Skocz do zawartości

Cierpienie w sercu i w głowie!!


Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Proszę o pomoc lub radę: półtora miesiąca temu podjełam decyzje o gruntownej zmianie w życiu! (decyzja o odejściu od męża z którym byłam 5lat mamy 5letnią córkę jego imię Tomasz data urodzenia 26.12.1980 na podjęcie owej decyzji wpłynelo w największym stopniu poznanie nowego mężczyzny Mariusz data urodzenia 6.05.1976.)... ale od momentu burzliwego odejścia męża męczy mnie myśl czy była to słuszna decyzja a nie tylko emocje chwili,dodam moje imie Elżbieta data ur. 18.06.1983, ciagle myśle o męzu mimo starań nowego partnera!! pomocy niema nocy żebym nie śniła o mężu!! ratunku!!

Edytowane przez Emsi26
  • 1 miesiąc temu...
Napisano

Emsi, a dlaczego się rozstaliście? Czy był jakiś konkretny powód?

 

A jeżeli czujesz iż go nie kochasz, to to po prostu przywiązanie do człowieka z któym tyle przeżyłaś i tyle wspólnych planów miałaś.

Napisano

Moze dopiero teraz zrozumiałas jak kochasz meza i co was tak naprawde łaczyło.

Napisano

Może spróbuj porozmawiać z mężem. Tak szczerze. Prawdopodobnie wtedy wyjdzie szydło z worka i będziesz wiedziała dlaczego tak się stało.

Napisano

Wycisz się. Ucieknij na dwa dni chociaz. Przemysl wszystko. Zebys jakiegos bledu nie popelnila. Cos co polaczylo Cie z mezem to chyba tez milosc prawda? a teraz mowisz cos innego. Radze Ci wsluchaj sie w siebie :)

Napisano
Wycisz się. Ucieknij na dwa dni chociaz. Przemysl wszystko. Zebys jakiegos bledu nie popelnila. Cos co polaczylo Cie z mezem to chyba tez milosc prawda? a teraz mowisz cos innego. Radze Ci wsluchaj sie w siebie :)

 

To pomaga ^^ Coś o tym wiem ;) Twoje serce powie najwięcej

Napisano

Tak, pomaga. Ale trzeba sie na prawde wsluchac. Milosc to potezne uczucie, chwilowe zauroczenie to co innego. Mozliwe, ze jestes tamtym zauroczona. Fajnie, cos innego. Bajka. Nie chce oceniac i rozpatrywac co jest nie tak bo nie opisalas tak dokladniej sytuacji. Zastanow sie dlaczego wzielas z Nim slub. Co Cie do tego sklonilo. Czy nie jest On wspanialym czlowiekiem? Slub to powazna decyzja (bynajmniej dla mnie) wiec cos musialo Cie sklonic do tej decyzji. Przemysl to. Zycie to nie bajka :) Pozdrawiam i zycze podjecia slusznej decyzji i zgodnej z Twoim sercem :usmiech:

Napisano

Zgadzam się z moimi przedmówcami. Powinnaś uciec na jakiś czas od obu panów i wsłuchać się w to, co dyktuje Ci serce. Moim zdaniem prawdziwa miłość nie umiera z dnia na dzień.

Życzę Ci abyś podjęła słuszną decyzję. Pozdrawiam

Napisano

Diękuje za zainteresowanie i rady :) ....z mężem nieukładalo sie od samego początku były jakieś problemy, brak zainteresowania męża dzieckiem, sytuacja panującą w domu i problemami jakie były pod jego nieobecność gdyż pracował za granicą i myąlał że na tym kończy sie jego zaangarzowanie w rodzine :( ale ja zawszestarałam sie go tłumaczyć, i dawałam kolejne szanse jak błagał a teraz ja okazałam sie zła bo już miałam dość samotności!! z dzieckiem i problemami :( okazało sie wg. niego że to ja byłam ciągle zła szkoda ze on swojej winy nie dostrzego... :( medal ma zawsze dwie strony a on uciekł do mamusi sytuacja go przerosła..... niedojrzały gówniarz którego niestety dalej kocham :( ale wiem że niema powroty dla dobras mojego i dziecka :)

Napisano

No to Cie Kochana nie pociesze.... pocierpisz.... Nienawidze jak ktos ucieka ah

Napisano

Emsi ale mimo wszystko, to piękne jest kiedy ludzie się rozchodzą a potem schodzą. Tak jakby jakaś siła ich przyciągała..

Napisano

jeśli się zejdziecie, będzie znaczyło, że jesteście sobie przeznaczeni...

Napisano

Tylko wiecie co, mimo wszystko to jest bardzo bolesne. Bo w końcu po takim zejściu nie będzie tak jak przed rozstaniem. Jednak jeżeli się kocha to najlepiej walczyć tak po cichu swoim własnym planem działąnia.

