozytywnych skojarzeń dla człowieka. Nieszczęścia, jakie nas spotykają przez to miejsce, nie tyle nas "uduchawiają", czy leczą, ile dostarczają bólu, który może zostać pozytywnie wykorzystany.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gwiazdologia

Bardzo ładny opis.

 

Można jeszcze dodać, że opozycyjne (i niekorzystne) domy VI i XII są domami radości malefików, czyli planet uznawanych za złoczynne: Marsa (VI) oraz Saturna (XII).

 

Rozróżnienie pomiędzy IX i XII bardzo ciekawe, chociaż o ile zgodzę się, że XII nie jest koncepcją "mądrego wycofania się" to jednak jest coś w tym obszarze w znaczeniu chęci uciekania przed czymś, poszukiwaniem samotni, albo stwierdzenia "dajcie mi wszyscy święty spokój". Dom dwunasty rodzi sporo osób, które najpierw wpadają na manowce (być może z powodów tych wrogów niejawnych, albo i fantasmagorii umysłu), aby następnie się z nich wydobywać, niczym z bagna. A ponieważ ucieczka z bagien i czyszczenie problemów życiowych konfrontuje z prozą życia, więc nieuniknione, że dom nieszczęść został trochę przypadkowo nazwany domem "duchowości".

 

Pzdr.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ismer

Nie tylko ładny opis ale i daleki od bełkotu o mistycyzmie, duchowości, wzniosłości, służbie dla dobra innych itp bzdetach.

Dom XII to dom trosk, nieszczęść, ukrytych wrogów, samotności, uwięzienia. To jest karcer duszy, wyobcowanie, poczucie bycia samotnym wśród tłumu.

Planeta tam nie ma zbytniej możliwości do działania, w sensie wykaraskania się z tarapatów - przychodzi jej to z trudem. Im gorsza jej tam jest sytuacja tym bardziej człowiek ma pod górę, natrafia na trudne do przeskoczenia przeszkody życiowe. To nie znaczy iż to są same tragedie i nieszczęścia, ale, jakby to ująć, człowiek postrzega swoje życie w takich kategoriach, nawet jak dla innych ludzi jego przypadki są drobnostką. I odwrotnie: im lepsza jest sytuacja planety w XII tym łatwiej jest mu się pozbierać po przeżyciu niemiłych doświadczeń, a nawet jakimś cudem je ominąć. A silna obsada może oznaczać cierpienia moralne lub fizyczne, na samotność wewnętrzną, człowiek na zewnątrz się śmieje, ale w głębi duszy czuje się samotny aż do bólu

Co do klasztoru, to jest sprawa dyskusyjna, bowiem jeśli wziąć pod uwagę podział domu na 3 części to pierwsza mówi o odosobnieniu dobrowolnym, więc łapałyby się tu zamknięte klasztory, które zresztą klasyczna astrologia tu umieściła, przypisując XII wszelkie środki izolowania człowieka od świata.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Koma

Dom 12 jest domem.izolacji, mowiac krotko i zwiezle.

Zarowno przymusowej jak i dobrowolnej.

Czy beda to warunki znosne, w miare przyjemne czy koszmarne, mowi obsadzenie i znaki domu.

Mowi tez o rzeczach i zjawiskach odizolowanych od nas, dlatego pewnie wlada ukrytymi wrogami, w przeciwienstwie do d 7 gdzie wrogowie/przeciwnicy sa jawni.

Wrogiem wcale nie musi byc czlowiek przeciez, moze to byc nawet czesc naszej wlasnej natury, ta czesc od ktorej sie izolujemy i.udajemy ze jej nie ma, co sciaga na nas nieszczescia, ktorych nie rozumiemy.

Czyli w d 12 nie wiemy kim sa, albo ze w ogole sa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...