Jump to content

Pechowcy


pelargia
 Share

Recommended Posts

Zastanawiam sie nad definicja slowa pech..Czy czlowiek, który osiaga swoje cele w życiu, krocząc trochę trudniejszą drogą, jest "pechowcem"? W końcu osiąga swój cel..Inaczej niż inni, w dłuższym czasie..ale osiąga przecież, więc to nie jest pechowiec...??

Link to comment
Share on other sites

Trudniejsza droga jest szybszą drogą.. bo jakby nie patrzeć na błędach sie uczy większość ludzi i to szybko...

 

Dokładnie tak ,lecz nie każdy jednakowo wyciąga z takiej nauki wnioski .

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Zastanawiam sie nad definicja slowa pech..Czy czlowiek, który osiaga swoje cele w życiu, krocząc trochę trudniejszą drogą, jest "pechowcem"? W końcu osiąga swój cel..Inaczej niż inni, w dłuższym czasie..ale osiąga przecież, więc to nie jest pechowiec...??

Pech?

Nie mam pojęcia, ale wydaje mi się, a właściwie jestem pewna, że pech to zdażenia losowe na które nie mamy wpływu.

 

Napewno, nie można nazwać pechowcem człowieka, który osiąga sukces po wielu trudach.

Osiągnoł swój cel po mimo przeciwności więc jest po dwójnie wygrany:

1. osiągnoł to co zamierzał

2. zyskał doświadczenie.

Więc nie ma mowy w tym konkretnym przypadku, o pechu.:hura:

Link to comment
Share on other sites

Sa ludzie ktorzy maja pecha i ktorym rozne niekorzystne zbiegi okolicznosci bardzo czesto wystepujace wszystko bardzo utrudniaja a sa ludzie ktorzy maja szczescie tu z kolei rozne zbiegi okolicznosci dzialaja na ich korzysc

tu przykladem moga byc np ludzie z pod wibracji 33 im tez bardzo czesto rozne dziwne przypadki pozwalaja spasc na cztery łapy

Edited by -PIOTR-
Link to comment
Share on other sites

to skoro pech jest zbiegiem okolicznosci albo losowym zdarzeniem...to wtedy zaprzeczamy temu ze czlowiek ksztaltuje swoja przyszlosc, jest kowalem swojego losu..czy tak?? Czyli pech to rzecz niezalezna od sil przyciagania, potegi podswiadomosci..??

Link to comment
Share on other sites

moim zdaniem pech to wlasnie to co dobrze ujal -PIOTR- "Pech jest wtedy kiedy czesto zdarzaja sie rozne niespodziewane trudnosci ktore zdarzyc sie niepowinny" tyle ze jestem za tym ze to my kreujemy nasze zycie. w pewnym stopniu swiadomie czy nie wybieramy tego pecha. np. po nieudanym wydarzeniu stwierdzamy ze to pech, po czym brniemy dalej w tym tworzac to nowe nieprzyjemne zdazenia. albo kiedys (przed wstapieniem w obecne cialo) "ustanowilismy" sobie taka trudnosc. przyczyn moze byc wiele. zalezy tez czy to jest bieg naprawde waznych spraw czy miej waznych.

Link to comment
Share on other sites

ej, ale czasem niespodziewane trudności się po prostu zdarzają,

nie bądźmy dziećmi, rozwój duchowy to nie rozwój myślenia magicznego ani

myślenia roszczeniowego.

Link to comment
Share on other sites

ej, ale czasem niespodziewane trudności się po prostu zdarzają

 

 

I tu wlasnie jest ta roznica pomiedzy czasem a bardzo czesto

 

 

Moja teoria jest taka ze rodzimy sie juz jakos uwarunkowani (prawo przyczyny i skutku) szczescie lub pech sa efektem takiego uwarunkowania dlatego czesc ludzi przez cale zycie ma pod gorke a innnym wszytko przychodzi bez wiekszego wysilku

Edited by -PIOTR-
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
to skoro pech jest zbiegiem okolicznosci albo losowym zdarzeniem...to wtedy zaprzeczamy temu ze czlowiek ksztaltuje swoja przyszlosc, jest kowalem swojego losu..czy tak?? Czyli pech to rzecz niezalezna od sil przyciagania, potegi podswiadomosci..??

