Sadahzinia Napisano 15 Stycznia 2010 Napisano 15 Stycznia 2010 Miałam wczoraj sen, który mnie przeraził, a już w ogóle nie mogę go zrozumieć. Śniło mi się, że byłam w ogromnej w wielkiej rezydencji, na samym dole w malej kuchni. Byłam chłopcem tak w wieku myślę 10lat w blond włosach(jestem dziewczyną 24lat brunetka) i dyskutuje z moją mamą, która wygląda raczej jak babcia w siwych włosach, zgarbiona i bardzo męcząca, denerwująca. Tzn ja wiem, że to nie jest moja mama, tylko chłopca, którym ja jestem. Jestem jeszcze z ciotka w eleganckim szlafroku. I tak mnie mama denerwuje, że postanawiam wyprowadzić ciotkę z kuchni pod pretekstem i podpalić mamę w kuchni i zamknąć drzwi, żeby nie wyszła. po czym idę z ciotką na górę, na 3 piętro, gdzie widzę same luksusy, do kolejnej kuchni, staram sie zagadać ciotkę, żeby tylko nie pomyślała zejść na dół i w głębi myślę czy zdąży się spalić mama nim ktokolwiek się dowie.staram się zając nam jakoś czas. po kryjomu sprawdzam video z kamer czy coś widać jak sytuacja na dole. Zaczyna się robić gorąco, ciotka coś się nie pokoi, że znowu chyba piec nawalił i dlatego chyba wracamy na dół..na dole tylko piekielnie gorąco, ale brak śladów pożaru. ciotka idzie coraz bliżej zamkniętej kuchni ja za nią ciekawy/a co się stało z mamą. Ale tą widzimy przykrytą kocem, w pokoju nie ma płomieni jest bardzo gorąco i jedynie widać, że się paliło ale jakimś sposobem przestało i tylko niektóre rzeczy się żarzą. ciotka pyta co się stało, a mama zaczyna krzyczeć, że to ja chcialem/am zabić ją itp itd...i się budzę...czy ktoś pomoże mi w interpretacji?
Rekomendowane odpowiedzi