Jump to content

Pysznie chudnąć....


Recommended Posts

Moje Drogie.... Lwia część z nas ma ten problem...- jak zrzucić 2, 5 ,...może 10 kg.

Temat jest mi szczególnie bliski bo przez tę zimę- nie zimę udalo mi się wrzucić 10 kg.

Teraz usiłuję zacząć chudnąć nie katując się drakońskimi dietami, ani też nie trując się wątpliwego pochodzenia specyfikami odchudzającymi. Dlatego też niniejszym zakładam ten wątek, który mam nadzieję pomoże nie tylko mnie. Liczę na to ,ze zgromadzimy tu na tyle skuteczne przepisy kulinarne, aby waga spadała....az do satysfakcjonującej ;)

Link to post
Share on other sites

W sumie czas sprzyja, zimy nie ma, metabolizm przyspiesza ...

Ja w okresie diety bardzo czesto jem chudziutki rosół na 1-2 skrzydełkach z 1 łyż ryżu. Wrzucam do tego marchewe i pietruche. Zjadam na obiad całość, od warzyw, przez skrzydełko, do ostatniego ziarenka ryżu.

Jest lekkie, a syci. No i w sumie nie wymaga wiele zachodu przy robieniu.

 

[ Dodano: 2007-01-12, 21:06 ]

W zasadzie miałam dać ten przepis w dziale z kuchnią włoską, ale tutaj chyba bardziej pasuje.

 

filety rybne

cebula

czosnek

natka pietruszki

warzywa (jakie kto lubi)

0,5-1 łyżeczki oliwy z oliwek

 

Cebule pokroić w drobniusienkie półkrążki, rozdzielić i zeszklić z czosnkiem rozgniecionym płaską częscia noża, dodać rybke i podsmażyć w cebulce (ale kilkadziesiąt sekund - mas 1,5 minuty). Gdy ryba pusci sok, wyciagnac ja i dodać pokrojone w cieniutkie plastry warzywa (ja daję kilka plasterków marchewki, pietruszki, odrobine ziemniaka pokrojonego w drobniutka kostke, 2-3 plasterki pomidora, lub 3 pomidorki sałatkowe przekrojone w pół. czasem odrobinke papryki), podlac odrobina wody. Gdy warzywa zaczną mieknąć, dodać rybę i dalej dusić do miekkości (ok 10 min)

Dobrze też się sprawdza werska błyskawiczna, tzn do podsmażonej rybki dodaję podgotowane już wcześniej w słonej wodzie warzywa i razem duszę. Wówczas przygotowanie rybki trwa 10 min.

Porcja - w zależności od ilości, ale 1 rybka na 1 osobe :D

 

smacznego.

Link to post
Share on other sites

No i już mamy pierwsze przepisy. A ja dodam z kolei to, co przekazał mi dziś mój odchudzony już kolega...

"Weź ostry nóż , bułkę grahamkę pokrój na 8 kanapek , na każdej z nich polóż wg. uznania wzystko to co lubisz, usiądź i spokojnie żując 36 razy każdy kęs spróbuj to wszystko zjeść"

Wypróbowałam, przy czwartej kromce byłam najedzona...jeszcze teraz czuję :)

A jeszcze przedwczoraj cztery "kajzerki" na kolacyjkę....

 

Dochodzę do wniosku, że równie ważne jak spożywane produkty są różne tricki , które pozwalają oszukać żołądek;)

A! Informacja ze słabo unerwionej błony śluzowej żołądka , o tym ,że jesteśmy najedzeni dociera do mózgu 15 minut...fascynujące... Im wolniej jemy, tym mniej jemy.

Link to post
Share on other sites

No, przed jedzeniem dobrze jest wypić 0,5 szklanki wody (niegazowanej)

 

[ Dodano: 2007-01-14, 03:40 ]

Idąc dalej, w tym kierunku - to również włoskie, ale bardzo bardzo smaczne i lekkie.

 

Proporcje dowolne:

Na malutkiej ilości oliwy z oliwek (ja daję pół łyżeczki) zeszlić cebulke z czosnkiem, dodać pokrojone w plasterki bakłażany lub cukinie lub koper włoski, posypać plasterkami czosnku, natką pietruszki, zalać kilkoma łyżkami wody i dusić do miękkośći (w przypadku cukinii kilkanaście minut). Gotowe posypać parmiggiano.

Niezwykle sycące.

 

1. Można dodać plasterki spażonych i obranych pomidorów

2. Cukinie dusić bez obierania. Wystarczy wyszorować skórkę.

Link to post
Share on other sites

Dieta dietą, ale warto przy tym trochę poćwiczyć. W moim przypadku

byłoby dobrze wstrzymać się z jedzeniem różnych słodkości - zawierających cukier, a poprzestać chociażby na owocach, które również są słodkie. :razz: Należałoby również ograniczyć spożywanie soli, zrezygnować z białego pieczywa, potraw mącznych, tłustego mięska, a zastąpić chudym. Zielona herbata również jest pomocna, ma same zalety, reguluje przemianę materii, oczyszcza organizm, przyspiesza spalanie tłuszczu. Jest lepsza od kawy, równie szybko 'stawia na nogi', ale nie szkodzi tak jak kawa i ma dłuższe działanie.

 

Moja ciotka stosuje dietę Kwaśniewskiego, wpiernicza same tłustości,

jak np. jest zbyt chude mięso, to należy je dodatkowo wzbogacić jakimś tłuszczem. Niewskazane jest przyjmowanie węglowodanów, a jak już to minimalnie - warzywa i mało słodkie owoce.