 

 

No jak dla mnie to się nic nie wyklucza. Człowiek może i kształtuje swój los, ale nie jest samotną wyspą na oceanie. Jak np. potrzebujesz odwiedzić jeden konkretny sklep, który jest czynny w Twoich godzinach pracy. Błagasz szefa, urywasz się wcześnie i...na drzwiach karteczka "przepraszamy! dzisiaj z przyczyn losowych sklep czynny tylko do 13" to co? Nie sądzę, żebyś miała na to wpływ... co nie znaczy, że nie możesz nazajutrz znowu poprosić szefa o wcześniejsze wyjście czy wziąć urlop. Możesz kształtować "swoją" część rzeczywistości ale nie kierować całym światem :)

 

Nie da się ukryć, że są osoby, które wybitnie często doświadczają takich "przyjemnych" zbiegów okoliczności lub po prostu my sami mamy takie okresy. Ale to co z nimi zrobisz to już inna inszość - możesz się zatrzymać bo świat się zmówił przeciw Tobie a możesz po prostu wybrać inną drogę, skoro ta nieczynna :)

Link to comment
Share on other sites

Guest winteer

O pechu już pisałam w innym temacie:

 

Jak będziecie wierzyli w takie rzeczy, to nawet zmywanie naczyń będziecie uwazali za pecha.

Pech tak naprawdę nie istnieje, nie ma czegoś takiego, ludzie go sobie sami wymyślili, by na coś zwalić swoje partactwo, bylejakoś lub niewiarę we własne siły i możliwości czy brak wyobraźni.

Owszem, zdarzają się serie niefortunnych zdarzeń, ale to raczej wpływ nastawienia jednostki, która sama sprawia, że to dziala na zasadzie samospelniajacej sie przepowiedni, w ten sposób, że naprawdę ściągają na siebie niepowodzenia.

Z drugiej strony - to proste dlaczego ludzie wierzą w zabobony, poprostu musieli jakoś wytłumaczyć sobie, dlaczego stało się im coś przykrego.

Taki Xksiński złamał sobie noge a przypomniał sobie że przez droge przebiegł mu czarny kot, a więc to wina kota.... albo przechodząca obok zakonnica.

 

Co nie znaczy że zdrowy rozsądek nie zaszkodzi

 

W moim ujęciu nie ma pecha tylko niefortunne zbiegi okoliczności.

Nadal przechodzę pod drabiną, nie łapie się za guzik gdy widzę kominiarza, nie jedno lustro zbiłam, miałam koty a czarny był moim ulubieńcem (he he.. chodził ze mną na spacery do lasu), przez kilka kolejnych lat byłam 13-ta w dzienniku, gdy chodziłam do szkoły, etc.. czy uważacie ze miałam w życiu pecha?

 

Z całą pewnością nie!

Co to sie działo przykrego w moim życiu - wiekszosci przypadków było to wynikiem podjęcia błędnych decyzji... a co do reszty - zwyczajnie czas i miejsce było nieodpowiednie albo poprostu złośliwość rzeczy matwych.

Kiedyś też byłam świadkiem jak zepsute kombo wywaliło całą zawartość schłodzonego szejka w McDonad'sie na kogoś... i co z tego (oprócz kupy śmiechu i potrzeby przebrania się z suche ubrania)? Pech? Napewno nie - poprostu maszyna zawiodła, to się zdarza...

Link to comment
Share on other sites

Może chodzi tutaj o nastawienie danej osoby do niefortunnych wydarzeń które jej się przytrafiają. Jeden się usmiechnie i powie "o zdarzyło się " a druga osoba będzie to przeżywać w sobie, wracać do tej sytuacji myślami i ciągle pytać "dlaczego właśnie mnie to spotyka". W ten sposób swoim nastawieniem juz oczekuje kolejnej trudnej sytuacji, które ją zdołuje. Mówię tu także o sytuacji typu zamknęli mi przed nosem okienko na poczcie a ja już z tego powodu uważam ze mam pecha.

