Jump to content

Wątpliwości i stereotypy


Namanira
 Share

Recommended Posts

Zostałam wychowana w katolickiej rodzinie, otoczeniu. Wszelaka ezoteryka kojarzyła mi się z horoskopami w kolorowej prasie, ogólnie bombardowana byłam wieloma stereotypami przeciętnego Kowalskiego na tematy poruszane na forum.

Jako nastolatka porzuciłam katolicyzm a raczej kościół jako instytucję. Nadal jednak wierzyłam mniej więcej w obraz świata, boga jaki on pokazuje.

 

Wskutek pewnych zdarzeń przemeblowuję swój światopogląd, sposób postrzegania. Dopadają mnie jednak wątpliwości, zakorzenione stereotypy są jak czkawka.

 

Ciekawa jestem jak to jest w waszym przypadku? Wiadomo, że ezoteryka nie jest kwestią, którą da się na dzień dzisiejszy zbadać, nie jest namacalna, pewnie nigdy nie będzie :) Nigdy nie dopadają was wątpliwości w tych kwestiach? Ile czasu zajęło wam zburzenie barier jakie wokół was zbudowano (wychowanie, otoczenie)? A może wciąż z nimi walczycie?

 

No i kwestia choroby psychicznej :) Mam tutaj na myśli np. doświadczenia z duchami/rozmowy z istotami niematerialnym etc...nigdy nie pojawia się u was myśl, że może to wszystko rozgrywa się tylko w waszej głowie, że to efekt jakiś zaburzeń, że sami to wykreowaliście na własne potrzeby? A może jesteście tego w 100% pewni?

 

Jak odróżniacie rzeczy "prawdziwe" od efektu pracy mózgu? Nie chodzi mi tyle o chorobę tylko np te wspomniane dusze? Gdy pojawia się przykładowo silne poczucie, że ktoś jest obok to zakładacie jako pewnik, że jest czy zastanawiacie się, że tylko wam się wydaje? Jak to odróżnić, jest w ogóle sposób inny niż nasza subiektywna ocena? Albo przynajmniej staje się ona bardziej klarowna i nie jesteście tak rozdarci wewnętrznie?

 

Przepraszam, że tak zakręciłam ale mam nadzieję, że da się wychwycić sens :) Nie pytam jedynie o wspomniane przykłady ale wszelkie doświadczenia krążące wokół tematyki forum.

Link to comment
Share on other sites

Guest alathea

przeszlam podobna droge

na temat duchow Ci nie odpowiem, bo nie kontaktuja sie ze mna (no, moze poza snami)

w wielu sprawach mam podobne watpliwosci, ale moja droge wytycza doswiadczenie - to, co mi sie udalo samej potwierdzic, sprawdzic... lub inne osoby mi potwierdzily

w sumie dluugo bylam ateistka oraz sceptyczka, tego ostatniego jeszcze mi nieco pozostalo :) - zanim powiem "hurra" najpierw sie zastanowie

ile czasu - to wciaz trwa, krok po kroku ide wciaz dalej, wciaz przesuwam granice - choc raz idzie to jak lawina a raz toczy sie jak leniwa rzeka...

Link to comment
Share on other sites

No ja byłam mocno praktykującą swojego czasu, nawet bardziej niż rodzice. Mój związek z kk był naprawdę intensywny stąd szereg moim obecnych wątpliwości ma akurat tam źródło czy mi się to podoba czy nie :)

 

Z tymi krokami to mam wrażenie, że robię kilka do przodu a potem jeden mniejszy lub większy w tył. Czasami nawet znajduję się na chwilę niemal na początku i to mnie męczy najbardziej. Nie wiem czy tak już zostanie czy taki urok początku drogi. Chciałabym w pełni lub w przynajmniej w zdecydowanej mierze ufać sobie, intuicji, odczuciom, temu czego doświadczam. Poza samymi wątpliwościami jako takimi jest we mnie strach, że zagalopuję się. Że nie odróżnię prawdy od pewnych figli jakie płata nam umysł, że zbytnio czymś się zasugeruję i będę widzieć to co chcę widzieć, doświadczać tego czego chcę doświadczyć (a co nie dzieje się naprawdę) etc...