 

Bo ja wiem, czy powinnam się odchudzać, chciałabym zrzucić trochę

z bioderek i brzuszka, ale myślę, że w szczególności wystarczyłoby

się trochę pogimnastykować, porobić parę bruszków, pośmigać na rowerze, wiosną będzie o wiele lżej zadbać o dobrą formę i figurę.

Link to post
Share on other sites

Ja jestem zwolennikiem diety "wszystko po troszku". No i ważna też jest jakość pożywienia.

Niestety, to, że jestem zwolennikiem, nie znaczy że się stosuję. Moim podstawowym grzechem jest nieregularność. Czasem jak się czymś zajmę i o Bożym świecie zapomnę - nie jem cały dzień, a na kolację podwójną porcję.

Drugim grzechem jest nadużywanie soli.

Trzecim - hektolitry herbaty. Spijam gdzieś ok. 4-5 l. dziennie, ponad 4 litrowe dzbanki z 3 łyżkami cukru każdy.

I kolejny grzech - to szybkość zjadanych posiłków. Jako dziecko byłam niejadkiem,a moi rodzice stosowali zasadę - nie wstaniesz od stołu dopóki nie zjesz. Gdy przychodziły koleżanki jadłam dość szybko - i weszło mi to w nawyk. Dla mnie jest to normalne tempo - nie dławię się, nie krztuszę - po prostu jem. Ale porównując z innymi - jakoś szybciek to znika :D

 

A co do ćwiczeń - cóz, przydają się nie tylko dla figury, ale po prostu dla dobrego samopoczucia. Regeneracja I magazynów energii. Już Selye, autor definicji stresu, stwierdził, że najlepszym relaksem przy pracy umysłowej jest wysiłek fizyczny. Osobiście siłowni nie lubię. Chodzę natomiast na basen (aerobik w wodzie), a jak ledwie żyję po przekopaniu połowy ogródka - jestem strasznie szczęśliwa :D

Link to post
Share on other sites
a jak ledwie żyję po przekopaniu połowy ogródka - jestem strasznie szczęśliwa

 

...no tak, taki kawał skopać, to czysta satysfakcja :lol: A jeszcze bardziej jak coś

na tym kawałku ziemi wyrośnie :smile:

 

Ja też jak się czymś zajmę, to potrafię cały dzień być bez jedzenia, najbardziej lubię

jeść w porze wieczornej, kiedy właśnie to niezdrowo tak na samą noc się obżerać.

Link to post
Share on other sites

w sumie, Włosi tak egzystują całe życie - kiepskie śniadanie, syty obiad i ofita kolacja. Moja mama jedząc tak zrzuciła w ostatnim półroku niecałe 15 kg.

Link to post
Share on other sites

Ogródek, to moje blogoslawieństwo. Mam maleńki ( ok. 100 m.kw.) ale uwielbiam kopać, przesadzać, wtedy nawet nie czuję, kiedy pot leje się po plecach..;) ale poza tym trudno mnie namówić do jakichkolwiek ćwiczeń fizycznych... A! lubię jeszcze odgarniać śnieg, ale same kochane wiecie, co z tym śniegiem w tym roku. Super schudłam (kiedyś!!! nie teraz) na galaretce z kurczaka:

na jeden dzień porcja:

 

1 cwiartka z udem

2.3 łapki kurze

2 średnie marchewki

1 pietruszka

1/4 selera

1 por

1 ,2 czczypty vegety do smaku

 

Gotować wszystko tak jak rosołek , tylko oczywiście dłużej czekać aż woda się wygotuje do poziomu składników ;) , łapki wyjąć i dać pieskowi, resztę mięsa obrać, warzywa pokroić w talarki , rozlożyć to wszystko do 3 małych miseczek, do lodówki i cierpliwie czekac az się zastygnie. Przez tydzień je się praktycznie tylko to, w chwilach największego głodu można "przekąsić" jajko na twardo ...bez chlebka.., raz na dwa dni banan, pomarańcza, lub duże jabłko. Do picia czarna kawa (śniadanko) - pobudza perystaltykę jelit ;) , Miętka - obiad ,oraz melissa lub rumianek - wieczór.

 

 

Druga dieta "cud" - same jajka na twardo : sniadanie 2, obiad 2, kolacja 1, w połączeniu z pomidorami i jogurtem i cebulką robi się z tego całkiem niezła sałatka. Ale tak można 4 do 5 dni, dłużej nie jest wskazana. Napoje jak wyżej.

 

Ludzie w pracy zaczynają dziwnie mi się przyglądać, chodzę , podpytuję i zbieram przepisy. Co dziwne, chętniej odpowiadają mężczyźni ;)

Dziś 16. stycznia - waga : 76 kg........

Normalnie zaczynam jak Bridget Jones.

Całuski dla Was.

Link to post
Share on other sites

Agulindula - przyznałaś się poublicznie - odważna jesteś :roll:

 

Ja na takich dietach-cud nie wytrzymałabym, głównie dlatego, że mam przekorną naturę. jak mogę - to nie jem, jak nie mogę - apetyt mam wilczy.

Link to post
Share on other sites

Ja też wtedy mam największą ochotę na wszystko, czego dana dieta nie zawiera.. ;)

Ale dane mi jest pracować w branży tekstylnej obecnie... Więc do wiosny to ja już muszę być laska :))

Nie mam zamiaru się katować i dlatego zbieram do "kupy" wszystkie cenne uwagi, o rezultatach popiszemy w marcu. Na razie same sposoby...

Ten z wodą przed jedzeniem jest niezly!

