Jump to content

Acseza - droga rozwoju(?)


Paradoxa
 Share

Recommended Posts

Ascetyzm, Asceza - dobrowolne, czasem radykalne wyrzekanie się i ograniczanie przyjemności, wstrzemięźliwość, zazwyczaj z pobudek religijnych. Oznacza dobrowolne ograniczanie potrzeb cielesnych (jedzenie, sen) do absolutnego minimum i poddawanie się surowej dyscyplinie wewnętrznej w celu osiągnięcia czystości i doskonałości duchowej. Ludzi praktykujących ascetyzm nazywamy ascetami. Głęboko wierzą w sens cierpienia, uzyskanie zbawienia i osiągnięcia świętości już za życia. Ascezę dzielimy na wschodnią (surowszą) i zachodnią (łagodniejszą). Asceza mistyczna to przygotowanie się do doświadczenia mistycznego.

 

 

Od dawna chodzi mi po głowie rozwój duchowy poprzez ascezę. Czy taka droga jest w ogóle możliwa? Czy może mnisi i gorliwi wyznawcy wszelkich nurtów religijnych po prostu błądzą wybierając tę katorżniczą ścieżkę rozwoju?

Pozwoliłam sobie na porównanie ascetycznego postępowania Świętych Mężów największych wyznań, z tym co pokazywali swoim życiem ich prorocy.

Przykładowi święci asceci chrześcijańscy

-Święty Aleksy – opuścił żonę w czasie nocy poślubnej by poświęcić się Bogu, nocował na schodach kościoła, wylewano na niego pomyje, po czym jako żebrak mieszkał do śmierci pod schodami pałacu swego ojca

- Święty Antoni Wielki (zm. 338) – walczył z demonem i odparł jego ataki, mieszkał w grobie, raz dziennie skromnie jadał po zachodzie słońca

- Święty Grzegorz z Nazjanzu (zm. 389) – sypiał na gołej ziemi, noce spędzał na modlitwach i płaczach, żywił się stęchłym chlebem

- Święty Szymon Słupnik (zm. 460) – przez 12 lat mieszkał na słupie przyjmując wiernych

- Święty Benedykt z Nursji (zm. 543) – mieszkał w jaskini, odmawiał sobie pożywienia, gdy odczuwał pokusę bez lęku rzucał się pomiędzy cierniste krzewy

- Święty German z Paryża (zm. 546) – nigdy nie okrywał swego ciała nawet zimą, żył jedynie chlebem i wodą, spał na gołej ziemi, gdy tylko pozwalał sobie na odpoczynek po długich czuwaniach.[5]

 

 

Jezus z Nazaretu, rozpoczynając swoją misję, idzie na wesele. Jest przy małżonkach, niczego im nie narzuca, nie zakazuje zabawy. Ten pierwszy cud, pozornie najmniej «duchowy» ze wszystkich, skierowuje uczniów na właściwą drogę.

W Kanie Galilejskiej została ukazana jedna tylko konkretna odmiana ludzkiego niedostatku, pozornie drobna i nie największej wagi („wina już nie mają”). Posiada ona jednak znaczenie symboliczne: wychodzenie naprzeciw potrzebom człowieka oznacza równocześnie wprowadzenie ich w zasięg zbawczej mocy Chrystusa, czyli – potrzeby ludzkie są niezbędne aby mogła się objawić zbawcza moc Mesjasza. Asceta natomiast, te potrzeby sam odrzuca dążąc do.......... zbawienia.

 

 

Budda dołączył do grupy pięciu ascetów. Został ich przywódcą, jako najgorliwszy w umartwianiu się, kiedy jednak pewnego dnia zemdlał z głodu, stwierdził, że i ta droga do niczego go nie doprowadzi.

