Jump to content

Proszę o interpretację :)


kath
 Share

Recommended Posts

Byłam w sali, była lekcja polskiego, obok mnie siedziała koleżanka, jak zawsze, ale obok niej siedzieli dwaj faceci z trzeciej klasy. Nagle pani wywołała do odpowiedzi moją koleżankę. Podczas tego, jak mówiła, a mówiła bardzo dziwne rzeczy, np. zaczęła wypowiedź od zdania, którym zaczyna się 1 postulat Bohra, to ten kolega ze starszej klasy coś do mnie mówił, ale ja za bardzo nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć i albo kiwałam głową albo się niezręcznie uśmiechałam. Dodatkowo, powtarzał na głos to, co mówiła koleżanka, ale właśnie to pierwsze zdaine z postulatu Bohra i zaczął je pisać u siebie w zeszycie. Gdy koleżanka skończyła, pani dała jej 3, mówiąc, że było parę błędów fonetycznych, czy coś w tym stylu, ale to było dziwne.

Po drodze do sali, w której mieliśmy kolejną lekcję, spotkałam kolegę i koleżankę, spytali, gdzie mamy lekcje, ja powiedziałam, że w sali 36, czyli na samej górze. Chwilę potem byłam już na ostatnim piętrze. Weszłam do sali, w której mieliśmy mieć kolejną lekcję i zamiast ławek były 4 łóżka, na których leżeli własnie ci faceci z trzeciej klasy, ci sami, dwaj. Zdziwiłam się, ale weszłam bez słowa i usiadłam na łóżku, które było wolne, przy ścianie. Chłopak, który próbował do mnie mówi, leżał skurczony, ciągle przewracał się z boku na bok, leżał w ubraniu, a jego kolega też leżał w ubraniu, ale normalnie, chyba słuchał muzyki. Nie pytałam ich o nic, ale kolega, który słuchał muzyki nagle powiedział do mnie, że jego kumpel jest chory i w ogóle źle się czuje. Chwilę potem weszła pani od religii z pretensjami do mnie, że co ja tu robię i czemu wprowadziłam Piotrka i Justynę (czyli te dwie osoby, które spotkałam, jak szłam do sali) w błąd i kazała mi natychmiast schodzić na dół do sali.

 

Uff, to był chyba najdłuższy i najbardziej pokręcony sen, jaki kiedykolwiek miałam...

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...