Link to post
Share on other sites

to dodam, ze słyszałam, ż ewarto na czczo wypić wodę z odrobiną soku z cytryny na przemiane materii, pobudzenie metaboilizmu, czy jakoś tak. ogólnie rzecz biorąc - bardzo smaczna rzecz :D

Link to post
Share on other sites

Pamiętam, że gdy kończyłam liceum i zaczynałam studia, ważyłam 48 kg. Na 1. roku przytyłam ok. 5 kg, na 2. już 10 kg, czyli mój dramat :) zaczął wynosić 63 kg. W ciągu trzech miesięcy wakacji udało mi się odrobić ten "drugi rok" i wróciłam do 53 kg - ale to był chyba najgorszy okres w moim życiu, z powodu narzuconej diety, oczywiście - ale też największy sukces na tym polu:) (i ćwiczyłam i głodziłam się...). Aktualnie prowadzę siedząco-biurkowy tryb życia :cool: , w związku z powyższym osiągnęłam, mam nadzieję, maksimum swoim możliwości - 62 kg. Dobrze się czuje, tu i ówdzie pięknie się zaokrągliłam... ale bardziej już nie chcę. Muszę się pilnować. Pozdrawiam.

Link to post
Share on other sites

dzisiaj juz 23. stycznia...waga - 74 kg. ,ale początek jest zawsze błyskawiczny... teraz zaczną się schody....

Pozdrawiam wszystkich dietolubów ;)

Link to post
Share on other sites
elektryczna

Ja juz probowalam wielu drastycznych diet.Nie wiem czy pamietacie taka slawna diete cud Malgorzaty Drozd.Po sosowaniu tej diety schudlam chyba z 7 kg.Ale oczywiscie za jakis czas byl efekt jojo,niestetyJeszcze jedna dieta z ktorej bylam zadowolona to byla dieta kopenhadzka.Ale naprawde trzeba miec silna wole.Pierwsze trzy dni byly ciezkie ale pozniej jak sie wzielam w garsc bylo lepiej.No i w ciagu 13 dni trwania diety ubylo mi nie tylko na wadze ale tez nosilam kilka cm mniejsze spodnie;).Co roku latem zawsze prowadze jakas diete.Lecz w 2006 roku nic nie stosowalam , poprostu duzo pracowalam i nie mialam czasu na jedzenie i schudlam jakies 5-6 kg w ciagu niecalych 2 tygodni.Czulam sie super , tak lekko .

Link to post
Share on other sites

Jednak nie zdecydowałam się na żadną dietę, ale staram się nie 'opychać', tylko

jeść z umiarem i więcej ruchu - obowiązkowo zawsze rano trochę gimnastyki,

wszystko z umiarem :wink:

Link to post
Share on other sites

Agulindula, czym prędzej musisz to spalić, albo napij się zielonej herbatki :wink:

Przecież takie małe 'wpadki' od czasu do czasu, chyba nie zaszkodzą :razz:

Link to post
Share on other sites

Wiedziałam , że mogę na Ciebie liczyć ;)

Zielona herbata - jest

odśnieżanie - jest

.....fasolka po bretońsku na kolację...też była...ale troszeczkę ciup,ciup tak :smile:

Link to post
Share on other sites

Najlepszym sposobem na schudnięcie jest wysiłek fizyczny cwiczac intesywnie przez 1h mozna sie pozbyc nawet 3kg. Nie jestem za chudnieciem poprzez glodzenie np nie jedzac kolacji jest to szczytem glupoty i moze miec powazne konsekwecje dla zdrowia kazdy powinien miec odpowiednia wage dostosowaną do wzrostu i wieku i najlepiej jeśc zdrowe rzeczy pochodzenia naturalnego jednak o takie bardzo trudno.. jednym z najszkodliwzsych skladnikow jedzenia jest glutaminian sodu ktory jest bardzo rakotworczy wystepuje w wiekszosci Waszych zupach jest skladnikiem np Kuch*rka radził bym go unikac tak samo jak ostrych przypraw. Kolejnym argumentem mówiącym NIE odchudzaniu jest to że faceci nie lubią chudych szkap naprawde lepszy dla nich wybor to troche za gruba a nie troche za chuda (oczywiscie pomijajac że najwazniejszy jest charakter) DLATEGO NAJWAŻNIEJSZE JEST ZDROWIE a nie to czy sie zmiescisz w obciscle spodnie

Link to post
Share on other sites
Guest Vanilia22
Zgrzeszyłam siostry :mrgreen:

ja grzesze codziennie patrząc na pączki i sie katując zjęśc czy nie??:-)(żart)

Ostanio chodze na długie spacery i czuje sielpiej. Do tego pilates :mrgreen: i juz czuje sie zdecydowanie na miejscu:)

Link to post
Share on other sites

Olegman, pocieszyłeś mnie...bo co prawda mąż mówi to samo, ale jak wiadomo kochający mężowie mają kredki slimfast'owe w oczach ;)

Link to post
Share on other sites
ja grzesze codziennie patrząc na pączki i sie katując zjęśc czy nie??:-)(

 

...ja sie tam nie waham :razz: Wszystko z umiarem ( chyba) :smile:

Link to post
Share on other sites

Tak na treningu bokserskim dawają ostry wycisk i schudniecie 3 kg jest jak najbardziej realne. Wiele dziewczyn trenuje boks z by shchudnac. Mozna trenowac boks wogole nie staczajac zadnych walk uczysz sie techniki i wyrabiasz sobie nadludzką kondycje tylko ze sie przy tym strasznie chudnie :(

Link to post
Share on other sites

Wolę odśnieżanie...jest...bardziej subtelne. ;)

Problem pączków mam z głowy... ja=kiełbaski suche wszelkiego typu,sery wszelkiego typu,

kluski....wszelkiego typu x 2 ;)