Są w życiu kazdego człowieka trudne zdarzenia, choroby, nieszczęścia, wypadki, zawody miłosne, można wtedy mówić o karmie, o przyciąganiu nieszczęść a jak dla mnie ważne jest podejscie do tego co nam Los daje i to co sami możemy sobie wziąść.

W pierwszej sytuacji nie zawsze mamy wpływ na los, na karmę, możemy starać się ją przepracowac, ale mamy wpływ na nasze podejście to tego co nas spotyka. Od naszego myślenia o sobie zależy czy uważamy sie za pechowców czy szczęsciarzy, a może po prostu za ludzi którzy mają normalne życie.

Link to comment
Share on other sites

Jak dla mnie pech to tylko nazwa i nie więcej. Łatwiej powiedzieć "pech" niż "powtarzające się niefortunne zbiegi okoliczności" :)

 

Ja zawsze powtarzam, że moje życie się toczy pech-fart. Kilka miesięcy wiecznie mam te tzw. niefortunne zbiegi okoliczności (jak nazwę to pechem to coś zmienia?) a potem wszystko układa się pode mnie, i nawet jak się spóźniam na autobus to on też się spóźni. I zmienia to chyba tylko tyle, że w okresie pecha czasami sobie jakąś wiązankę puszczę pod nosem :gafa:

 

A wracają jeszcze do stwierdzenia, że to zależy czego oczekujemy. Nie oczekuję że dostanę wszystko na złotej tacy, ale wiele rzeczy ma swój standardowy przebieg i względem niego planuję, podejmuję działania. Jak na drzwiach jest tabliczka "czynne 10-18" to zakładam, że o 17 nie zastanę zamkniętego sklepu etc :))

Link to comment
Share on other sites

Jak dla mnie pech to tylko nazwa i nie więcej. Łatwiej powiedzieć "pech" niż "powtarzające się niefortunne zbiegi okoliczności" :)

 

Ja zawsze powtarzam, że moje życie się toczy pech-fart. Kilka miesięcy wiecznie mam te tzw. niefortunne zbiegi okoliczności (jak nazwę to pechem to coś zmienia?) a potem wszystko układa się pode mnie, i nawet jak się spóźniam na autobus to on też się spóźni. I zmienia to chyba tylko tyle, że w okresie pecha czasami sobie jakąś wiązankę puszczę pod nosem :gafa:

 

 

Co do ukladania sie losu pod ciebie to jak pisalem wczesniej wiele osob o wibracji 33 ma podobnie jak ty i prawie zawsze "spadadaja na cztery lapy"

co w moim odczuciu potwierdza teorie ze pech i sczescie nie sa przypadkowe

Link to comment
Share on other sites

No czytałam, czytałam i tak sobie to tłumaczę hehe

 

A jeszcze w temacie pecha vel tych niefortunnych zbiegów okoliczności. Wydaje mi się, że trzeba też postawić wyraźną granicę, gdzie kończy się nasz wpływ. Wywalenie się w biegu na skórce od banana to nasza nieuwaga czy feralny zbieg okoliczności, że akurat tam postawiliśmy nogę? Ale mam dylematy :)))

Link to comment
Share on other sites

Ja mysle ze czesc rzeczy ktora nas spotyka jest przypadkowa ale wiekszosc sie cyklicznie powtarza gdyz jestesmy juz uwarunkowani przychodzac na swiat np to ze mimo checi zmiany ciagle przyciagmy do siebie podobnych partnerow

Edited by -PIOTR-
Link to comment
Share on other sites

A jednak wychodzi na to, że fatum... Wow, Piotrze, to, co piszesz nie jest pocieszające. Na takie uwarunkowania ciężko coś poradzić. I, niestety, muszę się z tym zgodzić, też tak to widzę.

Link to comment
Share on other sites

A jednak wychodzi na to, że fatum... Wow, Piotrze, to, co piszesz nie jest pocieszające. Na takie uwarunkowania ciężko coś poradzić. I, niestety, muszę się z tym zgodzić, też tak to widzę.