Po 6 latach surowej ascezy, m.in. staniu bez ruchu na deszczu i żarze słońca, ćwiczeniach zatrzymywania oddechu, porzucił umartwienia jako bezwartościowe; wykąpał się i po raz pierwszy od 49 dni pożywił się ryżem i kwaśnym mlekiem, które w złotej czarce przyniosła mu wieśniaczka Sudżata. Zgorszeni uczniowie opuścili go. Legenda mówi też, że któregoś dnia Budda usłyszał, jak muzyk poucza swojego ucznia: "jeśli napniesz strunę zbyt mocno - pęknie, jeśli za słabo - nie wyda żadnego dźwięku". Wówczas pojął, że zbyt skrajnie ascetyczne techniki medytacyjne nie prowadzą do celu i zaczął normalnie odżywiać się i dbać o swoje zdrowie. Jego towarzysze uznali wówczas, że mistrz zdradził drogę, w którą wierzyli.

 

 

 

Sufizm – zbiorcze określenia dla różnorakich nurtów mistycznych w Islamie. Czerpiąc wzór z chrześcijańskich mnichów sufi ubierali się we włosiennice. Sami Arabowie zwali sufich fakirami, co znaczy biedak, albo derwiszami, co pochodzi od perskich słów dar (drzwi) oraz darwaze (dźwierze, brama) i oznacza nędzarza (żebraka) stukającego do drzwi[1].

 

Muhammad ,

w przypadku tego proroka o ascezie w ogóle nie może być mowy!

Poślubił starszą o 15 lat, bogatą kobietę i żył w dostatku do końca swych ziemskich dni.

 

 

To co napisałam powyżej, to tylko wybiórcze informacje na temat ascezy. Mam jednak nadzieję, ze je w tym wątku uzupełnimy o ciekawe poglądy i wiadomości.

 

Ja osobiście uważam, że życie w ascezie jest tak samo niemoralne jak hedonizm. Oczywiście nie mam tu na myśli oczyszczania, głodówek i medytacji trwających w granicach rozsądku, (np. do 40 dni)

 

Chciała bym bardzo poznać Wasze zdanie na temat życia w ascezie jako drogi do oświecenia.

 

Zapraszam do dyskusji

 

PozP

 

 

 

Źródła;

Wikipedia,

Tygodnik Katolicki,

Danecki J.: Podstawowe wiadomości o islamie,

Edited by Paradoxa
literówki
Link to comment
Share on other sites

dzięki za te informacje, zebrane w ładny art.

 

dziś jest dużo szumu informacyjnego, kolorowych reklam etc,

tak że nawet jak ktoś stosuje zasadę umiaru, to np. otoczeniu może się wydawać

że oszalał, bo np. nie kupuje komórki co 4 miesiące. Jakie to względne !

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Witam wszystkich.

Polecam ten film :http://www.tvp.pl/filmoteka/film-dokumentalny/religie-i-wiara/pasja/wideo/pasja-film-dokumentalny/1231595

Link to comment
Share on other sites

Cóż, asceza sama w sobie jest ogromnym wyzwaniem, którego nie podejmie się byle kto.

 

Wymagana jest przede wszystkim twarda psychika, bo w dobie dzisiejszych komórek, tv, komputerów, słodyczy i różnych przywilejów ciężko jest odrzucić "wszystkie dobra doczesne". Podczas, gdy ci asceci, których wymieniłeś, żyli to nie było takich luksusów, dla których ciężko byłoby zrezygnować. Nie bylo tej "technologii".

 

Myślę, że taka "prawdziwa" asceza nie jest na te czasy. Jednak uważam też, że powinniśmy chodź trochę z niej czerpać i ograniczać sobie pewne rzeczy.

 

Ja tam zawsze brałem za autorytet św. Aleksego. Nawet jego imię wziąłem jako trzecie :)

Edited by Rytus
Link to comment
Share on other sites

Myślę, że taka "prawdziwa" asceza nie jest na te czasy. Jednak uważam też, że powinniśmy chodź trochę z niej czerpać i ograniczać sobie pewne rzeczy.

 

Właśnie jest. Bo co to za problem się zamartwiać, gdy wszystkiego brakuje. Prawdziwym wyzwaniem duchowym i cielesnym jest zrezygnować ze wszystkiego, co jest na wyciągnięcie ręki.

Link to comment
Share on other sites

Dokładnie Sosnowiczanin świetnie oddałeś istotę rzeczy ,ja dodam że dla mnie asceza to pokonywanie przeciwności losu ,które są wymienione w nakazach i zakazach Yogi :

 

Zakazy -(Yamy ) :

 

1. Ahimsa -Nie zabijać i nie przyczyniać bólu żadnej istocie żyjącej .Nasz stosunek do innych powinien być -pogodny ,cierpliwy ,życzliwy,współczujący i rzetelny w słowach i czynach ,myślach i w intencjach .