Link to post
Share on other sites

A ja robię chyba najgorsze błędy. Rano małe śniadanko, a później długo, długo nic. W pracy tyle się dzieje, że nie mam czasu nawet zjeść kanapek. Nie mówiąc, żeby skupić się na robieniu herbat, czy kaw. W biegu czasami zjadam góra dwie kanapki. Najlepiej, żebym miała wodę mineralną w butelce obok siebie. Chociaż to. Człowiek może się odwodnić. A później powrót do domu. Po 17-stej lub później obiadokolacja. I koniec. Ale czasami jaka obiadokolacja. Pochłaniam całą pizze polewając sosem czosnkowym. Na dodatek w ciągu dnia potrafię zjeść całą czekoladę. Później tylko obserwuję, czy nie atakują mnie małe paskudztwa na buzi... A po pracy nie pogardzę chipsami. Czasami 3/4 dużej paczki na raz. Waga raczej utrzymana zawsze ta sama. Przy takim trybie jedzenia, tylko stresowy tryb pracy ratuje mnie przed robieniem się "wielka kulą" :mrgreen: Odkąd zaczęłam pracować tam gdzie pracuje, obserwuję swoje nawyki żywieniowe i....aż się boje co będzie za parę lat. Faktem jest, że staram się jeść codziennie ciepły posiłek, ale często zapominam o owocach, jogurcikach i in. zdrowych rzeczach. Diety jako takiej odchudzajacej nie pragnę. Pragnę tylko zdrowego jedzenia. Kurcze. A to nie takie proste. Bo Chipsy ładnie pachną, czekolada jest słodka, a pizza....Hmmm

Może uznam to za błędy młodości :oops: Może zacznę to wszystko naprawiać. A i fitness jakiś by się przydał. Mam nadzieję, że nie zapomniałam podstawowych kroków... czas coś zmienić. Może wyjdę jednak na spacerek, tak jak sobie myślałam jeszcze przed godzinką. Śnieżek taki fajny...Tak, bo czekolada znów rozpoczęta, normalnie patrzy na mnie i kusi...Zapakuję ją w to sreberko i schowam do lodówki... Oj ciężki los kogoś kto nie ma silnej woli.

Link to post
Share on other sites

Ryfka, Ty chociaż małe, a ja wogóle śniadanka nie ruszam. Rano czarna kawa, parę papierosów... :oops: . Później dłuuuugo nic i ok. 16.00 zaczynam... ale to "zaczynam" ciągnie się zwykle do 21.00 z przerwami oczywiście :lol:

A ten międzyczas wygląda tak: dwie bułeczki z salami czosnkowym, lub kiełbaski myśliwskie łamiące zęby - bez pieczywa , za to kilka sztuk, albo mozarella z pomidorem 1 średnia kulka ..... totalna porażka. Odkąd jest ten wątek gubię co prawda kilogramy, lecz zdarzają mi się wpadeczki różnych typów i rozmiarów.

No bo jak można spijać herbatkę czerwoną zagryzając suszoną morelą, gdy na przeciw Ciebie siedzi bandyta wcinającybekon z jajkiem sadzonym i szczypiorkiem...i chrupie przylepką z okrągłego chlebka :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:

Link to post
Share on other sites

Agulindula, nie to, że się czepiam, ale ty palisz? I nie da się z tym nic zrobić?

- może wraz z dietą, rzucisz palenie :wink: Ja kiedyś sobie popalałam, ale tylko tak okazjonalnie - dla towarzystwa. Lubie zapach dymku nikotynowego, ale już nie palę, po prostu gdzieś mnie do tego nie ciągnie...

Link to post
Share on other sites

Palę melisanna, palę....

Nawet w postanowieniach noworocznych jest zawarte...

Sama się źle z tym czuję i dlatego nie palę wszędzie.

Palę w domu, w pracy.. bo tam jest sporo palących kobiet i jakoś tak raźniej się pali. Nie palę na ulicy, na basenie, w Zoo ( jestem regularnie co 2 - 3 tygodnie) , nie palę w lokalach,chyba że impreza jest calonocna... takie drobne utrudnienia sobie narzucam pomalutku.... :oops:

Link to post
Share on other sites
Guest Vanilia22
ja sie tam nie waham :razz: Wszystko z umiarem ( chyba) :smile:

tak tylko widzisz nawyki żywieniowe to moje przekleństwo. Słodycze a szczególnie ciasta kruche i drożdzowe.... Nie no.... Owszem wszystko z ummiarem ale łapię się na tym, że gdy mam total doła to po co sięgam? Po słodycze... i moge normlanie jeśc ale po mnie odrazu widać, że coś podjadłam :lol: więc tak łatwo to ja nie mam :lol:

Link to post
Share on other sites
elektryczna

Ja tez pale i szczerze mowiac chcialam rzucic ale jedna rzecz mnie zatrzymala.Mianowicie mam ciocie ktora palila wiecej niz ja , pozniej rzucila palenie ale przytyla niesamowicie.Przytyla nie jakies 2 czy 3 kg ale 10 kg.Ja stwierdzillam ze jak rzuce palenie bede wiecej jadla.Bo kiedy mi sie chce troszke cos przegrysc to wtedy ide na papierosa i problem z glowy,a tak to bym tylko dorzucala do swoich kilogramow....

Link to post
Share on other sites

To nonsens...Wszystko zalezy od organizmu. Ja już kiedyś nie paliłam 8 tygodni i schudłam przy tym 7 kg. Władza jest w Twoich rękach i Twoim żołądkuelektryczna! :mrgreen: :mrgreen:

Link to post
Share on other sites

A ja myślałam, że po papieroski się sięga dla przywrócenia wewnętrznego spokoju - w

sytuacjach nerwowych, stresogennych :roll: Bo chyba, to bardziej przeważa niż tylko

popalanie z przyzwyczajenia (tudzież nałogu)itp. Osoby kończące z nałogiem, próbują

stłumić chęć sięgnięcia po papieroska, właśnie poprzez jedzenie...