 

 

Te uwarunkowanie ma swoja nazwe to prawo przyczyny i skutku i mozna je zmienic przez kontakt z Aniolami

 

Druga sprawa to numerologia kazda cyfra to oznaczenie jakies formy energi bardzo czesto jest tak ze ludzie ktorzy w swoim portercie maja rozne cyfry maja ciezkie zycie bo energie nie sa zgodne a kazda cyfra/energia ciagnie w swoja strone czasem wystarczy to uporzadkowac a zycie staje sie łatwiejsze

Link to comment
Share on other sites

Pech mnie czesto nie opszcza nie wiem juz jak to rozumiec, nazywam pasmem niepowodzen, bo srednio raz na 2 tygodnie mam konkretnego pecha ktory utrudnia wprowadajac w pogmatfane zycie. Lecz moze to odpowiec za zuchwale kroki jak Kuba Bogu tak Bog Kubie..Jest cos pozytywnego w tym ze ten pech jest, nas uczy i zmusza do wykonania wiecej krokow/ruchow, to jest czysta lekcja za ktora placimy naszczescie tylko pieniedzmi co niektorzy. Taka droga z pechem wymagajaca tych ruchow dodatkowych jest czasm ratujaca nam zycie bo gdzie bysmy sie dowiedzieli o takich czynach, a teraz juz wiemy jak zrobic by uniknac tej porazki lecz to nas moze kosztowac nawet dlug i mozemy uzywac tych ruchow/tej umiejetnosci nabytej podczas pecha juz zawsze w zyciu nie tylko w krytycznych sytucjach by uniknac pecha..

Link to comment
Share on other sites

Mysle ze to bardziej zalezy od nastawienia danej osoby, anizeliwszystkiego innego. Twierdzenie ze cos jest fatum albo pechem jest najlatwiejsza rzecza, bo nie musimy sie zastanawiac nad tym co My sami robimy zle albo niepoprawnie...

Link to comment
Share on other sites

Mysle ze to bardziej zalezy od nastawienia danej osoby, anizeliwszystkiego innego. Twierdzenie ze cos jest fatum albo pechem jest najlatwiejsza rzecza, bo nie musimy sie zastanawiac nad tym co My sami robimy zle albo niepoprawnie...

 

pelargio, a ja się będę upierać, że wcale tak nie musi być. Należy rozgraniczać istnienie fatum, przekonanie że nas dotyczy a stosunek do tego. Bo jeden faktycznie zwali na to wszystko a drugi otrzepie się i pójdzie dalej. Taka teza to uproszczenie.

 

Ja wiem co robię źle, mogłabym wymienić ale nie wiem czy mi taki długi post przepuści :luzik: Akceptuję, że są rzeczy na które nie mam wpływu, rozgraniczam to co do mnie należy a to co dostaję z zewnątrz. Ja działam constans a naprawdę widzę wyraźnie, że jest czas kiedy dostaję kłody pod nogi z każdej możliwej strony. No sorry, ale nie będę udawać że tego nie ma :P I wtedy wcale nie jest to najłatwiejsza droga, bo wówczas zaczyna się dopiero spacer pod górkę ale idę dalej, bo mam wybór? Dostosowuję się do tego, bo uważam, że nie ma przeszkody, której się nie da przeskoczyć. Tyle, że jak człowiek skacze i skacze to się męczy i czasami sobie musi odreagować :)

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...
pelargio, a ja się będę upierać, że wcale tak nie musi być. Należy rozgraniczać istnienie fatum, przekonanie że nas dotyczy a stosunek do tego. Bo jeden faktycznie zwali na to wszystko a drugi otrzepie się i pójdzie dalej. Taka teza to uproszczenie.