 

2. Satya - Nie kłamać :prawdomówność to zgodność mowy i myśli z działaniem..Słowo nie może być kłamliwe,pogmatwane ani puste .Używać słów należy tylko dla dobra bliżniego .

 

3. Asteya -Nie kraść .Zazdrość to już kradzież .

 

4. Brahmaczarja -Zachowanie powściągliwości seksualnej. Trzymanie na wodzy siły rozrodczej .Panowanie nad nią .Nie być rozwiązłym seksualnie .

 

5. Aparigraha - Nie być zachłannym,skąpym.Nie przywiązywać się do dóbr materialnych,nie zazdrościć.

 

Nakazy (Niyamy)

 

1. Śauca -Czystość -Składają się na nią oczyszczanie wewnętrznych narządów oraz usunięcie nieczystości umysłu .

 

2. Samtosa - Zadowolenie z tego co się posiada.

 

3. Tapas -Asceza Cierpliwe znoszenie przeciwieństw losu.

 

4. ... -Studiowanie metafizyki Yogi -Czyli pism świętych hinduizmu oraz innych (Biblii ,Koranu itp.)

 

5. ... -Wysiłek aby czynić Boga motywem wszystkich swoich czynów .Poddawać się woli Bożej.

Link to comment
Share on other sites

Hmm Ja od siebie dodam że droga ascezy nie jest jedną z tych dróg które sami wybieramy, lecz dorastamy do niej. Nie polega na tym by poświecić cale życie na tym - lecz dojść do pewnej świadomości która pozwoli nam zrozumieć łączność duszy i ciała. Hmm nie da się rozwijać idąc ciągle prostą drogą bez skrajności... harmonia rozwoju nie polega na ciągłym zachowywaniu "środka" we wszystkim, lecz na balansowaniu miedzy wszystkimi aspektami życia - często nawet ryzykując, dotykając skrajnych aspektów życia. Kiedyś już gdzieś napisałem o tym że rozwój w moim mniemaniu jest jak chodzenie... Przenosimy cieżar ciala z jednej nogi na drugą, chcąc przyśpieszyć musimy go przesunąć do przodu by wyrównać siły oporu... w każdej sekundzie napinamy wiele mięśni o których nawet nie mamy pojęcia, rozwój może wygląda podobnie ?:) Ważne by nie zapomnieć o balansowaniu miedzy tym wszystkim w poszukiwaniu stanu pozwalającego iść nam do przodu, a często nawet biec :)

Link to comment
Share on other sites

Zachowywanie umiaru w np. jedzeniu czy piciu (alkoholu) jest naturalnym następstwem świadomego kreowania swojego życia w zgodzie ze swoją Wyższą Jaźnią.

Nie jest to radykalizm i nie jest postrzegane jako umartwianie się.

To ego ma takie spojrzenie na sprawę. Gdy ego jest uśpione dostrzegasz, że nie potrzebujesz tak dużo jedzenia, nie potrzebujesz używek. Jednym słowem - kontrolujesz siebie i jesteś świadomy swojego postępowania. I czerpiesz z tego przyjemność, a nie poczucie niedostatku.

Link to comment
Share on other sites

Ja po prostu pozbywam się tego czego mi nie trzeba .Asceza to jedna z dróg do poznania świata . Po co bowiem podróżować skoro jesteśmy tutaj ? :) To słowa zresztą nie moje tylko Ramany Maharishiego ( where can I go ? I'm here ).Ja nie jem mięsa , nie piję , nie palę nie używam narkotyków . Śpię na podłodze , kupuję tylko to co niezbędne .To skromna asceza zewnętrzna . Trudniej jest dalej : kto bowiem nie czyni dobra i nie jest dobrem - nie będzie ascetą . A to bardzo trudne .

Link to comment
Share on other sites

Bo tak naprawdę ,czy to podróżując czy wykonując inne rzeczy ,poznajemy lepiej samych siebie ,ucząc się na własnych błędach.