 

Ale, ale...również bywa tak, że jedzenie zastępowane jest kolejnym papierosem - to takie

niezdrowe :???:

Link to post
Share on other sites
Guest Vanilia22
Ale, ale...również bywa tak, że jedzenie zastępowane jest kolejnym papierosem - to takie

niezdrowe

Nie pale i jako jedyna w rodzinie.... Obserwuje ich wszystkich od tylu lat i zawsze to samo.

Albo ktos siega po papierosa bo sie stresuje, inne bo lubi, trzecie bo nie wie co z rekami zrobic a czwarte.... czyli jak wdycham ten dymek i sie modle co noc o cud...

więc każdemu życze oderwania sie od tego nałogu :cool:

M.

Link to post
Share on other sites
elektryczna

No neistety jakos nie moge sie zebrac w sobie , ale jak podniosa cene fajek do 12 zl za paczke to napewno rzuce;)

 

[ Dodano: 2007-01-26, 22:14 ]

A ja myślałam, że po papieroski się sięga dla przywrócenia wewnętrznego spokoju - w

sytuacjach nerwowych, stresogennych :roll:

 

 

W tych sytuacjach tez siegam po paierosy ale to juz duzo wtedy pale;)

Link to post
Share on other sites

Kochane, mnie już jest i tak wystarczająco głupio, więc znalazłam stosowną i mądrą wymówkę...przestańmy pisac o papierosach przy diecie, bo jeszcze kto pomyśli że pomagają schudnąć. Ja poważnie myślę o rzuceniu i jak tylko to zrobię - od razu się publicznie pochwalę :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Link to post
Share on other sites

Na pewno mi się uda. Ja uparciuch jestem. Nie dla mnie ograniczanie, z 20 na 10 , z 10 na 5, itd, poprzednio rzuciłam od razu, to i teraz tak zrobię :evil: :evil: :evil: :evil: :evil:

 

[ Dodano: 2007-01-27, 18:08 ]

Waga 72,5 kg!!!!!!!!!

 

[ Dodano: 2007-01-27, 20:31 ]

chrupki ryżowe zamiast chipsów z cebulką....

można się przyzwyczaić, a myślałam że to niemożliwe.... :sad:

Link to post
Share on other sites
Dziewczyny a próbowałyście diety dla grupy krwi?

 

Moja grupa krwi zabrania mi wszystko co lubie, a nakazuje jest to za czym nie przepadam. Dla mnie jest pełna wyrzeczeń. Aczkolwiek znajoma schudła 28 kg i czuje się bardzo dobrze, przeszły jej migreny, poprawiło się ciśnienie.

Link to post
Share on other sites

Najlepsze są te okresy, gdy nie ma czasu na jedzenie, gorzej jest chudnąć wtedy,kiedy tego czasu jest duuuużo, wtedy dobry filmik..., paluszki i inne przekąski dobijają... :cry:

Link to post
Share on other sites

Agul (moge pisać tak?) ja mam na to rewelacyjny sposób - robię chipsy z jabłek :D

 

[ Dodano: 2007-02-07, 13:03 ]

a ja polecam zupę z seri "smacznie, tanio, dietetycznie"

Kminkóweczka własnego pomysłu (chociaż podjerzewam, że inspiracje czerpałam z innych zup - nie wierze w nowe oryginalne przepisy. Wszystkie sa jedynie modyfikacją starych :D)

 

Sporą cebule posiekałam drobiutko, przyrumieniłam na łyżce oleju (spokojnie, spokojnie, zupa może być na 2 dni dla pełnej rodziny, lub 1 dla bardzo licznej :D)

potem zalałam rosołem (może być z kostki - tyle ile się chce - 1-4 litrów (oczywiście przy większym litrażu wartałoby zeszklić 2 cebulki nie 1) i zagotować. Gdy zuoa zabulgocze zmniejszyć ogień na mały i dodać pokrojone w drobną kostkę ziemniaki (ilość wg uznania). Gdy ziemniaki zaczną mieknąc wrzucić zmielony kminek i czosnek (mnóstwo). Jeśli potrzeba - doprawić jarzynką (ale zwykle nie trzeba, bulion jest już doprawiony :D),

Zupa ta jest wspaniała na zimowo-jesienne dni, kiedy sie kicha, psika, prycha, kaszle i bulgocze. Wówczas proponuję rezygnację z ziemniaków i wrzucenie do tostera kromkę chleba (na 1 osobę) a następnie staranne natarcie grzanki z obu stron czosnkiem.i pokrojenie w drobną kosteczkę. Mniamuśne !!!

 

zycze smacznego :D

Link to post
Share on other sites
Agul (moge pisać tak?)

jak najbardziej ;)

Jutro robię tę Kminkówkę...także pojutrze wrażenia. Poza tym , że na rzecz kminku dodam 2x czosnek, bo chyba sie nie przemogę...

Ucałusy dla Was wszystkich ;)

Link to post
Share on other sites

Powiem tak z czosnkiem zupka jest równie smaczna (w wersji zimowo-sytej można z cebulką stopić troch ę boczku, ale to nie jest konieczne), ale to kminek nadaje cały smak...

Z drugiej strony jeśli nie lubisz, to chyba nie ma sensu sie zmuszać, ale może spróbuj odlać pół szklanki i wsyk 1-2 szczypty kminku na spróbowanie. Może jednak? Warto poznać oryginalny smak, zeby sie przekonac, czy aby jedak nie spasuje... :D

Link to post
Share on other sites

elektryczna, zasmakowało, ale jednak bez kminku.. wyszła czosnkówka z domieszką cebuli i szczypiorku, prócz w/w składników dodałam jeszcze suszoną pietruszkę i lubczyk :grin:

Link to post
Share on other sites

kminCzosnkówka się skończyła.. wczoraj na kolację zjadłam mięsko gotowane z rosołku z warzywami i sosem chrzanowym, zaprawionym mąką i 18%-śmietanką....

