Jump to content

dziwne morze,tygrysy,kłamstwo,płacz


sandrus
 Share

Recommended Posts

..mój sen byl bardzo chaotyczny..składał sie z kilku wątków.nie wiem czy będę w stanie opisać go w odpowiedniej klejności.

..jechałam samochodem z ojcem mojego dziecka(mój ex)mowił do mnie,ale wydaje mi się tez,że cześć tej rozmowy była przez telefon.byłam strasznie zaskoczona brzmieniem jego głosu gdyż mówił głosem mojej pierwsze miłości.mieliśmy razem wysiaść w jednym miejscu,ale jak już się tam zbliżaliśmy to przed moimi oczami nastąpiła ciemność i znalazłam sie tam sama.zniesmaczona i w sumie zła,ze jestem tam sama.myślałam cos na zasadzie,oszukał mnie.rozmawiałam z nim przez telefon.coś krecił.miał do mnie dojść...

...wyjechałam nad morze z mamą i dziećmi.poszłam sama sie przejść.miałam iśc do jakiegoś sklepu,ale chyba spotkałam tam kogos znajomego...nie wiem czy doszłam/weszłam do sklepu.poszłam w kierunku plaży,ale to nie była normalna plaża.ciemna ziemia,nabita,ale podmokła..po prawej stronie gdzieś w głębinie morze,takie inne..wszystko ciemne...wiem,ze zdawałam sobie spraę,ze to nie jest normalne.po lewej stronie taki wysoki nasyp.nie widziałam co jest za nim.zdawalam sobie jednak sprawę,ze woda.podbiegłam tam i zatrzymałam się tuż przed,byli tam jacyś ludzie,jacyś znajomi z którymi chwilę później rozmawiałam.zatrzymałam sie tam z tego biegu,ale byam już w pozycji lezacej.bałam się,ze moge tam wpaść.była tam woda,przezroczysta,ale nie bezbarwna.taka w odcieniu"coca-coli"coś tam sobie płwało.byłam bardzo przestraszona myśląc,że mogłabym skonczyć tam życie.zbiornik ten był tak bardzo nisko za tym nasypem.chodziły tam tygrysy.kilka sztuk.walczyły ze sobą.zabijały sie,ale nie widziałam krwi.leżały tam też skóry po przegranych tygrysach,w postaci jakby ze zwierzęcia ktoś spuścił powietrze pozostawiając sam "flak".widziałam tam tygrysa nurkującego w tej wodzie.skomentowałam to jakoś do tych znajomych,zaczęli coś mówić,ze on tam przeżyje,szuka ofiar czy cos takiego...

..niby jestem nadal a tych wakacjach..na tyłach tego sklepu są domy.chodzę tam do jakiegos małżenstwa a konkretniej do mężczyzny na jakieś nauki.. tu pytanie na jakie nauki??coś mi się kojarzy,że z "mową",że to am mi jakoś pomóc...chyba byłam tam kilka razy nie chce tam chodzić...

..jestem z mamą ,dzieckiem i byłym w jednym pokoju.jestem na niego zła,ze jestem na wakacjach a jego nie ma z nami,ze musiałam iśc sama na spacer..płazce,ubolewam nad swoim losem,jemu jest przykro,niby popłakuje,przytula mnie jak kiedyś,ale to jest takie nieszczere.ja to wiem.moja mama płacze.też z tego samego powodu.on jest jakiś fałszywy.ma komputer albo komorkę,widzę,zę cos do kogoś piszę,ja wiem ,ze to jakaś dziweczyna,on się wypiera,co patrze to coś tam kasuje.śmieje sie z tego,al tak dość łagodnie robiąc ze mnie głupią.widzę tam wyświetlac z napisem -dominiki,albo może? pauliny

wpada mi myśl,że to imię jego nowej miłości,a nie jest napisane dominika czy paulina żeby zbić mnie z tropu...że to niby jakiejś dziewczyny telefon-a dominiki-pauliny to podpis telefonu.

chyba go biję,kłóce sie z nim.upadam na niego jak leży na lecach,chce go gryźć..nasze usta się spotykają..odpycha mnie nimi,jestem pewna,ze mnie nienawidzi więc mnie nie pocałuje,ale następuje pocałunek..krótki,ja o kończę..później znów wychodzi jego nieszczerość...

...moje małe dziecko czymś się dusi..miało w rączce jakąś drobnostkę coś jak guma do żucia w papierku a duszac się zwraca tego bardzo dużo.boję się.mam wrazenie,ze nie przeżyje.konczy sie to dobrze(patrzyłam jak sie dusi i to zwraca-same te gumy)

....ja,moja mama,rodzona siostra,kuzynka,kuzyn,dwóch braci mojej mamy,jej bratowa,nie wiem czy też nie babcia..jestesmy w moim pokoju.stoimy.jest smutno.mamy dzielić się opłatkiem wszyscy płaczą.w trakcie wychodzi,ze jest smutno bo dowiaduję się,ze kuzyn,który z nami tam jest chciał popełnić samobójstwo..ma straszny znak po cięciu od łokcia w dół.widac,ze chyba żałuje..płaczemy,gdzieś znów życzenia..ja zaczynam szlochac ,bardzo szlochac,martwie się dosłownie wszystkim.kuzynka chce mnie uspokoić,ale je nie jestem w stanie.oparta o jakiś stolik zanoszę się od płaczu..budzę się...

 

mam przebłyski,ze jeszcze coś w tym śnie było,ale to nie jest dla mnie klarowne.to coś z byłym,matka mojej pierwszej miłosci....

 

wiem,ze się napisałam.proszę wybaczyć,ale piszę to z nadzieją udzielenia mi może jakiś wskazówek?

Link to comment
Share on other sites

właśnie mi sie przypomniało.kłócac się z byłym i będąc w tych nerwach(wtedy kiedy w pokoju była mama)z nosa chlustneła mi krew..dosłownie.zalałam jakies jego ubrania,chyba stolik,jakiś sprzęt..krew trysnęła jak z fontanny.zasłoniłam ręką twarz,ale to kapało jak z kranu.byłam cała ubrudzona.

 

 

przepraszam,ale coś pomyliłam i zamiast edytować pierwszy post wyszedł mi drugi

Link to comment
Share on other sites

Guest winteer

sandrus

Nie jestem pewna czy Twoich byłych coś ze soba łączy.. jak doszło do rozstania z każdym z nich, czy jest jakiś wspólny element, który został powielony w każdym z tych zwiazków?

 

Fragment o plaży może świadczyc o poczuciu samotności, odilozowania. Natomiast kłotnia z partnerem czy walka tygrysów może sugerować nieporozumienia miedzy Wami.

Co do dziecka - mysle ze tak samko było w tej relacji - mogłaś mieć poczucie duszenia się w nim, skoro nie funkcjonowało prawidłowo (poczucie nieszczerosci).

A jeśli chodzi o życzenia przy opłatku.. możliwe ze chciałabyś aby wreszcie było radośnie i bez większych trosk - sam sen mógł wyrazić Twoje obawy, że niczego dobrego nie możesz się spodziewać (smutne święta)

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...