Link to comment
Share on other sites

Witam,

bardzo się cieszę, że temat powrócił, ponieważ mam wątpliwości, co do słuszności cierpiętniczej drogi.

Przede wszystkim odrzucili ją prorocy największych religii.

 

........ Hmm nie da się rozwijać idąc ciągle prostą drogą bez skrajności... harmonia rozwoju nie polega na ciągłym zachowywaniu "środka" we wszystkim, lecz na balansowaniu miedzy wszystkimi aspektami życia - często nawet ryzykując, dotykając skrajnych aspektów życia.........:)

 

Ja jednak na swojej ścieżce rozwoju staram się odrzucać skrajności, jako niemiarodajne (doświadczenie Buddy). Wówczas poruszam się sprawnie do przodu. Staram się nie zapuszczać w meandry "ciekawostek rozwoju" do których zaliczam m.in. ascezę.

 

Niejako automatycznie życie ascetów kojarzy mi się z pychą, czyli pejoratywnie.

 

Kolejną wątpliwość budzi ascetyczna medytacja.

Wielu z medytujących zna z autopsji lub opisów stan, w którym "puszcza" się energię przez górne czakry.Łatwo stracić wówczas kontakt z rzeczywistością spowodowany brakiem "uziemienia" czego możliwym następstwem jest ekstaza ( np. religijna).

Pisząc o ascezie nie mogę tez pominąć tak oczywistej rzeczy, że powodowanie traumy fizycznej skutkuje produkcją beta-endorfin, które podnoszą relaksację i redukują fizyczny ból.

 

W wypowiedziach w tym wątku nie znalazłam ani jednego argumentu, który przemawiał by na korzyść tak surowego traktowania swojej osoby a tym samym uznania tej praktyki za właściwą.

Czekam więc z rosnącą ciekawością na kolejne wypowiedzi.

 

PozP

Link to comment
Share on other sites

Guest Jaga_Wiedzma

Ja nie zdecydwoałabym sie na drogę ascezy, bo za bardzo kotowata jestem :) Lubię wygodę.

 

Nie mniej nie oceniam tych, któzy taka drogę wybierają.

Każdy z nas ma swoją ścieżkę. Nie nam oceniać czy włąściwą.

Akceptuję i toleruję każdą drogę, jeśli jest ona zgodna z potzrebami rzwoju i zdobyciem doswiadczenia danej osoby.

 

Sama wybiorę wygodny fotel, nie umartwianie się. Inni... Mają Wolną Wolę.

Link to comment
Share on other sites

.......

Nie mniej nie oceniam tych, któzy taka drogę wybierają.

Każdy z nas ma swoją ścieżkę. Nie nam oceniać czy włąściwą.

Akceptuję i toleruję każdą drogę, jeśli jest ona zgodna z potzrebami rzwoju i zdobyciem doswiadczenia danej osoby.

 

............

 

Od dyskusji nad zjawiskiem, do oceniania nawet postaw (nie samych ludz)i jeszcze daleka droga.

 

NIE oceniam NIKOGO (ascetów też) zastanawiam się nad wcale nierzadką praktyką, którą odrzucili prorocy.

 

Ponawiam prośbę o wypowiedzi które świadczą o tym, że skrajne umartwianie się prowadzi do oświecenia, bądź też zaprzeczające temu. Najlepiej aby poparte były argumentami.

 

PozP

Link to comment
Share on other sites

Guest Jaga_Wiedzma

Paradoxo, ja cie nie atakuje i nie twierdze ze oceniasz. Zwracam tylko uwagę by nie oceniać.

 

Osobiscie uważam, e każda droga do oswiecenia jest dobra.

Jogini w Indiach jak widać, bardzo wiele osiągają poprzez ascezę.

Według mnie w dzisiejszym swiecie i jego realiach ważna jest umiejętnosć wypośrodkowania pewnych rzeczy.

Link to comment
Share on other sites

pytanie tylko czy asceza jest droga do oświecenia? jak dla mnie raczej pewnym doświadczeniem. pamiętam moje pustelnicze wcielenia gdy to dokonywałem cudów i wielcy przychodzili po porady, pamiętam wiele doświadczeń również ale teraz widzę też aspekty, których wtedy, idąc tą ścieżką nie widziałem.