Nie ważę się do środy :(

Jestem uzależniona od pieczywa, niekonsekwentna i mam w garderobie lustro, które wyszczupla. W chwilach, kiedy połykam kolejną kanapkę moje mysli to:

1. Przecież nadal noszę ten sam rozmiar jeansów co latem..( ale boczki się z nich wylewają)

2. Dłuższe bluzki to hit w tym sezonie, podobają mi się, więc talii i tak nie będzie widać

3. Nie jade na wakacje w tym roku, więc i tak nikt mnie nie zobaczy na plaży

4. Za zimno na basen, nie dosuszę włosów i jeszcze się przeziębię

5. Pada śnieg , gdyby nie to, na pewno poszłabym na pieszo do sklepu, a nie jechała tym cholernym samochodem....

6. Znów nastawiłam zbyt wysoką temperaturę prania i sweterki są jakby ciut zfilcowane... :???:

Link to post
Share on other sites

a ja ograniczyłam w znacznym stoponiu pieczywo (max 2 kromki dziennie) i zamieniłam je na ciemne pełnoziarniste

staram się jesć jedynie potrawy gotowane, duszone lub grillowane

nie kupuje słodyczy, jak już mam wielka chciace ide do przyjaciółki. Tam przynajmniej kulturalnie jem 2 kawałki, albo proszę mamę o upieczenie tej wersji szarlotki której nie znosze (a którą uwielbia mój tata :D). Poprzestanę na 1 kawałeczku

od przyszłego tygodnia ide na aerobik w wodzie (który uwielbiam. Człowiek się wymęczy, a nie ma zakwasów)

Link to post
Share on other sites

od przyszłego tygodnia ide na aerobik w wodzie (który uwielbiam. Człowiek się wymęczy, a nie ma zakwasów)

Potwierdzam, chodziłam, efekty doskonałe, w polączeniu z corpo (to taka maszynka do ćwiczeń bezwysiłkowych ;) czyli coś dla mnie). Plus podgrzewanie kocami elektrycznymi szczelnie owiniętej folią sylwetki.... ech, jak ja wtedy wyglądałam

Link to post
Share on other sites

Gdybyście jeszcze mogły powklejać linki do stron o kaloryczności potraw, produktów spożywczych - byłby prawie "dietetyczny komplet" ;)

Link to post
Share on other sites

Tak, już wiem ze bułka z szynką z beczki i sosem chili (słodkim)..po prostu mnie dzisiaj zabiła ;)

Zapiekanka dzieła mojego męża z pieczonym baleronem i żółtym serem... dobiła martwego.

A ja co?...... Czekam na kolację... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Link to post
Share on other sites

Hmm, a ja mam w sobote impreze... z TAAAAAAKA wyżerą...

Sama zrobie nadziewana cebulke i nadziewany makaron...

Pysznie - to sie zgadza, ale jak tutaj chudnąć? :D

Link to post
Share on other sites

Wielbię cebulę na wszystkie sposoby. Niniejszym stanowczo domagam się przepisu na powyższą...ten makaron też mnie zaciekawił.. wyobraziłam sobie jak nadziewam "kolanka" strzykawką... :grin:

Link to post
Share on other sites

panie, panie, panie! ja tu zagladam i co widze? nowe przepisy hahahahahaha

ja chudne jak jestem zakochana albo tak jak przez ostatnie 2 dni-chora...nie polecam tego jednak bo grypa zoladkowa to nic przyjemnego (zycie w toaletowym koszmarze) stosowalam diete tyko raz w zyciu...jako nastolatka, moja mama wyprobowala na mnie diete zupna...nie mam juz niestety przepiisu na nia...ale jadlo sie tylko ta cholerna zupe przez caly tydzien...schudlam i czulam sie fantastycznie...sporadycznie odmawiam sobie czegokolwiek...tu w londynie jest tak duzo otylych ludzi ze jesli wychodze na jakakolwiek impreze to jestem i tak jedna z najszczuplejszych :mrgreen: to jest najlepsza diata...jesli nie mam ochoty na jedzenie to nie jem...i staram sie nie jesc przy ogladaniu tv (bardzo malo i tak ogladam) bo pozniej gdy tylko wlaczam tv chce mi sie cos chrupac...wg zasady psow pawlowa...

pozdrawiam

ps

uwielbiam pomidorki z cebula i smietana...czy wiedzialyscie ze w anglii nie ma kwasnej smietany? dopiero kilka miesiecy temu zaczela sie pokazywac w sklepach? jakze sie ucieszylam gdy znalazlam ruska smietane! zjadlam cala lyzka z opakowania :) najlepsza na swiecie...duzo lepsza od polskiej, trzeba tez przyznac ze maja swietne kiszone ogorki...ale grzybki marynowane to nie dla ludzi

Link to post
Share on other sites

He he - racja, wyjazd do Anglii (chociazby na weekend) zdecydowanie porpawia samopoczucie.

Ja na diecie takiej prawdziwej jestem od dzisiaj. Po hormonach (przepisanych bez zbadania poziomu) przytyłam 25 kg w ciagu 4-5 miesięcy, przez długi czas żadna dieta nie skutkowała (przy diecie 1000 kcal przytyłam 5 kg w ciagu miesiąca). Basen na który jeżdże, ćwiczenia - również (poprawiały jedynie samopoczucie)

Dzisiaj byłam wInstytucie Metaboliki i ... mam wytyczne. W sumie zalecenia nie róznią się specjalnie od mojego codziennego żywienia (poza specjałami), ale wyszło już co mnie gubi - tak jak myslałam: herbata.