 

Bagheera, mam jeszcze pytanie na temat doświadczeń, sprawdzenia. Możesz podać przykłady co i do czego Cię przekonało? Jakoś trudno mi sobie na dzień dzisiejszy wyobrazić coś co dałoby mi pewność, byłoby jakimś dowodem... Nie pytam złośliwie, żeby jasność była :)

Edited by Namanira
Link to comment
Share on other sites

Ja kiedys równiez bylam zagorzalym katolikiem,natomiast zawsze w mojej glowie klebilo sie jakies ale i to byl pierwszy krok.Mimo,ze moja cala rodzina,znajomi i wszyscy byli wychowywani tak samo,ja zawsze mialam najwiecej pytan i wiele watpliwosci.Pózniej trafilam na tarota,to byl mój nastepny krok.

 

Przelomowy krok zrobilam gdy przeczytalam pewna ksiazke,nie wazne jaka,wtedy wlasnie zrozumialam,ze wczesniej nie zylam pelnia zycia,ale bylam w jakims zamknieciu.I tak zaczelam zglebiac ezoteryke,szczerze mówiac wiele nauczylam sie na tej stronie,wiele ciekawych rzeczy tu znalazlam.Mnustwo róznych opini oraz literatury,która uksztaltowala moja osobowosc oraz poglady.Nigdy nie dzialal na mnie ani sam temat smierci ani sama smierc,wiec w jakis sposób bardzo latwo zmieniam swoja wiare,ale teraz juz wiem,ze to w co wierze teraz jest sluszne i nie mam rzadnych watpliwosci. Zawsze ufam tylko sobie,puki sama sobie czegos nie przeanalizuje,nie pokaze,nie wytlumacze,to nie wierze w innych oraz ich poglady,nikt nie jest w stanie mnie przekonac,to jest moja teoria oraz moje zycie..

Link to comment
Share on other sites

To dziwne Namanira, ale ludzie zamiast odpowiedzieć na Twój temat, opowiadają o sobie. :D

 

Może uświadom sobie, ze bez litości dla Twojej indywidualności kościół grał na tym jaka jesteś naiwna. ? :D masz teraz narąbane w głowie programami wątpliwej wartości, typu 'moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina'., zaplątana w całe zestawy różnych ograniczających mechanizmów, prawd, nakazów.

 

zobacz co napisałaś o tym, co jest poza kościołem :

 

"Poza samymi wątpliwościami jako takimi jest we mnie strach, że zagalopuję się. Że nie odróżnię prawdy od pewnych figli jakie płata nam umysł, że zbytnio czymś się zasugeruję i będę widzieć to co chcę widzieć, doświadczać tego czego chcę doświadczyć (a co nie dzieje się naprawdę) etc..."

 

Czy taki przypadkiem, nie był dla Ciebie sam kościół?

 

nie odróżniłaś prawdy od filgli jakie dostałaś od nich na tacy,

zasugerowałaś się ich słowami, i widziałaś to co chciałaś widzieć

doświadczałaś tego, czego chciałaś doświadczyć

a co się nie działo naprawdę

etc. :D

 

Boisz się że wpadniesz w jeszcze jedną ogłupiającą pułapkę - ezoteryka nie jest taka sama jak kościół, o ile nie przynależy się do żadnych stowarzyszeń i nie współpracuje z ludźmi którzy mają narąbane w głowach.

 

ezoteryka jest wolna, indywidualna.

 

a sekty są pełne klatek, ubezwłasnowolnienia i ograniczeń.

