Skocz do zawartości
lirene

czy pod postacia kota mogl kryc sie aniol?

Rekomendowane odpowiedzi

lirene

Witam,

jestem nowa na tym forum, dlatego z gory przepraszam jesli post zle umiejscowilam.

 

2 miesiace temu bylam zmuszona uspic kotke z ktora bylam bardzo zwiazana, powiem, ze nawet nigdy nie spotkalam sie z takim oddaniem u zwierzecia jak u niej. otoz kicia nie odstepowala mnie na krok, gdzie nie poszlabym, co nie robilabym ona zawsze byla, a to na kolanach, a to spala obok, gdy ja wolalam ZAWSZE przybiegala, jesli nie bylo jej przy mnie to siedziala i miauczala pod drzwiami , nie wspomne jak wpychala sie aby sie potulic.

niestety towarzyszyla mi tylko przez 7 lat, i nie wiem czemu ostatnio zaczelam sie zastanawiac, czy pod jej postacia nie kryl sie moze aniol stroz, ktory chcial mnie czegos nauczyc, cos pokazac, poniewaz niewairygodne jest dla mnie, aby dostac tyle bezinteresownej milosci od tak malego stworzenia. chcialabym wiedziec co o tym sadzicie? czy moze jest to niepotrzebne szukanie dziury w calym?

druga sprawa, ze im wiecej czasu mija tym bardziej za nia placze, niedawno snila mi sie po raz pierwszy, sen wygladal nastepujaco: kapalam sie a ona jak to miala nie raz w zwyczaju siedziala obok na wannie, przytulala sie i patrzyla swoim wiernym i kochajacym spojrzeniem, tak jakby chciala podneisc mnie na duchu i powiedziec, ze wszystko jest ok.

 

czytalam kilka postow, troche lepiej sie poczulam czytajac, ze wierzycie, ze zwierzeta maja dusze, poniewaz balam sie, ze po jej smierci wszystko przepadlo... pisaliscie rowniez, ze czuliscie obecnosc swoich zwierzat, ja niestety nic takiego nie odczuwam i nigdy stycznosci z duchem nie mialam w przeciwienstwie do mojej mamy, ktora widziala jasna postac, kiedy byla dzieckiem i czula zimny powiew na karku po smierci wujka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nordis

Anioł stróż może kryć się pod każdą postacią. Jeśli płaczesz po kotce, to staraj się o niej zapomnieć i kupić może nowego zwierzaka, który wyleczy stare rany ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość sheina

Ja się na tym nie znam,ale w moim podejściu, nigdy Ci nie powie, czy tak było czy nie, Ty wiesz więcej i myśle, że sama możesz sobie odpowiedziec na to pytanie - rzadko zdarza się coś takiego - więc myślę, że jest to bardzo możliwe, ze był aniołkiem ; ) w srodku. Tylko się cieszyć, czas leczy rany, tak jak kolega wyzej również polecam zakup nowego kociaka np. bo to pomaga ;) taj jak mowia, lekarstwem na stracona miłośc jest nowa miłośc ; )))

 

 

Pozdrawiam ciepło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Animka

Myślę ze niebo daje nam różne znaki,czasami w postaci ludzi których spotykamy na swojej drodze, czasami zwierząt, sa to też różne sytuacje które nam się przytrafiają. Dla mnie zwierzęta i cała natura są przejawem wspaniałości naszego świata, także zwierze moze być dla nas jak anioł, nasz opiekun. Obecność takiego zwierzęcia dawje nam radość i coś cennego wnosi w nasze życie.

Pewnie była twoim aniołkiem. Jeśli ci się śni i tęsknisz to może już czas przyjąć pod swój dach drugiego kotka, może dlatego się pojawia w twoich snach, żegna się lub daje znaki żebyś juz po niej nie płakała tylko dała opiekę innemu zwierzęciu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gay

Lirene, to normalne iż tęsknisz za swoim koteczkiem. Wkońcu kochałaś ją i to bardzo. Wypełniała Tobie czas, dawała radość kiedy było Tobie smutno. A co do nowego zwierzaka, to nie. Ja radziłbym odczekać mniej więcej 3 miesiące od czasu odejścia z tego świata Twojej iskierki małej w postaci kotka. To oczywiście tylko moja sugestia. A dopiero potem nowy. I najlepiej przygarnąć (: Wkońcu jak to mówią, może nie zmienimy całego świata dla zwierzaków ale przynajmniej jednemu zwierzakowi zmienimy caaaaaaały jego świat. Na lepsze (:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Duszołap
Lirene, to normalne iż tęsknisz za swoim koteczkiem. Wkońcu kochałaś ją i to bardzo. Wypełniała Tobie czas, dawała radość kiedy było Tobie smutno. A co do nowego zwierzaka, to nie. Ja radziłbym odczekać mniej więcej 3 miesiące od czasu odejścia z tego świata Twojej iskierki małej w postaci kotka. To oczywiście tylko moja sugestia. A dopiero potem nowy. I najlepiej przygarnąć (: Wkońcu jak to mówią, może nie zmienimy całego świata dla zwierzaków ale przynajmniej jednemu zwierzakowi zmienimy caaaaaaały jego świat. Na lepsze (:

 

Ale ładne słowa. :)

Generalnie zgadzam się, że lepiej poczekać, zamiast brać kolejnego zwierzaka, który ma robić za "zapchajdziurę".