Tego trunku spijam 3-5 litrów dziennie, każdy kubeczek z 1 łyżeczką cukru. Razem daje ilośc kaloryczną, która mam na cały dzień w spożywać :D A herbatę bez cukru nie potrafię pić (kawa i wszytko inne - owszem, ale nie herbate), dlatego wyrzucam czarna herbate z menu. Przenosze sie na zielona i czerwona. I wodę.

Dostałam leki wspomagające (zioła, błonnik, witaminy, aminokwasy, chrom i leki normujące hormony, które były przeraźliwie rozchwiane - stąd potrafiłam w ciągu tygodnia schudnąć 5-10 kg i tyle samo przytyć w kolejnym)

 

O swoich efektach bede informowac na biezaco. W tym wątku planuje duzą aktywność. Bo wiecie - jak coś napisze, to się tego trzymam. Mówi się, ze papier przyjmie wszystko. internet i publiczna spowiedz - nie :D

Link to post
Share on other sites
jakze sie ucieszylam gdy znalazlam ruska smietane! zjadlam cala lyzka z opakowania

 

...grypa żołądkowa? a może to jest skutek zjedzenia śmietany? po takim

deserku śmietanowym zaraz, bym dostała rozwolnienia :razz:

 

Przenosze sie na zielona i czerwona. I wodę.

 

Szczególnie polecam herbatę czerwoną, przyznam szczerze, że piłam ją może

jeden raz, bo jest okropnie niedobra, zaś moja koleżanka dzięki niej zgubila

wiele kilogramów...

Link to post
Share on other sites

A ja sie przyznam, że czerwona mi bardzo smakuje, ale nie każda.

Z herbatą czerwona jest tak jak zielona czy czarna - jest smaczna jesli jest dobra gatunkowo. Tania lisciasta herbata jest wstretna, ale dobry gatunek jest pyszny. Ja kupuje albo firmy Bio-Activ ( czesto robie sobie mieszanki smakowe - dodaje otarta skorke z cytryny czy grapefruita, płatki dzikiej rózy, cytryńca, mieszam z herbatka witaminowa dla dzieci tej samej firmy - bardzo smaczna :D). Ale sama "czysta" równiez mi smakuje :D A co ważniejsze mogę ją pić niesłodzoną ;D

 

[ Dodano: 2007-02-22, 14:32 ]

acha - najlepiej smakuja mi herbaty kupione w herbaciarni :D Ale to droga przyjamnosc :D

Link to post
Share on other sites

Moje drogie. Ja nie powiem, żebym jakąś dietę stosowała, czy znała się na zdrowym odżywiani. Jem co mi wpadnie w ręce(wiem, że to niedobrze..).Jednakże wiem na pewno, że pomidory są zdrowe i nisko kaloryczne, a przy tym smaczne(ja uwielbiam). Należy więc jeś pomidory i pić sok pomidorowy :grin: papapaap.

Link to post
Share on other sites

Kac czy nie kac..ja go uwielbiam(sok pomidorowy, nie kaca :grin: ) A na kaca pewnie jest dobry dlatego, bo zawiera potas, który jest wypłukiwany przez alkohol. I w ogóle, to według mnie najlepszy jest Tymbark lub Fortuna. No :mrgreen:

 

[ Dodano: 2007-02-24, 22:34 ]

Hehe...z resztą co tu dużo mówić- alkohol wszystko wypłukuje...

:grin:

 

[ Dodano: 2007-02-24, 22:35 ]

A pomidorki nasze dobre prawdziwe polskie są zdrowe i jeść je trzeba bezapelacyjnie :wink:

Link to post
Share on other sites
...grypa żołądkowa? a może to jest skutek zjedzenia śmietany? po takim

deserku śmietanowym zaraz, bym dostała rozwolnienia

malisanna, na boga co ty mowisz??!! pewnie nie mialas nigdy grypy zoladkowej... :???:

pomidorki sa pyszne, najbardziej lubie takie ktore sa latem...slodkie, popieszczone sloncem, miekkie, czerwone az sie sok z nich wylewa mniam! :razz:

 

[ Dodano: 2007-02-25, 12:59 ]

grypa zoladkowa to nie rozwolnienie ale wymiotowanie co 10 minut i prawie 40'C goraczka :???:

Link to post
Share on other sites

hmm... zależy jak zaatakuje. I raz w "sezonie" zaatakuje mnie dubeltowo - rozwolnienie i wymioty. Nie wychodzę z ubikacji i na przemian siadam i klęczę.

Ale potem, jak już mam te antyciała, czy jak im tam, to jedynie lekka sraczka i wioo, po grypie.

 

[ Dodano: 2007-02-25, 14:22 ]

ale nam się ciekawie zrobiło w wątku "pysznie chudnąc..." :lol::lol:

Link to post
Share on other sites
pomidorki sa pyszne, najbardziej lubie takie ktore sa latem...slodkie, popieszczone sloncem, miekkie, czerwone az sie sok z nich wylewa mniam!

No tak...my tu o pomidorkach, a w tej Irlandii to jest coś takiego okrągłego, co ponoć jest pomidorem, a smakuje jak...nic właściwie. Ja akurat na takie coś trafiłam.

A jeżeli chodzi o rypę żołądkową, to też miałam takie coś. Trwało to u mnie jeden dzień. Biegunka i wymioty jednocześnie, a oprócz tego jak to u mnie bywa kiedy czuje sie paskudnie: bladość i prawie omdlenia. Wszyscy to ieliśmy: moi współlokatorzy i najbliższa rodzina, która miała ze mną kontakt. A zaczęło się od koleżanki i później to już poooszło! Tak to u mnie wygladało. Twało to jeden dzień, ale było strasznie wykańczające.