Edited by White Fatalis
Link to comment
Share on other sites

 

Przelomowy krok zrobilam gdy przeczytalam pewna ksiazke,nie wazne jaka,wtedy wlasnie zrozumialam,ze wczesniej nie zylam pelnia zycia,ale bylam w jakims zamknieciu.I tak zaczelam zglebiac ezoteryke,szczerze mówiac wiele nauczylam sie na tej stronie,wiele ciekawych rzeczy tu znalazlam.Mnustwo róznych opini oraz literatury,która uksztaltowala moja osobowosc oraz poglady.Nigdy nie dzialal na mnie ani sam temat smierci ani sama smierc,wiec w jakis sposób bardzo latwo zmieniam swoja wiare,ale teraz juz wiem,ze to w co wierze teraz jest sluszne i nie mam rzadnych watpliwosci. Zawsze ufam tylko sobie,puki sama sobie czegos nie przeanalizuje,nie pokaze,nie wytlumacze,to nie wierze w innych oraz ich poglady,nikt nie jest w stanie mnie przekonac,to jest moja teoria oraz moje zycie..

 

To zazdroszczę szczerze mówiąc. Też chciałabym taka jasność niezależnie od strony, w którą bym się skierowała. Po prostu wiedzieć :)

 

To dziwne Namanira, ale ludzie zamiast odpowiedzieć na Twój temat, opowiadają o sobie. :D

 

Bo zasadniczo pytałam przede wszystkim o nich, jak to u nich wyglądało ;)

 

zobacz co napisałaś o tym, co jest poza kościołem :

 

"Poza samymi wątpliwościami jako takimi jest we mnie strach, że zagalopuję się. Że nie odróżnię prawdy od pewnych figli jakie płata nam umysł, że zbytnio czymś się zasugeruję i będę widzieć to co chcę widzieć, doświadczać tego czego chcę doświadczyć (a co nie dzieje się naprawdę) etc..."

 

Czy taki przypadkiem, nie był dla Ciebie sam kościół?

 

nie odróżniłaś prawdy od filgli jakie dostałaś od nich na tacy,

zasugerowałaś się ich słowami, i widziałaś to co chciałaś widzieć

doświadczałaś tego, czego chciałaś doświadczyć

a co się nie działo naprawdę

etc. :D

 

Był, różnica jest taka, że to co związane z kk było mi serwowane od najmłodszych lat na równi z informacjami, że 2+2=4. To było la mnie w tamtym czasie oczywiste, to we mnie zakorzeniono głęboko, powtarzano niemal z każdej strony.

Ostatnio na seminarium omawialiśmy pewną teorię i przeprowadzane eksperymenty. Oprócz głównej myśli tematu wyszły na jaw inne sprawy jak choćby prymitywne wręcz stereotypy na temat kobiet i mężczyzn. Co ciekawe gdy przedstawiono wyniki badanym byli oni w szoku i wypierali się posługiwania nimi w życiu (tu głównie można zawierzyć kobietom bo w końcu one w tym wypadły gorzej). A jednak...oburzenie, oburzeniem a wyniki wynikami.

Odrzuciłam kk opierając się na racjonalnych dla mnie argumentach. I to jest stan można powiedzieć constans. Teraz coś się dzieje...zanim się zorientuję bywa że jestem po 3 'ojcze nasz', które nie są pustymi słowami. Pojawiają się myśli, których świadomie bym nie wywołała :|

 

Jeśli chodzi o strach z zagalopowaniem się. Tu nie chodzi zupełnie o kk. Podam może przykłady:

- Mówi się, że dzieci mają większą zdolność percepcji jeśli chodzi o duchy. Tylko, że u mnie w głowie pojawia się zaraz taka myśl: na dzieciństwo przypada najwyższa sprawność kreatywności/wyobraźni. Dziecko widząc drewniane proste klocki widzi tak naprawdę piękny zamek, księżniczki, rycerzy. Takie zabawy, kreacje przychodzą im z łatwością, więc czy to nie tłumaczy tych "przyjaciół"? Czy oni naprawdę widzą więcej? Czy widzą to co ich "bardziej plastyczny" umysł tworzy w oparciu o emocje, pragnienia, lęki?