 

Ja wiem co robię źle, mogłabym wymienić ale nie wiem czy mi taki długi post przepuści :luzik: Akceptuję, że są rzeczy na które nie mam wpływu, rozgraniczam to co do mnie należy a to co dostaję z zewnątrz. Ja działam constans a naprawdę widzę wyraźnie, że jest czas kiedy dostaję kłody pod nogi z każdej możliwej strony. No sorry, ale nie będę udawać że tego nie ma :P I wtedy wcale nie jest to najłatwiejsza droga, bo wówczas zaczyna się dopiero spacer pod górkę ale idę dalej, bo mam wybór? Dostosowuję się do tego, bo uważam, że nie ma przeszkody, której się nie da przeskoczyć. Tyle, że jak człowiek skacze i skacze to się męczy i czasami sobie musi odreagować :)

 

Jezeli sa ci nadal rzucane klody pod nogi i czego nie mozesz zmienic, to twierdze ze to nie fatum albo sily sprawcze niekorzystne dla ciebie, a takim przypadku jak dla mnie, to oznaka ze cos mi NIE JEST PISANE. Albo ze NIE DA MI SZCZESCIA. Ale i tu mozna sie zastanawiac nad tym jak czlowiek postrzega sam siebie, czy twierdzi ze zasluguje na szczescie czy nie...Mialam wiele przypadkow, ze wbrew klodom i utrudnieniom, na chama pchalam sie tam gdzie bylo ciezko dojsc, i powiem Wam ze sie nie oplacalo. Nie wychodzilo mi to na dobre, zawodzilo mnie. I teraz jestem przekonania ze jesli coz mi idzi po grudzie tzn. ze mam sobie dac siana.I na takie rzeczy nie mam wlpywu, ale to nie jest fatum..

Link to comment
Share on other sites

Mialam wiele przypadkow, ze wbrew klodom i utrudnieniom, na chama pchalam sie tam gdzie bylo ciezko dojsc, i powiem Wam ze sie nie oplacalo. Nie wychodzilo mi to na dobre, zawodzilo mnie. I teraz jestem przekonania ze jesli coz mi idzi po grudzie tzn. ze mam sobie dac siana.I na takie rzeczy nie mam wlpywu, ale to nie jest fatum..

 

I to poraz kolejny potwierdza to o czym pisalem wczesniej ze pewne rzeczy są już dla nas zaplanowane z góry i mimo wolnej woli nie jesteśmy ich w stanie zmienić natomiast pelargia poruszyła ciekawą kwestie że pech czy fatum albo szczescie to reakcja na to czy kroczymy właściwą drogą przez życie a to potwierdzało by teorie ze rzeczywistość to lustro które odbija naszą energie(w jakims sposob ją również werfikuje) a to co nas spotyka w życiu to odbita energia

Link to comment
Share on other sites

A wierzycie ze na nasze koleje losu ma wpływ Wszechświat albo Kosmos, albo coś jeszcze..?? W takim sensie, ze jeśli np czegoś chcemy albo pragniemy, to dostajemy to ale od tych Wyższych Rzeczy..?? a dokładniej, że nasze prośby wczesniej muszą zostać tak jakby zweryfikowane we Wszechświecie, a potem realizowane-o ile pisane..

Link to comment
Share on other sites

A wierzycie ze na nasze koleje losu ma wpływ Wszechświat albo Kosmos, albo coś jeszcze..?? W takim sensie, ze jeśli np czegoś chcemy albo pragniemy, to dostajemy to ale od tych Wyższych Rzeczy..?? a dokładniej, że nasze prośby wczesniej muszą zostać tak jakby zweryfikowane we Wszechświecie, a potem realizowane-o ile pisane..

 

Tak naprawdę ,to każdy człowiek ,kierując się w życiu sercem i umysłem (rozumem,rozsądkiem ) ma wpływ na swoje życie (nikt inny).

Link to comment
Share on other sites

A wierzycie ze na nasze koleje losu ma wpływ Wszechświat albo Kosmos, albo coś jeszcze..?? W takim sensie, ze jeśli np czegoś chcemy albo pragniemy, to dostajemy to ale od tych Wyższych Rzeczy..?? a dokładniej, że nasze prośby wczesniej muszą zostać tak jakby zweryfikowane we Wszechświecie, a potem realizowane-o ile pisane..