 

Czemu twierdzisz, że to niewiarygodne, by dostać tyle miłości od kota? (W sumie - od kota - faktycznie, moje są kochane, ale mają jednak swoje zdanie ;)) Może właśnie dlatego tyle jej otrzymałaś, by przekazać dalej w jakiejś formie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gay
Czemu twierdzisz, że to niewiarygodne, by dostać tyle miłości od kota? (W sumie - od kota - faktycznie, moje są kochane, ale mają jednak swoje zdanie ;)) Może właśnie dlatego tyle jej otrzymałaś, by przekazać dalej w jakiejś formie?

 

Duszpołapku, wszystkie zwierzątka mają uczucia (: One są na tym świecie po to abym nam pomagać. Towarzyszyć, wspierać. Tyle mają pozytywnej energi a w szczególności właśnie te domowe jak piesek czy kotek a nawet taka malusia tchórzofrecia. Gdyby nie zwierzęta, to nie dość iż nie mielibyśmy pożywienia w jakimś stopniu (chociażby jajeczek od kureczek, czy też mleczko od króweczki, oczywiście nie wspomnie o mięsie). Kiedyś osobiście byłem wegetarianinem jednak mój organizm strasznie był wyniszczony przy wzroście około 180cm ważyłem nawet 45 kg. Oczywiście nie widziałem tego, uważałem iż jestem gruby mimo, że wszyscy do okoła mówili mi jaki jestem szczupły. Być może i miałem anoreksje, nie wiem nie jestem w stanie tego określić. Od długiego już czasu jem normalnie, mięsko, szyneczka a nawet jak się przydarzy okazja to i boczek schrupie taki tłuściutki. Jem ile popadnie i mimo wszystko nie mogę przybrać na wadze jakoś. Jakby mój organizm wyznaczył sobie granice wagi do 65kg (bo taką mam obecnie)...

 

Ale to tak poza marginesem..

 

Więc szanujmy i kochajmy zwierzęta, jak i te na konsumpcje tak i te nam towarzyszące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Duszołap

To, co zacytowałeś, było skierowane do autorki. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Olka86

Lirene... wiem co czujesz... czytając Twojego posta miałam wrażenie, że ktoś zrobił mi dowcip.. bo mogłabym napisać dokładnie to samo.. ja moją koteczkę też miałam 7 lat.. i też została uśpona z tym, że bez mojej zgody.. maleńka miała poważny wypadek, ja niezgodziłabym się na uspnienie ale moja rodzina tak zadecydowała zanim zdązyłam wrócic z pracy... już było za późno :( tłumaczyli mi, że tak było dla niej lepiej, trudno mi było w to uwierzyć (dalej nie jest łatwo)... Czytając Twojego posta ryczałam jak bóbr.. i dalej tak jest ;( choć od tego czasu mineło już ponad 3m-ce.. nie jestem gotowa na nowego kociaka.. z jedej strony bym chciała, ale żaden nie będzie taki jak ona... tylko będę sobie przypominać i płakać w kółko.. Strasznie za nią tęsknię ale nie śni mi się, może dlatego, że staram się z tym pogodzić i żyć dalej ale nie ukrywam, że bardzo mi jej brakuje, została mi na zdjęciach, w pamięci i spoczywa sobie pod jej ulubionym krzaczkiem gdzie wylegiwała się godzinami... :) Tęsknię za nią bardzo ale mam nadzieję, że jest jej teraz dobrze i nie musi się męczyć... A jeszcze jedno chciałam dodać, nie czuję jej obecności, ale często ja i mama łapiemy się na tym, że idziemy sprawdzić czy nie czeka przed dzwami, słyszymy miauczenie biegniemy do okna myśląc, że to ona.. wracam się do pokoju zamnąc szafę/szaki żeby przypadkiem znów się w nich nie rozłożyła zapominając, że już jej z nami nie ma... ;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

Lirene, nie był to anioł stróż, pewnie nawet nie zwierze mocy, ale ktoś bliski Ci i w pewien sposób opiekujący się Tobą. Pamiętaj, że koty mają wiecej niz jedno życie. Ten koteczek tez do Ciebie wróci. Rozpoznasz go i wtedy zabierzesz ze sobą do domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gay
To, co zacytowałeś, było skierowane do autorki. ;)

 

dobrze Duszołapeczku I:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kinia07