- Wspomniane choroby psychiczne, nawet tu na forum się do nich odsyła, stara wykluczyć zanim uzna "ezoteryczność" pewnego zdarzenia. Skąd właściwie wiedzieć co jest autentycznym przeżyciem a co figlem umysłu? Jeśli zakładamy, że widzimy duchy - dlaczego uznajemy, że jeden je widzi a drugi się przewidział? To kwestia odbioru, tego jak sobie z tym radzimy?

Link to comment
Share on other sites

Guest alathea

Bagheera, mam jeszcze pytanie na temat doświadczeń, sprawdzenia. Możesz podać przykłady co i do czego Cię przekonało? Jakoś trudno mi sobie na dzień dzisiejszy wyobrazić coś co dałoby mi pewność, byłoby jakimś dowodem... Nie pytam złośliwie, żeby jasność była :)

 

jeden z przykladow, akurat dotyczacy swiata duchow:

 

pare lat temu snila mi sie moja juz wtedy dawno zmarla babcia, szlysmy razem z tlumem ludzi, jakby na jakies spotkanie, bylo to w jakims ciemnawym, przestronnym pomieszczeniu? nie przepadala za mna, a ja uwazalam ja zawsze za malo czula w stosunku do mnie, nazbyt surowa spojrzala na mnie i rzekla opryskliwie - a TY co tutaj robisz???

 

pare dni pozniej dowiedzialam sie, ze tego dnia zmarla jej corka, moja ciocia - a mojego ojca siostra; tez niezbyt za nia przepadalam, wiec moze stad ten komentarz zmarlej babci, ze pchalam sie na jej pozegnanie a moze powitanie - nieproszona, z ciekawosci czy tez poczucia obowiazku (choc ciotki nie lubilam)...

babcia nigdy wczesniej ani pozniej mi sie nie snila, nawet o chorobie ciotki nic nie wiedzialam, dopiero po tym snie dowiedzialam sie, ze umarla

 

to np. nazywam, ze cos mi sie potwierdzilo

 

wiem tez, ze mozna oddzialywac mysla i energia, i to zarowno w pozytywny jak i negatywny sposob - tez potwierdzone mi przez inne osoby

Link to comment
Share on other sites

Dzięki, no właśnie coś z przyszłością wydaje się najbardziej sprawdzalne :)

Jednak gdybym na chwile obecną przeżyła coś podobnego pewnie zaraz postawiłabym to w świetle przypadku. Śnienie babci i śmierć jej córki to przypadek a to co powiedziała: cóż, kontakt emocjonalny między wami nie był najwyższych lotów, więc i w śnie podobnie.

 

Nie, w żadnym przypadku nie chciałam teraz tego podważać Twojego doświadczenia jako tako, nie to było moim celem :) Po prostu tak działam teraz wobec siebie i swoich doświadczeń... większa część mnie jest "na tak", ale gdzieś plątają się takie myśli :ysz: Po prostu nie potrafię sobie zawierzyć na 100%, ale u nie umiem tego jednocześnie odrzucić. Takie zawieszenie pomiędzy dwoma biegunami, choć bliżej mi jednak to tego który w to wszystko wierzy.

 

Taki mój urok? Nie dojrzałam do tego? Eh...

Link to comment
Share on other sites

Guest alathea

Śnienie babci i śmierć jej córki to przypadek a to co powiedziała: cóż, kontakt emocjonalny między wami nie był najwyższych lotów, więc i w śnie podobnie.