 

Myśle że jest to możliwe najprostrzym przykladem są tu historie kiedy przez jakieś niespodziewane wydarzenie odmienia się całe życie

Link to comment
Share on other sites

Tak naprawdę ,to każdy człowiek ,kierując się w życiu sercem i umysłem (rozumem,rozsądkiem ) ma wpływ na swoje życie (nikt inny).

No dobra masz wpływ na swoje zycie,ale chcac cokolwiek, wierzysz w to

ze sam sobie potrafisz to dac czy ze np.energia twoich mysli trafia do Wszechswiata, albo gdzies tam w Kosmos, porusza sie i potem nagle boom materializuje sie..?? Troche to skomplikowane ale mam nadzieje ze zrozumiale chociaz troche. Ale te dwa aspekty sa różne wbrew pozorom inne dlatego pytam.:P

Link to comment
Share on other sites

Myśle że jest to możliwe najprostrzym przykladem są tu historie kiedy przez jakieś niespodziewane wydarzenie odmienia się całe życie

Ale te niespodziewane wydarzenia w pewnym sensie mozemy tez sami sobie przyciagnac..chocby wmawiajac sobie ze mamy szczescie..to po jakims czasie spotkaja nas te owe zdarzenia, niespodziewane, dajace nam szczescie po ktorych zycie sie odmienia..I tu wtedy Wszechswiat nie odgrywa zadnej wiekszej roli.Ale to tylko przyklad..:P

Link to comment
Share on other sites

No dobra masz wpływ na swoje zycie,ale chcac cokolwiek, wierzysz w to

ze sam sobie potrafisz to dac czy ze np.energia twoich mysli trafia do Wszechswiata, albo gdzies tam w Kosmos, porusza sie i potem nagle boom materializuje sie..?? Troche to skomplikowane ale mam nadzieje ze zrozumiale chociaz troche. Ale te dwa aspekty sa różne wbrew pozorom inne dlatego pytam.:P

 

Tak naprawdę ,np.dając coś komuś ,dajesz to sobie samej ,ponieważ wystarczy sobie uświadomić że tak naprawdę ,każdy z nas ma wpływ na swoje życie ,u mnie nie jest to pusta wiara a pewność .(nie komplikuj niepotrzebnie)to co tak naprawdę jest proste ,to tylko ludzka ,narzucona z zewnątrz ludzka wyobrażnia ,wszystko komplikuje.

Link to comment
Share on other sites

Jak już pisałem wcześniej jest wiele rzeczy w naszym zyciu ze tak powiem narzuconych z góry na które nie mamy żadnego wpływu bez wzgledu na wolna wole wyobraznie

Edited by -PIOTR-
Link to comment
Share on other sites

Oczywiscie że są takie rzeczy np gdy ktoś rodzi z talentem do muzyki i doskonale gra na pianinie a ktoś inny nie ma takiego talentu to wyobraznie wolna wola itp mu nie pomogą zrównać sie poziomem innym przykładem może być numerlogia kiedy to przez date urodzenie otrzymujemy jakies cechy i właściwośći charakteru równiez narzucone nam z góry

Edited by -PIOTR-
Link to comment
Share on other sites

Tak oczywiście ,tylko mnie nie chodziło o brak umiejętności w jakiejś dziedzinie ,(brak talentu) bo ten można z czasem udoskonalić ,mnie chodziło o tak zwane siły wyższe które są wyobrażeniem człowieka.

Link to comment
Share on other sites

Talent to jedna z z rzeczy nadana nam przez kogos na górze u uwierz mi ze ich nie udoskonalisz choć by piłkarze muzycy czy malarze

 

A kto niby na górze -tak -"na górze róże na dole fiołki ,my się kochamy jak dwa aniołki " wiedz jedno ,tylko od ciebie samego zależy czy udoskonalisz swój talent ,od nikogo innego i tak jest z każdym artystą -czy to będzie piłkarz,muzyk ,malarz ,pisarz itd. wszyscy oni zaczynali skromnie i jak to mówią "trening czyni mistrzem" .

