Jump to content

Małzeństwo


Radiana
 Share

Recommended Posts

W pierwszym roku małżeństwa mąż mówi:

Och, cukiereczku, to Twoje pociąganie noskiem naprawdę bardzo mnie martwi. Nie przyjmuję do wiadomości, że w domu tyle do zrobienia. Równie dobrze ja się mogę wszystkim zająć. Najrozsądniej będzie położyć Cię na kilka dni do szpitala. Odpoczniesz sobie. Wiem, że jedzenie tam jest nędzne, więc będę przynosił Ci do szpitala jedzenie na wynos z tej Twojej ulubionej włoskiej restauracji. Załatwię wszystko z oddziałową.

Drugi rok:

Posłuchaj, kochanie, nie podoba mi się dźwięk Twego kaszlu. Zawołam lekarza, niech wpadnie tutaj i obejrzy Twoje gardło. Dlaczego nie położysz się do łóżka i nie odpoczniesz?

 

Trzeci rok:

Może lepiej byś się położyła. Kiedy czujesz, że choroba atakuje, na pewno potrzebujesz odpoczynku. Przyniosę Ci coś - mamy gdzieś w domu jakąś zupkę w puszce?

 

Czwarty rok:

Bez sensu, żebyś gdziekolwiek wychodziła skoro jesteś przeziębiona. Kiedy skończysz mycie naczyń, wykąpiesz dzieci i położysz je spać, powinnaś też się położyć!

 

Piąty rok:

Dlaczego nie weźmiesz aspiryny?

 

Szósty rok:

Powinnaś przepłukać gardło jakimś płynem, zamiast siedzieć tak i szczekać jak pies!

 

Siódmy rok:

Do jasnej cholery, przestań kichać i kaszleć! Chcesz żebym się zaraził i dostał zapalenia płuc? Ruszyłabyś tyłek i przyniosła z apteki jakieś leki!

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Witam...

 

- och Radi… poruszyłaś temat rzeka… :)

- a wiecie dlaczego… tak jest… ???

- wszystkiemu… winne jest Ego… a raczej to, że nie jesteśmy Ego świadomi… :(

- bo wystarczy… że tylko zdamy sobie sprawę z naszej ułomności, naszego Ego…

- i już widzimy świat z zupełnie innej perspektywy… widzimy, że wcale nie jesteśmy lepsi od innych…

- a nawet dochodzi do nas… że to jakim my jesteśmy, implikuje postawę drugiej osoby…

- a wiec ta osoba tak naprawdę… była i jest tylko lustrem naszej postawy… :)

- wiec tak naprawdę… to wcale nie miała wyboru, musiała taką być, jakim my byliśmy dla niej… :)

- moim skromnym zdaniem… szczęście w małżeństwie, to szacunek z obu stron wynikający ze świadomości własnych mankamentów jak i tolerancji dla partnera… :)

- a jest to możliwe tylko wtedy, gdy „oboje” będą Ego świadomi… i starali się być Sobą a nie jEGO pachołkami…

 

„ Ożenić się jest bardzo łatwo… znacznie trudniej być żonatym…” - M. de Unamuno

 

„ Znam tylko jedną rzecz gorsza od małżeństwa bez miłości… małżeństwo w którym istnieje miłość ale tylko z jednej strony” - O. Wilde

 

„ileż to par nie dzieli nic prócz małżeństwa… !!! - A. Capus

 

--- pozdrawiam...

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

Witam…

 

Jeszcze coś tak dla równowagi… teraz chwila prawdy o paniach… ;

 

- mężczyzna nigdy nie powinien zaprzeczać kobiecie… wystarczy poczekać aż zrobi to sama… :) W. Bogart

- kobiety są równie skore do strojenia „kochanków” w urojone przymioty… jak do ogałacania mężów z ich istotnych zalet… :) K. Hoffmanowa

- jeśli się boisz samotności… nie żeń się…

- jeżeli małżeństwo jest szkołą życia… to uczniem w tej szkole jest najczęściej mąż… :)

 

- a prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku … :)

- czyli ani Oni, ani One nie są gorsi… zależy… na kogo się trafi… :))

 

- bo moi drodzy...

- w tym tylko tkwi cały ambaras... aby dwoje chciało naraz... :)

- jedno i to samo...(a nie zmuszało innych do "swojej" racji) :)

- i znowu winowajcą jest to EGO...

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...