Napisano

a może tak po prostu zacząć chodzić na terapię? jeśli mąż nie będzie chciał uczestniczyć, zawsze możesz zapisać się na indywidualną.

Napisano

....złożyłam pozew o alimenty, zastanawiam sie nad rozwodem, a co do porozumienia jest raczej niemożliwe mąż zerwał całowity kontakt nawet dziecko olał!!!

Napisano

Heheh za pare latek sie obudzi :) bedzie chcial naprawiac bledy swojej glupoty. Przykro mi ale dziecko da Ci energie do dzialania i walczenia o Wasza przyszlosc. Pozdrawiam Cie.

Gość sheina
Napisano (edytowane)
....złożyłam pozew o alimenty, zastanawiam sie nad rozwodem, a co do porozumienia jest raczej niemożliwe mąż zerwał całowity kontakt nawet dziecko olał!!!

 

 

Twój mąż jak sama piszesz oderwał się, Ty wciąż myślisz, tęsknisz. On swoim zachowaniem raczej nie pokazuje, że mu zależy, nie sądzisz? Myślę, że łaczy Cię z nim właśnie przede wszystkim wspomnienie chwili, przeszłość, której już nie ma czsami bardzo oddziaływuje na przyszłość. Ktoś kto olewa swoje dziecko,już nawet nie żone jest w oczach stracony, to podobno jest wazne, nie jak męzczyzna zaczyna, ale jak konczy. A jak on skonczyl, sama widzisz. Czas leczy rany mimo, że to wszystko co miało w życiu miejsce i czego doświdczyliśmy a dlugo w nich zalega.

 

Pozdrawiam Ciepło.

Edytowane przez sheina
Napisano
....złożyłam pozew o alimenty, zastanawiam sie nad rozwodem, a co do porozumienia jest raczej niemożliwe mąż zerwał całowity kontakt nawet dziecko olał!!!

 

wiec nie ma sie nad czym zastanawiac szkoda zycie rozwod alimenty

on juz niedojrzeje skoro dotychczas tego nie zrobil

zabieram zabawki wracam na wlasne powdowrko i mam wszystko w noscie

brak totalny odpowiedzialnosci

a z emocjami uczuciami do niego sobie poradzisz potrzeba czasu a kiedys sogladajac w tyl nie powiesz ze zmarnowalas najlepsze lata zycia...

powodzenia trzymam kciuki za nowe w twoim zyciu

ty tu wykazalas sie odpowiedzialnoscia i dojrzaloscia brawooo

Napisano

Prawdopodobnie jego zachowanie ma związek z obecną sytuacją...uraziłaś jego męskie "ego"...Kochana...wiem co czujesz...ja już przerabiałam ten temat...więc nie jest mi obcy...nie pozwól na takie lekceważące traktowanie przez męża...żaden argument nie usprawiedliwia go przed tego typu postępowaniem...ucieczką...nawet przed własnym dzieckiem...to żenujące...to nie miłość...definicja miłości obejmuje zupełnie inne aspekty...to marazm, z którego się uwolniłaś...przyzwyczajenie( tak dokładnie...bo my kobiety potrafimy przez wiele długich lat trwać w takim marazmie....mając nadzieje na lepsze jutro..a to już jest utopią...

Napisano

Moze wrzucę kij w mrowisko ale pozwole sie z czyms nie zgodzic. Jest taka mądra maksyma "nie zbudujesz szczescia na cudzym nieszczesciu" EMSI26. Cokolwiek bys teraz nie powiedziala na meza jest to tylko Twoim tlumaczeniem swojego obecnego postepowania. Zastanow sie jak on mial sie zachowac? Przeroslo go to i poszedl tam gdzie czul sie bezpieczny, moze przemysli i cos zrobi ale potrzebuje czasu. Poza tym co zlego w tym, ze pracowal utrzymujac rodzine za granica?, tak widocznie podzieliliscie obowiazki, jesli Ci to nie pasowalo sa do tego rozmowy, wytlumaczenie swoich potrzeb i jesli wowczas po takich ostrzezeniach nie ma checi zmiany trybu zycia mozesz zdecydowac sie odejsc. Sytuacja jaka stworzylas nie stawia Cie w dobrym świetle, nowy partner, rozbijajacy rodzine, Ty fundujaca hustawke emocjonalna dziecku, sobie, mezowi? Zabrnelas w ślepa uliczkę...

W stosunku do moich przedmówców to wiadro zimnej wody z mojej strony ale ktoś musiał Ci to powiedzieć

Powodzenia!