Link to comment
Share on other sites

Talent to jedna z z rzeczy nadana nam przez kogos na górze u uwierz mi ze ich nie udoskonalisz choć by piłkarze muzycy czy malarze

 

Tu mozna nawiazac do reinkarnacji i tego ze sami sobie wybieramy rodzicow i zycie w ktorym chcemy zyc..mentalnie oczywiscie. Karma nawet moze tu miec jakiekolwiek znaczenie rowniez.Zatem muzyk chcial byc muzykiem, malarz malarzem..i Tu znowuz kloci sie stwierdzenie czegos nadanego z gory z tego co chcielismy podswiadomie miec w danym zyciu. A co do numerologii..to tak jak z horoskopami. Daj taki sam paruset ludziom, kazdy w to uwierzy i kazdy bedzie sie zachowywac pod wmowione mu rzeczy...Ktos nawet kiedys jakies badanie z tym przeprowadzil i faktycznie w jeden horoskop uwierzylo kilkaset ludzi, ktorzy byli spod roznych znakow zodiaku:D zatem teori czegos wyzszego spala tu na panewce..w sumie zalezy kto w co wierzy, bo jak wiadomo musimy w cos wierzyc, zeby nie czuc sie bezsilnymi w tym zyciu..

Link to comment
Share on other sites

Pelargio, jak dla mnie porownanie numerologii z horoskopem w stylu "w tym tygodniu najlepiej nic nie rob bo ci nie wyjdzie" jest dosc malo trafione, ja sie nie zachowuje pod dyktando tego, co wyczytalam na temat np. swojej Drogi Zycia, znajdowalam w tym opisie swoje cechy juz wtedy, gdy czytalam go po raz pierwszy.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Każdy może podpisać pod siebie różńe cechy charakteru, z niektórych może powiedzieć że nie zdaje sobie sprawy i tez je sobie przypisze.Numerologia nie jest tym samym co horoskop, tyle że każdy laik uwierzy i w to i w to, czy opis byłby trafny czy nie. A zapewne w 50% zawsze wszystko się zgodzi..

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Hej wszystkim! Jestem tu nowa i mam nadzieję, że znajdę jakąś pomoc, podpowiedź.

Od kilku lat mam ciągle pecha, w miłości, choć nie tylko. Nawet znajoma wróżka widzi to w kartach, ten pech. Zastanawiałam się ostanio czy może przypadkiem ktoś kiedyś nie rzucił na mnie jakiegoś uroku albo może jakaś zbłąkana dusza ciągle przy mnie przebywa. Uśmiechnęłam się, gdy usłyszalałam tę ostatnią opcję ale niby jest jakieś "odczynienie uroku", by sprawdzić czyja dusza nam towarzyszy i kradnie energię. Jestem jednak już zmęczona tym wszystkim i chciałabym aby ten pech już sobie poszedł. Może ktoś zna sposoby na to by odgonić tego złego ducha albo przepędzić ten rzucony urok? :pomocy:

Będę wdzięczna za podpowiedź.

bruja

Link to comment
Share on other sites

Guest winteer

Tak, zna...

Cały problem w tym, że wierzysz w pecha i jego skutki i podświadomie robisz aby Ci się średnio w życiu wiodło... to wynika z niedostatecznej wiary we własne możliwości, ciągłe wahania co do podjecia jakiejś decyzji - możliwe, że przez to przepuszczasz niejedną okazję.... i nie zwalałabym tego na kogoś, kto rzuca uroki.

 

A próbowałas afirmacji?

Możesz jeszcze wykorzystać pewien sposób na początek: bruja - idź, wyglądaj jak milion dolarówi i bądź wygraną i spełnioną kobietą, bo taka właśnie jesteś, tylko o tym zapomniałaś, więc warto sobie o tym przypomnieć - to będzie najlepszy prezent jaki sobie sprawisz :okok:

 

W zamian coś chcę o Ciebie - napisz, narysuj, wymyśl poemat.. cokolwiek... o tym co jest Twoim SUKCESEM, z czego jesteś dumna a co jest Twoim udziałem, napisz przebieg, myśli i odczucia na temat tych wydazeń czy sytuacji (nie musisz pisać na forum, możesz na kartce) - nawet to jak dostałaś piątkę w szkole z klasówki...

