Jump to content

sylwester, zboczeniec, pistolet, rzeka, zdjecia, szeryf


Guest Ibiza
 Share

Recommended Posts

Guest Ibiza

Snilo mi sie ze bylam na sylwestrze z moim facetem oraz przyjaciolmi. Tylko nais faceci musieli wyjsc z imprezy bo mieli cos do zalatwienia. Zostalam sama z kolezankami. Hmm imperza nadal trwala. Pilismy, robilismy zdjecia, czasem sie klocilismy. Nic konkrtenego. Jak to na imprezach.lismy, robilismy zdjecia, czasem sie klocilismy. Nic konkrtenego. Jak to na imprezach.

 

Ale nagle tak jakbym wyszla z tego balu. Szlam dluga droga do mojej miejscowosci. /Realnie to droga od miejsca zamieszkania mojego chlopaka do miasta w ktorym mieszkam/. Szlam sama. Chyba nawet sie balam. Schodzialam z drogi gdy jechal jakis samochod. Raz przeszlam kolo jakiejs rzeki obok ktorej stal polamany rower (w kolejnym moim snie rower). Co do uczuc powiem ze w tej chwili gdy przechodzilam kolo tego roweru to pomyslalam ze pewnie ktos tu nim przyjechal i popelnil samobojstwo skarzac do rzeki.

Bylam swiadoma ze ide do jakiegos hotelu. Wiedzialam to ze wlasciciel jest zboczencem.

Hotel znajdowal sie na srodku powdorka. Nie wiem jak to opisac. Mozna to porownac do wsi. Jakies kurniki, drewniane domki a na srodku wlasnie ten stary brzydki hotel. Wiedzialam ze ten wlasciciel do mnie przyjdzie i ze w pokoju ktory dostane jest pistolet oraz ze szeryf (tak sobie dokladnie myslalam - "szeryf") moze mnie uratowac.

Znalazlam sie w srodku. Zastawilam drzwi krzeslami, ksiazkami, jakis starym kufrem. Nie chcialam zeby ten zboczeniec wszedl do srodka. Kleczalam pod drzwiami i czekalam. Pryszedl. Dobijal sie do srodka ale nie mogl wejsc bo drzwi byly zastawione. Pomijajac fakt ze wszystkie te rzeczy ktorymi zastawilam drzwi byly zadzwiwiajaco lekkie.

Wiedzialam ze jesli on mocniej popchnie drzwi to bez problemu znajdzie sie w srodku.

Szeryf nie przyjezdzal. Tzn czulam ze jest w drodze,ale nie zadazy. Hmmm jeszcze z takich ciekawostek powiem ze szeryf byl bratem blizniakiem tego zboczenca.

Gdy ten wlasciciel szarpal za drzwi nagle spadl z jakiejs szafki pistolet. Zerwalam sie po niego i strzelilam przez drzwi. Zabilam tego faceta.

 

Po wszystkim wychodzilam z hotelu. Pod jakims drewnianym domkiem siedzial ranny szeryf. Ale tylko spojrzelismy na siebie. Odeszlam bez slowa.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...