Napisano

Emsi, trafiła cię taka miłość, która zdarza się raz na sto, to znaczy,"żyć z nim nie mogę, a bez niego jeszcze bardziej"... i raczej nie zapomnisz swojego byłego, dopóki jak w kościelnej przysiędze "śmierć was nie rozłączy" To co się stało z twojej strony, to tak naprawdę nie było odejście od niego, może tego nie rozumiałaś, ale tak naprawdę to było testowanie... samej siebie... sprawdzałaś, czy możesz byc szczęśliwa z kimś innym... widocznie nie. Ucierpieli na tym wszyscy... Ale tak naprawdę wartość ludzi jakich życie dało nam poznać poznaje się dopiero po ... 50-tce... wtedy jest czas, mądrość, doświadczenia... i wtedy może też dotrzec do ciebie gorzka prawda, że zamiast naprawiać, poszłaś w odwrotnym kierunku.

Ale trzymaj się, życie jest długie i może przyniesie jeszcze niespodziewane zwroty i na końcu okaże się, że odnajdziesz swoje szczęście.

Gość Jaga_Wiedzma
Napisano

Zwykle winę ponoszą obie strny, ale jedna bardziej. Zgadzam się tu z Justice, sprawa do pzremyślenia.

Napisano
Moze wrzucę kij w mrowisko ale pozwole sie z czyms nie zgodzic. Jest taka mądra maksyma "nie zbudujesz szczescia na cudzym nieszczesciu" EMSI26. Cokolwiek bys teraz nie powiedziala na meza jest to tylko Twoim tlumaczeniem swojego obecnego postepowania. Zastanow sie jak on mial sie zachowac? Przeroslo go to i poszedl tam gdzie czul sie bezpieczny, moze przemysli i cos zrobi ale potrzebuje czasu. Poza tym co zlego w tym, ze pracowal utrzymujac rodzine za granica?, tak widocznie podzieliliscie obowiazki, jesli Ci to nie pasowalo sa do tego rozmowy, wytlumaczenie swoich potrzeb i jesli wowczas po takich ostrzezeniach nie ma checi zmiany trybu zycia mozesz zdecydowac sie odejsc. Sytuacja jaka stworzylas nie stawia Cie w dobrym świetle, nowy partner, rozbijajacy rodzine, Ty fundujaca hustawke emocjonalna dziecku, sobie, mezowi? Zabrnelas w ślepa uliczkę...

W stosunku do moich przedmówców to wiadro zimnej wody z mojej strony ale ktoś musiał Ci to powiedzieć

Powodzenia!

...nic złego w jego pracy za granicą pod warunkiem że interesuje sie również rodziną w kraju, a ze strony mojego męża tego brakowało... zostawiał problemy i wyjeżdzał, nic go nieinteresowało a jak wracał musiało być idealnie.. żona piękna dziecko grzeczne. A co do rozmów to były ich setki , jak i setki obietnic poprawy sytuacji tyle tylko że bez skutku.

Napisano

...Tak naprawdę...nie mamy takiego prawa,żeby osądzać te dziewczynę...nie posiadamy przecież wystarczalnej wiedzy na temat Jej życia i panujących w tym życiu obyczajów..słuszna jest uwaga Vivien, że z reguły obie strony są winne takim sytuacjom..i owszem...jednak moje doświadczenia ukierunkowane są na inny rodzaj teorii...bowiem tam gdzie brakuje wsparcia, zrozumienia i zaangażowania w sprawy rodzinne jednej ze stron...tam brakuje miłości....i choć byśmy stanęły na rzęsach....spragnione normalnego, spokojnego i ustabilizowanego życia....nie wskóramy nic, jeżeli ta druga strona pozostanie obojętna na NAS...Drogie Panie...gdyż nie ulga wszelkiej wątpliwości, że zaangażowanie w naprawę związku musi być obustronne:_bezradny:

Napisano

Mądry post ,choć skierowany tylko do pań ,ja jestem mężczyzną a posiadam wrażliwość kobiet,ponieważ jest coś takiego jak androgeniczność (dwupułciowość).

Napisano

:pocieszacz:Przepraszam Pit, jeśli w jakikolwiek, aczkolwiek nieświadomy sposób Cię uraziłam...nie miałam zamiaru być stronnicza....

Napisano

Wporządku Lukrecjo nie czuję urazy ,pisałem to raczej tak ogólnie.:pocieszacz:

Napisano
...gdyż nie ulga wszelkiej wątpliwości, że zaangażowanie w naprawę związku musi być obustronne:_bezradny:

 

Zgadzam sięw 100% i się pod Lukrecją podpisuje.. Bo samemu coś za dwóch nie zbuduje się tego co powinno być i odzwierciedlać prawdziwą miłość.. A fundamenty w związku jak budować to tylko mocne!

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...