Czytalam kiedys takie zdanie : " jezeli anioly sa poslancami Boga to zwierzeta sa poslancami aniolow i zawsze zjawiaja sie tam gdzie sa najbardziej potrzebne". Wierze w to bardzo bo w moim zyciu tez pojawil sie koci aniol ktory pojawil sie gdy go najbardziej potrzebowalam. Umierala moja stara 17 letnia kotka z ktora bylam bardzo zwiazana i nie wyobrazalam sobie jak przezyje jej smierc. Wtedy zjawil sie moj aniolek pocieszyciel, mala, biala cudowna koteczka ktora zjawila sie nie wiedziec skad i bardzo potrzebowala mojej opieki /miala pogryziony brzuszek/ i milosci. Tak bardzo nam zaufala i tak bardzo potrzebowala milosci i domu, ze nie protestowala kiedy dostawala bolesne zastrzyki, czy kiedy smarowalismy i dezynfekowalismy rany. Ufala tylko mi i mezowi, byla sama slodycza, radoscia i miloscia. Niezwykle bylo to ze tak od razu do nas przylgnela i chciala byc blisko nas. Cale dnie spedzala z nami w ogrodzie i biegala za nami jak piesek. Spala z nami i doslownie nie spuszczala z nas oka. Wieczorami tylko zwiedzala okoliczne ogrody skad czesto wracala z podrapanym noskiem. Wszystkich obcych bala sie ale miala swoje kocie sympatie i antypatie. Niektore koty gonila z ogrodu az sie kurzylo ale miala tez sympatie ktore zreszta dotad nas odwiedzaja. Co dziwne koteczka byla wykastrowana jak sie do nas przyblakala. I tak to mijal dzien za dniem a nam wydawalo sie, ze tak bedzie zawsze... W dwa lata po jej pojawieniu sie w naszym zyciu podczas rutynowego badania moczu okazalo sie ze wyniki sa niepokojace. Zaczely sie badania, potem przyszla diagnoza rak szpiku kostnego. Ratowalismy ja jak tylko moglismy, niestety koteczka odeszla. Dzisiaj mijaja 4 tygodnie od jej smierci a ja nie moge znalesc sobie miejsca... Pochowalismy ja jak i poprzednia kotke w naszym ogrodzie. Wiem, ze to byl aniol ktory zjawil sie gdy go najbardziej potrzebowalam i odszedl... Umarla na bardzo rzadka wsrod mlodych kotow chorobe raka szpiku kostnego i wierze ze jej pojawienie sie w naszym zyciu i jej odejscie nie bylo przypadkiem. To co zrobilam po jej smierci to zapisalam sie do dawcow szpiku kostnego bo teraz juz wiem co to znaczy wierzyc ze sie wygra z choroba choc badania krwi co coraz gorsze i gorsze. Az w koncu ukochana istota umiera. Ja wiem ze ona byla aniolem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sei

Kiniu, szkoda, że straciłaś koteczka. Mam nadzieję, że się trzymasz. :) W końcu na każdą istotkę przyjdzie pora.

Co do samego bycia Aniołem - czy ktoś musi być Aniołem, żeby być wspaniałym towarzyszem i przyjacielem? Nie. Zwierzęta to naprawdę cudowne stworzenia, posiadające Dusze.:) Wiem, bo od dzieciństwa otaczałam się wszelkiego rodzaju zwierzaczkami. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
smutny 46

Myślę że zwierzęta i napisze o kocie są bardzo mądre mają rozum i są ważnym stworzeniem bożym , Mam 46 lat miałem obecnie dwa koty , niedawno przeszedłem zbieg w szpitalu , prowadziłem rozwiązły tryb życia ,przed zbiegiem w szpitalu uświadomiłem sobie że mogę już nie obudzić się i odejść z tego świata , pomyślałem poco mi była to praca dom jak nie mam komu zostawić i co sie stanie z moimi dwoma kotkami jak bym odszedł z tego świata , Obiecałem bogu że wrócę na odpowiednią drogę i przystąpię do spowiedzi po zabiegu , zerwę z dotychczasowym życiem , zabieg się udał wróciłem do domu kotki ktoś z rodziny dokarmiał czekały na mnie , minęły ze 3 dni zapomniałem o obietnicy złożonej Bogu modlitwie i zacząłem myśleć o dawnym sposobie życia , minęły jeszcze z 3 dni i samochód zabił mi jednego kotka bardzo byłem do niego przywiązany , mieszkam sam w domu zawsze wracałem żeby go nakarmić rezygnowałem z wyjazdów bo on był najważniejszy a on mnie bardzo lubił i rozumiał mówiłem do niego a on wtedy oczka mróżył na potwierdzenie , byliśmy najlepsi przyjaciele , takich nie miałem w śród ludzi , Jego śmierć była przypomnieniem myślę o obietnicy złożonej Bogu przed zabiegiem operacyjnym , znowu uklęknąłem przed Bogiem i zapłakałem i zapytałem dlaczego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×