 

az w takie przypadki nie wierze -o tamtej babci nigdy nie mysle (do tamtego snu minelo ze 20 lat od jej smierci i nigdy mi sie nie snila), to co powiedziala specjalnie mnie nie zdziwilo, bardziej chodzi mi o fakt uczestnictwa w pozegnaniu ciotki

ale nie przeszkadza mi, ze Cie to nie przekonuje - kazdy idzie swoja droga, co innego do niego przemawia

Link to comment
Share on other sites

az w takie przypadki nie wierze -o tamtej babci nigdy nie mysle (do tamtego snu minelo ze 20 lat od jej smierci i nigdy mi sie nie snila), to co powiedziala specjalnie mnie nie zdziwilo, bardziej chodzi mi o fakt uczestnictwa w pozegnaniu ciotki

ale nie przeszkadza mi, ze Cie to nie przekonuje - kazdy idzie swoja droga, co innego do niego przemawia

 

Ja nie mówię, że mnie to nie przekonuje zupełnie, ale że obok pojawiają się właśnie takie pytania, szczególnie względem moich doświadczeń :) Nie umiem przyjąć tych spraw z taką pewnością, gdzieś obok zawsze jest wątpliwość, która nasila się mniej lub bardziej w zależności od dnia. Możliwe, że im więcej takich doświadczeń lub bardziej przekonywujących sprawi, że będzie we mnie większa pewność siebie, swojej percepcji. Bo w sumie to męczące jest, ale może za wcześnie lub za dużo oczekuje? Z kk było właśnie zupełnie inaczej - choć niby dowodów było nawet mniej a nawet żadnych. Jednak gdy praktykowałam naprawdę byłam tego pewna, wierzyłam w to całą sobą. Brakuje mi tego stanu :oczy:

Link to comment
Share on other sites

Ja nie mówię, że mnie to nie przekonuje zupełnie, ale że obok pojawiają się właśnie takie pytania, szczególnie względem moich doświadczeń :) Nie umiem przyjąć tych spraw z taką pewnością, gdzieś obok zawsze jest wątpliwość, która nasila się mniej lub bardziej w zależności od dnia. Możliwe, że im więcej takich doświadczeń lub bardziej przekonywujących sprawi, że będzie we mnie większa pewność siebie, swojej percepcji. Bo w sumie to męczące jest, ale może za wcześnie lub za dużo oczekuje? Z kk było właśnie zupełnie inaczej - choć niby dowodów było nawet mniej a nawet żadnych. Jednak gdy praktykowałam naprawdę byłam tego pewna, wierzyłam w to całą sobą. Brakuje mi tego stanu :oczy:

 

zrekonstruowanie sacrum wymaga czasu, poświęcenia(ofiary symboliczne == prawdziwe),

oraz inteligentnego zintegrowania starego z nowym.

Edited by sosnowiczanin
Link to comment
Share on other sites

Guest alathea

w religii kk masz wszystko zdefiniowane - dobro, zlo, grzech, kara, droga jaka powinnas isc; poza tym nie jestes sama, takich osob jest mnostwo - masz poczucie jednosci, zgodnosci z wiekszoscia

szukajac drogi badz odkrywajac ja na nowo (nikt nie mowi, ze kiedys nie wrocisz do punktu startu) - jestes pozostawiona sama sobie - sam sobie sterem, okretem - wiec jest duzo trudniej,

budujesz swoje prawdy, sprawdzasz ich wiarygodnosc - bo nie sa "podane na talerzu" zamiast jednej drogi, jaka mialas na poczatku teraz przed Toba wiele drog do wyboru, co nie znaczy ze poprzednia droga byla zla - jesli tylko uznasz ja za swoja

a to juz jest kwestia tego, do czego dojdziesz podczas swojej wedrowki :)

Link to comment
Share on other sites

Pewnie macie rację, niecierpliwość jest jednak straszna :)

 

Cóż pozostaje iść do przodu, bo innego wyjścia nie ma. Co do kk na końcu drogi, sądzę że jednak tam nie wrócę...

Link to comment
Share on other sites

Nie bardzo wiem co to za oblicza charyzmatyckie, ale napisałam raczej, w końcu powiadają "nigdy nie mów nigdy" ;) Jestem daleka od bezwzględnej krytyki kk, ale nie odeszłam bez powodów.

 

Nowej wiary czy systemu filozoficznego nie szukam na już, bardziej tyczy się to tego czego doświadczam obecnie.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...