 

nie umiem negować ascezy ale i wychwalać również nie umie. każdy z nas sam kroczy swoją Droga i jeśli akurat takie doświadczenie jest mu potrzebne to niech z niego korzysta :)

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22

Asceza zawsze mnie zadziwiała. Kiedy uczyłam się o tym w szkole zawsze kołatało mi się pytanie- Po co? Z jakiego powodu?

Każdy bowiem dążył do kontaktu z Bogiem. Zbliżenia się do niego w sposób dla nas niepojęty. Czasem zbyt dosłownie traktowano słowa Biblii nie wspominając o radykalnych działaniach na ciele. Pytanie czy to rozwija?

 

Uważam, że skrajności nie są dobre ale pomagają uświadomić sobie, ze nie samym chlebem żyje człowiek. Warto spojrzeć na ten temat z innej strony. Jak łatwo przywiązujemy się do ciepełka domowych pieleszy, jak szybko uzależniamy się od wygód, wszelkich dóbr materialnych i często zapominamy o tym, iż nie jesteśmy tylko ciałem materialnym. Asceza zazwyczaj kojarzona jest z religijnością a może by tak spojrzeć na nią w sposób praktyczny?

 

Prosty przykład. Nie musimy przecież radykalnie pozbywać się wszystkiego i żyć na ulicy. Możemy za to np. odłączyć się na jakiś czas z niewoli ciągłego kontaktu (komórka, Internet) np. na jakiś miesiąc. Ciekawa jestem do jakich wniosków by się doszło po takim okresie ciszy . Myślę, że asceza sama w sobie ma pomóc zrozumieć, że można żyć prościej ale nie znaczy to skrajniej.

Czy ma to dawać przyjemność i satysfakcję – tak. Zdobyłabym się na to gdybym czuła, że to pomoże mi np. przezwyciężyć nałóg ograniczający moją jakość życia. Satysfakcja z tego była by przeogromna.

 

Dlatego ascezę traktuję jako środek doraźny ale nie zdecydowała bym się na tak radykalne kroki. Jestem zwolenniczką równowagi wewnętrznej. Czasem jednak trzeba usunąć coś z życia by dostrzec co jest naprawdę ważne.

Link to comment
Share on other sites

Asceza jest jedną z dróg do tego co nazywamy Bogiem . Nie każdy musi nią iść .... jest tak wiele ścieżek przecinających ziemię :) . Dla mnie to piękne uczucie porzucać to co porzucić można . Dla mnie to wolność .Mój Bóg tego nie wymaga ale taki właśnie jest . Niestety nie umiem podać dowodów na celowość tej drogi . Ja nią idę , jest częścią mnie ... . Jeśli ktoś były chętny mogę więcej o tym powiedzieć ... .

Cóż jest piękniejszego niż modlić się parę godzin dziennie ? Cóż lepszego niż pod drzewem słuchać świata stworzonego przez Niego ? Dla mnie nic :)

 

A co do proroków ... nie bądźcie tacy pewni :),oni nie porzucali ascezy dla siebie tylko dla ludzi . Bo musieli IM zanieść słowa . Nie mogli milczeć :)

Link to comment
Share on other sites

Asceza, czyli jak nie popaść w skrajność :) Paradoxa, nawet sami nie wiemy jakich czasem dokonujemy wyborów bycia w ascezie. W obecnym zakręconym świecie to wcale nie jest trudne bym powiedział nawet niezbędne i koniecznie aby w miare normalnie funkcjonować. Jeżeli ktoś wyrzeka sie czegoś co mógłby mieć (pomijam nałogi) to za co chce siebie tak ukarać? Dla mnie asceza to forma samokarania. Jeżeli sie karzemy to czujemy się winni. Jezeli czujemy sie winni to coś przeskrobaliśmy. Nie lepiej zadać pytanie dlaczego przeskrobaliśmy? I tak przeskrobaliśmy tego nie odwrócimy. Tak, kulturowo należy sie nam kara za przewinę, skoro na nas nie spadła to sobie ją wymyślimy...

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...