Link to post
Share on other sites

Powiem Wam, ze pomidor powinien smakować słońcem, ciepłem, wiatrem i wszystkim co niesie ze sobą ziemia :D

We Włoszech spotkałam się z dwoma odmianami pomidorów - klasyczne czerwone i takie podłużne, z lekka przypominajace kształtem paprykę. Oba - przepyszne. tylko naturalne działkowe pomidory tak smakują :D

Osobiscie uwielbiam pomidory, ale szczególnie przypadła mi do gustu sałatka z pomidorów i cebuli, z dodatkiem mozzarelli i grubo posiekanej natki z pieruszki, skropiona oliwą i aceto basamico (aczkolwiek jak akurat mi "wyjdzie" to skrapiam sokiem z cytryny). Oczywiscie sól i pieprz do smaku.

 

W oryginale była bazylia, ale ja za bazylią nie przepadam. Często też zastępuje mozzarelle serem feta pokrojonym w kostkę (a jak sie pomidory zastąpi sałatą, doda oliwki i rózne inne pasci, to już zupełnie inna sałatka, króra również mi smakuje :D)

Taka sałatka z pomidorów w sezonie letnim gości u mnie codziennie (albo i kilka razy dziennie). Osobiscie jedynym warunkiem jest to, aby była świeżo zrobiona :D

Link to post
Share on other sites

ale ja go gdzies wrzucałam ...

 

[ Dodano: 2007-02-28, 19:55 ]

1, Aga znalazłaś ten przepis na cebulkę i makaron?

2. W temacie jak ulał. Dzisiaj na kolację bede miec pyszniutkie naleśniczki :D

Zmieliłam płatki owsiane (zgodnie z moim dziennym limitem - 50g) na mączkę, dodałam jajo, odrobinkę mleka i przyprawiłam. Z ciasta usmażyłam naleśniczki (wychodzi 5). Najlepiej smażyć cienkie. Mąkę nie mieliłam bardzo grubo, więc całość się ładnie rozlewa. Naleśnik tak naporawde smazy sie z jednej strony i warto go przytrzymać dłużej (nawet 5- 10 min). Wtedy, jak już będzie ładnie wypieczony sam odejdzie od patelni.

Ja smażyłam na teflonie bez tłuszczu. Ale to musi być naprawde dobry teflon. I lepiej zapanować na małej patelence :D

Dzienną dawkę tłuszczu wykrozystałam do zrobienia sosu - zeszkliłam cebulke z plasterkami czosnku, dodałam pomidory konserwowe, paprykę. Gdy się już poddusiło, potraktowałam blenderem (sosy lubię w papkach :D) przyprawiłam kolejną porcją czosnku (wystarczy 0,5 zabka).

I teraz mam sos na jakiś tydzień. Raz dodam łyżkę groszku, innym razem kukurydzę, jeszcze innym masale, kminek ...

Link to post
Share on other sites
boadicea, :evil: nie znalazłam... :evil: ale jeszcze poszperam ;)

 

to ja napisze jeszcze raz :D Może to nawet lepiej, bo przy diecie, inwencja twórcza mi wzrosła :D

 

Ugotować makaron rurki o średnicy ok. 1 cm.

Farsz - hulaj dusza, co tylko przyjdzie do głowy. W zasadzie jedynym warunkiem jest to,m aby był potraktowany blenderem na gładziutką masę.

Biały ser+smazona cebulka i przyprawy

Jajka na twardo z majonezem i musztardą

zmielona kiełbasa z cebula (częśc może być zeszklona)

gotowanej włoszczyzny i pieczonego lub gotowanego kurczaka (piersi dokładniej :D)

wedzonej makreli

tuńczyka w oleju i jakiegoś zapychacza (ryż, ser, jajko)

 

Nadziewać makaron nadzieniem za pomocą szprycy do tortów (właśnie dlatego wszystko musi być naprawde starannie zmielone)

Ostatnio to nadzienie z sera i smażonej cebulki zapiekłam dodatkowo w piekarniku (ale nie wrzuciłam jak leci, a poiukładałam z odstepem i wierzch posypałam tartym serem). Goście sie podzielili na amatorów zapiekanych rurek i na tych z pastą jajeczną :D

 

[ Dodano: 2007-03-01, 14:58 ]

I drogie panie

Żeby nam ta dieta nie wyszła w ten sposób:

dupeczka_w_bikini_201.jpg

Link to post
Share on other sites

Co do zdjęcia...to faktycznie przestroga, bo można się zagalopować. Chociaż powiem szczerze, że mi to nie grozi, bo ja lubię jeść :mrgreen:

A odnośnie pysznego chudnięcia...znów mi się coś przypomniało. Babeczki jedzcie jabłka, duuużo jabłek. Proste to i...ponoć skuteczne. :grin:

Link to post
Share on other sites
ujędrnia

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

A jeszcze mi się coś przypomniało: warto sobie do obiadu czy kolacji wypić trochę wina wytrawnego(ewentualnie półwytawnego), bo pomaga spalać tłuszcz. Kiedyś nie lubiłam, ale przyzwyczaiłam się kiedy siostra gdzieś wyczytała, że tak właśnie jest i odtad innego nie pijam- nawet bym już nie przełknęła słodkiego czy półsłodkiego. Szczególnie lubię białe winko, jest też ono moim zdaniem lżejsze.

Link to post
Share on other sites

bardzo lubie wino do posiłków - nawyk włoski. Ale jak nawyk, to nawyk - lubie rozcieńczone pół na pół :D

Najbardziej mi smakuje tzw. deserowe

Link to post
Share on other sites
  • Ismer pinned this topic

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...