 

A co najważniejsze - szukaj i stwarzaj okazje - obracaj je na swoją korzyść

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Niestety nie wierzyłam w pecha do czasu jak 2 różne wróżki w odstępie 3 miesięcy wspomniały o nim wróżąc z kart, że coś się za mną ciągnie od dłuższego czasu, jakiś peszek ale nie wiedzą skąd się wziął. Z kart wychodziło, że powoli ucieka ode mnie ale mimo wszystko interesuje mnie skąd mógł się do mnie przyczepic ,czy to zasługa kogoś kto mi źle życzy(ł ) ? Nie uważam się też za szarą myszkę, jak sugeruje winteer. Lubię siebie, czuję się atrakcyjna (o chyba mało któa kobieta może powiedzieć), zadbana, podnoszę swoje kwalifikacje, zdobywam nowe uprawnienia itd. Jedyny taki największy pech jaki mnie prześladuje to w miłości. Obracam się wśród wielu osób, z czego 70% stanową faceci, ale ciągle coś mi nie wychodzi w związkach, co ciekawe te związki trwają dość długo a po skończeniu się...ciągle pozostaję w przyjaźni, rozstaję się nie z powodu zdrady, kłamstwa itp ale wyjazdu danej osoby, innych planów życiowych danej osoby itd.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

a nie zastanawialiscie sie czy to przypadkiem aura domu nie odzialywuje na wasze zycie? ze np zle energie nie oczyszczonego domu maja wplyw na Was, ze w takim razie to nie pech sie za Wamie ciagnie a energia domu tak powoduje??

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

energia domu? a może to po prostu nastawienie rodziców i innych członków rodziny? jeśli rodzice są pesymistami, to dziecko też nim będzie.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Szczerze powiedziawszy poza energiami włsnymi ktorer sobie saminiszczymy zawiscia, destrukcyjnymi myslami itp. to pecha nie ma. Poprostu toczymy gre w ktorej odgrywamy role meczennika, osoby godnej pozalowania bo nam sie to podoba jak inni sie lituja nad nami albo nam wspolczuja. Sami sie nakrecamy w tym temacie. sm sobie przyciagamy takie wydarzenia w ktorych musimy sie sprawdzic i tym samym w tej zalosnej sytuacji podnosimy sobie wlasne ego albo i tzw. pewnosc siebie. Wiem ze wyglada to na chore ale tak wlasnie sie to przedstawia. Sama po sobie wiem, ze kiedys mialam przyjaciolki "bogatsze" ode mnie, i tym samym czulam sie od nich gorsza. By;lam przez rodzicow krotko trzymana, i tym samym kiedy nie moglam isc na jakas impreze, szczycilam sie tym ze mi nie pozwolono, zeby inni mogli sie nade mna uzalac. Mam tak do teraz. Łapie sie na tym, że szczyce sie przed innymi tym, ze np. mnie na cos nie stac.i tym samym to sciagam do siebie. Nigdy nie wyjde na prosta finansowa bo ten stan sobie upodobalam, a wlasciwie to ze inni mi wspolczuja. Tym sie karmilam. Obecnie uwalaniam sie od tego, zatem nie twierdze ze brak kasy, albo nieudane wydarzenia w zyciu to pech. Nie ma takiego czegos jesli na to nie przyzwolimy.Takie moje zdanie na ten temat.

Link to comment
Share on other sites

energia domu? a może to po prostu nastawienie rodziców i innych członków rodziny? jeśli rodzice są pesymistami, to dziecko też nim będzie.

 

Myślę, że dużo w tym prawdy. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy jak rodzice, tudzież najbliższe otoczenie na nas wpływa. W końcu wpajają nam do głowy różne rzeczy od samego początku. Rodzice mający wiarę w swoje dzieci i budujący ich poczucie wartości sprawiają, że dziecko a później dorosły człowiek jest pewny siebie i zna swoją wartość, i odwrotnie, Ci którzy cały czas mówią nam jacy to jesteśmy beznadziejni w dużej mierze sprawiają, ze sami tak o sobie myślimy.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...